Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
01.03.02, 21:07
Szanowni Państwo,
po pewnym namyśle stwierdziłem, że (w ramach pracy u podstaw) rozsądnym byłoby - z mej strony -
systematyczne zapoznawanie szerszej polskiej publiczności, z dokonaniami umysłowymi elity intelektualnej kraju
w którym mieszkam .
Jak i gdzie indziej, tak i tu - w Szwecji działają , piszą , tworzą - ludzie bardzo rozmaici, mniej i bardziej
nietuzinkowi, tacy którzy są produktami szablonu, jak i też matryc konstruktorzy. A wiąc, tak jak to się dzieje i w
innych społeczeństwach, tak i w szwedzkim - nowatorów myśli jest mniejszość.
Oryginalność, uczciwość i bezkompromisowość w głoszeniu, nie zawsze wygodnych i prawidłowych
politycznie poglądów jest naturalnie cechą rzadką, tem bardziej godną pochwały i na tyle ważną, że godną
propagowania - również i w naszym kraju (niestety, na tle Europy nie wyróżniającym się szczególnie
nowatorstwem, odkrywczością i niezależnością intelektualną elit). Wgląd w obcy sposób myślenia i oglądu
świata jest chyba najcenniejszym darem, który może złożyć dziś Polsce otaczający ją świat (abstrachując
oczywiście od / w mniej, lub bardziej pełnym wymiarze / dopłat dla rolników, po pośpiesznym i byle jakim wejściu
Polski do Unii ).
Powodowany tedy, wyłuszczonymi powyżej intencjami, ośmielam się zaprezentować niniejszym Państwu
interesującą (moim naturalnie zdaniem) postać Görana Rosenberga (z tego co wiem - szwedzkiego Zyda, ale
proszę nie kazać mi tego udawadniać - /wspominam o tym dlatego tylko, iż przy analizie tekstu i ewentualnej
próbie rozpatrywania autora intencji - może, choć nie musi, być to ważne/, albo też / w naszej polskiej
perspektywie/ nawet - biorąc pod uwagę jego niezależność poglądów - egzotyczne).
Göran Rosenberg jest pisarzem, publicystą i niezależnym współpracownikiem największej szwedzkiej gazety
porannej - Dagens Nyheter.
Tekst, który streszczam poniżej ukazał się w dzisiejszym wydaniu DN ( 01-02-2002 ). Skróty zaznaczam - /�/
NIEWIDZIALNA WOJNA PRZECIW NAM WSZYSTKIM - Tytuł orginału - (Det osynliga kriget mot oss alla)
www.dn.se
" Mówi się, że demokracje nie prowadzą ze sobą wojen. Nie jest to oczywiście takie pewne. Pewne natomiast
jest to, że demokracje nie wdają się tak łatwo w wojny, jeśli przeciwną temu jest ich własna opinia publiczna.
Demokracje, które przegrywają walkę o opinię publiczną, przegrywają też z reguły i wojny. Tak właśnie USA
doznały klęski w Wietnamie.
Jak więc widać, wojna psychologiczna jest najistotniejszą częścią współczesnej wojny.
Co za tym idzie, nieprzyjaciel będzie próbować opinię publiczną uśpić, rząd natomiast przebudzić. Widzialną
wojnę psychologiczną nazywamy propagandą. Niewidzialną - informacją. Często coś, co wygląda dziś na
informację jest rezultatem dobrze wymierzonych ataków wojny psychologicznej, nie tylko przeciw ważnej opinii
publicznej własnego kraju, ale też i opiniom publicznym zagranicy.
To, co dziś czyni tak trudnym spostrzeżenie, skonstatowanie faktu prowadzenia wojny psychologicznej, to ilość
informacji za którymi prowadzący może się ukryć, lub w które może się przebrać. Społeczeństwo informatyczne
jest wspaniałym terenem do zasadzek w wojnie psychologicznej. Te same media od których oczekujemy, że
dadzą nam prawidłową informację o świecie, mogą dać nam informację, która choć wygląda na dokładną i
prawidłową, jest mimo wszystko zafałszowana, bądąc rezultatem wojny psychologicznej. Dziennikarze
raportujący to co usłyszeli, mogli usłyszeć to - co było zaplanowane do przekazania. W coraz szerzej płynącej,
medialnej rzece wiadomości, reklam i rozrywki, granica między niezależną żurnalistyką, a subtelnie sterowaną
informacją jest trudna do spostrzeżenia. /�/
W dwu obecnie toczonych wojnach, elementy toczonej jednocześnie wojny psychologicznej stają sią tym
bardziej dostrzegalne im dłużej wojny te trwają.
W amerykańskiej wojnie przeciw terroryzmowi celem początkowym było zdobycie światowej opinii pubicznej, dla
ofensywy militarnej bez jej wyrażnie wytyczonego militarnego celu. Już szybka akceptacja terminu "wojna" dla
sytuacji powstałej po 11 września, była ważnym strategicznym zwycięstwem prezydenta Busha./�/
W wojnie amerykańsko -afgańskiej , która z początku, wcale nie tak na pewno była wojną, Ameryka wygrała swą
pierwszą bitwę jeszcze zanim jakakolwiek bomba spadła na Afganistan./�/
Znane są amerykańskie, daleko zaawansowane plany plantowania własnych, czasami nieprawdziwych
wiadomości, w mediach krajów o niezdecydowanej opinii publicznej. Powołano nowy urząd ministerstwa obrony,
Office of Strategic Influence (Biuro Nacisków (Wpływów) Strategicznych), którego celem było prowadzenie
"czarnych" kampanii bazujących na dezinformacji i infliltracji, jak i kampanii "białych" opartych o informacje zgodne
z prawdą i prawdziwych doniesieniach. ("Pentagon Readies Efforts to Sway Sentiment Abroad", New York
Times, 19/02). To, że Biuro, po skandalu jakim było upublicznienie jego istnienia i celów, szybko zlikwidowano, nie
musi oznaczać, żeodłożono na półkę przyświecające jego powołaniu plany. Raczej należy się spodziewać, że
jego działalność, może w innej postaci, będzie po prostu lepiej ukryta.
W wojnie toczonej między Izraelem, a szybko kurczącym się Samorządem Palestyńskim Yassira Arafata, wkład
środków bojowych psychologicznego rażenia, prawdopodobnie był jeszcze większy ,a efekty jeszcze bardziej
decydujące dla przebiegu wojny, aniżeli w przypadku USA i Afganistanu. Nagły upadek, jesienią 2000,
społecznego poparcia planów pokojowych izraelskiej opinii publicznej i wybór przeciwnika pokoju z
Palestyńczykami - Ariela Sharona na premiera Izraela, w styczniu 2001, nie można tylko wytłumaczyć załamaniem
rozmów w Camp David (czerwiec 2000), czy też palestyńskim powstaniem, które wybuchło po prowokacyjnym
wejściu Sharona na Wzgórze Swiątynne dwa miesiące póżniej.
Przeciw Arafatowi rozpoczęto (jeszcze za rządów Baraka) zaowalowaną, propagandową kampanię mającą na
celu wzbudzenie doń nieufności, w sytuacji gdy Barak znajdował się (w rosnącej) w polityce wewnątrznej
potrzebie przerzucenia winy za zbliżające się niepowodzenie rozmów pokojowych na przeciwnika. Temu
samemu psychologicznemu celowi służyła świetnie propagowana i przez media łatwo połknięta wersja
tłumacząca załamanie się rokowań w Camp David - niezrozumiałym rzekomo "nie" Arafata, dla "terez albo nigdy"
- propozycji Baraka.
W wojnie psychologicznej demonizowanie nieprzyjaciela jest bronią klasyczną. Swiadome przeistaczanie Arafata
z pokojowego partnera w sabotażystę pokoju, miało niewypowiedziany na głos cel - ratowanie pozycji Baraka
kosztem Arafata. Długofalowym efektem takich działań mogło być tylko załamanie się pokojowej opinii w
Izraelu./�/
Tym sposobem wytyczono drogę Sharonowi (przy pomocy, z łatwością dającej się przewidzieć reakcji
palestyńskich ekstremistów), aby dokończył zdemonizowanie Arafata i zdemolowanie Samorządu
Palestyńskiego. Wykorzystanie przewagi militarnej jest przecież i pozostanie dla Sharona jedyną wizją pokoju w
rejonie.
Wojny psychologiczne, mniej lub bardziej ukryte, toczą się przed naszymi oczyma. Ich niewypowiedzianym celem
jest, aby toczyły się w zasiągu naszego wzroku. Przecież to naszych oczu chcą wzbudzić zainteresowanie i
nasze chcą formować opinie.
Dobrze abyśmy o tym wiedzieli, my którzy chcemy widzieć świat własnymi oczyma, ma którzy chcemy
formułować opinie zgodnie z własnym rozsądkiem."
Do druku podał, przetłumaczył i rekomendującym wstępem opatrzył :
Euromir