Dodaj do ulubionych

Prof Hardman o jakze waznej rzeczy!

25.11.12, 10:34
Naprawde wazna rzecza wywodu Hardmana jest supozycja, ze wegetarianie z jeich niejedzeniem miesa, sraczka oraz ustawicznym zatruwaniem atmosfery weglowodorami sa etycznie wyzsi nad pozostala czesc populacji.

wyborcza.pl/jakurzadzicswiat/1,129737,12870689,Nie_przekraczajmy_granicy_szalenstwa__bo_inaczej_niczego.html
A Madzia Srodzia zre mieso podobnie jak first lejdi, czyli w sposob niepochamowany!
Obserwuj wątek
    • zbigniew_clapton Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 25.11.12, 10:39
      Wegetarianie to hipokryci - świnki nie jedzą, bo różowa i kwiczy ślicznie, ale takiego niemego pantofelka połykają w całości w horrendalnych ilościach!
      • piq heheh, wystarczy popatrzeć na produkt... 25.11.12, 12:48
        ...wegetariański "kotlet schabowy z soi" do kupienia w co poniektórych sklepach, żeby ujrzeć hipokryzję w czystej formie.
        A już odmawianie dzieciom białka i tłuszczu zwierzęcego w imię jideji to zbrodnia. Ludzki organizm nie wytwarza niektórych podstawowych aminokwasów i potrzebuje spożyć je z zewnątrz, a tłuszcz nasycony jest konieczny w dzieciństwie dla zdrowego rozwoju mózgu.
        • rycho7 proso i witamina z brudu 25.11.12, 17:10
          piq napisał:

          > Ludzki organizm nie wytwarza niektórych podstawowych aminokwasów i potrzebu
          > je spożyć je z zewnątrz

          To prawda i nieprawda. Proso zawiera komplet aminokwasow. Podobnie komosa ryzowa i amarantus. Cala populacja ma deficyty innych substancji i nie ma to nic wspolnego z wegetarianizmem. Kazdy, takze wegetarainin musi skrupulatnie dbac o uzupelnianie deficytow. Wegetarianie maja zazwyczaj problemy z witamina B12 wytwarzana przez bakterie przykladowo w krowich zoladkach. Tyle, ze tam pozywka sa rosliny.

          > a tłuszcz nasycony jest konieczny w dzieciństwie dla zdrowego rozwoju mózgu.

          Nie jestem pewien czy nie jest to klamstwo. Mleko kobiet zawiera tluszcze sredniolancuchowe. Dokladnie takie jak olej/maslo kokosowe. Nalezy dzieci odstawic od cyca bo to szkodzi?

          Wegetarianizm jest lekka aberacja bo obludnie nie walczy o zycia poczete pszenicy i innych roslin. Torturowanie ziaren w żarnach powinno byc zapisane w konstytucji obok ludobojstwa.

          Jedzenie miesa sprowadza nas do poziomu Neandertalczyka. Ale nie wiem czy to nie jest czasem komplement. Neandretalczycy mieli w 98% diete miesna.

          Szkodliwe jest jedzenie zbyt duzych ilosci tluszczow zwierzecych. Szkodliwe jest takze jedzenie zbyt malej ilosci tluszczow w stosunku do bialek. Eskimosi cala potrzebna witamine C zjadaja z tluszczem fok.
    • benek231 Nie jestem wegetarianinem, ale... :O) 25.11.12, 23:59
      Ale podzielam opinie Hartmana.

      >>Tak Pan uważa? W takim razie przyznaje Pan, że wegetarianin jest istotą moralnie wyższą ode mnie, która jem mięso.

      - Jest idealistą. Jest kimś, kto robi coś więcej, niż każe obowiązek. Robi coś dla świata bez zabijania.

      Powinien być dla nas wzorem?

      - Osoba, która postępuje w sposób nadobowiązkowy dla jednych staje się wzorem, a dla innych nie. Nie mamy obowiązku naśladowania osób heroicznych, lecz powinniśmy je doceniać i szanować. >>
      • piq karp moralnie wyższy od szczupaka... :O) 26.11.12, 02:02
        ...kapitalne. A sarenka od kotka.
      • marouder.com.pl Re: Nie jestem wegetarianinem, ale... :O) 26.11.12, 04:13
        Znam sporo wegetarian i wegetarianek, alisci nie sa to osoby oszolomione. Nigdy nie dawali mi odczuc, ze maja sie za kogos lepszego z tytulu diety. Nb. moj mlodszy syn jest wegetarianinem. W jego przypadku nie sprawdzaja sie hipotezy o mniejszej sprawnosci intelektualnej wegetarian. Chlopiec studiuje na UJ na zindywidualizowanych studiach miedzywydzialowych, jest pasjonatem matematyki i nauk scislych w ogole, swietnym informatykiem, finalista miedzynarodowej olimpiady fizycznej. W grudniu leci do Jakarty na final tego konkursu.

