Dodaj do ulubionych

KONSEKWENCJE BRAKU REFLEKSJI

IP: *.cm-upc.chello.se 07.03.02, 18:21
Wydarzenia ostatniego półrocza wyrażnie pokazują wzrost napięcia na arenie polityki międzynarodowej. Można
mówić o generalnie dwu głównych tego stanu rzeczy żródłach. Pierwszym z nich jest bezsprzecznie
amerykańska wojna z miądzynarodowym terroryzmem, drugim - teraz totalnie wymykający się spod kontroli -
kryzys izraelsko-palestyński. Wydawałoby się, iż oba wspomniane konflikty nie mają ze sobą dużo wspólnego.
Terroryzm wymierzony w USA jest formą odpłaty świata islamu za faktyczne, (lub też urojone) amerykańskie
winy w stosunku do świata arabskiego i tych którzy wyznają islam. Generalnie rzecz biorąc obarczają oni USA
winą za pełnienie roli światowego żandarma, który narzuca reszcie świata swą wolę, nie licząc się z celami i
interesami narodów słabszych, a przede wszystkim od USA kulturowo odmiennych. Pamiętajmy, zgadzając się z
tym zdaniem, lub nie, że tak wygląda polityka amerykańska - zdaniem jej krytyków .
Konflikt palestyńsko-izraelski natomiast, będąc konfliktem lokalnym, w skali tylko regionu, stanowi doskonałą
ilustrację - w dalszym ciągu referuję tylko argumentacją adwersarzy USA - zachowań agresywnego hegemona
(tym razem wykonywanymi rękoma Izraelczyków). Cechuje go nade wszystko - to opinia powszechna -
autentyczny konflikt interesów dwu różnych narodów, społeczności roszczących sobie prawo do posiadania
tego samego terytorium w celu stworzenia sobie tam (najchętniej hemogennej) organizacji państwowej. Obie
strony naturalnie przedstawiają swoje historyczne prawa do ziem o które toczy się walka. Obie na swój sposób
zdają się mieć rację�
W kontekście globalnej polityki międzynarodowej, te dwa przedstawione powyżej żródła napięcia, coraz
wyrażniej stają się zainflamowane, a ich temperatura wzrasta na naszych oczach. Tedy fakt ten powinien stać
się żródłem i naszego niepokoju. Jako jednostek i jako państwa polskiego bądącego członkiem wspólnoty
międzynarodowej.

Decydując się na analizę najbliższej przewidywalnej logicznie przyszłości (tzn. wydarzeń zapowiedzianych już
przez polityków) stwierdzimy, że nadchodzące półrocze przedstawia się - użyję określenia niezabarwionego
emocjonalnie - bardzo ciekawie.
Otóż w najbliższym czasie czeka nas niosąca globalne zagrożenia wojna. Wojna USA z Irakiem.
Tak wynika z wypowiedzi wiceprezydenta Dicka Cheneya, doradcy do spraw bezpieczeństwa - Condoleezzy
Rice,ministra obrona Donalda Rumsfelda jak i ministra sprawiedliwości Johna Ashcrofta - wszyscy wymienieni
wypowiedzieli się za wojną z Irakiem, albo też operacją, która pozbawi władzy Saddama Husseina.
Amerykanie twierdzą, że to on właśnie jest głównym mecenatem terroryzmu w regionie. Krytycy Ameryki
nadziwić się natomiast nie mogą, że wojna z terroryzmem w przedziwny, a nieprzypadkowy sposób sposób
toczy się na terytoriach, które - jak Afganistan mają olbrzymie, jeszcze nieeksploatowane, lub jak Irak -
największe na świecie, po Arabii Saudyjskiej - złoża ropy naftowej.

Przygotowania wojenne rozpocząto. W tej chwili decyduje się tylko datę operacji. W marcu wiceprezydent
Chaney odwiedzi Arabię Saudyjską, Jordanię, Turcję i Egipt. Wszystkie te kraje mają powody, aby obawiać się
konsekwencji wojny z Irakiem. Turcja bądzie chciała zapobiec powstaniu wolnego Kurdystanu. Egipt, Arabia
Saudyjska i Jordania obawiają się wzmocnienia na swoich terenach muzułmańskiego fundamentalizmu.
Prezydent Bush stwierdził, że Chaney podczas swoich wizyt wytłumaczy "jak bardzo rząd amerykański
zdecydowany jest zwalczać terroryzm i oczekuje pomocy w realizacji tego celu. Albo jesteście z nami, albo
przeciw nam".

W jednym z najbardziej prestiżowych, konserwatywnych dzienników szwedzkich "Svenska Dagbladet", (
05-03-2002), ukazał się artykuł Larsa O. Nordmarka - członka Szwedzkiej Królewskiej Akademii Wojennych
Umiejętności, analizujący przewidywane wydarzenia.
Szwedzki pułkownik przewiduje, iż " /�/ w przeciwieństwie do wojny w 1991 w regionie, oblicza się ,że USA
zamiast jak wówczas 500 000 zadowoli się 200 000 żołnierzy. Dowództwo utworzy sztab w Bahreinie, gdzie
już od jakigoś czasu US Navy ma swoją kwaterę główną. Trzecia Armia, specjalnie szkolona do operacji w
regionie przegrupowuje się obecnie głównie w Kuwejcie. Siły powietrzne będą operować z bazy Prinz Sultan w
Arabii Saudyjskiej. W tej chwili, po operacjach w Afganistanie występują problemy z dostarczeniem"sprytnych"
bomb wyposażonych w system naprowadzania JDAM. Bomby te produkowane przez Boeinga w ilości 1500 szt.
miesięcznie zużyto w dużej ilości w Afganistanie. Teraz trzeba poczekać na nowe dostawy.
W najbliższych miesiącach amerykańskie, tureckie i izraelskie siły powietrzne przeprowadzą trzy wspólne
ćwiczenia bojowe. Najwcześniej w maju należy się spodziewać, że zostaną ukończone wszystkie
przygotowania. Wówczas pozostanie tylko kwestia wyboru - sposobnego politycznie - momentu ataku.

