Dodaj do ulubionych

Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ?

IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.01, 23:14
To takie zniewieściałe jest. Niby wszystko w porządku, chcą zabrać BOGATYM i
dać BIEDNYM. Ale tak naprawdę chcą zabrać INNYM i dać SOBIE. Bo oni SIEBIE za
BIEDNYCH mają. Trzeba im dać mieszkania, pracę, pieniądze, a wieczorem by
chętnie possali cycusia mamy. Chłopcy lewicowcy. W marynarskie ubranka by się
przystroili. I krótkie spodenki. No i co panowie Al, tyu, Banan, Indris i inni.
Czy to nie SIEBIE za BIEDNYCH macie, w tej całej waszej lewicowej hipokryzji?
Obserwuj wątek
    • Gość: gomez Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.solutions.net.pl 17.05.01, 23:26
      czyli dla ciebie lewicowiec to np.Janosik.dla mnie nie zupelnie.wedlug mnie
      panstwo lewicowe to takie ktore daje wszystkim rowna szanse, a nie pozwala
      zdychac na ulicy tym ktorzy z niej nie potrafia skorzystac
      • Gość: Perła Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.01, 23:32
        Gość portalu: gomez napisał(a):

        > czyli dla ciebie lewicowiec to np.Janosik.dla mnie nie zupelnie.wedlug mnie
        > panstwo lewicowe to takie ktore daje wszystkim rowna szanse,

        bzdura! nie ma nigdzie równych szans. no chyba że w Korei Płn. tam nikt nie ma
        szans.

        a nie pozwala
        > zdychac na ulicy tym ktorzy z niej nie potrafia skorzystac

        właśnie z tego co wiem to w państwach lewicowych ludzie zdychają z głodu

        • Gość: gomez Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.solutions.net.pl 17.05.01, 23:45
          nie mowie o szansach idealnie rownych tego nie ma .ale powiedz mi jakie szanse
          ma dzisiaj np chlopak z wielodzietnej rodziny wiejskiej.chocby byl najlepszy
          pozostanie nikim.i to nie jest jego wina .
          • Gość: RAF DO PERLYRe: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 63.113.35.* 17.05.01, 23:53
            ....mowisz perla: "marynarskie ubranka" i "cycusia"?
            ...jezeli takim macho nie-lewicowcem jestes i chcesz sie przekonac o meskosci
            lewicy, zwlaszcza tej baaardzo na lewo, to pojedz moj drogi np. do Berlina lub
            Turynu wtedy kiedy chlopcy z prawicy leja sie z "maminsynkami" z lewicy..
            a potem zacznij ten sam watek raz jeszcze, ok?
            • Gość: Perła DO PERLYRe: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 00:00
              Gość portalu: RAF napisał(a):

              > ....mowisz perla: "marynarskie ubranka" i "cycusia"?
              > ...jezeli takim macho nie-lewicowcem jestes i chcesz sie przekonac o meskosci
              > lewicy, zwlaszcza tej baaardzo na lewo, to pojedz moj drogi np. do Berlina lub
              > Turynu wtedy kiedy chlopcy z prawicy leja sie z "maminsynkami" z lewicy..
              > a potem zacznij ten sam watek raz jeszcze, ok?

              to ty tych chuliganów co się biją na ulicy to za lewicę masz? no ładnie, ładnie.

          • Gość: Perła Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 00:03
            Gość portalu: gomez napisał(a):

            > nie mowie o szansach idealnie rownych tego nie ma .ale powiedz mi jakie szanse
            > ma dzisiaj np chlopak z wielodzietnej rodziny wiejskiej.chocby byl najlepszy
            > pozostanie nikim.i to nie jest jego wina .


            akurat znam kilku takich z wiejskiej wielodzietnej rodziny. i wierz mi są
            naprawdę KIMŚ w porównaniu z miastowymi jedynakami. znają życie i go niezmarnują.
            • Gość: gomez Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.solutions.net.pl 18.05.01, 20:38
              jesli twierdzisz ze w dzisiejszej Polsce chlopak z biednej wiejskiej rodziny
              jest w stanie wyrwac sie o wlasnych silach z kregu niemoznosci to ja to miedzy
              bajki wloze.pare lat temu konkurs na najlepsza mature w moim wojewodztwie
              wygrala dziewczyna z takiej wlasnie rodziny.prubowala uzyskac pomoc tu itam ale
              kogo to obchodzi.dzis jest na bezrobociu.jeszcze jedno zycie zostalo
              zmarnowane.spoleczenstwo polskie przypomina mi Indie ze swoim systemem
              kastowym,albo Anglie z epoki Wiktorii.urodziles sie w kascie musisz w niej
              pozostac.jedynie nielicznym udaje sie wyrwac
      • Gość: rvs Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.upc.com.pl 18.05.01, 09:09
        ze względu na naturę człowieka,
        cykl życia państwa lewicowego jest
        następujący:

        państwo lewicowe -> państwo komunistyczne ->
        państwo totalitarne -> przewrót (bardziej lub mniej krwawy
        - jeżeli naród ma jaja)

        Przykładów potwierdzających tą teorię historia notuje wiele,
        natomiast nie istnieje żaden przykład państwa w którym teorie
        lewicowe by się sprawdziły. Jeżeli są kraje "lewicowe" o wysokiej
        stopie życia (np. Niemcy) to została ona wypracowana wcześniej
        przez państwo "prawicowe", takie kraje mogą sobie teraz pozwolić
        na trwonienie kapitału i lekką destrukcję państwa ponieważ są silne
        jednak nie potrwa to długo. Na szczęście dla nich, społeczeństwa tam
        istniejące prezentują wyższy poziom intelektualny czy też szersze
        pojęcie świata i rzeczywistości oraz poszanowanie własności
        (niż np. niektórzy goście tego portalu oraz duża część upośledzonych
        przez 50 lat paranoicznego ustroju Polaków) i jak już będzie źle
        to wymienią sobie radosnych lewaków na ludzi którzy doprowadzą
        to wszystko znowu do porządku (miejmy nadzieję).


      • Gość: Gołąb Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 09:53
        Równe szanse to brak szans!!! Komuna dawala wszystko po równo! Najlatwiejszy
        sposób aby wszyscy mieli po równo to zabrać wszystko wszystkim! PRECZ Z
        PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ!!!!- przypomina mi sie hasła rewolucji bolszewickiej! Równe
        szanse hehehehe!!! Trzeba mieć troszeczkę w główce to zawsze znajdzie się
        szanse!
        • Gość: tyu Re: do gołębia-barana IP: 157.158.68.* 18.05.01, 10:06
          Gdybyś chwilę pomyślał przed dotknięciem klawiatury, to może zrozumiałbyś, że
          równość SZANS a "urawniłowka" to dwie zupełnie różne rzeczy. Czytaj więcej,
          pisz mniej.
    • luzer Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? 18.05.01, 00:40
      Cześć Perła, widzę, że nabrałeś prawicowego animuszu, skoro i pytanko w
      temaciku lekko jakby prowokacyjne jest (niby ma podrażnić męską ambicję?) no i
      paru kolegów wywołanych zostało do odpowiedzi. Sądze, że być może, przemówiły
      przez Ciebie jakieś kompleksy (może dziewczyna dała Ci kosza (albo, co gorsza,
      chłopak o poglądach lewicowych - i zwątpiłeś o jego męskości?), więc
      postanowiłeś podreperować sobie samopoczucie na forum. Nie wiem czy, mając
      poglądy jakie mam, nadal jestem mężczyzną, ale też nie spędza mi snu z powiek
      to, czy mnie za takowego uważasz.
      A teraz poważnie. Daruj, ale Twoje ZAPREZENTOWANE W POŚCIE pojmowanie
      (specjalnie to podkreślam, bo nie wierzę, że w rzeczywistości jest to Twoje
      pojmowanie) lewicowego państwa jest jak wizerunek państwa prawicowego rodem
      z "Karuzeli", "Krokodiła" albo innej komunistycznej "satyrycznej" gazety. Same
      stereotypy. Dam Ci przykład prawicowej troski o rozwój społeczeństwa: liberalne
      przekonanie, że kultura ma się sama sfinansować. Efekt - śmierć wielu teatrów
      oraz miejskich domów kultury i inwazja disco-polo. Teraz na miejscach teatrów i
      domów kultury są dyskoteki i punkty handlu narkotykami. Zamiast pokazywania
      społeczeństwu estetycznych wzorców, nastąpiło schlebianie najniższym
      instynktom, bo to przynosiło kasę.
      PRL nie była lewicowym państwem, była państwem totalitarnym, ale ze względów
      ideowych, musiała (czy też chciała) zachowywać pewną lewicową charakteryzację.
      I tego już wystarczyło, by w polskiej kulturze zaistniało szereg wybitnych
      zjawisk, których dzisiaj próżno szukać w naszym, rządzonym przez prawicę,
      kraju. Zjawiska takie jak "Kabaret Starszych Panów", "Piwnica pod
      Baranami", "Teatr Ewy Demarczyk", Teatr Grotowskiego, Teatr "Cricot 2" Kantora,
      to tylko niektóre z nich. Wtedy młody, obiecujący poeta mógł zaistnieć (w
      pierwszym lub w drugim obiegu: do wyboru) na rynku literackim. Znajdowały się
      pieniądze na działalność amatorskich teatrów i na inne pożyteczne rzeczy. Nawet
      najbardziej komercyjni piosenkarze z czasów PRL-u (Połomski, Kunicka, Tutinas,
      Kurtycz) to byli superprofesjonaliści wobec Shazzy i spółki.
      Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie należę do apologetów PRL-u, pragnę Ci tylko
      unaocznić krótkowzroczność naszej prawicy jeśli chodzi o sprawy, które nie
      przynoszą dochodu (natomiast, oczywiście, przynoszą zysk). Nawet w
      zamordystycznym państwie, które zachowywało jedynie pozory lewicowości, działo
      się lepiej w kulturze niż w demokratycznym państwie, rządzonym przez prawicę.
      I to są fakty. Co Ty na to? Pozdrawiam.
      • Gość: luka Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 217.99.4.* 18.05.01, 10:41
        luzer napisał(a):

        > Dam Ci przykład prawicowej troski o rozwój społeczeństwa: liberalne
        > przekonanie, że kultura ma się sama sfinansować. Efekt - śmierć wielu teatrów
        > oraz miejskich domów kultury i inwazja disco-polo. Teraz na miejscach teatrów i
        > domów kultury są dyskoteki i punkty handlu narkotykami. Zamiast pokazywania
        > społeczeństwu estetycznych wzorców, nastąpiło schlebianie najniższym
        > instynktom, bo to przynosiło kasę.

        Luzer, sam sobie odpowiadasz - disco polo kwitnie, gdyż jest to dochodowe.
        Zwracam ci uwagę na fakt, iż dzieje się to pomimo istnienia Ministerstwa Kultury
        (czy jak się ta niepotrzebna instytucja nazywa). Szekspir, Mickiewicz czy Byron
        tworzyli w czasach, gdy MinKult nie istniało i jakoś pisali lepiej niż
        finansowani przez urzędników pseudoartyści, których grafomanią zachwycają się
        tylko ich rodziny oraz postępowi krytycy.
        A nurt plebejski w sztuce istniał zawsze obok bardziej wyrafinowanej - kiedyś
        były to objazdowe trupy kuglarsko-teatralne, teraz mamy Shazzę i Kwaśniewskiego
        na estradzie.

        > PRL nie była lewicowym państwem, była państwem totalitarnym, ale ze względów
        > ideowych, musiała (czy też chciała) zachowywać pewną lewicową charakteryzację.

        Czy to zdanie oznacza, że PRL była totalitarnym państwem prawicowym?
        Ja rozumiem, iż takie politologiczno-życzeniowe podejście do rzeczy ułatwia ci
        wykręty jakoby tow. Hitler nie był lewicowcem, ale takie samookłamywanie się
        trudno uznać za rozsądne.

        > I tego już wystarczyło, by w polskiej kulturze zaistniało szereg wybitnych
        > zjawisk, których dzisiaj próżno szukać w naszym, rządzonym przez prawicę,
        > kraju. Zjawiska takie jak "Kabaret Starszych Panów", "Piwnica pod
        > Baranami", "Teatr Ewy Demarczyk", Teatr Grotowskiego, Teatr "Cricot 2" Kantora,
        > to tylko niektóre z nich. Wtedy młody, obiecujący poeta mógł zaistnieć (w
        > pierwszym lub w drugim obiegu: do wyboru) na rynku literackim. Znajdowały się
        > pieniądze na działalność amatorskich teatrów i na inne pożyteczne rzeczy. Nawet
        > najbardziej komercyjni piosenkarze z czasów PRL-u (Połomski, Kunicka, Tutinas,
        > Kurtycz) to byli superprofesjonaliści wobec Shazzy i spółki.

        I już wiemy dzięki Luzerowi co by było, gdyby Polska nie dostała się pod władzę
        komunistów - pustynia kulturalna, na której wydarzeniem byłyby co najwyżej
        pijackie śpiewy w sobotnie wieczory.
        Przy okazji: najpierw piszesz, że PRL nie było państwem lewicowym, a następnie
        stwierdzasz, że dzięki tegoż PRL lewicowej charakteryzacji istniała kultura,
        której nie sposób uświadczyć w prawicowej III RP. To chyba trochę
        niekonsekwentne, nieprawdaż?

        > Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie należę do apologetów PRL-u, pragnę Ci tylko
        > unaocznić krótkowzroczność naszej prawicy jeśli chodzi o sprawy, które nie
        > przynoszą dochodu (natomiast, oczywiście, przynoszą zysk). Nawet w
        > zamordystycznym państwie, które zachowywało jedynie pozory lewicowości, działo
        > się lepiej w kulturze niż w demokratycznym państwie, rządzonym przez prawicę.

        Luzer, ja rozumiem, że można nie mieć czasu na spacery do teatru, muzeum czy do
        kina, ale nie pisz, że nasza kultura wygląda jak Sahara po bombardowaniu
        nuklearnym. W końcowych latach PRL pojawił się silny nurt III obiegu: dziesiątki
        gazetek artystycznych, politycznych czy muzycznych, które dawały sobie radę bez
        pomocy państwa, a naqwet wbrew niemu, walcząc z brakiem papieru, dostępem do xero
        czy z cenzurą. Chcę w ten sposób unaocznić ci, że zawsze znajdą się chętni do
        tworzenia oraz tacy, którzy pragną w tym uczestniczyć - tzn. zapłacić za
        możliwość obejrzenia, przeczytania czy posłuchania kogoś innego. Barierą są
        zwykle pieniądze - ale to właśnie Lewica dąży do podniesienia podatków na
        wszystko, w tym na prasę i książki.
        • luzer Re: Do Luki 19.05.01, 02:58
          Gość portalu: luka napisał(a):

          >Szekspir, Mickiewicz czy Byron tworzyli w czasach, gdy MinKult nie istniało i
          >jakoś pisali lepiej niż finansowani przez urzędników pseudoartyści, których
          >grafomanią zachwycają się tylko ich rodziny oraz postępowi krytycy.

          Luka, kultura wysoka nigdy, powtarzam, nigdy nie była dochodowa. Zawsze wymagała
          mecenatu. Szekspir, Mickiewicz i Byron nie funcjonowali na rynku literackim. Nie
          byliby w stanie wyżyć ze sprzedaży swoich dzieł. Nie musieli zmagać się z podażą
          i popytem, bo, albo mieli mecenasów, którzy płacili im za samą czynność twórczą
          (Szekspir), albo imali się innych zajęć (publicystyka, dydaktyka), by wyżywić
          siebie i rodzinę (Mickiewicz), albo byli bogaci z domu (Byron, Słowacki) i mieli
          gdzieś kwestię, czy ich księgi trafią kiedykolwiek pod strzechy. Gdyby musieli
          zadowalać gusta gawiedzi, ich dzieła nie byłyby warte funta kłaków.

          > A nurt plebejski w sztuce istniał zawsze obok bardziej wyrafinowanej - kiedyś
          > były to objazdowe trupy kuglarsko-teatralne, teraz mamy Shazzę i Kwaśniewskiego
          > na estradzie.

          No i niech sobie nurt plebejsko - discopolowy istnieje, ale niech nie stawia się
          znaku równości między nim, a sztuką, nazwijmy ją umownie, wysoką. Mówienie, że
          dobra sztuka obroni się i utrzyma sama, to demagogia. Kultura wysoka w każdym
          ustroju wymagała wsparcia. Wiadomo, że na rynku chłam zawsze wyprze rzeczy
          wartościowe, podobnie jak w gospodarce gorszy pieniądz wypiera lepszy.
          Pornografia zawsze lepiej sie sprzeda (nawet, jak się okazuje, w katolickim
          społeczeństwie) niż literatura piękna. I trzeba wspierać dobrze pojętym mecenatem
          tę drugą, a nie wypuszczać ją na przetarg z tą pierwszą.

          > I już wiemy dzięki Luzerowi co by było, gdyby Polska nie dostała się pod władzę
          > komunistów - pustynia kulturalna, na której wydarzeniem byłyby co najwyżej
          > pijackie śpiewy w sobotnie wieczory.

          Nigdy tego nie twierdziłem. Gdyby komuna nie musiała udawać troski o ludzi, efekt
          byłby ten sam, co dzisiaj. A co do dzisiejszego (prawicowego) podchodzenia do
          spraw kultury, to być może Twoja wizja już niedługo się spełni ( ta o pustyni i
          pijackich śpiewach.)


          > Luzer, ja rozumiem, że można nie mieć czasu na spacery do teatru, muzeum czy do
          > kina, ale nie pisz, że nasza kultura wygląda jak Sahara po bombardowaniu
          > nuklearnym.

          Jeszcze nie, bo, prawem inercji, wciąż funkcjonują pewne, istniejące od dawna,
          formy kultury, ale jak długo wytrzymają?


          W końcowych latach PRL pojawił się silny nurt III obiegu: dziesiątki
          > gazetek artystycznych, politycznych czy muzycznych, które dawały sobie radę bez
          > pomocy państwa, a naqwet wbrew niemu, walcząc z brakiem papieru, dostępem do xe
          > ro czy z cenzurą. Chcę w ten sposób unaocznić ci, że zawsze znajdą się chętni
          > do tworzenia oraz tacy, którzy pragną w tym uczestniczyć - tzn. zapłacić za
          > możliwość obejrzenia, przeczytania czy posłuchania kogoś innego.

          Zgoda, ale to, o czym piszesz, to są działania undergroundowe, będące wynikiem
          aktywności ludzi artystycznej bohemy, ludzi godzących się nawet na życie w nędzy,
          byle tylko móc tworzyć.
          Jednak to wszystko działa mimo "nowej polityki kulturalnej", a nie dzięki niej.
          Pozdrawiam.
          • Gość: luka Re: Do Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 09:51
            luzer napisał(a):

            > Luka, kultura wysoka nigdy, powtarzam, nigdy nie była dochodowa. Zawsze wymagał
            > a
            > mecenatu. Szekspir, Mickiewicz i Byron nie funcjonowali na rynku literackim. Ni
            > e
            > byliby w stanie wyżyć ze sprzedaży swoich dzieł. Nie musieli zmagać się z podaż
            > ą
            > i popytem, bo, albo mieli mecenasów, którzy płacili im za samą czynność twórczą
            >
            > (Szekspir), albo imali się innych zajęć (publicystyka, dydaktyka), by wyżywić
            > siebie i rodzinę (Mickiewicz), albo byli bogaci z domu (Byron, Słowacki) i miel
            > i
            > gdzieś kwestię, czy ich księgi trafią kiedykolwiek pod strzechy. Gdyby musieli
            > zadowalać gusta gawiedzi, ich dzieła nie byłyby warte funta kłaków.

            No więc! Przyznajesz, że zawsze znajdą się chętni do korzystania z kultury
            wysokiej - i za to zapłacą. MinKult nie jest więc do niczego potrzebny.

            > No i niech sobie nurt plebejsko - discopolowy istnieje, ale niech nie stawia si
            > ę znaku równości między nim, a sztuką, nazwijmy ją umownie, wysoką.

            A kto stawia?

            > Mówienie, że
            > dobra sztuka obroni się i utrzyma sama, to demagogia. Kultura wysoka w każdym
            > ustroju wymagała wsparcia.

            Mecenatu prywatnego - napiszmy wprost. Znowu okazuje się, że MinKult nie jest do
            niczego potrzebny.

            > Pornografia zawsze lepiej sie sprzeda (nawet, jak się okazuje, w katolickim
            > społeczeństwie) niż literatura piękna. I trzeba wspierać dobrze pojętym mecenat
            > em tę drugą, a nie wypuszczać ją na przetarg z tą pierwszą.

            To wspieraj - kto ci zabrania? Nie widzę jednak powodu, by biurokraci z MinKult
            decydowali o rozdziale moich pieniędzy na te przedsięwzięcia, które im wydają się
            za warte wsparcia - np. na Kozyrę.

            > Nigdy tego nie twierdziłem. Gdyby komuna nie musiała udawać troski o ludzi, efe
            > kt
            > byłby ten sam, co dzisiaj. A co do dzisiejszego (prawicowego) podchodzenia do
            > spraw kultury, to być może Twoja wizja już niedługo się spełni ( ta o pustyni i
            > pijackich śpiewach.)

            A widziałeś kolejki u wejścia na wystawę impresjonistów w MN? Dla mnie to
            nudziarstwo, ale okazuje się, że tysiące ludzi gotowych jest zapłacić za
            oglądanie tych bohomazów (nieistotne czy z zamiłowania, snobizmu czy układów
            towarzyskich - płacą!).

            > Jeszcze nie, bo, prawem inercji, wciąż funkcjonują pewne, istniejące od dawna,
            > formy kultury, ale jak długo wytrzymają?

            Dłużej niż ci się wydaje. Gadanie, że bez państwa kultura upadnie to jest właśnie
            demagogiczno-biurokratyczne ględzenie.

            > Zgoda, ale to, o czym piszesz, to są działania undergroundowe, będące wynikiem
            > aktywności ludzi artystycznej bohemy, ludzi godzących się nawet na życie w nędz
            > y, byle tylko móc tworzyć.

            Jako były redaktor III-obiegowego art-zinu oświadczam, że tworzenie sprawiało mi
            przyjemność niezależnie od tego czy miałem przy duszy 5 groszy czy 500 złoty.
            Nazywa się to "radość tworzenia".

            Pozdrawiam.

            • Gość: Luzer Re: Do Luki IP: *.opole.dialup.inetia.pl 21.05.01, 11:30
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > No więc! Przyznajesz, że zawsze znajdą się chętni do korzystania z kultury
              > wysokiej - i za to zapłacą. MinKult nie jest więc do niczego potrzebny.

              Nie, nie zawsze znajdą się tacy. Tacy znajdą się tylko i wyłącznie wtedy, gdy
              elity finansowe w kraju zaczną mieć potrzeby estetyczne wyższego rzędu - u nas:
              mniej wiecej, za dwa pokolenia. Do tego czasu potrzebny jest nawet
              biurokratyczny, jak go nazywasz, mecenat.

              >
              > > Mówienie, że
              > > dobra sztuka obroni się i utrzyma sama, to demagogia. Kultura wysoka w każ
              > dym
              > > ustroju wymagała wsparcia.

              > Mecenatu prywatnego - napiszmy wprost. Znowu okazuje się, że MinKult nie jest d
              > o > niczego potrzebny.

              Jeśli chodzi o mecenat prywatny - patrz wyżej.


              > > Pornografia zawsze lepiej sie sprzeda (nawet, jak się okazuje, w katolicki
              > m
              > > społeczeństwie) niż literatura piękna. I trzeba wspierać dobrze pojętym me
              > cenat
              > > em tę drugą, a nie wypuszczać ją na przetarg z tą pierwszą.


              > To wspieraj - kto ci zabrania?

              Ja nie mam czym wspierać. Po to właśnie powinno być Ministerstwo Kultury czy inny
              podobny organ, jak go tam nie nazwiemy.

              > Nie widzę jednak powodu, by biurokraci z MinKult
              >
              > decydowali o rozdziale moich pieniędzy na te przedsięwzięcia, które im wydają s
              > ię
              > za warte wsparcia - np. na Kozyrę.


              Jeśli chodzi o Kozyrę, to chyba aż tak bardzo ministersrwo jej nie wspiera,
              skoro, by przyciągnąć widzów na swe wystawy, musi uciekać się do tak żałosnych,
              voyerystycznych przedsięwzięć jak jej "Łaźnie": damskie, męskie i nijakie. To już
              uczciwsi są, moim zdaniem, producenci "Świerszczyków" - oni przynajmniej nie są
              obłudni, nie udają, że chodzi im o sztukę, tylko o kasę.


              > A widziałeś kolejki u wejścia na wystawę impresjonistów w MN? Dla mnie to
              > nudziarstwo, ale okazuje się, że tysiące ludzi gotowych jest zapłacić za
              > oglądanie tych bohomazów (nieistotne czy z zamiłowania, snobizmu czy układów
              > towarzyskich - płacą!).

              No i czego to dowodzi? Wszak impresjoniści wielkimi malarzami byli - ergo: nie
              wypada nie być na wystawie. Tysiące ludzi płacą za to, by tam być, a nie za to,
              by cieszyć oczy sztuką. Ciekawy jestem, czy kolejki byłyby równie wielkie, w
              przypadku wernisażu mniej znanych artystów. A widziałeś ostatnio w księgarniach
              jakieś tomiki debiutujących poetów? Sama klasyka, która dobrze wygląda na półce,
              a zatem, być może ludziska ją kupią. To jest ślepa uliczka. Handlarze bez
              wyobraźni (tacy z wyobraźnią to już - marszandzi) nigdy nie wykreują sztuki.

              > > Jeszcze nie, bo, prawem inercji, wciąż funkcjonują pewne, istniejące od da
              > wna,
              > > formy kultury, ale jak długo wytrzymają?

              > Dłużej niż ci się wydaje. Gadanie, że bez państwa kultura upadnie to jest właśn
              > ie
              > demagogiczno-biurokratyczne ględzenie.


              Twoja wypowiedź, typu: "dłużej niż ci się wydaje" to również ględzenie, tylko, że
              ideologiczne. Niby skąd wiesz, że dłużej?


              > > Zgoda, ale to, o czym piszesz, to są działania undergroundowe, będące wyni
              > kiem
              > > aktywności ludzi artystycznej bohemy, ludzi godzących się nawet na życie w
              > nędz
              > > y, byle tylko móc tworzyć.


              > Jako były redaktor III-obiegowego art-zinu oświadczam, że tworzenie sprawiało m
              > i
              > przyjemność niezależnie od tego czy miałem przy duszy 5 groszy czy 500 złoty.
              > Nazywa się to "radość tworzenia".

              Zgoda, Luka, takich ludzi, jak Ty jest trochę i chwała im za to, że są. Są jednak
              małą grupką. Ale, jeśli (pisałem już o tym szerzej w postach do Perły, więc
              głupio mi się powtarzać) nie będzie jakiejś subwencji, np. na działalność
              szkolnych teatrów, artystycznych kółek zainteresowań, zespołów teatralnych w
              domach kultury, to skąd ma się wziąć potem owo społeczeństwo, które, jak mówisz,
              zapłaci za wysoką sztukę? Młodzież wychowana na dyskotekach i "Big Brotherze"
              później, (już jako dorośli) promować będzie podobne wzorce. I tak dookoła Wojtek.

              > Pozdrawiam.

              Serdecznie pozdrawiam.

              • Gość: luka Re: Do Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 11:54
                Gość portalu: Luzer napisał(a):

                > Nie, nie zawsze znajdą się tacy. Tacy znajdą się tylko i wyłącznie wtedy, gdy
                > elity finansowe w kraju zaczną mieć potrzeby estetyczne wyższego rzędu - u nas:
                > mniej wiecej, za dwa pokolenia. Do tego czasu potrzebny jest nawet
                > biurokratyczny, jak go nazywasz, mecenat.

                Poddam ci pod rozwagę inny pomysł, który pozwala uniknąć urzędniczego (a więc
                nieopłacalnego) pośrednictwa: a gdyby można było odpisać sobie od podatku datek
                na cele artystyczne?

                > > Mecenatu prywatnego - napiszmy wprost. Znowu okazuje się, że MinKult nie j
                > est do niczego potrzebny.
                >
                > Jeśli chodzi o mecenat prywatny - patrz wyżej.

                Zwracam uwagę na fakt, iż MinKult to wynalazki raczej świeżej daty, a ludzkość
                tworzy od tysiącleci. Czyż nie świadczy to o sile kultury? Powiedzmy sobie
                szczerze - artyści, którzy domagają się dotacji to albo nieudacznicy, albo
                wydrwigrosze.

                > Ja nie mam czym wspierać. Po to właśnie powinno być Ministerstwo Kultury czy in
                > ny podobny organ, jak go tam nie nazwiemy.

                Nie rozumiem - skoro nie masz, do dlaczego wyrażasz zgodę na płacenie haraczu na
                MinKult? Więc chyba jednak trochę masz, skoro taki podatek ci nie przeszkadza?

                > Jeśli chodzi o Kozyrę, to chyba aż tak bardzo ministersrwo jej nie wspiera,
                > skoro, by przyciągnąć widzów na swe wystawy, musi uciekać się do tak żałosnych,
                > voyerystycznych przedsięwzięć jak jej "Łaźnie": damskie, męskie i nijakie. To j
                > uż
                > uczciwsi są, moim zdaniem, producenci "Świerszczyków" - oni przynajmniej nie są
                > obłudni, nie udają, że chodzi im o sztukę, tylko o kasę.

                Szczerze pisząc, nie wiem czy artystka Kozyra pobiera jakieś gratyfikacje z
                MinKult - podałem tylko przykład chłamu, który potencjalnie może być wspierany za
                nasze pieniądze.

                > No i czego to dowodzi? Wszak impresjoniści wielkimi malarzami byli - ergo: nie
                > wypada nie być na wystawie. Tysiące ludzi płacą za to, by tam być, a nie za to,
                > by cieszyć oczy sztuką.

                Oczywiście - ale płacą!

                > Ciekawy jestem, czy kolejki byłyby równie wielkie, w
                > przypadku wernisażu mniej znanych artystów.

                Wystarczy się tylko dobrze sprzedać - uczynić coś spektakularnego, aby
                przyciągnąć uwagę mediów. A artyści zachowują się na tyle niekonwencjonalnie, iż
                nie powinno im sprawić to trudności.

                > A widziałeś ostatnio w księgarniach jakieś tomiki debiutujących poetów?

                A słyszałeś o wydawnictwie "Iskra Boża"?

                > Sama klasyka, która dobrze wygląda na półce
                > ,
                > a zatem, być może ludziska ją kupią. To jest ślepa uliczka. Handlarze bez
                > wyobraźni (tacy z wyobraźnią to już - marszandzi) nigdy nie wykreują sztuki.

                Handlarze są od sprzedawania, a nie kreowania.

                > Twoja wypowiedź, typu: "dłużej niż ci się wydaje" to również ględzenie, tylko,
                > że ideologiczne. Niby skąd wiesz, że dłużej?

                Napisałeś bez uzasadnienia, że zdanie przeciwne to demagogia - zatem chyba i mnie
                wolno argumentować w ten sposób?
                A poważnie: wytrzyma z powodów o których już pisałem - MinKult to wynalazek XX-
                wieczny, a kultura rozwija się od tysiącleci. Zatem MinKult nie jest potrzebne do
                jej podtrzymywania.

                > Ale, jeśli (pisałem już o tym szerzej w postach do Perły, więc
                > głupio mi się powtarzać) nie będzie jakiejś subwencji, np. na działalność
                > szkolnych teatrów, artystycznych kółek zainteresowań, zespołów teatralnych w
                > domach kultury, to skąd ma się wziąć potem owo społeczeństwo, które, jak mówisz
                > zapłaci za wysoką sztukę? Młodzież wychowana na dyskotekach i "Big Brotherze"
                > później, (już jako dorośli) promować będzie podobne wzorce. I tak dookoła Wojte
                > k.

                No tak, ale wychowywanie dzieci i młodzieży to zadanie dla rodziców, a nie
                urzędasów. A że nie wszyscy rodzice wychowają melomanów czy koneserów malarstwa?
                Normalne - i tak większość społeczeństwa woli wizytę w dyskotece.

                Pozdrawiam.
                • Gość: Luzer Re: Do Luki IP: *.opole.dialup.inetia.pl 21.05.01, 12:09
                  Luka, chciałbym jeszcze pogadać, ale nie mam już czasu. Przepraszam, muszę
                  jechać do pracy. Będę około 23. Na razie. Pozdrowienia.
                  • Gość: luka Re: Do Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 12:16
                    Gość portalu: Luzer napisał(a):

                    > Luka, chciałbym jeszcze pogadać, ale nie mam już czasu. Przepraszam, muszę
                    > jechać do pracy. Będę około 23. Na razie. Pozdrowienia.

                    Zatem poczekam z chęcią do jutra.

                    PS. Cieszę się, że potrafimy tak rzeczowo dyskutować.
                • luzer Re: Do Luki 22.05.01, 02:16
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > Poddam ci pod rozwagę inny pomysł, który pozwala uniknąć urzędniczego (a więc
                  > nieopłacalnego) pośrednictwa: a gdyby można było odpisać sobie od podatku datek
                  > na cele artystyczne?

                  Pomysł jest bardzo dobry, aż dziwię się, że go dotąd u nas nie wprowadzono, skoro
                  gdzie indziej się sprawdza. Za uzyskane środki można by stworzyć fundacje, które
                  wspierałyby nowych, wartościowych artystów. Możliwe wytłumaczenia nieobecności
                  tego rozwiazania u nas, to: albo chciwość, albo brak wyobraźni (ew. wrażliwości)
                  kolejnych ekip rządzących. (albo też: i jedno, i drugie).

                  > Powiedzmy sobie szczerze - artyści, którzy domagają się dotacji to albo
                  > nieudacznicy, albo wydrwigrosze.

                  To chyba zbyt daleko idący wniosek. W końcu nie wiadomo jakie jeszcze piękne
                  rzeczy mógłby stworzyć Norwid, gdyby nie musiał umierać w skrajnej nędzy, w
                  przytułku dla żebraków. Może jakaś opieka artystyczna(dotacja, stypendium)
                  sprawiłaby, że miałby w życiu choć trochę satysfakcji z tego, co napisał. Tylko
                  nie mów mi, że wtedy niczego by nie napisał, bo, mając pełny brzuch, nie miełby
                  natchnienia. Julek Słowacki nigdy nie martwił się o pieniądze (renta po tatusiu),
                  a poetą był lepszym i płodniejszym od Mickiewicza.


                  > ...dlaczego wyrażasz zgodę na płacenie haraczu na
                  > MinKult? Więc chyba jednak trochę masz, skoro taki podatek ci nie przeszkadza?

                  Luka, ja się nie upieram przy istnieniu Ministerstwa Kultury (MinKult - ta Twoja
                  bolszewicka nomenklatura trochę mnie jednak denerwuje). Zdaję sobie sprawę, że
                  (podobnie jak i inne ministerstwa) jest ono struktura zbiurokratyzowaną, podatną
                  na korupcję i wypełnioną niekompetentnymi, ale "swoimi" ludźmi. Ja się tylko boję
                  pustki, czasu kiedy stwierdzi się, że wszystko jest towarem, że nie ma czegoś
                  takiego jak "dobra kultury" i wtedy (z powodów, które ci wcześniej podałem: m.in.
                  estetycznej nędzy obecnych elit finansowych) chłam zdusi piękno.


                  > > No i czego to dowodzi? Wszak impresjoniści wielkimi malarzami byli - ergo:
                  > nie wypada nie być na wystawie. Tysiące ludzi płacą za to, by tam być, a nie
                  > za to, by cieszyć oczy sztuką.

                  > Oczywiście - ale płacą!

                  Oczywiście, ale tylko za uznanych klasyków. Za coś co nie dodaje splendoru
                  towarzyskiego, nie dadzą złamanego grosza, choćby to było nie wiem jak genialne.
                  Podobne efekty daje drukowanie w kółko kolejnych wydań np. "Pana Tadeusza",
                  zamiast nowych, poszukujących poetów. To jest dreptanie w miejscu. Marazm jak za
                  późnego Gomułki. W stanie wojennym była większa szansa na przebicie się nowego
                  artysty (oczywiście w drugim obiegu) niż obecnie.


                  > > Ciekawy jestem, czy kolejki byłyby równie wielkie, w
                  > > przypadku wernisażu mniej znanych artystów.
                  >
                  > Wystarczy się tylko dobrze sprzedać - uczynić coś spektakularnego, aby
                  > przyciągnąć uwagę mediów. A artyści zachowują się na tyle niekonwencjonalnie, i
                  > że nie powinno im sprawić to trudności.


                  Luka, a co spektakularnego może uczynić młody poeta, który chce zwrócić uwagę na
                  swój tomik wierszy? Przecież nie pójdzie z szablą do muzeum, jak pewien
                  kabotyński aktor? Dam Ci przykład tego co jest warta u nas tzw. "uwaga mediów".
                  Przed paru laty podjęliśmy z paru kolegami pewne niekonwencjonalne jak na
                  amatorów przedsięwzięcie artystyczne. Na tyle niekonwencjonalne, że, gdy
                  wiadomość o nim dostała się do mediów przez pewien czas nie mogliśmy się pozbyć
                  dziennikarzy z różnych tytułów (nawet ogólnopolskich) i rozgłośni radiowych.
                  Niestety nikt, nawet przysłowiowy pies z kulawą nogą nie pomógł nam finansowo (co
                  dziwne, bo ewentualny sponsor mógłby chyba na tym trochę zarobić, a przynajmniej
                  odzyskać swoje pieniądze) i, wskutek tego projekt w końcu nie doczekał końca
                  realizacji. Tak się niestety dzieje w wielu wypadkach ze znacznie bardziej
                  wartościowymi artystycznie od naszej, inicjatywami. A szkoda.

                  > A słyszałeś o wydawnictwie "Iskra Boża"?

                  Nie, do nas nic z tego nie dotarło. Byłbym wdzięczny za jakieś informacje na jego
                  temat.

                  > To jest ślepa uliczka. Handlarze bez
                  > wyobraźni (tacy z wyobraźnią to już - marszandzi) nigdy nie wykreują
                  > sztuki.

                  > Handlarze są od sprzedawania, a nie kreowania.

                  O, bardzo się mylisz. W Europie zachodniej istnieje bardzo wielu ludzi,
                  zajmujących się handlem dziełami sztuki, którzy są prawdziwymi łowcami nowych
                  talentów artystycznych, kreatorami prądów artystycznych, twórcami "gwiazd" w
                  wielu dziedzinach sztuki. Właściciele wydawnictw potrafią ryzykować nieraz duże
                  pieniądze, żeby tylko wypromować nowego pisarza, bo wiedzą, że na tym zarobią.
                  Ale do tego potrzeba wieloletniej pracy nad poczuciem estetyki wśród
                  społeczeństwa, a przynajmniej jego tzw. elit i klasy średniej. U nas handluje się
                  sztuką, jak kapustą, co ja mówię - gorzej, bo na kapuście jakoś się jeszcze
                  handlarze znają. Elitom do średniego poziomu wyrobienia artystycznego baaardzo
                  wiele brakuje, a naszej, pożal się Boże, klasie średniej... Szkoda gadać. Dlatego
                  uważam, że nie można wszyskiego puścić samopas na rynek, z nadzieją, że on
                  wszystko załatwi. Nie można, podobnie jak nie można uprawiać szlachetnych odmian
                  roślin na zaoranej tylko łące, bo perz wszystko zdławi. Tak jak pod rośliny, tak
                  i pod sprawne działanie rynku sztuki trzeba przygotować grunt. N'est pas?


                  > MinKult to wynalazek XX-wieczny, a kultura rozwija się od tysiącleci. Zatem
                  > MinKult nie jest potrzebne do jej podtrzymywania.

                  Mowa też rozwija się od tysiącleci, a dzisiaj nie poradzilibyśmy sobie bez
                  słowników i encyklopedii, bez których nasi przodkowie radzili sobie znakomicie.
                  czasy się zmieniają i wymagają nowych środków. Reszta w sprawie Ministerstwa
                  Kultury - jak wyżej.


                  > No tak, ale wychowywanie dzieci i młodzieży to zadanie dla rodziców, a nie
                  > urzędasów. A że nie wszyscy rodzice wychowają melomanów czy koneserów
                  > malarstwa? Normalne - i tak większość społeczeństwa woli wizytę w dyskotece.

                  Po pierwsze: bardzo wielu rodziców działa wręcz antywychowawczo na swe dzieci.
                  Coś na ten temat wiem, bo parę lat przepracowałem i jako nauczyciel, i,
                  jednocześnie, jako społeczny kurator sądowy d/s młodzieży. Niestety w bardzo
                  wielu wypadkach wychowaniem takich dzieci zajmowała się szkoła, dom kultury,
                  parafia (dobrze, że proboszcz był OK i, jak mawia młodzież - "czaił bazę") Muszę
                  Ci powiedzieć, że byłbyś zdziwiony ilu przysłowiowych "Jędrków Radków"
                  wyciągnięto w ten sposób z ich codziennego błota. Nie przez nachalny i, przez tę
                  nachalność, in gremio odrzucany dydaktyzm, ale właśnie poprzez pokazywanie innych
                  światów, innych wzorców estetycznych, innego modelu życia, innej, wreszcie,
                  hierarchii wartości. Teraz to wszystko bardzo kuleje i "robi bokami", a niewiele
                  już brakuje, żeby umarło śmiercią naturalną.
                  Po drugie: jasne, że większość społeczeństwa zawsze będzie wolała proste
                  rozrywki, ale tu idzie o proporcje. Dziesięć procent w tę czy w tamtą stronę nie
                  jest dla kultury w kraju bez znaczenia, więc gra jest chyba warta świeczki.


                  Serdecznie pozdrawiam.

                  • Gość: luka Re: Do Luzera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 11:39
                    luzer napisał(a):

                    > Pomysł jest bardzo dobry(...)

                    Zatem znaleźliśmy satysfakcjonujący kompromis.

                    > To chyba zbyt daleko idący wniosek. W końcu nie
                    wiadomo jakie jeszcze piękne
                    > rzeczy mógłby stworzyć Norwid, [...]

                    Nie jest, mam nadzieję, wyraz żalu, że nie zaopiekowało
                    się nim jakieś MinKult?
                    Omawiamy dzisiejszą sytuację, a obecnie moje twierdzenie
                    jest niestety w dużej mierze prawdziwe. Poza tym trudno
                    wymagać od urzędasa, by rozpoznał po pierwszym wejrzeniu
                    nowego Norwida...

                    > Luka, ja się nie upieram przy istnieniu Ministerstwa
                    Kultury (MinKult - ta Twoja
                    > bolszewicka nomenklatura trochę mnie jednak
                    denerwuje).

                    I słusznie - używam tego skótu po to, by po pierwsze
                    wyrazić swój stosunek do tej instytucji, a po drugie
                    podkreślić w ten sposób absurdalność jej istnienia.

                    > Ja się tylko boję
                    > pustki, czasu kiedy stwierdzi się, że wszystko jest
                    towarem, że nie ma czegoś
                    > takiego jak "dobra kultury" i wtedy (z powodów, które
                    ci wcześniej podałem: m.in.
                    > estetycznej nędzy obecnych elit finansowych) chłam
                    zdusi piękno.

                    Rozumiem twój pogląd, ale nie martwiłbym się
                    groźbą "pustki" - natura nie znosi próżni, ktoś zawsze
                    będzie chciał tworzyć, a ktoś inny napawać się tym.
                    Artysta grafik może jednocześnie rysować komiksy (by
                    zarobnić na siebie) i malować arcydzieła. Problem w tym,
                    iż za życia często nie jest się docenionym - i MinKult w
                    niczym tu nie pomoże.

                    > Oczywiście, ale tylko za uznanych klasyków.

                    Wcale nie - tłumy waliły do Zachęty, by obejrzeć papieża
                    przygniecionego głazem; ta rzeźba (?) ostatnio poszła na
                    aukcji za ciężkie pieniądze (chyba ponad $500 000).

                    > Za coś co nie dodaje splendoru
                    > towarzyskiego, nie dadzą złamanego grosza, choćby to
                    > było nie wiem jak genialne.

                    Częściowo masz rację - ale snoby łażą nie tylko na
                    konkretne wystawy, ale również w konkretne miejsca.

                    > Podobne efekty daje drukowanie w kółko kolejnych wydań
                    np. "Pana Tadeusza",
                    > zamiast nowych, poszukujących poetów.

                    Artyści biorą sprawy w swoje ręce i wydają swoje tomiki
                    własnym sumptem. Może za kilkanaście lat któryś z nich
                    okaże się nowym wieszczem (a może nie - i to jest powód,
                    by nie wspierać panstwowymi dotacjami żadnego z nich).

                    > Dam Ci przykład tego co jest warta u nas tzw. "uwaga
                    mediów".
                    > Przed paru laty podjęliśmy z paru kolegami pewne
                    niekonwencjonalne jak na
                    > amatorów przedsięwzięcie artystyczne. Na tyle
                    niekonwencjonalne, że, gdy
                    > wiadomość o nim dostała się do mediów przez pewien
                    czas nie mogliśmy się pozbyć
                    > dziennikarzy z różnych tytułów (nawet ogólnopolskich)
                    i rozgłośni radiowych.
                    > Niestety nikt, nawet przysłowiowy pies z kulawą nogą
                    nie pomógł nam finansowo (co
                    > dziwne, bo ewentualny sponsor mógłby chyba na tym
                    trochę zarobić, a przynajmniej
                    > odzyskać swoje pieniądze) i, wskutek tego projekt w
                    końcu nie doczekał końca
                    > realizacji. Tak się niestety dzieje w wielu wypadkach
                    ze znacznie bardziej
                    > wartościowymi artystycznie od naszej, inicjatywami. A
                    szkoda.

                    No cóż, współczuję, ale obawiam się, że albo to wasza
                    wina (mimo wszystko publikacje w mediach uczyniły was
                    znanymi - należało kuć żelazo póki gorące), albo, z
                    całym szacunkiem, odbiorcom jednak się to nie spodobało
                    (choć być może istotnie było to genialne!). Jaka rada?
                    Zacisnąć zęby i zapożyczyć lub wyprzedać się z nadzieją
                    na finansowy sukces. Tak, wiem, że to bardziej niż
                    wątpliwe - ale trudno wymagać, by każda tego typu
                    inicjatywa była opłacana z kieszeni podatników.

                    "Lampa i Iskra Boża" to zasłużone warszawskie
                    wydawnictwo promujące młodych twórców.
                    Szczegóły: http://www.darta.art.pl/lampa/

                    > O, bardzo się mylisz. W Europie zachodniej istnieje
                    bardzo wielu ludzi,
                    > zajmujących się handlem dziełami sztuki, którzy są
                    prawdziwymi łowcami nowych
                    > talentów artystycznych, kreatorami prądów
                    artystycznych, twórcami "gwiazd" w
                    > wielu dziedzinach sztuki[...]

                    Obawiam się, że problem jest nieco szerszy niż "tylko"
                    brak smaku artystycznego społeczeństwa. Wszystko rozbija
                    się o brak kasy - z góry (ew. mecenasi) i z dołu (twórcy
                    i publika).

                    > Mowa też rozwija się od tysiącleci, a dzisiaj nie
                    poradzilibyśmy sobie bez
                    > słowników i encyklopedii, bez których nasi przodkowie
                    radzili sobie znakomicie.

                    Ejże? Daję słowo honoru, że w naszej obecnej
                    korespondencji ani razu nie posiłkowałem się
                    wydawnictwami encyklopedycznymi. Do takiej zwykłej.
                    swobodnej dyskusji wystarczy nabyty zasób słów. Nasi
                    przodkowie doskonale posługiwali się łaciną - teraz nie
                    uświadczysz jej znajomości nigdzie poza pasjonatami i
                    specjalistami. A szlachta nabywała znajomość łaciny
                    niejako mimochodem.

                    > czasy się zmieniają i wymagają nowych środków. Reszta
                    w sprawie Ministerstwa Kultury - jak wyżej.

                    Owszem - ale wtedy na porządku dziennym były inne
                    wymagania: umiesz robić szablą?

                    > Po pierwsze: bardzo wielu rodziców działa wręcz
                    antywychowawczo na swe dzieci.

                    Oczywiście - ale dla zasady nie wolno podważać władzy
                    rodzicielskiej.

                    > Niestety w bardzo
                    > wielu wypadkach wychowaniem takich dzieci zajmowała
                    się szkoła, dom kultury,
                    > parafia (dobrze, że proboszcz był OK i, jak mawia
                    młodzież - "czaił bazę") Muszę
                    > Ci powiedzieć, że byłbyś zdziwiony ilu
                    przysłowiowych "Jędrków Radków"
                    > wyciągnięto w ten sposób z ich codziennego błota.

                    Nie dziwię się, gdyż wiem co jest na rzeczy - jestem
                    wolontariuszem w jednym z warszawskich domów dziecka.

                    > Nie przez nachalny i, przez tę
                    > nachalność, in gremio odrzucany dydaktyzm, ale właśnie
                    poprzez pokazywanie innych
                    > światów, innych wzorców estetycznych, innego modelu
                    życia, innej, wreszcie,
                    > hierarchii wartości. Teraz to wszystko bardzo kuleje
                    i "robi bokami", a niewiele
                    > już brakuje, żeby umarło śmiercią naturalną.

                    Dlatego uważam, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest
                    likwidacja MinKult z jednoczesnym wprowadzeniem
                    możliwości odpisu od podatku datków na cele artystyczne
                    oraz ustawowego umożliwienia gminom stosowania np.
                    obniżek czynszów w domach kultury. Myślę, że lepiej
                    byłoby, gdyby artystyczne inicjatywy popierane były (z
                    obopólną korzyścią) na poziomie samorządu
                    terytorialnego, a nie z warszawki.

                    Serdecznie pozdrawiam.
                    • luzer Re: Do Luzera 22.05.01, 23:26
                      Gość portalu: luka napisał:

                      > Poza tym trudno
                      > wymagać od urzędasa, by rozpoznał po pierwszym wejrzeniu
                      > nowego Norwida...

                      No właśnie, a gdyby zamiast przysłowiowego urzędasa siedział tam (tam - tzn.
                      niekoniecznie w ministerstwie - w jakiejś instytucji wspierającej) człowiek
                      kompetentny, twórca, krytyk, to byłoby to chyba jakieś wyjście?

                      > ...używam tego skótu po to, by po pierwsze
                      > wyrazić swój stosunek do tej instytucji, a po drugie
                      > podkreślić w ten sposób absurdalność jej istnienia.

                      Ale przecież wszystkie ministerstwa działają podobnie, są podobnie
                      zbiurokratyzowane, podatne na korupcję, pełno w nich biernych, miernych, ale
                      wiernych. czy w związku z tym należy rozwiązać rząd?

                      > Artysta grafik może jednocześnie rysować komiksy (by
                      > zarobnić na siebie) i malować arcydzieła. Problem w tym,
                      > iż za życia często nie jest się docenionym - i MinKult w
                      > niczym tu nie pomoże.

                      Tego właśnie nie jestem pewny. Może nie w tej postaci, co teraz, ale jednak...


                      > Wcale nie - tłumy waliły do Zachęty, by obejrzeć papieża
                      > przygniecionego głazem

                      Ejże, Luka, chyba nie masz złudzeń, że tłumy waliły żeby zobaczyć rzeźbę-
                      bohaterkę skandalu, a nie rzeźbę jako taką. Gdyby durni oszołomowaci
                      parlamentarzyści nie zrobili temu "dziełu" super darmowej reklamy, rzeźbę
                      oglądałoby tyle ludzi, co zwykle (czyli znikomy procent tej ciżby, która zleciała
                      się, węsząc skandalik).

                      > ta rzeźba (?) ostatnio poszła na
                      > aukcji za ciężkie pieniądze (chyba ponad $500 000).

                      Podejrzewam, że z powodów, które wymieniłem powyżej.

                      > Artyści biorą sprawy w swoje ręce i wydają swoje tomiki
                      > własnym sumptem. Może za kilkanaście lat któryś z nich
                      > okaże się nowym wieszczem (a może nie - i to jest powód,
                      > by nie wspierać panstwowymi dotacjami żadnego z nich).

                      A być może któryś nie okaże się wieszczem tylko dlatego, że w odpowiedniej chwili
                      nie miał kto podać mu pomocnej ręki. Wracając do przykładu Norwida - nawet
                      zostawiając na boku tragedię niedocenionego za życia genialnego twórcy - jego
                      dzieł też nigdy nie poznalibyśmy, gdyby nie zupełny przypadek, który sprawił, że
                      znalazł je odpowiedni człowiek ("Miriam" Przesmycki). Gdyby znalazł je jakiś
                      sklepikarz, pewnie napaliłby nimi w piecu i kultura polska byłaby dziś trochę
                      uboższa, prawda? Ja wiem, że ten przykład jest z innej epoki, ale dzisiaj też
                      może się zdarzyć, że ktoś genialny bez wsparcia się nie przebije. W końcu nie
                      każdy wielki artysta musi mieć twardość i przedsiębiorczość biznesmena - w
                      ogromnej większości artyści są nadwrażliwymi ludźmi, łatwo się znięchęcającymi i
                      mającymi problemy z własnym miejscem na Ziemi. Po prostu świat ich bardziej boli -
                      inaczej nie byliby artystami. Trudno oczekiwać od takich ludzi, by twardo
                      rozpychali się łokciami w nieprzyjaznym tłumie i radzili sobie z wilczymi prawami
                      rynku.

                      > Obawiam się, że problem jest nieco szerszy niż "tylko"
                      > brak smaku artystycznego społeczeństwa. Wszystko rozbija
                      > się o brak kasy - z góry (ew. mecenasi) i z dołu (twórcy
                      > i publika).

                      Myślę, że problem finansowania kultury w Polsce można najkrócej ująć tak: kasę
                      mają nie ci ludzie, co trzeba. Ci co chcieliby być mecenasami sztuki, nie mają
                      kasy, a tym, którzy mają kasę, sztuka wisi jak kilo kitu.

                      > Ejże? Daję słowo honoru, że w naszej obecnej
                      > korespondencji ani razu nie posiłkowałem się
                      > wydawnictwami encyklopedycznymi. Do takiej zwykłej.
                      > swobodnej dyskusji wystarczy nabyty zasób słów.

                      Jasne, że tak. Ale jeśli człowiek zaczyna zmagać się z jakimś specjalistycznym
                      problemem, sięga po właściwy słownik. A kiedyś nie musiał.

                      > Owszem - ale wtedy na porządku dziennym były inne
                      > wymagania: umiesz robić szablą?

                      Nie, ale nieźle strzelam. Cóż, tempora mutantur.

                      > Oczywiście - ale dla zasady nie wolno podważać władzy
                      > rodzicielskiej.

                      Władzy rodzicielskiej jako takiej - nie, ale kompetencje rodziców w kształtowaniu
                      wzorców estetycznych - jak najbardziej. Jeśli matka mówi córce, że program "Big
                      Brother" jest super, to ja mam obowiązek zaprotestować. Jeśli chłopak widzi, że
                      ojciec namiętnie ogląda pornusy i mówi, że to fajne, to ja mam obowiązek
                      zaprotestować i, nie oglądając się na autorytet władzy rodzicielskiej,
                      powiedzieć, że zarówno jedno, jak i drugie to estetyczny chłam.

                      > Dlatego uważam, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest
                      > likwidacja MinKult z jednoczesnym wprowadzeniem
                      > możliwości odpisu od podatku datków na cele artystyczne
                      > oraz ustawowego umożliwienia gminom stosowania np.
                      > obniżek czynszów w domach kultury.

                      I tu dochodzimy do tzw. konsensu. Nie miałbym nic przeciwko takim rozwiązaniom.
                      Może tylko dodałbym jakiegoś "rzecznika interesu kultury". Byłaby to instytucja
                      kilkuosobowa, tania w utrzymaniu, złożona z "kulturalnych ideowców" i
                      autorytetów, więc niezbiurokratyzowana i odporna na korupcję.

                      > Myślę, że lepiej
                      > byłoby, gdyby artystyczne inicjatywy popierane były (z
                      > obopólną korzyścią) na poziomie samorządu
                      > terytorialnego, a nie z warszawki.

                      Niestety, w ogromnej większości ludzie w samorządach mają te same potrzeby
                      estetyczne (jeśli nie niższe), co ci w ministerstwie. Choć przyznaję - są
                      wyjątki. Będąc na przeglądzie teatralnym w Horyńcu Zdroju (woj. podkarpackie),
                      bardzo dziwiłem się zaangażowaniu (i poziomowi intelektualnemu) władz gminy w
                      organizację tego przeglądu. Efekt jest zaskakujący: przegląd ma "atmosferę",
                      organizację na bdb oraz nie byle jakie środki finansowe na nagrody. Żałowałem, że
                      tak nie jest u nas, na Opolszczyźnie. W końcu tam - region dość biedny - i można,
                      a u nas - niby bogaty - i co z tego...


                      Serdecznie pozdrawiam.
                      • Gość: luka Re: Do Luzera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.01, 09:11
                        luzer napisał(a):

                        > No właśnie, a gdyby zamiast przysłowiowego urzędasa siedział tam (tam - tzn.
                        > niekoniecznie w ministerstwie - w jakiejś instytucji wspierającej) człowiek
                        > kompetentny, twórca, krytyk, to byłoby to chyba jakieś wyjście?

                        Nie mam nic przeciwko istnieniu takich instytucji - pod warunkiem, że finansowane
                        są z własnych wpływów, a nie budżetu. Załóżmy, że byłyby to fundacje, zajmujące
                        się promowaniem młodych talentów (KULTURA) i jednocześnie organizowaniem chociażby
                        koncertów disco-polo (PIENIĄDZE).

                        > Ale przecież wszystkie ministerstwa działają podobnie, są podobnie
                        > zbiurokratyzowane, podatne na korupcję, pełno w nich biernych, miernych, ale
                        > wiernych. czy w związku z tym należy rozwiązać rząd?

                        Owszem, urzędy państwowe to twierdze niekompetencji i korupcji, ale parę z nich
                        to nawet ja chciałbym utrzymać; pozostałe natomiast rozwiązać jako niepotrzebne -
                        wśród nich MinKult.

                        > Ejże, Luka, chyba nie masz złudzeń, że tłumy waliły żeby zobaczyć rzeźbę-
                        > bohaterkę skandalu, a nie rzeźbę jako taką. Gdyby durni oszołomowaci
                        > parlamentarzyści nie zrobili temu "dziełu" super darmowej reklamy, rzeźbę
                        > oglądałoby tyle ludzi, co zwykle (czyli znikomy procent tej ciżby, która zlecia
                        > ła się, węsząc skandalik).

                        Jasne. Ale jak już przyszli (i zapłacili!), to chyba rozejrzeli się i po innych
                        pomieszczeniach?

                        > A być może któryś nie okaże się wieszczem tylko dlatego, że w odpowiedniej chwi
                        > li nie miał kto podać mu pomocnej ręki. [...] dzisiaj też
                        > może się zdarzyć, że ktoś genialny bez wsparcia się nie przebije. W końcu nie
                        > każdy wielki artysta musi mieć twardość i przedsiębiorczość biznesmena - w
                        > ogromnej większości artyści są nadwrażliwymi ludźmi, łatwo się znięchęcającymi
                        > i
                        > mającymi problemy z własnym miejscem na Ziemi. Po prostu świat ich bardziej bol
                        > i -
                        > inaczej nie byliby artystami. Trudno oczekiwać od takich ludzi, by twardo
                        > rozpychali się łokciami w nieprzyjaznym tłumie i radzili sobie z wilczymi prawa
                        > mi rynku.

                        Tak - ale różnica między nami polega na tym, iż ja uważam, że z powodu trudności
                        w wskazaniu palcem geniusza lepiej nie dotować żadnego twórcy, a Ty odwrotnie.

                        > Myślę, że problem finansowania kultury w Polsce można najkrócej ująć tak: kasę
                        > mają nie ci ludzie, co trzeba. Ci co chcieliby być mecenasami sztuki, nie mają
                        > kasy, a tym, którzy mają kasę, sztuka wisi jak kilo kitu.

                        Dlatego jedyne wyjście by "niewłaściwe osoby z kasą" wypstrykały się z niej to
                        stymulacja podatkowa. Wielu z nich będzie z pewnością dumnych z tytułu "mecenasa
                        sztuki", choć nie będą potrafili odróżnić obrazu Picassa od swojego odbicia w
                        lustrze.

                        > Jasne, że tak. Ale jeśli człowiek zaczyna zmagać się z jakimś specjalistycznym
                        > problemem, sięga po właściwy słownik. A kiedyś nie musiał.

                        Obawiam się, że nawet najlepszy słownik fizyki kwantowej nie pomógłby mi
                        zrozumieć, o co tam właściwie chodzi...

                        > Nie, ale nieźle strzelam. Cóż, tempora mutantur.

                        O - cóż za niespodzianka. Ja również dobrze sobie radzę na strzelnicy. Może
                        kiedyś rozegramy mały konkursik?

                        > Władzy rodzicielskiej jako takiej - nie, ale kompetencje rodziców w kształtowan
                        > iu
                        > wzorców estetycznych - jak najbardziej. Jeśli matka mówi córce, że program "Big
                        > Brother" jest super, to ja mam obowiązek zaprotestować. Jeśli chłopak widzi, że
                        > ojciec namiętnie ogląda pornusy i mówi, że to fajne, to ja mam obowiązek
                        > zaprotestować i, nie oglądając się na autorytet władzy rodzicielskiej,
                        > powiedzieć, że zarówno jedno, jak i drugie to estetyczny chłam.

                        Tutaj się całkowicie nie zgadzam. Jeżeli uznamy Twoje prawo do wtrącania się w
                        relacje rodzic-dziecko (nawet, jeśli są one wg Ciebie niewłaściwe), to obalimy w
                        ten sposób władzę rodzicielską (pomijam zachowania karalne - to inna parafia).
                        Jeżeli podczas spaceru jakaś paniusia zacznie protestować, że moje dziecko jest
                        za lekko ubrana, to uśmiecham się i staram wyminąć natręta. Zgodnie z Twoim
                        pomysłem musiałbym uznać racje paniusi i założyć dziecku sweter w 40-stopniowym
                        upale.

                        > I tu dochodzimy do tzw. konsensu. Nie miałbym nic przeciwko takim rozwiązaniom.
                        > Może tylko dodałbym jakiegoś "rzecznika interesu kultury". Byłaby to instytucja
                        > kilkuosobowa, tania w utrzymaniu, złożona z "kulturalnych ideowców" i
                        > autorytetów, więc niezbiurokratyzowana i odporna na korupcję.

                        Jeżeli ma być to cena za likwidację MinKult - to zgoda!

                        > Niestety, w ogromnej większości ludzie w samorządach mają te same potrzeby
                        > estetyczne (jeśli nie niższe), co ci w ministerstwie.

                        To takich ludzi również najlepiej przemawiają argumenty brzęczące - kiedy
                        zrozumieją, że może być to dochodowa forma promocji gminy/miasta/wsi czy czego
                        tam jeszcze - staną się szybko spolegliwi.

                        Pozdrawiam serdecznie
                        • luzer Re: Do Luki 24.05.01, 02:34
                          Gość portalu: luka napisał:

                          > Załóżmy, że byłyby to fundacje, zajmujące
                          > się promowaniem młodych talentów (KULTURA) i jednocześnie organizowaniem chocia
                          > żby koncertów disco-polo (PIENIĄDZE).

                          Nie mam nic przeciwko takiemu układowi, pod warunkiem, że zawsze celem byłoby to
                          pierwsze, a środkiem do osiągnięcia tego celu - to drugie. Pecunia non olet.
                          Nawet z disco-polo.


                          > Owszem, urzędy państwowe to twierdze niekompetencji i korupcji, ale parę z nich
                          >
                          > to nawet ja chciałbym utrzymać; pozostałe natomiast rozwiązać jako niepotrzebne
                          > -
                          > wśród nich MinKult.

                          Ciekawy jestem, które ministerstwa byś rozwiązał, a które zostawił?...

                          > Jasne. Ale jak już przyszli (i zapłacili!), to chyba rozejrzeli się i po innych
                          > pomieszczeniach?

                          Może, ale dużych pieniędzy bym na to nie postawił.


                          > Tak - ale różnica między nami polega na tym, iż ja uważam, że z powodu trudnośc
                          > i w wskazaniu palcem geniusza lepiej nie dotować żadnego twórcy, a Ty odwrotnie.

                          No właśnie, ja uważam, że lepiej dotować dziesięciu miernie utalentowanych, byle
                          tylko nie zagubić jednego geniusza, a Ty - że lepiej, by się zmarnowało
                          dziesięciu geniuszy, byle tylko nie zapłacić jednemu beztalenciu.
                          Daruj, być może trudną dla Ciebie do zaakceptowania analogię, ale to mi trochę
                          przypomina bolszewicką zasadę wymiaru sprawiedliwości: lepiej rozstrzelać
                          dziewięciu niewinnych, jeśli tylko jest pewność, że w dziesiątce znajduje się
                          jeden winny. Ja uważam odwrotnie: lepiej wypuścić dziewięciu złodziei, niż
                          skrzywdzić jednego niewinnego.

                          > Dlatego jedyne wyjście by "niewłaściwe osoby z kasą" wypstrykały się z niej to
                          > stymulacja podatkowa. Wielu z nich będzie z pewnością dumnych z tytułu "mecenas
                          > a sztuki", choć nie będą potrafili odróżnić obrazu Picassa od swojego odbicia w
                          > lustrze.

                          Zgadzam się, tylko dlaczego żadna z ekip dotychczas rządzących nie uchwala takich
                          właśnie przepisów, które wyzwoliłyby ten mechanizm? Że nie wprowadzała ich
                          lewica - rozumiem, oni wierzą w pozytywną rolę Ministerstwa Kultury, ale dlaczego
                          nie robi tego prawica?... Nie wiem. Może Ty mi powiesz?

                          > Obawiam się, że nawet najlepszy słownik fizyki kwantowej nie pomógłby mi
                          > zrozumieć, o co tam właściwie chodzi...

                          Ha, ha... Touche'! Mnie również!...

                          > O - cóż za niespodzianka. Ja również dobrze sobie radzę na strzelnicy. Może
                          > kiedyś rozegramy mały konkursik?

                          Czemu nie... Jak się kiedyś zdarzy okazja...

                          > Tutaj się całkowicie nie zgadzam. Jeżeli uznamy Twoje prawo do wtrącania się w
                          > relacje rodzic-dziecko (nawet, jeśli są one wg Ciebie niewłaściwe), to obalimy
                          > w ten sposób władzę rodzicielską (pomijam zachowania karalne - to inna
                          > parafia).
                          > Jeżeli podczas spaceru jakaś paniusia zacznie protestować, że moje dziecko jest
                          > za lekko ubrana, to uśmiecham się i staram wyminąć natręta. Zgodnie z Twoim
                          > pomysłem musiałbym uznać racje paniusi i założyć dziecku sweter w 40-stopniowym
                          > upale.

                          Wydaje mi się, że fetyszyzujesz tzw. "władzę rodzicielską". Dziecko powinno w
                          pewnym momencie swego życia zrozumieć, że rodzice nie są alfą i omegą w każdej
                          dziedzinie. To w niczym nie umniejsza ich rodzicielskiej władzy.
                          Ja w młodości skonstatowałem w którejś chwili, że moja mama ma "dębowe ucho" do
                          muzyki, a ojciec-technokrata nie przeczytał żadnej nietechnicznej książki od
                          szkoły średniej. Znalazłem w tych sferach życia inne autorytety, co wcale nie
                          umniejszyło ani mojej miłości do rodziców, ani też szacunku do nich. Tak więc w
                          dalszym ciągu sądzę, iż miałem rację.


                          > Niestety, w ogromnej większości ludzie w samorządach mają te same potrzeby
                          > estetyczne (jeśli nie niższe), co ci w ministerstwie.

                          > To takich ludzi również najlepiej przemawiają argumenty brzęczące - kiedy
                          > zrozumieją, że może być to dochodowa forma promocji gminy/miasta/wsi czy czego
                          > tam jeszcze - staną się szybko spolegliwi.

                          Cały problem w tym, że większość z nich bardzo opornie cokolwiek pojmuje, a
                          niektórym (wcale nie tak znów nielicznym) nie zdarza się to nigdy.

                          Serdecznie pozdrawiam.

                          • Gość: luka Re: Do Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 11:10
                            luzer napisał(a):

                            > Nie mam nic przeciwko takiemu układowi, pod warunkiem, że zawsze celem byłoby t
                            > o
                            > pierwsze, a środkiem do osiągnięcia tego celu - to drugie. Pecunia non olet.
                            > Nawet z disco-polo.

                            Ok.

                            > Ciekawy jestem, które ministerstwa byś rozwiązał, a które zostawił?...

                            Min. Spraw Wewnętrznych, Min. Wojny, Min. Sprawiedliwości, Min. Ochrony
                            Środowiska i ewentualnie Min. Gospodarki - oczywiście nie po to, by się wtrącało
                            w wolny rynek, tylko po to, by wspomagało polskich wytwórców, zawierało umowy
                            gospodarcze wagi państwowej i stosowało środki odwetowe (cła) wobec
                            nieprzyjaznych państw.

                            > No właśnie, ja uważam, że lepiej dotować dziesięciu miernie utalentowanych, byl
                            > e
                            > tylko nie zagubić jednego geniusza, a Ty - że lepiej, by się zmarnowało
                            > dziesięciu geniuszy, byle tylko nie zapłacić jednemu beztalenciu.

                            Niezepełnie. Ja wychodzę z założenia, że geniusz tak czy inaczej sobie poradzi, a
                            wspomaganie miernot to marnotrastwo pieniędzy.

                            > Daruj, być może trudną dla Ciebie do zaakceptowania analogię, ale to mi trochę
                            > przypomina bolszewicką zasadę wymiaru sprawiedliwości: lepiej rozstrzelać
                            > dziewięciu niewinnych, jeśli tylko jest pewność, że w dziesiątce znajduje się
                            > jeden winny. Ja uważam odwrotnie: lepiej wypuścić dziewięciu złodziei, niż
                            > skrzywdzić jednego niewinnego.

                            Daruję. Przyznasz chyba, że geniusze trafiają się raczej dość rzadko (rozrzut
                            satystyczny), częściej mamy do czynienia z utalentowanymi wyrobnikami. Dlatego
                            wspomaganie każdego autora byle kiczu czy grafomańskiej poezji to wyrzucanie
                            pieniędzy w błoto.

                            > Zgadzam się, tylko dlaczego żadna z ekip dotychczas rządzących nie uchwala taki
                            > ch
                            > właśnie przepisów, które wyzwoliłyby ten mechanizm? Że nie wprowadzała ich
                            > lewica - rozumiem, oni wierzą w pozytywną rolę Ministerstwa Kultury, ale dlacze
                            > go
                            > nie robi tego prawica?... Nie wiem. Może Ty mi powiesz?

                            O, jedni i drudzy (AWSLD) to kolesie, którzy dorwali się do koryta nie po to, by
                            jego zawartością się dzielić ze społeczeństwem, ale po to, by napchać sobie
                            kieszenie. Stąd nie dziwi mnie konsensus sejmowy w sprawie wpadnięcia w objęcia
                            Brukseli - ileż ciepłych, doskonale płatnych posadek tam czeka! A kultura? Co,
                            k..., jaka kultura? Niech wpadnie do mojego gabinetu Czapski, to pogadamy o
                            kulturze!

                            > Wydaje mi się, że fetyszyzujesz tzw. "władzę rodzicielską". Dziecko powinno w
                            > pewnym momencie swego życia zrozumieć, że rodzice nie są alfą i omegą w każdej
                            > dziedzinie. To w niczym nie umniejsza ich rodzicielskiej władzy.
                            > Ja w młodości skonstatowałem w którejś chwili, że moja mama ma "dębowe ucho" do
                            > muzyki, a ojciec-technokrata nie przeczytał żadnej nietechnicznej książki od
                            > szkoły średniej. Znalazłem w tych sferach życia inne autorytety, co wcale nie
                            > umniejszyło ani mojej miłości do rodziców, ani też szacunku do nich. Tak więc w
                            > dalszym ciągu sądzę, iż miałem rację.

                            Luzer, przecież powyższe jest argumentem potwierdzającym moje zdanie! Dzieci w
                            pewnym momencie się buntują, dochodząc do wniosku, że rodzice nie są jednak
                            wszystkowiedzący. To naturalny proces, który przechodzi (sam z siebie) każdy
                            nastolatek. Mi chodzi o inną rzecz - rodzice, przynajmniej do tego momentu, muszą
                            być alfą i omegą dla dziecka, bo jeśli nie oni to kto? Sąsiadka? Przechodzień?
                            Kiedy ojciec mówi do smarkacza "nie wkładaj palca do ognia, bo się sparzysz", a
                            dziecko mimo to zwęgla sobie naskórek, to podziw dziecka dla rodzica rośnie
                            niebotycznie (jaki mądry! przewidział! wie!) - i słusznie. Tak jest
                            najkorzystniej dla jednych i drugich (gówniarz, który oparzył sobie rękę z
                            pewnością będzie przestrzegał innych poleceń, np. "nie wpuszczaj nieznajomych do
                            mieszkania").

                            > Cały problem w tym, że większość z nich bardzo opornie cokolwiek pojmuje, a
                            > niektórym (wcale nie tak znów nielicznym) nie zdarza się to nigdy.

                            Cóż - czas przewietrzyć niektóre miejsca...

                            Serdecznie pozdrawiam.


                            • luzer Re: Do Luki 24.05.01, 20:29
                              Gość portalu: luka napisał:


                              > Ja wychodzę z założenia, że geniusz tak czy inaczej sobie poradzi...

                              Albo popełni samobójstwo, jeśli jest nadwrażliwy i niedopasowany do świata rynku.

                              > a wspomaganie miernot to marnotrastwo pieniędzy.

                              Niewielkie marnotrawstwo, w porównaniu z różnymi aferami i przekrętami handlowymi.
                              Poza tym środowisko twórcze to nie tylko geniusze i miernoty, (chociaż taka
                              antynomia ułatwia dyskusję), to również ludzie w różnym stopniu utalentowani,
                              którzy też zasługują na pomoc na starcie.

                              > Przyznasz chyba, że geniusze trafiają się raczej dość rzadko (rozrzut
                              > satystyczny), częściej mamy do czynienia z utalentowanymi wyrobnikami.

                              Nie rozumiem tego w taki sposób. Albo ktoś ma talent, albo jest wyrobnikiem.
                              Tertium non datur. Status "wyrobnika" osiągnąć się może każdy, jeśli nie jest w
                              jakiś sposób upośledzony. Talent, a więc zdolność do samodzielnej kreacji, tworzy
                              artystę, nie wyrobnika.

                              > Dlatego wspomaganie każdego autora byle kiczu czy grafomańskiej poezji to
                              > wyrzucanie pieniędzy w błoto.

                              Tu się zgadzam w stu procentach. Haczyk jest jednak w tym, że akurat kicz i
                              grafomania są w naszym kraju świetnym towarem, nie potrzebują subwencji i nawet o
                              nią nie proszą. Kicz i grafomania - oto właśnie jest rynkowy hit, który u nas
                              idzie jak świeże bułeczki. Problemu więc raczej nie ma.


                              > ...dlaczego nie robi tego prawica?... Nie wiem. Może Ty mi powiesz?
                              >
                              > O, jedni i drudzy (AWSLD) to kolesie, którzy dorwali się do koryta nie po to, b
                              > y jego zawartością się dzielić ze społeczeństwem, ale po to, by napchać sobie
                              > kieszenie.

                              A jaką mam gwarancję, że z Twoim ukochanym UPR-em nie będzie tak samo po
                              hipotetycznym objęciu rządów w Polsce? To przecież też TYLKO politycy.

                              > Dzieci w pewnym momencie się buntują, dochodząc do wniosku, że rodzice nie są
                              > jednak wszystkowiedzący. To naturalny proces, który przechodzi (sam z siebie)
                              > każdy nastolatek. Mi chodzi o inną rzecz - rodzice, przynajmniej do tego
                              > momentu, muszą być alfą i omegą dla dziecka, bo jeśli nie oni to kto? Sąsiadka?
                              > Przechodzień?

                              Luka, widzę, że się nie zrozumieliśmy się akurat w tej kwestii. Oczywiście
                              zgadzam się z Tobą, że do pewnego wieku rodzice są dla malucha wszystkim i ja
                              nigdy nie miałem zamiaru ingerować w hierarchię ważności przedszkolaka czy ucznia
                              pierwszych klas szkoły podstawowej. Mnie właśnie chodziło o ową młodzież, która
                              rozpoczyna poszukiwania własnego stosunku do otaczającej go rzeczywistości.
                              Właśnie w tym niezwykle ważnym dla młodego człowieka momencie trzeba, by ktoś
                              ukazał mu właściwe wzorce estetyczne, by mogły one w pozytywny sposób oddziałać
                              na kształtowanie jego zasad etycznych. Wszak to estetyka jest źródłem etyki.

                              Jak zwykle, serdecznie pozdrawiam.
                              • Gość: luka Re: Do Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.01, 09:13
                                luzer napisał(a):

                                > Albo popełni samobójstwo, jeśli jest nadwrażliwy i niedopasowany do świata rynk
                                > u.

                                Albo obetnie sobie ucho... Takich rzeczy nie da się przewidzieć - i dlatego
                                płacenie na wszelki wypadek to dla mnie przesada.

                                > Niewielkie marnotrawstwo, w porównaniu z różnymi aferami i przekrętami handlowy
                                > mi.

                                W porównaniu pewnie nie, ale przyznasz chyba, że nie jest to dobry argument?

                                > Poza tym środowisko twórcze to nie tylko geniusze i miernoty, (chociaż taka
                                > antynomia ułatwia dyskusję), to również ludzie w różnym stopniu utalentowani,
                                > którzy też zasługują na pomoc na starcie.

                                No tak - powstaje kwestia tego stopnia. Jakimi instrumentami/zmysłami mamy
                                mierzyć ten stopień? Finansowanie wszystkich dobrze zapowiadających się nie jest
                                rozsądne, gdyż większość z nich jednak wybiera inną drogę życiową (ja też się
                                dobrze zapowiadałem...). Powrócę do swojej działalności artystycznej w III
                                obiegu - wtedy największymi przeszkodami był brak papieru, xero i kłopoty z
                                cenzurą, natomiast do głowy mi nie przyszło, żeby zgłosić się do jakiegoś domu
                                kultury po wsparcie. Źródeł zarobku szukaliśmy w sprzedaży, organizowaniu loterii
                                (sic!) oraz szukaniu sponsorów.

                                > Nie rozumiem tego w taki sposób. Albo ktoś ma talent, albo jest wyrobnikiem.
                                > Tertium non datur. Status "wyrobnika" osiągnąć się może każdy, jeśli nie jest w
                                > jakiś sposób upośledzony. Talent, a więc zdolność do samodzielnej kreacji, twor
                                > zy artystę, nie wyrobnika.

                                Nie chciałbym wszczynać kolejnego sporu semantycznego - dla ułatwienia
                                przyjmijmy, że chodzi mi o twórców obdarzonych zrecznością, sprawnością
                                warsztatową, ale pozbawionych tej "iskry bożej", która odróżnia od przeciętniaków
                                prawdziwe talenty.

                                > A jaką mam gwarancję, że z Twoim ukochanym UPR-em nie będzie tak samo po
                                > hipotetycznym objęciu rządów w Polsce? To przecież też TYLKO politycy.

                                Różnica jest taka, że statut UPR zakazuje swoim członkom zajmowania stanowisk
                                przynależnych władzy wykonawczej. Oczywiście, może się zdarzyć, że ktoś pod
                                szyldem UPR dostanie się do Sejmu i porzuci partię, obejmując jakąś synekurę w
                                rządzie - ale to niebezpieczeństwo grozi każdej organizacji politycznej.

                                > Mnie właśnie chodziło o ową młodzież, która
                                > rozpoczyna poszukiwania własnego stosunku do otaczającej go rzeczywistości.
                                > Właśnie w tym niezwykle ważnym dla młodego człowieka momencie trzeba, by ktoś
                                > ukazał mu właściwe wzorce estetyczne, by mogły one w pozytywny sposób oddziałać
                                > na kształtowanie jego zasad etycznych. Wszak to estetyka jest źródłem etyki.

                                Mam nadzieję, że masz na myśli tego "kogoś", kto jest obok rodziców, a nie
                                zamiast. Natomiast w tym wieku młodzież jest już na tyle dorosła i chłonna nowych
                                wrażeń, by samemu szukać wzorców. Naturalnie nie mam nic przeciwko podawaniu jej
                                określonych wzorców: w szkole, domu kultury, kościele, organizacjach społecznych
                                i kulturalnych czy gdzie tam - ale nie za pieniądze podatnika.

                                Życzę udanego wypoczynku sobotnio-niedzielnego.

                                • luzer Re: Do Luki 25.05.01, 10:17
                                  Gość portalu: luka napisał(a):

                                  > No tak - powstaje kwestia tego stopnia. Jakimi instrumentami/zmysłami mamy
                                  > mierzyć ten stopień?

                                  Tak, to jest pewien problem, przyznaję. Najlepszym sposobem jest chyba "nos"
                                  doświadczonej osoby. Nie chcę być nieskromny, ale np. mnie się to w dużym stopniu
                                  udaje.

                                  > Finansowanie wszystkich dobrze zapowiadających się nie jest rozsądne, gdyż
                                  > większość z nich jednak wybiera inną drogę życiową (ja też się
                                  > dobrze zapowiadałem...).

                                  No i widzisz, gdyby Cię w swoim czasie ktoś wspomógł, to kto wie...

                                  > Powrócę do swojej działalności artystycznej w III
                                  > obiegu - wtedy największymi przeszkodami był brak papieru, xero i kłopoty z
                                  > cenzurą, natomiast do głowy mi nie przyszło, żeby zgłosić się do jakiegoś domu
                                  > kultury po wsparcie. Źródeł zarobku szukaliśmy w sprzedaży, organizowaniu loter
                                  > ii (sic!) oraz szukaniu sponsorów.

                                  Czasy były trochę inne, ale wcale nie jest niemożliwe, że w którymś z domów
                                  kultury takie wsparcie otrzymalibyście.

                                  > Nie chciałbym wszczynać kolejnego sporu semantycznego - dla ułatwienia
                                  > przyjmijmy, że chodzi mi o twórców obdarzonych zrecznością, sprawnością
                                  > warsztatową, ale pozbawionych tej "iskry bożej"...

                                  Zgadzam się, że na nich szkoda pieniędzy. Choć ja nie nazwałbym ich twórcami. Nie
                                  da się naprawdę tworzyć bez "iskry bożej".

                                  > która odróżnia od przeciętniaków prawdziwe talenty.

                                  I dla tych nie żałowałbym kasy. (W granicach rozsądku oczywiście, chodzi mi np. o
                                  subsydiowanie debiutanckiego tomiku, a nie o dożywotnią rentę ze Związku
                                  Literatów Polskich)

                                  > Różnica jest taka, że statut UPR zakazuje swoim członkom zajmowania stanowisk
                                  > przynależnych władzy wykonawczej.

                                  Tego nie wiedziałem. Czy to oznacza, że jeśli UPR wygrałaby wybory parlamentarne
                                  z wynikiem, umożliwiającym jej samodzielne rządzenie, powiedzmy 70% mandatów, to,
                                  mimo wszystko, będzie szukać koalicjanta, który obsadziłby za nią stanowiska:
                                  premiera i ministrów? Trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale jeśli Ty mi
                                  powiesz, że tak jest - uwierzę.

                                  > Mam nadzieję, że masz na myśli tego "kogoś", kto jest obok rodziców, a nie
                                  > zamiast.

                                  Obok - w rodzinach w miarę normalnych, zamiast - w patologicznych.

                                  > Natomiast w tym wieku młodzież jest już na tyle dorosła i chłonna nowych
                                  > wrażeń, by samemu szukać wzorców.

                                  Zgadzam się. Chodzi o to, by w ogóle miała jakąkolwiek szansę te wzorce znaleźć.


                                  > Naturalnie nie mam nic przeciwko podawaniu jej
                                  > określonych wzorców: w szkole, domu kultury, kościele, organizacjach
                                  > społecznych i kulturalnych czy gdzie tam - ale nie za pieniądze podatnika.


                                  Tu się nie zgadzam. "Takie będą Rzeczypospolite jak ich młodzieży chowanie", więc
                                  idzie tu, jak by nie było, o rację stanu, zatem, niewątpliwie, na owy cel -
                                  publiczny grosz powinien się znaleźć.

                                  > Życzę udanego wypoczynku sobotnio-niedzielnego.

                                  Ja Tobie życzę tego samego. Jeśli chodzi o mnie, to, mniej więcej, za pół godziny
                                  wyjeżdżam z młodzieżą na drugi koniec Polski (600 km), na przegląd artystyczny.
                                  Tu Cię usatysfakcjonuję - niestety w dużej mierze za własne (nie podatników)
                                  pieniądze, gdyż kultura nie dysponuje funduszami, które umożliwiłyby jej
                                  sfinansowanie młodzieży (bardzo zdolnej[w cuglach wygrane eliminacje
                                  wojewódzkie] - zapewniam Cię) takowego wyjazdu. Nie będzie mnie aż do wtorku, jak
                                  więc widzisz - z wypoczynku nici, ale co tam - wszak sztuka wymaga poświęceńwink).
                                  Zgłoszę się po powrocie. Bywaj. Serdecznie pozdrawiam.


                                  • Gość: luka Re: Do Luzera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.01, 11:39
                                    Pewnie już nie zdążę, ale...

                                    luzer napisał(a):

                                    > Tak, to jest pewien problem, przyznaję. Najlepszym sposobem jest chyba "nos"
                                    > doświadczonej osoby. Nie chcę być nieskromny, ale np. mnie się to w dużym stopn
                                    > iu udaje.

                                    Hm - brzmi to jak prośba o poparcie w nadchodzących wyborach.

                                    > No i widzisz, gdyby Cię w swoim czasie ktoś wspomógł, to kto wie...

                                    Jest rzecz gorsza, od braku pieniędzy - lenistwo...

                                    > Czasy były trochę inne, ale wcale nie jest niemożliwe, że w którymś z domów
                                    > kultury takie wsparcie otrzymalibyście.

                                    Otrzymaliśmy - pani dyrektor DDK wpadała co 5 minut sprawdzić, czy nie demolujemy
                                    wnętrza i nie pijemy piwa. Szybko podziękowaliśmy za współpracę.

                                    > Zgadzam się, że na nich szkoda pieniędzy. Choć ja nie nazwałbym ich twórcami. N
                                    > ie da się naprawdę tworzyć bez "iskry bożej".

                                    Tworzyć się da, ale nie będą to wartości nieprzemijające.

                                    > I dla tych nie żałowałbym kasy. (W granicach rozsądku oczywiście, chodzi mi np.
                                    > o
                                    > subsydiowanie debiutanckiego tomiku, a nie o dożywotnią rentę ze Związku
                                    > Literatów Polskich)

                                    OK.

                                    > Tego nie wiedziałem. Czy to oznacza, że jeśli UPR wygrałaby wybory parlamentarn
                                    > e
                                    > z wynikiem, umożliwiającym jej samodzielne rządzenie, powiedzmy 70% mandatów, t
                                    > o,
                                    > mimo wszystko, będzie szukać koalicjanta, który obsadziłby za nią stanowiska:
                                    > premiera i ministrów? Trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale jeśli Ty mi
                                    > powiesz, że tak jest - uwierzę.

                                    UPR zakłada zdobycie władzy ustawodawczej, zatem stanowiąc prawo nie jest
                                    zainteresowana konkretnymi nazwiskami wykonawców tych praw. Może być to
                                    ktokolwiek - nawet Ty czy ja.

                                    > Tu się nie zgadzam. "Takie będą Rzeczypospolite jak ich młodzieży chowanie", wi
                                    > ęc
                                    > idzie tu, jak by nie było, o rację stanu, zatem, niewątpliwie, na owy cel -
                                    > publiczny grosz powinien się znaleźć.

                                    Powiedzmy, że na razie - nasz kraj jest za biedny. A w przyszłości?

                                    Życzę więc udanej peregrynacji. Do wtorku.
                                    • luzer Re: Do Luki 01.06.01, 17:53
                                      Przepraszam, że tak późno, ale jakoś przegapiłem ten wątek, a więc - ad rem:

                                      Gość portalu: luka napisał(a):

                                      > Hm - brzmi to jak prośba o poparcie w nadchodzących wyborach.

                                      Ha, ha!... Jak na razie jeszcze nigdy nigdzie nie kandydowałem, ale może to
                                      niezły pomysł...wink)


                                      > Otrzymaliśmy - pani dyrektor DDK wpadała co 5 minut sprawdzić, czy nie demoluje
                                      > my
                                      > wnętrza i nie pijemy piwa. Szybko podziękowaliśmy za współpracę.

                                      Ty to nazywasz wsparciem? Wiem, że to z Twojej strony gryząca ironia, ale, po
                                      prostu mieliście pecha. Ja znałem dyrektorów-pasjonatów, którzy naprawdę pomagali.

                                      > Nie da się naprawdę tworzyć bez "iskry bożej".
                                      >
                                      > Tworzyć się da, ale nie będą to wartości nieprzemijające.

                                      No, chyba, że solidne wykonanie stołka nazywasz twórczością.

                                      > UPR zakłada zdobycie władzy ustawodawczej, zatem stanowiąc prawo nie jest
                                      > zainteresowana konkretnymi nazwiskami wykonawców tych praw. Może być to
                                      > ktokolwiek - nawet Ty czy ja.

                                      Oj, coś mi się nie chce wierzyć. To łatwo tak mówić, gdy perspektywy zdobycia
                                      władzy są dosyć, delikatnie mówiąc, mgliste. Gdyby przyszło co do czego, to nie
                                      wiem...

                                      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: gomez Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.solutions.net.pl 18.05.01, 20:49
        calkowicie sie zgadzam.a co do upadku kultury to powiem tyle ze to swiadczy
        tylko o poziomie naszych decydentow.czlowiek ktory nie chodzi do teatru nie da
        na niego pieniedzy.i tak zdechlo wiele rzeczy dobrych i potrzebnych.
      • Gość: Perła Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 23:04
        Luzer napisał:

        "Cześć Perła, widzę, że nabrałeś prawicowego animuszu, skoro i pytanko w
        temaciku lekko jakby prowokacyjne jest (niby ma podrażnić męską ambicję?) no i
        paru kolegów wywołanych zostało do odpowiedzi. Sądze, że być może, przemówiły
        przez Ciebie jakieś kompleksy (może dziewczyna dała Ci kosza (albo, co gorsza,
        chłopak o poglądach lewicowych - i zwątpiłeś o jego męskości?), więc
        postanowiłeś podreperować sobie samopoczucie na forum. Nie wiem czy, mając
        poglądy jakie mam, nadal jestem mężczyzną, ale też nie spędza mi snu z powiek
        to, czy mnie za takowego uważasz."

        Musiałeś dokopać chodź ja o Tobie nie wspomniałem. No, ale rozumiem.

        "A teraz poważnie."

        I o to chodzi

        "Daruj, ale Twoje ZAPREZENTOWANE W POŚCIE pojmowanie
        (specjalnie to podkreślam, bo nie wierzę, że w rzeczywistości jest to Twoje
        pojmowanie) lewicowego państwa jest jak wizerunek państwa prawicowego rodem
        z "Karuzeli", "Krokodiła" albo innej komunistycznej "satyrycznej" gazety. Same
        stereotypy."

        Oczywiście to takie "janosikowe" uproszczenie. Ale dla ludu głosującego na
        lewicę to coś bardzo realnego.


        "Dam Ci przykład prawicowej troski o rozwój społeczeństwa: liberalne
        przekonanie, że kultura ma się sama sfinansować."

        Kultura komercyjna jest TOWAREM. I tu ma byc walka o byt. Nie martw się,
        najlesze dzieła przetrwają właśnie dzięki komercji. Tak było przez wieki.

        "Efekt - śmierć wielu teatrów
        oraz miejskich domów kultury i inwazja disco-polo."

        Co chcesz, ludzie tego pragną (niektórzy politycy też). Chcesz ich zapędzić na
        koncert f-mol Chopina siłą?

        "Teraz na miejscach teatrów i
        domów kultury są dyskoteki i punkty handlu narkotykami. Zamiast pokazywania
        społeczeństwu estetycznych wzorców, nastąpiło schlebianie najniższym
        instynktom, bo to przynosiło kasę."

        Zaraz, zaraz, kto ma pokazywać społeczeństwu estetyczne wzorce? Czy chcesz
        powołac zepół "ekspertów", który zdecyduje która sztuka ma byc wystawiona za
        MOJE PIENIĄDZE?

        "PRL nie była lewicowym państwem, była państwem totalitarnym, ale ze względów
        ideowych, musiała (czy też chciała) zachowywać pewną lewicową charakteryzację.
        I tego już wystarczyło, by w polskiej kulturze zaistniało szereg wybitnych
        zjawisk, których dzisiaj próżno szukać w naszym, rządzonym przez prawicę,
        kraju."

        Tak, a miliardy złotych wyrzucono propagując jakieś nędzne dziełka. Jak
        wygrałem turniej szachowy to dostałem książkę "Czerwień śniegu". Sowiecki chłam
        za nasze pieniądze.

        "Zjawiska takie jak "Kabaret Starszych Panów", "Piwnica pod
        Baranami", "Teatr Ewy Demarczyk", Teatr Grotowskiego, Teatr "Cricot 2" Kantora,
        to tylko niektóre z nich."

        One trwały nie z wspomagania przez rzadzacych w PRL, a tylko dlatego, że ludzie
        to chcieli oglądać.

        "Wtedy młody, obiecujący poeta mógł zaistnieć (w
        pierwszym lub w drugim obiegu: do wyboru) na rynku literackim."

        Lub w wiezieniu. A mój kolega z dzieciństwa poeta Macin Świetlicki uwazany za
        najlepszego z młodego pokolenia pracował jako zwykły drukarz w TP. Choć jego
        wiersze były na maturze. A teraz za prawicy prowadzi PEGAZ.

        "Znajdowały się
        pieniądze na działalność amatorskich teatrów i na inne pożyteczne rzeczy."

        Jak amatorskie to nie trzeba pieniedzy.

        "Nawet
        najbardziej komercyjni piosenkarze z czasów PRL-u (Połomski, Kunicka, Tutinas,
        Kurtycz) to byli superprofesjonaliści wobec Shazzy i spółki."

        Nie znam Shazzy i spółki ale ci piosenkarze o których piszesz również świetnie
        dawali sobie radę na rynkach komercyjnych takich jak np. USA, gdzie występowali
        miesiącami. A obecnie na rynku szybo znikają jakieś dziwne zepoliki a tacy jak
        np. Budka Suflera lub Niemem trwają bez pomocy państwa.

        "Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie należę do apologetów PRL-u,"

        a to co powyżaj napisałes to co?

        "pragnę Ci tylko
        unaocznić krótkowzroczność naszej prawicy jeśli chodzi o sprawy, które nie
        przynoszą dochodu (natomiast, oczywiście, przynoszą zysk). Nawet w
        zamordystycznym państwie, które zachowywało jedynie pozory lewicowości, działo
        się lepiej w kulturze niż w demokratycznym państwie, rządzonym przez prawicę."

        Zależy co znaczy "lepiej"? Czy masz na myśli festyny np. Trybuny Robotniczej w
        Parku Chorzowskim?

        "Pozdrawiam."

        Również pozdrawiam
        • Gość: Perła ps do Luzera odnośnie kultury IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 23:50
          Zauważ, że najlepsze dzieła Mozarta powstały dla PIENIĘDZY właśnie. A Chopin
          grał publicznie wtedy gdy mu kasy zabrakło. Lubił luksus a i ta George Sand
          też go doiła. Picasso malował mnóstwo obrazów, które natychmiast z pracowni
          szły na sprzedaż. Teraz to arcydzieła. Gdyby państwo mu płaciło to pewno by
          zgnusniał razem z pędzlem. To PIENIĄDZE sa kołem napędowym dla sztuki, drogi
          Luzer.
          • luzer Re: ps do Perły odnośnie kultury 19.05.01, 14:29
            Gość portalu: Perła napisał(a):

            > Zauważ, że najlepsze dzieła Mozarta powstały dla PIENIĘDZY właśnie. A Chopin
            > grał publicznie wtedy gdy mu kasy zabrakło. Lubił luksus a i ta George Sand
            > też go doiła. Picasso malował mnóstwo obrazów, które natychmiast z pracowni
            > szły na sprzedaż. Teraz to arcydzieła. Gdyby państwo mu płaciło to pewno by
            > zgnusniał razem z pędzlem. To PIENIĄDZE sa kołem napędowym dla sztuki, drogi
            > Luzer.

            Zgoda,Perła, pieniądze bywają motywacją dla twórcy, ale najczęściej pieniądze
            mecenasa. Mozart nie wystawiał swych utworów na aukcję. Nie bywa nim natomiast
            tzw. "rynek sztuki". Na nim niepodzielnie panuje "jego wysokość kicz". Zjawisko
            to nie dotyczy być może jedynie sztuk plastycznych (Twój przykład z Picassem).
            Obrazy kupowane są najczęściej przez bogaczy, bynajmniej nie ze względów
            estetycznych, ale jako pewna lokata kapitału. Niestety, nie można ulokować
            kapitału w wierszu, spektaklu teatralnym i w wielu jeszcze innych fotmach sztuki.
            Pisałem już o tym w drugim poście do Ciebie i w poście do Luki, więc nie będę się
            tu powtarzał.
            Pozdrawiam jeszcze raz.
        • luzer Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? 19.05.01, 14:11
          Gość portalu: Perła napisał:

          Gość portalu: Perła napisał(a):

          > Musiałeś dokopać chodź ja o Tobie nie wspomniałem. No, ale rozumiem.

          Perła, przecież wiesz, że żartowałem. To był koleżeński prztyczek, a
          nie "dokopanie".

          > Nie martw się, najlesze dzieła przetrwają właśnie dzięki komercji.

          No, nie, chyba sam w to nie wierzysz. Kultura wysoka ze swej istoty nie jest
          masowa, a co za tym idzie, nie jest dochodowa. Stąd, o wiele łatwiej znaleźć
          sponsorów np. na zorganizowanie discopolowego, plebejskiego festynu niż na
          finansowanie awangardowego, poszukującego teatru czy zespołu poezji śpiewanej.

          > Tak było przez wieki.

          Błąd. Przez wieki było zupełnie inaczej. Wybitni twórcy funkcjonowali dzięki
          światłemu mecenatowi: królewskiemu, magnackiemu, kościelnemu, rządowemu itd.
          czyli dzięki ludziom, którzy albo dla idei, albo dla kaprysu, bądź snobizmu
          chcieli utrzymywać artystów. Rynek sztuki pojawił się na dobre dopiero w XX w. i
          nie wniósł wiele dobrego w jej jakość.

          > Co chcesz, ludzie tego pragną (niektórzy politycy też). Chcesz ich zapędzić na
          > koncert f-mol Chopina siłą?

          Nie. Chcę, by poprzez odpowiednie wychowanie od dziecka, sami mieli potrzeby
          obcowania z coraz bardziej wyrafinowanymi formami piękna. Ale, by to zrealizować,
          potrzeba wizjonerów, a nie handlarzy.

          > Zaraz, zaraz, kto ma pokazywać społeczeństwu estetyczne wzorce? Czy chcesz
          > powołac zepół "ekspertów", który zdecyduje która sztuka ma byc wystawiona za
          > MOJE PIENIĄDZE?

          Nie chcę powoływać żadnych ekspertów. Wystarczy oprzeć się na autorytetach w tej
          dziedzinie. Tobie, jako człowiekowi prawicy, oddziaływanie autorytetów powinno
          być bliskie. Należy promować i rozwijać właściwe mody i snobizmy. One wprowadzą
          młodych ludzi "na salony sztuki" i wielu z nich już nie będzie chciało z nich
          wychodzić. (Podobnie jak trochę tylko podkształcony intelektualnie Andrzej Radek
          nie chciał już wracać do rodzinnej wiochy i jej plebejsko - sadystycznych
          rozrywek).


          > "Zjawiska takie jak "Kabaret Starszych Panów", "Piwnica pod
          > Baranami", "Teatr Ewy Demarczyk", Teatr Grotowskiego, Teatr "Cricot 2" Kantora,
          > to tylko niektóre z nich."

          > One trwały nie z wspomagania przez rzadzacych w PRL, a tylko dlatego, że ludzie
          > to chcieli oglądać.

          Tak? To czemu dzisiaj jakoś nic podobnego nie powstaje? Nowe kabarety, na
          przykład, tak się mają, pod względem formy i treści, do Kabaretu Starszych Panów
          jak Shazza do Ewy Demarczyk.

          > "Wtedy młody, obiecujący poeta mógł zaistnieć (w
          > pierwszym lub w drugim obiegu: do wyboru) na rynku literackim."

          > Lub w wiezieniu. A mój kolega z dzieciństwa poeta Macin Świetlicki uwazany za
          > najlepszego z młodego pokolenia pracował jako zwykły drukarz w TP. Choć jego
          > wiersze były na maturze. A teraz za prawicy prowadzi PEGAZ.

          No, zgoda, ale jeden Świetlicki wiosny nie czyni. Wtedy debiutowały całe
          generacje: Barańczak, Zagajewski, Lipska, Kozioł, Hillar i wielu, wielu innych. A
          dzisiaj? Szkoda gadać. Widziałeś w księgarni jakieś tomiki młodych, debiutujących
          poetów? Ja od lat na nic takiego się nie natknąłem.


          > "Znajdowały się pieniądze na działalność amatorskich teatrów i na inne
          pożyteczne rzeczy."

          > Jak amatorskie to nie trzeba pieniedzy.

          Perła, jak nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz. Działam w amatorskim teatrze i
          wiem ile kosztuje zrobienie przedstawienia, ile kosztuje transport zespołu na
          jakikolwiek przegląd, na warsztaty artystyczne. No i sama opłata za warsztaty, bo
          teraz nikt już do nich nie dopłaca. Pół biedy jeśli zespół tworzą ludzie dorośli.
          Ci pracują i mogą wykładać kasę z własnych kieszeni (choć zazwyczaj jej tam zbyt
          wiele nie mają). Ale w większości takie zespoły tworzy ucząca się młodzież. Jeśli
          rodzice nie dadzą im pieniędzy (a skąd niby mają brać, jeśli ledwie wiążą koniec
          z końcem?), to już po teatrze. Zostają im: knajpa i dyskoteka. Ja to znam do bólu.
          Więc, nie mów mi, proszę, że jak amatorskie, to nie trzeba pieniędzy. Teatr
          Kantora też był amatorski, bo nie utrzymywał się z biletów, dostawał dotacje z
          tak wyszydzanego ministerstwa kultury. Nie schlebiał niskim gustom, dlatego był
          wielki. Ale kosztował słono. Teatrem amatorskim (powinieneś go świetnie znać, bo
          to z Twoich stron) jest też Scena Plastyczna KUL, Leszka Mądzika. Wspaniały
          teatr. Dlaczego? Bo amatorski. Bo w nim można zrobić wszystko, zrealizować każdą
          wizję, bez oglądania się na to - czy aby profani to kupią. Zapytaj Mądzika ile
          kosztuje utrzymanie amatorskiego teatru i czy bez mecenatu KUL-u ten teatr w
          ogóle by istniał?
          A może by go jednak rozwiązać, skoro nie przynoszą dochodu darmozjady?


          > Nie znam Shazzy i spółki ale ci piosenkarze o których piszesz również świetnie
          > dawali sobie radę na rynkach komercyjnych takich jak np. USA, gdzie występowali
          > miesiącami. A obecnie na rynku szybko znikają jakieś dziwne zespoliki, a tacy
          > jak np. Budka Suflera lub Niemen trwają bez pomocy państwa.

          Piosenkarze, o których piszę doskonale dawali sobie radę w nostalgicznych
          koncertach dla Polonii, która płaciła za zobaczenie cząstki Polski. Na prawdziwym
          amerykańskim czy jakimkolwiek innym rynku nigdy nie zaistnieli.
          A tacy jak Budka Suflera i Niemen dzisiaj mogą egzystować tylko dlatego, iż mają
          silną pozycję, którą wypracowali sobie zanim nastał u nas "rynek sztuki".
          Dlaczego Hollywood jest synonimem kiczu? Bo jest komercyjne. Więc nie mów mi, że
          komercja jest siła napędową sztuki. Prawdziwą amerykańską sztukę filmową
          zobaczysz na niekomercyjnym festiwalu w Sundance, ale na pewno nie podczas
          ceremonii rozdania oscarów.

          > Zależy co znaczy "lepiej"? Czy masz na myśli festyny np. Trybuny Robotniczej w
          > Parku Chorzowskim?

          Nie przesadzaj, "złoty wiek" festynów to dzień dzisiejszy. Wiem, bo, pracując w
          domu kultury, sam muszę, niestety, uczestniczyć w ich organizowaniu (W niedużym
          mieście - cztery trzy- i dwudniowe festyny w roku). Piwo leje się strumieniami.
          Wiem też jaki garnitur "wykonawców" na nich występuje. Uwierz mi, że przy nich ci
          z festynów Trybuny Robotniczej to byli prawdziwi artyści.

          Pozdrawiam.
          • Gość: Perła do Luzera cd o złotej kulturze IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 14:59
            Luzer napisał:

            "Błąd. Przez wieki było zupełnie inaczej. Wybitni twórcy funkcjonowali dzięki
            światłemu mecenatowi: królewskiemu, magnackiemu, kościelnemu, rządowemu itd.
            czyli dzięki ludziom, którzy albo dla idei, albo dla kaprysu, bądź snobizmu
            chcieli utrzymywać artystów. Rynek sztuki pojawił się na dobre dopiero w XX w.
            i
            nie wniósł wiele dobrego w jej jakość."

            Doskonale. Właśnie dzieki PRYWATNYM sponsorom. A dopiero w XX zaczeło to
            podupadać. Ciekawe jest, że to własnie w XX w. pojawił sie na dobre socjalizm i
            wiele innych rzeczy też podupadło!

            "Chcę, by poprzez odpowiednie wychowanie od dziecka, sami mieli potrzeby
            obcowania z coraz bardziej wyrafinowanymi formami piękna. Ale, by to
            zrealizować,
            potrzeba wizjonerów, a nie handlarzy."

            Tu zgoda. Tylko dlaczego w szkołach likwiduje się muzykę, plastykę czy prace
            ręczne? Znam jednego który został rzeźbiarzem europejskiego formatu bo na
            lekcji prac ręcznych odkrył talent rzeźbiąc w mydle. Nie wspominam już w ogóle
            o takich rzeczach jak kółka teatralne.


            "No, zgoda, ale jeden Świetlicki wiosny nie czyni. Wtedy debiutowały całe
            generacje: Barańczak, Zagajewski, Lipska, Kozioł, Hillar i wielu, wielu innych.
            A
            dzisiaj? Szkoda gadać. Widziałeś w księgarni jakieś tomiki młodych,
            debiutujących
            poetów? Ja od lat na nic takiego się nie natknąłem."

            Wiesz Luzer, to taka sinusoida. Czasy Andrzeja Bursy minęły na razie. Kiedyś
            znowu będzie na takich zapotrzebowanie.



            > Jak amatorskie to nie trzeba pieniedzy.

            "Perła, jak nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz. Działam w amatorskim teatrze
            i
            wiem ile kosztuje zrobienie przedstawienia, ile kosztuje transport zespołu na
            jakikolwiek przegląd, na warsztaty artystyczne. No i sama opłata za warsztaty,
            bo
            teraz nikt już do nich nie dopłaca. Pół biedy jeśli zespół tworzą ludzie
            dorośli.
            Ci pracują i mogą wykładać kasę z własnych kieszeni (choć zazwyczaj jej tam
            zbyt
            wiele nie mają). Ale w większości takie zespoły tworzy ucząca się młodzież.
            Jeśli
            rodzice nie dadzą im pieniędzy (a skąd niby mają brać, jeśli ledwie wiążą
            koniec
            z końcem?), to już po teatrze. Zostają im: knajpa i dyskoteka. Ja to znam do
            bólu.
            Więc, nie mów mi, proszę, że jak amatorskie, to nie trzeba pieniędzy."

            Prawdziwi zapaleńcy poradzą sobie. A trudności tylko wzmagają ich postęp.


            "Teatr Kantora też był amatorski, bo nie utrzymywał się z biletów, dostawał
            dotacje z
            tak wyszydzanego ministerstwa kultury. Nie schlebiał niskim gustom, dlatego był
            wielki. Ale kosztował słono."

            No nie. W Mediolanie spotkałem Kantora. Przedstawienia, wywiady, artykuły w
            Corielle della Sera czy Il Giornale. I w telewizji. Robił tam ciężką kasę.


            "Teatrem amatorskim (powinieneś go świetnie znać, bo
            to z Twoich stron) jest też Scena Plastyczna KUL, Leszka Mądzika. Wspaniały
            teatr. Dlaczego? Bo amatorski. Bo w nim można zrobić wszystko, zrealizować
            każdą
            wizję, bez oglądania się na to - czy aby profani to kupią. Zapytaj Mądzika ile
            kosztuje utrzymanie amatorskiego teatru i czy bez mecenatu KUL-u ten teatr w
            ogóle by istniał?
            A może by go jednak rozwiązać, skoro nie przynoszą dochodu darmozjady?"


            Ostatnio "amatorski" Mądzik prezentował się w Indiach. Spróbuj Ty ze swoim tam
            pojechać.


            "A tacy jak Budka Suflera i Niemen dzisiaj mogą egzystować tylko dlatego, iż
            mają
            silną pozycję, którą wypracowali sobie zanim nastał u nas "rynek sztuki"."

            O, nieprawda. zobacz ile zespołów upadło razem z komunizmem. Kto był dobry
            pozostał. A tak na marginesie: socjalistyczna szkoła muzyczna wyrzuciła Lipkę i
            Cugowskiego za brak postępów.

            "złoty wiek" festynów to dzień dzisiejszy. Wiem, bo, pracując w
            domu kultury, sam muszę, niestety, uczestniczyć w ich organizowaniu (W niedużym
            mieście - cztery trzy- i dwudniowe festyny w roku). Piwo leje się strumieniami.
            Wiem też jaki garnitur "wykonawców" na nich występuje. Uwierz mi, że przy nich
            ci
            z festynów Trybuny Robotniczej to byli prawdziwi artyści."

            Co chcesz, znowu sinusoida.

            Pozdrawiam.
            • luzer Re: do Perły cd o złotej kulturze 19.05.01, 16:23
              Gość portalu: Perła napisał(a):

              > Doskonale. Właśnie dzieki PRYWATNYM sponsorom. A dopiero w XX zaczeło to
              > podupadać. Ciekawe jest, że to własnie w XX w. pojawił sie na dobre socjalizm i
              > wiele innych rzeczy też podupadło!

              Ha, ha, zgrabna figura demagogiczna: w XX w. pojawił się socjalizm, więc rynek
              (kapitalizm) zaczął wykańczać sztukę. Brawo!
              A propos pierwszego zdania: nie - SPONSOROM, a - MECENASOM. Różnica jest ogromna.
              Pisałem kiedyś na ten temat taki mini-eseik. Gdybyś przysłał mi do mojej skrytki
              swój e-mail, przesłałbym Ci go. W maksymalnym skrócie: mecenasowi zależy na
              sztuce, sponsorowi na zysku. Dlatego ten drugi wykłada kasę raczej tylko na
              dochodowe przedsięwzięcia.

              >
              > Tylko dlaczego w szkołach likwiduje się muzykę, plastykę czy prace
              > ręczne? Znam jednego który został rzeźbiarzem europejskiego formatu bo na
              > lekcji prac ręcznych odkrył talent rzeźbiąc w mydle. Nie wspominam już w ogóle
              > o takich rzeczach jak kółka teatralne.

              Perła, tu się z Tobą zgadzam w stu procentach. Sam przez parę lat pracowałem w
              szkole, mam żonę nauczycielkę i znam te sprawy. Likwiduje się te wszystkie jakże
              pożyteczne rzeczy, bo nie ma na nie pieniędzy. Pieniądze w szkolnictwie marnuje
              się za to na durne, niedorobione reformy, które tylko pomnażają kosztowną
              administrację (mnóstwo nowych foteli dyrektorów gimnazjów i ich zastępców - w
              domyśle: mnóstwo dodatków funkcyjnych do pensji). Jaki sens mniało wprowadzanie
              gimnazjów, skoro nie ma do nich żadnej selekcji, a co za tym idzie nie ma
              podnoszenia poziomu? Wszyscy muszą je ukończyć tak jak podstawówke? Ale to temat
              na osobny wątek dyskusji.


              > "No, zgoda, ale jeden Świetlicki wiosny nie czyni. Wtedy debiutowały całe
              > generacje: Barańczak, Zagajewski, Lipska, Kozioł, Hillar i wielu, wielu innych.
              >
              > A
              > dzisiaj? Szkoda gadać. Widziałeś w księgarni jakieś tomiki młodych,
              > debiutujących
              > poetów? Ja od lat na nic takiego się nie natknąłem."
              >
              > Wiesz Luzer, to taka sinusoida. Czasy Andrzeja Bursy minęły na razie. Kiedyś
              > znowu będzie na takich zapotrzebowanie.

              Przy takiej polityce? Bardzo wątpię.


              > Prawdziwi zapaleńcy poradzą sobie. A trudności tylko wzmagają ich postęp.

              No, dobrze, prawdziwi zapaleńcy poradzą sobie, niech Ci będzie. Ale
              tych "prawdziwych" jest garstka. A co z tymi "niezdecydowanymi" na co postawić?
              Co z tymi, którzy, być może, nie będą żyli sztuką, ale dla nich ma ona walor
              wychowawczy. Poprzez kontakt z wyrafinowanym pięknem w życiu unikną wielu pokus
              do podłych zachowań w wieku dojrzałym. Potęga smaku, jak pisał Herbert, uratowała
              wielu przed upodleniem się w chwilach ekstremalnych wyborów. Myślę, że estetyka
              jest matką etyki, więc chyba warto inwestować środki finansowe w jej
              kształtowanie, czyż nie?


              > W Mediolanie spotkałem Kantora. Przedstawienia, wywiady, artykuły w
              > Corielle della Sera czy Il Giornale. I w telewizji. Robił tam ciężką kasę.

              Kantor robił kasę na swej popularności i charyzmie, nie na przedstawieniach. Jego
              teatr spełnia wszystkie wyznaczniki teatru amatorskiego. Łącznie z aktorami-
              amatorami, którzy nigdy nie zostali żadnymi gwiazdami. Można powiedzieć tak:
              Kantor był profesjonalistą, który robił wielki amatorski teatr. Zawodowy teatr
              robi np. Hanuszkiewicz.

              > Ostatnio "amatorski" Mądzik prezentował się w Indiach. Spróbuj Ty ze swoim tam
              > pojechać.

              Chyba nie sądzisz, że pojechał tam, za zarobione na teatrze pieniądze. Oczywiście
              zapłacił za nie jego mecenas. Nas tam nie zaproszą, gdyż nasz teatr nie jest tak
              wybitny jak teatr Mądzika, ale mimo wszystko sprawia nam dużo frajdy. No i
              staramy się, by był jak najlepszy. Parę Grand Prix na ogólnopolskich przeglądach
              amatorskich teatrów już zgarnęliśmy.

              > O, nieprawda. zobacz ile zespołów upadło razem z komunizmem. Kto był dobry
              > pozostał.

              Popatrz jednak na sprawę wnikliwiej. Budka Suflera zapłaciła jednak sporą cenę
              artystyczną za przetrwanie: z bezkomromisowej rockowej kapeli stała się typowym,
              komercyjnym zespołem popowym z pseudorockowym aranżem. Robią kasę, tłukąc
              seryjnie komercyjne hity. Zauważyłeś jakąś zasadniczą różnicę między
              np. "Tangiem", a "Balem wszystkich świętych"? To się nazywa dojeniem schematu.
              Co do Niemena, to, niczego mu nie ujmując, jest już szacownym klasykiem (czyli:
              dinozaurem), który wykonuje jedynie swoje stare utwory, zmieniając, co najwyżej
              aranże (najczęściej na gorsze), natomiast od dawien dawna nie stworzył niczego
              wybitnego. Nawet jego muzyka do spektakli teatralnych jest taka sobie. W Ameryce
              byłby już skończony jako twórca. Wypadłby z rynku.
              Zauważyłeś, że w starej, dobrej Europie wystarczy raz stworzyć wybitne dzieło, by
              cieszyć się statusem wybitnego artysty, a w Stanach każde kolejny produkt musi
              przynosić co najmniej taki sam zysk jak poprzedni, by twórca mógł utrzymać się w
              branży?

              Pozdrawiam.
              • Gość: Perła Re: do Luzera cd o złotej kulturze i pieniądzach IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 17:14
                Gość portalu: Luzer napisał(a):

                > Doskonale. Właśnie dzieki PRYWATNYM sponsorom. A dopiero w XX zaczeło to
                > podupadać. Ciekawe jest, że to własnie w XX w. pojawił sie na dobre socjalizm
                i
                > wiele innych rzeczy też podupadło!

                "Ha, ha, zgrabna figura demagogiczna: w XX w. pojawił się socjalizm, więc rynek
                (kapitalizm) zaczął wykańczać sztukę. Brawo!"

                O nie. To socjalizm zaczął wykańczać sztukę. Nie wszystko było "po lini". Nawet
                Dziady AM.

                "A propos pierwszego zdania: nie - SPONSOROM, a - MECENASOM. Różnica jest
                ogromna.
                Pisałem kiedyś na ten temat taki mini-eseik. Gdybyś przysłał mi do mojej
                skrytki
                swój e-mail, przesłałbym Ci go."

                OK. Ale może go tutaj zamieść? O ile jest mini.

                "Popatrz jednak na sprawę wnikliwiej. Budka Suflera zapłaciła jednak sporą cenę
                artystyczną za przetrwanie: z bezkomromisowej rockowej kapeli stała się
                typowym,
                komercyjnym zespołem popowym z pseudorockowym aranżem. Robią kasę, tłukąc
                seryjnie komercyjne hity. Zauważyłeś jakąś zasadniczą różnicę między
                np. "Tangiem", a "Balem wszystkich świętych"? To się nazywa dojeniem schematu."

                "Cena" artystyczna to pojecie względne. Ludziom się podoba "Bal wszystkich
                świętych". Cóż w tym złego?

                "Co do Niemena, to, niczego mu nie ujmując, jest już szacownym klasykiem
                (czyli:
                dinozaurem), który wykonuje jedynie swoje stare utwory, zmieniając, co najwyżej
                aranże (najczęściej na gorsze), natomiast od dawien dawna nie stworzył niczego
                wybitnego. Nawet jego muzyka do spektakli teatralnych jest taka sobie. W
                Ameryce
                byłby już skończony jako twórca. Wypadłby z rynku."

                Niemen stworzył już dość w swojej karierze i już nie musi aby na nim być.


                "Zauważyłeś, że w starej, dobrej Europie wystarczy raz stworzyć wybitne dzieło,
                by
                cieszyć się statusem wybitnego artysty,"

                To prawda. Mnóstwo facetów żyje godziwie w Europie bo zaspiewali kiedys jakiś
                przebój. Ale dlaczego tak bardzo prą do Ameryki?

                "a w Stanach każde kolejny produkt musi
                przynosić co najmniej taki sam zysk jak poprzedni, by twórca mógł utrzymać się
                w
                branży?"

                Niekoniecznie. Weź "Papierowy księzyc" czy "Ostatni seans filmowy". To
                amerykańska klasyka. Czy w takim razie nic nie wiemy o Bognatoviczu bo wypadł z
                rynku? A Polański robił horrory aby móc nakręcić np. "Tess" (co zresztą
                przyniosło sukces kasowy). A w Australii np. "Piknik pod wiszącą skałą" czy
                dotarłby do nas gdyby nie jakość? Tam się najpierw robi szmal na chłamie typu
                Rambo by móc tworzyc co się chce. I dobrze.

                I jeszcze o mecenasach. Nie zawsze mają rację. Prawie żaden artysta nie był
                wcześniej doceniony za życia. No, Chopinowi sie udało. I w tamtych czasach też
                była taka dyskusja. Negowano czyjąś muzykę czy malarstwo a dzisiaj się tym
                zachwycamy. Kto wie jak bądzie za 100 lat. Zobacz, że Beatlesi byli odrzuceni
                na początku jako nie rokujący nadziei na sukces. Dopiero te podłe pieniądze ich
                wykreowały. Naprawdę Luzer, sztuka robiona dla pieniędzy nie musi byc mniej
                wartościowa.


                Pozdrawiam.
                • luzer Re: do Perły cd o złotej kulturze i pieniądzach 19.05.01, 18:07
                  Gość portalu: Perła napisał(a):

                  > O nie. To socjalizm zaczął wykańczać sztukę. Nie wszystko było "po lini". Nawet
                  > Dziady AM.

                  Realny socjalizm, Perła. Zwykły tak się ma do niego, jak zwykłe krzesło do
                  krzesła elektrycznego.

                  > OK. Ale może go tutaj zamieść? O ile jest mini.

                  Jest mini jak na eseik. Nie chcę zanudzać nim tych, którym ten temat jest
                  obojętny. To jednak kilka stroniczek.


                  > "Cena" artystyczna to pojecie względne. Ludziom się podoba "Bal wszystkich
                  > świętych". Cóż w tym złego?

                  Dla mnie cena artystyczna to nie jest pojęcie względne. Ludziom podoba się także
                  disco-polo. Czy nie uznałbyś, że np. Marek Grechuta zapłacił sporą cenę za
                  utrzymanie popularności, gdyby zaczął śpiewać disco-polo? Zapewne wielu fanom
                  (oczywiście nie tym starym) również by się spodobał? Ludziom podobają się tzw.
                  filmy erotyczne. Czy Krystyna Janda nie zapłaciłaby słonej ceny artystycznej,
                  gdyby na przykład ongiś zamiast w "Przesłuchaniu" (w końcu tam się też
                  rozbierała) zagrała np. w kolejnej wersji "Emmanuelle"?

                  > Niemen stworzył już dość w swojej karierze i już nie musi aby na nim być.

                  A, widzisz - to jest właśnie europejski stosunek do twórców. W Ameryce musiałby
                  tworzyć ciągle, albo odejść.


                  > "Zauważyłeś, że w starej, dobrej Europie wystarczy raz stworzyć wybitne dzieło,
                  > by cieszyć się statusem wybitnego artysty,"
                  >
                  > To prawda. Mnóstwo facetów żyje godziwie w Europie, bo zaspiewali kiedys jakiś
                  > przebój. Ale dlaczego tak bardzo prą do Ameryki?

                  Nie o to mi chodziło. Chodziło mi o naprawdę wybitne dokonania. Taki twórca: np.
                  reżyser, zawsze znajdzie chętnych do sfinansowania swego nowego projektu,
                  nieważne ile lat upłynęło. Mówi sie: "o, ten wielki Iksiński wraca!" W USA, w
                  takiej sytuacji powiedzą: "Iksinski? Who's that guy?..."
                  >
                  > "a w Stanach każde kolejny produkt musi
                  > przynosić co najmniej taki sam zysk jak poprzedni, by twórca mógł utrzymać się
                  > w
                  > branży?"
                  >
                  > Niekoniecznie. Weź "Papierowy księzyc" czy "Ostatni seans filmowy". To
                  > amerykańska klasyka. Czy w takim razie nic nie wiemy o Bognatoviczu bo wypadł z
                  > rynku?

                  My wiemy, ale większość ludzi w Stanach, poza namiętnymi wielbicielami filmu, już
                  nie, bo żaden z producentów nie da już Bogdanovichowi pieniędzy na nowy film.
                  Zostanie już postacią z leksykonów filmowych. W Europie Fellini nie odczuwał
                  presji czasu. Mógł sobie kręcić kiedy chciał i jak chciał.

                  A Polański robił horrory aby móc nakręcić np. "Tess" (co zresztą
                  > przyniosło sukces kasowy).

                  "Tess", to akurat dość przeciętny film Polańskiego, może poza zdjęciami, które
                  istotnie były piękne. "Wstręt" i "Matnia" były dla mnie o wiele lepsze, ale nic
                  nie przebije skromnego, niekomercyjnego, a przecież zupełnie
                  niesamowitego "Lokatora"

                  > I jeszcze o mecenasach. Nie zawsze mają rację. Prawie żaden artysta nie był
                  > wcześniej doceniony za życia.

                  No, tu przesadziłeś. Proporcje tych, którym się udało wobec tych, którzy nie
                  dożyli swego sukcesu są tak zbliżone, że nie sposób wyciągać na tej podstawie
                  jakichkolwiek wniosków. Można podać bardzo wielu wielkich artystów, którym się
                  udało albo takich, którzy pomimo zabezpieczonego finansowo życia tworzyli
                  wspaniałe dzieła. Niestety, stereotyp artysty, który musi przymierać głodem, żeby
                  coś stworzyć, nadal pokutuje.

                  Zobacz, że Beatlesi byli odrzuceni na początku jako nie rokujący nadziei na
                  sukces. Dopiero te podłe pieniądze ich wykreowały.

                  Przepraszam, nie pieniądze ich wykreowały. Wykreowały ich geniusz i praca.
                  Poza tym proporcje czasowe okresów, kiedy było im ciężko i okresów prosperity
                  stawiają ich po stronie tych, którym się wręcz modelowo udało. Nawet po rozpadzie
                  zespołu, gdy tworzyli raczej rzeczy, owszem, ładne, ale nie tego przecież co
                  kiedyś, kalibru, nieźle im się wiodło. I, wiedzie dalej (ach, Europo!), jeśli nie
                  liczyć tego pechowca Lennona (po diabła pojechał do tej Ameryki?)

                  Naprawdę Luzer, sztuka robiona dla pieniędzy nie musi byc mniej
                  > wartościowa.

                  Sztuka robiona stricte dla pieniędzy zawsze będzie mniej wartościowa, bo zawsze
                  będzie musiała iść na kompromisy wobec mamony. Historie reżyserów,
                  zmieniających , pod wpływem producentów, drapieżne zakończenia swych filmów
                  na bardziej kiczowate są tu bardzo symptomatyczne.
                  Sztuka tworzona w "bezpieczeństwie socjalnym" (mecenasi!!) twórcy zawsze będzie
                  bardziej bezkompromisowa, a zatem: szczera, ergo: bardziej wartościowa.
                  Quod erat demonstrandum.

                  > Pozdrawiam.

                  Ja również.

                  • Gość: Perła Re: do Luzera koniec o złotej kulturze i pieniądzach IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 20:24
                    Luzer, chce Ci napisać, że temat kultury jest fascynujący nawet dla takiego
                    prostego jak ja jestem. Niestety mam trochę za małą wiedzę abym mógł
                    kontynuować równorzędną polemikę z Tobą, bądź co bądź profesjonalistą. Gdyby
                    tak lepszych odemnie wciągnąć. Trzeba bedzie pomyśleć o wątku na ten temat.

                    Pozdrawiam

                    ps. szkoda, że jesteś na lewicy.
                    • luzer Re: do Luzera koniec o złotej kulturze i pieniądzach 19.05.01, 22:26
                      Gość portalu: Perła napisał(a):

                      > Luzer, chce Ci napisać, że temat kultury jest fascynujący nawet dla takiego
                      > prostego jak ja jestem. Niestety mam trochę za małą wiedzę abym mógł
                      > kontynuować równorzędną polemikę z Tobą, bądź co bądź profesjonalistą. Gdyby
                      > tak lepszych odemnie wciągnąć. Trzeba bedzie pomyśleć o wątku na ten temat.

                      Dzięki, Perła. Mnie bardzo miło się z Tobą dyskutowało o kulturze. I kulturalnie,
                      co nieczęsto się zdarza na tym forum, przy dużych różnicach w poglądach u
                      dyskutantów. Z tą prostotą, to, rozumiem, taka odrobina kokieterii?
                      Co do wątku o kulturze czy edukacji - jestem jak najbardziej za. Dobry pomysł.

                      > Pozdrawiam

                      Ja również Cię pozdrawiam.

                      > ps. szkoda, że jesteś na lewicy.

                      Bo ja wiem... nie identyfikuję sie bezpośrednio z żadnym ugrupowaniem
                      politycznym. Tzw. polska prawica mocno mnie odstręcza przez swój klerykalizm
                      (AWS,ZChN) lub bezduszność i brak wrażliwości (UPR) , centrum (UW, PO i SLD) to
                      ugrupowania liberalne, które, wbrew swej frazeologii, nie reprezentują moich
                      interesów, PPS jest lewacka. Chyba najbliżej mi było do śp. ROADU, ale jego już
                      nie ma, więc pozostałem bez zaplecza politycznego (co, niestety, uniemożliwia mi
                      kandydowanie na posła, senatora i prezydenta,wink)
                      A zreszta, gdybym miał inne poglądy, czy mielibyśmy o czym dyskutować? wink)
    • Gość: Vist Prawdziwy mężczyzna prawicowiec - KSIĄDZ !!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 00:52
      Jak na serialu "Plebania".

      Może Kapelan ? Sławoj-Głóź ?

      Może mnich ? Ojciec Karmelita bosy ?

      Może dziennikarz ? Ojciec Rydzyk ?

      Prawdziwy mężczyzna-prawicowiec może dziś uznać,

      że Ziemia kręci się wokół Słońca !!!

      (Watykan pozwolił po 300 latach tak myśleć)

      Ale na akceptację teorii Darwina przyjdzie jeszcze poczekać (ze 100 lat).

      Dwóch polskich posłów - menów prawicy pojechało do Londynu odwiedzić swego

      idola: Augusto Pinocheta !!! (chłop z jajami, ekspert od tortur)

      Jeszcze został zakonnik - Krzyżak. Don Kichot prawicy.

      Męskość - atrybut konserwatywnej prawicy !!!
      • Gość: chrizz Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.05.01, 01:13
        Perła podnieca cię pewnie koleś w błyszczących
        glanach, opuszczonych szelkach, który staje z gołym
        fiutem przed lustrem i ćwiczy unoszenie prawej ręki i
        krzyczy POLSKA DLA POLAKÓW....... ach to jest
        prawdziwy mężzyzna co...... ?
        • Gość: poter Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 03:03
          prawdziwy mezczyzna faszysta!!! NSDAP-Narodowo SOCJALISTYCZA Niemiecka partia
          PRACUJACYCH .to doslowne tłumaczenie nie mozna by skonczyc zlewackim mitem ze
          faszyści to prawica.Ja sie pytam wszystkich lewakow ktorzy faszystow maja za
          prawice czy czytali program gospodarczy NSDAP BYLI BY ZACHWYCENI TOZ TO JEST
          ICH PROGRAM.FASZYSCI TO LEWICA I KONIEC.
          • Gość: jaski Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.chicago-06-07rs.il.dial-access.att.net 18.05.01, 03:47
            No dobra, poprosze o siedem punktow programu gospodarczego NSDAP lacznie z
            podaniem dokumentu, daty i zrodla. POTER TO IMBECYL I KONIEC!!!!!!!!
            • Gość: luka Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 10:51
              Gość portalu: jaski napisał(a):

              > No dobra, poprosze o siedem punktow programu gospodarczego NSDAP lacznie z
              > podaniem dokumentu, daty i zrodla. POTER TO IMBECYL I KONIEC!!!!!!!!

              1. Żądamy, aby państwo uznało za swój podstawowy obowiązek ożywienie przemysłu i
              poprawę warunków życia obywateli państwa.
              2. Żądamy niehonorowania dochodów nie osiągniętych przez pracę.
              3. Żądamy nacjonalizacji wszelkich przedsięwzięć, które dotychczas ukształtowały
              się w formie kompanii.
              4. Żądamy rozdzielenia korzyści osiągniętych w drodze handlu hurtowego.
              5. Żądamy wszechstronnego zabezpieczenia socjalnego dla ludzi w wieku emerytalnym.
              6. Żądamy, aby prawo rzymskie, które służy materialistycznemu porządkowi świata,
              zastąpić nowym systemem prawnym w całych Niemczech.
              7. [...]Żądamy, aby państwo dbało o utalentowane dzieci ubogich rodziców, bez
              względu na ich kategorię społeczną czy zawód. Państwo jest zobowiązane kształcić
              je na swój koszt.

              "Program NSDAP" w: Adolf Hitler "Mein Kampf", Kraków 1992, str. 280-283
              Wystarczy?
              Czy mogę cię nazwać już imbecylem?
              • Gość: Róża Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: 212.160.135.* 18.05.01, 11:03
                Gość portalu: luka napisał(a):

                > Gość portalu: jaski napisał(a):
                >
                > > No dobra, poprosze o siedem punktow programu gospodarczego NSDAP lacznie
                > z
                > > podaniem dokumentu, daty i zrodla. POTER TO IMBECYL I KONIEC!!!!!!!!
                >
                > 1. Żądamy, aby państwo uznało za swój podstawowy obowiązek ożywienie przemysłu
                > i
                > poprawę warunków życia obywateli państwa.
                > 2. Żądamy niehonorowania dochodów nie osiągniętych przez pracę.
                > 3. Żądamy nacjonalizacji wszelkich przedsięwzięć, które dotychczas ukształtował
                > y
                > się w formie kompanii.
                > 4. Żądamy rozdzielenia korzyści osiągniętych w drodze handlu hurtowego.
                > 5. Żądamy wszechstronnego zabezpieczenia socjalnego dla ludzi w wieku emerytaln
                > ym.
                > 6. Żądamy, aby prawo rzymskie, które służy materialistycznemu porządkowi świata
                > ,
                > zastąpić nowym systemem prawnym w całych Niemczech.
                > 7. [...]Żądamy, aby państwo dbało o utalentowane dzieci ubogich rodziców, bez
                > względu na ich kategorię społeczną czy zawód. Państwo jest zobowiązane kształci
                > ć
                > je na swój koszt.
                >
                > "Program NSDAP" w: Adolf Hitler "Mein Kampf", Kraków 1992, str. 280-283
                > Wystarczy?
                > Czy mogę cię nazwać już imbecylem?

                Są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą o lewicowości faszyzmu.
                • Gość: chrizz Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!!---odpowiedź dla RÓŻy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.05.01, 16:13
                  Gość portalu: Róża napisał(a):



                  >
                  > Są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą o lewicowości
                  faszyzmu.

                  I mają racje, żę nie wiedzą bo faszyzm nie jest lewicowy.
                  jest to system koroporacyjny, którego podstawowym
                  założeniem jest symbioza i współpraca między
                  pracownikami, a właścicielami. Lewica zakłada coś
                  odwrotnego antagoniza klasowy i to jest podstawa całej w
                  zasadzie myśli lewicowej
                  Fabryki w Rzeszy nie były znacjonalizowane. W rękach
                  państwa znajdowały się tylko zakłady produkujące broń
                  (tak jest na całym świecie).
                  P.S Co do ochrony emerytalnej to rozumiem,że jako
                  prawicowiec jasteś przeciwko- a co na to twoi dziadkowie?
                  • Gość: luka Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!!---odpowiedź dla RÓŻy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 16:33
                    Gość portalu: chrizz napisał(a):

                    > I mają racje, żę nie wiedzą bo faszyzm nie jest lewicowy.
                    > jest to system koroporacyjny, którego podstawowym
                    > założeniem jest symbioza i współpraca między
                    > pracownikami, a właścicielami.

                    "Chcemy przyzwyczaić klasy robotnicze do zdolbności kierowniczej...
                    Socjalizm (...) to dążenie do współżycia społecznego, w którem ulżyłoby się
                    cierpieniom i bólom najniższych warstw ludności...
                    Wobec doktryn liberalnych faszyzm zajmuje postawę bezwzględnej opozycji, zarówno
                    w dziedzinie polityki, jak i dziedzinie gospodarki...
                    Tem, co może rozwiązać dramatyczne sprzeczności kapitalizmu jest państwo...
                    Państwo faszystowskie zagarnęło też spowrotem dla siebie dziedzinę gospodarki i
                    poprzez instytucje korporatywne, społeczne, wychowawcze przezeń stworzone, zmysł
                    państwa dociera aż do najdalszych odgałęzień - i, ujęte w kadry odnośnych
                    organizacyj, krążą w państwie wszystkie siły polityczne, ekonomiczne i duchowe
                    narodu..."

                    Cytaty z "Doktryny Faszyzmu" (Lwów 1935) autorstwa Benito Mussoliniego, do 1914
                    roku jednego z najwybitniejszych przywódców socjalizmu włoskiego, kierownika
                    partyjnego dziennika "Avanti".

                    > Lewica zakłada coś
                    > odwrotnego antagoniza klasowy i to jest podstawa całej w
                    > zasadzie myśli lewicowej

                    Nie całej. Lewica to nie tylko rewolucjoniści.

                    > Fabryki w Rzeszy nie były znacjonalizowane. W rękach
                    > państwa znajdowały się tylko zakłady produkujące broń
                    > (tak jest na całym świecie).

                    Krupp, Porsche czy Henschel wykonywali to, co im kazano. Nazywa się to zwykle
                    kapitalizmem państwowym.

                    > P.S Co do ochrony emerytalnej to rozumiem,że jako
                    > prawicowiec jasteś przeciwko- a co na to twoi dziadkowie?

                    Nie wiem - już nie żyją.
                    • Gość: chrizz Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!!---odpowiedź dla RÓŻy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.05.01, 16:55
                      imponujesz mi luka pojemnością swojej bibliteczki małeg faszysty, ale samo
                      korzystanie z książek to nie wszystko.Jakbyś poczytał ze zrozumieniem to byś
                      wiedział, Mussolini nie używał słowa socjalizm zgodnie z jego znaczeniem.
                      Socjalizm u Duce to raczej solidaryzm narodowy, nie ma on nic wspólnego z
                      równym dostępem do owoców pracy i upaństwowieniem środków produkcji. Cym innym
                      jest osłona socjalna w ramach korporacji, a czym inny lewicowe
                      pojęcie "zdobyczy socjalnych".
                      Kapitalizm pańswowy jest terminem wymyślonym przez Tony Cliffa (twórca
                      International Socialism) i jest określeniem na stosunki gospodarcze w panujące
                      w krajach demokracji ludowej. Fabryki zbrojeniowe są zakładami o specjalnym
                      statusie i na całym świecie pozostają w rękach państwa.--tak więc to nie ma nic
                      wspólnego z nacjonalizacją.
                      PS o emeryturę spytaj się sąsiadki
                      pozdrawiam chrizz








                      • Gość: Perła do socjalisty chrizza IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 18:52
                        chrizz napisał:

                        "Mussolini nie używał słowa socjalizm zgodnie z jego znaczeniem"

                        W PRL też nie używali słowa socjalizm zgodnie z jego znaczeniem. I w ZSRR, na
                        Kubie, w Chinach, w Trzeciej Rzeszy, w Korei Płn, a Pol Pot to już w ogóle itd.
                        To kto w takim razie DO DIABŁA używa słowa socjalizm zgodnie z jego
                        znaczeniem?????????????????????
                        • Gość: chrizz Re: od socjalisty chrizza......do nacjo-liberała Perły IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.05.01, 19:50
                          Masz rację słowo socjalizm jest wypaczone i używane w innym znaczeniu niż to
                          określił Marks - ale:
                          1. Socjalizm to oprócz doktryny politycznej określenie obejmujące swym
                          znaczeniem szeroko pojęte społeczeństwo.
                          2. Socjalizm to jeden z modeli życia społeczeństw nie związany z jego cechą
                          polityczną
                          3. Socjalizm to słowo na określenie pewnego rodzaju stosunku jednstki do
                          społeczeństwa>socjalne nastawienie
                          4. Socjalizm to ustrój sprawiedliwości społecznej i niestety wiele państw
                          odwoływało się do terminologii marksowskiej nie wprowadzając jej w
                          życie.Wypaczając w ten sposób to słowo dla takich zakutych nieuków jak Ty,
                          którzy nie zadadzą sobie trudu żeby sprawdzić czy mają rację, a krytykują
                          innych dla samej zasady--
                          • Gość: Perła chrizz i jego idol Marks IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 00:25
                            chrizz się wysilił na te słowa:

                            "Masz rację słowo socjalizm jest wypaczone i używane w innym znaczeniu niż to
                            określił Marks"

                            No i się wyjaśniło kto poprawnie zdefiniował słowo "socjalizm". Tylko dlaczego
                            pod kociec życia wszystko odwołał?

                            "Socjalizm to ustrój sprawiedliwości społecznej i niestety wiele państw
                            odwoływało się do terminologii marksowskiej nie wprowadzając jej w
                            życie."

                            Wprowadzali, wprowadzali. Skutek znamy: ponad 100 mln zabitych. I może gdyby
                            Marks nie dokonał tej definicji to by nie było tej rzezi?

                            "Wypaczając w ten sposób to słowo dla takich zakutych nieuków jak Ty,
                            którzy nie zadadzą sobie trudu żeby sprawdzić czy mają rację, a krytykują
                            innych dla samej zasady"

                            Ja jestem prostym człowiekiem i Twoja pogarda dla prostych jest godna
                            lewicowości, którą prezentujesz. Ty studia nad skompromitowanymi systemami
                            prowadzisz a ja wolę "ora et lebora". I tobie też to radzę, porzuć lewicową
                            oriflamę. Pamiętaj: rewolucja zabija własne dzieci.
                        • Gość: Indris Re: socjalizm nie jedno ma imię... IP: *.ibspan.waw.pl 18.05.01, 20:21
                          Socjalizm - w odróżnieniu od np. religii katolickiej - nie jest systemem objawionym i zdefiniowanym
                          raz na zawsze. Tak był prezentowany za tzw. komuny, ale to nie jest cała prawda. Tak naprawdę
                          współcześni socjaliści nie są zgodni co do swoich tzw wizji docelowych, podobnie zresztą jak różne
                          odmiany prawicy. Pozwolę sobie powołać się na pracę o. Bocheńskiego "Komunizm religia
                          sowietologia", gdzie przeprowadzono wyraźne rozróżnienie komunizmu w sensie węższym (ideologia
                          KPZR realizowana w różnych wariantach w demoludach) i komunizmu w sensie szerszym,
                          realizowanego jeszcze w Dz. Apostolskich. Marks nie jest jakąś socjalistyczną Biblią. Współcześni
                          socjaliści - poza odpryskami - mają tyle wspólnego z Pol Potem, ile Matka Teresa z Inkwizycją.
                          • Gość: Al Re: socjalizm nie jedno ma imię... IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 20:27
                            Tylko spróbuj to niektórym wytłumaczyć - np. Luce &Co.
                            Pozdrawiam
                      • Gość: luka Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!!---odpowiedź dla RÓŻy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 10:17
                        Gość portalu: chrizz napisał(a):

                        > imponujesz mi luka pojemnością swojej bibliteczki małeg faszysty,

                        Mam w niej jeszcze inne dzieła klasyków Lewicy: Stalina, Kadafiego, Lenin...
                        Pouczająca lektura - jak mówi znane przysłowie lewakiem jest ten, kto te wypociny
                        przeczytał, antysocjalistą natomiast ten, który je zrozumiał.

                        > ale samo
                        > korzystanie z książek to nie wszystko.Jakbyś poczytał ze zrozumieniem to byś
                        > wiedział, Mussolini nie używał słowa socjalizm zgodnie z jego znaczeniem.

                        Zgodnie z twoim znaczeniem, towarzyszu. Przeczytaj sobie list Indrisa - PPS-owiec
                        słusznie zauważa, że są różne socjalizmy.

                        > Kapitalizm pańswowy jest terminem wymyślonym przez Tony Cliffa (twórca
                        > International Socialism) i jest określeniem na stosunki gospodarcze w panujące
                        > w krajach demokracji ludowej.

                        Wszystko się zatem zgadza.

                        > Fabryki zbrojeniowe są zakładami o specjalnym
                        > statusie i na całym świecie pozostają w rękach państwa.--tak więc to nie ma nic
                        > wspólnego z nacjonalizacją.

                        Boeing jest przedsiębiorstwem państwowym?

                        > PS o emeryturę spytaj się sąsiadki

                        I co mam niby zrobić z odpowiedzią?
                        Salut, towarzyszu
              • Gość: jaski Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.chicago-21-22rs.il.dial-access.att.net 18.05.01, 23:47
                No to mnie zakoczyles. Musze przyznac, ze lubisz
                wiedziec o czym piszesz. Co prawda moja interpretacja
                bylaby nieco inna(mam ang.tlumaczenie "MK"), ale liczy
                sie tresc nie forma. TAk wiec publicznie oswiadczan, ze
                LUKA NIE JEST IMBECYL!!!
              • Gość: poter Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 15:28
                wielkie dzieki za cytaty z programu
              • Gość: Antinazi Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.chelmnet.pl 27.05.01, 13:24
                Gość portalu: luka napisał(a):
                > 1. Żądamy, aby państwo uznało za swój podstawowy obowiązek ożywienie przemysłu
                > i
                > poprawę warunków życia obywateli państwa.
                > 2. Żądamy niehonorowania dochodów nie osiągniętych przez pracę.
                > 3. Żądamy nacjonalizacji wszelkich przedsięwzięć, które dotychczas ukształtował
                > y
                > się w formie kompanii.
                > 4. Żądamy rozdzielenia korzyści osiągniętych w drodze handlu hurtowego.
                > 5. Żądamy wszechstronnego zabezpieczenia socjalnego dla ludzi w wieku emerytaln
                > ym.
                > 6. Żądamy, aby prawo rzymskie, które służy materialistycznemu porządkowi świata
                > ,
                > zastąpić nowym systemem prawnym w całych Niemczech.
                > 7. [...]Żądamy, aby państwo dbało o utalentowane dzieci ubogich rodziców, bez
                > względu na ich kategorię społeczną czy zawód. Państwo jest zobowiązane kształci
                > ć
                > je na swój koszt.
                >
                > "Program NSDAP" w: Adolf Hitler "Mein Kampf", Kraków 1992, str. 280-283
                > Wystarczy?
                > Czy mogę cię nazwać już imbecylem?

                Typowo ZChnowski, narodowy, Radio-Maryjny program

                Taki program musial sie spodobac burzujom-sponsorom Hitlera, ale czegoz to burzje
                nie zrobia aby zapobiec rewolucji socjalistycznej. Hitler to byl dla nich wybawca
                przed czerwonym zagrozeniem. Jakby go nie bylo, to burzuja wychodowalaby sobie
                innego Adolka, byle by tylko zostac przy korycie. Burzuazja w imie obrony swych
                korty jest w stanie poprzec ludobojcow na miare Hitlera.



                Precz z burzuazja, i ich platnymi psami nazistami!

                Precz z kapitalizmem, ustrojem ktory w imie obrony burzuazji gotowy jest na
                holokaust!

                Precz z prawicowymi-'nadludzmi'!

                • Gość: luka Re: Prawdziwy mężczyzna -- FASZYSTA!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.01, 08:51
                  Gość portalu: Antinazi napisał(a):

                  > Typowo ZChnowski, narodowy, Radio-Maryjny program
                  > Taki program musial sie spodobac burzujom-sponsorom Hitlera, ale czegoz to burz
                  > je
                  > nie zrobia aby zapobiec rewolucji socjalistycznej. Hitler to byl dla nich wybaw
                  > ca
                  > przed czerwonym zagrozeniem. Jakby go nie bylo, to burzuja wychodowalaby sobie
                  > innego Adolka, byle by tylko zostac przy korycie. Burzuazja w imie obrony swych
                  >
                  > korty jest w stanie poprzec ludobojcow na miare Hitlera.
                  > Precz z burzuazja, i ich platnymi psami nazistami!
                  >
                  > Precz z kapitalizmem, ustrojem ktory w imie obrony burzuazji gotowy jest na
                  > holokaust!
                  > Precz z prawicowymi-'nadludzmi'!

                  O - nie wiedziałem, że pensjonariusze zakładów psychiatrycznych otrzymali dostęp
                  do internetu.
    • Gość: Koń Kocy Re: Czy Perła jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 212.191.128.* 18.05.01, 07:47
      Cosik mi się widzi ,że Perła zmienił orientację seksualoną . Powiedz Perła czy
      ty jesteś aktywny , czy pasywny ?
      Wydaje mi się , ze teraz wszyscy będą pier....li Perłę .
      Perła z wozu koniowi Kocyby lżej !!!!
    • Gość: Pas Re: Rokita, Krzaklewski, Kaczynski, ... IP: *.ite.pwr.wroc.pl 18.05.01, 08:30
      i im podobni mają poglądy prawicowe, ale bałbym się założyc czy mają oba jaja wink
      • Gość: ........ Re: Rokita, Krzaklewski, Kaczynski, ... IP: 134.146.9.* 18.05.01, 09:32
        teraz to mnie zmartwiles (as)...

        moja corka nie moze sie zdecydowac czy seksowniejszy jest swiety mlodzianek
        Walendziak czy moze zlotousty Ujazdowski; moja zona mdleje kiedy widzi
        Krzaklewskiego (zwlaszcza z jednodniowym zarostem - Brad Pitt niech sie
        schowa); moja mama wzdycha po cichu do mecenasa Olszewskiego...

        i co ja im teraz powiem...
        • Gość: koń kocy Re: Rokita, Krzaklewski, Kaczynski, ... IP: 212.191.128.* 18.05.01, 10:26
          Gość portalu: ........ napisał(a):

          > teraz to mnie zmartwiles (as)...
          >
          > moja corka nie moze sie zdecydowac czy seksowniejszy jest swiety mlodzianek
          > Walendziak czy moze zlotousty Ujazdowski; moja zona mdleje kiedy widzi
          > Krzaklewskiego (zwlaszcza z jednodniowym zarostem - Brad Pitt niech sie
          > schowa); moja mama wzdycha po cichu do mecenasa Olszewskiego...
          >
          > i co ja im teraz powiem...

          odp
          a nie wspomniałeś nic o Niesiołowskim i jego synie Perle na których widok i ja
          się podniecam - to są wzorcowi mężczyźni !!!!
          Ze szpitala w Tworkach !!!
          Pozdrawiam.
          Koń Kocyby
      • Gość: Al Re: Dla uwstecznionego Perły IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 09:43
        Witaj krajanie,
        Cały twój tekścik traktuję jako prowokację z twojej
        strony. Z braku zdania w innych poruszonych na forum
        kwestiach, lub z chęci "dokopania" lewicy wysiliłes
        się na kilka zdań. Ten zbiorek kilku oklepanych haseł
        o "dawaniu", połączony z sugestią o zniewiesciałości i
        niedojrzałości nie wystarcza,na przekonanie
        kogokolwiek, o tym że lewica jest niedojrzała a
        świadczy raczej o tłumionej frustracji autora.

        Piszesz:
        "To takie zniewieściałe jest"
        Co jest zniewieściałe?. Wcześniej przy omawianiu
        innych spraw sugerowałeś mi razem z Luką
        zniewieścialość i homoseksualizm w odpowiedzi na posty
        w obronie spraw kobiet (aborcja, postepowość kobiet
        etc., sprawy obcych w Polsce itp itd). A co gorsze
        wtórowała wam w tym Róża, której widać odpowiada rola
        szarej myszy w swiecie prawicowych macho, rozdających
        razy na prawo i lewo.

        Sadzę, że u ludzi z poglądami lewicowymi są one
        wystarcząco dobrze ugruntowane, bez potrzeby sięgania
        do PRL-u. Prawica zaś jest chwiejna jak horągiewka na
        porywistym wietrze, a jej argumenty opierają się
        głównie na mówieniu jak to źle było w "komuniznie",
        jaka ta lewica była straszna przez 50 lat +
        podpieranie się narodową dumą i katolicyzmem a to
        akurat ciąży wam teraz jak balast i ciągnie na dno.
        Poglądy więksdzości obecnych tu dyskutantów wyrosły na
        fali późnej solidarności, nijak mającej się do obrony
        istotnych spraw dla których została stworzona.
        Wszystko dzieje się na zasadzie TKM i zasady g...a,
        które przyczepiło się do okrętu i mówi - płyniemy. W
        większości to "pampersy" które nie wiedzą dobrze co
        teraz ze sobą zrobić i tak naprawdę brak wam
        rzeczowych argumentów w stosunku do lewicy
        demokratycznej jaka mamy obecnie na scenie
        politycznej - oprócz standardowego - "spadkobiercy
        PZPR". Chwiejność poglądów i brak jedności będą się
        jeszcze długo odbijał czkawką prawicowcom, tobie też
        Perła.

        Piszesz:
        "Niby wszystko w porządku, chcą zabrać BOGATYM i dać
        BIEDNYM. Ale tak naprawdę chcą zabrać INNYM i dać
        SOBIE. Bo oni SIEBIE za BIEDNYCH mają. Trzeba im dać
        mieszkania, pracę, pieniądze, a wieczorem by chętnie
        possali cycusia mamy. Chłopcy lewicowcy. W marynarskie
        ubranka by się przystroili. I krótkie spodenki. No i
        co panowie Al, tyu, Banan, Indris i inni. Czy to nie
        SIEBIE za BIEDNYCH macie, w tej całej waszej lewicowej
        hipokryzji?"

        Sądziłem, że stać cię na głębsze analizy. Poziom -
        dzieciaka z podstawówki które dorwało się do
        klawiatury.
        Podobnie jak i ty sam sobie zawdzieczany pracę,
        pieniądze, mieszkania etc. Nie uważam się też za
        biednego.Nie mam zamiaru czegokolwiek komukolwiek
        odbierać aby innym dać. Nie jesteś aż tak bardzo tępy
        aby zrozumieć słuszność większości lewicowych haseł.
        Raczej tobie potrzebny jest cycuś, o ile nie mamy to
        kogoś innego aby wypłakać swoje żale po tym co dzieje
        się na prawej stronie sceny. Chciałby wiedzieć też o
        jakiej hipokryzji lewicy mówisz, wszak obecnie
        zakłamanie to domena prawicowych oszołomów.
        Miałem początkowo pominąć milczeniem ten prowokacyjny
        post, ale stwierdziłem, że piszesz tak głupio w
        stosunku do twoich wcześniejszych wynurzeń, że
        nalezałoby zwrócić na to uwagę.
        • Gość: Koń kocy Re: Al - ładnie dołożyłeś EDZIOWI Perle- ha,ha,ha....... IP: 212.191.128.* 18.05.01, 10:32
          ...bez komentarza.
          Pzdr
          Koń Kocyby
        • Gość: Róża dla Ala IP: 212.160.135.* 18.05.01, 10:58
          Al pisze:

          "Wcześniej przy omawianiu
          innych spraw sugerowałeś mi razem z Luką
          zniewieścialość i homoseksualizm w odpowiedzi na posty
          w obronie spraw kobiet (aborcja, postepowość kobiet
          etc., sprawy obcych w Polsce itp itd). A co gorsze
          wtórowała wam w tym Róża, której widać odpowiada rola
          szarej myszy w swiecie prawicowych macho, rozdających
          razy na prawo i lewo."

          To jest podłość. Nigdy nie uważałam ani nie określiłam Cię jako
          homoseksualistę. Ani nigdy nie posądzałam o zniewieściałość. Wręcz odwrotnie.
          Imputowanie mi roli szarej myszy jest również nie na miejscu. Zobacz, że np. z
          Perłą często się nie zgadzam. Ale teraz zażartował sobie i wyszło szydło z
          worka w postaci Twojego postu.
          • Gość: Al Re: Dla Róży IP: 192.168.1.* / 212.244.50.* 18.05.01, 11:29
            Wybacz Różo niezręczność z mojej strony. Chodziło mi o wtórowanie w sprawach
            postępowości kobiet, aborcji, obcych w Polsce, homoseksualizmu w ogóle.
            Rzeczywiscie niczego nie sugerowałaś, ale powyższą linię trzymasz. Przepraszam
            za włącznie Twojej do tego chóru.
            • Gość: Róża do Ala IP: 212.160.135.* 18.05.01, 11:39
              Gość portalu: Al napisał(a):

              > Wybacz Różo niezręczność z mojej strony. Chodziło mi o wtórowanie w sprawach
              > postępowości kobiet, aborcji, obcych w Polsce, homoseksualizmu w ogóle.
              > Rzeczywiscie niczego nie sugerowałaś, ale powyższą linię trzymasz. Przepraszam
              > za włącznie Twojej do tego chóru.

              Ja również przepraszam za to słówko "podłość". Masz racje. Trzymam tą linię, bo
              np. argumenty Luki są dla mnie b. przekonywujące niz Twoje (z całym szacunkiem).
              Ale też trzeba znać sie na żartach takich jak zrobił Perła i nie potrzebnie sie
              złościsz tylko przekonaj nas, że Perła nie ma racji. Czy tak naprawdę to
              większość na lewicy nie mysli o sobie/
              • Gość: Al Re: Dla Różyczki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 12:20
                Piszesz:
                "Ja również przepraszam za to słówko "podłość". Masz racje. Trzymam tą linię,
                bo np. argumenty Luki są dla mnie b. przekonywujące niz Twoje (z całym
                szacunkiem). Ale też trzeba znać sie na żartach takich jak zrobił Perła i nie
                potrzebnie sie złościsz tylko przekonaj nas, że Perła nie ma racji. Czy tak
                naprawdę to większość na lewicy nie mysli o sobie/ "
                --------------------------------------------------------------------------------
                Ależ, Różo droga, po epitetach Luki twoja "podłość" to balsam...... Ostatni
                post Perły to raczej nie żart a sprowokowanie dyskusji. A tak naprawdę nie będę
                nikogo przekonywał na odwrót: że lewicowiec to prawdziwy mężczyzna a prawica to
                kupa zniewieściałych facetów. Posiadanie określonych poglądów nie świadczy o
                niczym i nie miejsce na tłumaczenie się z tego...... Chociaż?.....Perła -
                hmmm: TA PERŁA !, rodzaj żeński przecież! Czy Perła to facet?. Miłego
                wypoczynku Różo.
                • Gość: Perła Al "rżnie głupa" IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 19:30
                  Al jako pierwszy odkrył pochodzenie mego nicka. Będąc z lubelszczyzny nie miał
                  z tym kłopotu. A teraz droga Różo, "rżnie głupa" w sposób książkowy wręcz,
                  zadając przewrotne pytania. Nieładnie panie doktorze. Może jeszcze napiszesz
                  kiedyś, że nie wiesz co znaczy brejdak lub prytka. Ale z Ciebie "lusus naturae".
                  • Gość: Al Re: Do Pana Piwko IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 20:18
                    Gość portalu: Perła napisał(a):

                    > Al jako pierwszy odkrył pochodzenie mego nicka. Będąc z lubelszczyzny nie miał
                    > z tym kłopotu. A teraz droga Różo, "rżnie głupa" w sposób książkowy wręcz,
                    > zadając przewrotne pytania."

                    Nie rżnę głupa i jestem daleki od tego Panie Piwko. Z rodzajem żenskim - dowcip ,
                    czyżby aż tak cię to ruszyło?.

                    "Nieładnie panie doktorze. Może jeszcze napiszesz
                    > kiedyś, że nie wiesz co znaczy brejdak lub prytka. Ale z Ciebie "lusus naturae"


                    Chciaz nie jesteś moim brejdakiem to mogę z tobą prytkę w Sasie obalić. Ale
                    sądząc po nicku a jeśli piszesz nocą to po noc-nicku wolisz piwko. Sądząc po
                    zadęciu to pochodzisz ze sródmiescia albo ze starówy (chociaz kiedyś nie
                    załapałeś nazwy - Sas). Ja - niedaleko browaru w którym warzyli (i warzą chyba
                    dalej) perłę. Dobra - jak świeża. Aha, nie jestem wybrykiem natury, Mr Beer.
                    Miłego weekendu


                    • Gość: Perła Re: Do Pana Szczepionki (szkoda, że nie na BSE) IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 19:33
                      jak to piszę to widzę dym z komina browaru na Kunickiego. Wiesz już skąd?
    • Gość: tyu Czy Perła o poglądach prawicowych jest nadal PROWOKATOREM...? IP: 157.158.68.* 18.05.01, 10:03
      ... intelektualnym, czy już błaznem?

      Wywołałeś mnie do tablicy, więc jestem i informuję uprzejmie, że przeczytałem.
      Jeśli chcesz poznać moją odpowiedź na twoje pytanie, poczytaj sobie moją
      wcześniejszą korespondencję z Luką, Manamą i Maro. (Wątek: Mam lewicowe poglądy
      i jestem z tego dumny.) Dla ułatwienia wyciągnięcia prawidłowych konkluzji: czy
      SIEBIE za BIEDNEGO mam, informuję uprzejmie, że nie jestem bezrobotnym, ani
      byłym pracownikiem PGR, o których tam piszę, a moje dochody sytuują mnie nieco,
      ale jednak powyżej średniej krajowej. Pudło, błazenku!

      Zaraz zaczynam swój weekend, pozdrawiam wszystkich i żegnam do poniedziałku.
      • Gość: KOŃ Kocy Re: Perła już od dawna jest błaznem.... IP: 212.191.128.* 18.05.01, 10:36
        ..tylko się ca ły czas maskował - poprostu teksty na forum pisał za niego jego
        pies ....
        Pzdr.
        Koń Kocyby
      • Gość: Perła Ulubione słowo lewicy: "Prowokator" - do tyu IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 19:06
        chyba nie żądasz abym z modemu czytał wątek z ponad 200 postami?
        jezeli poczułeś się dotknięty to wyluzuj się. szkoda, że taki sensowny w
        gruncie facet jak Ty buja się z lewicą. i daruj sobie błazna. ciekawe, że
        zamiast argumentów na lewicy tylko obelgi są. vide: Koń
        • Gość: tyu Re: Do prawej Perły, urażonej wielce. IP: 157.158.68.* 22.05.01, 07:40
          Jeśli aż tak uraziło Cię określenie “prowokator”, to wyjaśniam skąd się wzięło.
          Znasz zapewne określenie “prowokacja intelektualna”? Ktoś zrobił coś, co budzi
          sprzeciw, ale jednocześnie zmusza do myślenia. Jak nazwać człowieka, który to
          robi? “Prowokator intelektualny” źle się kojarzy? To może
          określenie “prowokujący intelektualista” ukoi Twój ból? Często nim bywasz, ale
          tym razem chyba przegiąłeś. Parę insynuacji, parę błazeńskich chwytów - i tyle,
          stąd konkluzja.
          Nie musisz oczywiście czytać tych KILKU postów, które Ci wskazałem. Dla
          dociekliwych mogą jednak stanowić dowód rzeczowy, że pisząc wyrażam poglądy, a
          nie załatwiam interesy. O to drugie należałoby raczej podejrzewać niejednego
          prawicowca, wściekłego, że a nuż ktoś zechce mu coś odebrać.
          Co do mojej “sensowności” (dziękuję za uznanie, odwzajemnione zresztą)
          i “bujania się z lewicą”. Niejaki Tadeusz Kotarbiński - człowiek niewątpliwie
          sensowny, intelektualnie i nie tylko - był lewicowcem, co więcej - ateistą;
          rzeźnik, do którego chodził - najprawdopodobniej endekiem. Sapienti sat?
          A co do obelg: kto sieje wiatr, zbiera burzę. Czy zapomniałeś już, jaki był
          styl dyskusji o Żydach, pedałach itp. gadach? Kto TAM bluzgał – lewica w
          marynarskich ubrankach?!
          Ukłony, ale nie błaznuj już w taki sposób.
    • Gość: RobertP Re: facet który prosi rząd o wsparcie.... IP: *.pnet.com.pl 18.05.01, 10:09
      ...jest nieudacznikiem i łajzą, żadne państwo nie może się opierać tylko na
      tych co chcą brać - nic lub niewiele dając w zamian.
      Dlatego panowie i panie - socjaliści z kęgu SLD-UP, socjalistyczni katolicy z
      części AWS, ROP,...., oszołomione tłuki z PPS i Rodziny radia Maryja,....

      Wszyscy są do siebie tak cholernie podobni - ciągle pieprzą smuty i rozkradają
      to co dostają z moich między innymi podatków.

      Jedni nazywają siebie prawicą narodową, katolicką, inni socjalistami,
      emerytami,.....
      - jeden i ten sam chłam który dołuje nasz kraj

      LUDZIE KTÓRZY BIORĄ - nic nie dając

      • Gość: Koń Kocy Re: RobertP chodzi jak śnięta ryba po FORUM i IP: 212.191.128.* 18.05.01, 11:02
        Faco - ty nie wisz o co chodzi, a dyskutujesz - byleby przciwko lewicy/ jak
        zamroczony / !
        Czy ty musisz ciągle ćpać tą amfe !!!!
        Koń Kocyby
        • Gość: luka Re: RobertP chodzi jak śnięta ryba po FORUM i IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 11:06
          Gość portalu: Koń Kocy napisał(a):

          > Faco - ty nie wisz o co chodzi, a dyskutujesz - byleby przciwko lewicy/ jak
          > zamroczony / !
          > Czy ty musisz ciągle ćpać tą amfe !!!!
          > Koń Kocyby

          Koniu Kocy, czy mógłbyś nieco rozleglej uzasadniać swoje twierdzenia? To, co
          napisałeś do tej pory to zwykły spam.
          • Gość: koń kocy Re: RobertP chodzi jak śnięta ryba po FORUM i ...do luki IP: 212.191.128.* 18.05.01, 11:21
            Gość portalu: luka napisał(a):

            > Gość portalu: Koń Kocy napisał(a):
            >
            > > Faco - ty nie wisz o co chodzi, a dyskutujesz -
            byleby przciwko lewicy/ ja
            > k
            > > zamroczony / !
            > > Czy ty musisz ciągle ćpać tą amfe !!!!
            > > Koń Kocyby
            >
            > Koniu Kocy, czy mógłbyś nieco rozleglej uzasadniać
            swoje twierdzenia? To, co
            > napisałeś do tej pory to zwykły spam.

            odp.
            luka - przeczytaj inne jego wypowiedzi to znajdziesz tam
            uzasadnienie !
            Np.,, Jeziorański jeżeli Moskal nie ma racji..."-ale po
            kolei !
            Konia z rzędem temu co go zrozumie- on nie wie z kim
            rozmawia i to co pisze to juz rebus ....
            Tyle na teraz .
            Pozdrawiam .
            Koń Kocyby
            • Gość: Al Dla Franka Kocyby i jego Konia Który Mówi IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 12:32

              Drogi Franciszku wraz z Koniem,
              Doceniam poparcie Twoje oraz Twojego Konia (jakaż klawiatura być musi!)w
              niektórych kwestiach ale byłbym niezmiernie wdzięczny za wyrażenie szerszej
              opinii , bez ograniczania sie do zdawkowych uwag. Zazdroszczę wam natomiast
              jednego: możecie wsiąść na siebie wzajem i pogalopować w plener tocząc przy
              okazji uczone dysputy. Miłego weekendu.
        • Gość: RobertP Re: Szanowny Koniu... IP: *.pnet.com.pl 18.05.01, 11:22
          odnośnie lewicy zabrałem głos po raz pierwszy - nie rozumiem zatem
          sformułowania "byle przeciw lewicy jak zamroczony..."

          Jeśli masz jakieś kontr-argumenty to może je przedstaw,....

          Moją wizję lewicy jasno i prosto sprecyzowałem,....

          możesz się z nią nie zgadzać

          wszyscy którzy myślą inaczej - to dla ciebie ćpuny ?

          Jak to pogodzić z ideałami lewicy ?
          • Gość: Koń kocy Re: Szanowny Koniu... IP: 212.191.128.* 18.05.01, 13:27
            Gość portalu: RobertP napisał(a):

            > odnośnie lewicy zabrałem głos po raz pierwszy - nie
            rozumiem zatem
            > sformułowania "byle przeciw lewicy jak zamroczony..."
            >
            > Jeśli masz jakieś kontr-argumenty to może je
            przedstaw,....
            >
            > Moją wizję lewicy jasno i prosto sprecyzowałem,....
            >
            > możesz się z nią nie zgadzać
            >
            > wszyscy którzy myślą inaczej - to dla ciebie ćpuny ?
            >
            > Jak to pogodzić z ideałami lewicy ?

            odp.
            RobercieP- dzisiaj już jaśniej piszesz. Wykorzystaj więc
            tą chwilę i przeczytaj na spokojnie to co wypisywałes
            przy okazji : ,,Jeziorański jeżeli Moskal nie ma
            racji...."- toż to arcydzieło ćpuna !/ tylko po kolei !!!
            Ja nie bronię nikogo winnego z lewicy czy z prawicy- ale
            ganię zwykłych łajdaków.Koniowi wszystko jedno kto nim
            pogania - wazne żeby miał pracę , nie był smagany batem
            bez potrzeby , a za swoją prace dostawał godne
            wyżywienie i miejsce w stajni ....
            Pzdr.
            Koń Kocyby.

            • Gość: RobertP Re: Szanowny Koniu... IP: *.pnet.com.pl 18.05.01, 13:36
              to,że nie rozumiesz - to twój problem

              a tak swoją drogą czy do kazdego tematu przyjmujesz inne imię ?

              - nie chce mi się wiecznie sprawdzać adresów i ich porównywać,

              Może zgłoś się do przychodni - schizofrenia jest już podobno uleczalna.
              • Gość: Kocyba + Re: Szanowny Koniu... IP: 212.191.128.* 18.05.01, 13:47
                Gość portalu: RobertP napisał(a):

                > to,że nie rozumiesz - to twój problem
                >
                > a tak swoją drogą czy do kazdego tematu przyjmujesz inne imię ?
                >
                > - nie chce mi się wiecznie sprawdzać adresów i ich porównywać,
                >
                > Może zgłoś się do przychodni - schizofrenia jest już podobno uleczalna.

                odp.
                1. Dałem to do czytania innym ....też nie rozumia geniuszu
                2. Ale w danym temacie jestem cały czas pod tym samym nickiem - trudno żebym w
                temacie ,, Ja Franek Kocyba..." / temat ironiczny - paniał !/ występował jako TY -
                musiałem z logicznego punktu widzenia być F. Kocebą...a potem pisał za mnie mój
                koń ...i on się podpisywał Koń Kocyby ...miej pretensje do konia .
                3. Robię to świadomię - więc i przychodnia nieaktualna .

                Ps.
                Hi, hi hi ...to ja Koń Kocyby - RobercieP ja ciebie rozumię , ze mną możesz
                rozmawiać ...twoje miejswce jest wśród koni...u nas swobodnie możesz się
                wypowiadac - zapraszam do swojej stajni...hi , hi , hi...
                Pozdrawiam
                Koń Kocyby

                • Gość: RobertP Re: cóż mógłbym dodać do powyższej autoprezentacji ? IP: *.pnet.com.pl 18.05.01, 14:10
                • Gość: Szymon Re: Szanowny Koniu... IP: *.wspa.lublin.pl 20.05.01, 08:49
                  Ale sie rozbrykałeś koniku. Mniej jedz węgla.
                  • Gość: KOŃ Re: Szanowny Koniu... IP: 212.191.128.* 21.05.01, 07:52
                    Gość portalu: Szymon napisał(a):

                    > Ale sie rozbrykałeś koniku. Mniej jedz węgla.

                    odp.
                    A co mam jeść jak Kocyba wszystkie pieniądze zamienia na Denaturat / ten
                    biały !!! /
                    Koń Kocyby

                    • Gość: Perła Re: Szanowny Koniu... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 00:20
                      Gość portalu: KOŃ napisał(a):

                      > Gość portalu: Szymon napisał(a):
                      >
                      > > Ale sie rozbrykałeś koniku. Mniej jedz węgla.
                      >
                      > odp.
                      > A co mam jeść jak Kocyba wszystkie pieniądze zamienia na Denaturat / ten
                      > biały !!! /
                      > Koń Kocyby
                      >


                      kiedy KONIU wytłumaczysz mi jaka jest różnica między K. a k. Pamiętasz?
        • Gość: Maro Re: RobertP chodzi jak śnięta ryba po FORUM i IP: 194.3.119.* 18.05.01, 14:18
          CZy ty jesteś prawdziwy koń czy jeszcze źrebię? Powiedz coś mądrego abym mógł
          Cię zidentyfikować.
          • Gość: Koń Kocy Re: RobertP chodzi jak śnięta ryba po FORUM i IP: 212.191.128.* 18.05.01, 14:51
            Gość portalu: Maro napisał(a):

            > CZy ty jesteś prawdziwy koń czy jeszcze źrebię? Powiedz coś mądrego abym mógł
            > Cię zidentyfikować.

            odp.
            Jestem stary koń Kocyby - ot taki,, Łysek z pokładu Idy".
            A dla innych,,Koń który mówi"
            Konia tylko może zrozumieć RobertP - jego poziom .
            Pzdr.
            Kon Kocyby .
    • Gość: Indris Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 213.135.34.* 18.05.01, 17:20
      Odpowiadam na pytanie z tytułu. Mężczyzna (wszystko jedno czy pisany dużymi literami, czy małymi) to
      jest człowiek o pewnych cechach płciowych a nie charakterologicznych.
      • Gość: Perła Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 19:00
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > Odpowiadam na pytanie z tytułu. Mężczyzna (wszystko jedno czy pisany dużymi lit
        > erami, czy małymi) to
        > jest człowiek o pewnych cechach płciowych a nie charakterologicznych.

        to oczywiste, ale też terminem "mężczyzna" określamy osobnika, który nie woła
        ciągle: dajcie mi papu.

        • Gość: Jureek Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 62.8.156.* 18.05.01, 22:42
          Gość portalu: Perła napisał(a):

          > to oczywiste, ale też terminem "mężczyzna" określamy osobnika, który nie woła
          > ciągle: dajcie mi papu.
          >

          A kolega luka zdefiniowal mezczyzne jeszcze ciekawiej - jako osobnika, ktory nie zawaha sie na kobiete
          powiedziec "baba".
          Czy zadajac tytulowe pytanie wziales i te definicje kolegi luki pod uwage?
          Jurek

          • Gość: luka Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 10:32
            Gość portalu: Jureek napisał(a):

            > A kolega luka zdefiniowal mezczyzne jeszcze ciekawiej - jako osobnika, ktory ni
            > e zawaha sie na kobiete powiedziec "baba".

            O, kolejny lewicowy funkcjonalny analfabeta.
            Alowi starałem się wytłumaczyć, że czym innym jest słownictwo używane przez
            facetów podczas konsumpcji piwa po meczu, a czym innym maniery w kontaktach z
            kobietami. To, co uchodzi w pierwszej sytuacji, jest niedopuszczalne w drugiej.
            Ani Al, ani ty nie jesteście w stanie tego pojąć.
            • Gość: Jureek Re: Czy mężczyzna nie pijacy piwa jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 62.8.156.* 23.05.01, 08:19
              Jakze latwo zostac w oczach luki lewicowcem.
              Luka nie wie, bo o tym nie pisalem, ze jestem za niskimi podatkami, za ograniczeniem roli panstwa, przeciw ulgom i
              koncesjom itd, ale nic to, wystarczy, ze przypomne, jak to luka nazwal kobiete baba (i to wcale nie w rozmowie z
              kumplami przy piwie, tylko podczas dyskusji na forum) i juz luka otwiera szufladke z napisem "lewicowi" i pakuje
              mnie do niej. Prawda, luka, jaki ten swiat jest prosty? Kto nie z nami, ten przeciw nam?
              Jurek

              Nie bede taki, dostarcze Ci jeszcze jeden argument, zebys mogl spokojnie nazwac mnie "zniewiescialym,
              lewicowym analfabeta funkcjonalnym" - wyobraz sobie, ze nie pije piwa smile

              • Gość: luka Re: Czy mężczyzna nie pijacy piwa jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.01, 08:42
                Gość portalu: Jureek napisał(a):

                > Jakze latwo zostac w oczach luki lewicowcem.
                > Luka nie wie, bo o tym nie pisalem, ze jestem za niskimi podatkami, za ogranicz
                > eniem roli panstwa, przeciw ulgom i
                > koncesjom itd, ale nic to, wystarczy, ze przypomne, jak to luka nazwal kobiete
                > baba (i to wcale nie w rozmowie z
                > kumplami przy piwie, tylko podczas dyskusji na forum) i juz luka otwiera szufla
                > dke z napisem "lewicowi" i pakuje
                > mnie do niej. Prawda, luka, jaki ten swiat jest prosty? Kto nie z nami, ten prz
                > eciw nam?

                Mój drogi, dla mnie prawicowiec to osoba odpowiedzialna, rozumiejąca następstwa
                swoich czynów, potrafiąca przewidzieć konsekwencje. Jeżeli wyciąga przeciw komuś
                jakiś zarzut, to upewnia się, czy rzeczywiście jest zasadny. Bardzo Cię proszę -
                przeczytaj jeszcze raz inkryminowany fragment wraz z polemiką. Nie uwierzę, że
                nie jesteś w stanie zrozumieć w czym rzecz (Al nie zrozumiał i podniósł
                bezpodstawnie jazgot. No, ale od lewaka nie wymaga się z definicji głębi analizy).
                I żeby nie było, że oskarżam bezpodstawnie wszystkich mający nieco inne poglądy -
                jeżeli moje wyobrażenie o Tobie jest mylne, to z przyjemnością odszczekam
                publicznie swoje inwektywy wobec Ciebie (wiesz - jednego lewicowca będzie mniej!).

                > Nie bede taki, dostarcze Ci jeszcze jeden argument, zebys mogl spokojnie nazwac
                > mnie "zniewiescialym,
                > lewicowym analfabeta funkcjonalnym" - wyobraz sobie, ze nie pije piwa smile

                To akurat jest argument w drugą stronę - piwo to napój raczej plebejski.
                Pozdrawiam
      • Gość: luka Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 10:35
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > Odpowiadam na pytanie z tytułu. Mężczyzna (wszystko jedno czy pisany dużymi lit
        > erami, czy małymi) to
        > jest człowiek o pewnych cechach płciowych a nie charakterologicznych.

        Charakterologicznych również - wiąże się to z obecnością różnych dla obu płci
        hormonów (np. testosteron sprawia, że mężczyźni są bardziej agresywni).
    • Gość: *** Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 18:16
      Ciekawe postawienie sprawy. Czy mam rozumiec, ze prawicowiec mysli jajami, bo
      taki z twojego postu wynika wniosek, sadzac z twojego uzaleznienia funkcji
      umyslowych (a takimi sa przekonania polityczne) od genitaliow. Coz, rezultaty
      rzadzenia prawicy raczej twoja teze potwierdzaja. Idzcie wiec po rozum do
      GLOWY, prawicowcy, a moze wtedy do was dotrze, ze ludzie dziela sie nie
      na "etos" i "komune", a na ludzi przyzwoitych i uczciwych z jednej strony a na
      zlodziei i oportunistow z drugiej strony. Ale jadrami do tego sie nigdy nie
      domyslicie. Pozdrawiam!
    • Gość: Manama Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 212.71.46.* 18.05.01, 21:45
      Perła – zadziorny tekst. I sądzę, że w większości trafiony! Gratuluję.
      Znacie (pamiętacie) definicje systemów społecznych wg. standardu 2 krów?
      - Socjalizm: nasz 2 krowy. Zatrzymujesz jedną dla siebie, a drugą oddajesz
      sąsiadowi;
      - Komunizm:nasz 2 krowy. Rząd rekwiruje obydwie, a uzyskane mleko dzieli
      pomiędzy ciebie i sąsiada;
      - Faszyzm: nasz 2 krowy. Oddajesz mleko rządowi, a on ci je następnie
      odsprzedaje;
      Dalej już tylko:
      - Nazizm: masz 2 krowy. Zostajesz zamordowany przez rząd, który konfiskuje
      twoje krowy...
      Proszę tylko nie zawężać kryterium lewicowości do SLD, PPS i UP! Przecież np.
      AWS to też lewica i to w najlepszym wydaniu (vide: kolesie, podatki, ustawa
      reprywatyzacyjna itp)! Związek zawodowy jako siła napędowa prawicy? Toż to
      prawdziwy majstersztyk na skalę światową! W Polsce przez ostatnie 12 lat nie
      było u władzy żadnej partii prawicowej!
      Lewicowcy zawsze twierdzili (i dalej twierdzą), że wiedzą lepiej jak wydawać
      czyjeś pieniądze (a mieli już kilkadziesiąt podejść do rządzenia w różnych
      krajach – wszystkie jak na razie nieudane...). Stosując demagogiczne hasła i
      pomijając jakiekolwiek rozsądne argumenty żądają czegoś, co tylko oni uważają
      za słuszne. Co ciekawe, sami oczywiście stronią od pracy i ponoszenia kosztów
      funkcjonowania państwa, zostając posłami, związkowcami, członkami rad
      nadzorczych i innych ciał "doradczych" – opłacanych z naszych pieniędzy! Przy
      okazji kryją się za parasolem ustaw, które ich chronią (immunitety,
      nieopodatkowane diety poselskie, finansowanie partii z budżetu, nieusuwalni
      działacze związkowi itp). Problem polega tylko na tym, że pieniądze biorą od
      tych, którzy je ciężko wypracowali (proszę sobie darować jakieś kryminalne albo
      układowe przykłady). Ci z lewicowców, którzy jakimś trafem nie załapali się
      do "układów" twierdzą, że do większego finansowania budżetu należy zmusić
      wszystkich zaradnych i pracowitych. To ja się pytam: Dlaczego? Żeby państwo
      znowu te fundusze roztrwoniło na biurokrację, zwolnienia podatkowe, odprawy dla
      górników, dziwne fundusze okołobudżetowe, jedynie słusznych artystów itp., przy
      okazji promując rzeszę darmozjadów, zarządzających tymi pieniędzmi (wszelkich
      maści i wyznań – SLD, AWS, UP, PSL, UW)? Chrizz – kiedy zamierzasz wyciągnąć
      rękę do budżetu o dofinansowanie "komitetu antybush" i jakich argumentów
      użyjesz, aby tego dokonać?
      Równy start dla wszystkich? Nie zauważyłem, żeby w Polsce był to problem
      zasadniczy. Chyba, że niektórym przeszkadza fakt, że efekty pracy jednego
      pokolenia przechodzą na rzecz następnego (dzieci lub spadkobierców). Rozumiem,
      że lewicowcy chcieliby przejmować wszystko i dzielić wg swoich uznań. Tylko czy
      będą dzielić sprawiedliwie czy też po równo...? Doskonale widać to na
      przykładzie "regulowanych" cen mieszkań w prywatnych kamienicach i
      reprywatyzacji – potwierdzając, że nasze, wciąż lewicowe państwo, popiera zabór
      mienia i staje się zwykłym paserem (uprzedzając pytanie – nie jestem
      właścicielem żadnej kamienicy, ani nie występuję o zwrot czegokolwiek – radzę
      sobie sam). Lewicowcy mają sobie znane parytety i zawsze znajdą dziedzinę,
      której należy się wsparcie – ale najlepiej, żeby opłacona była przez innych (a
      ja np. nie chcę utrzymywać ani SLD ani AWS ani zwalnianych górników
      ani "mniejszości narodowości śląskiej"). Jak słusznie zauważył Luka np. mecenat
      państwa tylko szkodzi. Prawdziwa sztuka (jak i wszystko inne) zawsze potrafi
      się obronić!.
      PS.Niestety w tym wątku większość z tych, którzy którzy reprezentują lewą
      stronę (Koń Kocy, Pas, Vist, chrizz, jaski) po prostu ją ośmiesza – zresztą jak
      i siebie.Nie owijają w bawełnę. Zero wiadomości, zero logicznego myślenia i
      zero argumentów! Hajda na Soplicę! Inwektywy i niewyszukane próby poniżenia
      dyskutantów. Widać, że brakuje im tego "dialektycznego myślenia", które
      zawodowi lewicowcy zdobywali podczas "studiów i szkoleń" w tzw. "akademiach
      marsizmu-leninizmu". Nie będę ciągnął tego wywodu dalej, bo Al (super tekst!)
      ujął to w emalii do "Dla Franka Kocyby i jego Konia, Który Mówi".

      Pozdrawiam wszystkich, którzy nie obrażają innych.
      • Gość: tyu Re: do bezrefleksyjnego Manamy IP: 157.158.68.* 22.05.01, 07:43
        Witaj ponownie!
        Czy czytałeś już mój ostatni post do Ciebie? Jeśli tak – wszystko zapomniałeś i
        będę musiał się powtarzać. Piszesz mianowicie:
        „Lewicowcy zawsze twierdzili (i dalej twierdzą), że wiedzą lepiej jak wydawać
        czyjeś pieniądze...”
        Ktoś chce wydawać CZYJEŚ pieniądze - to chyba twoja obsesja...
        „...(a mieli już kilkadziesiąt podejść do rządzenia w różnych krajach –
        wszystkie jak na razie nieudane...)”
        Czy kilkadziesiąt lat pokoju społecznego i ciągłego rozwoju państw
        skandynawskich to też nieudany eksperyment? Ile lat potrzebujesz: sto, pięćset?
        Czy fakt rządzenia partii lewicowych w większości państw zachodnioeuropejskich
        nie jest dowodem, że podejścia bywały udane, przynajmniej zdaniem społeczeństw
        tych państw? Czy może Ty po prostu wiesz lepiej – tak jak Polonia na Zachodzie
        wie lepiej, że najlepszy Prezydent Polski to Wałęsa?
        „Stosując demagogiczne hasła i pomijając jakiekolwiek rozsądne argumenty żądają
        czegoś, co tylko oni uważają za słuszne.”
        Skąd ta wiedza – rozwiązałeś równanie matematyczne, które dowodzi słuszności
        twych sądów, czy po prostu „demagogia” to synonim poglądów nie należących do
        Ciebie?
        „Co ciekawe, sami oczywiście stronią od pracy i ponoszenia kosztów
        funkcjonowania państwa, zostając posłami, związkowcami, członkami rad
        nadzorczych i innych ciał "doradczych" – opłacanych z naszych pieniędzy!”
        Rozumiem z tego tekstu, że „praca” to np. praca sklepikarza, dealera,
        ewentualnie hurtownika, którzy „ponoszą koszty”, ale już pichcenie ustaw przez
        posłów, kontrola budżetu firmy przez radę nadzorczą, czy użeranie się o układ
        zbiorowy to wałkonienie się i wyciąganie nienależnych pieniędzy od tych,
        których praca jest prawdziwa. Chyba, że należy rozumieć to inaczej: to
        wszystko, to TEŻ praca, tylko obecni jej wykonawcy wykonują ją wyjątkowo
        źle.Ale jakość pracy parlamentu obecnej kadencji, to jakość pracy CAŁEJ
        koalicji AWS-UW-PO - wciąż de facto istniejącej, a nie przyczyna, że lewica -
        pobożna czy bezbożna, jest taka-siaka. Podobnie - beneficjenci władzy w radach
        nadzorczych itd.
        „Przy okazji kryją się za parasolem ustaw, które ich chronią (immunitety,
        nieopodatkowane diety poselskie, finansowanie partii z budżetu...”
        Immunitety chronią „po równo”: prawicę, centrum i lewicę. Jakoś nikt z posłów
        prawicy z ogniem w oczach nie walczy o ich zniesienie, czy ograniczenie. Diety
        a PENSJE posłów to dwie różne rzeczy. Pensje są znacznie wyższe od diet, ale
        też opodatkowane na normalnych, ogólnopolskich zasadach. Finansowanie z
        budżetu, tak zwalczane przez Platformę, to jeden z lepszych sposobów ukrócenia
        korupcji: firmy I TAK będą płacić partiom, tyle że z podatków, a nie pod stołem
        i bez możliwości żądania ustaw dogodnych dla firmy, która daje, a niekorzystnej
        dla konkurencji, np. ustawy o wysokich (lub niskich) cłach na - powiedzmy -
        żelatynę. Ale znowu KTOŚ sięga po pieniądze „ciężko zapracowane” w sytuacji,
        gdy firma SAMA wie lepiej, że płaci za NISKIE cła, a nie za wysokie i że za
        swoje pieniądze oczekuje zniszczenia konkurencji przez Sejm, a nie rozkwitu
        polskiego przemysłu żelatynowego.
        Itd itp. Mógłbym tak obrabiać większość Twych stwierdzeń do znudzenia.
        Poprzestanę tylko na jeszcze jednym. Piszesz: „Równy start dla wszystkich? Nie
        zauważyłem, żeby w Polsce był to problem zasadniczy.” A słonia zauważyłbyś,
        gdyby stał przed tobą? Też pewnie stwierdziłbyś, że jest co prawda jakaś szara
        ruchoma ściana, ale to na pewno nie słoń, bo nie widzisz trąby.
        Ogólnie - Twoje tezy zawierają kilka zasadniczych błędów. Najważniejsze:
        1. AWS to lewica. Dowód lewicowości: „kolesie, podatki, ustawa
        reprywatyzacyjna”. A zatem Partia Liberalno-Demokratyczna w Japonii, czy władze
        Rep. Koreańskiej, to też lewica? Ciekawa definicja: wszystko, co skorumpowane
        jest lewicą, niezaleznie od programu gospodarczego!
        Owszem, jest PARANOJĄ budowa prawicowej formacji na bazie związku zawodowego,
        ale paranoja ta wciąż w Polsce funkcjonuje. Dowodem, że obecny rząd jest
        prawicowy, jest jego program gospodarczy - realizowany do dziś. Balcerowicz
        odszedł, monetaryzm pozostał. Nie dyskutuję - dobrze to czy źle, ani czyimi
        rękami jest to robione. Chodzi o fakt.
        Drugi dowód „nielewicowości” AWS to ich pozagospodarcze pomysły. Cóż takiego
        ich podnieca: likwidacja aborcji, likwidacja pracy w niedzielę, lustracja,
        reprywatyzacja (jeśli dla Ciebie to dowód lewicowości, to gratuluję rozeznania)
        itd. Praca w niedzielę ma być zlikwidowana oczywiście nie dlatego, że
        pracownicy (np. załogi hipermarketów) mają wypocząć, tylko dlatego, że mają
        dzień święty święcić.
        2. Podatki. Czy ta „pozostała” lewica, czyli SLD-UP twierdziła, że podniesie
        podatki (np. że wycofa obecną ustawę, stopniowo podatki ograniczającą), czy
        tylko rozwściecza Cię fakt, że podatki, które Ty wpłacisz będą rozdysponowywać
        oni - ci wstrętni, tacy-siacy-owacy, których tak nie znosisz!!! Myślę, że
        zdecydowanie to drugie, reszta to margines. Nieważne co zrobią po przejęciu
        władzy. Ważne, że zrobią to ONI - z definicji źli.
        Mam nadzieję, że nie obraziłem Cię zanadto i mogę zabrać moją cząstkę Twych
        pozdrowień.
        Niezależnie od werdyktu - pozdrawiam Cię i życzę owocnych przemyśleń.
        • Gość: Manama Re: do Tyu, który prawicowość SLD udowodnił! IP: 193.188.101.* 22.05.01, 17:47
          Tyu,
          ja nie mam tyle czasu co Ty, aby uczestniczyć w tym Forum. Ja pracuję,
          zarabiam, płacę podatki (potrafię z nimi żyć), a tacy jak Ty zastanawiają się
          tylko jak te podatki wykorzystać. Krótkie pytanie – jakim prawem mienisz się
          lepiej wiedzącym ode mnie na co je spożytkować?
          Kiedyś napisałeś, o kimś, że przypomina "belfra". Przeanalizuj zatem swoje
          zdania do mnie: "Czy czytałeś już mój ostatni post do Ciebie? Jeśli tak –
          wszystko zapomniałeś i będę musiał się powtarzać" oraz "Ogólnie - Twoje tezy
          zawierają kilka zasadniczych błędów". Jakieś refleksje?
          Tworzysz swoje teorie, przypisujesz je mnie, a następnie mnie za nie
          krytykujesz. Przykłady:
          Napisałem, że uważam AWS za lewicę. Ty się z tym nie zgadzasz i dalejże "Huzia
          na Józia!". Proszę zauważyć, że dzięki temu nawrzucałeś kolejnej, lewicowej wg
          mnie, formacji...
          Nigdzie nie napisałem, że "...wszystko, co skorumpowane jest lewicą,
          niezaleznie od programu gospodarczego!" - przylepiasz mi łatkę, którą sam
          spreparowałeś.
          Praca. Ja pracą nazywam wszelkie czynności, które przynoszą wartość dodaną. A
          prezesowanie, zasiadanie w radach nadzorczych z klucza partyjnego w 99% tego
          warunku nie spełnia. Nigdzie nie pisałem o pensjach poselskich, które mi
          tłumaczysz. I nie krzycz na mnie, pisząc dużymi literami, bo pójdę się bać...
          Piszesz: "...reprywatyzacja (jeśli dla Ciebie to dowód lewicowości, to
          gratuluję rozeznania)". A co? Zaproponowana forma reprywatyzacji jest wg Ciebie
          OK?
          Piszesz: "... czy tylko rozwściecza Cię fakt, że podatki, które Ty wpłacisz
          będą rozdysponowywać oni - ci wstrętni, tacy-siacy-owacy, których tak nie
          znosisz!!! Myślę, że zdecydowanie to drugie, reszta to margines. Nieważne co
          zrobią po przejęciu władzy. Ważne, że zrobią to ONI - z definicji źli". Tyu,
          tutaj to już Cię zupełnie poniosło... Wiedz, że ja się nie wściekam, bo o
          siebie dbam. A z podatkami żyję i radzę sobie doskonale. Ty za to z finezją
          oskarżasz mnie znowu o coś, co nawet nie przeszło mi przez myśl (nie
          wspominając o klawiaturze).
          Piszesz, że "...dowodem, że obecny rząd jest prawicowy, jest jego program
          gospodarczy - realizowany do dziś. Balcerowicz odszedł, monetaryzm pozostał".
          Czy chcesz mi udowodnić, że SLD i PSL to też prawica? Przecież kontynuowali
          monetaryzm Balcerowicza w latach 93-97...
          Coś o lewicowej demagogii?
          Piszesz, że dzięki finansowaniu partii politycznych z budżetu skończy się
          korupcja. Tyu, sam chyba nie wierzysz w to, co piszesz. Albo znamy inną
          Polskę...
          Piszesz: "A słonia zauważyłbyś, gdyby stał przed tobą? Też pewnie
          stwierdziłbyś, że jest co prawda jakaś szara ruchoma ściana, ale to na pewno
          nie słoń, bo nie widzisz trąby". Ja napisałem, o aspekcie dziedziczenia w
          odniesieniu do równości szans. A Ty? Wyrywasz zdanie z kontekstu i piszesz ...
          w sumie nie wiem o czym. Oświeć mnie zatem i napisz, kto znowu dostaje za małe
          wsparcie z budżetu.
          Piszesz: "Itd itp. Mógłbym tak obrabiać większość Twych stwierdzeń do
          znudzenia". Wiem, wiem... Wylewność, nieomylność, zanudzanie plus brak
          konkretów, to jedna z cech lewicowych. Fidel idolem?

          Pozdrawiam, machając prawą ręką!
          • Gość: Gość Re: do Tyu, który prawicowość SLD udowodnił! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.01, 19:12
            Manama,

            daj sobie spokój. Przecież ten tyu, to lewy koleś. W jego wypadku badanie na
            EEG nie da efektu "ping". Wszystko.

            Trzymaj się!
    • Gość: yarek Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 23:07
      Perła, idź ty już spać!
      • Gość: Julek Re: Biedny Perla? IP: *.cache.pol.co.uk 19.05.01, 12:41
        Ja, jak zwykle czytam przewaznie tylko naglowki i najkrutrze wypowiedzi, wiec i
        tym razem, wywnioskowalwem z naglowka tego watku, ze Perla nie moze odroznic
        pogladu od erekcji, a szkoda. Widac ze Perla zna bardzo malo zycie, pomimo
        wyksztalcenia, i zdaje mu sie, ze w Ameryce nie ma biednych, ze w Ameryce
        ludzie nie umieraja z glodu, ze w Ameryce ludzie mogz chorowac tak dlugo az sie
        wylecza i ze chorych nie wurzucaja ze szpitali, na bruk, gdy im zabraknie
        pieniedzy na leczenie. Szkoda ze jmu sie zdaje ze czym dluzsza wypowiedz tym
        madrzejsza. Wlasnie ze w krajach rzedzonych przez "Centro-lewice" stopa zyciowa
        jest najwyzsza, ze zarobki sa mniej zroznicowane i opieka lekarska jest
        od "Kolebki do grobowej deski".
        Jezeli Perle chodzi o meskosc, to moim zdaniem, najleprzymi sedziami tego
        walory sa kobiety, a moze Perla nie odroznia meszczyzny od meskosci, a nie
        zapatrywania polityczne. Jak kiedys slynna Hollywoodzka gwiazda Mea West
        powiedziala do swojego oblubienca "Czy ty nosisz rewolwer w kieszeni, czy
        naprawde masz az taka ochote na mnie?.
        • Gość: Perła Re: Bogaty Julek? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 14:10
          Julek napisał:

          "a moze Perla nie odroznia meszczyzny od meskosci"

          To prawda. Nie znam czegoś takigo jak "meszczyzny".
          Może chodzi o mężczyznę? A tobie bogaty Julku kojarzy
          się wszystko z onanizmem i może dlatego "meszczyzny"
          to dla ciebie męzczyzna? Nie czytaj nagłówków tylko
          tekst! I pamiętaj, że to nieprawda, że najlepsza baba
          to własna graba.
          • luzer Re: Bogaty Julek? 19.05.01, 14:53
            Perła, nie czepiaj się ortografii, to nieelegancko, zwłaszcza wobec ludzi,
            którzy od dawna mieszkają poza Polską. Poza tym u Ciebie, od czasu do czasu,
            też się coś przytrafi, a ja Ci tego nigdy nie wytykam. Pozdrawiam.
            • Gość: Perła Re: Bogaty Julek? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 15:02
              luzer napisał(a):

              > Perła, nie czepiaj się ortografii, to nieelegancko, zwłaszcza wobec ludzi,
              > którzy od dawna mieszkają poza Polską. Poza tym u Ciebie, od czasu do czasu,
              > też się coś przytrafi, a ja Ci tego nigdy nie wytykam. Pozdrawiam.

              Ja się nie czepiam ortografii tylko piszę do niego językiem, który on zna.

              • Gość: Julek Re:Biedny Perla IP: *.sponger.dialup.pol.co.uk 19.05.01, 18:26
                Bogaty nie jestem, poprostu dozywam swoich lat na emeryturze i nie w Ameryce.
                Ale widze ze pan Perla ma bardzo szybki zaplon i sie unosi, jak balon
                nadmuchany goracym powietrzem, uwazajac ze moze wywyzszac sie i patrzac na
                wszystkich z gory, wyszydzac i krytykowac kwzdego kto nie ma takich pogladow
                jak sam. Jezeli wolno Panu, to niech bedzie wolno i mnie zadrwic z Pana,
                bo "Biedny Perla" to nie byla aluzja do panskigo konta bankowego, ale do
                zawartosci szarej masy miedzy panskimi uszami. Pozdrawiam
            • Gość: Julek Re: Luzer IP: *.honker.dialup.pol.co.uk 19.05.01, 20:38
              Luzer, dzieki.
              Jednak 62 lata po za krajem swoje robi.Pozdrawiam
              • Gość: Perła Re: Julek IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 21:38
                No Julek, bez obrazy. OK? Przepraszam za te słowa.
                • Gość: Julek Re: Julek do Perly IP: *.barrelled.dialup.pol.co.uk 19.05.01, 21:43
                  Perla, no to graba i bruderszaft. Pozdrawiam
                  • Gość: Perła Re: Julek do Perly IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 21:47
                    Gość portalu: Julek napisał(a):

                    > Perla, no to graba i bruderszaft. Pozdrawiam

                    super, że się nie obrażasz.
                    też pozdrawiam
              • luzer Re: Julek 19.05.01, 23:27
                Jak na tak długi czas emigracji, jesteś językowo niemal bez zarzutu. Podziwiam.
                Moi niektórzy koledzy już po pięciu latach w Niemczech mieli spore problemy ze
                zrozumieniem mnie.wink
                A Perła jest OK, daje się lubić. Czasem ponoszą go emocje, ale kogo z nas nie
                ponoszą? Serdecznie pozdrawiam.
    • Gość: Vist TYLKO mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ ! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.01, 18:43

      Reszta to:

      - lokaje

      - księża

      - impotenci
      • Gość: Perła Tylko Vist nie jest mężczyzną IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 21:42
        Gość portalu: Vist napisał(a):

        >
        > Reszta to:
        >
        > - lokaje
        >
        > - księża
        >
        > - impotenci

        Vist, siebie zapomniałeś dopisać do listy, co niniejszym czynię.
        • Gość: Vist Re: Tylko Vist jest ...... propozycja dla Mężczyzn katolików - godna IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.05.01, 14:01
          > > - lokaje
          > >
          > > - księża
          > >
          > > - impotenci
          >
          > Vist, siebie zapomniałeś dopisać do listy, co niniejszym czynię.

          (Są kobiety, które myślą inaczej smile)))))

          Mh... dotknięty ? Która z powyższych kategorii Ci pasuje ?

          Dla prawicowca, Polaka (dotkniętego impotencją) romantycznie brzmi:


          " My u Chrystusa są za ordynansa, słudzy Mary y i..." (fragment pieśni-ładnej)


          brzmiącej godnie (w tej opresji).
    • Gość: dyzja Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 195.205.181.* 19.05.01, 23:21
      A cóż to w ogóle za pytanie??? Prawdziwy mężczyzna to tylko ten wyznający opcję
      lewicy. Wierzcie mi, wiem, co piszę.
      • luzer Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? 19.05.01, 23:33
        Gość portalu: dyzja napisał(a):

        > A cóż to w ogóle za pytanie??? Prawdziwy mężczyzna to tylko ten wyznający opcję
        >
        > lewicy. Wierzcie mi, wiem, co piszę.

        O kurczę, a ilu ich przetestowałaś(eś), skoro tak "wiesz, co piszesz"???

    • Gość: miska Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: *.wspa.lublin.pl 20.05.01, 11:45
      pewno, że nie jest
    • Gość: Vist MĘSKOŚĆ ma kolor czerwony !!! :-)) i jest prospołeczna ! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.05.01, 14:14

      Czarny jest kolor martwicy.


      Wzwód (zwany też erekcją) opiera się na.....

      r o z l u ź n i e n i u mięśni gładkich

      kontrolujących mapływ krwi do ciał jamistych.

      Zaciekłość - charakterystyczna dla prawicowców,

      nie pozwala na erekcję sad((((( .


      Proszę Panie ! O pewnych doświadczeniech

      porównawczych o potwierdzenie tego co tu piszę.

      Luz i prospołeczne nastawienie, prowadzą w efekcie

      do erekcji prawdziwie męskich smile)))))) .

      Męskość, to grzech ! "Czyste" myśli .....

      i celibat oto prawdziwe ideały prawicy !!!!
      • Gość: poter Re: MĘSKOŚĆ ma kolor czerwony !!! :-)) i jest prospołeczna ! IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.01, 15:17
        mieszasz religie do polityki (zreszta w chamski i prymitywny
        sposob).prawicowcem sie nie jest ze wzgledu na wyznanie,dla mnie prawica to
        pojecie gospodarcze .Tylko podejscie do gospodarki oraz wolnosci jednostki
        roznicuje dla mnie czy cos jest prawica czy lewica a nie kwestia tego co
        ktoswyznaje .
        • Gość: Vist Re: MĘSKOŚĆ ma kolor czerwony !!! :-)) i jest prospołeczna ! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.05.01, 11:18
          Gość portalu: poter napisał(a):

          > mieszasz religie do polityki.
          > prawicowcem sie nie jest ze wzgledu na wyznanie,

          Mh... czyżby ?

          Koścół zliwidował seminaria duchowne w Ameryce Połódniowej,
          które symatyzowały z biednymi (?!) Zbyt na lewo, nie wolno !

          > dla mnie prawica to pojecie gospodarcze.
          > Tylko podejscie do gospodarki oraz wolnosci jednostki

          Masz na myśli wolność BOGATEJ JEDNOSTKI ?

          Bo chyba nie brak wolności np. biednych eksmitowanych przez bogatych ?

          Masz na myśli np. " swobodę obrotu polskimi ziemiami " ? przez

          bogatszych od Polaków ?

          Ciekawe, czy koncerny farmacuetyczne pozwolą kupować umierającym

          na AIDS tańsze leki ? Już wiesz ? Nie pozwoliły !

          Bo czym jest życie biednych wobec wolności do chciwości bogatych.

          "Cywilizowane" koncerny mają "PRAWO DO ZYSKÓW",

          a chorzy "niecywilizowani" prawo do ...... śmierci.

          Tak mi się jawi mężczyzna prawicowiec.

          Gość wolny i bogaty ciekawe czyim nieszczęściem ?

      • Gość: Szept śmieszna dyskusja z Vistem IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 01:49
        Gość portalu: Vist napisał(a):

        >
        > Czarny jest kolor martwicy.


        powiedz to Murzynom
        >
        >
        > Wzwód (zwany też erekcją) opiera się na.....
        >
        > r o z l u ź n i e n i u mięśni gładkich
        >
        > kontrolujących mapływ krwi do ciał jamistych.
        >
        > Zaciekłość - charakterystyczna dla prawicowców,
        >
        > nie pozwala na erekcję sad((((( .
        >

        Brawo - widać wiele ćwiczysz
        >
        > Proszę Panie ! O pewnych doświadczeniech
        >
        > porównawczych o potwierdzenie tego co tu piszę.
        >
        > Luz i prospołeczne nastawienie, prowadzą w efekcie
        >
        > do erekcji prawdziwie męskich smile)))))) .


        po co pytac Panie widać że sam nieźle się orientujesz


        >
        > Męskość, to grzech ! "Czyste" myśli .....
        >
        > i celibat oto prawdziwe ideały prawicy !!!!


        w sumie ciekawą masz jazdę - osobiście nie pasuje mi tylko to, że koncentrujesz
        się za bardzo na męskich genitaliach i erekcji...




        • Gość: Vist Viagra - szansa dla prawicy - :-))) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.05.01, 10:59
          Gość portalu: Szept napisał(a):
          >
          > w sumie ciekawą masz jazdę - osobiście nie pasuje mi tylko to, że koncentrujesz
          >
          > się za bardzo na męskich genitaliach i erekcji...
          >

          ___ Taki temat wątku smile))) (Viagra przydaje erekcji - męskości)



          • Gość: Perła Re: Viagra - ostatnia szansa dla Vista- :-))) IP: 213.76.64.* 21.05.01, 11:19
            Gość portalu: Vist napisał(a):

            > Gość portalu: Szept napisał(a):
            > >
            > > w sumie ciekawą masz jazdę - osobiście nie pasuje mi tylko to, że koncentr
            > ujesz
            > >
            > > się za bardzo na męskich genitaliach i erekcji...
            > >
            >
            > ___ Taki temat wątku smile))) (Viagra przydaje erekcji - męskości)
            >

            no, jezeli tak zrozumiałeś temat tego wątku to współczuję
            • Gość: lekvista Diagnoza IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.05.01, 12:27

              Informuje Szanownych Listowiczow, ze z uwagi na obowiazujaca
              tajemnice lekarska dotyczaca rowniez leczenia w poradniach
              seksualno-psychiatrycznych nie moge podac do publicznej
              wiadomosci zadnych danych o pogarszajacym sie stanie
              pacjenta VISTa ani o niepomyslnych rokowaniach.
              • Gość: Vist Re: Diagnoza - Vist umiera - śmiertelny wzwód :-))) IP: 217.96.155.* 21.05.01, 13:31
                Po zastosowaniu się do instrukcji:

                Viagra dla Vista.....

                nastąpiło:

                Gość portalu: lekvista napisał(a):

                >
                > Informuje Szanownych Listowiczow, ze z uwagi na obowiazujaca
                > tajemnice lekarska dotyczaca rowniez leczenia w poradniach
                > seksualno-psychiatrycznych nie moge podac do publicznej
                > wiadomosci zadnych danych o pogarszajacym sie stanie
                > pacjenta VISTa ani o niepomyslnych rokowaniach.

                Tak to jest.

                Śmiertelne skutki ujawnienia impotencji prawicy smile)))

                A jakich mają kiepskich lekarzy. NIEETYCZNYCH !!!!

                Trudno. Skoro jednak już się wydało.... umieram sad

                Fajnie było !
          • Gość: Szept śmieszna dyskusja z Vistem cd IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 21:21
            Gość portalu: Vist napisał(a):

            > Gość portalu: Szept napisał(a):
            > >
            > > w sumie ciekawą masz jazdę - osobiście nie pasuje mi tylko to, że koncentr
            > ujesz
            > >
            > > się za bardzo na męskich genitaliach i erekcji...
            > >
            >
            > ___ Taki temat wątku smile))) (Viagra przydaje erekcji - męskości)
            >
            >
            >

            kilka wniosków nasuwa się nieodparcie po przeczytaniu twoich "wywodów"
            1. jeżeli erekcja kojarzy ci się z męskością - to są dwie możliwości - albo
            tylko bywasz męski albo masz cały czas erekcję
            2. opowiedz więcej o swoich dośwoadczeniach z viagrą - to naprawdę ciekawe
            spotkać kogoś kto zna, używa, lubi i poleca...
    • Gość: Kon Kocy Re: To jest prawdziwy mężczyzna - każdy awuesiak to ciota bez twarzy IP: 212.191.128.* 21.05.01, 11:59
      • Gość: Perła Re: To jest prawdziwy mężczyzna - każdy awuesiak to ciota bez twarzy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 18:17
        jesteś najlepszym "przykładem" tego stwierdzenia
        • Gość: nemo Re: To jest prawdziwy mężczyzna - każdy awuesiak to ciota bez twarzy IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 21:51
          Franiu uważaj co piszesz , bo Ci Perła konia zbije.
          • Gość: Perła Re: To jest prawdziwy mężczyzna - każdy awuesiak to ciota bez twarzy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 23:31
            Gość portalu: nemo napisał(a):

            > Franiu uważaj co piszesz , bo Ci Perła konia zbije.

            Franio nie ma JUŻ konia. Zajeździł.
            • luzer Re: To jest prawdziwy mężczyzna - każdy awuesiak to ciota bez twarzy 22.05.01, 02:29
              Perła, po co się wdajesz w takie "dyskusje"? Nie szkoda Ci czasu i impulsów?
              Pozdrawiam.
              • Gość: Al Re: Luzerowi, Perle i innym IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 22.05.01, 10:18
                Witaj Luzer,

                To co napiszę poniżej jest krótką refleksją nad całością wątku i kieruję ją nie
                tylko do ciebie. Otóż pomimo politycznego podtekstu prowokacyjnego pytania
                Perły i początkowych potyczek na tym polu samą istotę tego wątku uznaję za
                drugorzędną. Pozorne manowce doprowadziły do kilku wartych przeczytania polemik
                i tekstów, które czyta się z przyjemnością (Luka vs Luzer, Perła vs Luzer).
                Warte przeczytania są niektóre także rzeczowe teksty. Tym większym zgrzytem są
                posty np 1964 i paru innych którym się chyba ulało niechcący i zabieranie głosu
                w niektórych częściach dyskusji nie ma sensu. Perła - szkoda żeby para szła w
                gwizdek. A tak naprawdę: ani lewicowość ani prawicowość nie
                decyduje "prawdziwości" bytu meżczyzny a i kobiety też. Płeć, jak napisał ktoś
                wcześniej, nie ma nic do rzeczy a prawdziwym jest ten, kto z pełnym
                przekonaniem realizuje wytyczone sobie cele. Stąd nawiązywanie (zarówno przez
                lewą jak i prawą stronę) do homoseksualizmu, zniewieściałości, ciot, czy
                samozaspokojenia nie ma żadnego sensu. Znakomicie tylko ubarwia dyskusję, choć
                czasem denerwuje, ale jest chyba solą bez której byłaby to papka nie do
                strawienia. I na marginesie - popieram potrzebę zaistnienia wątku na temat
                kultura a pieniądz poruszonym w dyskusji. Reasumując: manowce więcej warte od
                głównego tematu. Żałuję, że z braku czasu nie mogę się włączyć w pełni do
                dyskusji.
                Szczególne pozdrowienia dla Luzera (podobne rodzinne koneksje nauczycielsko-
                "trudnomłodzieżowe")Perły, i innych (Luce też - niech będzie)
                • Gość: tyu Re: Podziękowania dla Ala IP: 157.158.68.* 22.05.01, 19:28
                  Dzięki tobie przeczytałem polemiki, o których piszesz i przyznaję ci całkowitą
                  rację - te „podrzędne” wątki są znacznie więcej warte niż główny i warto je
                  było przeczytać. Sam tytuł wątku, kabotyński dosyć, odstręczył mnie i poza
                  paroma odszczeknięciami, kulturalnymi nieco bardziej (Perła, który wywołał mnie
                  do tablicy i Manama, którego poznałem wcześniej, a teraz rozczarował mnie
                  płycizną) lub mniej (Gołąb), nie zamierzałem brać udziału w tej dyskusji. Poza
                  tym: czas! A jednak dobrze, że ci ufam!
                  Dziękuję i pozdrawiam.
                  P.S. Stwierdzam na piśmie, że Luka potrafi dyskutować kulturalnie i bez
                  zacietrzewienia - może dlatego, że dyskusja jest o kulturze? wink
                • luzer Re: Do Ala 24.05.01, 20:59
                  Witam Cię Al. Mogę tylko powiedzieć, że bardzo żałuję, iż brak czasu
                  uniemożliwia Ci bardziej aktywne zaangażowanie się w dyskusję o kulturze.
                  Zawsze z dużą czytam Twoje posty (dokładnie to samo mogę powiedzieć o tyu) i
                  nieraz łapię się na tym, że to, co napisałeś siedzi gdzieś we mnie i, po
                  prostu, wyrażasz to, czego ja sobie jeszcze nie uświadomiłem. Poza tym masz
                  świetny dar polemiczny, temperament, którego mnie trochę brakuje, no i, w
                  związku z tym właśnie, byłbym bardzo rad, mogąc poczytać sobie o tym, co Ty
                  myślisz na temat kultury i edukacji w naszym kraju (jako, że temat żywotnie
                  mnie obchodzi). Zauważyłem, że wypowiedzi części (tej już wymienionej i tej -
                  nie) uczestników forum czytam z większym zainteresowaniem, niż większość
                  artykułów w naszej prasie.
                  Serdecznie Cię pozdrawiam, z nadzieją, że jednak znajdziesz trochę czasu, by
                  coś jeszcze o tym napisać.
                  • Gość: Perła Re: Towarzystwo wzajemnej adoracji IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 23:39
                    Ale sobie dogadzacie! Mimo wszystko podoba mi się, że szanujecie się wzajemnie,
                    choć poglądy rozbieżne mamy. Żeby ta lewica do Was należała. Marzenia młodego
                    Woltera...
                    • luzer Re: TWA 25.05.01, 10:27
                      Cześć, Perła. Zaraz wyjeżdżam (gdzie - przeczytaj w poście do Luki). Do
                      dyskusji wrócę we wtorek. Serdecznie Cię pozdrawiam. Ahoj.
    • Gość: 1964 Re: Czy mężczyzna o poglądach lewicowych jest nadal MĘŻCZYZNĄ? IP: 63.24.76.* 22.05.01, 02:44
      polacy? to duerne chuje cal morda. nie widac tego poczytajcie te strony wy
      glupie skurwiele, ile ludzi musi was nienawidziec, zydki to gorsze kurwy jak by
      to pan bog widzial. lyudzie pqtrzcie na ta strone wszyscy sa przeciwkon wam bo
      to kurwa zydowskie forum. a wiec wASZA kolej durne
      smierc zydokomunie i michniko0wi
      adolf

      • Gość: sin Re: Komuna była dobra!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.01, 14:15
        Mogła nas przecież wszystkich wymordować, a nie zrobiła tego!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka