Dodaj do ulubionych

Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy

IP: *.ipt.aol.com 18.06.04, 18:13
Pamietam jak mi kiedys , ci SAMI zreszta LUDZIE taki niebieski zeszycik
KAZALI zalozyc na lekcji PROPEDAUTYKI CZY NAUKI O SPOLECZNSTWIER i polecili
wklejac artykuly o TAKIM ROZWOJU GOSPODARCZYM co W OGOLE nie bylko
(przynajmniej mniej pozyczali niz dzisiaj i lekarz byl darmowy i sanatoria i
na ulicach nie strzelali) ....

Na maturze z tego przedmiotu tez mi dali troje bo choc mowilem na temat to
chyba bez przekonania wiec srogo ukarali ....





Obserwuj wątek
    • Gość: jan spruce Re: Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy IP: *.proxy.aol.com 18.06.04, 18:22
      Gdzie sie podzialy oszolomy? Czemu jeszcze nie pluja?
    • Gość: Mature??? Re: Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:30
      A gdzie to kupiles czy znalazles? Zrobiles chyba w Mozambiku....
      Dali Ci troje bo nie mogli zniesc mysli, ze bedziesz w ich szkole powtarzal
      jeszcze rok, jeszcze dwa, jeszcze trzy.... ptaszku moj!
      CO to za gnoj.
    • Gość: chris Grudzien 1970 IP: *.com 18.06.04, 18:35
      Nie strzelali ty bucu?
      P.S. Ten przedmiot nazywal sie Propedeutyka Nauki o Spoleczenstwie (PNOS,
      mowilo sie pieszczotliwie "pnosik"). Ja nie mialem problemu z uzyskaniem oceny
      bdb, chociaz na te lekcje nie chodzilem i zaczalem sie uczyc dzien przed
      matura. No, ale ja jestem inteligentny smile.
      • Gość: Nagroda_10tys EURO DONOSY NA TEL: (22) 498 1507- CENTRUM WIESENTHALA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 10:50
        • Gość: rogue I GDZIE SIĘ WPIE....LASZ ŻYDU JEDEN IP: *.gdynia.mm.pl 19.06.04, 14:34
          POLACY TO NIE DONOSICIELE, A POZATYM NIKT NIE MIAŁ OBOWIĄZKU POMAGANIA
          ŻYDOSTWU, CENTRUM WISENTHALA TO KOMÓRKA TERRORYSTYCZNA FASZYSTY SZARONA !
          • Gość: Jurek.K. Re: I GDZIE SIĘ WPIE....LASZ ŻYDU JEDEN IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.04, 16:49
            Gość portalu: rogue napisał(a):
            POLACY TO NIE DONOSICIELE...

            No i widzisz durny bucu, gdybys choc troche pomyslal, to bys zgadl, ze to twoj
            druch w antysenityzmie. Produkuje sie na wszystkich watkach, rozpisujac dniem i
            noca, czekajac na jakiegos glaba, ktory bedzie dostatecznie glupi, by nie
            zrozumiec prowokacji. Zdaje sie, ze miales zaszczyt byc pierwszym. To i tak
            dobry wynik jak na te forum.
            Gratuluje !
    • Gość: Bryx Czy wzrost płac jest korzystny dla gospodarki? IP: *.euroweb.ro 18.06.04, 19:17
      Kto mi to obiektywnie wyjaśni? Z jednej strony płace tworzą koszty
      przedsiębiorstw i ograniczają możliwości inwestowania, ale z drugiej większe
      płace to większa konsumpcja, która napędza gospodarkę.
      BTW Polska ma najwyższy w regionie poziom płac, choć jeden z niższych DN na
      mieszkańca. Często mówi się, że Polacy przejadają to co wytworzyli. Jak jest
      naprawdę?
      • Gość: Bacz Wzrost płacy ma się różnie do wzrostu gospodarczeg IP: *.pl / 193.24.200.* 18.06.04, 20:41
        Wzrost płacy różnie się ma do wzrostu gospodarczego.

        Płace zależą od sytuacji na rynku pracy, a wzrost gospodarczy dotyczy rynku
        towarów i usług.

        Wzrost płac przy tak dużym bezrobociu jak w Polsce nie powinien występować -
        płace powinny maleć. Nie maleją one a nawet rosną przez interwencję rządu w
        rynek pracy głównie na życzenie partyj propracowniczych (socjalistycznych),
        które nieprzerwanie od 15 lat rządzą w III RP. Zmienia się tylko to, że raz
        rządza socjaliści bezbożni, a innym razem pobożni.

        Z kolei wzrost produkcji jest w zasadzie naturalnym zjawiskiem, każdy
        przedsiębiorca chce się rozwijać, inwestuje i jeżeli rząd przedsiębiorcom nie
        przeszkadza to gospodarka się rozwija po kilka a nawet do kilkunastu procent
        rocznie. W normalnej gospodarce bezrobocie jest małe i wtedy płace rosną w takt
        wzrostu produkcji bo przedsiębiorcy opłaca się zapłacić więcej niż żeby
        pracownicy odeszli mu do konkurencji. Wskaźnik wzrostu gospodarki to jest
        przecież nic innego jak wskaźnik średniego wzrostu produkcji w
        przedsiębiorstwie. Jak wzrasta produkcja to rosną zyski przedsiębiorców i muszą
        oni te wzrosty wykorzystać na podniesienie płac, bo jest konkurencja i
        wystarczy że jeden przedsiębiorca podwyższy płace to gdyby inni nie podnieśli
        to im pracownicy odejdą do tego co podwyższył. Przedsiębiorcy podwyższają płace
        bez dużych oporów bo zwykle wzrost płac i tak jest mniejszy niż wzrost ich
        dochodów to znaczy że suma sumarum i tak ich zyski wzrastają.
        • jastrzebiec Re: Wzrost płacy ma się różnie do wzrostu gospoda 18.06.04, 21:14
          Przypomniec jeszcze mozna, ze place sa kalkulowane po stronie kosztow produkcji
          a te sa uwzgledniane przy okreslaniu poziomu cen sprzedazy.

          Wyzsze place niekoniecznie zreszta oznaczaja ogolnie wyzszy poziom kosztow
          produkcji. Wszak za wyzsza place mozna pozyskac lepiej wykwalifikowanego
          pracownika, ktorego wydajnosc pracy powinna byc tez odpowiednio wyzsza. Koncowy
          rezultat to wzajemna eliminacja wplywu obydwu czynnikow na ogolny kosztorys.

          Ten artykul w Gazecie wlasciwie wcale nie udziela odpowiedzi na postawione
          pytanie, choc odpowiedz na to pytanie nie wydaje sie byc szczegolnie trudna do
          udzielenia. Tych kilka miesiecy ozywienia gospodarczego, niezaleznie od jego
          rozmiarow, to za krotki okres aby spowodowac jakies istotne zmiany na rynku
          pracy. Pracodawcy musza nabrac pewnosci, przekonania, ze ozywienie jest trwale,
          a nie sezonowe, zanim zaczna zwiekszac zatrudnienie. To zawsze przychodzi ze
          sporym opoznieniem.

          "Bacz" ma racje, ze place nie beda jeszcze przez jakis czas zasadniczo szly w
          gore, nawet jesli pracodawcy zaczna przyjmowac nowych ludzi do pracy. W sumie
          scenariusz powinien byc taki: 1) kontynuacja ozywienia gospodarczego, wzrost
          tempa produkcji ----> 2) stopniowy wzrost zatrudnienia ----> 3) wzrost plac.

          ***
          Wzrost plac jest naturalnie pozadany z ogolno-gospodarczego punktu widzenia
          poniewaz jest to czynnik napedzajacy koniunkture poprzez wplywanie na wzrost
          popytu na towary i uslugi (pod warunkiem, ze nie bedzie zjedzony przez wzrost
          inflacji.

          ***
          Jakkolwiek wzrost produkcji jest w zasadzie zjawiskiem naturalnym, jak to
          opisuje "Bacz" (kazdy przedsiebiorca dazy do rozwoju), tym niemniej realna
          mozliwosc wzrostu produkcji zalezy przede wszystkim od mozliwosci sprzedazy
          produkcji. Sprzedaz zas jest uzalezniona od popytu, tego wewnetrznego i tego
          zewnetrznego (eksport). Popyt z kolei zalezy od sily nabywczej konsumentow, a
          ta - od poziomu plac. I tu kolko sie zamyka. Mamy bardzo wysokie bezrobocie
          ----> brak bodzcow do podwyzszania plac... brak wzrostu sily nabywczej.

          Nadzieja na wyjscie z tego blednego kola to, moim zdaniem, eksport. Wejscie
          Polski do Unii Europejskiej, jak sadze, stwarza wielkie szanse na wzrost
          eksportu: duze rezerwy calkiem niezle kwalifikowanej i relatywnie taniej
          tzw. "sily roboczej", generalnie nizsze niz na Zachodzie ceny ----> duza
          zacheta dla zagranicznych przedsiebiorcow i(!) konsumentow na import z Polski i
          podejmowanie dalszej produkcji w Polsce (naturalnie nie zapominajac, ze w tym
          wymiarze mamy konkurencje w innych nowoprzyjetych do UE panstwach).

          W sumie rysuje mi sie calkiem optymistyczny scenariusz rozwoju gospodarczego w
          Polsce jakkolwiek na odczuwalne jego skutki bedzie trzeba jeszcze dosc dlugo
          poczekac.

          • Gość: Bacz Re: Wzrost płacy ma się różnie do wzrostu gospoda IP: *.pl / 193.24.200.* 18.06.04, 22:52
            Dziękuje jastrzębcowi za uzupełnienie i rozszerzenie mojego wywodu.
            Dodam małe uwagi w niektórych kwestiach.

            jastrzebiec napisał:

            > Przypomniec jeszcze mozna, ze place sa kalkulowane po stronie kosztow
            produkcji
            > a te sa uwzgledniane przy okreslaniu poziomu cen sprzedazy.

            Na wolnym rynku tylko niezbędne koszty wpływają na
            poziom cen. Jeśli dany przedsiębiorca
            ma jakieś nieuzasadnione koszty np. podwyższy swoim
            pracownikom płacę bo ich lubi, to nie
            może podnieść ceny bo będzie ona większa od ceny
            innych producentów i swojej produkcji nie sprzeda.

            > Wyzsze place niekoniecznie zreszta oznaczaja ogolnie wyzszy poziom kosztow
            > produkcji. Wszak za wyzsza place mozna pozyskac lepiej wykwalifikowanego
            > pracownika, ktorego wydajnosc pracy powinna byc tez odpowiednio wyzsza.

            Nie tylko kwalifikacje powodują wzrost wydajności
            pracy. Podobny efekt często jest uzyskiwany dzięki
            zastosowaniu nowych technologii np. lepszych maszyn
            i narzędzi, lepszych materiałów lub lepszej
            organizacji pracy. W praktyce zwykle występują
            wszystkie te czynniki w różnych proporcjach.

            > Koncowy
            > rezultat to wzajemna eliminacja wplywu obydwu czynnikow na ogolny kosztorys.
            >
            > Ten artykul w Gazecie wlasciwie wcale nie udziela odpowiedzi na postawione
            > pytanie, choc odpowiedz na to pytanie nie wydaje sie byc szczegolnie trudna
            do
            > udzielenia. Tych kilka miesiecy ozywienia gospodarczego, niezaleznie od jego
            > rozmiarow, to za krotki okres aby spowodowac jakies istotne zmiany na rynku
            > pracy. Pracodawcy musza nabrac pewnosci, przekonania, ze ozywienie jest
            trwale,
            >
            > a nie sezonowe, zanim zaczna zwiekszac zatrudnienie. To zawsze przychodzi ze
            > sporym opoznieniem.

            To też. Ale innym istotnym czynnikiem ożywienia gospodarczego
            jest to, że co tu się czarować Polska jest cały czas
            technologicznie w tyle za najbardziej rozwiniętymi krajami
            w świecie i najczęściej każda inwestycja w nowoczesne
            technologie powoduje znaczący wzrost produkcji.
            A te inwestycje najczęściej nie są drogie bo fabryki
            fabryk w krajach najbardziej rozwiniętych zwykle już osiągnęły
            dobrą wydajność i jakość stawiając fabryki w krajach
            właśnie najwyżej rozwiniętych, a często też nasyciły tamte
            rynki bo wydajnych fabryk w końcu nie trzeba dużo
            aby zaspokoić wszystkie potrzeby tamtych konsumentów.
            Skoro tam już fabryki nie są potrzebne to po przystępnych
            cenach mozna je postawić w Polsce.
            Ten efekt będzie się zmniejszał bo a wielu dziedzinach
            to opóźnienie już zostało zlikwidowane i w Polsce
            mamy fabryki na podobnym poziomie jak w krajach
            najwyżej rozwiniętych. Przepraszam za
            kolokwializmy.

            > Wzrost plac jest naturalnie pozadany z ogolno-gospodarczego punktu widzenia
            > poniewaz jest to czynnik napedzajacy koniunkture poprzez wplywanie na wzrost
            > popytu na towary i uslugi (pod warunkiem, ze nie bedzie zjedzony przez wzrost
            > inflacji.

            Tu bym lekko oponował, bo według mnie wzrost płac
            jest skutkiem a nie przyczyną wzrostu gospodarczego.
            Po pierwsze producenci też są konsumentami i popyt
            liczony w złotówkach jest dokładnie taki sam
            w przypadku gdy dodatkowe dochody wynikające ze
            wzrostu produkcji trafią do kieszeni pracowników
            jako podwyżka płacy czy też płace zostaną w miejscu
            a te złotówki trafią do właściciela w postaci zysku.
            Po drugie koncepcja że to popyt stymuluje produkcję
            ma tę wadę że były już liczne próby różnych rządów
            pobudzenia wzrostu produkcji przez dodruk pieniądza
            i zawsze był ten sam efekt podobny do efektów dopingu:
            silna euforia a potem długotrwałe załamanie produkcji
            w warunkach inflacji. Czyli samo pojawienie
            się dodatkowych pieniędzy nie sprzyja długotrwałym
            silnym wzrostom.
            Po trzecie: jeśli wymusi się sztucznie (politycznie)
            wzrost płac to znaczy że koszty ich są kosztami
            niezbędnymi a więc wzrośną ceny towarów. Okaże się
            więc że chociaż płace wzrosną nominalnie to siła
            nabywcza tych płac nie wzrośnie.

            > ***
            > Jakkolwiek wzrost produkcji jest w zasadzie zjawiskiem naturalnym, jak to
            > opisuje "Bacz" (kazdy przedsiebiorca dazy do rozwoju), tym niemniej realna
            > mozliwosc wzrostu produkcji zalezy przede wszystkim od mozliwosci sprzedazy
            > produkcji. Sprzedaz zas jest uzalezniona od popytu, tego wewnetrznego i tego
            > zewnetrznego (eksport). Popyt z kolei zalezy od sily nabywczej konsumentow, a
            > ta - od poziomu plac. I tu kolko sie zamyka. Mamy bardzo wysokie bezrobocie
            > ----> brak bodzcow do podwyzszania plac... brak wzrostu sily nabywczej.

            Jak to napisałem wyżej nie uważam że popyt
            jest siłą sprawczą wzrostu produkcji.
            Jesli "ciąg" na wzrost produkcji wśród
            producentów jest duży to wykreują oni
            dodatkowy popyt poprzez obniżki cen,
            sprzedaż na kredyt, sprzedaż ratalną.

            > Nadzieja na wyjscie z tego blednego kola to, moim zdaniem, eksport. Wejscie
            > Polski do Unii Europejskiej, jak sadze, stwarza wielkie szanse na wzrost
            > eksportu: duze rezerwy calkiem niezle kwalifikowanej i relatywnie taniej
            > tzw. "sily roboczej", generalnie nizsze niz na Zachodzie ceny ----> duza
            > zacheta dla zagranicznych przedsiebiorcow i(!) konsumentow na import z Polski
            i
            >
            > podejmowanie dalszej produkcji w Polsce (naturalnie nie zapominajac, ze w tym
            > wymiarze mamy konkurencje w innych nowoprzyjetych do UE panstwach).

            Tu też zaoponuję gdyż uważam że nie ma zasadniczej
            różnicy dla producenta czy sprzedaje w kraju
            czy za granicą. Może jakieś różnice w podatkach
            czy cłach.

            > W sumie rysuje mi sie calkiem optymistyczny scenariusz rozwoju gospodarczego
            w
            > Polsce jakkolwiek na odczuwalne jego skutki bedzie trzeba jeszcze dosc dlugo
            > poczekac.

            Trzeba jednak pamiętać że nie ma takiej
            koniunktury, której nie potrafiłby załamać
            rząd, a w szczególności rząd socjalistyczny.

            Pozdrawiam
            Bacz
            • Gość: McGyver Re: Wzrost płacy ma się różnie do wzrostu gospoda IP: ntsb.d* / *.mofnet.gov.pl 19.06.04, 09:27
              1- KOszty
              akurat nie sam budzet ma znaczenie dla koniunktury. Jak napisaliscie ma on
              wplyw i na wzrost kosztów i na wzrost popytu, co moze sie znosic. Wazniejsza
              jest tu jednak struktura wydatkow- DN jak wiadomo moze byc wykorzystany na
              konsumpcje i na inwestycje. Nawet przy okreslonym poziomie DN mozliwy jest
              korzystny impuls dla gospodarki-tylko zawsze na 1 m-scu musi byc wzrost popytu
              czyli konsumpcji. Gdy popyt wzrosnie wzrosna inwestycje bo firmy zobacze
              perspektywy dodatkowej produkcji. Tajemnica tkwi moim zdaniem w szybkosci
              obrotu pieniadza w gospodarce i psychologii- jezeli ludzie "obawiaja sie
              przyszlosci" to nie wygeneruja korzystnego impulsu popytowego. Ten klimat
              tworzony jest na wielu plaszczyznach- glownie otoczenia prawnego i
              ekonomicznego.
              2-Popyt
              Wzrost popytu nie musi polegac na druku pieniadza. Kwietniowy wzrost popytu na
              rynku znacznie przewyzszyl wzrost inflacji z powodu tego czynnika
              psychologicznego- obawy ludzi o "gorsza przyszlosc" skonsumowaly sie przez
              wzrost popytu. Jezeli taki czynnik psychologiczny utrzymalby sie przez dluzszy
              okres on sam wygenerowalby wzrost gospodarczy. Tak samo to dziala przy
              prosperity- wtedy tym czynnikiem jest nadzieja na "lepsza przyszlosc".
              3-Wydajnosc
              Rowniez wzrost wydajnosci czy wprowadzenie nowych technologii ma dzialanie
              negatywne- poprzez wplyw na bezrobocie = popyt. PKB wzrosnie gdy korzystny
              wplyw wzrostu wydanosci nie bedzie znoszony przez negatywny wplyw spadku
              zatrudnienia (popytu).
              4-Eksport
              Istotnie moze byc szansa- Bacz nie zauwaza ze popyt zewnetrzny zwieksza
              produkcje i co za tym idzie gospodarka danego kraju moze prosperowac gdy inne
              nawet sasiedzkie beda w recesji. To dziala tak samo jak w mikroekonomii- Ford i
              Toyota (odpowiedniki panstw) zwiekszaja produkcje gdy np VW musi ja ograniczac.
              5-szansa generalnie jest transformacja gospodarki przez tworzenie warunkow do
              wzrostu. Na dzis mamy nizsze koszty i wolne moce, ale przez stopniowe
              zrownowazenie cen i wzrost produkcji znaczenei tych czynnikow bedzie spadac.
              Rola rzadu (-ow) bedzie stworzenie warunkow do dalszego wzrostu.
              Krotkoterminowo to jest szansa lecz mysle, ze obecne klopoty wynikaja ze
              wzrostu znaczenia polityki socjalnej rzadow roznych krajow. Socjal zepsul ludzi
              i teraz ciezko bedzie ich nauczyc pracy. Jestem realista i uwazam ze rzady
              roznych krajow beda borykac sie z rosnacymi klopotami co wcale nie musi odbic
              sie na zwolnieniu naszej gospodarki. Pozdrawiam
              • Gość: Bacz Re: Wzrost płacy ma się różnie do wzrostu gospoda IP: *.pl / 193.24.200.* 19.06.04, 16:49
                Zdaje się że dość daleko odbiegliśmy od tematu
                ale mnie to nie przeszkadza. Odniosę się do
                niektórych stwierdzeń McGyvera

                Gość portalu: McGyver napisał(a):

                > 1- KOszty
                > akurat nie sam budzet ma znaczenie dla koniunktury. Jak napisaliscie ma on
                > wplyw i na wzrost kosztów i na wzrost popytu, co moze sie znosic. Wazniejsza
                > jest tu jednak struktura wydatkow- DN jak wiadomo moze byc wykorzystany na
                > konsumpcje i na inwestycje. Nawet przy okreslonym poziomie DN mozliwy jest
                > korzystny impuls dla gospodarki-tylko zawsze na 1 m-scu musi byc wzrost
                popytu
                > czyli konsumpcji. Gdy popyt wzrosnie wzrosna inwestycje bo firmy zobacze
                > perspektywy dodatkowej produkcji. Tajemnica tkwi moim zdaniem w szybkosci
                > obrotu pieniadza w gospodarce i psychologii- jezeli ludzie "obawiaja sie
                > przyszlosci" to nie wygeneruja korzystnego impulsu popytowego. Ten klimat
                > tworzony jest na wielu plaszczyznach- glownie otoczenia prawnego i
                > ekonomicznego.

                Według mnie tylko w niektórych dziedzinach
                jest w ogóle sens dzielić wydatki na
                inwestycje i konsumpcję. W odniesieniu do
                całej gospodarki nie da się tego policzyć
                bo jest za wiele towarów "podwójnego zastosowania",
                to znaczy mogą służyć do typowej konsmpcji po
                której zostaje g.. lub kac lub mogą przyczynić się do
                powstania nowego towaru. Np. weźmy bardzo prężną,
                nowoczesną dziedzinę produkcja oprogramowania.
                Powiedzmy typowo narzędziowe programy to jeszcze
                nie ma problemu - to inwestycja, ale np. pakiet
                oprogramowania dom-biuro-edukacja to jeszcze inwestycja
                czy już konsumpcja? Bo można ustawiać na tym pasjanse,
                a można książkę napisać... Trudno to rozstrzygnąć no i
                po co? Badania całej dziedziny były by kosztowne,
                takich różnych kategorii oprogramowania są tysiące,
                a pożytek niewielki bo nawet jak wyliczylibyśmy ile tych
                programów jest "inwestycyjnych" a ile "konsumpcyjnych"
                to każdy z nich jest różnie eksploatownay i daje różne
                wyniki czyli produkcję. Takie analizy stosunku inwestycji
                do konsumpcji to należy tylko przeprowadzać na poziomie
                właściciela firmy bo to ma sens. Można zasymulować poziom
                inwestycji większy czy mniejszy i wybrać optymalny.
                Czy nie lepiej wybyczyć się na Bahamach czy lepiej
                maszynę do firmy dokupić a potem się okaże że popyt
                siadł i stoi taka dodatkowa maszyna i rdzewieje.

                Rząd nie powinien nigdy ingerować w decyzje właściciela
                np. zachęcając go do inwestycji, bo to sztucznie
                zmienia dane wyjściowe do decyzji i powoduje podjęcie
                nieoptymalnych decyzji. Nietrafiona inwestycja to ewidentna
                strata a po naszym wybyczeniu się na Bahamach podniesie się
                eksport, bo każdy import generuje eksport co wynika z faktu
                że wymiana handlowa jest z zasady ekwiwalentna.

                > 2-Popyt
                > Wzrost popytu nie musi polegac na druku pieniadza. Kwietniowy wzrost popytu
                na
                > rynku znacznie przewyzszyl wzrost inflacji z powodu tego czynnika
                > psychologicznego- obawy ludzi o "gorsza przyszlosc" skonsumowaly sie przez
                > wzrost popytu. Jezeli taki czynnik psychologiczny utrzymalby sie przez
                dluzszy
                > okres on sam wygenerowalby wzrost gospodarczy. Tak samo to dziala przy
                > prosperity- wtedy tym czynnikiem jest nadzieja na "lepsza przyszlosc".

                Producenci wiedzieli że przedunijne zakupy
                to sprawa jednorazowa i nie ma sensu czynić
                jakichś trwałych inwestycji. Pewnie dodatkowe
                towary wytworzono w trybie "załoga zostanie po godzinach",
                albo wynajęto ludzi czy maszyny "na godziny".
                Takie zrywy raczej dają niewielkie efekty,
                producenci ponoszą dosyć duże koszty najpierw
                organizowania dodatkowej produkcji a potem jej
                wygaszania.

                Aby był trwały wzrost rząd musi zapewnić maksymalną
                stabilność, dużą przewidywalność skutków działań
                gospodarczych, czyli przede wszystkim stabilny pieniądz
                i stabilne prawo. No i małe obciążenia - im większe
                obciążenia tym trudniej znaleźć okazję żeby coś zrobić
                i zarobić.

                > 3-Wydajnosc
                > Rowniez wzrost wydajnosci czy wprowadzenie nowych technologii ma dzialanie
                > negatywne- poprzez wplyw na bezrobocie = popyt. PKB wzrosnie gdy korzystny
                > wplyw wzrostu wydanosci nie bedzie znoszony przez negatywny wplyw spadku
                > zatrudnienia (popytu).

                Już wcześniej pisałem, teoria że to popyt
                wymusza wzrost jest fałszywa. Podawałem argumenty.

                > 4-Eksport
                > Istotnie moze byc szansa- Bacz nie zauwaza ze popyt zewnetrzny zwieksza
                > produkcje i co za tym idzie gospodarka danego kraju moze prosperowac gdy inne
                > nawet sasiedzkie beda w recesji. To dziala tak samo jak w mikroekonomii- Ford
                i
                >
                > Toyota (odpowiedniki panstw) zwiekszaja produkcje gdy np VW musi ja
                ograniczac.

                Dla ekonomii jest wszystko jedno czy transakcja
                jest dokonana przez granicę czy wewnątrz kraju.
                Szczególnie teraz gdy na większość polskiego eksportu
                nie ma ceł, bo jak były cla no to one
                zmieniały opłacalność transakcji i różnica była
                - na ogół na korzyść produkowania na kraj.
                Te wszystkie przypuszczenia że "eksport
                pociągnie gospodarkę" oparte są na fałszywym
                założeniu że to popyt napędza wzrost.
                Podział produkcji na "eksport" i "na kraj"
                jest podziałem sztucznym co jest doskonale
                widoczne teraz po wejści Polski do Unii,
                kiedy w zasadzie nie ma granic celnych
                i rynek krajowy to jeden rynek obejmujący
                całą Europę i sprzedaż towaru np. Niemczech
                formalnie powinna być zaliczona jako sprzedaż
                na rynku krajowym. Jeśli więc nasze firmy dużo handlują
                i kooperują z niemieckimi to już nie "eksport"
                ciągnie gospodarkę tylko nawiązanie współpracy
                między różnymi firmami działającymi w różnych
                krajach ale na tym samym krajowym
                rynku ciągnie gospodarkę. Każde nawiązanie korzystnej
                współpracy lub podpisanie korzystnych kontraktów
                wzmacnia firmę i jest wszystko jedno czy ta
                druga firma leży w granicach kraju czy za granicą.

                > 5-szansa generalnie jest transformacja gospodarki przez tworzenie warunkow do
                > wzrostu. Na dzis mamy nizsze koszty i wolne moce, ale przez stopniowe
                > zrownowazenie cen i wzrost produkcji znaczenei tych czynnikow bedzie spadac.
                > Rola rzadu (-ow) bedzie stworzenie warunkow do dalszego wzrostu.
                > Krotkoterminowo to jest szansa lecz mysle, ze obecne klopoty wynikaja ze
                > wzrostu znaczenia polityki socjalnej rzadow roznych krajow. Socjal zepsul
                ludzi
                >
                > i teraz ciezko bedzie ich nauczyc pracy. Jestem realista i uwazam ze rzady
                > roznych krajow beda borykac sie z rosnacymi klopotami co wcale nie musi odbic
                > sie na zwolnieniu naszej gospodarki. Pozdrawiam

                Ja też jestem dobrej myśli bo rząd jest
                bardzo słaby i w związku z tym raczej
                nie przepchnie niczego co by w jakiś
                znaczny sposób zmieniło prawo gospodarcze
                czytaj: zadało nowy mocny cios gospodarce.

                Oczywiście najlepiej by było jak by rząd
                zaczął likwidować socjalizm, ale niestetety
                większość Polaków ma poglądy socjalistyczne
                i trzeba się cieszyć jak socjalizm się nie
                pogłębia bo to i tak jest duży fart, że
                akurat się czasowo demokracja zacięła.

        • Gość: ellena Re: Wzrost płacy ma się różnie do wzrostu gospoda IP: *.mmj.pl / 217.153.84.* 19.06.04, 16:21
          Gratuluje! Moja propozycja sprowadźny z Korei Południowej programy o gotowaniu
          zupy z trawy. Jak sobie wyobrażasz życie za mniej niż 600 zł? Ze nie wspomnę o
          kupnie np. mieszkania
          • Gość: Bacz Trawa to celuloza - nie jest przyswajalna IP: *.pl / 193.24.200.* 19.06.04, 17:15
            Najtańsza i najzdrowsza jest dieta optymalna. Typowo na dzień: 2 jajka, 15 dkg
            tłuszczu zwierzecego, zupa na kościach plus ze 30 dkg warzyw np. ziemniaki,
            kapusta, marchewka. Raz na tydzień zamiast jajek 15 dkg wątróbki. Nie wychodzi
            więcej niż 4 zł na osobę dziennie. Więcej informacji dieta-
            optymalna.info Smacznego!
    • Gość: GG MASZ HEYAH ? SPRAWDŹ NOWE FORUM !!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.gdynia.mm.pl 18.06.04, 19:22
      heyah.speednet.pc.pl/index.php
    • Gość: AOL INFLACJA A NIE WZROST!!!!!!!!!! IP: 198.161.203.* 18.06.04, 23:32
      • Gość: gosc Re: ? IP: *.proxy.aol.com 19.06.04, 03:02
        mysle ze polscy ekonomisci samocno skonfudowani sytuacja wzrostu gospodarczego
        bez wzrostu zatrudnenie, nie ma mozliwosci panowie podnies produkcyjnosc o 22%
        bez wzrostu zatrudnieia, chyba ze firmy do tej pory ciagele robily na straty ,
        zeby uniknac podatkow, jak sie ma system kontrolny w Polsce , czy tez firmy
        ksiegowe biora lapowki za 'dobre wyniki'kontroli
        • Gość: wojtek Czyżby? IP: *.ztpnet.pl 20.06.04, 15:41
          Nie doceniasz polskich ekonomistów. Wzrost produkcji można osiągnąć także
          poprzez unowocześnianie procesu produkcji, co często prowadzi do redukcji
          zatrudnienia.
          Wzrost gospodarczy w tak zacofanym technologicznie przemyśle jak nasz musi się
          wiązać w prerwszym rzędzie z automatyzacją, bo produkty wytwarzanie w
          manufakturach może znalazłyby nabywców na targach staroci.
          Bezrobocie powinno znikać wraz z rozwojem usług.
          Mgr ekonomii, a mimo wszystko o technoligii też mam pojęcie.
    • Gość: swede Re: Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy IP: *.telia.com 19.06.04, 10:42
      Jak spadek bezrobocia i wzrost plac w Polsce bedzie postepowal w tym tempie, to
      za 10 lat bezrobocie bedzie w okolicach 17%, a przecietny Polak zarobi 350 euro
      mies...
    • Gość: prawo Może dlatego: IP: *.acn.waw.pl 19.06.04, 14:13
      cytat z prasy: "jakie praktyczne znacznie ma np. fakt, że syndycy Zaborowski i
      Palaszek byli zatrudnieni w spółkach zależnych Kredyt Banku. Sąd wyznaczał ich
      do prowadzenia upadłości firm w sytuacji, gdy wniosek o ich upadłość złożył
      Kredyt Bank (np. sprawa upadłości Centrum Leasingu i Finansów CLiF), ten sam
      Kredyt Bank udziela hojnej pożyczki na zakup żaglowca Fryderyk Chopin wyższej
      uczelni, w której funkcję kanclerza pełni sędzia Dariusz Czajka. Każdy nawet
      najbardziej tępy biznesmen wie, o co chodzi w takiej kombinacji." cytat z
      prasy. Więcej pod adresem » www.upadloscian.org.pl
    • Gość: prawo albo może dlatego: IP: *.acn.waw.pl 19.06.04, 14:16
      "Sędzia własnej kieszeni" Dariusz Czajka - pomimo wielu kontrowersji w związku
      z angażowaniem się w ogłaszanie upadłości tych firm, których majątek przekracza
      wielokrotnie łączną kwotę wierzytelności, do dziś cieszy się prawną gwarancją
      nietykalności.

      Dariusz C. jest "niezawisły" co gwarantuje mu, jak pisze prasa, konstytucja i
      liczne znajomości wśród czołowych polityków. Dariusz Czajka jeździ volvo kombi
      (nowe kosztuje ponad 80 tys.), posiada dom w prestiżowej miejscowości pod
      Piasecznem k/Warszawy i jest założycielem / kanclerzem prywatnej uczelni
      prawniczej `Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji' właściciela
      największego w kraju jachtu, na pokładzie którego organizowane są prestiżowe
      imprezy pod patronatem J. Kwaśniewskiej.

      To wszystko gdy średnia pensja sędziego na jego stanowisku wynosi około 3 tys.
      zł netto. Jakoś jednak środowisko nie docieka jakim cudem udaje się młodemu
      sędziemu Dariuszowi Czajce godzić karierę w sądzie gospodarczym z takimi
      sukcesami biznesowymi... Wszak nie chodzi o zwykłego sędziego, ale Prezesa
      Zrzeszenia Prawników Polskich - tłumaczył Grzegorz Kurczuk... A więc Dariusz C.
      nadal sądzi w spokoju...

      Aby poznać osoby publiczne wspierające upadłościową działalność sędziego
      Dariusza C. odwiedź www.upadloscian.org.pl
    • Gość: Tadeusz Łapanowski Re: Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 19.06.04, 23:42
      Moim zdaniem dlatego ,że gospodarka nie należy do nas, ona tylko znajduje się
      na terenie zwanym jeszcze Polską.
      Tamci przywożą tu swoje towary, przetwarzają je i wywożą to z tej przyczyny
      wartość exportu przewyższa import.
      Wypłacone pracownikom pieniądze odzyskują przy pomocy hipermarketów , zapłacone
      podatki które są w zasadzie ochłapami także odzyskują chociaż nie ważą im na
      kosztach.
      Ta gospodarka będzie się rozkręcać i rozkręcać aż się rozbiegnie i rozleci.
    • Gość: Łukasz A co to za przedmiot PROPEDAUTYKA?:)) IP: 62.233.233.* 20.06.04, 02:16
      PropedEutyka to wstęp, wprowadzenie do jakiejś dziedziny - więc co najwyżej to
      mogła być propedeutyka nauki o społeczeństwie, czy czego ty sie tam uczyłeś. W
      każdym razie ciesz się, że wogóle zdałeś tą mature!smile
    • Gość: roro Re: Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 14:10
      wzrost gospodarczy osiągany jest poprzez wykorzystywanie do granic możliwości
      tych co pracują - tak jest po prostu taniej. Teoretycznie praca to 8 godzin i
      za te okres jest płacona pensja pracownika tymczasem ludzie zmuszani są do
      pracy po 10-12 godzin i więcej a jak się komuś nie podoba to won, bo zaraz
      znajdą się następni. Nie ma alternatywy trzeba iść na ten układ nawet jeśli
      płacą za 8 godzin lub tylko część uzgodnionej stawki. Taka sytuacja to w naszym
      kraju chleb powszedni dlatego jeśli nie zmienią się przepisy podatkowe tak by
      się opłacało zatrudniać nowe osoby to nic się nie zmieni nawet jeśli wzrost
      gospodarczy będzie na poziomie 15%
    • Gość: Matik Re: Dlaczego wzrost gospodarczy nie daje pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 15:32
      Bo jest tylko dla wybranych
    • Gość: niewolnik to bardzo proste IP: *.nsn.pl / 213.199.195.* 26.06.04, 18:18
      zwiększa się obciążenie pracą tych, których jeszcze nie wyrzucono.
      W chwili obecnej np. zanikają jakiekolwiek rezerwy chroniące przed wypadkami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka