topiel 18.03.02, 09:21 Gdzie jest granica wysokosci zarobkow - innymi slowami, kiedy bedziesz zadowolony ze swych zarobkow (nie mam tu na mysli pazerstwa, tylko realna ocene relacji zarobki - wydatki) socj- Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: AndrzejG Re: Granica zarobkow ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.02, 09:25 topiel napisał(a): > Gdzie jest granica wysokosci zarobkow - innymi slowami, kiedy bedziesz > zadowolony ze swych zarobkow (nie mam tu na mysli pazerstwa, tylko realna ocene > > relacji zarobki - wydatki) > socj- Nie ma takiej granicy , a zadowolenie zalezy od podejscia do zycia i czy kasa jest dla Ciebie najważniejsza. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 09:50 W drugiej czesci pytania formuluje dokladnie o co chodzi - realna ocene relacji ....... Jestem zadowolony co nie oznacza, ze nie bede juz dazyl do zarobienia wiecej. Te dwie rzeczy wcale sie nie wykluczaja, wrecz przeciwnie doskonale sie uzupelniaja. socj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem robisz dla Marka Pota [pol] IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 09:57 chcecie ustalić granicę od której będzie 60% podatku? 7,45 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Re: robisz dla Marka Pota [pol] IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 10:07 Gość portalu: siedem napisał(a): > chcecie ustalić granicę od której > będzie 60% podatku? > > 7,45 =============================== Ja tam chętnie zapłacę 60% od sumy powiedzmy 20 tys miesięcznie. Co mi tam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: robisz dla Marka Pota [pol] IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 10:19 Gość portalu: Janusz napisał(a): > Ja tam chętnie zapłacę 60% od sumy powiedzmy 20 tys miesięcznie. > Co mi tam. Łatwo przyszło - łatwo poszło. Dokuciński też łatwo i z przyjemnością rozstaje się z właśnieukradzionymi za przyzwoleniem i zgodą ludu, pieniędzmi. 7,00 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liman Zobaczymy, co powiesz.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 13:17 ... jak już będziesz miał te 20 000. l. Gość portalu: Janusz napisał(a): > Ja tam chętnie zapłacę 60% od sumy powiedzmy 20 tys miesięcznie. > Co mi tam. > Odpowiedz Link Zgłoś
sceptyk Re: Granica zarobkow ? Nie istnieje 18.03.02, 10:45 Satysfakcjonujace zarobki ? to jak linia horyzontu. Nigdy ich sie nie osiaga. Chyba, ze masz filozoficzne podejscie do zycia. Nie macie, a moze macie, pojecia ile pieniedzy mozna wydac na zycie. To jest nie do wiary. Ale jak juz Cie wepchna na te karuzele, to musisz sie krecic. Nie ma jak zeskoczyc. I potrzeby rosna. I tak kupujesz juz w sklepach gdzie buty sa po 300 dolcow, garnitury za $2,000, do restauracji idziesz na kolacje za $200, butelka wina do obiadu kosztuje nie 5, ale 35 dolcow, samochod musisz miec za $80,000 itp itd. Dzieci do prywatnych szkol. Na wakacje do najdrozszych kurortow. Czy zyjesz tyle razy lepiej, ile razy wiecej wydajesz niz przecietny czlowiek? Oczywiscie, ze nie. A w dodatku, aby tak duzo zarabiac, musisz zapychac od switu do nocy. I jeszcze troche. Ale umierajac, mozesz sporo zonie zostawic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: # Re: Granica zarobkow ? Nie istnieje IP: *.wroclaw.tpnet.pl 18.03.02, 10:48 sceptyk napisał(a): >...Czy zyjesz tyle razy lepiej, ile > razy wiecej wydajesz niz przecietny czlowiek? Oczywiscie, ze nie. A w dodatku, > aby tak duzo zarabiac, musisz zapychac od switu do nocy. I jeszcze troche. Ale > umierajac, mozesz sporo zonie zostawic. "Czlowiek" nie swinia - w korycie nie zostawi nic drugiej swini. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: Granica zarobkow ? Nie istnieje IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 10:50 sceptyk napisał(a): > Satysfakcjonujace zarobki ? to jak linia horyzontu. Nigdy ich sie nie osiaga. > Chyba, ze masz filozoficzne podejscie do zycia. Nie macie, a moze macie, > pojecia ile pieniedzy mozna wydac na zycie. To jest nie do wiary. Ale jak juz > Cie wepchna na te karuzele, to musisz sie krecic. Nie ma jak zeskoczyc. I > potrzeby rosna. > > I tak kupujesz juz w sklepach gdzie buty sa po 300 dolcow, garnitury za $2,000, > > do restauracji idziesz na kolacje za $200, butelka wina do obiadu kosztuje nie > 5, ale 35 dolcow, samochod musisz miec za $80,000 itp itd. Dzieci do prywatnych > > szkol. Na wakacje do najdrozszych kurortow. Czy zyjesz tyle razy lepiej, ile > razy wiecej wydajesz niz przecietny czlowiek? Oczywiscie, ze nie. A w dodatku, > aby tak duzo zarabiac, musisz zapychac od switu do nocy. I jeszcze troche. Ale > umierajac, mozesz sporo zonie zostawic. bo ja chciałem tylko zwrócić uwagę na fundamentalną różnicę między socjałem a człowiekiem ten pierwszy wszędzie widzi 'granice' a ilość dóbr we wszechświecie postrzega jako zamknietą i z góry określoną 7,00 Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: Granica zarobkow ? Nie istnieje ? 18.03.02, 10:58 Postawmy wobec tego pytanie troche inaczej. Znasz realne ceny i koszty utrzymania. Na dzisiaj - ile zarabiajac bedziesz zadowolony. Wiadomo apetyt rosnie w miare jedzenia i nie o to chodzilo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem to se ne da IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 11:01 zadowoliłbym się 30-50 tys na 1osobę w rodzinie poza tym 1tys USD w USA jest 2x tyle warte co 5tys PLN w Polsce. 7,12 Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: 18.03.02, 11:13 Zakladam, ze jestes zartownisiem i tu znalazles sie przypadkow ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem czynisz zbyt pochopne założenia IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 11:18 topiel napisał(a): > Zakladam, ze jestes zartownisiem i tu znalazles sie przypadkow ! masz zamiar roztrząsać 1200 czy 1400 wystarcza na pasztetową do końca miesiąca? Minimum cywilizacyjne [tych minimów jak psów każde inne] to 2000 pln na osobę. 7,12 Odpowiedz Link Zgłoś
sceptyk Panowie, powaznie bardzo prosze 18.03.02, 11:28 A nie zartowac. Kolega Topiel prowadzi nowatorskie badania socjologiczne w oparciu o najnowsze srodki telekomunikacji spolecznej, jakim jest Internet, i prosze odpowiadac scisle na kazde pytanie. Nawet jesli jest bez sensu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: to se ne da IP: *.ipt.aol.com 18.03.02, 21:01 Zostan prezydentem ktoregos z panstw europejsjkich. O ile wiem to prezydent Francji zarabia nawet mniej, wiec nie Francji. Brawo, marzycielu! Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 11:33 topiel napisał(a): > Gdzie jest granica wysokosci zarobkow - innymi slowami, kiedy bedziesz > zadowolony ze swych zarobkow (nie mam tu na mysli pazerstwa, tylko realna ocene > > relacji zarobki - wydatki) > socj- ...a kto sam sobie potrafi tą(ę) wysokość realnie ocenić??? Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 11:54 Ocena moze byc realna, jesli ma odniesienie do realiow w jakich zyjemy. Piszemy anonimowo a wiec nie ma powodow zeby sie unosic. Chcialbym wiedziec, na ile potrafimy byc samokrytyczni, zdycsyplinowani i wlasnie realistyczni a na ile blicht Florydy przeslonil nam oczy. socj.... Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 11:56 topiel napisał(a): > Ocena moze byc realna, jesli ma odniesienie do realiow w jakich zyjemy. > Piszemy anonimowo a wiec nie ma powodow zeby sie unosic. > Chcialbym wiedziec, na ile potrafimy byc samokrytyczni, zdycsyplinowani i > wlasnie realistyczni a na ile blicht Florydy przeslonil nam oczy. > > socj.... > > ...w tym cała rzecz, żeby nie przysłonić oczu na polskie realia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: Granica zarobkow ? IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 11:57 świtezianka powiesz w końcu o co ci chodzi? 7,00 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: # Re: Granica zarobkow ? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 18.03.02, 12:06 Gość portalu: siedem napisał(a): > świtezianka > powiesz w końcu o co ci chodzi? > > 7,00 Ilosc dobr w danej chwili i miejscu jest ograniczona ! A nawet sie planuje ograniczenia... szpitali i szkol za duzo dla 17 mln regionu. Zas sprawnych gimbusow z malo. Nie pamietasz jak zabraklo octu na polkach ? Teraz zas brakuje drog i autostrad a samochodow za duzo. Predtem nie brakowalo pieniedzy... itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem jasna sprawa IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 12:23 pod czerwonym sztandarem nędza i niedostatek i nic tego nie zmieni 7,00 Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 12:40 Juz pisalem o co chodzi, czy to takie trudne do pojecia ? Chetnie zagladamy w kieszen innym ale wara innym od naszej kieszeni, czyz nie tak ? A wiec nie ma w tym nic podchwytliwego ani utajonego. Dokladnie jak w pytaniu, bez egoizmu i euforii. Czy my sami, jestesmy w stanie realistycznie okreslic wysokosc naszych zarobkow w stosunku do wydatkow, w stosunku do zajmowanego stanowiska i miejsca w ktorym przyszlo nam zyc na dzien dzisiejszy. PS: siedem, idz do pracodawcy i zadaj 50 tyz.zl na miesiac. Masz do tego prawo i jesli jestes dla niego tyle wart, napewno ci da. socj.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem ja nie jestem... IP: *.tgory.pik-net.pl 18.03.02, 12:49 topiel napisał(a): > Juz pisalem o co chodzi, czy to takie trudne do pojecia ? Chetnie zagladamy w > kieszen innym ale wara innym od naszej kieszeni, czyz nie tak ? > A wiec nie ma w tym nic podchwytliwego ani utajonego. > Dokladnie jak w pytaniu, bez egoizmu i euforii. > Czy my sami, jestesmy w stanie realistycznie okreslic wysokosc naszych zarobkow > > w stosunku do wydatkow, w stosunku do zajmowanego stanowiska i miejsca w ktorym > > przyszlo nam zyc na dzien dzisiejszy. > PS: siedem, idz do pracodawcy i zadaj 50 tyz.zl na miesiac. Masz do tego prawo > i jesli jestes dla niego tyle wart, napewno ci da. > > socj.... > > > > myster dżekyl albo lylehamer albo hajd zeby sam do siebie po pensje chodzić napęczniały z przebywania pod wodą socjalisto 7,00 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Same wykręty. Nic od siebie, tylko stereotypy? IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.02, 12:44 Realna granica zarobków wiąże się z tzw. życiem ponad stan. Większość ludzi intuicyjnie rozumie to pojęcie, które teraz stało się nam szczególnie bliskie. Ta bliskość bierze się z otwarcia Polski. Wielu z nas zetknęło się w pracy z partnerami czy doradcami z zachodu. Doświadczyliśmy życia ponad stan czy to próbując dorównać choć chwilowo w wydatkach naszym kolegom z zachodu, czy to uczestnicząc chwilowo (oni fundowali) w życiu jakie prowadzą nasze zachodnie "odpowiedniki". Teraz, kiedy zbliża się nasze wejście do unii, widać jeszcze wyraźniej, jak wielkie znaczenie będzie miała dla nas partnerska pozycja w kontaktach z nowymi kolegami. Problem apetytu, który rośnie w miarę jedzenia, jest niczym w porównaniu z potrzebą życia na poziomie takim, jaki jest wymagany przez (międzynarodowe) środowisko pracy zawodowej. Mamy dzisiaj konkretną granicę. Jeżeli jestem ordynatorem i w moim polskim szpitalu pracuje na moim oddziale lekarz z Francji, aby pokazać nam jak się to robi tam, to oczekuję, że będę mógł równie swobodnie jak on wydawać pieniądze, bo jestem takim samym fachowcem jak on i powinienem zarabiać tyle samo, a nawet więcej z racji stanowiska. Jeżeli wyjeżdżam do Anglii na kilka miesięcy popracować jako stażysta, to chcę ze swoimi kolegami z pracy Anglikami, włóczyć się po pubach i w ogóle żyć jak oni, a potem wrócić do kraju i żyć nadal tak samo za swoją pensję. Jestem np. nauczycielem akademickim i chcę spędzić wakacje w Szwecji, bo zaprzyjaźniłem się z kolegą po fachu na jakimś sympozjum (poza tym dzień dłuższy i mniej upałów, człowiek inteligentny nie jedzie latem na południe). Wymieniam więc swoje złotówki (całą powiedzmy pensję miesięczną) na szwedzkie pieniądze i przez lipiec i sierpień żyję sobie w Szwecji za te pieniądze na równej stopie co mój szwedzki kolega. Kiedy widzę turystę z Włoch w Polsce, jak wydaje u nas pieniądze w restauracjach, a wiem, że jest takim samym księgowym jak ja, to widzę jasno, że chciałbym zarabiać tyle, abym mógł we Włoszech tak samo wydawać. Zwyczajny fachowiec od wodociągów może mieć w Holandii kolegów po fachu, piekarz może mieć w Niemczech kumpli, a rolnik - w Danii. Każdy z nich widzi w dzisiejszych czasach swoją granicę zarobków, które go usatysfakcjonują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luka Re: Same wykręty. Nic od siebie, tylko stereotypy? IP: 217.67.196.* 18.03.02, 12:56 Gość portalu: doku napisał(a): > Realna granica zarobków wiąże się z tzw. życiem ponad stan. Ponad stan to żyją krwiopijcze dokumendy z MinFinu i kilku innych pasożytniczych instytucji. Oddawaj pieniądze, złodzieju, wystarczy tego życia ponad stan za moje. Odpowiedz Link Zgłoś
janusz2_ Czlowiek in teligentny 18.03.02, 14:55 Gość portalu: doku napisał(a): > (poza tym dzień dłuższy i mniej upałów, człowiek inteligentny nie jedzie latem > na południe). Człowiek inteligentny jedzie tam, gdzie ma ochotę jechać. Człowiek, który inteligentny nie jest, sądzi, że wie, gdzie inni powinni jeździć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Z taką definicją inteligencji chętnie się zgodzę IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.02, 16:34 "Człowiek inteligentny to taki, który robi to, na co ma ochotę". Szkoda, że ta definicja nie jest jeszcze popularna (no, chyba że w USA), bo daje na pewno lepsze samopoczucie niż dawniejsza. Teraz wypadałoby zmienić manierę potocznego języka i na pytanie "spotkamy się dzisiaj?" odpowiadać odruchowo "nie mam ochoty", zamiast "nie mogę". A kiedy będziemy opuszczać miłych gospodarzy powiemy inteligentnie: "wybaczcie, ale mam ochotę już wyjść". A kiedy szef poprosi Cię o napisanie raportu na jutro odpowiesz genialnie: "nie mam ochoty, bo w ogóle nie znam problemu". Odpowiedz Link Zgłoś
janusz2_ Buc arbitrem elegancji? 19.03.02, 09:39 Doku: "człowiek inteligentny nie jedzie latem na południe" janusz_2: "Człowiek inteligentny jedzie tam, gdzie ma ochotę jechać. Człowiek, który inteligentny nie jest, sądzi, że wie, gdzie inni powinni jeździć" Doku: Człowiek inteligentny to taki, który robi to, na co ma ochotę". Szkoda, że ta definicja nie jest jeszcze popularna (no, chyba że w USA), bo daje na pewno lepsze samopoczucie niż dawniejsza. Teraz wypadałoby zmienić manierę potocznego języka i na pytanie "spotkamy się dzisiaj?" odpowiadać odruchowo "nie mam ochoty", zamiast "nie mogę". A kiedy będziemy opuszczać miłych gospodarzy powiemy inteligentnie: "wybaczcie, ale mam ochotę już wyjść". A kiedy szef poprosi Cię o napisanie raportu na jutro odpowiesz genialnie: "nie mam ochoty, bo w ogóle nie znam problemu". Doku, w jaki sposób doszedłeś do stwierdzenia "ogólnego" "człowiek inteligentny to taki, który robi to, na co ma ochotę", wnioskując od mojego stwierdzenia "szczególnego", które brzmiało : "Człowiek inteligentny jedzie tam, gdzie ma ochotę jechać.". Toż to świadczy bądź o próbie zastosowania tanich sztuczek w dyskusji, badź o nieznajomości podstaw logiki. O stosowanie tanich sztuczek oczywiście Ciebie nie podejrzewam... Swoją odpowiedź (człowiek inteligentny jedzie tam, gdzie ma ochotę jechać), na Twoje stwierdzenie "człowiek inteligentny nie jedzie latem na południe", oczywiscie podtrzymuję. Sam uwielbiam lipcowe czy sierpniowe upały na południu, ale szanuję wybór tych, którzy wolą w tym czasie Skandynawię. I oczywiście mam bardzo złe zdanie o bucach wypowiadających tonem arbitrów elegancji idiotyczne stwierdzenia typu: "człowiek inteligentny nie jedzie latem na południe", niezaleznie czy w ich wypowiedzi występuje "południe", "północ", "wschód" czy "zachód". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Doku arbitrem inteligencji IP: *.mofnet.gov.pl 19.03.02, 12:08 janusz2_ napisał(a): > > Człowiek, który inteligentny nie jest, sądzi, że wie, gdzie inni powinni > jeździć" > Człowiek inteligentny wie, gdzie się nie powinno jeździć. > > Doku, w jaki sposób doszedłeś do stwierdzenia "ogólnego" "człowiek inteligentny > to taki, który robi to, na co ma ochotę", wnioskując od mojego > stwierdzenia "szczególnego", które brzmiało : "Człowiek inteligentny jedzie > tam, gdzie ma ochotę jechać.". > Zastosowałem tanią sztuczkę logiczną - "uogólnienie". Otrzymałem dzięki niej wniosek wątpliwy, nie wiem czy prawdziwy. > > Swoją odpowiedź (człowiek inteligentny jedzie tam, gdzie ma ochotę jechać), na > Twoje stwierdzenie "człowiek inteligentny nie jedzie latem na południe", > oczywiscie podtrzymuję. A czy zgadzasz się z moim uogólnieniem? Jeśli nie, to bądź łaskaw jakoś dojść od swojej definicji inteligencji do stwierdzenia, które tak uparcie podtrzymujesz. > > Sam uwielbiam lipcowe czy sierpniowe upały na południu Eee... nie przesadzasz? Toż nawet rodowici Egipcjanie wtedy cierpią. > ale szanuję wybór tych, > którzy wolą w tym czasie Skandynawię. > Ooo... w to już wierzę. > I oczywiście mam bardzo złe zdanie o bucach wypowiadających tonem arbitrów > elegancji idiotyczne stwierdzenia typu: "człowiek inteligentny nie jedzie latem > na południe" Mnie też tacy irytują. Ale wyobraź sobie świat z samymi pokornymi ciemniakami oraz mądralami, kierującymi się dewizą "milczenie jest złotem"? Lepszy buc niż skromny fiołek... no, chyba że w ogródku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janusz2_ Re: Snob arbitrem inteligencji? IP: 194.92.234.* 20.03.02, 13:01 Gość portalu: doku napisał(a): > janusz2_ napisał(a): > > > > > Człowiek, który inteligentny nie jest, sądzi, że wie, gdzie inni powinni > > jeździć" > > > > Człowiek inteligentny wie, gdzie się nie powinno jeździć. Snob wie, gdzie się nie powinno jeździć. > > > > > Doku, w jaki sposób doszedłeś do stwierdzenia "ogólnego" "człowiek intelig > entny > > to taki, który robi to, na co ma ochotę", wnioskując od mojego > > stwierdzenia "szczególnego", które brzmiało : "Człowiek inteligentny jedz > ie > > tam, gdzie ma ochotę jechać.". > > > > Zastosowałem tanią sztuczkę logiczną - "uogólnienie". Otrzymałem dzięki niej > wniosek wątpliwy, nie wiem czy prawdziwy. Stosuj uogólnienie ostrożnie. Jeżeli ktoś np. stwierdzi, że zderzenie samochodu ze ścianą przy prękosci 5km/h nie pozostawia żadnych śladów, a Ty to sobie beztrosko uogólnisz na cały zakres prędkości. Próba przy 100 km/h może skończyć się nie najlepiej. > > Swoją odpowiedź (człowiek inteligentny jedzie tam, gdzie ma ochotę jechać) > , na > > Twoje stwierdzenie "człowiek inteligentny nie jedzie latem na południe", > > oczywiscie podtrzymuję. > > A czy zgadzasz się z moim uogólnieniem? Jeśli nie, to bądź łaskaw jakoś dojść o > d > swojej definicji inteligencji do stwierdzenia, które tak uparcie podtrzymujesz. > > > > > Sam uwielbiam lipcowe czy sierpniowe upały na południu > > Eee... nie przesadzasz? Toż nawet rodowici Egipcjanie wtedy cierpią. Charakterystyczne niedowierzanie człowieka, który uważa, że wie lepiej od innych, co jest dla nich dobre. > > > ale szanuję wybór tych, > > którzy wolą w tym czasie Skandynawię. > > > > Ooo... w to już wierzę. Napisałem, że szanuję ich wybór (czyli uznaję ich prawo do takiego wyboru, nie oceniając go subiektywnie). > > > I oczywiście mam bardzo złe zdanie o bucach wypowiadających tonem arbitrów > > > elegancji idiotyczne stwierdzenia typu: "człowiek inteligentny nie jedzie > latem > > na południe" > > Mnie też tacy irytują. Ale wyobraź sobie świat z samymi pokornymi ciemniakami > oraz mądralami, kierującymi się dewizą "milczenie jest złotem"? Lepszy buc niż > skromny fiołek... no, chyba że w ogródku. A jeszcze lepiej, gdy ci, którzy się wypowiadają, mówią sensownie. Snobów nie znoszę - oni zawsze gadają bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Snob IP: *.mofnet.gov.pl 22.03.02, 12:05 Gość portalu: janusz2_ napisał(a): > > Snob wie, gdzie się nie powinno jeździć. > Nieprawda, snob to ktoś, kto wie, gdzie się powinno jeździć, gdzie bywać, jak się ubierać, co czytać. Snobizm polega na udawaniu przynależności lub podobnych związków do szanowanej warstwy czy grupy społecznej, a nie na (udawaniu) niechęci do czegokolwiek. Jeżeli np. powiem, że z zasady nie czytam "Wprost" to nie jest snobizm, ale jeśli powiem w określonym kontekście, że regularnie czytuję "Wprost", to może być snobizmem. Popełniłeś więc dwa błędy w jednym użyciu tego słowa: Snobizm , w przeciwieństwie do szpanerstwa, jest zawsze udawaniem (np. noszenie sygnetów nie musi być snobizmem). Snobizm, w przeciwieństwie do nonkonformizmu, jest zawsze próbą podczepiania się pod "elitę", a nie odżegnywania się od hołoty. > > swojej definicji inteligencji do stwierdzenia, które tak uparcie podtrzymu > jesz. Chyba się nie doczekam - czyżby słowo "inteligencja" też było za trudne? > A jeszcze lepiej, gdy ci, którzy się wypowiadają, mówią sensownie. Marze o takich polemistach. > Snobów nie znoszę - oni zawsze gadają bzdury. Ja też ich nie znoszę, szczególnie gdy używają zbyt trudnych dla siebie słów. Odpowiedz Link Zgłoś
lisa2 Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 13:18 Granica? Istnieje. Określona tylko moimi zachciankami. Jeśli przez 11 miesięcy pracuję, to 12-ty chcę spokojnie wyjechać na urlop tam gdzie chcę i o takim standardzie bym była zadowolona wraz z osobami, które są na moim utrzymaniu. Ponadto muszę mieć pieniądze na utrzymanie siebie i wszystkich tych członków rodziny, którzy sa na moim utrzymaniu. Ponadto muszę mieć pieniądze na służbę zdrowia dla siebie i dla osób, które są na moim utrzymaniu. Ponadto muszę mieć pieniądze na codzienną porcję rozrywki dla siebie i osób na moim utrzymaniu. Ponadto muszę mieć pieniądze na uczenie się i naukę dla tych członków rodziny, którzy mają obowiązek się uczyć i tych, którzy z własnej woli się uczą. Ponadto muszę mieć pieniądze na środki transportu dla nas wszystkich z osobna, jeśli są w stanie prowadzić pojazdy samodzielnie, dla każdego z nich odrębny środek lokomocji jaki sobie wybiorą - najtańszy, ale konieczny. Muszę mieć jeszcze pieniądze na odłożenie do banku, by, w momencie usamodzielnienia się, któregoś z członków rodziny, będącego na moim utrzymaniu, mozna mu było kupić mieszkanie. Wtedy on będzie się musiał martwić o swoje pieniądze i pracę, a ja będę mogła odłożyć nadwyżkę na III-ci filar. Muszę mieć jeszcze pieniądze na III-ci filar. Czy o czymś zapomniałam? Ile tego się zbierze? - pewnie nieco więcej niż dziś, ale wcale nie tak dużo. lisa2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: # Re: Granica zarobkow ? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 18.03.02, 13:26 Jutro Wam powiem. A dzis sie zapytam starej. Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: Granica zarobkow - do Doku i lisa2 18.03.02, 14:50 Doku, masz racje tylko jak to sie ma do polskich realiow ? Mamy Polske taka jaka mamy a mnie chodzi wlasnie o te polskie realia. No bo co to mnie obchodzi ile zarabia moj szwedzki odpowiednik. W sumie ja tu w Polsce nie place za kg. chleba 20 zl. lub za kilo poledwicy wolowej 100 zl. Ale masz racje, mnie tez trafia szlak jak czytam, ze byle chlystek z zachodu ma wielokrotnie wiecej niz polski chirurg na pensji szpitalnej- to tak dla uscislenia miejsca zarobku. A wiec zostanmy w kraju. lisa2, Wymieniasz caly pakiet zachcianek, niektore mozna by pominac lub ograniczyc np. do roweru. Co by sie stalo, gdyby czlonek rodziny, ktory chce sie ekstra uczyc placil sam ? Kupno mieszkania dla czlonka rodziny, ktory sie usamodzielnia to juz lekka przesada. To staromodny sposob myslenia. Taki czlowiek nigdy nie bedzie szanowal pieniedzy. Twoj pracodawca nie powinien tego pokrywac tak jak odkladania pieniedzy do banku, musisz sie nauczyc troche oszczedzac. To lezy tylko w twojej gestii. III filar, nie wiem co masz dokladnie na mysli ale na reszte, powinien zarobic Twoj partner. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Ty czytasz, a ja się otarłem IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.02, 16:41 topiel napisał(a): > mnie tez > trafia szlak jak czytam, ze byle chlystek z zachodu ma wielokrotnie wiecej Robił to samo co moi koledzy, razem w jednym zespole, a zarabiał 5 razy tyle, bo jemu płaciła firma zachodnia, współpracująca z ich firmą > A wiec zostanmy w kraju. > To już nie wystarcza, bo nasz pracodawca może w każdej chwili pomóc nam jakąś kadrą zachodniego partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
lisa2 Re: Granica zarobkow - do Doku i lisa2 18.03.02, 18:50 topiel napisał(a): > Wymieniasz caly pakiet zachcianek, niektore mozna by pominac lub ograniczyc np. > do roweru. Co by sie stalo, gdyby czlonek rodziny, ktory chce sie ekstra uczyc > placil sam ? Kupno mieszkania dla czlonka rodziny, ktory sie usamodzielnia to > juz lekka przesada. To staromodny sposob myslenia. Taki czlowiek nigdy nie > bedzie szanowal pieniedzy. Twoj pracodawca nie powinien tego pokrywac tak jak > odkladania pieniedzy do banku, musisz sie nauczyc troche oszczedzac. To lezy > tylko w twojej gestii. III filar, nie wiem co masz dokladnie na mysli ale na > reszte, powinien zarobic Twoj partner. No i diabli mnie wzięli. Jakim prawem ograniczasz moje potrzeby? Kto ci na to pozwolił? Tematem głównym jest określenie moich potrzeb a nie ich ocena. Ponieważ płace i ceny są zmienne to określiłam je w sposób realizacji moich potrzeb. Co do roweru, to sam jeździj rowerem po błocie i w deszczu, najlepiej jeszcze w krótkich maujteczkach bo spodnie to już luksus! A na parasol to zapisz się w kolejce po kredyt. Życzę ci zdrowia. lisa2 Odpowiedz Link Zgłoś
czorny10 Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 14:16 a ja powiem tak : mieszkając w warszawie potrzebuję ok 6 000,00 miesięcznie na utrzymanie mieszkania i trzyosobowej rodziny. więc musiałbym zarabiać pow. 9 000,00 brutto. i tego trochę nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
koles1 Re: Granica zarobkow ? 18.03.02, 15:24 A co ty robisz z tymi 6 000, można wiedzieć ? Odpowiedz Link Zgłoś
czorny10 Re: Granica zarobkow ? 22.03.02, 09:03 koles1 napisał(a): > A co ty robisz z tymi 6 000, można wiedzieć ? nie napisałem, że je mam, wiec nic z nimi nie robię. uważam tylko, że tyle jest mi potrzebne, żeby żyć na godnym poziomie. gdybym tyle zarabiał, czułbym się bezpiecznie i nie martwił o środki życiowe dla mojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XZAHQ Ni mom chynci do roboty.... IP: 148.230.10.* 18.03.02, 14:28 ...ale to chciolbym tych 120 tys dolców rocznie!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
letalin Teoryjka 19.03.02, 00:49 Podobno zmierzono, że dostatek zaczyna się od półtora miliona $ na koncie. Tj. ok. 6,5mln złotówek. Nie ma chyba znaczenia miesięczna pensja dla samopoczucia. Dostatek to np. praca nie dla pieniędzy , a przyjemności, robię coś niekoniecznie bardzo dochodowego, ale dającego głębszą satysfakcję, ale muszę mieć wtedy to poczucie bezpieczeństwa. Moja odpowiedź: Pensja pozwalająca przed 40 r.ż. odłożyć sobie na koncie te półtora mln zielonych. Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: do lisa2 19.03.02, 08:54 Droga lisa2, tematem nie jest ograniczanie Twoich zachcianek ale relacja zarobki-wydatki. Realistycznie a wiec, bez mniej lub bardziej glupich zachcianek cos w rodzaju - mamo ja wariat, kup mi lotnisko. Placisz podatki a wiec masz prawo zadac w zamian pewnych swiadczen jak szkola i lecznictwo. Za reszte musisz placic sama. Ekstra nauczanie, samochodziki, mieszkanka dla dzieci, urlopiki takie aby cala familijka byla szczesliwa to luksus w, ktorym Twoj pracodawca nie moze partycypowac. My tu chcemy mowic o przyzwoitej, akceptowanej egzystencji, odpowiedniej dla pozycji spolecznej w Polsce. W UE tez sa roznice i to znaczne. Np. Skandynawowie maja sie duzo lepiej niz Grecy czy Portugalczycy, biorac pod uwage te same grupy spoleczne. Dlaczego my polacy jestesmy az tak powierzchowni ? Piekny i duzy dom, luksusowe samochody itd. ale jak tam dojedziemy, to juz nam zupelnie obojetne. Co za mentalnosc ! socj.......... Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: do lisa2 19.03.02, 09:59 topiel napisał(a): > Droga lisa2, tematem nie jest ograniczanie Twoich zachcianek ale relacja > zarobki-wydatki. Realistycznie a wiec, bez mniej lub bardziej glupich > zachcianek cos w rodzaju - mamo ja wariat, kup mi lotnisko. > Placisz podatki a wiec masz prawo zadac w zamian pewnych swiadczen jak szkola i > > lecznictwo. Za reszte musisz placic sama. Ekstra nauczanie, samochodziki, > mieszkanka dla dzieci, urlopiki takie aby cala familijka byla szczesliwa to > luksus w, ktorym Twoj pracodawca nie moze partycypowac. > My tu chcemy mowic o przyzwoitej, akceptowanej egzystencji, odpowiedniej dla > pozycji spolecznej w Polsce. W UE tez sa roznice i to znaczne. Np. > Skandynawowie maja sie duzo lepiej niz Grecy czy Portugalczycy, biorac pod > uwage te same grupy spoleczne. > Dlaczego my polacy jestesmy az tak powierzchowni ? > Piekny i duzy dom, luksusowe samochody itd. ale jak tam dojedziemy, to juz nam > zupelnie obojetne. Co za mentalnosc ! > socj.......... Więc bez ograniczenia moich zachcianek-4000PLN netto Odpowiedz Link Zgłoś
lisa2 Re: do lisa2 21.03.02, 20:18 topiel napisał(a): > Droga lisa2, tematem nie jest ograniczanie Twoich zachcianek ale relacja > zarobki-wydatki. Realistycznie a wiec, bez mniej lub bardziej glupich > zachcianek cos w rodzaju - mamo ja wariat, kup mi lotnisko. > Placisz podatki a wiec masz prawo zadac w zamian pewnych swiadczen jak szkola i > lecznictwo. Na co ja płacę podatki to nie mam wpływu. To określają politycy w rządzie i w Sejmie. A ja mam tylko kupę szmalu mniej bezproduktywnie. Co do głupich zachcianek, to żadnej takiej nie wyszczególniłam. > Za reszte musisz placic sama. Ekstra nauczanie, samochodziki, > mieszkanka dla dzieci, urlopiki takie aby cala familijka byla szczesliwa to > luksus w, ktorym Twoj pracodawca nie moze partycypowac. I płacę jeśli mam na o pieniądze. Nie korzystam bo nie mam. > My tu chcemy mowic o przyzwoitej, akceptowanej egzystencji, odpowiedniej dla > pozycji spolecznej w Polsce. W UE tez sa roznice i to znaczne. Nie ma takiego pojęcia "akceptowanej egzystencji" - tak mogą myśleć tylko niewolnicy, a nie ludzie wolni, decydujący sami o sobie. Jeśli Polska wyzwoliła się spod obcej władzy, to dlaczego nie jesteśmy wolni? Dlaczego nie możemy o wszystkim decydować my, tylko nasi przedstawiciele? Wtedy nie byłoby problemów. Eureka! ! ! Wymyśliłam. Każdy, raz na tydzień, wrzucałby do urny swój głos na pytanie rządu dotyczące aktualnie przygotowywanych przepisów. I wtedy, miałbym bezpośredni wpływ na ten przepis, który otrzymałby największa liczbę głosów. A nóż widelec, ktoś zaproponoowałby jeszcze jakiś inny, lepszy przepis? > Np. Skandynawowie ... Wiem, inni mają lepiej, tam gdzie nas nie ma, ale my chcemy równać do lepszych, którzy nie tak znowu lepiej od nas pracują, a mają więcej od nas, a nie do gorszych. Do tych to równamy dzisiaj. > Dlaczego my polacy jestesmy az tak powierzchowni ? > Piekny i duzy dom, luksusowe samochody itd. ale jak tam dojedziemy, to juz nam > zupelnie obojetne. Co za mentalnosc ! Najpierw niech będzie dom, a ja go już upiększę. Zobacz ile i jakie domy mają inni. Czy na pewno ładne? Czy z cegły? Czy z tektury? Ile domów pięknych mają bezrobotni i bezdomni pod Meksykiem. Całe góry wysypiska śmieci zabudowane blaszakami, tekturowymi pudłami. Mentalność Polaków jest taka sama jak moja. Chcę mieć to co chcę. Stać mnie na to bo to są podstawowe potrzeby ludzi. Jeśli prawo tak wysoko stawia poprzeczkę, by większości społeczeństwa nie było stać na realizację tych podstawowych potrzeb, to ja takie państwo... Nie mogę dalej bo od łez palce mi się ślizgają po klawiaturze. lisa2 [ : << Odpowiedz Link Zgłoś
jacek#jw Re: do lisa2 22.03.02, 07:53 > > Na co ja płacę podatki to nie mam wpływu. To określają politycy w rządzie i w > Sejmie. A ja mam tylko kupę szmalu mniej bezproduktywnie. > > Co do głupich zachcianek, to żadnej takiej nie wyszczególniłam. I niedobrze. Głupie zachcianki są tak samo ważne, jak te podstawowe potrzeby. Bez nich świat będzie smutny i szary. A polityków w rządzie i w sejmie należy mieć tam, gdzie na to zasługują. > > > Za reszte musisz placic sama. Ekstra nauczanie, samochodziki, > > mieszkanka dla dzieci, urlopiki takie aby cala familijka byla szczesliwa t > o > > luksus w, ktorym Twoj pracodawca nie moze partycypowac. > > I płacę jeśli mam na o pieniądze. Nie korzystam bo nie mam. > Na szczęście familijki pracodawca nie może mieć wpływu. Rzecz w tym, żeby pracodawca dostrzegł związek między zadowoleniem pracownika zatrudnionego przez niego a wydajnością w zakładzie i konkurencyjnością na rynku. > Nie ma takiego pojęcia "akceptowanej egzystencji" - tak mogą myśleć tylko > niewolnicy, a nie ludzie wolni, decydujący sami o sobie. I dlatego nie może być mowy o ograniczaniu zarobków wg potrzeb. Każdy chce zarobić jak najwięcej i to niezależnie od stanu swego posiadania. Wysokość zarobków to wycena pracy, jej efektywności i zapotrzebowania, a nie wycena człowieka. > > Jeśli Polska wyzwoliła się spod obcej władzy, to dlaczego nie jesteśmy wolni? > Dlaczego nie możemy o wszystkim decydować my, tylko nasi przedstawiciele? Wtedy > nie byłoby problemów. To ciemna strona demokracji. Inni decydują za nas. Jest ich więcej a to wcale nie oznacza, że mają lepsze pomysły, są mądrzejsi, potrafią zrobić to o czym opowiadają. > > Eureka! ! ! Wymyśliłam. > > Każdy, raz na tydzień, wrzucałby do urny swój głos na pytanie rządu dotyczące > aktualnie przygotowywanych przepisów. I wtedy, miałbym bezpośredni wpływ na ten > > przepis, który otrzymałby największa liczbę głosów. A nóż widelec, ktoś > zaproponoowałby jeszcze jakiś inny, lepszy przepis? Tu potrzeba więcej dystansu, tak mi się wydaje. A przepisów jest stanowczo za dużo i za dużo rzeczy jest nimi regulowane. > > Najpierw niech będzie dom, a ja go już upiększę. Zobacz ile i jakie domy mają > inni. Czy na pewno ładne? Czy z cegły? Czy z tektury? Ile domów pięknych mają > bezrobotni i bezdomni pod Meksykiem. Całe góry wysypiska śmieci zabudowane > blaszakami, tekturowymi pudłami. > > Mentalność Polaków jest taka sama jak moja. Chcę mieć to co chcę. Stać mnie na > to > bo to są podstawowe potrzeby ludzi. Jeśli prawo tak wysoko stawia poprzeczkę, b > y > większości społeczeństwa nie było stać na realizację tych podstawowych potrzeb, > > to ja takie państwo... Jest jeszcze kwestia pewnej hierarchi. Czy my jesteśmy na usługach państwa, czy państwo jest na naszych usługach. W tej drugiej opcji zdanie - to ja takie państwo... - jest naturalnym stanem rzeczy, jak zdanie taki proszek ja chromolę. > > Nie mogę dalej bo od łez palce mi się ślizgają po klawiaturze. Nie ma sprawy, proszę wziąć chusteczkę i wytrzeć. > > lisa2 [ : << Pozdr / Jacek Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: Granica zarobkow ? 19.03.02, 08:57 topiel napisał(a): > Gdzie jest granica wysokosci zarobkow - innymi slowami, kiedy bedziesz > zadowolony ze swych zarobkow (nie mam tu na mysli pazerstwa, tylko realna ocene > > relacji zarobki - wydatki) > socj- Zanim ustali się granice zarobków należałoby poszukać najpierw psa, który sam założy sobie kaganiec jak widzi kość do obgryzienia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wpich Re: Granica zarobkow ? 20.03.02, 13:47 To prawda, że pieniądze nie dają szczęścia. Na przykład ktoś kto zarabia milion $ rocznie może być bardziej szczęśliwy od zarabiającego milion $ dziennie. A poważnie. Granica ta mieści się w punkcie kiedy odpowiedź na zadanie w tepacie wątku pytanie przestaje mieć znaczenie. O pieniądze warto się starać wyłącznie po to aby nie musieć o nich myśleć. Czego i sobie i forumowiczom życzę. wpich Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: Granica zarobkow ? 22.03.02, 09:08 wpich napisał(a): > To prawda, że pieniądze nie dają szczęścia. Na przykład ktoś kto zarabia milion > > $ rocznie może być bardziej szczęśliwy od zarabiającego milion $ dziennie. > A poważnie. Granica ta mieści się w punkcie kiedy odpowiedź na zadanie w > tepacie wątku pytanie przestaje mieć znaczenie. O pieniądze warto się starać > wyłącznie po to aby nie musieć o nich myśleć. > Czego i sobie i forumowiczom życzę. > wpich d_nutka______________________________________ / Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krysia Re: Granica zarobkow ? IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.03.02, 14:04 Uważam, że 1000 - 1500 zł. netto na osobę to w naszych, polskich realiach nie byłoby za dużo. To akurat tyle żeby godnie żyć, móc zapewnić dzieciom wszystko co potrzebne do życia i rozwoju, zatroszczyć się o przyszłość (np. składki na ubezpieczenie, czy odkładanie na szkołę dla dzieci), wyjechać przynajmniej raz w roku na urlop. Odpowiedz Link Zgłoś
topiel Re: Granica zarobkow ? do Krysi 25.03.02, 08:36 Wreszcie jakas rozsadna i przyziemna wypowiedz. Biorac pod uwage relacje - wartosc pieniadza do ceny, to te 1000-1500 zl na osobe nie odbiega chyba zbytnio od sredniego poziomu UE. Zarobek a - czynsze, ceny zywnosci, ceny ubran, ceny przedmiotow powszechnego uzytku, nawet cena samochodu Wiekszosc, chcialaby zarabiac w Polsce jak zarabia np. srednia klasa w USA ale utrzymac poziom polskich cen, najlepiej bazarowych. Dobrze by bylo !!!!! socj......... Odpowiedz Link Zgłoś