Co może się wydarzyć w sytuacji wybuchu wojny ?
Izraelski premier Sharon zapowiedział, że Izrael nie zamierza w spokoju oczekiwać, aż rakiety Saddama nadlecą
nad Izrael. Nie można wykluczyć, że Sharon prewentywnie dokona ataku nuklearnego na Irak. Również USA
mogą znależć się w sytuacji, w której użyją broni jądrowej, aby zlikwidować środki masowego rażenia, którymi
dysponuje armia iracka.
Minister obrony Rumsfeld reprezentuje zdanie "�że wojna, jeśli to konieczne, również z użyciem broni
atomowej, jest oczywistym środkiem amerykańskiej polityki zagranicznej."
Jak zareaguje ONZ, Europa i kraje muzułmańskie ? Sekretarz generalny Annan powiedział : "Byłoby niemądrze
zaatakować w tej chwili." To jest sformułowanie, które być może dopuszcza atak, jeśli Saddam Hussein nie
zgodzi się na wpuszczenie inspekcji oenzetowskich. Taka inspekcja planowana jest w maju.
Premier Anglii Tony Blair - najbliższy sojusznik USA - ostrzega przed: "militarną awanturą w Iraku, tak długo póki
nie można dowieść, że Saddam Hussein jest odpowiedzialny za atak terrorystyczny 11 września."
Minister spraw zagranicznych Niemiec -Fisher uważa, że :"Trzeba uważać, żeby wojna przeciw terroryzmowi
nie rozszerzyła się do rozmiarów wojskowego, globalnego konfliktu." A francuski minister spraw zagranicznych
Vedrine stwierdził, iż : "Nie wszystkie problemy w świecie da się rozwiązać poprzez walkę z terroryzmem." /�/
Podsumowując swój artykuł w "Svenska Dagbladet" pułkownik Nordmark stwierdza, że :"Atak na Irak jest
prawdopopodobnie największym kryzysem politycznego bezpieczeństwa świata od czasu kryzysu kubańskiego
(1962). Kwestię tę należałoby gruntownie przedyskutować. Również najczarniejsze scenariusze -
konsekwencje całych, lub tylko częściowych niepowodzeń - należy poddać analizie. To jest zadanie dla
wszystkich narodów świata."
Myślę , że trudno nie zgodzić się z niepokojem wyrażanym ostatnio, na łamach dzienników,
nie tylko europejskich, że amerykańska polityka ostatniego półrocza spowodowana tragicznym atakiem
terrorystycznym z 11 września, stała się zbyt awanturnicza i nieprzemyślana (co sam atak tylko w części
usprawiedliwia), i w konsekwencji może prowadzić nasz świat ku znacznie większym zagrożeniom,
wynikającym jak to zwykle bywa z powodu niefrasobliwości i światopoglądowych polaryzacji. Podobną sytuację
obserwujemy przecież w konflikcie palestyńsko-izraelskim. Brak refleksji i długofalowego myślenia wpędza
strony konfliktu w coraz głębszą przepaść eskalacji i obopólnych nieszczęść.
Być może naszym zadaniem - ludzi i narodów będących od żaru bitwy jeszcze oddalonych, dysponujących tak
potrzebnym w konflikcie dystansem - jest poprzez uświadamianie zagrożeń - ostudzanie wojennych, mściwych,
zamiarów.
Obserwuj wątek
    • lech.niedzielski Re: KONSEKWENCJE BRAKU REFLEKSJI 07.03.02, 18:40
      Gość portalu: euromir napisał(a):

