Gość: siedem
IP: *.tgory.pik-net.pl
21.02.02, 12:02
"Feminizm ci tego nie powie...
Rzeczywista walka z opresją kobiet musi oznaczać konfrontację z systemem
kapitalistycznym. Byłaby to walka o bezpłatne przedszkola, bezpłatną służbę
zdrowia (w tym bezpłatną aborcję), płatne urlopy macierzyńskie itd. Takie
postulaty naruszają interesy panów tego społeczeństwa i państwa, pasożytów
żyjących z pracy innych - burżuazji. Walka feministek z kulturowymi
stereotypami i anty - kobiecymi przesądami uzasadnianymi religijnie jest
zjawiskiem pozytywnym, lecz zupełnie nie wystarczającym do likwidacji opresji
kobiet. Jest bowiem postawiona na fałszywej płaszczyźnie twierdzeń, że "wszyscy
mężczyźni korzystają z opresji kobiet". W rzeczywistości szary pracownik nie
cieszy się, że jego żona kiepsko zarabia, bo uderza to w konsumpcję ich
rodziny. Cieszy się natomiast burżuj - pracodawca kobiety. Walka z opresją
kobiet nie może więc wypływać z urojonego przez feministki
rzekomego "przyrodniczego konfliktu między kobietami i mężczyznami" Skuteczna
walka o równość kobiet związana jest przede wszystkim z konfliktem między
pracownikami a pracodawcami. I tej niepopularnej prawdy feministki (wyedukowane
i zamożne panienki z klasy średniej) w swoich kolorowych żurnalach nie
piszą... "
7,08