        Ponadto przypomne tu zapomiana juz nieco Marysie Siwinska (jesli to czytasz, wiedz, nieustannie Cie pozdrawiam, Siwa i zycze jak najlepiej!), nadadminke, wegetarianke posiadajaca dzieci, takze wegerarian a krepujaca na forach oszolomow rozmaitej masci, w tym wege-trollismile
        • t_ete Dzieki za 26.11.12, 08:45
          glos rozsadku Marouderze,

          jako osoba nie jedzaca miesa - nie czuje sie ani kims lepszym, ani gorszym - z tego powodu ;

          Kilkanascie lat temu - nieustannie dostawalam od 'miesopozeraczy' 'latke' dziwaka i oszolomki. Teraz juz nie - choc zdarzaja sie incydenty.

          tete
          • marouder.com.pl :) 26.11.12, 09:28
            Ty?! Oszolomka?!
            Lagodzisz obyczaje, Tete, niczym muzyka, ze tak to banalnie ujmesmile
            • pikrat Re: :) 26.11.12, 09:52
              O tak, tak. Niczym rap albo chip chop, dla odrozniajacychuncertain

              Maruda, jaceq ma racje.
              • marouder.com.pl O co sie ciebie rozchodzi? 26.11.12, 09:57
                Nie chcesz uchodzic za Kotleta? Nie uchodz.
          • benek231 Drobne nieporozumienie, Tete. :O) 26.11.12, 15:55
            t_ete napisała:
            >
            >jako osoba nie jedzaca miesa - nie czuje sie ani kims lepszym, ani gorszym - z
            > tego powodu ;
            >
            >
            *Wydaje mi sie, ze ktos tu postawil problem samopoczucia na glowie. W wywiadzie nie zostalo powiedziane ze wegetarianie sa moralnie lepsi, badz ze twierdza, iz sa lepsi.

            To K. Naszkowska wywnioskowala, ze zdaniem Hartmana wegetarianie sa moralnie lepsi. A Hartman, choc miesozerca, okreznie potwierdzil jej przypuszczenie.

            Otoz, bez wzgledu na Twoje zdanie, Tete, ja, choc miesozerca - w odroznieniu od Hartmana, ktory nie stwierdzil tego wprost - oswiadczam, ze uwazam Cie za osobe moralnie lepsza ode mnie. I to nie jest zaden zart.
    • perla przykład Eskimosów wskazuje, że jedzenie mięsa 26.11.12, 11:07
      to samo zdrowie.
      Eskimosi w zasadzie jedzą tylko mięso, i to na surowo. Na śniadanie, obiad, kolację to zawsze jest mięso. Ryby, foki, wieloryby, karibu, ptaki, lisy, niedźwiedzie, często są zjadane zaraz po upolowaniu.
      Eskimos nie zna innego pożywienia niż mięso.
      Efekt?
      Eskimosi nie mają zawałów, nowotworów, nadciśnienia, udarów, próchnicy, itd.
      Oczywiście dotyczy to Eskimosów prowadzących tryb życia tak jak ich przodkowie. Natomiast ci Eskimosi, którzy od naszej cywilizacji przejęli sposób odżywiania, w moment zaczęli chorować na to wszystko na co choruje nasza cywilizacja właśnie.
    • hymenos Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 26.11.12, 11:34
      Coś mi się tu nie zgadza. W końcu wegetarianizm w żaden sposób nie poprawia losu zwierząt hodowlanych a rozważanie o etyce sposobu odżywiania się, to raczej poroniony pomysł. Każdy chce być zdrowy, piękny i długo żyć i temu celowi służy odżywianie.
      • t_ete Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 26.11.12, 11:58
        hymenos napisał:

        > Coś mi się tu nie zgadza. W końcu wegetarianizm w żaden sposób nie poprawia los
        > u zwierząt hodowlanych a rozważanie o etyce sposobu odżywiania się, to raczej p
        > oroniony pomysł.

        Skoro i tak hoduje sie zwierzeta w takich celach - chcialabym aby choc nie traktowano ich jak zyjacego (jeszcze) kotleta - a jak zywe (jeszcze) stworzenia, chcialabym zeby transportowano je i zabijano w sposob, ktory oszczedzi im strachu i cierpienia, chcialabym aby do konca traktowane byly z szacunkiem naleznym zwierzakowi.

        Paradoksalnie ... to nie 'miesozercy' w wiekszosci protestuja przeciwko koszmarom transportowania tych zwierzat i sposobom ich usmiercania sad protestuja najczesciej ci, ktorzy ich nie jedza.

        I moze pisac tego nie powinnam bo sie sypna gromy ... ale zawsze sie nad tym zastanawiam gdy widze takie protesty : czyzby 'miesozercy' woleli o tym nie wiedziec ... nie kojarzyc pysznego steku z krowa, ktorej w transporcie polamano nogi ?

        tete
        • pikrat Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 26.11.12, 12:27
          Jestem miesozerca a przeciez rowniez bulwersuje mnie zle traktowanie zwierzat rzeznych. Nie rozumiem dlaczego wegetarianie przypisuja sobie posiadanie 'lepszej' wrazliwosci.
          Ja wegetarianizm, na podstawie obserwacji w rodzinie, traktuje jako chec wyroznienia sie z tlumu zwyczajnych zjadaczy miesa. Ilekroc odbywaja sie jakies spedy rodzinne a to z okazji swiat czy imienin powstaje problem a czym my ta biedaczke nakarmimy bo ona nie je miesa. Gospodarze takiej uroczystosci zwykle wpedzani sa w poczucie winy bo oto nie staneli na wysokosci zadania: gosc w dom a tu nie ma co jesc. Jedynie wigilie, tradycyjnie polskie nie stwarzaja problemow a to, ze grzybowa gotowala sie na wywarze z kurczecia jakos udaje sie ukryc. smile
          • t_ete Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 26.11.12, 13:25
            pikrat napisał:

            > Jestem miesozerca a przeciez rowniez bulwersuje mnie zle traktowanie zwierzat r
            > zeznych. Nie rozumiem dlaczego wegetarianie przypisuja sobie posiadanie 'lepsze
            > j' wrazliwosci.

            Nie przypisuja sobie. Nie twierdzilam, ze 'miesozercow' w ogole nie ochodzi zle traktowanie 'zwierzat rzeznych'. Po prostu czesciej naglasniaja takie sprawy ci, ktorzy miesa nie jedza. To takze jeden z ich argumentow - dlaczego z jedzenia miesa rezygnuja.

            Dla mnie zwierze jest zwierzeciem. Niezaleznie od tego czy to ukochany pies, zajac swobodnie biegajacy czy swinia hodowana po to by ja zjesc. Boli mnie zle traktowanie zwierzat, zadawanie im bolu, niepotrzebne okrucienstwo ...

            > Ja wegetarianizm, na podstawie obserwacji w rodzinie, traktuje jako chec wyrozn
            > ienia sie z tlumu zwyczajnych zjadaczy miesa.

            Chcac nie chcac - wyroznialam sie z tlumu 12 lat temu. Teraz juz nie. Wiele osob rezygnuje z miesa lub jada je rzadko. Nie rzucam sie w oczy smile

            >Ilekroc odbywaja sie jakies spedy
            > rodzinne a to z okazji swiat czy imienin powstaje problem a czym my ta biedacz
            > ke nakarmimy bo ona nie je miesa. Gospodarze takiej uroczystosci zwykle wpedzan
            > i sa w poczucie winy bo oto nie staneli na wysokosci zadania: gosc w dom a tu n
            > ie ma co jesc.

            Przesada smile Przeciez mieso nie jest jedyna potrawa. Ja w takich sytuacjach zjadalam 'dodatki do miesa' i bylo OK. Poza tym na stole najbardziej tradycyjnym z tradycyjnych zawsze jest jakas salatka, chlebek, sery czy jajka.
            Mysle, ze stres gospodarzy raczej wynika z przekonania, ze skoro gosc nie zje miesa - a poprzestanie na czyms innym - 'zejdzie z glodu'. Spokojnie, nie zejdzie smile, bedzie sobie chwalil.

            >Jedynie wigilie, tradycyjnie polskie nie stwarzaja problemow a to, ze grzybowa gotowala sie na wywarze z kurczecia jakos udaje sie ukryc. smile

            W zyciu nie gotowalam grzybowej wigilijnej na wywarze z kurczaka. Ani moja mama ani babcia ani prababcia - choc wcale nie byly wege. Kwestia tradycji. Post to post.

            Gdy przestalam jesc mieso - inne zupy rowniez gotowalam 'postnie'. Bez szkody dla ich smaku.

            tete
        • rycho7 rozne sprawy 26.11.12, 18:59
          t_ete napisała:

          > chcialabym zeby transportowano je i zabijano w sposob, ktory oszczedzi im
          > strachu i cierpienia

          Co co cierpienia to sie w pelni zgadzam. Co do starchu to wystarczy stary wyprobowany sposob aby wmawiac im, ze sa wysylane na roboty na wschod.

          Jezeli chodzi o cierpienie to jest to kwestia jakosci uzyskanego produktu. Nawet nasiona zyta traktowane godnie smakuja lepiej i sa zdrowsze. Niegodnie splesniale najlepiej wyrzucic.

          Lamanie kosci zdarza sie gdy brak jest wlasciwych srodkow transportu. Takze od chlopa do skupu. Zwierzeta jednak bywaja silniesze od czlowieka wiec tych o miekkich serduszkach zachecam do pomocy tam gdzie sa najbardziej potrzebni. Przy selekcji i zaladunku na rampie. Codzienny znoj WaffenSS.
        • hymenos Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 27.11.12, 09:00
          t_ete napisała:

          > Skoro i tak hoduje sie zwierzeta w takich celach - chcialabym aby choc nie trak
          > towano ich jak zyjacego (jeszcze) kotleta - a jak zywe (jeszcze) stworzenia, ch
          > cialabym zeby transportowano je i zabijano w sposob, ktory oszczedzi im strac
          > hu i cierpienia, chcialabym aby do konca traktowane byly z szacunkiem naleznym
          > zwierzakowi.

          No pewnie. Nie bardzo wiem na jakiej podstawie przypisujesz zjadaczom kotletów chęć zadawanie bólu i cierpień zwierzętom. Przeciętny zjadacz wołu niewiele wie o metodach pozyskiwania bitek wołowych. Ludzie, którzy hodują zwierzęta w zdecydowanej większości po prostu o nie dbają. Problem pojawia się, gdy do prodykcji żywności wkracza przemysł a jedynie przemysłowa produkcja żywności pozwala na wyżywienie ludzi. A w przemyśle nie wystarczą hasełka i dobre serduszko. Potrzebna jest technologia, które nie tylko zadziała w interesie zwierząt hodowanych ale też i nie spowoduje drastycznego podniesienia kosztów. I ja z chęcią pogodzę się z uczestnictwem w kosztach stworzenia takiej technologii.

          >
          > Paradoksalnie ... to nie 'miesozercy' w wiekszosci protestuja przeciwko koszmar
          > om transportowania tych zwierzat i sposobom ich usmiercania sad protestuja najcz
          > esciej ci, ktorzy ich nie jedza.

          No i co z tych protestów wynika?? Bo według mnie jedynie dyskredytacja słusznej skądinąd idei.

          >
          > I moze pisac tego nie powinnam bo sie sypna gromy ... ale zawsze sie nad tym za
          > stanawiam gdy widze takie protesty : czyzby 'miesozercy' woleli o tym nie wiedz
          > iec ... nie kojarzyc pysznego steku z krowa, ktorej w transporcie polamano nogi
          > ?

          Mięsożercy zdają sobie sprawę, że produkcja żywności bez zbędnego stresowania zwierząt hodowlanych to wyższa jej jakość i spokojniejsze sumienie.
          • benek231 Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 27.11.12, 13:34
            hymenos napisał:


            > > Paradoksalnie ... to nie 'miesozercy' w wiekszosci protestuja przeciwko k
            > oszma om transportowania tych zwierzat i sposobom ich usmiercania sad protestuja
            > najczesciej ci, ktorzy ich nie jedza.
            >
            > No i co z tych protestów wynika?? Bo według mnie jedynie dyskredytacja słusznej
            > skądinąd idei.
            >
            > >
            *Czy moglbys nieco obszerniej, poprosze? Na czym ta dyskredytacja ma polegac?
            Jak na razie jest to jedynie opinia nie znajdujaca oparcia w faktach.
            >
            > > I moze pisac tego nie powinnam bo sie sypna gromy ...
            >
            > Mięsożercy (coraz czesciej) zdają sobie sprawę, że produkcja żywności bez zbędnego stresowania zwierząt hodowlanych to wyższa jej jakość i spokojniejsze sumienie. W znacznym stopniu dzieki aktywnosci wegetarian.
            >
          • t_ete Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 27.11.12, 17:01
            hymenos napisał:


            > No pewnie. Nie bardzo wiem na jakiej podstawie przypisujesz zjadaczom kotletów
            > chęć zadawanie bólu i cierpień zwierzętom.

            Nie przypisuje im checi zadawania bolu zwierzakom. Moze raczej to, ze wola o tym nie myslec.

            >Przeciętny zjadacz wołu niewiele wie o metodach pozyskiwania bitek wołowych. Ludzie, którzy hodują zwierzęta w zdecydowanej większości po prostu o nie dbają. Problem pojawia się, gdy do prodykcj i żywności wkracza przemysł a jedynie przemysłowa produkcja żywności pozwala na
            > wyżywienie ludzi. A w przemyśle nie wystarczą hasełka i dobre serduszko. Potrz
            > ebna jest technologia, które nie tylko zadziała w interesie zwierząt hodowanych
            > ale też i nie spowoduje drastycznego podniesienia kosztów. I ja z chęcią pogod
            > zę się z uczestnictwem w kosztach stworzenia takiej technologii.

            > No i co z tych protestów wynika?? Bo według mnie jedynie dyskredytacja słusznej
            > skądinąd idei.

            Najbardziej obsmiewaja ich miesozercy. Czyli ci, ktorzy wg Ciebie powinni byc zainteresowani humanitarnym sposobem hodowli oraz humanitarnym (jesli taki istnieje) sposobem zabijania.
            I o to mam zal sad

            > Mięsożercy zdają sobie sprawę, że produkcja żywności bez zbędnego stresowania z
            > wierząt hodowlanych to wyższa jej jakość i spokojniejsze sumienie.

            Mysle, ze przecietny miesozerca nie zdaje sobie z tego sprawy, nie zastanawia sie nad tym. Po prostu kupuje, przyrzadza i je.

            tete
            • rycho7 to nie takie proste 27.11.12, 17:59
              t_ete napisała:

              > Mysle, ze przecietny miesozerca nie zdaje sobie z tego sprawy, nie zastanawia s
              > ie nad tym. Po prostu kupuje, przyrzadza i je.

              Przecietny miesozerca jest takze przecietnym konsumentem. Poniewaz sie nie zastanawia to w sklepach jest horror taki jaki jest. Glownie homogenizowana woda i syrop z kukurydzy, na miesnym z dodatkiem homogenizowanego smalcu. Ja kiedys dyskutowalem z chlopami o dawniejszych kielbasach. Wspolczesnie nie da sie juz ich zrobic bo sa inne odmiany swin i proces tuczenia. Prawdopodobnie to co nadaje sie do jedzenia jest na pniu zakontraktowane do Hiszpanii i Wloch na ich luksusowe szynki.

              Niestety o wyrobach wegetarianskich tez mozna pomowic zle i bardzo zle. Czlowiek kiedys spozywal ponad 5000 roslin. Obecnie zredukowano do 180. Naukowcy twierdza, ze czlowiek moze spozywac okolo 1 miliona gatunkow roslin.

              Sam nie jestem wegetarianinem. Mam w rodzinie wegetarian. Wspolne spotkania sa wegetarianskie i z obu stron zawsze sa erupcjami kunsztu kulinarnego. Lekarze kardiolodzy nie zalecaja diety wegetarianskiej, bo jest zbyt kaloryczna.

              Zajmowalem sie przez ostatnie lata moim wlasnym wyzywieniem. Z pozytywnymi rezultatami. Uwazam, ze granica nie przebiega na linii zwierzece-roslinne. Podstawa jest rozeznanie do jakiej grupy genotypow sie samemu nalezy i dostosowanie do tego diety. Ja zaczalem jadac to co dla innych jest absolutnie niesmaczne. Ja lubie "przyplyw energii" po zjedzeniu przykladowo zielsk. "Smakuje" mi efekt a nie "klucie w zeby".

              Wedlug mojej opinii ludzkosc popelnia harakiri w supermarketach.
              • t_ete Re: to nie takie proste 27.11.12, 23:03
                Coz moge napisac ? Masz racje.

                No ... moze z jednym wyjatkiem wink Dieta wegetarianska nie jest zbyt kaloryczna. Zreszta to zalezy. Przeciez 'kalorycznosc' diety nie wiaze sie z tym czy je sie mieso czy nie.

                tete




            • hymenos Re: Prof Hardman o jakze waznej rzeczy! 28.11.12, 09:18
              t_ete napisała:

              > Nie przypisuje im checi zadawania bolu zwierzakom. Moze raczej to, ze wola o ty
              > m nie myslec.

              NIe myślą, bo nie tworzą z tego ideologii. Natomiast w każdym konkretnym przypadku znęcania się nad zwierzętami w swojej masie występują przeciw temu, są zbulwersowani i dają temu wyraz. Nie mają natomiast potrzeby pobiegnięcia pod najbliższą rzeźnię i dać wyraz swemu oburzeniu w naprędce zorganizowanej manifie.

              >
              > Najbardziej obsmiewaja ich miesozercy. Czyli ci, ktorzy wg Ciebie powinni byc z
              > ainteresowani humanitarnym sposobem hodowli oraz humanitarnym (jesli taki istni
              > eje) sposobem zabijania.
              > I o to mam zal sad

              Obśmiewanie przede wszystkim dotyczy tych, którzy z wegeterianizmu zrobili ideologie i próbują ją przedstawić jako tą jedynie słuszną. Stosowanie zabiegu "humanitarnego zabijania nie ma, nie istnieje" jest w rzeczy samej odwoływaniem się do jakiejś ideologii. Zabijanie zwierząt jest czynnością naturalną i w wielu przypadkach uzasadnioną. Sprzeciw budzi jedynie niepotrzebne sprawianie bólu, przedłużanie agonii, znęcanie się nad zwierzętami.

              > Mysle, ze przecietny miesozerca nie zdaje sobie z tego sprawy, nie zastanawia s
              > ie nad tym. Po prostu kupuje, przyrzadza i je.

              Ale wie skąd pochodzą te lepsze produkty i jest wrażliwy na ich jakość a jakość zależy między innymi od zastosowanych metod uboju.
    • ada08 Ja się zgadzam z prof.Hartmanem... 26.11.12, 12:48
      ...w sprawie jedzenia wołowiny.
      Bardzo ją lubię jeść i to mi się dobrze udaje.
      Lubię też ją przyrządzać, ale to wychodzi mi nieco gorzej. Powiem szczerze: mam sporo sukcesów (ściśle lokalnych, czyli domowych) na tym polu, ale też i porażki oraz niemało rozczarowań i niesprawiedliwych, moim zdaniem, ocen.
      Takie jest moje życie z wołowiną.

      Lubię też kurczaki (jak p.Hartman, z którym znowu przyszło mi się zgodzić), ale z drobiu to najbardziej lubię zjeść kaczkę pieczoną w pewnej miejscowości w południowo-zachodniej Francji. No, jak tam zaczną piec tę (nieszczęsną) kaczkę, to cudowny zapach (tej pieczonej nieszczęsnej) roznosi się na całą wioskę. Nie można wytrzymać, no koszmar, po prostu smile

      Co do reszty artykułu prof.Hartmana, to nie wiem o co mu chodzi. Sympatyczny gość, ale jak się rozgada... Kto by to wszystko czytał?!
      a.
    • g-48 Re:A co ty masz wspolnego z rzeznikiem ? 27.11.12, 10:59
      Dodatkowe przepisy zabraniają jedzenia mięsa zwierząt padłych od zarazy, starości lub w wypadku. Zwierzę nadające się do spożycia musi być ubite przez rytualnego rzeźnika (hebr. szohet) specjalnym koszernym nożem. Taka śmierć powinna być szybka i dla zwierzęcia bezbolesna. Przepisy dokładnie określają miejsce przecięcia tętnicy. W ten sposób zapobieżono okrucieństwu przy uboju zwierząt. Z mięsa ubitych rytualnie zwierząt dokładnie usuwa się krew, ponieważ spożywanie krwi jest zakazane.
      www.izrael.badacz.org/kultura/kosher.html
      I tak musisz obwachiwac kazda kielbase jak pies drzewko a wiec gdzie jest problem.
      Pozdrow zone Monike.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka