panidanka
03.04.04, 11:43
„żydowska ekspansja” rozpoczęła się bardzo, bardzo....bardzo dawno temu jak
podają Pisma.
Pisma podają, że rozpoczęła się ta ekspansja gdy Abraham, jeszcze wtedy
Abram, wyruszył wraz z żoną i swoim ojcem z Ur chaldejskiego do Kanaanu i
zamieszkali przez jakiś czas w Haranie. Nie wiem, czy Haran leżał już na
ziemi Kanaanejskiej, ale Pisma podają, że Ziemię Kanaanejską zamieszkiwali
wtedy Kanaaanejczycy. I tak rozpoczęła się ta, do dziś trwająca „ekspansja
Żydów” w poszukiwaniu Kaananu, tej „Ziemi Obiecanej” Abrahamowi przez Boga.
Czy bóg rzeczywiście Ją, czyli tą Ziemię obiecał Abrahamowi, to zupełnie inna
sprawa, bo dotyka już relacji poza to, co wszyscy współcześni ludzie uważają
za „odrębne” od rzeczywistej materii.
Mnie natomiast zastanowiło w tym opisie to, co spowodowało, że Abraham
rozpoczął swoją wędrówkę w poszukiwaniu tej „Ziemi Obiecanej”. Żebym mogła
sobie na to pytanie odpowiedzieć, musiałabym znać dokładnie warunki społeczno-
gospodarcze tamtej epoki i tamtego obszaru. Jedno mnie w tym
opisie „poszukiwania” zastanowiło specjalnie.
Coś musiało wyróżniać Abrahama od tych wtedy panujących stosunków społeczno-
gospodarczo-religijno-kulturowych, że Abraham podjął się tej „wędrówki”.
Można też powiedzieć, że było to typowe zachowanie ludu wędrownego, ale takie
wyjaśnienie nie wyjaśnia NICZEGO co się potem wydarzyło z „dziećmi Abrahama”
i wydarza do dnia dzisiejszego.
Wiele czasu uleciało od chwili wyjścia Abrahama z miasta Ur i wiele się w
tym „ulotnym” czasie wydarzyło, ale....”ekspansja Żydów” według wielu trwa po
dzień dzisiejszy.
Dziś mamy na „widoku” pewne zakończenie tej historii rozpoczętej przez
wiekami Abrahama. Wielu wierzy, ze ta historia „pisana” jest ręką Boga.
Prawda to, czy nieprawda-nie wiem, ale wiem, że ta historia ma teraz swoje
zakończenie, bo....”Dzieci Abrahama” obeszli już całą Ziemię, i miejsca dla
siebie nie znaleźli. I co w tej całej historii „ekspansji żydowskiej”
najbardziej dla mnie jest zastanawiające, to to, że i dziś nie ma dla „Dzieci
Abrahama” bezpiecznego kawałka ziemi na tej Ziemi.
I w tym miejscu rodzi się moje pytanie-DLACZEGO?
Winne są „Dzieci Abrahama”?
Odpowiedź twierdząca na tak postawione pytanie jest jednocześnie odpowiedzią,
że JEDYNYM wyjściem z sytuacji jest „unicestwić ekspansję narodu żydowskiego”
i....nie będzie już nigdy problemu z jego „ekspansją”.
Takie brzydkie słowo „unicestwić”. Już raz padło w odniesieniu do „Dzieci
Abrahama” i prawie....prawie, że się udało, gdyby nie ten powstały Izrael.
Pozostawiam, ten problem jednak innym, bo ja jako „Dziecko Abrahama” nie
urodziłam się i nie mieszkam w Izraelu.
Zaczęło mnie więc osobiście interesować zagadnienie: czym ja odróżniam się
jako „Dziecko Abrahama” od tych, których te „Dzieci Abrahama” nazywają Gojami?
Bo ja moi drodzy od....od chwili budzenia się pierwszych moich świadomych
rozróżnień zwyczajnego dziecka nie mogłam od tego pytania „uciec”. Nie
dlatego, że nie chciałam, bo ...bo bardzo chciałam. Ale zwyczajnie i po
prostu nie mogłam. I na zakończenie tego wątku o „ekspansji żydów” powiem WAM
prawdziwą prawdę. Pierwszy raz słowo GOJ( czyli nie Żyd) usłyszałam w wieku
17 lat( krótko po wojnie izraelskiej 67r) z ust mojego polskiego „chłopaka”
i to on mi pierwszy wyjaśniał co to słowo znaczy. „wyjaśniał” mi je już
praktycznie przez następne 22 lata, a dziś dalsze „uzupełniające wyjaśnianie”
tego słowa otrzymuję co dzień na forum.
Bo w moim życiu realnym, to „wyjaśnienie” od innych otrzymałam
wystarczające, aby umieć samej oddzielić czym GOJ(obydwu płci) różni się od
DZIECKA ABRAHAMA płci żeńskiej.
Tylko, że moja osobista wiedza „wyjaśnienia” tych różnic posiada inne
podstawy niż te, o których „przekonywano” mnie od dziecka.
I chyba to wszystko na razie co w temacie „ekspansji żydowskiej” mam do
napisania.
Jeśli odpowiedzią na tę „ekspansję żydowską” jest antysemityzm(ten polski
też), to ja już nie wiem, gdzie jako „Dziecko Abrahama” mam swoją „ziemię
obiecaną”, bo dla moich „gojowskich” sąsiadów nawet ten skrawek mojej podłogi
mi się już nie należy, bo oni go potrzebują dla swoich dzieci.
Danka