      ) Wydarzenia ostatniego półrocza wyrażnie pokazują wzrost napięcia na arenie poli
      ) tyki międzynarodowej. Można
      ) mówić o generalnie dwu głównych tego stanu rzeczy żródłach. Pierwszym z nich je
      ) st bezsprzecznie
      ) amerykańska wojna z miądzynarodowym terroryzmem, drugim - teraz totalnie wymyk
      ) ający się spod kontroli -
      ) kryzys izraelsko-palestyński. Wydawałoby się, iż oba wspomniane konflikty nie m
      ) ają ze sobą dużo wspólnego.
      ) Terroryzm wymierzony w USA jest formą odpłaty świata islamu za faktyczne, (lub
      ) też urojone) amerykańskie
      ) winy w stosunku do świata arabskiego i tych którzy wyznają islam. Generalnie rz
      ) ecz biorąc obarczają oni USA
      ) winą za pełnienie roli światowego żandarma, który narzuca reszcie świata swą wo
      ) lę, nie licząc się z celami i
      ) interesami narodów słabszych, a przede wszystkim od USA kulturowo odmiennych. P
      ) amiętajmy, zgadzając się z
      ) tym zdaniem, lub nie, że tak wygląda polityka amerykańska - zdaniem jej krytykó
      ) w .
      ) Konflikt palestyńsko-izraelski natomiast, będąc konfliktem lokalnym, w skali ty
      ) lko regionu, stanowi doskonałą
      ) ilustrację - w dalszym ciągu referuję tylko argumentacją adwersarzy USA - zach
      ) owań agresywnego hegemona
      ) (tym razem wykonywanymi rękoma Izraelczyków). Cechuje go nade wszystko - to opi
      ) nia powszechna -
      ) autentyczny konflikt interesów dwu różnych narodów, społeczności roszczących so
      ) bie prawo do posiadania
      ) tego samego terytorium w celu stworzenia sobie tam (najchętniej hemogennej) org
      ) anizacji państwowej. Obie
      ) strony naturalnie przedstawiają swoje historyczne prawa do ziem o które toczy s
      ) ię walka. Obie na swój sposób
      ) zdają się mieć rację�
      ) W kontekście globalnej polityki międzynarodowej, te dwa przedstawione powyżej ż
      ) ródła napięcia, coraz
      ) wyrażniej stają się zainflamowane, a ich temperatura wzrasta na naszych oczach.
      ) Tedy fakt ten powinien stać
      ) się żródłem i naszego niepokoju. Jako jednostek i jako państwa polskiego bądące
      ) go członkiem wspólnoty
      ) międzynarodowej.
      )
      ) Decydując się na analizę najbliższej przewidywalnej logicznie przyszłości (tzn.
      ) wydarzeń zapowiedzianych już
      ) przez polityków) stwierdzimy, że nadchodzące półrocze przedstawia się - użyję o
      ) kreślenia niezabarwionego
      ) emocjonalnie - bardzo ciekawie.
      ) Otóż w najbliższym czasie czeka nas niosąca globalne zagrożenia wojna. Wojna US
      ) A z Irakiem.
      ) Tak wynika z wypowiedzi wiceprezydenta Dicka Cheneya, doradcy do spraw bezpiec
      ) zeństwa - Condoleezzy
      ) Rice,ministra obrona Donalda Rumsfelda jak i ministra sprawiedliwości Johna Ash
      ) crofta - wszyscy wymienieni
      ) wypowiedzieli się za wojną z Irakiem, albo też operacją, która pozbawi władzy S
      ) addama Husseina.
      ) Amerykanie twierdzą, że to on właśnie jest głównym mecenatem terroryzmu w regio
      ) nie. Krytycy Ameryki
      ) nadziwić się natomiast nie mogą, że wojna z terroryzmem w przedziwny, a nieprzy
      ) padkowy sposób sposób
      ) toczy się na terytoriach, które - jak Afganistan mają olbrzymie, jeszcze nieeks
      ) ploatowane, lub jak Irak -
      ) największe na świecie, po Arabii Saudyjskiej - złoża ropy naftowej.
      )
      ) Przygotowania wojenne rozpocząto. W tej chwili decyduje się tylko datę operacji
      ) . W marcu wiceprezydent
      ) Chaney odwiedzi Arabię Saudyjską, Jordanię, Turcję i Egipt. Wszystkie te kraje
      ) mają powody, aby obawiać się
      ) konsekwencji wojny z Irakiem. Turcja bądzie chciała zapobiec powstaniu wolnego
      ) Kurdystanu. Egipt, Arabia
      ) Saudyjska i Jordania obawiają się wzmocnienia na swoich terenach muzułmańskiego
      ) fundamentalizmu.
      ) Prezydent Bush stwierdził, że Chaney podczas swoich wizyt wytłumaczy "jak bardz
      ) o rząd amerykański
      ) zdecydowany jest zwalczać terroryzm i oczekuje pomocy w realizacji tego celu. A
      ) lbo jesteście z nami, albo
      ) przeciw nam".
      )
      ) W jednym z najbardziej prestiżowych, konserwatywnych dzienników szwedzkich "Sve
      ) nska Dagbladet", (
      ) 05-03-2002), ukazał się artykuł Larsa O. Nordmarka - członka Szwedzkiej Królews
      ) kiej Akademii Wojennych
      ) Umiejętności, analizujący przewidywane wydarzenia.
      ) Szwedzki pułkownik przewiduje, iż " /�/ w przeciwieństwie do wojny w 1991 w reg
      ) ionie, oblicza się ,że USA
      ) zamiast jak wówczas 500 000 zadowoli się 200 000 żołnierzy. Dowództwo utworzy
      ) sztab w Bahreinie, gdzie
      ) już od jakigoś czasu US Navy ma swoją kwaterę główną. Trzecia Armia, specjalni
      ) e szkolona do operacji w
      ) regionie przegrupowuje się obecnie głównie w Kuwejcie. Siły powietrzne będą ope
      ) rować z bazy Prinz Sultan w
      ) Arabii Saudyjskiej. W tej chwili, po operacjach w Afganistanie występują proble
      ) my z dostarczeniem"sprytnych"
      ) bomb wyposażonych w system naprowadzania JDAM. Bomby te produkowane przez Boein
      ) ga w ilości 1500 szt.
      ) miesięcznie zużyto w dużej ilości w Afganistanie. Teraz trzeba poczekać na nowe
      ) dostawy.
      ) W najbliższych miesiącach amerykańskie, tureckie i izraelskie siły powietrzne p
      ) rzeprowadzą trzy wspólne
      ) ćwiczenia bojowe. Najwcześniej w maju należy się spodziewać, że zostaną ukończo
      ) ne wszystkie
      ) przygotowania. Wówczas pozostanie tylko kwestia wyboru - sposobnego politycznie
      ) - momentu ataku.
      )
      ) Co może się wydarzyć w sytuacji wybuchu wojny ?
      ) Izraelski premier Sharon zapowiedział, że Izrael nie zamierza w spokoju oczekiw
      ) ać, aż rakiety Saddama nadlecą
      ) nad Izrael. Nie można wykluczyć, że Sharon prewentywnie dokona ataku nuklearneg
      ) o na Irak. Również USA
      ) mogą znależć się w sytuacji, w której użyją broni jądrowej, aby zlikwidować śro
      ) dki masowego rażenia, którymi
      ) dysponuje armia iracka.
      ) Minister obrony Rumsfeld reprezentuje zdanie "�że wojna, jeśli to konieczne, r
      ) ównież z użyciem broni
      ) atomowej, jest oczywistym środkiem amerykańskiej polityki zagranicznej."
      ) Jak zareaguje ONZ, Europa i kraje muzułmańskie ? Sekretarz generalny Annan powi
      ) edział : "Byłoby niemądrze
      ) zaatakować w tej chwili." To jest sformułowanie, które być może dopuszcza atak,
      ) jeśli Saddam Hussein nie
      ) zgodzi się na wpuszczenie inspekcji oenzetowskich. Taka inspekcja planowana jes
      ) t w maju.
      ) Premier Anglii Tony Blair - najbliższy sojusznik USA - ostrzega przed: "militar
      ) ną awanturą w Iraku, tak długo póki
      ) nie można dowieść, że Saddam Hussein jest odpowiedzialny za atak terrorystyczny
      ) 11 września."
      ) Minister spraw zagranicznych Niemiec -Fisher uważa, że :"Trzeba uważać, żeby wo
      ) jna przeciw terroryzmowi
      ) nie rozszerzyła się do rozmiarów wojskowego, globalnego konfliktu." A francuski
      ) minister spraw zagranicznych
      ) Vedrine stwierdził, iż : "Nie wszystkie problemy w świecie da się rozwiązać pop
      ) rzez walkę z terroryzmem." /�/
      ) Podsumowując swój artykuł w "Svenska Dagbladet" pułkownik Nordmark stwierdza,
      ) że :"Atak na Irak jest
      ) prawdopopodobnie największym kryzysem politycznego bezpieczeństwa świata od cza
      ) su kryzysu kubańskiego
      ) (1962). Kwestię tę należałoby gruntownie przedyskutować. Również najczarniejsze
      ) scenariusze -
      ) konsekwencje całych, lub tylko częściowych niepowodzeń - należy poddać analizie
      ) . To jest zadanie dla
      ) wszystkich narodów świata."
      ) Myślę , że trudno nie zgodzić się z niepokojem wyrażanym ostatnio, na łamach dz
      ) ienników,
      ) nie tylko europejskich, że amerykańska polityka ostatniego półrocza spowodowana
      ) tragicznym atakiem
      ) terrorystycznym z 11 września, stała się zbyt awanturnicza i nieprzemyślana (c
      ) o sam atak tylko w części
      ) usprawiedliwia), i w konsekwencji może prowadzić nasz świat ku znacznie większy
      ) m zagrożeniom,
      ) wynikającym jak to zwykle bywa z powodu niefrasobliwości i światopoglądowych po
      ) laryzacji. Podobną sytuację
      ) obserwujemy przecież w konflikcie palestyńsko-izraelskim. Brak refleksji i dług
      ) ofalowego myślenia wpędza
      ) strony konfliktu w coraz głębszą przepaść eskalacji i obopólnych nieszczęść.
      ) Być może naszym zadaniem - ludzi i narodów będących od ża
      • euromir Re: KONSEKWENCJE BRAKU REFLEKSJI 07.03.02, 19:13
        Szanowny Panie Lechu Niedzielski,
        ciekaw jestem bardzo, coż to chciał Pan w poście swym powiedzieć. Niestety chyba się nie dowiem, gdyż
        to co Pan napisał - wirtualnie wcięło.
        Tak to już jest, gdy odpowiadając na duży objętościowo post używa się formy - odpowiedz cytując.
        Przyznam się, iż ponieważ zdarza się to często (szczególnie mnie) - formy tej nie znoszę. Poza wszystkim
        jest też brzydka graficznie.
        Apeluję o nieużywanie jej w niniejszym wątku !

        Pozdrawiam :

        Euromir
        • lech.niedzielski Re: KONSEKWENCJE BRAKU REFLEKSJI 07.03.02, 19:17
          Faktycznie wcięło.
          Napisałem o tym, że zgadzam się z Pańskimi tezami. Boję się, że amerykańska
          polityka odwetu (jakkolwiek zrozumiała) może doprowadzić w efekcie do
          ogólnoświatowej tragedii.
          Zastanawiałem się, czy szefowie CIA i FBI "polecieli" ze stanowisk za 11.09.01 ?
          Pozdrawiam
          • wojcd ciekawa wojna 07.03.02, 19:52
            Ciekawa zapowiedź wojny gdzie nie wiadomo kto i dlaczego ma stanąć po jakiejś
            stronie konfliktu?
            Ciekawe co jest powodem wojny - nieprzystająca mentalność świata muzułmańskiego
            do ... no właśnie do czego?
            Ciekawe kiedy zostanie ogłoszone zwycięstwo?
            Ciekawe jakie cele muszą być osiągnięte by mówić o zwycięstwie?
            Ciekawy jest termin "wojna z terroryzmem" zupełnie nie pasujący do tego co się
            dzieje?
            Ciekawe ... itd.
            Wojciech
            • Gość: kunce Re: ciekawa wojna IP: *.chello.pl 08.03.02, 23:19
              wyrażę tylko żal, że wątek
              __Atomowe_Widmo_dla_zach_prezent_Al_Qaidy_Arabow_! ma większa liczbę wpisów
              niż ten.
              Z drugiej strony, biorąc pod uwagę sposób prowadzenie sporu na tamtym wątku (od
              miesiecy taki sam)przez dyskutantów (od miesiecy tych samych) może to i lepiej?
              A może w łikend wszyscy chcą zająć się czynieniem miłości, nie wojny, i dlatego
              poważnej wymiany zdań można się spodziewać dopiero od poniedziałku?
    • Gość: Karp Saddam w prezencie w rocznicę ataku na WTC ? IP: 159.107.90.* 12.03.02, 11:54
      Panie Euromirze,

      W znacznym stopniu podzielam pański niepokój zwiazany z aktualną sytuacją w
      świecie. Wojna w Afganistanie wydaje się dobiegać końca ( choć paradoksalnie w
      ostatnim okresie przyniosła najwięcej ofiar po stronie koalicji
      antyterrorystycznej ) lecz nie prowadzi to - a chyba jest wręcz odwrotnie - do
      pacyfikacji nastrojów antyamerykańskich w świecie muzułmańskim. Jeśli ktoś
      uważa, że takie nastroje będą owocowały jedynie pohukiwaniem na widok przybysza
      z USA ten się niestety myli. Czy zatem jedyne co nam pozostało to pogrążanie
      się w mrocznych romyślaniach lub też rozglądanie się za schronem atomowym (
      podobno pozostało ich sporo pod budynkami będącymi uprzednio siedzibami władz
      wojewódzkich i centralnych PZPR ) ? Chyba tak źle nie jest. Spróbuję
      przedstawić scenariusz nieco bardziej optymistyczny a przy tym - taką mam
      nadzieję - całkiem realny.
      1/ Izrael w obliczu wojny z Irakiem.
      Konflikt z Palestynczykami wydaje się nie mieć dobrego rozwiązania. Każdego
      dnia przybywa ofiar a żadna ze stron nie wykazuje stanowczej woli i gotowości
      do ustępstw. No właśnie, czy tak jest rzeczywiście ? Odnoszę wrażenie, że
      premier Shamir zdobył się jednak na głębszą refleksję i zaczyna wysyłać pewne,
      pozornie niewiele znaczące lecz dostrzegalne przez adresata ( druga strona
      konfliktu ) znaki. Mocno krytykowany ( i słusznie ) przywódca Palestyńczyków (
      na ile on nimi rzadzi to już inna kwestia ) został wypuszczony z domowego
      aresztu i - wiele na to wskazuje - obie strony usiłują nawiązać dialog. Nie
      wydaje mi się aby Izrael zechciał w takim momencie podejmować decyzję o udziale
      w nowym konflikcie ( tym razem z Irakiem ) wiedząc jak nikt inny jak trudny do
      pokonania i nieprzewidywalny to przeciwnik. Instynkt zamozachowawczy
      Izraelczyków nie pozwoli im na udział w tej nowej i ryzykownej operacji.
      Oczywiście, Izrael nie pozostanie bierny w przypadku bezpośredniego ataku na
      swoje terytorium ale takiego samobójczego bez watpienia posuniecia Husseina
      sobie nie wyobrażam.
      cdn
      • Gość: Karp Re: Saddam w prezencie .... cd IP: 159.107.90.* 12.03.02, 13:54
        2/ USA w obliczu wojny z Irakiem.
        a/ dlaczego tak:
        Amerykanie wciąż rozpamietują swoją boleść i upokorzenie jakich doznali przed
        pół rokiem. Rana jest świeża i przez wiele miesięcy cała amerykańska polityka
        zagraniczna będzie napietnowana nowojorskim urazem. Amerykańska opinia
        publiczna a także władze USA nie uzyskały dotąd spodziewanej satysfakcji
        wynikajacej z ukarania winnych bezprecedensowej w dziejach terrorystycznej
        akcji. Każda, choćby najmniejsza prowokacja wymierzona w USA może spotkać się
        więc z natychmiastową ( i krwawą ) ripostą. Amerykanie mają świadomość swojej
        deklasującej inne kraje przewagi militarnej co może utwierdzać ich w
        przekonaniu, że każdy potencjalny przeciwnik musi szybciej czy tez później (
        raczej szybciej )ulec.
        b/ dlaczego nie:
        Wydarzenia z 11 września poddały w watpliwość twierdzenie, że ten wielki kraj (
        i jedyne dziś supermocarstwo ) jest w stanie odeprzeć każdy wymierzony weń
        atak. Potencjalnych celów na terenie USA są dziesiatki tysiecy a swoboda
        poruszania i - co za tym idzie - stwarzania zagrożeń dla zdrowia i życia
        tysiecy ludzi ( mimo wprowadzonej ostatnio zwiększonej kontroli obcokrajowców )
        powoduje niepewność i ostrożność amerykańskich władz przy podejmowaniu decyzji
        o ewentualnym nowym wojennym przedsięwzięciu. Amerykanie mają wielką ochotę na
        wyeliminowanie Saddama Husseina z polityki miedzynarodowej ( i spośród żywych )
        ale ewentualne działania zbrojne wymierzone w Irak to jednak ostateczność. Może
        się przecież okazać, że wybuchnie wojna w której zginą tysiace cywili (
        podobnie jak to miało miejsce w Afganistanie ) a główny osobowy cel czyli
        wtedy - bin Laden a teraz Hussein zaginie bez wieści.
        Coś w rodzaju posumowania:
        Co by o nim nie powiedzieć prezydent Bush jest człowiekiem wrażliwym i
        nieskorym do prowokowania krwawych konfliktów ( szczególnie wtedy gdy ginąć
        mają sami Amerykanie ). Od kilku miesięcy Amerykanie wywierają coraz to
        bardziej stanowczą presję na Izrael ( ale też i na Arafata ) aby przymusić
        zwaśnione strony do konstruktywnych działań zmierzajacych do zakończenia wojny.
        Do premiera Shamira powoli dociera zła wiadomość, że z Palestyńczykami nie
        sposób wygrać przy pomocy samolotów F-16/18 oraz czołgów Abrams. Jest spora
        szansa na pokój ( powiedzmy uspokojenie ) chyba że - nie daj Boże - znów jakiś
        szaleniec ( lub grupa szaleńców ) zaatakuje któres z amerykańskich miast.
        Karp
        Własnie wykonałem kolejne ćwiczenie w ramach walki z lenistwem umysłowym.
        Czy zaliczyłem choćby na tę marną trójczynę ?
        K
        • Gość: GP Re: Saddam w prezencie .... cd IP: 217.153.60.* 12.03.02, 14:21
          W konflikcie bliskowschodnim mamy jak narazie eskalację działań zbrojnych.
          I nie wygląda aby którakolwiek ze stron wykonała jakieś znaczące ruchy mające
          ów konflikt zakończyć, czy choćby ostudzić. Jeżeli naciski USA odnoszą tak
          mizerny skutek, to nie najlepiej świadczy to o umiejętnościach dyplomatycznych
          ludzi Busha.

          Z drugiej strony jak może być skuteczna mediacja mocarstwa które w tamtym
          regionie darzone jest raczej nienawiścią niż szacunkiem?

          Może rozwiązaniem tego konfliktu powinni się zająć państwa arabskie (bez
          świętej wojny)?
    • jacek#jw Re: egocentryzm białego człowieka, mała refleksja 12.03.02, 13:07
      Usa jest żandarmem, przyczyną, skutkiem, rozwiązaniem, możliwością, potęgą,
      złem, dobrem, nadzieją, najgorszym preznaczeniem, wrogiem, przyjacielem,
      sojusznikiem, szpiegiem, wolnością, uzurpatorem, obcym światem. Hindusi,
      muzułmanie czy inni mogą o tym nie wiedzieć, gdy przypadkiem zaczną się spierać
      czyj świat jest lepszy.

      Pozdr / Jacek
    • Gość: Stoik Zagrożenia IP: *.math.uni.lodz.pl 12.03.02, 13:34
      Bardzo interesujący wątek na temat, który i mnie nurtuje. Zagrożenia wydają mi
      się realne. Staram się patrzeć na świat jako na pewien system, który powinien
      pozostawać w idealnej równowadze, ale niestety jest od niej daleki. Obawiam
      się, że konfrontacja świata zachodniego ze światem islamu ma obecnie charakter
      walki o byt. Celowo piszę o islamie, a nie o terroryzmie, bo sądzę, że bez
      porozumienia z islamem nie ma żadnych szans na zwalczenie terroryzmu. Islam nie
      musi być wojujący ani fundamentalistyczny, ale w wielu regionach świata jest.

      System kreuje jednostki, ale często prawdziwym zagrożeniem są właśnie te
      jednostki. Obecnie najbardziej należy się obawiać takich ludzi jak Bush jr.
      Pamiętam swoje rozczarowanie wynikiem wyborów w USA. Po 11 września wydawało
      się, że Bush jest człowiekiem właściwym - nie miotały nim wątpliwości, działał
      w sposób zdecydowany, naród go kochał. Z Bushem jest trochę tak jak z Wałęsą -
      świetnie się sprawdza w warunkach bojowych, kiedy trzeba działać; zawodzi
      wtedy, gdy trzeba zacząć myśleć. Kowbojska mentalność Busha jest dla świata
      prawdziwym zagrożeniem. Przed objęciem prezydentury ten człowiek praktycznie
      nic nie wiedział o świecie, nie bardzo wierzę, żeby się zdąrzył wiele nauczyć.

      Wojskowi bardzo lubią takich prezydentów jak Bush - dopiero wtedy mogą w pełni
      wykazać swoją przydatność. Gdyby rzeczywiście doszło do wykorzystania broni
      jądrowej, byłoby to nieszczęście o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

      Innym nieszczęściem, choć na mniejszą skalę, jest Sharon. Kiedy obejmował
      rządy, to mimo antypatii, jaką go darzę, miałem nadzieję, że okaże się
      skuteczniejszy od Baraka. Niestety, jak na razie jest coraz gorzej. Spirala
      nienawiści czyni porozumienie coraz trudniejszym. Dodatkowo słabość i
      niezdecydowanie Arafata oraz trudności w kontrolowaniu palestyńskich
      organizacji terrorystycznych czyni rozmowy z Palestyńczykami bardzo trudnymi.
      Podzielam jednak zdanie Karpia, że Izrael nie będzie się chciał przesadnie
      angażować w wojnę z Sadamem.

      Pewne rozwiązania widzę, chociaż trudno mi ocenić, czy nie są utopijne. Ciekaw
      jestem dalszych wypowiedzi.

      Serdecznie pozdrawiam,
      Stoik
      • wojcd Obłuda Ameryki? 12.03.02, 14:00
        Obłuda Ameryki?
        Sugeruje się opinii światowej, że atak na WTC to niespodziewany i niezawiniony
        przez USA atak grupki terrorystów. Chyba coś tu nie tak. Pozwolę sobie
        zamieścić znamienny cytat z Rzepy
        www.rp.pl/dodatki/atak_010919/atak_a_1.html
        “W czasie wojny nad Zatoką Perską Arabowie w Arabii Saudyjskiej nienawidzili
        Amerykanów, którzy przyjechali ich bronić przed Saddamem Husajnem. Król
        saudyjski musiał zamknąć paruset mułłów, aby nie podburzali ludzi przeciw
        sojusznikom z Zachodu”
        Uważano chyba także, że Arabowie nie mają żadnego zaplecza logistycznego. I to
        wydaje się być nieprawdą. Pozwolę sobię znowu zacytować Rzepę
        www.rp.pl/dodatki/atak_010918/atak_a_8.html
        “Ze śledztwa policji szwajcarskiej wynika, że spółka finansowa Taqwa - po
        arabsku "boży strach" - zarejestrowana w Lugano, może trudnić się
        przekazywaniem pieniędzy Osamy bin Ladena na konta w bankach
        europejskich. .....W spółce tej pracuje wielu "bardzo inteligentnych i bardzo
        wykształconych" młodych mężczyzn, którzy spotykali się z osobami z otoczenia
        saudyjskiego miliardera w czasie konferencji islamskiej w Bejrucie”
        Reasumując wydaje się że jesteśmy dalecy od zrozumienia sytuacji. Amerykanie
        używają eufemizmu “wojna z terroryzmem” obawiając się nazywania rzeczy po
        imieniu.
        Pozdrawiam Wojciech
      • Gość: GP Re: Zagrożenia IP: 217.153.60.* 12.03.02, 14:09
        Obawiam się, że ta dyskusja nie może do niczego doprowadzić. Nawet jeżeli
        Twoje "rozwiązania" nie są utopijne to czy może z nich coś wyniknąć?

        Mnie najbardziej zadziwia postawa amerykanów. Przecież potencjalna wojna - nawet
        zwycięska - nie obejdzie się bez ofiar.
        Przecież Bush nie jest władcą absolutnym, zaś jego doradcy to nie tylko wojskowi.
        Z drugiej strony jak długo USA może liczyć na akceptację swoich poczynań przez
        inne Państwa? Na razie poszło zadziwiająco gładko, ale ataki na kolejne kraje
        muzułmańskie nie wzbudzą już takiego entuzjazmu. Jeżeli zaś wojna z terrorystami
        zacznie się zmieniać w wojnę z Islamem to (jeśli nawet nie zakończy się dla USA
        klęską) napewno nie przyniesie sukcesu.
        Tak czy inaczej trudno dziś przewidzieć cokolwiek - świat jest areną działań
        wielu sił i bardzo różnych interesów. Należy poczekać na kolejne posunięcia USA i
        na reakcje świata. Osobiście mam nadzieję, że do sytuacji krańcowych jednak nie
        dojdzie.

        Dziwi mnie znikome zaangażowanie USA w konflikt na bliskim wschodzie. Przecież
        rozwiązanie tego problemu ma (moim zdaniem) kluczowe znaczenie w walce z
        terroryzmem. Przypuszczam, że nie jestem jedyną osobą która po wstąpieniu USA "na
        wojenną ścieżkę", spodziewała się również zaangażowania administracji Busha w tym
        regionie (nie poprzez atak na Irak). Zastanawiam się na ile poparcie krajów
        islamskich dla koalicji antyterrorystycznej, wiązało się z takimi oczekiwaniami.
        I co? USA planuje kolejne "akcje odwetowe" a w Palestynie nadal giną ludzie.
        Wydaje się, że taka postawa mocarstwa nie zjednuje mu sympatii i to nie tylko na
        bliskim wschodzie.
      • Gość: Karp Kto z kim i o czym ? IP: 159.107.90.* 12.03.02, 14:26
        Twierdzenie, że konieczne jest porozumienie pomiedzy krajami reprezentujacymi
        cywilizację judeo-chrześcijanską a światem islamu wydaje się atrakcyjne a nawet
        oczywiste lecz w swej istocie jest bardzo abstrakcyjne. Kościół Katolicki,
        chyba najlepiej zorganizowany i najbardziej spójny wśród wielkich organizacji
        religijnych nie jest z pewnością monolitem ale tu przynajmniej można się
        pokusić o próbę okreslenia respektowanej przez ogół katolików reprezentacji
        centralnej czy tez regionalnych. Czy znajdzie się ktoś kto zna odpowiedź na
        pytanie o rzeczywistą reprezentację islamu. Oczywiście, w sferze politycznej
        można wskazać przywódców poszczególnych krajów ale czy porozumienie(a) zawarte
        z przywódcami poszczególnych krajów oznacza dokładnie to samo co porozumienie
        ze światem islamu ?
        • Gość: GP Re: Kto z kim i o czym ? IP: 217.153.60.* 12.03.02, 14:44
          Czynnikami zdolnymi podjąć jakiekolwiek skuteczne działania są wyłącznie ludzie
          sprawujący władzę w poszczególnych krajach. Kościoły, jakie by one nie były, nie
          mogą zastąpić struktur państwowych ponieważ nie dysponują dziś (na szczęście)
          żadną realną władzą. Fundamentaliści wszelkiej maści nie mogą działać w oderwaniu
          od zaplecza materialnego jakie dają im poszczególne kraje.
          • Gość: Karp Re: Kto z kim i o czym ? IP: 159.107.90.* 12.03.02, 15:00
            Gość portalu: GP napisał(a):

            "" Czynnikami zdolnymi podjąć jakiekolwiek skuteczne działania są wyłącznie ludzie

            sprawujący władzę w poszczególnych krajach. Kościoły, jakie by one nie były, ni
            e
            mogą zastąpić struktur państwowych ponieważ nie dysponują dziś (na szczęście)
            żadną realną władzą. Fundamentaliści wszelkiej maści nie mogą działać w oderwan
            iu
            od zaplecza materialnego jakie dają im poszczególne kraje. ""

            Zatem mówmy o porozumieniu z poszczególnymi krajami muzułmanskimi ( często
            zresztą zwaśnionymi ze sobą jak chocby Irak i Iran ) a nie o porozumieniu ze
            swiatem islamskim.
            Karp
            • Gość: GP Re: Kto z kim i o czym ? IP: 217.153.60.* 12.03.02, 15:07
              Porozumienie ze "światem islamskim" jest niemożliwe właśnie ze względu na jego
              różnorodność, o czym sam Pisałeś.
              Tak samo niemożliwe jest porozumienie ze "światem chrześcijańskim". Kto miałby
              go reprezentować?
              • Gość: Karp Re: Kto z kim i o czym ? IP: 159.107.90.* 12.03.02, 15:34
                Gość portalu: GP napisał(a):

                > Porozumienie ze "światem islamskim" jest niemożliwe właśnie ze względu na jego
                > różnorodność, o czym sam Pisałeś.
                > Tak samo niemożliwe jest porozumienie ze "światem chrześcijańskim". Kto miałby
                > go reprezentować?

                Tu nie ma pełnej symetrii. Chyba nie przypadkiem, Bush jr spotykał się przed
                atakiem na Afganistan nie tylko z przywódcami krajów zachodnich ale też z
                papieżem i innymi liderami organizacji religijnych. Chyba można jednak
                zaryzykować twierdzenie o pewnych podstawowych wartościach respektowanych
                po "naszej stronie" i o problemie ze zdefiniowaniem takiego podstawowego kanonu
                po stronie krajów muzułmańskich. Koran jest interpretowany na tysiąc różnych
                sposobów więc to nie jest niestety żadna podstawa do budowania porozumienia.
                • Gość: GP Re: Kto z kim i o czym ? IP: 217.153.60.* 12.03.02, 16:05
                  Może Masz rację, choć nadal uważam, że władza "przywódców duchowych" jest
                  raczej iluzoryczna. Tylko z takiego rozumowania wynika wniosek, że wogóle nie
                  warto rozmawiać (no bo z kim i o czym?) więc jedynym dostępnym argumentem jest
                  siła.
                  Skoro tak to należy się jedynie zastanowić czy metody postulowane przez Busha
                  są racjonalne i skuteczne.
                  W świetle przedstawiionych przez Ciebie (i nietylko) argumentów wydaje się, że
                  tak.
                  Mało tego, wybór celu wydaje się genialny (pod warunkiem że mieszkańcy Iraku są
                  zainteresowani zmianami).
            • jacek#jw Re: Kto z kim i o czym ? 12.03.02, 15:10
              Gość portalu: Karp napisał(a):

              >
              > Zatem mówmy o porozumieniu z poszczególnymi krajami muzułmanskimi ( często
              > zresztą zwaśnionymi ze sobą jak chocby Irak i Iran ) a nie o porozumieniu ze
              > swiatem islamskim.
              > Karp

              Porozumienia z krajami, w których władza oparta jest na sile a hierarchia
              wartości sytuuje państwo na bardzo niskim poziomie będzie będą zawsze iluzoryczne
              i tymczasowe.
              • Gość: EUROMIR Re: Kto z kim i o czym ? IP: *.cm-upc.chello.se 12.03.02, 18:39
                Drodzy Państwo,
                myślałem, że wątek już zapomniany. Nie wywołał początkowo żadnego
                zainteresowania. Widzę, że się myliłem. To dobrze. Temat wart jest przecie
                zastanowienia. Ma - jak to powiadają profesjonaliści - potencjał.
                W jednym ze swoich, tu w wątku, postów Pan GP umieszcza następującą myśl :


                " /.../ Dziwi mnie znikome zaangażowanie USA w konflikt na bliskim wschodzie.
                Przecież rozwiązanie tego problemu ma (moim zdaniem) kluczowe znaczenie w walce
                z terroryzmem. Przypuszczam, że nie jestem jedyną osobą która po wstąpieniu
                USA "na wojenną ścieżkę", spodziewała się również zaangażowania administracji
                Busha w tym regionie (nie poprzez atak na Irak)./.../ "

                Sądzę, że jest to najciekawsze z dotychczasowych spostrzeżeń. Wydawałoby się, że
                choć truistyczne, to "łapiące byka za rogi".
                Bo czyż nie jest tak w istocie ?
                Napięcia pomiądzy krajami islamu, a cywilizacją zachodnią mają oczywiście
                bardzo wiele przyczyn. Konflikt palestyńsko-izraelski - że użyję brzydkiego
                porównania - je niejako kanalizuje. Nie tyle wydobywa na zewnątrz, ile (choć
                sprowadzony do walki o terytoria)ucieleśnia.Zapóżniony w rozwoju, rozbity
                wewnętrznie, postkolonialnie wykorzystywany, słabszy materialnie i
                intelektualnie, ambitny, a wielokroć poniżony świat islamu, widzi zwierciadlane
                odbicie nękających go nieszcząść w konflikcie Palestyńczyków z Izraelem. Czuje,
                że ma moralną rację. Podobnie do racji wypędzonych ze swoich gospodarstw
                uchodzców palestyńskich.Urodzonych i zamieszkałych w Palestynie od wielu
                pokoleń. A wypądzonych siłą.
                Toteż i mnie dziwnym się wydaje, że pierwszym krokiem administracji Busha, po
                ataku na NY, było ogłoszenie świętej wojny z bliżej niesprecyzowanym
                terroryzmem, a nie próba rozwiązania ogólnoarabskiego konfliktu z Izraelem.
                A byłem o takim kroku amerykańskim instynktownie przekonany. Gdyż jawi się jako
                jedyny logicznie.
                Czyżby zatem Ameryką powodowała jakaś inna nieznana nam idea ?
                Czyżby przyświecały jej inne cele, aniżeli usunięcie tych żródeł konfliktu
                międzycywilizacyjnego, które znamy ?
                Nie znam oczywiście odpowiedzi na postawione tu pytanie. Konstatuję jedynie, że
                droga obrana przez USA - w celu rozwiązania (wygrania ?) konfliktu, miast
                prowadzić przez uregulowanie sprawy Palestyny, idzie przez Afganistan i przecie
                zupełnie otwarte przygotowywanie wojny z Irakiem.
                Jeśli dojdzie tam do użycia broni jądrowych przez Izrael, to nie będzie to
                tylko efektem morderczych instynktów premiera Izraela, lecz odpowiedzią na
                konwulsję Saddama Husseina, na jego atak chemicznymi lub bakteriologicznymi
                środkami masowego rażenia skierowanymi przeciw Zydom. Czemu Zydom ?
                Gdyż, w przeciwieństwie do Amerykanów Hussein zdaje się sobie zdawać sprawę,
                mniej lub bardziej świadomie, iż w Izraelu/Palestynie właśnie ukryte jest
                żródło konfliktu.
                Pan Stoik napisał :

                "/.../Zagrożenia wydają mi się realne. Staram się patrzeć na świat jako na
                pewien system, który powinien pozostawać w idealnej równowadze, ale niestety
                jest od niej daleki. Obawiam się, że konfrontacja świata zachodniego ze światem
                islamu ma obecnie charakter walki o byt. Celowo piszę o islamie, a nie o
                terroryzmie, bo sądzę, że bez porozumienia z islamem nie ma żadnych szans na
                zwalczenie terroryzmu. /.../ "

                A więc konflikt posiadający cechy walki o byt...Którego nasza cywilizacja
                oczywiście materialnie nie powinna przegrać,...lecz czy w ewentualnym
                zwycięstwie nie kryje się zapowiedz porażki. Najgorszej z możliwych.Moralnej.

                Pozdrowienia :

                Euromir
                • Gość: Stoik Kilka uwag do tekstu pana Euromira IP: *.toya.net.pl 13.03.02, 01:57
                  Na początek o konflikcie na Bliskim Wschodzie: jest dla mnie dosyć jasne,
                  dlaczego USA nie chce się w ten konflikt przesadnie angażować. Powody
                  oczywiście nie mają nic wspólnego z moralnością. USA nie może popierać
                  Palestyńczyków, bo popierałby terror. Nie może też popierać Izraela, bo
                  pogorszyłyby się jego stosunki z proamerykańskimi państwami arabskimi w tym
                  regionie. Ingerencja jest w tej chwili bardzo trudna, bo nie wiadomo dokładnie,
                  z kim rozmawiać i kto by mógł usłuchać.

                  Nie przeceniałbym roli konfliktu bliskowschodniego dla oceny sytuacji
                  globalnej. To prawda, że wielu Arabów może czuć upokorzenie z powodu sytuacji
                  Palestyńczyków, ale islam to nie tylko Arabowie i niewiele osób postrzega
                  konflikt bliskowschodni w kategoriach religijnych. Co do racji moralnych,
                  byłbym ostrożny. Oczywiście racje moralne słabszego są zawsze silniejsze. Tym
                  niemniej sytuacja na Bliskim Wschodzie nie pozwala na proste oceny. Racje
                  historyczne nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Różna była też chęć kolejnych
                  premierów Izraela zwracania ziemi Palestyńczykom. Z drugiej strony kompletny
                  brak procedur demokratycznych po stronie palestyńskiej, jak też wychowanie
                  dzieci w nienawiści do Żydów i pogardzie dla śmierci źle rokuje. Porozumienia
                  prawie nigdy nie były respektowane przez Palestyńczyków, a i Izrael
                  wielokrotnie prowadził politykę kunktatorską. Barak doszedł do punktu, w którym
                  rozbieżności dotyczyły 1% terytorium i i tak nie udało mu się nic osiągnąc.

                  Proste rozwiązanie, które widzę, to oddanie Palestyńczykom ziemi bez oglądania
                  się na nic. Utopijność tego rozwiązania polega na tym, że obecna sytuacja nie
                  pozwala na jego zastosowanie. Nie da się tego zrobić bez negocjacji z
                  Palestyńczykami.

                  Islam: Nie jestem na tyle naiwny, by sądzić, że wystarczy, gdy jakiś dwóch
                  panów podpisze "porozumienie" chrześcijaństwa i islamu. tym niemniej jest tu
                  bardzo wiele do zrobienia. Dialog chrześcijaństwa z judaizmem, który rozwija
                  się bardzo dobrze, w dużej mierze dzięki naszemu papieżowi, ma duże znaczenie
                  psychologiczne, ale dla sytuacji globalnej (jak również polskiej) znikome. Nie
                  widać natomiast szerokiej akcji ukierunkowanej na lepsze poznanie islamu oraz
                  na porozumienie z islamem niewojującym. Dopiero wtedy byłyby szanse na
                  izolowanie islamu wojującego. W niektórych krajach, jak choćby w Anglii,
                  muzułmanie dość otwarcie wspominają o przejmowaniu władzy od tubylców. To jest
                  zagrożenie niewyimaginowane.

                  Serdecznie pozdrawiam
                  Stoik
                  • Gość: Postman Re: Kilka uwag do tekstu pana Euromira IP: 172.10.2.* 13.03.02, 02:11
                    Izrael to panstwo terrorystyczne na rowni z Talibanami.

                    Ich przywodcy izraelscy powinni sie znalesc w trybunale w Hadze.
                    W celi zaraz kolo Milosewicza.
                    Akcje NATO przeciwko Izraelowi mozna zaczac juz jutro.
                  • Gość: Senin Re: Kilka uwag do tekstu pana Euromira IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.02, 07:04
                    Gość portalu: Stoik napisał(a):

                    ,
                    > (...) Nie może też popierać Izraela, bo
                    > pogorszyłyby się jego stosunki z proamerykańskimi państwami arabskimi w tym
                    > regionie.

                    Nie bardzo pojmuje to stwierdzenie. Wydaje mi sie, ze w kategoriach politycznych
                    pomoc finansowa i militarna USA dla Izraela ( ktora wg jednego z artykulow w
                    TIME jest faktem i nikt temu nie zaprzecza) moze byc jednoznacznie oceniana jako
                    poparcie. Czyz nie tak?
                    Czy moze chodzi tu o jakas bardziej wysublimowana logke???

                    Senin


                    • Gość: Stoik Popieranie IP: *.toya.net.pl 13.03.02, 09:20
                      Gość portalu: Senin napisał(a):

                      > Gość portalu: Stoik napisał(a):
                      >
                      > ,
                      > > (...) Nie może też popierać Izraela, bo
                      > > pogorszyłyby się jego stosunki z proamerykańskimi państwami arabskimi w ty
                      > m
                      > > regionie.
                      >
                      > Nie bardzo pojmuje to stwierdzenie. Wydaje mi sie, ze w kategoriach politycznyc
                      > h
                      > pomoc finansowa i militarna USA dla Izraela ( ktora wg jednego z artykulow w
                      > TIME jest faktem i nikt temu nie zaprzecza) moze byc jednoznacznie oceniana jak
                      > o
                      > poparcie. Czyz nie tak?
                      > Czy moze chodzi tu o jakas bardziej wysublimowana logke???
                      >
                      > Senin

                      Chodzi mi o rzecz bardzo prostą: USA bardzo lubi dzielić kraje na dobre i złe. W
                      tym wypadku nie może tego zrobić, mówiąc że Izrael jest cacy, a Palestyńczycy be
                      albo odwrotnie.

                • Gość: don_carpio Zapatrzeni na Bliski Wschód IP: 159.107.90.* 13.03.02, 20:47
                  Izrael - nie bez racji - postrzegany jest w świecie jako kraj w zasadzie
                  europejski lub przynajmniej bardzo Europie bliski. Naturalnie wiąże się to z
                  licznymi przywilejami ( jak choćby udział w europejskich organizacjach
                  kulturalnych, naukowych, gospodarczych a nawet sportowych ) ale też - że tak to
                  wyrażę - z obowiązkami wynikającymi z przynależności do określonej, respektującej
                  pewne standardy wspólnoty. To co się dzieje w Europie a więc i niejako w Izraelu
                  w naturalny sposób przyciaga nasza uwagę usuwając na margines doniesienia o
                  konfliktach w Afryce, Ameryce Południowej czy też na Dalekim Wschodzie. A w
                  świecie dzieje się bardzo wiele ciekawych w tym też nieraz bardzo dramatycznych i
                  niepokojacych wydarzeń. Właśnie czytam o tym jak muzułmanie w Indonezji wycinają
                  w pień meczetami całe, zamieszkałe przez chrześcijan wioski a dzieje się to przy
                  zaskakujacej nieporadności miejscowych władz albo też że w Sudanie siłą narzuca
                  się ludności chrześcijańskiej prawo muzułmańskie serwując przy tym liczne i
                  krwawe wyroki. Czy nie jest zbyt daleko idącym uproszczeniem twierdzenie, że
                  klucz do zrozumienia tamtych wydarzeń znajduje się na Bliskim Wschodzie ?
                  Nasilenie agresywnych, podobnych do opisanych wyżej zachowań notowane jest w
                  wiekszości krajów muzułmanskich Azji i Afryki. Czy rzeczywiście krwawy i
                  długotrwały lecz mimo wszystko lokalny konflikt palestyńsko-izraelski jest
                  wystarczajacą pożywką dla często niepiśmiennych i nie majacych kontaktów z
                  mediami muzułmańskich ekstremistów ? Świat islamu jest - jak tu już wcześniej
                  słusznie zauważono - bardzo zróznicowany i skonfliktowany ( mało się o tym
                  obecnie mówi ale sami Palestyńczycy mają wielu wrogów wśród krajów arabskich )
                  jednak zawsze bardzo od naszego odległy i niedostepny. Można odrzucić ( a nawet
                  trzeba ) propozycje Oriany Fallaci zmierzające do radykalnej odpowiedzi na
                  islamskie zagrożenie ale warto przyjrzeć się przedstawionym przez nią obrazom z
                  tamtego świata. Uważam za wielce prawdopodobne, iż jesteśmy świadkami narodzin
                  swego rodzaju krucjaty, którą muzułmanie w sposób najcześciej spontaniczny i
                  bezładny ( choć czasem i świetnie zorganizowany jak to miało miejsce 11 IX ubr )
                  próbują przeprowadzić w krajach cywilizacji judeochrześcijańskiej. Twierdzenie,
                  że zawieszenie broni nad Jordanem zasadniczo zmieni sytuację miedzynarodową
                  uważam za naiwne.

                  Don Carpio
    • Gość: postman Re: KONSEKWENCJE BRAKU REFLEKSJI IP: 172.10.2.* 13.03.02, 02:07
      Bardzo ciekawe i intersujace. Mysle ze troche zbyt daleko posuwa sie
      administracja USA. Moze to miec troche zgubne skutki dla swiata.
      Zyjemy w dobie gdzie politycy powinni umiejetnie obnizac napiecia znajdujac
      kompromis. Aby wojna byla daleko od Polski. Szkoda bedzie tylko niewinnych
      ludzi. Czy bedzie to tez czas interwencji Bozej i po ktorej stronie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka