Dodaj do ulubionych

__________________AG Dzięki za..__________________

28.10.10, 11:52

Obserwuj wątek
    • hasz0 Re: __________________AG Dzięki za.._____________ 28.10.10, 11:54

    • andrzejg Re: __________________AG Dzięki za.._____________ 28.10.10, 15:08
      skoro dziekujesz , to widocznie nie zrozumiałeś... ale dziś jest Twoje święto
      Zostawię Cię w błogiej niewiedzy.

      Uważaj z trunkami.Już nie zaśpiewamy 'my młodzi,my młodzi, denaturat nam nie zaszkodzi...'

      A.
      • hasz0 Re: __________________AG Dzięki za.._____________ 28.10.10, 18:55
        Pojednamy się?.......????????
        forum.gazeta.pl/forum/w,13,118093104,118094207,Absztyl_POjednaj_sie_ze_mna_od_teraz_juz_nigdyNIE.html?wv.x=2
    • hasz0 Re: __________________AG Dzięki za.._____________ 29.10.10, 15:15
      *ograniczono się do oszczerczych uogólnień,

      bez podania jakichkolwiek konkretów



      jak dotąd nikt w Polsce nie napisał więcej ode mnie o polskich patriotach pochodzenia żydowskiego i Żydach polonofilach, m.in. w odrębnym tomiku "Przemilczani patrioci polscy". (Osobnymi kalumniami, zarzucającymi mi prożydowskość, ściga mnie od lat prowokator L. Bubel).



      Z atakami na mnie, jako rzekomego antysemitę, wystąpili dziennikarze "Gazety Wyborczej": Jacek Harlukowicz i Jerzy Robert Sawka. Jak zwykle w tego typu napaściach ograniczono się do oszczerczych uogólnień, bez podania jakichkolwiek konkretów. Powtórzyły się metody haniebnej nagonki "Wyborczej" przeciwko mnie, rozwijanej w czasie mego objazdu kraju (64 spotkania od 9 lutego do 30 czerwca 2008 r. w kampanii przeciwgrossowej). Nie było żadnych argumentów, tylko kalumnie i pomówienia o antysemityzm, ksenofobię i nacjonalizm. Pomówienia te są tym bzdurniejsze, że jak dotąd nikt w Polsce nie napisał więcej ode mnie o polskich patriotach pochodzenia żydowskiego i Żydach polonofilach, m.in. w odrębnym tomiku "Przemilczani patrioci polscy". (Osobnymi kalumniami, zarzucającymi mi prożydowskość, ściga mnie od lat prowokator L. Bubel). Trwająca kilka dni nagonka wrocławskiej redakcji "Wyborczej" na konferencję i mnie osobiście okazała się bardzo skuteczna, dzięki wsparciu jej przez różnych przedstawicieli wrocławskiego uniwersyteckiego "betonu" - profesorów nader skwapliwie kreujących się na nowych cenzorów. Nagonka osiągnęła cel: udało się zdławić pomysł konferencji na parę dni przed jej rozpoczęciem i jeszcze myśli się o sankcjach wobec organizatorów konferencji, która miała podejmować tak ważne tematy z zakresu polskiej polityki historycznej. Nagonka się udała, przynosząc prawdziwą, trudną do wymazania hańbę wrocławskiemu uniwersytetowi, którego najwyższe władze ugięły się przed podłymi szantażystami.
      • hasz0 __________AG POducz się..__nie z żydowsk. źródeł 29.10.10, 15:17
        Gromko zabrzmiał np. głos dziekana Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Wiesława Fałtynowicza: "Wiadomość o zaproszeniu Jerzego Roberta Nowaka na uniwersytet w charakterze prelegenta zirytowała mnie. To skandal, bo w ten sposób psuje się dobre imię uczelni. Przykro mi zarazem, że to się dzieje na moim uniwersytecie. Władze uniwersytetu powinny ostro zareagować. Rektor może przecież zwołać kolegium dziekańskie w tej sprawie i podjąć decyzję o zakazie wpuszczania na uczelnię w charakterze prelegentów osób, które głoszą antysemityzm. Rozumiem, że na uniwersytecie dba się o pluralizm i swobodę w wypowiadaniu różnego typu opinii. Jednak nie możemy się zgodzić, aby z uniwersyteckiej katedry były głoszone poglądy, które podlegają sankcji prokuratorskiej".
        Zapytam, skąd ten nieszczęsny Fałtynowicz (pomijam tytuł profesora tego jegomościa, podobnie jak on zapomina, że od kilkunastu lat wykładam jako profesor na uczelni) wziął swój zarzut, że rzekomo głoszę poglądy, które "podlegają sankcji prokuratorskiej". Na jakiej podstawie oparł swoje oszczercze pomówienie? Skąd pochodzą głoszone przez niego kalumniatorskie brechty? Czy ten biolog ma jakiekolwiek pojęcie, co znaczy wspomniany przez niego pluralizm?
        Atakujący mnie dziekan Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego Wiesław Fałtynowicz jest szerzej znany poza swoją specjalnością głównie z bardzo ostrego sprzeciwu wobec lustracji. W 2007 roku wysłał do prezydenta Lecha Kaczyńskiego swoje oświadczenie antylustracyjne, z dołączonym doń ostrym listem. Pisał w nim m.in.: "By pozostać wiarygodnym, nie mogę być bierny wobec oszczerstw i zarzucania mi i tysiącom innych obywateli działalności nieetycznej, a właśnie pan i panu podobni twierdzą, że jeśli występują przeciw lustracji, to na pewno mają coś na sumieniu". Gwałtowną niechęć Fałtynowicza do PiS i prezydenta Lecha Kaczyńskiego dobrze ilustrował zwrot "pan i panu podobni". W wywiadzie udzielonym Beacie Maciejewskiej z wrocławskiej edycji "Gazety Wyborczej" 19 marca 2007 r. Fałtynowicz stwierdzał już w tytule: "Lustracja to złamane sumienie".
        W sprawie konferencji naukowej zabrała również głos dość odległa od jej tematyki dyrektor Instytutu Filologii Romańskiej, prof. Krystyna Gabryjelska, głosząc wszem i wobec: "Udział Jerzego Roberta Nowaka w konferencji naukowej, organizowanej na Uniwersytecie Wrocławskim, to dla mnie skandal i totalna nieodpowiedzialność. Razi mnie to i boli. Uczelnia nie jest niczyją prywatną własnością - to nie jest dom czy klub dyskusyjny, do którego można zaprosić każdego prelegenta. Żaden dyrektor instytutu nie może zapominać, że uniwersytet ma misję do spełnienia i jest ona zdecydowanie daleka od specyficznych, skompromitowanych idei Nowaka. Oddając mu uniwersytecką katedrę do szerzenia nienawiści, antysemityzmu, robimy moralny krok wstecz. Niech sobie Nowak głosi swoje poglądy, ale poza uniwersytetem. To dorosły i ukształtowany człowiek, nie naszą rolą jest przekonywanie go, że jego idee są nieobyczajne. Z jego poglądami się nie dyskutuje, bo tak głęboko cofnął się w rozwoju ludzkości, że brak ku temu podstaw intelektualnych. Jego koncepcje można jedynie pominąć milczeniem pełnym zażenowania. Nie jest prawdą, że zabraniając mu wystąpienia, wprowadzamy cenzurę. Taki zakaz to przejaw odpowiedzialności. My przecież uczymy młodzież! Mocno powątpiewam w akademickość jego wykładu. Mam nadzieję, że do środy pan dyrektor Instytutu Studiów Międzynarodowych zrozumie, że środowisko uniwersyteckie nie życzy sobie występu Nowaka i odwoła wykład. Nie przyjść na niego to za mało".
        Romanistka Gabryjelska, która ma wielokrotnie mniejszy dorobek naukowy ode mnie, jeśli chodzi o ilość publikacji i ich znajomość w szerszych kręgach naukowych, wyrokuje na temat rzekomych "skompromitowanych idei Nowaka", nie podając znów żadnego dowodu mego rzekomego "antysemityzmu". Jako zupełną, totalną brechtę należy przyjąć żałosny, niegodny prawidłowo formującego opinie naukowca zwrot, iż rzekomo "głęboko cofnąłem się w rozwoju ludzkości". Gabryjelska woła: "Mocno powątpiewam w akademickość jego wykładu". Zapytam więc, na jakiej podstawie Gabryjelska wysuwa swoje powątpiewania, co w ogóle wie o dziedzinie, której miała być poświęcona konferencja naukowa? Jedno jest pewne - jej wypowiedź jest typowym przykładem dogmatycznego ciemnogrodu, godnego najgorszych czasów stalinowskich, gdy niszczono "nieodpowiedzialnych" naukowców: Władysława Tatarkiewicza, Kazimierza Ajdukiewicza, Juliana Krzyżanowskiego, Henryka Wereszyckiego, Władysława Konopczyńskiego, etc. Zabrakło tylko apelu: "Zamknąć Nowaka i po krzyku, melduję, Panie Naczelniku!". (W przypadku K. Gabryjelskiej jej nader ostre oświadczenie można tłumaczyć przede wszystkim typową dla niej chęcią lansowania się za wszelką cenę.) Według wrocławskiej edycji "Gazety Wyborczej" z 16 kwietnia 2008 r., Gabryjelska usiłowała kandydować na rektora Uniwersytetu Wrocławskiego wbrew istniejącym przepisom, które uniemożliwiają ubieganie się o funkcje rektorów ze strony osób, które jednocześnie są zatrudnione na uczelni i pobierają emerytury. Gabryjelskiej nie wpuszczono na obrady kolegium rektorów, gdyż uczelniana komisja wyborcza uznała, że nie przysługuje jej bierne prawo wyborcze. Pani ta, cierpiąca na wyraźny przerost ambicji, już trzy lata wcześniej startowała w wyborach na rektora w rywalizacji z rektorem prof. Leszkiem Pacholskim. Poniosła jednak sromotną klęskę, uzyskując tylko 15 głosów - Pacholski dostał ich 99. Jeszcze bardziej sromotna była klęska Gabryjelskiej w wyborach rektora UW w 2008 roku. Zdobyła zaledwie 17 głosów na tle prof. Marka Bojarskiego (112 głosów) i prof. Pacholskiego (60 głosów). Dobrze wyraża to skalę "popularności" Gabryjelskiej na własnej uczelni. Jest ona znana ze skrajnych "uczuleń" politycznych. Na przykład ostro oponowała przeciwko przeniesieniu na polski grunt amerykańskiej specjalności o nazwie "przywództwo polityczne". Nazwa ta kojarzyła się jej i wspierającym ją profesorom z "hitleryzmem" (!). Większość profesorów przełamała jednak te sprzeciwy.
        Kolejny romanista z Instytutu Filologii Romańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego Aleksander Labuda zawyrokował: "Nie podoba mi się pomysł zaproszenia Jerzego Roberta Nowaka do udziału w konferencji na Uniwersytecie Wrocławskim. Mamy tu do czynienia z egzemplarzem gatunku homo sapiens o silnie zaburzonym postrzeganiu rzeczywistości, co cechuje nieuleczalnych antysemitów i ksenofobów. Nie przypuszczam, żeby swym wystąpieniem mógł wnieść coś istotnego, z pewnością natomiast przyniesie wstyd uniwersytetowi. To mnie boli, bo pracuję na tej uczelni od 40 lat i ją lubię. Organizatorzy tej konferencji postąpili nierozważnie. Podoba mi się decyzja dziekana Wydziału Nauk Społecznych, który odmówił udziału w obradach. Za jego przykładem niech je bojkotuje, kto może".
        Ja zaś apeluję do wrocławian, zn ajomych pana Labudy i podobnych mu homo sapiens z wrodzonymi skłonnościami do cenzorstwa i tłumienia wolności badań naukowych: czas najwyższy bojkotować na gruncie towarzyskim i nie podawać ręki ludziom, którzy chcą nas zawrócić do czasów stalinizmu, przywracać idee "mózgów w obcęgach". Warto byłoby zrobić specjalną listę hańby z opisanymi szczegółowo przejawami działań dla tłumienia wolności słowa i nauczania! Romanista Aleksander Labuda, podobnie jak Fałtynowicz, "wsławił się" poza swoją specjalnością głównie ostrymi wystąpieniami antylustracyjnymi w 2007 roku.
        Kolejny utytułowany "cenzor" - prof. Stanisław Bereś z Instytutu Filologii Polskiej akcentował: "Szanujący się instytut nie zaprasza tego typu prelegentów, bo w ten sposób obniża swoją rangę i prestiż. Można Nowaka zaprosić, by pokazać studentom kulturowe kuriozum, by zapoznali się u źródła z samym jądrem twardym tego typu idei i dali im odpór. Grandą jest zapraszanie go na konferencję naukową na zasadach równoprawnego prelegenta".
        A ja przypomnę niegodnemu szacunku z mojej strony poloniście Beresiowi, że okazałem się tak wielkim "kulturowym kuriozum", że
        • hasz0 _____________Ile Ty AG masz IQ?____________ 29.10.10, 15:19
          *zapytam więc:

          -niech Pan poda jeden jedyny przykład mego rzekomego antysemityzmu.

          Nie znajdzie Pan żadnego takiego przykładu, bo go nigdy nie było.

          Wstyd tak kłamać na starość!


          Czy nie żal Panu Profesorowi, że na starość "popisał się" Pan skutecznym współdziałaniem w udaremnieniu naukowej konferencji, mającej przedyskutować ważne sprawy dla naszej narodowej historii?
          I oto taki "gruntowny" naukowiec był przez sześć lat prezesem Polskiego Towarzystwa Historycznego. Tak przedstawiają się niektóre historyczne "tuzy". Jak się zdaje, u prof. Wrzesińskiego na starość najwyraźniej odrodziły się ciągotki do kłamstw z dawnych jego młodzieńczych lat. Był przecież niegdyś mocno, ale to mocno zauroczony komunizmem jako wieloletni członek PZPR (od 1962 r. przez prawie dwa dziesięciolecia) i kierownik Zakładu Historii PRL (1972-1985). Ciekawe, że ten "gruntowny" naukowiec w ostatnich wydaniach "Kto jest kim w Polsce" "zapomniał" podać informację o swojej prawie 20-letniej przynależności do PZPR. Przypadek?
          Uniemożliwienie odbycia konferencji naukowej na Uniwersytecie Wrocławskim dzięki naciskom "Gazety Wyborczej" i naukowców-cenzorów wywołało ogromną radość wśród redaktorów michnikowskiej gazety. Wyrażano ją już w kolejnych artykułach żałosnego wrocławskiego tropiciela "antysemityzmu" z ramienia "Wyborczej" - niejakiego Jacka Harlukiewicza. Ten dziennikarzyna, bez żadnego większego dorobku, mógł się cieszyć, że zablokował konferencję naukową z udziałem szeregu fachowców z kraju, konferencję, która miała przecież służyć poszerzaniu prawdy o dziejach Polski. Cóż to jednak obchodzi kosmopolitów z "Wyborczej", dla których słowo "naród" to coś niebywale groźnego. Znamienne były już same tytuły tekstów Harlukiewicza: "Jerzy R. Nowak we Wrocławiu persona non grata", "Profesorowie uniwersytetu nie chcą Nowaka", "Nowak poległ, dyrektor Marczak w tarapatach". W tym ostatnim tekście dziennikarzyna z "Wyborczej" wyrażał wyraźną satysfakcję z tego, że przy okazji zablokowania "niepoprawnej politycznie" konferencji naukowej mogą "oberwać" jej organizatorzy - dyrektor Instytutu Spraw Międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim prof. Tadeusz Marczak i jego zastępca prof. Zdzisław J. Winnicki. Harlukiewicz pisał z wyraźnym poczuciem Schadenfreude: "W piątek na posiedzeniu Rady Instytutu Spraw Międzynarodowych profesor Marczak oberwał za swój pomysł. Znalazł się pod ostrzałem przeciwników Jerzego R. Nowaka, ale twardo upierał się, że nie zna jego żadnych antysemickich wystąpień i określał Nowaka jak autorytet w sprawach polityki historycznej Rosji (...). Sprawa z Nowakiem może Marczaka kosztować stanowisko dyrektora Instytutu Studiów Międzynarodowych (...). Wniosek o jego odwołanie zostanie złożony z ciągu najbliższych tygodni - twierdzi jeden z profesorów. Zaproszenie przez niego Nowaka przelało czarę goryczy".
          A więc zupełnie jak w czasach stalinizmu albo w czasie nagonki pomarcowej 1968 roku. Zaprosiłeś na konferencję "nieodpowiedniego", "niebłagonadieżnego" naukowca, zapłacisz usunięciem ze stanowiska!
          Na szczęście nagonka "Wyborczej" i jej żałosne skutki w postaci uniemożliwienia odbycia konferencji naukowej wywołują również rosnące protesty w środowiskach naukowych, kulturalnych i politycznych Wrocławia. Z jednoznacznie ostrym, krytycznym stanowiskiem wobec organizatorów nagonki wystąpił b. wicemarszałek Sejmu, autor książki "Zniewolenie Polski" Janusz Dobrosz. Swoje oburzenie nagonką na organizatorów konferencji naukowej na temat polityki historycznej Polski wyrazili m.in. prezes klubu społeczno-politycznego "Spotkanie i Dialog" Lech Stefan, prezes stowarzyszenia "Pro Cultura Catholica" ks. Stanisław Pawlaczak i prezes stowarzyszenia "Związek Dolnośląski" Adam Maksymowicz.

          Prof. Jerzy Robert Nowak

          15.12.2008r.
          -
          *
          Leming.
          Człowiek, który bezkrytycznie wierzy w to, co usłyszy w telewizji, albo przeczyta w Internecie i przyjmuje to wszystko bez żadnego zastanowienia; uważa się przy tym za mądrego. Głupek. Jednym z podstawowych źródeł zdobywania wiedzy leminga jest portal gazeta.pl
          • rycho7 Re: _____________Ile Ty AG masz IQ?____________ 29.10.10, 16:54
            hasz0 napisał:

            > "Jerzy R. Nowak we Wrocławiu persona non grata"

            Gratuluje Andrzeju poczynionych inwestycji. Wybudowales rampe do selekcji klientow? Haszystom nie sprzedajesz paczkow lecz jedynie bajaderki? Zaszokuj Tadeuszka, przedstaw mu atest z Dozoru Technicznego jakie IQ w santimetrach ma Twoja rampa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka