Dodaj do ulubionych

Wielka Brytania: Aborcja w domu ?

IP: *.nwlnnh.tds.net 08.08.04, 16:38
Samodzielne aborcje są już dostępne we Francji i Stanach Zjednoczonych i -
jak podaje BPAS - są tam popularne i <B> uważane </B> za bezpieczne.

A jakie sa w rzeczywistosci???
Obserwuj wątek
    • Gość: Kapitan Nemo Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 18:26
      Pomysłodawców i "twórców" tych poronien też spuściłym do kloaki. Możliwie na
      dno największego szamba.
      • Gość: XL Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.piekary.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 18:55
        Oczywiście ,że masz rację wszak "prawdziwe życie" to zlepek komórek wielkości
        ziarka ryżu . Co jeszce byś zrobił tym co mają inne zdanie od ciebie przed
        spuszczeniem do szamba ?
        • Gość: Bubu Re: Rozmiarze XL, czy nie mijasz się z prawdą IP: *.elknet.pl / *.elk.net.pl 08.08.04, 20:58
          co do wielkości tego zlepka. Widzisz ty też miałeś kiedyś taki romiar aż
          szkoda,że powiększyłeś go do XL.
          • Gość: AMCHU Gazeto, czy nawet przy tak powaznej sprawie IP: *.nsm.pl 08.08.04, 22:12
            musisz manipulowac?
            Wyjasnij dokladnie co to sa te "resztki plodu" wg. was.
            A plod dziewieciotygodniowy to nie jest jak uwaza m.in. XL wielkosci ziarnka
            ryzu. Warto wiedziec o czym sie mowi, szczegolnie jak chce sie wyrazac
            kontrowersyjne poglady.
    • Gość: Krzys52 Religijne czuby rwa wlosy z glow :O)) IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 18:42
      No bo jak tu napadac na pacjentow przed klinikami, komu podtykac pod nosy
      kawalki jakichs flakow, komu podkladac bomby zapalajace???!!! Straszne stalo
      sei zycie religijnego czuba-antyaborcjonisty. Oooooo smile

      Czy slyszal ktos cos takiego, zeby umozliwiac wczesne poronienie bez narazania
      kobiety na smierc w mekach, z powodu dlubania sobie drutem, badz zatrudniania
      tzw. "baby"?! Nie dosc ze usunie sobie taka "zycie poczete" to pewnie nie
      wyspowiada sei nawet z tego, przez co nie bedzie kogo wykrzyczec na
      ambonie... surprised))
      • Gość: Pawlik Re: Religijne czuby rwa wlosy z glow :O)) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.08.04, 18:56
        Lepiej wyrywać włosy z głowy, niż własne dziecko z łona.
        • Gość: Krzys52 Re: Religijne czuby rwa wlosy z glow :O)) IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 19:00
          mozna jeszcze wlosy z lona surprised))

          Czy nie byloby to jeszcze lepiej?
          • Gość: Pawlik Re: Religijne czuby rwa wlosy z glow :O)) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.08.04, 19:08
            Tak, lepiej byłoby, jakbyś tym się zajął.
      • Gość: A Re: Religijne czuby rwa wlosy z glow :O)) IP: *.piekary.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 19:09
        mizoginistycznym , homo- gerontofilom z młodzieży wszechpolskiej na pewno
        cieknie piana z paszcz z wściekłości jak czytają artykuł .
        • Gość: Bubu Re: "A", normalny człowiek chroni życie. IP: *.elknet.pl / *.elk.net.pl 08.08.04, 21:03
          Ty chyba nim nie jesteś głupiutki.
      • Gość: Bubu Re: Zacofany Krzys52 czas się oświecić. IP: *.elknet.pl / *.elk.net.pl 08.08.04, 21:00
        Nie popisuj się bzdurami i chamstwem.
        • Gość: ms Re: Zacofany Bubu czas się oświecić. IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.08.04, 01:07
          Gość portalu: Bubu napisał(a):
          > Nie popisuj się bzdurami i chamstwem.

          Bzdurami, jak bzdurami. Kiedyś na łamach "Gazety" opisywane były przypadki
          nawiedzonych emerytów, którzy zajmują się wymierzaniem sprawiedliwości lekarzom,
          podejmującym się w Stanach wykonywania aborcji (w bardzo katolickim duchu
          oczywiście: przez rozstrzelanie przed kliniką i takie tam metody w stylu
          inkwizycji).

          Tacy właśnie ludzie są wśród katolików - bo przecież społeczność katolicka ich
          nie odrzuca. W ich oczach świeci zapewne w tym momencie blask wielkiego czynu: w
          końcu bronią kolejne dzieci przed śmiercią. A to, że terrorem i pozbawiając
          życia, które tylko Bóg może zabrać, innych... no cóż - mają dobre wzorce na
          zachowania mniejszości wśród większości.
          • r306 Re: Zacofany ... 09.08.04, 10:36
            Poplatanie z pomieszaniem - wypadek ataku z brania w reku na lekarza-poloznika,
            ktory usuwal ciaze byl jeden (przynajmniej z tego co ja wiem), zakonczyl sie
            procesem i skazaniem tego wariata. Teraz porownaj to sobie z liczba aborcji.
            A Ty teraz, przez pryzmat tego jednego (byc moze kilku), wyskoku szalenca,
            chcesz oceniac katolikow? OK - ale w takim razie pieknym za nadobne - ja, w
            takim razie, moge nazwac Ciebie i Tobie podobnych spoleczenstem mordercow -
            ponownie odsylam do statystyk.
            Gratuluje "obiektywizmu" heh
    • Gość: niofresa Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.crowley.pl 08.08.04, 18:58
      Cyt:"Pozostałości płodu mogą być spuszczone w toalecie (...) - Jestem za ale
      jako płód nie chciałabym tak skończyć.
    • Gość: Biblista A license to kill ? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.08.04, 19:04
      Przyjemnie, łatwo, komfortowo ... zamordować własne dziecko. W znajomym
      otoczeniu, spuścić do toalety... lub przekazać do spalenia. Zaiste widać jak na
      ludzi nie znających Boga, przychodzi zapowiedziany w Pismach ostry obłęd.

      Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność
      w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w
      gorycz. (Izajasz 5:20-21)





      • Gość: otoja Re: A license to kill ? IP: 62.121.128.* 08.08.04, 20:37
        Którego Boga? "Starotestamentowego" czy "nowotestamentowego"? Bo ten pierwszy
        często zajmował się zabijaniem pierworodnych, więc zapewne nie miałby wiele
        przeciwko smile
    • Gość: kobieta Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.08.04, 19:09
      Jak zwykle, najwięcej do powiedzenia
      mają............. mężczyźni!
      • Gość: Krzys52 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 19:10
        bo nie moglismy doczekac sie ciebie, pani spoznialska... surprised))
    • Gość: Krzys52 Prawo do Aborcji - Naturalnym Prawem Kobiety IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 19:17
      i nie zmieni tego gromada rozhisteryzowanych religijnych czubkow, nawet gdy uda
      jej sie ograniczyc to prawo czasem (jak teraz w Polsce). Prawo to i tak
      pozostanie wylacznym prawem kobiety - to jej Prawo Naturalne.

      Dzieki postepowi nauki kobieta bedzie mogla w koncu dysponowac wlasna osoba
      wedle wlasnego uznania - bedzie mogla nalezec do siebie.
      Jesli religijne, czy inne przekonania, zabronia jej siegania po srodek
      wczesnoporonny, to takze ma wybor - przemawiajacy do jej sytuacji osobistej
      oraz godnosci.
      .
      K.P.

      Zycie biologiczne a czlowiek to niekoniecznie to samo.
      • Gość: Krzysztof W. Re: Prawo do Aborcji - Naturalnym Prawem Kobiety IP: *.elteknik.chalmers.se 08.08.04, 19:42
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
        Zycie biologiczne a czlowiek to niekoniecznie to samo.

        Z pewnoscia, Ty na poczatku w lonie matki byles pewnie krokodylem... Pozdrawiam!
      • Gość: Bubu Re: Czubek Krzys52 napisał , że prawem IP: *.elknet.pl / *.elk.net.pl 08.08.04, 21:07
        naturalnum kobiety jest pozbawianie kobiety rozrodu. Debilizm.
      • Gość: Majcher Kto cię skrzywdził Krzysiu52 IP: 213.17.179.* 09.08.04, 01:48
        że tak nienawidzisz rodzaju ludzkiego?
      • gretshen Prawo do Aborcji - Naturalnym Prawem Kobiety 09.08.04, 18:35
        taka jest prawda, po prostu smile
    • Gość: POLAK20004 BEZ KOMENTARZA: Pozostałości płodu mogą być spuszc IP: 212.244.216.* 08.08.04, 20:36
      Pozostałości płodu mogą być spuszczone w toalecie lub przekazane klinice w celu
      spalenia ... koniec świata
      • Gość: Bubu Re: BEZ KOMENTARZA: Pozostałości płodu mogą być s IP: *.elknet.pl / *.elk.net.pl 08.08.04, 21:10
        To jednak początek dla takich krwiożerców jak Krzts52, któremu udało się
        urodzić.
      • Gość: Krzys52 A co ty zrobilbys z tymi pozostalosciami? IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 22:53
        W ramki oprawil taki 3-tygodniowy strzepek biologicznego zycia abortowanego?
        (nie wiem gdzie kupilbys taka mala ramke).

        Mauzoleum zbudowal po uprzedniej ceremonii pogrzebowej?

        Zorganizowal procesje do obnoszenia "resztek" wokol kosciola oraz na
        okolicznych ulicach?

        Umiescil na czubku slupa telegraficzego przed domem, a pod slupem ustawil krzyz?

        Powiedz - bardzo jestem ciekaw, bo zapewne masz znakomity pomysl i stad to
        twoje rozdzieranie szat nad "pozostalosciami" spuszczonymi w toalecie.

    • Gość: Adam czas brać przykład tylko co na to powiedzą czarni IP: *.enms.pl 08.08.04, 21:29
      i inni obłudnicy? chyba dostaliby białej gorączki smile no bo jak to możliwe w
      Karolickiej Polsce gdzie 99% deklaruje przynależnośc do KK smile
    • Gość: yuii Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: 80.51.242.* 08.08.04, 21:32
      A nie mozna by tak w formalinie i na kominku postawić ?
      • snajper55 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? 08.08.04, 22:37
        Gość portalu: yuii napisał(a):

        > A nie mozna by tak w formalinie i na kominku postawić ?

        Można, tylko po co. Obcięte paznokcie czy włosy też można zbierać.

        S.
    • Gość: barbie Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.adsl.proxad.net 08.08.04, 22:39
      "Zdaniem przedstawicieli BPAS, dzięki temu najbardziej traumatyczna część
      zabiegu odbywałaby się w znajomym i przyjaznym otoczeniu"

      Na przyklad maz moglby pomoc z zawinieciem w gazete albo siatke z supermarketu?

      "Pozostałości płodu mogą być spuszczone w toalecie lub przekazane klinice w
      celu spalenia - wyjaśnia dziennik"

      Dlaczego nie wyrzucic do smieci, albo wrecz przez okno na trawniczek, przeciez
      to tylko pare komorek. A jak wypadnie prosto na podloge, to poprosic starsza
      pocieche o wytarcie scierka...

      Boze, Ty widzisz i nie grzmisz ?
      • Gość: Krzys52 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 22:46
        To jest najlepszy dowod na nieistninie Boga. Gdyby taki wszechmogacy ktos i
        supermadry istnial - nie stworzylby ciebie oraz innych kretynow.
        No chyba, ze Bog to tez idiota - na haju uprawiajacy wolna tworczosc.
    • Gość: Goya Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.04, 22:57
      Krzysiu 52, ja tez jestem za dopuszczalnoscia aborcji, ale nie bluznij. I nie
      obrazaj, bo to nieladnie.
      • Gość: Krzys52 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.proxy.aol.com 08.08.04, 23:02
        Powaznie??!! tongue_out Ty tez?!?! Jak to dobrze w koncu wiedziec. surprised)
        • Gość: Ona Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.04, 23:25
          Tak naprawdę kwestia aborcji nigdy nie zostanie jednoznacznie rozstrzygnięta.
          To samo zresztą dotyczy sporu o eutanazję. Chociaż zdanie Kościoła w kwestii
          dotyczącej momentu powstania człowieka zmieniały się przez wieki (niegdyś
          dokładnie określano po ilu dniach płód męski staje się człowiekiem, a po ilu
          żeński (oczywiście żeński przeobrażał się później). To, co można w tej kwestii
          powiedzieć na pewno, to ogromna determinacja obu stron (chociaż najczęściej
          obrońców życia nienarodzonego) do obrony własnego stanowiska, często kosztem
          osób odmiennych poglądów. Nawet na tym forum pojawiło się wiele obraźliwych
          słów, a przecież swoje poglądy czy przekonania można przedstawiać nie atakując
          osobiście innych ludzi. Nie zgadzam się z opinią, w któej autor stwierdza, że
          przez to pozbawia się kobietę prawa do rozrodu. Jak to "pozbawia się"? czy
          kobieta jest zwierzęciem, o którym można decydować? nad którego głową zapadają
          decyzje? a ono posłusznie musi słuchać? A więc stwierdzenie o pozbawianiu nie
          ma najmniejszego sensu, nie jest to "pozbawianie" ale "nadanie"-nadanie wyboru.
          I niezależnie od obranego stanowiska, zgodzić się muszą wszyscy, że w przypadku
          aborcji to sama kobieta podejmuje decyzję o urodzeniu (bądź nie) dziecka, więc
          nie "pozbawia" się jej żadnego prawa, a nawet nadaje dodatkowe.
          • Gość: Goya Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.04, 00:24
            Zgadzam sie calkowicie, ale podejrzewam, ze zaraz tu padna na Ciebie gromy.
          • Gość: Krzys52 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 00:35
            Nie zgadzam się z opinią, w któej autor stwierdza, że
            przez to pozbawia się kobietę prawa do rozrodu.

            ;;
            Jemu, jak sadze, chodzilo o to, ze w wyniku aborcji kobieta moze zostac
            pozbawiona zdolnosci rozrodczych - i dlatego nalezy uchronic ja przed nia sama.
            Prawda jakie rycerskie - istny zakuty leb mowil o tym "rozrodzie".
            .
            ;;;


            Jak to "pozbawia się"? czy
            kobieta jest zwierzęciem, o którym można decydować? nad którego głową zapadają
            decyzje? a ono posłusznie musi słuchać?

            ;;
            Wedlug koscielnych kazda zywiolka ma swoja role we wszechswiecie uporzadkowanym
            przez B. Zatem Burek jest od pilnowania obejscia, kura znosi jajka, koza daje
            mleko, a kobieta rodzi dzieci - na chwale boza, oraz w trosce o zachowanie
            duzego przyrostu naturalnego gdyz tak jest lepiej w obliczu mnozacych sie jak
            myszy Arabow. surprised))

            Pzdr.
            K.P.


            A więc stwierdzenie o pozbawianiu nie
            ma najmniejszego sensu, nie jest to "pozbawianie" ale "nadanie"-nadanie wyboru.
            I niezależnie od obranego stanowiska, zgodzić się muszą wszyscy, że w przypadku
            aborcji to sama kobieta podejmuje decyzję o urodzeniu (bądź nie) dziecka, więc
            nie "pozbawia" się jej żadnego prawa, a nawet nadaje dodatkowe.


          • r306 Zadne gromy - kilka zaprzeczen i kilka pytan 09.08.04, 11:14
            > To, co można w tej kwestii
            > powiedzieć na pewno, to ogromna determinacja obu stron (chociaż najczęściej
            > obrońców życia nienarodzonego) do obrony własnego stanowiska, często kosztem
            > osób odmiennych poglądów
            Zaprzeczenie pierwsze - fakt, ze aborcja dopuszalna jest w wiekoszci krajow o
            tradycjach katolickich lub chrzescijanskich, moze raczej swiadczyc o tym, ze
            determinacja strony zwolennikow aborcji byla znacznie wieksza. Patrzac przez
            pryzmat teatralnych gestow (tu faktycznie obroncy zycia nie maja sobie
            rownych), to na gejow i lesbijki nalezaloby patrzec tylko przez pryzmat parad.
            Ale teatru z determinacja mylic nie nalezy smile
            > koszetem osob odmiennych pogladow?
            jakie sa to koszty? jesli determinacja jest po obu stronach, to chcialbym
            rownie poznac koszty jakie ponosi przecietny katolik z powodu usuniecia przez
            jakas kobiete ciazy. O jakich kosztach z kolei piszesz w odniesieniu do
            zwolennikow aborcji? Pomijam koszt utrzymania dziecka - mozna je oddac do
            adopcji - chetni sie znajda.

            > Nawet na tym forum pojawiło się wiele obraźliwych słów\
            Na razie przoduje w tym niejaki Krzys52, jak mniemam z jego wypowiedzi -
            zwolennik aborcji. Ale to tez sa teatralne gesty, wiec moze tak bez paniki?

            > I niezależnie od obranego stanowiska, zgodzić się muszą wszyscy, że w
            > przypadku aborcji to sama kobieta podejmuje decyzję o urodzeniu
            > (bądź nie) dziecka, więc nie "pozbawia" się jej żadnego prawa, a nawet nadaje
            > dodatkowe
            Hmmm, kobiety sie teraz zapewne obrusza, ale w celu poczecia dziecka chyba nie
            wystarczy wyjsc na spacer gdy w jednostce wojskowej chlpaki trzepia kace? Nie
            wiem, moze mnie na biologii uczyli blednie, ale o ile wiem, to ludzie
            obojnakami nie sa. To tak w kwestii - co wolno kobiecie, a o czym maja milczec
            faceci wink
            A teraz kilka pytan.
            Czy jesli mym wyborem jest nieplacic podatkow, to moge to uczynic? W koncu mam
            do nich calkowite prawo - sam je zarobilem. W imie czego ogranicza sie
            moja "wolnosc"?
            Czy jesli mam samochod, zaplacilem za niego, zaplacilem rowniez te nieszczesne
            podatki, za ktore buduje sie drogi, to czy moge jezdzic w Polsce lewym pasem
            drogi, i przejezdzac na czerwonym swietle? Jesli nie, to dlaczego? Jesli
            stwierdzisz, ze nie, bo sa inni uczestnicy ruchu, to ja sie pytam - czy macica
            kobiety, w chwili gdy nosi tam dziecko, jest tylko jej wlasnoscia, czy tez juz
            wspolwlasnoscia i musi sie ona dostosowac do praw rowniez
            innych "wspoluzytkownikow"?
            Czy fakt, ze dziecko do okolo pierwszego roku zycia nie mowi i nie mowi rowniez
            plod w lonie matki (niezaleznie od tego ile ma tygodni), to znaczy, ze nie ma
            zdania, a przez to nie ma praw?
            Czy prawo nie jest prawem jesli sie go na glos nie wyartykuuje?
            Czy szanowna kolezanka zapomina, ze przed koniecznoscia roztrzygniecia
            dylematu "urodzic/nie urodzic" mozna sobie postawic inny? Np. pojsc do
            lozka/nie pojsc? Zabezpieczyc sie/nie zabezpieczyc?
            Moze wlasnie gdyby czlowiek (nie tylko kobieta smile) bral pelna odpowiedzialnosc
            za swoje czyny, to nie musielibysmy roztrzasac problemu, od kiedy to plod jest
            czlowiekiem i czy aborcja moze byc zalegalizowana.

            Niedawno toczyla sie dyskusja na temat refundacji srodkow antykoncepcyjnych.
            Co ciekawe, zwolennicy takiego rozwiazania motywowali, ze takie rozwiazanie
            zarowno zapobiegnie ciaza niechcianym jak i zjawisku dzieci porzucanych.
            Jak widac na przykladzie Anglii, gdzie antykoncepcja jest dostepna powszechnie
            i wlasciwie za darmo, problemu to nie rozwiazalo.
            Jak sie okazalo po raz kolejny - po przekroczeniu kolejnych barier, czlowiekowi
            wydaje sie, ze przekroczenie nastepnych to tylko naturalna
            konsekwencja "postepu". Tak wiec dobrze, zalegalizujmy aborcje, pozniej
            eutanazje.... co pozniej? Sadzisz, ze gdzies sie w tym pedzie "do przodu"
            zatrzymamy?
    • Gość: kasia Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.08.04, 23:06
      Osobiście nigdy nie byłam w sytuacji wyboru - usunąć czy urodzić. Jednak
      aborcja nie jest dla mnie rozwiązaniem i nigdy bym jej nie wykonała, to jest
      kwestia wychowania, wpojonych zasad. Pewnie gdybym urodziła sie w innej
      rodzinie o innych poglądach...mozna tylko spekulować. Jednak gdyby moja
      koleżanka mająca inne poglądy od moich (a mam takich wiele)poprosiła mnie o
      pomoc, myślę że zaprowadziłabym ją do szpitala aby przyjęła opisywaną w
      artykule pigułkę. Jednak zastanawiam się czy jest to przemyślany pomysł aby
      drugą przyjmowac w domu. Przecież dla wielu kobiet nie jest to zwykłe
      połkniecie witaminy C. Przecież pojawiają sie wyrzuty sumienia, żal a tutaj
      dodatkowo gdyby aborcja odbywała sie w domu, sprzęty codziennego użytku
      przypominałyby każdego dnia to czego się dokonało. Tymniemniej wstrząsające dla
      mnie było zdanie: "Pozostałości płodu mogą być spuszczone w toalecie lub
      przekazane klinice w celu spalenia - wyjaśnia dziennik". Bez emocji tak jakby
      był to zwykły brud z odkurzacza...
      Jest to bardzo trudny temat.

      • Gość: Krzys52 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 00:27
        Osobiście nigdy nie byłam w sytuacji wyboru - usunąć czy urodzić. Jednak
        aborcja nie jest dla mnie rozwiązaniem i nigdy bym jej nie wykonała, to jest
        kwestia wychowania, wpojonych zasad. Pewnie gdybym urodziła sie w innej
        rodzinie o innych poglądach...mozna tylko spekulować. Jednak gdyby moja
        koleżanka mająca inne poglądy od moich (a mam takich wiele)poprosiła mnie o
        pomoc, myślę że zaprowadziłabym ją do szpitala aby przyjęła opisywaną w
        artykule pigułkę. Jednak zastanawiam się czy jest to przemyślany pomysł aby
        drugą przyjmowac w domu. Przecież dla wielu kobiet nie jest to zwykłe
        połkniecie witaminy C. Przecież pojawiają sie wyrzuty sumienia, żal a tutaj
        dodatkowo gdyby aborcja odbywała sie w domu, sprzęty codziennego użytku
        przypominałyby każdego dnia to czego się dokonało.

        ;;
        W takim razie nie pozostaje Ci nic innego Kasiu jak, po zazyciu pierwszej
        pigulki, czekania na pigulke na wyrzuty sumienia, ktora mozna zazyc wraz z ta
        druga wczesnoporonna. smile
        Coz Ci moge powiedziec, naprawde doceniam to, ze sprobowalas wczuc sie w
        sytuacje innej kobiety. Troche za malo probowalas, jak na moj gust. W
        przeciwnym wypadku nie roztkliwialabys sie nad wyrzutami sumienia. Gdy
        znajdujesz sie w tak paskudnej sytuacji, ze MUSISZ usunac - nie bedziesz az tak
        sentymentalna i malostkowa. Jesli mialabys byc to z cala pewnoscia nie
        usuwalabys. Tak sadze.

        ;;

        Tym niemniej wstrząsające dla mnie było zdanie: "Pozostałości płodu mogą być
        spuszczone w toalecie lub przekazane klinice w celu spalenia - wyjaśnia
        dziennik". Bez emocji tak jakby był to zwykły brud z odkurzacza...
        Jest to bardzo trudny temat.

        Tam gdzies powyzej odnioslem sie do tak postawionego problemu. Sprobuj znalezc
        ten post i zastanowic sie nad odpowiedziami na postawione pytania.
        Swoja droga, czy masz podobne problemy z pozbywaniem sie podpasek? Przeciez
        tkwia w nich "drogocenne", zdaniem koscielnych, jajeczka ktore moglyby stac sie
        ludzmi.
        Gdy wczesniej mialas kontakty seksualne to znajda sie w podpaskach takze
        zaplodnione ovum. Czym rozni sie strzepek tkanki, ktory ledwo widac od
        niezagniezdzonej zygoty, ktora widac nieco mniej?

        Wzmianka o mozliwosci szybkiego i higienicznego pozbycia sie "pozostalosci"
        wziela sie najprawdopodobniej z checi odpowiedzi na rutynowe przypominania
        koscielnych o przepuszczaniu "nienarodzonych" przez "maszynki do miesa". No
        wiec nie masz juz tych "maszynek do miesa" i jeszcze Ci zle? Nie przesadzaj
        dziewczyno.
        .
        K.P.



    • elfhelm Pozostałości płodu mogą być spuszczone w toalecie 09.08.04, 00:30
      Pozostałości płodu mogą być spuszczone w toalecie...

      najlepiej razem z matką
      • Gość: Majcher Przerażające!!! IP: 213.17.179.* 09.08.04, 01:44
        TV Polsat wyemitowała dzisiaj film o eutanazji. Dla mnie te bestie co
        dopuszczają tego rodzaju prawo w zasadzie niczym nie różnią się od
        faszystowskich i sowieckich siepaczy. Holokaust przy tym to betka.
        • Gość: Krzys52 Re: Przerażającaca jest twoja glupota, kretynie IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 01:58
          • Gość: Majcher Próżno riposty się spodziewasz! IP: *.lubzel.com.pl 09.08.04, 07:18
            Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
            Nie powiem także "Pies cię jebał"
            bo to mezalians byłby - dla psa.
            • Gość: Krzys52 Re: Próżno riposty się spodziewasz! IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 07:23
              bardzo oryginalny jestes. Gratuluje nowatostwa.
              Kultury takze.
              • r306 Hmmm 09.08.04, 11:32
                Facet, obrzycajacy wszystkich ludzi, majacych odmienny poglad, inwektywami,
                mowi cos o kulturze. To ciekawe smile Ale rozumiem ze rozdwojenie jazni moze sie
                przydarzyc - wspolczuje wiec, bo to dosc ciezka przypadlosc.

                Co zas sie tyczy Twych "postepowych" idei, to musze Cie zasmucic - nie jestes
                pierwszy. Wzmianki o aborcji pochodza juz z kilku wiekow przed nasza era.
                Podejscie do niej zmienialo sie przez tysiaclecia i przybieralo roznoraka
                postac.
                Tak wiec nowatorski rowniez nie jestes.
                Kurcze, tylko spokojnie - nie poadnij w kompleksy z tego powodu, moze masz inne
                idee, ktore jednak wniosa nieco ozywienia? Och... przepraszam,
                slowo "ozywienie" w tym kontescie zabrzmialo cokolwiek niestosownie heh.

                Zastanawiajace jest natomiast, to, ze tylko w dosc dekadenckich kulturach
                aborcja byla traktowana jako srodek zaradczy dla usuniecia "problemu", ktory
                stanowilby komplikacje w zyciu towarzyskim czy zawodowym. W pozostalych
                przypadkach aborcja miala przynajmniej jakies oparcie w sytuacji politycznej,
                ekonomicznej czy rasowej.
                • Gość: Krzys52 Re: Hmmm IP: *.proxy.aol.com 10.08.04, 06:19
                  Przestalbys synek pieprzyc a sprobowal zaczac cos rzeczowo - moze stac cie na
                  to.
                  Jesli ty napadasz na mnie po kretynskiej wypowiedzi takiego cymbala jak ten
                  cytowany ponizej, to ty juz na wstepie mowisz bardzo duzo o sobie.

                  ::::::::

                  Przerażające!!!
                  Przeczytaj komentowany artykuł »
                  Autor: Gość: Majcher IP: 213.17.179.*
                  Data: 09.08.2004 01:44 + dodaj do ulubionych wątków

                  + odpowiedz na list

                  --------------------------------------------------------------------------------
                  TV Polsat wyemitowała dzisiaj film o eutanazji. Dla mnie te bestie co
                  dopuszczają tego rodzaju prawo w zasadzie niczym nie różnią się od
                  faszystowskich i sowieckich siepaczy. Holokaust przy tym to betka.

                  :::::::::

                  To sa inne poglady na aborcje, uwazasz? To ja z racji swoich pogladow moge byc
                  obrzucany faszystowskimi i sowieckimi siepaczami, zabojcami, mordercami - i to
                  jest OK?! Gdy natomiast ja odpowiadam pieknym za nadobne to brakiem kultury
                  oczywiscie nie grzesze ja. Wylacznie ja. Jeszcze jeden sprawiedliwy znalazl
                  sie, cholera.

                  Gdy ktos prezentuje poglad na problem to takiego kogos nie czestuje
                  inwektywami. Na ogol jednak, ci z twojej strony obrzucaja nas wszelkim mozliwym
                  gownem, przy czym czesc z was, jak np. ty, mniema ze jest taka finezyjna oraz
                  blyskotliwa, ze nie do rozszyfrowania ze swoimi inwektywami, po prostu.

                  Dam ci szanse. Zaprezentuj wlasny poglad a przekonasz sie, ze niczym cie nie
                  obrzuce.

                  Pienia mnie natomiast rozni mondrale ktorzy maja "wlasne" stanowisko wbite w
                  polglowki na katechezach, a nieustannie zabieraja sie do dyskutowania, w
                  miejsce prostego stwierdzenia, ze ich stanowisko wynika z religijnych przekonan
                  i zwiazkow. Kropka. Z tym nie ma potrzeby dyskutowac - wszelkie argumenty sa
                  zbedne. Bo on nie ma zadnych argumentow oprocz tego ktory mowi o religijnych
                  przekonaniach.
                  No wiec jakie jest twoje stanowisko na stosowanie pigulek wczesnoporonnych, o
                  ktorych mowa w artykule?

                  K.P.

                  • r306 Re: Hmmm 10.08.04, 09:24
                    > Przestalbys synek pieprzyc a sprobowal zaczac cos rzeczowo
                    Hehe, mam swoich rodzicow i jakos nie jestem przekonany, ze chcialbym miec ojca
                    o takich pogladach, jak Ty. Ok, reszte zaczepek "religijnych" pomijam, zostawmy
                    te emocjonalne przepychanki.

                    Problem w dowodzeniu czegokolwiek w tej kwestii z obu stron polega na tym, ze
                    jesli Ty wychodzisz z zalozenia, ze kilkukomorkowy "twor" jaki powstaje po
                    zaplodnieniu, nie moze byc nazwany czlowiekiem, to ja Ci nie udowodnie, ze nim
                    jest - z prostego wzgledu - ja w nim widze czlowieka, a Ty nie. To, ze nie ma
                    wyksztalconych organow, nie ma tu dla mnie znaczenia, dla Ciebie ma. To, ze
                    rozwiniecie sie z niego w pelni uksztaltowanego biologicznie czlowieka jest
                    procesem niezwykle kruchym i bardzo czesto zakonczonym niepowodzeniem (ilosc
                    poronien naturalnych jest bardzo duza) dla Ciebie stanowi argument za
                    usankcjonowanie aborcji, a dla mnie swiadczy o tym, ze tak kruche istnienie
                    nalezy jeszcze bardziej bronic, bo jest narazone na tak wiele niebezpieczenstw.
                    Dla Ciebie cialo kobiety, to tylko i wylacznie jej wlasnosc i jak nie chce w
                    nim dziecka, to moze sie go pozbyc, a dla mnie swiadczy to o tym, ze nie
                    dostrzegasz zwyklej prawdy biologicznej - dziecko inaczej na swiat nie moze
                    przyjsc jak za sprawa organizmu matki. Gdybysmy trzymali sie scisle Twojej, i
                    nie tylko tezy, o "samostanowieniu" kobiety, to aborcja musialaby byc
                    dopuszczona w dowolnym momencie ciazy! Zdajesz sobie z tego sprawe? Gdybysmy
                    byli jajorodni, albo technika poszla by tak do przodu, ze portafilibysmy
                    stworzyc sztuczne macice, to problem rozwiazalby sie sam, choc musze przynac,
                    ze wizja takich "fabryk" mnie przeraza i chyba nie trudno przewidziec
                    konsekwencje takiego "postepu".

                    A teraz ja Ci dam szanse - odpowiedz na kilka pytan.
                    1. Czy fakt, ze dziecko do okolo pierwszego roku zycia nie mowi i nie mowi
                    rowniez plod w lonie matki (niezaleznie od tego ile ma tygodni), to znaczy, ze
                    nie ma zdania, a przez to nie ma praw?
                    2. Czy prawo nie jest prawem jesli sie go na glos nie wyartykuuje?
                    3. Dlaczego zapominamy, ze przed koniecznoscia roztrzygniecia
                    dylematu "urodzic/nie urodzic" mozna sobie postawic inny? Np. pojsc do
                    lozka/nie pojsc? Zabezpieczyc sie/nie zabezpieczyc?
                    Moze wlasnie gdyby czlowiek bral pelna odpowiedzialnosc za swoje czyny, to nie
                    musielibysmy roztrzasac problemu, od kiedy to plod jest czlowiekiem i czy
                    aborcja moze byc zalegalizowana.

                    Niedawno toczyla sie dyskusja na temat refundacji srodkow antykoncepcyjnych.
                    Co ciekawe, zwolennicy takiego rozwiazania motywowali, ze takie rozwiazanie
                    zarowno zapobiegnie ciaza niechcianym jak i zjawisku dzieci porzucanych.
                    Jak widac na przykladzie Anglii, gdzie antykoncepcja jest dostepna powszechnie
                    i wlasciwie za darmo, problemu to nie rozwiazalo.
                    Jak sie okazalo po raz kolejny - po przekroczeniu kolejnych barier, czlowiekowi
                    wydaje sie, ze przekroczenie nastepnych to tylko naturalna
                    konsekwencja postepu. Tak wiec dobrze, zalegalizujmy aborcje, pozniej
                    eutanazje.... co pozniej? Sadzisz, ze gdzies sie w tym pedzie "do przodu"
                    zatrzymamy?
                    • Gość: Krzys52 Re: Hmmm IP: *.proxy.aol.com 10.08.04, 15:56
                      Odpowiem ci moim popoludniem, OK?

                      Czy w miedzyczasie moglbys zdobyc sie na refleksje nad swoim naskoczeniem na
                      mnie, o chamskie traktowanie niektorych.
                      Takze twoja samokrytyka bedzie mile widziana. Stac cie na taki gest dobrej woli?
                    • kremuffka Re: Hmmm - bardzo dobrze!!! 10.08.04, 20:55
                      nareszcie przestales pieprzyc i sprobowales rzeczowo. Ale go teraz
                      przygwozdziles hahahaha. Bez pieprzenia.
                      No i bardzo dobrze, ze nie przeprosiles Krzysia za wczesniejsza napasc. Ja
                      takze strugalabym glupa. Stawiac zarzuty i mnozyc je to nasza specjalnosc - no
                      nie smile
                      Jemu nalezalo sie i tak!!!

                      A w ogole, czy ta dyskusja dotyczy aborcji - czy pigulki wczesnoporonnej?
                    • Gość: Krzys52 Re: Hmmm IP: *.proxy.aol.com 11.08.04, 02:47
                      Dziekuje za rzeczowe i proste przedstawienie swych pogladow. Ciesze sie takze,
                      ze nie usilowales bawic sie w podchody - niestety czeste zjawisko. Widze tez ze
                      nie bedziemy chyba mieli problemow z wzajemnym zrozumieniem.

                      Zatem blednie okresliles moje zalozenie. Ja otoz nie twierdze, ze zygota nie
                      moze zostac nazwana czlowiekiem - jak najbardziej moze. Twierdze natomiast ze
                      samo biologiczne zycie nie jest warunkiem wystarczajacym dla okreslenia
                      czlowieczenstwa. Czlowiek, twierdze, to znacznie wiecej niz ow "zlepek komorek".
                      Innymi slowy, jesli tylko ow "zlepek" nie jest wystarczajaco mocno niechciany,
                      wystarczajaco silnie nieakceptowany, czy wystarczajaco znienawidzony, to
                      najprawdopodobniej jest to czlowiek. To kobieta oraz otoczenie decyduje o jego
                      czlowieczenstwie - nie wylacznie laczace sie komorki meskie i zenskie. Ona i
                      tylko ona zdecydowaqc moze o nieusuwalnosci plodu pochodzacego z gwaltu,
                      przypadku (np. zaburzen hormonalnych i zwiazanemu z nimi rozregulowaniu),
                      przemocy w domu, nieuczciwosci partnera itp. Nie bardzo rozumiem dlaczego
                      dajesz sobie prawo decydowania za dorosla osobe, i dyktowania jej, ale
                      najwyrazniej rozumiesz to sam, skoro roscisz sobie pretensje do wtracania sie w
                      bardzo skomplikowane nieraz oraz bolesne prywatne zycia.

                      O problemie "aborcji" zaczynamy dyskutowac gdy dochodzi do konfliktu interesu
                      kobiety z "interesem plodu" - obiekt czestych debat filozofow etyki. Dla mnie
                      otoz istnieja uzasadnione przypadki dla aborcyjnych decyzji kobiet: interes
                      kobiety liczy sie w tych przypadkach wylacznie, czyli interes plodu nie
                      istnieje.

                      Podejrzewam, ze wychodzisz z czysto religijnego punktu widzenia (Twoje
                      podejscie do legalizacji eutanazji), wiec rozumiem, ze przedstawiles swoj punkt
                      widzenia nie w celu amierzenia sie na argumenty, mam nadzieje. Bo co zrobilbys
                      gdyby Twoj argument okazal sie slabszy? Wzmiankuje o tym gdyz sadzisz, iz moim
                      zdaniem, z racji postulowanej suwerennosci kobiety, aborcja musialaby byc
                      dozwolona bez ograniczen czasowych. Moje dociekania natomiast dotycza Twojego
                      stanowiska na dopuszczalnosc aborcji ciazy powstalej w wyniku gwaltu,
                      kazirodztwa, czy zagrozenia dla zdrowia i zycia kobiety. Ja nie twierdze otoz,
                      ze albo czarne albo biale - wszystko jest sprawa konwencji. Dla mnie pierwszy
                      trymester winien byc okresem w ktorym kobieta moze bez problemow otrzymac
                      oczekiwana usluge. Pozniej sprawy sa jeszcze mniej skomplikowane, gdyz kobiety -
                      wbrew koscielnym insynuacjom - sa jednak istotami etycznymi i nie mozna
                      spodziewac sie po nich lekkomyslnego trzymania ciazy do np. szostego miesiaca
                      by dopiero wtedy podjac decyzje aborcyjna. W takim przypadku dopuszczalbym
                      rozne utrudnienia - z uwagi na zdrowie, patologie plodu itp.

                      Krotkie podsumowanie, gdyz musze oderwac sie od kompa. Zatem samo zycie
                      biologiczne nie jest dla mnie wartoscia absolutnie nienaruszalna. Dopuszczam
                      szereg okolicznosci w ktorych owo zycie biologiczne moze byc terminowane.
                      Obawiam sie przy tym, ze rozni nas jedynie zakres dopuszcalnosci. Dla wielu
                      antyaborcjonistow dopuszczalnosc z powodow wymienionych powyzej (akceptowanych
                      przez kk) to najzupelniej zrozumiala sprawa. Popierajac ten czy inny wyjatek
                      podpisuja sie pod moim stanowiskiem, zgodnie z ktorym zycie biologiczne nie
                      jest wartoscia absolutnie nienaruszalna.

                      OK, dopisze po powrocie surprised))
                      .
                      K.P.

                      • Gość: Krzys52 PS: Hmmm2 IP: *.proxy.aol.com 11.08.04, 06:50
                        Rozumiem, ze nie robi Ci roznicy ile dni liczy sobie plod, gdyz wazny dla
                        Ciebie jest moment zaplodnienia - nowa jakosc powstala we wszechswiecie.
                        Ja to widze inaczej - przedstawilem wczesniej.

                        oja wczesniejsza wypowiedz traktuje jako wstep do powazniejszej dyskusji -
                        jesli jestes zainteresowany. Nie chcialem powiedziec zbyt duzo na raz.

                        Tu gdzies obok toczyla sie dyskusja nt. eutanazji (podobnie widzimy problem
                        skrajnie roznie). Na razie wymienilem kilka zdan z Mosulem ale Mosula wcielo -
                        czyzby stracil na pewnosci siebie...
                        Podniose tamten watek i zapraszam do wymiany opinii i tam. Mysle, ze moge dodac
                        jeszcze nieco do tego co juz powiedzialem.
                        .
                        K.P.

                        Moze jutro bede mial nieco wiecej czasu.smile
                      • r306 Re: Hmmm 11.08.04, 10:03
                        Wstep - jesli naskoczylem na Ciebie nieslusznie, to przepraszam, ale wybacz -
                        nie zmienie zdania, ze momentami grubo przesadziles.

                        > Twierdze natomiast ze
                        > samo biologiczne zycie nie jest warunkiem wystarczajacym dla okreslenia
                        > czlowieczenstwa.
                        W logice istnieje cos takiego jak warunek konieczny oraz warunek konieczny i
                        wystarczajacy (implikacja i rownowaznosc). Dyskusja kiedy czlowiek staje sie
                        czlowiekiem, jest chyba dosc bezproduktywna - chodzi mi o to, ze spelnienie
                        warunku koniecznego i wystarczajacego na okreslenie "czlowieczenstwa" jest
                        utopia. Zalezy to od tylu zmiennych, ze uklad staje sie zbyt trudny do
                        rozwiazania bez ucieczki w jakas teologie lub dogmat - rowniez naukowy. Dla
                        kogos czlowiekiem, w pelnym tego slowa znaczeniu, nie bedzie ktos kto nie ma
                        ladnego domu i samochodu, dla innego, ktos kto bije psa, dla kogos innego
                        jeszcze inne kryteria beda istotne.
                        Natomiast jestesmy w stanie dyskutowac o warunku koniecznym - aby
                        powstal "czlowiek" musi dojsc do pewnych procesow z ktorych kazdy jest
                        warunkiem koniecznym, a wiec zaden z nich nie moze byc na tej drodze pominiety -
                        ani zaplodnienie, ani zycie plodowe, ani narodziny, pozniejsze wychowanie i
                        tak dalej i tak dalej. Dlatego uwazam, ze przerwanie ktoregos z tych procesow
                        jest zbrodnia (nie potrafie tutaj dobrac innego slowa). Za zbrodnie uwazam wiec
                        takze nieodpowiedzialne dzialania rodzicow, ktorzy np. "zaniedbuja" (eufemizm)
                        wychowanie swoich dzieci. Z tym, ze tu mozna znalezc srodek "zaradczy" - takich
                        rodzicow mozna pozbawic praw rodzicielkich, a dzieci przekazac rodzinie
                        zastepczej. W przypadku zycia plodowego - technologia nie pozwala nam na
                        odebranie plodu matce...

                        > Ona i
                        > tylko ona zdecydowaqc moze o nieusuwalnosci plodu pochodzacego z gwaltu,
                        > przypadku (np. zaburzen hormonalnych i zwiazanemu z nimi rozregulowaniu),
                        > przemocy w domu, nieuczciwosci partnera itp
                        Kilka spraw - co ciekawe, zwolennicy aborcji w pewnym momencie zawsze siegaja
                        po ten argument - zaplodnienie w wyniku gwaltu lub czynu "nierzadnego".
                        A ja twierdze, ze wlasnie to jest zaden powod i wcale sie tu nie godze z
                        naukami KK. Aspekt, ze matka nienawidzi takiego plodu - no coz, matki czesto
                        nienawidza w ten sposob i to nie musi byc kwestia gwaltu. Wystarczy porozmawiac
                        z poloznikami - bardzo czesto przyszle matki przezywaja tego typu emocje. Poza
                        tym chodzi tylko o to, aby urodzila - powtorze, ze nie mamy nadal srodkow
                        technicznych aby podrzymac zycia plodowego poza organizmem matki - pozniej moze
                        nie miec nic wspolnego z tym dzieckiem - ktos je adoptuje. A nikt, absolutnie
                        nik, nie jest w stanie powiedziec, ze z takiego "poczecia" nie bedzie
                        wartosciowego czlowieka. Oczywiscie gwalt pozostaje gwaltem - czyli
                        przestepstwem i nalezy je scigac z pelna surowoscia. Tylko karac nalezy
                        gwalciciela a nie cos/kogos, kto nie ponosi za to odpowiedzialnosci!

                        Przemoc w domu - hmm, widzisz, chesz teraz przyczyne wtorna postawic przed
                        pierwotna - jesli kobieta, z roznych przyczyn, nie wyzwala sie z takiej rodziny
                        (jest dorosla, wiec o tym wlasnie moze stanowic), to dlaczego odpowiedzialnosc
                        za to chcesz przerzucic na to dziecko? Co ono ma do tego? Z jednej strony moze
                        o sobie stanowic i pozbyc sie plodu, ale z drugiej strony nie moze o sobie
                        stanowci i odejsc od meza-dreczyciela?

                        Zwyrodnienia plodu - znam kilka osob z trisomia chromosomu 21. Widzialem jak
                        placza, ciesza sie... I widzialem ich rodzicow - oni kochaja te dzieci.
                        Rozdziela sie blizniaki syjamskie, a rodzice kochaja swoje dzieci z
                        niedorozwijem np. konczyn czy umyslowym i nigdy nie powoliliby ich zabic!

                        Znajdujac kolejne przyczyny dla usuniecia "niechcianej" ciazy, caly czas musisz
                        zdawac sobie sprawe, ze jest ona wynikiem dzialania tych "samostanowiacych" o
                        sobie ludzi, a to cos, co powstaje w macicy, jest zupelnie bezsilne. Wiec z
                        jednej strony mowisz o samostanowieniu, ale z drugiej strony zapominasz o
                        odpowiedzialnosci, a odpowiedzialnosc to taki termin, ktory wymyslil czlowiek
                        wlasnie w swym czlowieczenstwie, aby chronic tych, ktorzy sami bronic sie nie
                        sa w stanie. Czlowiekowi silnemu, ktoremu nic nie zagraza, odpowiedzilnosc
                        innych w stosunku do niego nie jest do niczego potrzebna.

                        Jedynym aspektem, ktory stanowi dla mnie dylemat, to wybor w chwili zagrozenia
                        zycia matki. Tylko, ze tutaj to jest dylemat pomiedzy wyborem "zycie za zycie",
                        a nie "zycie za costam" i nie zgodze sie na Twoje twierdzenie, ze robienie tu
                        ustepstwa staje sie rownoznaczne z innymi ustepstwami.

                        > Nie bardzo rozumiem dlaczego
                        > dajesz sobie prawo decydowania za dorosla osobe
                        Bo te "dorosle" osoby czynia bardzo czesto nieodpowiedzialnie. Dlatego powstaja
                        kodeksy cywilne, prawne, handlowe, po to powoluje sie caly wymiar
                        sprawiedliwosci. Jesli chcialbys takiej wolnosci w kazdej swerze zycia, to
                        szybciutko wrocilibysmy do jaskin, tylko co wowczas z
                        naszym "czlowieczenstwem"? smile

                        > Podejrzewam, ze wychodzisz z czysto religijnego punktu widzenia
                        No niby probujesz traktowac dyskusje powaznie, ale na wszelki wypadek widze sie
                        asekurujesz wink

                        Do uslyszenia.
                        • Gość: Krzys52 Re: Hmmm IP: *.proxy.aol.com 11.08.04, 15:45
                          Podejrzewam, ze wychodzisz z czysto religijnego punktu widzenia
                          No niby probujesz traktowac dyskusje powaznie, ale na wszelki wypadek widze sie
                          asekurujesz wink

                          Do uslyszenia.

                          ;;;;;
                          Wydaje mi sie, ze niepotrzebnie sililes sie na dowcip. Dzieki temu zmieniles
                          (wykreciles) znaczenie calego fragmentu z ktorego kontekstu wyrwales ten
                          kawalek zdania sad Ponadto nie mogles oprzec sie pokusie bo mi nie dac kopa w
                          kostke - moze sedzia nie zauwazy. Ja traktuje dyskusje powaznie. Dociekanie
                          religijnego podloza Twoich przekonan mialo na celu wyeksponowanie mozliwego
                          dylematu przed jakim musialbys stanac w obliczu argumentu: dobro argumentu czy
                          wiernosc religijnym przekonaniom. Osobiscie nie mam nic przeciwko temu bys mial
                          poglady jakie masz i jak tylko chcesz podbudowane. Lubie jednakze gdy pewne
                          sprawy sa jasne. Jesli wiec Twoje przekonania biora sie z wierzen oraz
                          wyznaniowej przynaleznosci to mnie absolutnie nie przeszkadza podbudowywanie
                          racjonalna argumentacja. Bede dyskutowal z argumentami.

                          O religii wspomnialem takze z racji braku mojej zgody na uznanie zaistnienia
                          zycia za warunek wystarczajacy dla uznania absolutyzacji nieusuwalnosci plodu.
                          Podalem przyklady, ze nawet dla Ciebie, byc moze, nie jest to wartosc
                          absolutna - istnieja uznane wyjatki.

                          U mnie jest rano i zwiazany z tym mlynek. Napisze wiecej moim wieczorem. Teraz
                          mam pytanie: czy naprawde sadzisz, ze masz prawo dyktowac np. mojej corce, czy
                          siostrze, czy zonie jak winna postepowac w przypadku zajscia w bardzo
                          niechciana ciaze? Jestem przekonany ze uzyskalbys od nich odpowiedz negatywna.
                          Nie uznalyby Ciebie za madrzejszego czy bardziej kompetentnego w tych sprawach.
                          Z drugiej strony one nie narzucalyby takze Twojej zonie, corce, siostrze by
                          decydowala sie na aborcje w podobnych przypadkach. One pozostawilyby
                          wymienionym calkowicie wolna reke.

                          I jeszcze jedno. Otoz nie ma sensu mowienie o prewencji gdy masz do czynienia z
                          potrzeba aborcji - "trzeba bylo", sadze, nalezy zwykle zachowywac dla siebie.
                          Aborcja i prewencja to sa jednak dwie rozne dyskusje.

                          Acha, nie jestem zwolennikiem aborcji - to mi uwlacza. Jestem zwolennikiem
                          prawa kobiety do decydowania o losach niepozadanej ciazy (nad pozadana
                          zazwyczaj nikt nie zastanawia sie)
                          .
                          Wroce wieczorem smile
                          .
                          K.P.



                          • Gość: Krzys52 PS: Hmmm3 IP: *.proxy.aol.com 12.08.04, 05:32
                            Jedynie kobieta sama moze zdecydowac o wlasnym macierzynstwie badz usunieciu
                            ciazy, i nikt! nie moze roscic sobie pretensji do ograniczania tego prawa.

                            No prosze, przyznales, ze samo zycie biologiczne nie jest dla Ciebie wartoscia
                            absolutnie nienaruszalna. Stwierdziles, ze “jedynym aspektem, ktory stanowi dla
                            mnie dylemat, to wybor w chwili zagrozenia zycia matki.” Mozna i tak tylko ja
                            nie mam tego rodzaju dylematow. Nawiasem mowiac w jeszcze 100 lat temu w
                            rodzinach ziemianskich czy zamoznych mieszczanskich decydowano w takich
                            sytuacjach na korzysc dziecka (przy porodzie), nie bardzo wiec chwytam nature
                            Twojego dylematu, kiedy mozna przeciez tak jak kiedys. Inna czesta praktyka
                            bylo pozostawianie decyzji w reku Boga – choc mozna bylo uratowac kobiete. Co
                            Ty na to? Przeciez mozesz uwazac podobnie.

                            Z drugiej strony trafiles mi w kolor swa opozycja do moznosci aborcji
                            pochodzacej z gwaltu czy kazirodztwa. Osobiscie nie mam nic przeciwko temu,
                            gdyz przekonany jestem, ze wraz z wprowadzeniem czegos podobnego rozpoczelaby
                            sie zmasowana akcja wymierzona w cale prawo antyaborcyjnie aktualnie
                            istniejace. Przekonany jestem, nie mniej, ze zostaloby obalone szybciej niz je
                            podstepnie wprowadzono. Kler katolicki doskonale o tym wie i nie probuje glosic
                            tego co Ty tutaj – choc uwaza identycznie, czego dawal wielokrotnie dowody. Dla
                            kleru takze nie ma najmniejszej roznicy w jaki sposob doszlo do poczecia i
                            urodzenia sie dziecka. Ono, jest wedlug kleru, dzieckiem bez wzgledu na
                            wszystko powyzsze, przy czym dzieckiem jest oczywiscie od poczecia. (czy
                            przypominasz sobie przekonywania tej dziewczyny w Irlandii by urodzila(?) )

                            Twierdzisz, ze jedynie wybor “zycie za zycie” jest dopuszczalny... No coz na
                            wlasny uzytek mozesz wymyslac sobie jakie chcesz idealy. Mam pytanie wszakze:
                            czy wiesz ktora decyzja bedzie poprawna?
                            Podobnie z zagrozeniem dla zdrowia matki. Skad wiesz ze bedzie to “tylko”
                            zagrozenie dla zdrowia? Problemy zdrowotne maja te wlasnosc, ze czesto sie
                            komplikuja. Czy potrafisz bezblednie oddzielic zagrozenie dla zdrowia od
                            zagrozenia dla zycia? Jesli ‘nie’, to, narodzil sie wlasnie nastepny wyjatek,
                            ktory poprzesz. Jesli ‘tak’, to – no coz – nie pozostaje mi nic inego jak
                            poklonic sie przed Twoim wielkim geniuszem....

                            Wiele moich wczesniejszych dyskusji o aborcji urywalo sie z powodu inwektyw.
                            Mialem nadzieje, ze z nasza polemika bedzie inaczej – nadal ja mam. Nie moge
                            jednak przechodzic obojetnie wobec obrazliwych sformulowan, ktorych (posrednio)
                            adresatem jestem i ja. Postaraj sie, prosze, powstrzymac przed okresleniami
                            typu “zbrodnia”, co wprawdzie moge rozumiec, ale, zrozum i Ty, ze w ten sposob
                            stawiasz mnie pod sciana. A przeciez chcemy porozmawiac sobie, prawda? smile)

                            My tu sobie gadu gadu o aborcji jakby nasza wymiana opinii miala miejsce 15 lat
                            temu gdy tymczasem temat niniejszego watku to srodki wczesnoporonne, ktore –
                            jak sama ich nazwa wskazuje powoduja poronienie w pierwszym miesiacu ciazy,
                            zazwyczaj. Zauwaz, ze ciaza taka nie macha wesolo raczkami i nozkami, nie ma
                            grymasow podobnych do smiechu, nie skrobie czule mamy w brzuszek, od srodka
                            oraz nie wykonuje wielu innych czynnosci na ktore antyaborcjonisci tradycyjnie
                            powolywali sie, w celu rozmiekczenia opozycji oraz niezdecydowanych. Cztero-
                            tygodniowy embrion, wyobraz sobie, ma siedem! milimetrow dlugosci!!! Nie mysli,
                            przy tym, nie czuje, nie przezywa – zupelnie inaczej niz wlascicielka brzucha w
                            ktorym embrion sie zagniezdzil. Jego racje, jego interes – przy racjach
                            interesie skrzywdzonej niejednokrotnie kobiety – wygladaja jeszcze mizerniej
                            niz on sam. Jego interes, otoz, przy interesie kobiety decydujacej sie na
                            aborcje, rowna sie zero.

                            Dla Ciebie najwazniejszy jest ten wspanialy moment w ktorym doszlo do
                            stworzenia nowej jakosci. W tym momencie zaczelo sie zycie, ktore jest ponoc
                            wyjatkowo kruche (no to popatrz ile gatunkow wyginelo w ciagu ostatnich stu
                            lat, przy bezustannie zwiekszajacej sie populacji tych kruchych jednostek - na
                            zupelnym marginesie). Bez tego przelomowego momentu nie mielibysmy nowej istoty
                            ludzkiej, powiadasz....
                            No i co z tego???? My to wszystko wiemy i akceptujemy – tak dlugo az spotkamy
                            kobiete ktora jest w bardzo niechcianej ciazy, do ktorej doszlo w bardzo
                            niechcianych okolicznosciach. Wtedy, gdy ona wrecz musi! pozbyc sie tego
                            ciezaru, cudowny moment ktory tak piescisz slowami nie ma najmniejszej
                            wartosci. Nie ma w nim nic cudownego.
                            Liczy sie wylacznie interes kobiety. smile
                            I ja tu wroce jeszcze surprised))

                            K.P.
                            • r306 Re: PS: Hmmm3 12.08.04, 12:21
                              (CD)
                              Znow chyba nie czytales uwaznie mojego poprzedniego postu - nie jestesmy w
                              stanie ustalic warunku koniecznego i wystarczajacego bycia czlowiekiem,
                              jestesmy w stanie ustalic jedynie warunki konieczne. Do takowych zaliczam zycie
                              jako takie, a nie odczucie krzywdy. Czlowiek skrzywdzony nadal moze byc
                              czlowiekiem. Istota martwa ma jedynie szanse na godny pochowek, ale juz nie na
                              bycie "czlowiekiem".

                              > Wtedy, gdy ona wrecz musi! pozbyc sie tego
                              > ciezaru, cudowny moment ktory tak piescisz slowami
                              Co to znaczy "musi"? Czyli ciag dalszy pytania o zdefiniowanie "ciazy
                              niepozadanej".
                              W ktorym miejscu powiedzialem o momencie poczecia "cudowny" i gdzie "piescilem
                              slowami"? "Kruche" powiedzialem o zyciu biologicznym w jego formie plodowej -
                              poczytaj troche danych o umieralnosci niemowlat i ilosci poronien w krajach o
                              niskim poziomie medycyny prenatalnej. Kruche w jest rowniez zycie osobnikow
                              doroslych - zobacz jakie sznase ma czlowiek wrzucony w stado zarlaczy, lwow
                              idt. Rodzaj ludzki swoj sukces w opanowywaniu Ziemi nie zawdzieczna plodnosci
                              heh. Trzymaj sie chlopie faktow - nie uciekaj w demagogie.

                              Czekam na konkrety.
                          • r306 Re: Hmmm 12.08.04, 12:17
                            ) Wydaje mi sie, ze niepotrzebnie sililes sie na dowcip.
                            Nie sililem sie, wyszlo dosc naturalnie wink
                            Ciacham ten fragment, bo do niczego nas dyskusja utrzymana w tym tonie nie
                            doprowadzi.

                            ) czy naprawde sadzisz, ze masz prawo dyktowac np. mojej corce, czy
                            ) siostrze, czy zonie jak winna postepowac w przypadku zajscia w bardzo
                            Tak, tym samym prawem kieruje sie zakazujac innym jezdzenia po pijaku
                            samochodem, kradziezy, zabojstw i tak dalej, mimo, ze wcale nie uwazam sie za
                            bardziej, jak to ujales, "kompetentnego", w tych akurat kwestiach od innych.
                            Nie rozumiem dlaczego musze Ci odpowiadac na te same pytania po wielokrec - w
                            poprzednim poscie napialem w odpowiedzi na bardzo podobnie postawione przez
                            Ciebie pytanie, ze tak rodza sie kodeksy prawne - one sankcjonuja wlasnie
                            zachowania innych.
                            Legislatura przy stanowienia prawa nie pyta kazdego: "czy pani/pan dopuscilby
                            do takiej mozliwosci w takich to a takich okolicznosciach?". Jeszcze nie
                            slyszalem rowniez, aby jakis zlodziej zabranial innym krasc - czy to jest
                            powod, bym ja pozwolil na jego kradzieze?
                            Tak wiec przyzwolenie kobiet z Twojej rodziny nie moze byc wiazace w zaden
                            sposob dla mnie.
                            Dla Ciebie taka decyzja to wyraz wolnosci osobistej, dla mnie pojecie "wolnosci
                            osobistej" jest na tyle abstrakcyjne, ze najpierw musilibysmy strawic rok na
                            dyskusji, czym ona jest, zanim uzylbym tego terminu w dyskusji. Teraz bowiem
                            jestem w stanie dowiesc Ci, ze kazda wolnosc osobista jest realizowana kosztem
                            wolnosci innej osoby.

                            ) I jeszcze jedno. Otoz nie ma sensu mowienie o prewencji gdy masz do czynienia
                            ) z
                            ) potrzeba aborcji - "trzeba bylo", sadze, nalezy zwykle zachowywac dla siebie.
                            ) Aborcja i prewencja to sa jednak dwie rozne dyskusje.
                            Hmm, czyli przed szkoda i po szkodzie Polak glupi? Nie rozumiem, jak w tym
                            kontekscie mozna nie rozmawiac wlasnie o "prewencji". Poza tym, w kontekscie
                            nastepnego Twojego zdania:
                            ) Acha, nie jestem zwolennikiem aborcji - to mi uwlacza. Jestem zwolennikiem
                            ) prawa kobiety do decydowania o losach niepozadanej ciazy
                            chyba musimy sztywno ustalic jakie przypadki nazywasz "niepozadanymi", bo w
                            przeciwnym momencie dyskusja o prewencji i odpowiedzialnosci rozmywa sie
                            wowczas w nicosci.
                            Ja podalem juz antyteze dla ciazy pochodzacej z gwaltu i przemocy rodzinnej.
                            W przypadku gwaltu o prewencji mowy byc nie moze, ale spokojnie mozemy
                            porozmawiac o proporcjonalnosci "kary", a wiec o odpowiedzialnosci - kobieta
                            doznaje krzywdy psychicznej i fizycznej - jednak zyje, gwalciciel - odsiaduje
                            kilka lat w wiezieniu i zyje, plod - usmierca sie go, mimo, ze w tej sprawie
                            nie "zawinil" nawet tym, ze wracal poznym wieczorem do domu... Wiec? Widzisz
                            gdzies tu proporcje?
                            Co do przemocy w rodzinie, to wlasnie mechanizm stawianie przyczyny wtornej
                            ponad przyczyne pierwotna jest ucieczka od odpowiedzialnosci, niedopuszczalna
                            dla kogos kto chce byc czlowiekiem. W przypadku orzekania winy w wypadkach
                            samochodowych, gdy jeden z prowadzacych byl pod wplywem alkoholu, pozostale
                            ustalenia, co do przyczyn wypadku, nie sa brane wlasciwie pod uwage - sad
                            orzeka wine prowadzacego pod wplywem alkoholu, bo to jest przyczyna pierwotna.

                            Dokonujesz tu po raz pierwszy manipulacji - uwlacza Ci okreslenie, ze jestes
                            zwolennikiem aborcji, ale mowisz, ze jestes za prawem wyboru kobiet do
                            decydowania o losach niepozadanej ciazy. Przepraszam, ale czym jest pozbycie
                            sie przez kobiete niepozadanej ciazy? Jakbys tego nie probowal zdefiniowac, to
                            zabieg usuniecia ciazy, z dowolnych przyczyn, jest nazywany aborcja - sprawdz w
                            dowolnej encyklopedii czy podreczniku medycyny. Dajac tekie prawo kobiecie
                            (prawo wyboru ma to do siebie, ze mozna wybrac tak lub nie), automatycznie
                            opowiadasz sie za prawem do aborcji - z zastrzezeniem ciazy niepozadanej. O
                            uscislenie terminu "ciaza niepozadana" jeszcze raz prosze.
                            Przestaje sie dziwic natomiast, ze uwazasz dyskusje o prewencji i
                            odpowiedzialnosci w kontekscie aborcji jako tematyke odrebna...

                            ) No prosze, przyznales, ze samo zycie biologiczne nie jest dla Ciebie
                            ) wartoscia absolutnie nienaruszalna. Stwierdziles, ze “jedynym aspektem,
                            ) ktory stanowi dla mnie dylemat, to wybor w chwili zagrozenia zycia matki.”
                            ) Mozna i tak tylk o ja nie mam tego rodzaju dylematow
                            Po pierwsze swierdzenie, ze mam dylemat, nie implikuje, ze zycie biologiczne
                            nie ma dla mnie wartosci absolutnie nienaruszalnej. Wrecz przeciwnie - poniewaz
                            wlasnie uwazam, ze nienaruszalna jest, to gdy mam do czynienia z ROWNOWAZNYM
                            bytem dwoch istot, to mam DYLEMAT. Dylemat, to okreslenie problemu
                            nieroztrzygalnego na danym poziomie poznawczym.
                            Przepraszam, ale teraz Cie upomne - nie naduzywaj mojej cierpliwosci lamiac
                            prawa logiki (w rozumieniu nauki), ponadto sprawdz najpierw znaczenie terminu
                            jakim sie posluzylem, zanim wyciagniesz jakis wniosek z moich slow.
                            Po powyzszym stwierdzeniu wycinam sporo z czesc drugiej Twojej wypowiedzi jako
                            dowodzenie oparte na falszywym zalozeniu. Aha - co bylo 100 lat temu, i postawa
                            kleru mnie nie interesuje.

                            ) Problemy zdrowotne maja te wlasnosc, ze czesto sie
                            ) komplikuja. Czy potrafisz bezblednie oddzielic zagrozenie dla zdrowia od
                            ) zagrozenia dla zycia? Jesli ‘nie’, to, narodzil sie wlasnie nastepn
                            ) y wyjatek,
                            ) ktory poprzesz. Jesli ‘tak’, to – no coz – nie pozostaj
                            ) e mi nic inego jak
                            ) poklonic sie przed Twoim wielkim geniuszem....
                            Stwierdziles, ze nie masz dylematow w tej kwestii... To ciekawe.
                            Nie, nie jestem geniuszem, nie potrafie przewidziec wszytkiego, ale rowniez Ty
                            nim, chyba, nie jestes i nikt nim nie jest. A jednak teza, ze problemy
                            zdrowotne juz sa przeslanka za usunieciem ciazy, swiadczy o tym, ze ktos jednak
                            sobie uzurpuje prawo wlasnie do bycia geniuszem - przewiduje, ze "na wszelki
                            wypadek" lepiej usunac, bo w swym geniuszu stwierdza, ze matka i dziecko z tego
                            nie wyjda? Codziennie ponosimy ryzyko smierci - wychodzac na ulice, wsiadajac
                            do samochodu, uzywajac miksera czy innego elektronarzedzia. Tu tez
                            chcesz "dmuchac na zimne"?
                            Cala ciaza i porod to sa bardzo skomplikowane procesy, podczas ktorych
                            nieustatnie zagrozone jest zycie matki i zycie plodu. To dlatego ilosc
                            poronien, wad rozwojowych, smierci noworodkow, czy smierci matek podczas
                            porodu, tak gwaltownie spada przy zastosowaniu nowoczesnej diagnostyki okresu
                            ciazy.
                            Kiedy i w jakich okolicznosciach Ty chcesz powiedziec, ze to sie nie uda i
                            usuniecie plodu uratuje matke? Dla mnie stanowi to dylemat, Ty natomiast
                            stwierdziles, ze nie masz takiego dylematu - wiec prosze, oswiec mnie - po czym
                            mozna poznac w jakim momencie wybor zycia matki kosztem zycia plodu jest
                            wlasciwym wyborem - a wowczas to ja pochyle glowe przed Twoim medycznym
                            geniuszem.

                            ) gdy tymczasem temat niniejszego watku to srodki wczesnoporonne, ktore R
                            ) 11;
                            ) jak sama ich nazwa wskazuje powoduja poronienie w pierwszym miesiacu ciazy,
                            ) zazwyczaj.
                            Znow za gra slow chcesz ukryc prawdziwe znaczenie. To poronienie nie jest
                            samoistne, jest wymuszone srodkami farmakologicznymi, ktore zastepuja w tym
                            momencie narzedzia chirurga. Chcesz uciec tu od slowa aborcja? Chyba teraz ze
                            mnie zartujesz, lub traktujesz jak przyslowiowa blondynke. To znaczy, ze jak
                            zabije kogos toporem to bede morderca, a jak otruje, to juz nie?
                            I o machaniu lapkami, kopaniu w brzuszek i tak dalej juz rozmawialismy - nie ma
                            to dla mnie znaczenia - rozmawiamy o aborcji jako takiej, a nie o ustalenie
                            daty kiedy mozna do niej dopuscic, jesli tego nie zauwazyles, to zwracam Ci na
                            to uwage.

                            ) Jego interes, otoz, przy interesie kobiety decydujacej sie na
                            ) aborcje, rowna sie zero.
                            Jego interes to zycie. Co jest interesem kobiety? Nawet skrzywdzonej?
                            Odczucia, doznania? Znow chyba nie czytales uwaznie mojego poprzedniego postu -
                            nie jestesmy w stanie ustalic warunku koniecznego i wystarczajacego bycia
                            czlowiekie
                            • Gość: Krzys52 Re: Hmmm8-12 IP: *.proxy.aol.com 12.08.04, 15:54
                              No i mamy kolejny poranek. Czyli, jak zwykle nie mam teraz czasu.
                              Krociutko zatem.
                              Twoje dywagacje na temat absolutnej swietosci plodu przekonuja oczywiscie
                              Ciebie - zwlaszcza we fragmentach w ktorych uruchamiasz duzo emocji. Ja na
                              uczuciach jeszcze nie usilowalem grac ale, nawet domagasz sie tego, wszystko
                              przede mna. smile)

                              Rozmawiamy na ten temat z racji funkcjonowania w Polsce aktualnego prawa
                              antyaborcyjnego. Ja licze na jego obalenie, bo na szczescie ludzi o Twoich
                              pogladach nie jest znow tak duzo. Istniejace prawo zostalo wprowadzone
                              podstepem, z zaskoczenia, w sposob zdradliwy - pod dyktando papieza i kleru.
                              Prawo to nie mialo wtedy, i nadal nie ma, odpowiedniego spolecznego poparcia.
                              Nikt nie pytal spoleczenstwa o zdanie choc badania opinii publicznej wskazywaly
                              na szerokie poparcie koncepcji "aborcji z przyczyn spolecznych". Aktualne prawo
                              wprowadziliscie dzieki biernosci komuny, ktora w ten wlasnie sposob, po raz
                              kolejny, i serwilistyczny, okupila dalsze gwarancje dla bezpieczenstwa wlasnych
                              tylkow. Prawo antyaborcyjne zostalo wprowadzone niemal tak samo jak wczesniej
                              Stelmachowski wprowadzil do szkol religie. To nie zadne racje sprawily, ze
                              prawo to zostalo wprowadzone - zdecydowal czysty oportunizm kleru, ktory byl
                              bardzo silny, komuna slaba, a spoleczenstwo zdezorientowane oraz zmanipulowane.

                              Mnie przekonuja moje racje, a Twoje nie znacza dla mnie nic - tak samo zreszta
                              jak moje dla ciebie. Oczywiscie, po powrocie z pracy odniose sie do Twoich
                              argumentow gdyz sama mozliwosc takiej wymiany warta jest tynfa. Postaram sie
                              takze zbic Twoje racje jeszcze mocniej niz udalo mi sie dotad surprised))

                              Mylisz sie z tym "zwolennikiem aborcji". Otoz, skoro taki z Ciebie logik, ja
                              jestem zwolennikiem prawa(!) do aborcji przy czym mam nadzieje, ze z tego prawa
                              nikt nie bedzie potrzebowal korzystac. Oznacza to, ze ja rownie dobrze
                              pozostane zwolennikiem prawa w (hipotetycznej) sytuacji nieobecnosci
                              praktykowania aborcji. Twoim zdaniem bylbym zwolennikiem aborcji... Ja uwazam
                              ze popelniasz szkolny blad. smile Jestem, otoz, oraz bylbym zwolennikiem prawa(!!)
                              do aborcji, czyli prawa kobiety do zdecydowania na rzecz aborcji.
                              .
                              Do uslyszenia surprised)
                              .
                              K.P.
                              .
                              PS...Nie czytalem jeszcze pozostalych Twoich odpowiedzi, ale pozniej sprobuje
                              odniesc sie docalosci.
                          • r306 Re: Hmmm 12.08.04, 12:23
                            (CD wlasciwe ulokowane)
                            Znow chyba nie czytales uwaznie mojego poprzedniego postu - nie jestesmy w
                            stanie ustalic warunku koniecznego i wystarczajacego bycia czlowiekiem,
                            jestesmy w stanie ustalic jedynie warunki konieczne. Do takowych zaliczam zycie
                            jako takie, a nie odczucie krzywdy. Czlowiek skrzywdzony nadal moze byc
                            czlowiekiem. Istota martwa ma jedynie szanse na godny pochowek, ale juz nie na
                            bycie "czlowiekiem".

                            > Wtedy, gdy ona wrecz musi! pozbyc sie tego
                            > ciezaru, cudowny moment ktory tak piescisz slowami
                            Co to znaczy "musi"? Czyli ciag dalszy pytania o zdefiniowanie "ciazy
                            niepozadanej".
                            W ktorym miejscu powiedzialem o momencie poczecia "cudowny" i gdzie "piescilem
                            slowami"? "Kruche" powiedzialem o zyciu biologicznym w jego formie plodowej -
                            poczytaj troche danych o umieralnosci niemowlat i ilosci poronien w krajach o
                            niskim poziomie medycyny prenatalnej. Kruche w jest rowniez zycie osobnikow
                            doroslych - zobacz jakie sznase ma czlowiek wrzucony w stado zarlaczy, lwow
                            idt. Rodzaj ludzki swoj sukces w opanowywaniu Ziemi nie zawdzieczna plodnosci
                            heh. Trzymaj sie chlopie faktow - nie uciekaj w demagogie.

                            Czekam na konkrety.
                            • Gość: Krzys52 Ciaza z gwaltu, sodomii, pedo- ma rodzic i juz!!! IP: *.proxy.aol.com 13.08.04, 06:32
                              Usilujesz wmanewrowac mnie w swoj wlasny sposob myslenia. Lepiej zapomnij o
                              tym. smile)
                              Zacznijmy od drobnych sprostowan.

                              K. ponoc powiedzialsmile
                              ‘Problemy zdrowotne maja te wlasnosc, ze czesto sie komplikuja. Czy potrafisz
                              bezblednie oddzielic zagrozenie dla zdrowia od zagrozenia dla zycia?
                              Jesli ‘nie’, to, narodzil sie wlasnie nastepny wyjatek, ktory poprzesz.
                              Jesli ‘tak’, to – no coz – nie pozostaje mi nic inego jak poklonic sie przed
                              Twoim wielkim geniuszem....

                              R odpowiedzialsmile
                              “Stwierdziles, ze nie masz dylematow w tej kwestii... To ciekawe.
                              Nie, nie jestem geniuszem, nie potrafie przewidziec wszytkiego, ale rowniez Ty
                              nim, chyba, nie jestes i nikt nim nie jest. A jednak teza, ze problemy
                              zdrowotne juz sa przeslanka za usunieciem ciazy, swiadczy o tym, ze ktos jednak
                              sobie uzurpuje prawo wlasnie do bycia geniuszem - przewiduje, ze "na wszelki
                              wypadek" lepiej usunac, bo w swym geniuszu stwierdza, ze matka i dziecko z tego
                              nie wyjda? Codziennie ponosimy ryzyko smierci - wychodzac na ulice, wsiadajac
                              do samochodu, uzywajac miksera czy innego elektronarzedzia. Tu tez
                              chcesz "dmuchac na zimne"? “

                              Co przyszlo mu dosc latwo gdyz odparowal sobie z mojego tekstu jednen niewinny
                              fragmencik, mysl niemila – ponizej ujeta w klamerki. Wczesniej zdecydowal o
                              uniewaznieniu innego fragmentu i wreczeniu mu czerwonej kartki. Dziwnym trafem
                              takze ow niewygodny fragmencik, tkwiacy sobie w innym kontekscie zalapal sie
                              na “kartke”, przy okazji.
                              Oto calosc ktora tak starannie poszatkowales, polaczyles - by nie miec
                              problemow z odpowiedzia.

                              K. naprawde powiedzial:
                              “[Twierdzisz, ze jedynie wybor “zycie za zycie” jest dopuszczalny... No coz na
                              wlasny uzytek mozesz wymyslac sobie jakie chcesz idealy. Mam pytanie wszakze:
                              czy wiesz ktora decyzja bedzie poprawna?
                              Podobnie z zagrozeniem dla zdrowia matki. Skad wiesz, ze bedzie to “tylko”
                              zagrozenie dla zdrowia? ]
                              Problemy zdrowotne maja te wlasnosc, ze czesto sie komplikuja. Czy potrafisz
                              bezblednie oddzielic zagrozenie dla zdrowia od zagrozenia dla zycia?
                              Jesli ‘nie’, to, narodzil sie wlasnie nastepny wyjatek, ktory poprzesz.
                              Jesli ‘tak’, to – no coz – nie pozostaje mi nic inego jak poklonic sie przed
                              Twoim wielkim geniuszem....”

                              Dopusciles sie ponadto nieuprawnionej kompilacji sensu zdania wyrwanego z
                              jednego kontekstu poprzez wlaczenie go do innego. Otoz ja nie powiedzialem,
                              ze “nie mam dylematow w tej kwestii” lecz ze ‘ja nie mam tego rodzaju
                              dylematow’. Kontekst zas mowil o Twoich dylematach (jedynych) gdy dochodzi do
                              wyboru pomiedzy zyciem kobiety a plodu. Jedynie wtedy, przypominam, dopuscilbys
                              mozliwosc aborcji (nie orzekl na rzecz aborcji – co takze usilowales wcisnac
                              jako moj pomysl) z tym ze sam mialbys problem moralny. Ja nie mam takich
                              dylematow gdyz nie tylko wtedy dopuszczam aborcje. Ponadto rutynowo ratuje sie
                              kobiete a nie siedmio-milimetrowy miesieczny embrion, czy siedmiomiesieczny
                              plod. Dales “czerwona kartke” fragmentowi ktory o tym wlasnie mowil,
                              fragmentowi ktory zwrocil Twoja uwage na to, ze propagujesz jakies
                              anachronizmy, z ktorych gloszeniem nawet kler jest skrajnie ostrozny. Ty facet
                              chcesz byc swietszy od papieza a oszukujesz grajac w Chinczyka.

                              Nieco wczesniej na pewniaka dopuszczales jedynie jeden wyjatek: “zycie za
                              zycie” – gdy zagrozone jest zycie kobiety. No wiec nakreslilem Ci mozliwosc w
                              ktorej trudno jest powiedziec czy “tylko” zdrowie jest zagrozone, czy “az”
                              zycie. Nawiazujac do przypadku domniemanego zagrozenia dla zdrowia kobiety
                              zadalem to niewinne pytanko – ‘skad wiesz, zebedzie to tylko zagrozenie dla
                              zdrowia? Wiedzialem ze zachwieje w Tobie te dziecinna pewnosc siebie, no i
                              zachwialem. Wraz z calym Toba, w dodatku, a Ty w przyplywie paniki wyciales
                              fragment ktory burzyl Twoja misternie zbudowana koncepcje nienaruszalnosci
                              zycia (z jednym jedynym hipotetycznym wyjatkiem). Musiales miec racje.
                              Najprawdopodobniej w sposob niekontrolowany, nieswiadomie, dokonales na tekscie
                              tego samego co Twoj umysl dokonuje na codzien z informacja naruszajaca Twoj
                              wewnetrzny lad i porzadek – po prostu... wymazales ja.
                              Odkrecanie kota ogonem, i projekcja “geniuszu” na mnie nic nie da, albowiem to
                              nie ja roscilem sobie pretensje do nieomylnosci w kwestiach dopuszczalnych
                              przypadkow. Rosciles sobie Ty i ustanowiles jeden taki wyjatek: gdy zagrozone
                              jest zycie kobiety, no i... przejechales sie. Dotarla do Ciebie mysl straszna:
                              ze jeszcze duzo nie wiesz i nie rozumiesz. To strach zrobil z Ciebie taka
                              spryciulke smile)
                              • Gość: Krzys52 Ciaza z gwaltu, sodomii, pedo- ma rodzic i juz!!-2 IP: *.proxy.aol.com 13.08.04, 06:35
                                Powyzsze doswiadczenie podpowiada mi jednak, ze dlugo to my sobie nie
                                podyskutujemy - skoro ulatwiasz sobie zycie tego rodzaju zabiegami....
                                Ja widzisz nie mialem i nie mam najmniejszego zamiaru przekonywania Ciebie do
                                czegokolwiek. Traktuje niniejsze spotkanie jako moznosc wymiany pogladow. Ty
                                natomiast wrecz musisz(!) wygrac te potyczke. Ja uwaznie przygladam sie takim
                                co musza. Doswiadczenie podpowiada mi ponadto, a sam nie mam zwyczaju
                                manipulowac, ze moi interlokutorzy najglosniej krzycza o manipulacji wlasnie
                                wtedy gdy sami oszukuja –“lapaj zlodzieja”, krzycza.

                                Podsumowujac, jestes w stanie zgodzic sie na aborcje jedynie w przypadku
                                zagrozenia zycia kobiety. Tylko czego Ty chcesz ode mnie?! Przeciez ja nie
                                zabraniam Ci posiadania takich pogladow. Uwazasz, ze zgwalcona dziewczyna
                                powinna urodzic, gdyz i z gwaltu to jednak jest dziecko, jak kazde inne – no
                                wiec uwazaj sobie. Zaloz watek pod takim tytulem.Ja dzien w dzien sptykam sie
                                tu z taka masa przeroznych pogladow - wiec i Twoje przelkne jakos.

                                Domyslam sie oczywiscie, ze gdybys mial do powiedzenia nieco wiecej, gdybys
                                mial moznosc decydowania o prawie, to z aktualnego prawa antyaborcyjnego
                                zniknalby wyjatek dot. ciazy z gwaltu. Niewatpliwie uzasadnilbys je w stylu
                                zaprezentowanym wczesniej: “trudno kobieto ale urodzisz to dziecko gdyz inaczej
                                dopuscilabys sie zamordowania czlowieka, a morderstwo jest morderstwem –
                                zwlaszcza istoty niewinnej i bezbronnej; scigane wiec bedzie i karane jak kazde
                                inne, i trzeba sie do tego przyzwyczaic”.

                                Nie bardzo rozumiem dlaczego dopominasz sie przedstawienia ”po czym
                                mozna poznac w jakim momencie wybor zycia matki kosztem zycia plodu jest
                                wlasciwym wyborem” albo wyjasnienia co to jest “ciaza niechciana”. Jesli
                                wychodzisz z zalozenia, ze zycie ludzkie od poczecia stanowi wartosc
                                bezwzglednie nienaruszalna to nie usiluj wmowic mi ze interesuja Cie powody dla
                                ktorych kobieta decyduje sie na aborcje. Nie ma przeciez takich powodow ktore
                                chcialbys czy/i moglbys zaakceptowac – one nie sa istotne. Zatem gdy ciaza
                                bedzie wynikiem przemocy malzenskiej to odpowiesz, ze mogla odejsc – bo Ty
                                wiesz lepiej. A wiesz lepiej albowiem – uwaga! - posiadles Prawde.
                                Sprobuje jednak wyjasnic. Otoz “ciaza niechciana” to taka ciaza ktorej sie nie
                                chce, albo tez chce sie w niej nie byc, pozbyc sie jej – bo sie jej nie chce,
                                ta jak i nie chce sie dziecka ktore ewentualnie (po 9 miesiacach noszenia we
                                wlasnym , nie Twoim) nalezaloby urodzic.
                                Wlasciwy wybor zycia matki kosztem zycia plodu, natomiast, to jest przeciez ten
                                Twoj dylemat – zapomniales? Z mojego stwierdzenia, ze ja nie mam tego rodzaju
                                dylematow wcale nie wynika, ze ja mam odpowiedz ktorej poszukujesz Ty. Mnie
                                satysfakcjonuje praktykowane podejscie – na korzysc kobiety. Uwazam, ze tak
                                jest poprawnie – chyba, ze ona sama zazada by ratowano dziecko, a nie ja.

                                Z Twojej tendencji do uzywania bialo-czarnego szablonu “albo-albo” wnosze, ze
                                jestes jednym z tych ktorzy najszczesliwsi byliby gdyby ktos wymyslil jakas
                                elegancka matematyczna formule – recepte na zycie. Formule dla wszystkich, ma
                                sie rozumiec. A jak komus sie nie spodoba no to trudno; za kark i przygiac
                                takiego. Dla jego dobra.
                                .
                                Powroce jeszcze do tego surprised))
                                .
                                K.P.
                            • Gość: Krzys52 Wobec potrzeby aborcji knocenie o prewencji IP: *.proxy.aol.com 13.08.04, 15:33
                              jest upierdliwym gderaniem baby - "a trzeba bylo", albo "a nie mowilam".
                              .
                              ;
                              K.powiedzial:
                              >>I jeszcze jedno. Otoz nie ma sensu mowienie o prewencji gdy masz do czynienia
                              z potrzeba aborcji - "trzeba bylo", sadze, nalezy zwykle zachowywac dla siebie.
                              Aborcja i prewencja to sa jednak dwie rozne dyskusje.>>
                              .
                              R.odpowiedzial:
                              >>Hmm, czyli przed szkoda i po szkodzie Polak glupi? Nie rozumiem, jak w tym
                              kontekscie mozna nie rozmawiac wlasnie o "prewencji".>>

                              Prewencja, jak sama nazwa wskazuje, ma sluzyc zapobieganiu niepozadanym ciazom
                              a w konsekwencji aborcjom. My tu rozmawiamy jednak o potrzebie, ktora jest
                              efektem nieskutecznosci prewencji badz jej nieobecnosci. Mozna wiec mowic o
                              zapobieganiu, ba, jak najbardziej nalezy mowic, niemniej kazda niepozadana
                              ciaza to juz dyskusja na innym niz prewencja poziomie. Owej niepozadanej ciazy,
                              sprobuj to zrozumiec, nie da sie juz zapobiec. Zatem w jej konkretnym przypadku
                              mowienie o zapobieganiu ma tyle samo sensu co gderanie wspomnianej baby.
                              Prewencja oraz dyskusja o niej dotyczyc bedzie wszystkich innych potencjalnych
                              przypadkow niechcianych ciaz, ale z cala pewnoscia nie tej jednej.
                              Poniewaz niepozadanych ciaz jest znacznie wiecej a wiec i wieksze jest
                              zapotrzebowanie na usluge aborcji wiec, podobnie, przy dyskusji o aborcji nie
                              ma sensu mowienie o prewencji. Tu mozna dyskutowc jedynie o dopuszczalnosci
                              oraz o zakazie.
                              Uzywam terminu aborcja, choc cos takiego jak aborcja to tylko abstrakcja, czy
                              etykietka. Tak naprawde pod terminem aborcja miesci sie mnostwo indywidualnych
                              przypadkow tragedii ludzkich ktorych nie mozna wrzucic do jednego worka i
                              podpisac go "aborcja". Kazdy z tych przypadkow jest inny, unikalny, gdyz/i
                              dotyczy innej kobiety, pomimo Twojego traktowania wszystkich zbiorowo oraz per
                              noga.
                              .
                              Przy kobiecej tragedii wartosc biologicznego zycia niechcianego plodu rowna sie
                              zero.Tylko ona ma prawo zdecydowac jego czlowieczenstwie.
                              K.P.



                              • r306 Ehhh 13.08.04, 16:45
                                Odpowiedzi bedzie w weekend lub po. Troche mam teraz za duzo pracy.
                                Jenda uwaga - jesli sadzisz, ze protekcjonalny styl Twoich wypowiedzi mnie
                                zirytuje i dam sie poniesc emocjom - grubo sie mylisz smile
                                • Gość: Krzys52 hehehe :O)) IP: *.proxy.aol.com 16.08.04, 03:56
                                  --------------------------------------------------------------------------------
                                  Odpowiedzi bedzie w weekend lub po.

                                  Czy miales na mysli ten weekend ktory wlasnie sie skonczyl?
                              • r306 Okeslenie stanowiska 16.08.04, 10:27
                                Poniewaz zaczynamy, tak jak slusznie zauwazyles, uciekac w utarczki
                                pozamerytoryczne, to ja sie troche dookresle.
                                1. Stanowisko kosciola (jakiegokolwiek) jest dla mnie w tej (jak i w innych smile)
                                sprawie obojetne. Kieruje sie tutaj wlasnymi przemysleniami. Nie interesuje
                                mnie rowniez historia - w jej biegu bylo tyle zakretow w tej materii, czasem
                                wrecz zwrotow, ze powolawanie sie na nia, w tym akurat aspekcie, nie ma sensu.
                                Nie dyskutujemy rowniez o konkretnym systemie prawnym w konkretnym panstwie,
                                tak jak w pewnej chwili zasugerowales. Mowimy o stanowieniu prawa jako o sztuce
                                ogolnej, opartej NIE na konkretnych uwarunkowaniach, ale na zasadach
                                uniwersalnych.
                                2. W kazdej z faz rozwojowych plodu jest to dla mnie zycie rownorzedne z kazdym
                                innym, nie z punktu widzenia emocji, ale chlodnej kalkulacji - jestesmy w
                                stanie bowiem okreslic, iz jest to zycie i warunek konieczny do
                                czlowieczenstwa, a nie jestesmy w stanie okreslic ani granicy rozwojowej, ani
                                warunku koniecznego czlowieczenstwa.
                                3. Nie ma dla mnie uwarunkowan USPRAWIEDLIWIAJACYCH aborcje. Mam DYLEMAT
                                dotyczacy zagrozenia zycia matki, ale DYLEMAT to nie przyzwolenie na aborcje w
                                tym przypadku, a wiec nie "wylom" w mym stanowisku, jak probujesz twierdzic, a
                                tylko naturalna konsekwencja przyjetej przeze mnie zasady, iz zycie w kazdym w
                                swych stadiow rozwojowych jest rownorzedne. Stad NIE POTRAFIE w dniu
                                dzisiejszym okreslic, czy zdecydowalbym o zyciu dziecka czy matki. Dla mnie
                                jest to w tej chwili problem nieroztrzygalny.
                                Nie rozumiem natomiast Twojej tezy, ze jesli bym nawet przyjal, w tym
                                przypadku, ze ratowalbym zycie matki kosztem zycia dziecka, to swiadczy to o
                                tym, ze jeden wyjatek pociaga za soba kolejne. Jesli by przyjac taki styl
                                myslenia, to mozna rowniez przyjac, ze zwolennicy prawa do aborcji (teraz
                                uogolniam) domagajacy sie umozliwienia prawa do przerwania ciazy do ktoregos
                                tam tygodnia ciazy, w zasadzie powinni domagac sie rozciagniecia tego prawa na
                                caly okres ciazy - wszak jesli pozwala sie na jedno, to w mysl zasady kostek
                                domina jaka chcesz zastosowac tu w dyskusji, logiczne jest pozwolenie na
                                kolejne etapy. Po prostu dyskusja w tym stylu nie ma sensu. Sam rowniez
                                posunalem sie do tekiej galopady, pytajac - teraz aborcja, jutro eutanazja, a
                                pojutrze co? Tylko, ze takie pytanie jest po pierwsze osadzone slabo w
                                realiach, a po drugie uzywanie logiki kostek domina w takiej duskusji jest
                                bronia obosieczna i nie prowadzi do niczego, poza docelowym obrazeniem sie
                                stron.
                                4. Zarzuciles mi emocje - blad. Podchodze do dyskusji w sposob maksymalnie
                                chlodny. To znow z chlodnej kalkulacji wynika moja ocena sytuacji w chwili
                                ciazy powstalej w wyniku kazirodztwa, gwaltu itd. Jesli przyjmuje, ze zycie na
                                kazdym ze swych etapow jest rownorzedne, to robie zestawienie wrecz ksiegowe
                                (winien - ma) - kobieta (ofiara przymocy) bedzie zyla, przestepca - bedzie zyl,
                                a dziecko? To wlasnie granie na EMOCJACH skrzywdzonej kobiety powoduje, ze
                                najmniej winny uczestnik zajcia poniesie najsurowsza, niczym nie uzasadniona
                                kare - kare smierci. Tylko aby to zauwazyc, trzeba wlasnie oderwac sie od
                                emocji i chlodno, wrecz cynicznie spojrzec na zaistniala sytuacje.
                                Argument, ze w czyms to pomoze niedoszlej matce jest wrecz bledny z
                                socjologicznego punktu widzenia - mozliwosc usuniecia takiej ciazy prowadzi, na
                                ogol, do poglebiania sie patologii, a nie jej usuniecia. To jedyny kamyczek
                                jaki dorzuce dzis w kwestii "prewencji" smile.
                                Zauwaz bowiem - pozwalamy na usuniecie ciazy powstalej w wyniku przemocy w
                                rodzinie (zakladamy, ze maz zwaglcil wlasna zone/partnerke), w wyniku zdarzenia
                                kobieta zachodzi w ciaze. Teraz nastepuje rozwidlenie - jedno zdarzenie ma
                                miejsce w rodzinie biednej,patologicznej, drugie w materialnie ustabilizowanej,
                                gdzie maz - "pan i wladca" utrzymuje dom. Chyba zgodzisz sie, ze wymienione
                                przypadki wyczerpuja w 90% zagadnienie "przemocy w rodzinie" w relacjach
                                doroslych. Ok, mamy uwarunkowania i ciaze. Teraz kobieta, majaca do tego prawo,
                                usuwa ja. Jak sadzisz, jakie nastepstwa bedzie to rodzilo? Otoz z moich
                                obserwacji wynika, ze zadnych, za wyjatkiem usuniecia ciazy. W rodzinach
                                biednych i patologicznych, przerwanie tekiej ciazy byloby traktowane jako
                                zabieg kosmetyczny i kolejne "niechciane" ciaze mialyby miejsce, a zjawisko
                                przemocy by sie NASILILO, w wyniku braku konsekwencji. W rodzinie "materialnie
                                ustabilizowanej", zanim kobieta, zalezna finansowo od despoty, odeszlaby od
                                niego, ile ciazy musialaby przerwac? 1, 5, 10? Chyba zgodzisz sie, ze w
                                rodzinach, w ktorych zarowno kobieta jak i mezczyzna sa materialnie niezalezni,
                                do aktow przemocy, a tym bardziej ciazy w jej wyniku (kobiety takie najczesciej
                                doskonale umieja korzystac z dobrodziejstw antykoncepcji), dochodzi tak rzadko,
                                ze ustanowienie prawa do aborcji dla tych odosobnionych przypadkow, w
                                zestawieniu z iloscia patologii, ktore takie prawo by nasilolo, jest
                                statystycznym nieporozumieniem.
                                Powiesz teraz, ze w mym mysleniu jest blad logiczny, bo przeciez prawo do
                                usuniecia tekiej ciazy mialaby kobieta udowadniajaca przemoc swojego partnera,
                                a wiec mialoby tym samym miejsce doniesienia o przestepstwie, proces i kara.
                                Heh - i mylilbys sie - ja o tym pamietam. Tylko, ze mam jednoczesnie
                                swiadomosc, ze ciaza trwa 9 miesiecy, zwolennicy prawa do usuniecia ciazy
                                optowaliby, aby ciaze taka usunac do (okolo) 3 miesiaca, a proces karny trwa...
                                latami. Teraz znow rozpatrzmy te dwa przypadki, o ktorych wspomnialem -
                                rodzina patologiczna: kobieta donosi, ze zostala zgwalcona przez meza, dzieki
                                temu usywa ciaze, nastepnie zastraszona (lub nie) wycofuje pozew w stosunku do
                                meza - sprawa karna nawet by sie nie rozpoczela. Niestety, zadne prawo karne,
                                nie wprowadzi obostrzenia, ze takiego pozwu wycofac sie nie da, poza tym,
                                podczas procesu sprawa czy byl to gwalt czy tez nie moze sie rozmyc - a ciazy i
                                dziecka juz NIE BEDZIE. Powiesz - wowczas karac kobiete za morderstwo. Nie da
                                sie - to ze wycofala pozew wcale nie oznacza, ze zaprzecza zajsciu. Jesli
                                zostaniesz okradziony, to jesli nawet policja zlapie zlodzija, a Ty wycofasz
                                pozew jako poszkodowany, to zlodziej chodzi wolno, choc kradziez miala miejsce -
                                temu wszak nikt nie zaprzeczyl.
                                Przypadek drugi - kobieta uzalezniona finansowo - ona postapi analogicznie jak
                                ta poprzednia, lub... dla niej bedzie takie prawo aborcyjne prawem martwym - za
                                pieniadze meza usunie ciaze w sposob nielegalny, nie ujawniajac powodu. Tak
                                wiec znow - masz narastajaca patologie.
                                Analogicznie ma sie sprawa z gwaltem jako takim - kwestia czasu, procesu,
                                domniemania niewinnosci, prawa do obrony... Chodzi o to, ze nawet absrachujac
                                od mojego rachunku "winien-ma", egzekucja tekiego prawa do aborcji jest
                                nierealna.

                                I to tyle na dzis. Proponuje dyskusje malymi etapami, bo inaczej bedziemy
                                ciagle cos gubic i krazyc.
                            • Gość: Krzys52 Nie rozwazamy tu problemow Ludzi Teoretycznych IP: *.proxy.aol.com 14.08.04, 17:51
                              W dyskusji bardzo wazna jest dobra wola stron. Gdy tylko jedna z nich, ze
                              pozwole sobie na jeszcze odrobine protekcjonalnosci, smile zaczyna doszukiwac sie
                              negatywnego znaczenia mysli polemisty – zbliza sie koniec dyskusji. Rozpoczyna
                              wiklanie sie w wyjasnienia i sprostowania, uscislenia, odkrecania...
                              wyjasnienia...
                              Oto stosowny przyklad:
                              .
                              ;;
                              K. powiedzial:
                              >>No prosze, przyznales, ze samo zycie biologiczne nie jest dla Ciebie
                              wartoscia absolutnie nienaruszalna. Stwierdziles, ze “jedynym aspektem,
                              ktory stanowi dla mnie dylemat, to wybor w chwili zagrozenia zycia matki.”
                              Mozna i tak tylk o ja nie mam tego rodzaju dylematow.
                              Nawiasem mowiac w jeszcze 100 lat temu w rodzinach ziemianskich czy zamoznych
                              mieszczanskich decydowano w takich sytuacjach na korzysc dziecka (przy
                              porodzie), nie bardzo wiec chwytam nature Twojego dylematu, kiedy mozna
                              przeciez tak jak kiedys. Inna czesta praktyka bylo pozostawianie decyzji w reku
                              Boga – choc mozna bylo uratowac kobiete. Co Ty na to? Przeciez mozesz uwazac
                              podobnie.>>

                              R. odpowiedzial:
                              >>Po pierwsze swierdzenie, ze mam dylemat, nie implikuje, ze zycie biologiczne
                              nie ma dla mnie wartosci absolutnie nienaruszalnej. Wrecz przeciwnie - poniewaz
                              wlasnie uwazam, ze nienaruszalna jest, to gdy mam do czynienia z ROWNOWAZNYM
                              bytem dwoch istot, to mam DYLEMAT. Dylemat, to okreslenie problemu
                              nieroztrzygalnego na danym poziomie poznawczym.
                              Przepraszam, ale teraz Cie upomne - nie naduzywaj mojej cierpliwosci lamiac
                              prawa logiki (w rozumieniu nauki), ponadto sprawdz najpierw znaczenie terminu
                              jakim sie posluzylem, zanim wyciagniesz jakis wniosek z moich slow.

                              Po powyzszym stwierdzeniu wycinam sporo z czesc drugiej Twojej wypowiedzi jako
                              dowodzenie oparte na falszywym zalozeniu. Aha - co bylo 100 lat temu, i postawa
                              kleru mnie nie interesuje.>>
                              .
                              ;;;

                              Otoz wczesniej twierdziles, ze zycie biologiczne (a o zyciu plodu mowilismy)
                              stanowi dla Ciebie wartosc absolutnie nienaruszalna. Powyzszy fragment mojej
                              wypowiedzi byl reakcja na Twoje zmiekczenie wlasnego stanowiska w przypadku
                              konfliktu interesow – zycie plodu vs zycie kobiety. Wbrew temu przy czym sie
                              upierasz, a do czego nie chcesz sie przyznac, zycie biologiczne nie jest i dla
                              Ciebie wartoscia absolutnie nienaruszalna – w tym konkretnym przypadku. Nasze
                              rozwazania, widzisz, nie dotycza “czlowieka teoretycznego” lecz kobiety ktorej
                              zycie zagrozone jest w wyniku np. skomplikowanego porodu.

                              Jedynie w obliczu “czlowieka teoretycznego” moglbys pozwolic sobie na zlapanie
                              filozoficzej pozy najlepiej demonstrujacej Twoj dylemat; w przypadku zywej
                              kobiety, na tym swiecie, musisz zdecydowac na czyjas korzysc. I tu, okaze sie,
                              ze kazda! Twoja decyzja bedzie potwierdzeniem mojej!! opinii, iz takze dla
                              Ciebie ‘samo zycie biologiczne nie jest wartoscia absolutnie nienaruszalna’.
                              Decyzja pozostania w Twej teoretycznej pozie, i nie robienia niczego, niesie ze
                              soba niebezpieczenstwo smierci zarowno kobiety jak i plodu – do ktorych
                              doprowadziles swa biernoscia czy niemoznoscia podjecia decyzji. Interesujacy
                              paradoks, co? Problem nierozstrzygalny rozstrzygnal sie sam. Praktycznie
                              doprowadzasz bowiem do naruszalnosci zycia pomimo dramatycznego trwania przy
                              jego nie-naruszalnosci surprised)) Ponosisz odpowiedzialnosc pomimo usilnych staran o
                              wymiganie sie od niej.

                              Jak widzisz nie zasluzylem sobie na upomnienie smile , ktorego (oczywiscie w
                              sposob nie majacy nic wspolnego z protekcjonalnoscia) musiales smile mi udzielic.
                              Nie zlamalem zadnych praw logiki, czy to w “rozumieniu nauki” czy jakimkolwiek
                              innym(?) Choc cierpliwosci Twojej, bezsprzecznie naduzylem smile)

                              Logika ma to do siebie, ze bez wzgledu na jej “rozumienie naukowe”
                              czy ‘rozumienie podworkowe’ jest zawsze taka sama: wnioski musza nawiazywac do
                              przyjetych zalozen.

                              Zgodnie z Twoim zalozeniem zycie biologiczne stanowilo wartosc absolutnie
                              nienaruszalna, natomiast zgodnie z moim – nic podobnego. Zycie przyszykowalo Ci
                              niespodzianke - sytuacje w ktorej oniemiales w swym dylemacie, oraz paradoks
                              ktory winien byl zmusic Cie do proby przemyslenia wlasnego stanowiska.
                              Zwlaszcza gdy pomnozyc nasze rozwazania o sytuacje zagrozenia dla zdrowia
                              kobiety, ktore okazac sie moga jednak zagrozeniem dla jej zycia.
                              Wyszlo na to, ze racje mam ja surprised)) Chocby w przypadku zagrozenia dla zycia
                              kobiety, okazuje sie, ze zycie plodu moze!!! (choc nie musi ) okazac sie
                              wartoscia naruszalna. Logika wziela w leb? Nic podobnego. Po prostu logika w
                              zyciu nie moze wygrywac ze zdrowym rozsadkiem, gdyz dotyczy zywych ludzi, a nie
                              np. liczb, czy “ludzi teoretycznych”.
                              .
                              K.P.
                              • r306 rozwazania uboczne - o logice 16.08.04, 15:29
                                Logika jako nauka nadal stoi przed wieloma dylematami. Sa to sutuacje
                                nazywane 'paradoksami' (o czym wiesz smile). Jednak mimo istnienia paradoksow,
                                nikt nie podwaza dokonan logiki jako nauki. Definicje implikacji,
                                rownowaznosci, zaprzeczenia, negacji i tak dalej pozostaja niezmienne i nie
                                zaleza od 'punktu siedzenia'. Tak wiec nie ma roznych logik - ani Twojej, ani
                                mojej wink
                                > Logika ma to do siebie, ze bez wzgledu na jej “rozumienie naukowe”
                                > czy ‘rozumienie podworkowe’ jest zawsze taka sama: wnioski musza na
                                > wiazywac do
                                > przyjetych zalozen.
                                Oczywiscie! Tylko to nadal nie wyklucza istnienia paradoksow smile
                                Mnie na przyklad w paradoks "wpedzilo" zalozenie nienaruszalnosci ludzkiego
                                zycia. Ty wpedzasz sie nieustannie i nieswiadomie w paradoks "prawa do wyboru
                                danego kobiecie". Paradoks ten w skrocie polega na tym, ze dajac prawo wyboru
                                kobiecie legitymujesz aborcje jesli kobieta sie na nia zdecyduje, a wiec tym
                                samym bierzesz odpowiedzialnosc rowniez za wszystkie nieodpowiedzialne decyzje
                                kobiet, ktore dokonuja usuniecia ciazy pod byle pretekstem lub robia tak, bo
                                ciaza jest zwyczajnie dla nic niewygodna - w przypadku, np. legalizacji srodkow
                                wczesnoporonnych.

                                > Nasze
                                > rozwazania, widzisz, nie dotycza “czlowieka teoretycznego” lecz kob
                                > iety ktorej
                                > zycie zagrozone jest w wyniku np. skomplikowanego porodu.
                                Nie, nasze rozwazania dotycza czlowieka i sytuacji w jakich moze sie znalezc. A
                                wiec wlasnie budujemy model teoretyczny. Nie odnosimy go do konkretnej kobiety
                                i konkretnej ciazy.
                                Nasza dyskusja ma prowadzic do jakis wnioskow, ktore stoja na pewnym stopniu
                                uogolnienia, a wiec moga sluzyc do stanowienia prawa. Prawo jest stosowane w
                                odniesieniu do konktretnych przypadkow - oczywiscie - jednak kodyfikuje sztywno
                                poszczegolne zachowania. Czyli - kradzierz to kradzierz, morderstwo to
                                morderstwo i tak dalej. Dopiero po okresleniu czynu rozpatrywane sa czynniki
                                indywidualne - a wiec okolicznosci czynu, w tym okolicznosci lagodzace.

                                > na Twoje zmiekczenie wlasnego stanowiska
                                Ja go nie zmiekczylem! smile Stanalem przed dylematem, ktory nakazuje mi
                                zastanowie nie sie, ale nie podwaza logiki poprzednich dowodow. Okresle to z
                                matematycznego punktu widzenia - mamy ciagla przestrzen metryczna,
                                zdefiniowalismy w niej iles tam funkcji ciaglych. Nagle napotykamy na funkcje o
                                zachowaniu nietypowym - nie wiemy czy jest ciagla czy tez nie. Jednak to wcale
                                nie oznacza, ze stojac przed takim dylematem nie podwazamy dowodu na ciaglasc
                                samej przestrzeni czy ciaglasci poprzednich funkcji.

                                > Decyzja pozostania w Twej teoretycznej pozie, i nie robienia niczego, niesie
                                > ze soba niebezpieczenstwo smierci zarowno kobiety jak i plodu – do ktorych
                                > doprowadziles swa biernoscia czy niemoznoscia podjecia decyzji. Interesujacy
                                > paradoks, co?
                                Bingo!!! Dokladnie o ten paradoks chodzi wink

                                > Praktycznie
                                > doprowadzasz bowiem do naruszalnosci zycia pomimo dramatycznego trwania przy
                                > jego nie-naruszalnosci surprised)) Ponosisz odpowiedzialnosc pomimo usilnych staran
                                > o wymiganie sie od niej.
                                Dokladnie tak! Tylko roznica w naszym pojmowaniu tego paradoksu polega na tym -
                                ze ja sie z tym mecze, bo wlasnie biore na siebie odpowiedzialnosc - i za
                                matke i za plod, a Ty podejmujesz decyzje, iz matka jest wazniejsza, ale
                                jednoczesnie jak ognia wystrzegasz sie okreslenia, ze tez zabijasz (to Cie
                                oburza).
                                Jesli ktos, np. czlonek rodziny kobiety, ktora umarlaby w czasie takiego
                                porodu, nazwalby mnie morderca i pozwal do sadu, to przyznalbym mu do tego
                                calkowite prawo! Wiec teraz zapytam - czy jestes gotow wziac podobna
                                odpowiedzialnosc za analogiczne oskarzenie czlonkow rodziny, iz zamordowales
                                przyszle dziecko? Oczywiscie, twoja odpowiedz brzmi - przeciez nie ja
                                podejmowalem decyzje, ja tylko dalem do tej decyzji prawo kobiecie i to ona
                                zdecydowala. Tylko ze takie tlumaczenie nosi znamiona unikania
                                odpowiedzialnosc. Powolalbym sie na alegorie o niejakim Pilacie, ale zaraz bys
                                krzyczal cos o KK smile
                                W tym paradoksie czyha na Ciebie jeszcze jedna przeszkoda. Rozmawialem z
                                kolezanka, ktora jest ginekologiem-poloznikiem z drugim stopniem specjalizacji -
                                pytanie bylo proste - kiedy pojawiaja sie przeslanki, ze zycie kobiety w
                                wyniku porodu moze byc zagrozone?
                                Ta najpierw otworzyla szeroko oczy, a pozniej zapytala, w jakich ja czasach
                                zyje i o jakich zagrozeniach dla zycia kobiety mowie? Upieralem sie jednak,
                                wiec powiedziala, ze nieprawidlowosci stanowiace takie zagrozenie mozna ujawnic
                                gdzies okolo 4-6 miesiaca ciazy, poza przypadkami ciazy syjamskich. Wczesniej
                                jest to wlasciwie nierealne. Mowienie wiec o zagrozeniu zycia matki w przypadku
                                pierwszych trzech miesiecy zycia plodu jest ABSTRAKCJA medyczna. Jednak to nie
                                wszystko - jesli wykryje sie takowe zagrozenie nawet po 6 miesiacu jest to
                                okres w zupelnosci wystarczajacy przy obecnym stanie techniki medycznej (stad
                                zdziwienie mojej kolezanki), do usuniecia nieprawidlowosci, z ingerencja
                                chirurgiczna wlacznie (cesarskie ciecie, operacje plodu w lonie matki,
                                przyspieszenie porodu, wzmocnienie organizmu matki, nawet zapobiezenie
                                konfliktowi serologicznemu i tak dalej) - 6 miesiecznego wczesniaka mozna juz
                                ratowac w inkubatorze!!!. Wedlug tej lekarki, znacznie wieksze ryzyko niesie za
                                soba ciaza u noworodki lub ciaza mnoga, a to wszak nie sa przeslanki do
                                legalizacji aborcji w zadnym z krajow smile Zagrozenia, o ktorych mowisz, sa wiec
                                niejako w oderwaniu od rzeczywistosci medycznej, o ktora w dyskusji tak
                                postulujesz smile Popytaj wsrod znajomych, sam sie rozejrzyj - kiedy ostatnio
                                slyszales, ze kobieta w cywilizowanym kraju zmarla w czasie porodu? Ja nie
                                slyszalem. A przeciez tych podejmujacych ryzyko i rodzacych jest bardzo duzo.
                                Poza tym - wlasnie rodzi sie pytanie - przyjmijmy, ze zaakceptujemy prawo do
                                aborcji w chwili zagrozenia zycia matki - do ktorego miesiaca bys je dopuscil?
                                Ciekaw jestem czy i tu, wedlug Ciebie, nie masz dylematu.
                                • Gość: Krzys52 Re: rozwazania uboczne - o logice No wlasnie :)) IP: *.proxy.aol.com 17.08.04, 07:36
                                  OK, sprobujmy rozbic przedmiot polemiki na fragmenty latwiejsze do
                                  przelkniecia. Ponadto dzis akurat mam nawal zajec a wiec wolalbym, jesli
                                  pozwolisz, nie czuc sie przymuszony do rozpisywania sie.
                                  .
                                  Piszesz:


                                  >>Oczywiscie! Tylko to nadal nie wyklucza istnienia paradoksow smile
                                  Mnie na przyklad w paradoks "wpedzilo" zalozenie nienaruszalnosci ludzkiego
                                  zycia. Ty wpedzasz sie nieustannie i nieswiadomie w paradoks "prawa do wyboru
                                  danego kobiecie". Paradoks ten w skrocie polega na tym, ze dajac prawo wyboru
                                  kobiecie legitymujesz aborcje jesli kobieta sie na nia zdecyduje, a wiec tym
                                  samym bierzesz odpowiedzialnosc rowniez za wszystkie nieodpowiedzialne decyzje
                                  kobiet, ktore dokonuja usuniecia ciazy pod byle pretekstem lub robia tak, bo
                                  ciaza jest zwyczajnie dla nic niewygodna - w przypadku, np. legalizacji srodkow
                                  wczesnoporonnych.>>
                                  .
                                  Pomijajac, ze to nie jest paradoks, nie sadze, bym znalazl sie w jakiejs
                                  skomplikowanej sytuacji. Moje poglady w dalszym ciagu pozostaja spojne,
                                  postepowanie konsekwentne, a ja sam nie musze robic jakichkolwiek szpagatow.

                                  Ujalbym moje podejscie nastepujaco: jesli w grupie tysiaca kobiet decydujacych
                                  sie na aborcje, jedna zaledwie decyzja (a ja nie wiem ktora) moglaby nie zostac
                                  uznana za moralnie watpliwa ( nie przez Ciebie, oczywiscie smile to i tak
                                  opowiadalbym sie za prawem kobiety do wyboru. Ja nie nie znam tych kobiet jak i
                                  powodow ich odnosnych decyzji, a nie przyznaje sobie prawa wtracania sie w
                                  prywatne sprawy doroslych ludzi – do wlazenia im z butami do lozek, czy
                                  zagladania w krok. Innymi slowy, bardzo niedobrze staloby sie gdyby prawa do
                                  aborcji odmowiono owej jedynej kobiecie. Odbierajac je tym dziewieciuset, z
                                  hakiem, podejmujesz takze decyzje o zyciu tej jednej kobiety. Dla mnie jej
                                  szczescie wazniejsze jest od zycia 999-ciu niechcianych zygot. Wartosc tych,
                                  wobec decyzji nosicielek o ich odrzuceniu, rowna sie ZERO.

                                  Co do odpowiedzialnosci, natomiast, to wybacz ale nie czuje sie Ojcem Narodu
                                  czy kims podobnym i uwazam, ze kazdy ponosi odpowiedzialnosc sam za siebie.
                                  Masz prawo do wyboru w sytuacji dla ciebie trudnej, kobieto, wiec korzystaj z
                                  niego – mam nadzieje, ze w rozsadny sposob.


                                  A odnosnie Twego pytania, to, jesli akceptujesz prawo do aborcji w obliczu
                                  zagrozenia dla zycia matki to nie ma najmniejszego znaczenia w ktorym miesiacu
                                  ciazy jest ona (oczywiscie im pozniej tym latwiej uratowac tak fetus jak i
                                  kobiete.

                                  Prawda, jeszcze ta logika, ktora ma to do siebie, ze bierze wszystko lub
                                  wszystko daje. W zyciu nie mozna kierowac sie zasadami logiki od poczatku do
                                  konca. Obawiam sie, ze nasz gatunek musialby wyginac.
                                  Gdy czlowiek konczy 18 lat to staje sie dorosly i uzyskuje prawa obywatelskie
                                  (moze glosowac i isc do wojska). Tutaj, w Stanach, w wielu stanach nie moze
                                  nabyc papierosow a w jeszcze wiekszej ilosci stanow nie dostanie alkoholu az do
                                  ukonczenia 21-go roku zycia. Do parlamentu nie ma co nawet startu probowac
                                  przed 25-ym rokiem a na prezydenta Konstytucja nakazuje mu czekac do 35-go
                                  roku. No i gdzie tu logika? Hmmm? surprised)
                                  .
                                  Jutro dopisze wiecej bo temat interesujacy a i moj polemista kulturalny smile
                                  .
                                  K.P.
                                  • r306 Re: rozwazania uboczne - o logice 17.08.04, 12:54
                                    W zasadzie nasza dyskusja na temat aborcji powoli dobiega do konca, poniewaz
                                    dochodzimy do sciany, czyli roznic fundamentalnych. Dla Ciebie zygota, to
                                    bedzie zygota, dla mnie nie. I chyba tutaj, w toku dyskusji do zadnego spojnego
                                    stanowiska nie dojdziemy - zbyt duza roznica w pogladach fundamentalnych.
                                    Mam nadzieje, ze zgodzisz sie ze mna, iz jesli chodzi o roznice tej miary, to
                                    zweryfikowac je moze juz tylko zycie, dysusja bedzie tu juz kompletnie
                                    bezowocna.

                                    Oczywiscie mozemy podyskutowac w tym kontekscie o logice, bo tutaj mozemy
                                    jeszcze dowodzic swoich racji nie wbijajac zebow w sciane roznic
                                    diametralnych smile

                                    Skupie sie na logice prawa wyboru, jesli pozwolisz.
                                    Nigdy nie bylo tak, ze czlowiek mial calkowite prawo wyboru. Nawet to co jesz
                                    na obiad nie jest tak do konca uwarunkowane Twoim wolnym wyborem. Zalezy od
                                    czynnika ekonomicznego i Twojej zamoznosci, szerokosci geograficznej pod jaka
                                    zyjesz (kwestie klimatyczne) czy na koniec gustami kulinarmymi
                                    wspolbiesiadnikow.
                                    Inny przyklad - jazda samochodem - jedni jezdza bezpiecznie nawet powyzej
                                    setki, inni wjada w drzewo nawet przy 40km/h, jednak ktos tam policzyl, zebral
                                    dane statystyczne i stwierdzil, ze jesli ograniczymy predkosc do pewnej
                                    granicy, ale jeszcze pozwolimy ludziom jezdzic, to wypadkow bedzie mniej. A
                                    wiec skladajac iles tam funkcji statystycznych, dodajac do tego funkcje z
                                    fizyki bryly sztywnej i dynamiki dochodzimy do sytuacji, w ktorej jednak
                                    wprowadza sie ograniczenia predkosci - w terenie zabudowanym, przed ostrymi
                                    zakretami, przed przejsciami dla pieszych, przed szkolami itd. Twoje prawo
                                    wyboru z jaka predkoscia jedziesz jest ograniczone! Powiesz - ze wzgeldu na
                                    dobro innych. Ja bym powiedzial, ze ze wzgledu na dobro tych nienarodzonych
                                    ogranicza sie prawo do aborcji, ale to juz zostawmy, bo znow staniemy przed
                                    sciana.
                                    Jednak te ograniczenia komunikacyjne wcale nie ograniczaja sie do zadbania o
                                    bezpieczenstwo innych - niemal na calym swiecie obowiazuje nakaz uzywania pasow
                                    bezpieczenstwa (wyjatkowo perfidne lamanie prawa wyboru czlowieka smile), nakaz
                                    uzywania kaskow przez motocyklistow, niedlugo dojdziemy do analogicznego nakazu
                                    co do rowerzystow, nakaz wozenia wlasnych dzieci w fotelikach.
                                    Tera pytanie - gdzie tu logika? No bo przeciez ograniczecnie mojego prawa
                                    wyboru ewidentne. Otoz logika jest i to jaka! smile Pewna grupka ludzi, badajaca
                                    okreslone procesy, zna pelne spektrum pewnych dzialan i uwarunkowan. Dzieki
                                    temu specjalisci od norm komunikacyjnych policzywszy koszty (nie tylko ludzkie,
                                    ale i te finansowe zwiazane z leczeniem ciezkich urazow ludzi poszkodowanych w
                                    wypadkach, gdy ci nie zapinaja pasow) dochodza do pewnych wnioskow i okreslaja
                                    normy. Te normy sa narzucane odpowiednimi kodeksami reszcie spoleczenstw mimo,
                                    ze te spoleczenstwa, nawet w 90%, moga marudzic, ze to ograniczenie ich
                                    suwerennego prawa wyboru.
                                    Takie ograniczenia, wynikacjace z faktu, ze ktos odgornie dba o Twoje dobro
                                    uznajac sie za OJCA NARODU, spotykasza na kazdym kroku. Przepisy
                                    przeciwpozarowe, przepisy dotyczace imprez masowych, wszelkiego rodzaju
                                    egzaminy na poszczegolne uprawnienia, zakazy kapieli w miejscach
                                    niestrzezonych, zakazy wlazenia na tereny skazone czy niebezpieczne,
                                    kwestie pozwolen na posiadanie broni - tak mozna w niskonczonosc.
                                    A zawsze moge powiedziec, kierujac sie Twoja logika, ze jesli na 1000
                                    kierowcow, jeden bedzie jezdzil bezpiecznie powyzej setki w terenie
                                    zabudowanym, gdy reszta spowoduje juz wypadek, to wlasnie dla dobra tego
                                    jednego, nalezy zlikwidowac ograniczenie predkosci w terenie zabudowanym.
                                    Wszak niewykluczone, iz ten jeden, dzieki temu, ze bedzie mogl tak szybko
                                    jechac, to zdazy gdzies na okreslony czas w okreslone mijesce i to mu uratuje
                                    nawet zycie.

                                    Tym przydlugim wywodem, chce Ci dowiesc, ze z jednej strony, zyjac w swiecie,
                                    gdzie na kazdym kroku napotykasz na zakazy i ogrniczenia Twojego prawa wyboru,
                                    narzucone przez bardzo czasem male grupy ludzi, nagle optujesz bardzo stanowczo
                                    za daniem kazdemu prawa do decydowania o zyciu i smierci. Ja rozumiem (to
                                    znaczy rozumiem ze mozesz tak myslec, choc nie rozumiem z czego to wynika smile),
                                    ze dla Ciebie smierc zygoty, embriona, czy plodu w jakims tam stadium rozowju,
                                    jest rzecza nieporownywalna ze smiercia czlowieka narodzonego, ale musisz
                                    przyznac, ze to jednak rzecz znacznie powazniejsza niz zapiecie pasow, a tu
                                    nikt wyboru Ci nie daje - zapinasz, albo placisz, a jak nagminnie nie zapinasz,
                                    to tracisz rowniez prawo do prowadzenia samochodu.
                                    Z pasami jest rowniez i tak, ze w przyslowiowym "jednym na 1000" przypadkow
                                    stana sie smiertelna pulapka i miast ratowac zycie i zdrowie, beda przyczyna
                                    smierci. Jadnak statystyka jest tu nieublagana - wiecej korzysci niz strat -
                                    masz zapinac pasy i koniec. To jest rowniez odniesienie do Twojego stosunku do
                                    ilosci aborcji "uzasadnionch" do tych "kosmetycznych". Wlasnie w imie tych
                                    proporcji jakas grupa ludzi chce zapobiec masowemu zabijaniu dzieci
                                    nienarodzonych. A dla Ciebie tu juz ta statyskyka nie gra roli - dla Ciebie
                                    wazniejsza jest ta jedna szczesliwa i zywa kobieta.
                                    W perspetktywie tej dyskusji zaczelo mnie nurtowac jedno pytanie: jaki jest
                                    Twoj stosunek do prawa do posiadania broni?
                                    Bo jesli stosowac Twoj tok rozumowania, to kazdy, nawet nastolatek, powinien
                                    miec prawo do obrony i dysponowac bronia - i tu cytatat:
                                    > Masz prawo do wyboru w sytuacji dla ciebie trudnej,(...), wiec korzystaj z
                                    > niego – mam nadzieje, ze w rozsadny sposob.
                                    Wybacz - ja takiego zaufania do ludzi, w tym do siebie, nie mam.

                                    Co do wieku graniczengo do nabycia roznych praw - tu tez, analogicznie jak w
                                    przypadku wszelkich innych norm, zebralo sie kilku socjologow, politologow oraz
                                    medykow, przebadalo okreslone grupy wiekowe i doszlo do pewnych wnioskow
                                    zamknietych w okreslone normy. Aby z nimi dyskutowac, musialbym poznac ich
                                    podstawy statystyczne. Co do norm wiekowych w stosowaniu uzywek, to wiem tyle,
                                    ze okresla sie wiek, do ktorego dochodzi w organizmie ludzkim do wzrostu i
                                    wyksztalcania sie organow w ich ostateczna postac (w tym wydolnosc i odpornosc
                                    tych organow). Zakaz uzywek dla ludzi ponizej wieku graniczenego ma zwyczajnie
                                    gwarantowac ich prawidlowy rozwoj. Oczywiscie jego "sztywne" ustawienie moze
                                    budzic usmiech, no bo jedni rozijaja sie szybciej a inni wolniej, ale tu
                                    wlasnie dochodzimy do ogornie narzuconej normy, ktora z niewielkim bledem
                                    statystycznym i zaokragleniem okresla "wiek graniczny". I znow "dobro"
                                    statystycznej wiekszosci powoduje, ze ktos narzuca ograniczenia smile
                                    Wiek wyoborczy uwarunkowany jest raczej swiadomoscia polityczna statystycznej
                                    wiekszosci mlodych ludzi, a nie rozwojem fizycznym. Zainteresowanie sie
                                    polityka jako taka przychodzi jednak nieco pozniej - wczesniej mamy gre
                                    chormonow i troche inne problemy na glowie o ile pamietam wink
                                    • Gość: Krzys52 Lamiglowka poranna - dla Ciebie :O)) IP: *.proxy.aol.com 17.08.04, 15:39
                                      Do Twojej wypowiedzi odniose sie po powrocie a teraz tylko lamiglowka, OK?
                                      .
                                      Zatem
                                      w Sytuacji I naukowiec bierze w rekce 2 probowki: jedna z owum a druga ze
                                      sperma.
                                      Przyglada im sie pod swiatlo po czym wylewa zawartosc do zlewu.
                                      .
                                      w Sytuacji II miesza jedno z drugim, po czym zawartosc wylewa do zlewu.
                                      .
                                      w sytuacji III, natomiast, miesza zawartosci i doczekawszy sie polaczenia
                                      komorek meskich z zenskimi, wylewa zawartosc do zlewu.
                                      ;;;

                                      I teraz pytanie do Ciebie: czy, oprocz czysto technicznych, dostrzegasz jakies
                                      istotne roznice pomiedzy poszczegolnymi sytuacjami?
                                      • r306 Re: Lamiglowka poranna - dla Ciebie :O)) 18.08.04, 08:38
                                        Hehe dobre smile
                                        Zgodnie z Twoimi przewidywaniami, odpowiem, ze oczywiscie roznicuje przypadek
                                        drugi i trzeci. Jakims tam zaskoczeniem pewnie bedzie wiec tylko to, ze nie
                                        tylko trzeci.
                                        Uzasadnienie. Jesli ktos zaczyna sie bawic w stworce i zycie tworzy laczac do
                                        tego niezbedne skladniki, to jesli pozniej to zycie usmierca wylewajac do zlewu
                                        jest dla mnie niesamowitym hipokryta, ktory kiedys powinien sam doswiadczyc
                                        takiej zabawy jego zyciem. Podciagam drugi przypadek pod to,
                                        jako "niezdecydowanego hipokryte" smile
                                        Ja wiem, ze zaraz powiesz o zaplodnieniach in vitro smile Tam te komrki laczy sie
                                        poza organizmem matki w ilosciach znacznych (chodzi o koszty i to, ze organizm
                                        matki bardzo czesto odrzuca kolejne zaplodnione jaja). Niewykorzystane
                                        zaplodnione jaja sa zamrazane. I tak na dobra sprawe nikt do konca nie wie, co
                                        z tym "fantem" zrobic. Zniszczyc nie mozna, bo rodzice, ktorzy dali komorki do
                                        zaplodnienia zniszcza taka firme pozwami, chcac samemu miec "czyste sumienie",
                                        z drugiej strony trzymac w nieskonczonosc? Jaki to ma sens? Kazdy przyzna, ze
                                        zadnego. Dlatego do zaplodnien in vitro wcale nie podchodze radosnie, bo w
                                        odroznieniu od uszczesliwionych matek, widze gigantyczny koszt "ludzki". A sam
                                        proces traktuje jako jeden ze szczytow ludzkiego egoizmu, prowadzacy de facto
                                        do zbrodni (w moim mniemaniu) zabicia w konsekwencji tych zaplodnionych jaj (co
                                        nastapi pewnie za 10-20 lat).
                                        Analogicznie podchodze do doswiadczen z embrionami w progamie tzw "komorek
                                        macierzystych". Niby jest szansa na uratowanie ludzkiego zycia, ale dla mnie
                                        jest to ratowanie kosztem innego zycia. Czyli tak jakby kogos zabic w celu
                                        uzyskania watroby do przeszczepu. Tylko w przypadku ludzi "doroslych", kazdy
                                        widzi zabojstwo, a w przypadku embrionow widzianych tylko pod mikroskopem,
                                        trudno jest cokolwiek zobaczyc.
                                        I tu dochodzimy powoli do zaganienia zawodnosci ludzkich zmyslow,
                                        ktorymi "odbieramy" swiat. Ta sama genetyczna rewolucja, ktora pcha do przodu
                                        programy "klonowania" niedlugo pozwoli rowniez na podstawie kodu genetycznego
                                        zawartego w "zygocie" (+ symulacja syntezy bialek przy probkowaniu enzymow
                                        zawartych w tej zygocie) zwizualizowac na monitorze komputera przyszlego
                                        czlowieka. Bedzie mozna okreslic kolor jego oczu, potencjalny wzrost, kolor
                                        wlosow... Tak jak teraz takim wynalzkiem jest USG.
                                        I wowczas nie bedzie to juz "bezimienna" zygota, bo czlowiek dzieki technice
                                        niemal dotknie przyszlego czlowieka.
                                        Z drugiej strony, zapewne znajda sie i tacy, ktorym pozwoli to "zrezygnowac" z
                                        danego plodu, bo nie bedzie spelnial wymogow estetycznych rodzicow - mial byc
                                        blondyn, a jest brunet - usuwamy...
                                        • Gość: Krzys52 Re: Lamiglowka poranna - dla Ciebie :O)) IP: *.proxy.aol.com 20.08.04, 06:19
                                          Hehe dobre smile
                                          Zgodnie z Twoimi przewidywaniami, odpowiem, ze oczywiscie roznicuje przypadek
                                          drugi i trzeci. Jakims tam zaskoczeniem pewnie bedzie wiec tylko to, ze nie
                                          tylko trzeci.
                                          Uzasadnienie. Jesli ktos zaczyna sie bawic w stworce i zycie tworzy laczac do
                                          tego niezbedne skladniki, to jesli pozniej to zycie usmierca wylewajac do zlewu
                                          jest dla mnie niesamowitym hipokryta, ktory kiedys powinien sam doswiadczyc
                                          takiej zabawy jego zyciem.
                                          ;;;
                                          W takim razie musialbys takze, pod grozba kary, zakazac masturbacji. Masturbant
                                          otoz takze "bawi sie w Boga" albowiem daje sobie prawo decydowania co i kiedy
                                          mozna zalatwic w sedes. Marnuje drogocenny material na kolejnych ludzi, ktorzy
                                          mogliby powstac gdyby nie jego odchylenie. surprised))
                                          Jak logika to logika, co?
                                          • r306 Re: Lamiglowka poranna - dla Ciebie :O)) 20.08.04, 08:20
                                            > Jak logika to logika, co?
                                            No wlasnie - a ja nie "potepilem" wszak pierwszego przypadku z probowkami, wiec
                                            przyklad z masturbacja jest nielogiczny wink
                                            • Gość: Krzys52 Re: Lamiglowka poranna - dla Ciebie :O)) IP: *.proxy.aol.com 20.08.04, 15:21
                                              R.) Hehe dobre smile
                                              Zgodnie z Twoimi przewidywaniami, odpowiem, ze oczywiscie roznicuje przypadek
                                              drugi i trzeci. Jakims tam zaskoczeniem pewnie bedzie wiec tylko to, ze nie
                                              tylko trzeci.
                                              Uzasadnienie. Jesli ktos zaczyna sie bawic w stworce i zycie tworzy laczac do
                                              tego niezbedne skladniki, to jesli pozniej to zycie usmierca wylewajac do zlewu
                                              jest dla mnie niesamowitym hipokryta, ktory kiedys powinien sam doswiadczyc
                                              takiej zabawy jego zyciem.
                                              ;;;
                                              K.) W takim razie musialbys takze, pod grozba kary, zakazac masturbacji.
                                              Masturbant otoz takze "bawi sie w Boga" albowiem daje sobie prawo decydowania
                                              co i kiedy mozna zalatwic w sedes. Marnuje drogocenny material na kolejnych
                                              ludzi, ktorzy mogliby powstac gdyby nie jego odchylenie. surprised))
                                              Jak logika to logika, co?
                                              ;;
                                              ;;;
                                              R.) Jak logika to logika, co?
                                              No wlasnie - a ja nie "potepilem" wszak pierwszego przypadku z probowkami, wiec
                                              przyklad z masturbacja jest nielogiczny wink

                                              ;;;
                                              K.) Czy rozumowanie jest nielogiczne dlatego, ze jest nielogiczne, czy tez jest
                                              nielogiczne dlatego, ze Ty nie "potepiles" - i to jest jedna kwestia. smile

                                              Druga odnosi sie do "bawienia sie w stworce", ktore rozpoczyna sie juz na
                                              pierwszym obrazku.
                                              Logika mojej ostatniej odpowiedzi jak najbardziej trzyma sie kupy - bez wzgledu
                                              na ewentualna zabawe w stworce. Dlaczego niby cudowny (doniosly) moment ma
                                              zaistniec we wszechswiecie dopiero w przypadku polaczenia sie komorki meskiej i
                                              zenskiej? Czy dlatego tylko, ze Ty tak uwazasz? A czy samo ich istnienie nie
                                              jest wystarczajacym powodem by zakazac ich niszczenia?
                                              Ta logika kierowano sie w sredniowieczu a masturbantom obcinano rece - dla
                                              nauki innych. To bylo jak najbardziej logiczne podejscie. smile)
                                              .
                                              K.P.




                                              • r306 Re: Lamiglowka poranna - dla Ciebie :O)) 23.08.04, 08:24
                                                Krzys, to pewnie bedzie jedna z ostanich moich wypowiedzi w tym watku.
                                                Uslyszalem od Ciebie jeden orgument za przyzwoleniem na aborcie - kobieta jest
                                                ponad dziecko, choc nadal nie wiem dlaczego.
                                                Pozniej to juz tylko Twoja chec podwazenia mojego zdania. I to w sposob, od
                                                ktorego oficjalnie chcialem sie odciac - od myslenia w sposob samonapedzajacy
                                                sie, czyli "kostek domina". Gdy pare osob na tym forum postapilo w ten sposob i
                                                doszlo do nazwania Cibie zabojca, to Ty sie swiecie oburzyles. Ja tak nie chce,
                                                bo po co? Jednak dla Ciebie juz ta zasada w druga strone nie dziala - uznanie
                                                przeze mnie faktu "poczecia" jest smiechu wartym przesadem, no bo
                                                przeciez "idzimy dalej" - plemniki, masturbacja...
                                                Sadzisz, ze mnie osmieszasz, bo w mym mysleniu dostrzegasz sredniowieczne
                                                maniery smile A jesli juz chcesz sie tak porzucac po historii, to przesledz ja na
                                                przestrzeni kilku wiekow, nie dostrzegaj tylko sredniowiecza i jasnie nam
                                                panujacego XXI wieku - WSZYSTKO juz bylo. Kolo nie ma poczatku ani konca, nie
                                                ma tez strony lepszej ani gorszej.
                                                Ja sie grzecznie zegnam i zycze nam obu, abysmy nie musieli nigdy stawac przed
                                                tak trudnymi wyborami w zyciu.
                                    • Gość: Krzys52 Tylko do fragmentow, tym razem :)) IP: *.proxy.aol.com 18.08.04, 02:55
                                      W zasadzie nasza dyskusja na temat aborcji powoli dobiega do konca, poniewaz
                                      dochodzimy do sciany, czyli roznic fundamentalnych. Dla Ciebie zygota, to
                                      bedzie zygota, dla mnie nie.
                                      ;;
                                      K.) Znow sie mylisz. Dla mnie zygota jest dzieckiem i czlowiekiem gdy tylko go
                                      pragne i oczekuje. Ba, to dziecko funkcjonuje w moim umysle zanim dojdzie do
                                      zaplodnienia czy nawet wspolnego udania sie do lozka, w wiadomym celu. Jak
                                      widzisz nieco bardziej skomplikowany jestem niz sadziles. smile
                                      ;;
                                      Skupie sie na logice prawa wyboru, jesli pozwolisz.
                                      Nigdy nie bylo tak, ze czlowiek mial calkowite prawo wyboru. Nawet to co jesz
                                      na obiad nie jest tak do konca uwarunkowane Twoim wolnym wyborem. Zalezy od...
                                      ;;;;;
                                      K.) No prosze, a jeszcze wczoraj twierdziles, ze do swoich pogladow doszedles
                                      sam, gdy tymczasem na ich uksztaltowanie sie mialo wplyw cale Twoje srodowisko.
                                      Wcale nieprzypadkowo wzmiankowalem o klerze i kk, albowiem jesli sa oni czescia
                                      Twojego srodowiska, w ktorym wyrosles, to Twoje szanse na dorobienie
                                      sie "wlasnych" pogladow sa odwrotnie proporcjonalne do stopnia Twojej
                                      religijnosci oraz religijnosci najblizszeo otoczenia.
                                      ;;;;;
                                      Bo jesli stosowac Twoj tok rozumowania, to kazdy, nawet nastolatek, powinien
                                      miec prawo do obrony i dysponowac bronia - i tu cytatat:
                                      > Masz prawo do wyboru w sytuacji dla ciebie trudnej,(...), wiec korzystaj z
                                      > niego – mam nadzieje, ze w rozsadny sposob.
                                      Wybacz - ja takiego zaufania do ludzi, w tym do siebie, nie mam.
                                      ;;;
                                      K.) Uwazam ze kazdy dorosly czlowiek winien miec prawo do posiadania i noszenia
                                      broni. Dolna granica doroslosci zostala juz wyznaczona: 18 lat.
                                      Tu nie chodzi o zaufanie, gdyz ja nie jestem nadopiekujczy ani tez zalgany.
                                      Jesli ktos dostaje mozliwosc wyboru to po to by decydowal sam - bez mojego
                                      udzialu. Twoje podejscie przypomina mi koscielne - oni takze byliby za wolnym
                                      wyborem gdyby mozna im bylo zagwarantowac ze dokonywane beda "wlasciwe" wybory.
                                      Nie uwazasz ze jest to namawianie do wlasnorecznego zakladania kamizelki z
                                      dluuuugimi rekawami(?) Dorosly czlowiek na tym polega, ze podejmuje trudne
                                      decyzje sam. Nie zawsze uda mu sie podjac poprawna, czesto zrobi blad ale ma
                                      prawo do robienia wlasnych bledow a wlasne konto. Niechcianazygota i jej
                                      aborcja to moze i blad ale z cala pewnoscia wiekszym bledem jest dopszczenie do
                                      narodzin niekochanego czlowieka, na ktorego patrzy sie jak na intruza oraz
                                      sprawce wszystkich pozniejszych niepowodzen.
                                      .
                                      ;;;;

                                      Co do wieku graniczengo do nabycia roznych praw - tu tez, analogicznie jak w
                                      przypadku wszelkich innych norm, zebralo sie kilku socjologow, politologow oraz
                                      medykow, przebadalo okreslone grupy wiekowe i doszlo do pewnych wnioskow
                                      zamknietych w okreslone normy.
                                      .
                                      ;;;
                                      K.) No i tu wlasnie masz znakomity przyklad na "logike od poczatku do konca":
                                      18 rok zycia jako grenica wieku doroslego w ktorym (z troski o jego zdrowie)
                                      nie nabedzie taki dorosly paierosow niemniej najzupelniej nadaje sie na mieso
                                      armatnie, czyli do obrony ojczyzny. Zgodnie z Twoim postulatem logiki stosownej
                                      dorosly (18-letni) czlowiek winien posiasc wszystkie prawa obywatelskie - gdyz
                                      jest doroslym obywatelem. Tymczasemokazuje sie, ze logika zostala uzupelniona
                                      konwencja, ktora kieruje sie wlasna logiga.
                                      W przypadku dopuszczalnosci aborcji mam na mysli podobna, z rozsadku bioraca
                                      sie, konwencje.
                                      .
                                      K.P.
                                      • r306 Jedziemy dalej 18.08.04, 10:44
                                        > Dla mnie zygota jest dzieckiem i czlowiekiem gdy tylko go
                                        > pragne i oczekuje
                                        Zarzuciles mi bycie Ojcem Narodu, ale sam nie dostrzegasz wlasnych wladczych
                                        zapedow smile Moim pragnienie, moim oczekiwaniem... O ile wiem, to wiekszosc
                                        dzieci na swiecie rodzi sie 'z przypadku' - popedu seksualnego partnerow, a nie
                                        planowanego (jak by chcial KK smile) zalozenia rodziny i aktow seksualnych
                                        majacych jedynie na celu zaplodnienie.
                                        A posuniecie sie do formuowaniu tezy, ze ludzkie wyobrazenie, w sensie
                                        pragnienia, cos juz determinuje, jest ermmm... smile To sie chyba
                                        nazywa "zyczeniowe podejscie do swiata" smile Oczywiscie, nasza wyobraznia, jest
                                        chyba najsilniejszym naszym motorem i swiadectwem inteligencji (sztuczna
                                        iteligencja bedzie takowa dotad wlasnie, dokad nie bedzie posiadala takiego
                                        motoru), ale ta wyobraznia jeszcze niczego nie determinuje - nie jestesmy
                                        czarodziejami wink

                                        > No prosze, a jeszcze wczoraj twierdziles, ze do swoich pogladow doszedles
                                        > sam, gdy tymczasem na ich uksztaltowanie sie mialo wplyw cale Twoje
                                        > srodowisko.
                                        > Wcale nieprzypadkowo wzmiankowalem o klerze i kk, albowiem jesli sa oni
                                        > czescia
                                        > Twojego srodowiska, w ktorym wyrosles, to Twoje szanse na dorobienie
                                        > sie "wlasnych" pogladow sa odwrotnie proporcjonalne do stopnia Twojej
                                        > religijnosci oraz religijnosci najblizszeo otoczenia.
                                        Hehehe, nie zauwazasz, ze na podobnej podstawie moge podwazyc rowniez Twoje
                                        samodzilne przemyslenie? Zapetlasz sie jednoczesnie, poniewaz dajac kobiecie
                                        prawo wyboru, w zalozeniu przyjmujesz, ze podejmie te decyzje samodzilnie, a tu
                                        prosze - niby dajesz tekie prawo, ale w kazdej chwili okazuje sie, ze kobieta
                                        wcale nie ma tu "wolnego wyboru", bo jej wybor determinowany jest przez, m.in.
                                        otoczenie - tak jak moje myslenie smile. Z jednej strony wiec stwierdzasz, ze
                                        czlowiek ma prawo do samodzilnego wyboru (w tym myslenia smile), a z drugiej
                                        stwierdzasz, ze kler ma na niego wplyw (jakby tylko kler i religia mogly
                                        wplywac na czlowieka smile).
                                        Gdziez sie podziewa nasza "WOLNOSC"? smile Nie uciekaj wiec od tego pytania w
                                        wytykanie mi, kto ma wplyw na moje myslenie, bo podajesz mi sie na tacy w sosie
                                        wlasnym wink

                                        > Uwazam ze kazdy dorosly czlowiek winien miec prawo do posiadania i noszenia
                                        > broni.
                                        Ok. I jakie skutki takiego prawa sa w USA? Tam mieszkasz, wiec pewnie masz
                                        dostep do wszelkich mozliwych statystyk przeciwnikow i zwolennikow tej
                                        wolnosci. Z mojej wiedzy wynika, ze poza (przepraszam, ale tu nie wytrzymam)
                                        nabzdyczonym haslem wolnosci, to prawo nie zwieksza bezpieczenstwa tych ludzi,
                                        wrecz przeciwnie, a ich "pomylki" w wyborze (uzycie broni) bardzo czesto nie
                                        pozostawiaja juz tej oslawionej wolnosci czlowikowi, ktory znalaz sie po
                                        drugiej stronie lufy. Z przeproszeniem, kogos lezacego w kostnicy i jego
                                        rodzine, guzik obchodzi, ze ktos skorzystal wlasnie z prawa wyboru no i sie
                                        pomylil - ten sztywny czlowiek nawet nie bedzie mial juz PRAWA WYBORU pasty do
                                        zebow.
                                        Dlaczego nie dostrzegasz, ze czlowiek zyjacy w otoczeniu innych, ma juz przez
                                        sam ten fakt, ograniczone prawo do wolnosci wyboru? On zalezy od innych, inni
                                        zaleza od niego. Pole manewru tej "wolnosci" zwezaja sie wraz ze wzrostem sily
                                        zaleznosci, a zycie plodu jest w zasadzie w 100% zalezne od matki. Ty jednak
                                        mowisz, ze to ona powinna w pelni zadecydowac. Zycie niemowlaka jest tez w
                                        pelni zalezne od jego rodzicow, ale jednak juz pozostawienie go bez opieki jest
                                        karane, a gdy dojdzie w ten sposob do smierci, to rodzicom jest przedstawiany
                                        zarzut zabojstwa lub spowodowania smierci - interesujace, prawda?

                                        > Dorosly czlowiek na tym polega, ze podejmuje trudne
                                        > decyzje sam. Nie zawsze uda mu sie podjac poprawna, czesto zrobi blad ale ma
                                        > prawo do robienia wlasnych bledow a wlasne konto
                                        Oczywiscie! Tylko, ze niech za to konto bedzie w sposob dorosly odpowiedzialny -
                                        jesli zabije przez pomylke niewinnego czlowieka, to nich wsadzi sobie ten swoj
                                        symbol wolnosci w gardlo i odpali, SAM! Jesli wiedzialbym, ze ludzie sa do tego
                                        stopnia odpowiedzialni, to tez bym byl za prawem do posiadania broni - tylko
                                        kto by wowczas uzyl tej broni, bojac sie TAKIEJ odpowiedzialnosci?

                                        > Tu nie chodzi o zaufanie, gdyz ja nie jestem nadopiekujczy ani tez zalgany.
                                        > Jesli ktos dostaje mozliwosc wyboru to po to by decydowal sam - bez mojego
                                        > udzialu
                                        To jest ucieczka. Ucieczka od brania na siebie odpowiedzialnosci za byt i los
                                        innych. Po co lekarze, strarzcy, naukowcy wykonuja swoja prace? Myslisz, ze
                                        chodzi im tylko o wyrobienie normy w celu pobrania zarobkow?
                                        Po co ratowac samobojce, czy kierowce, ktory rozpedzil sie do niedozwolonej
                                        predkosci i wyrznal w slup? Wybrali, niech poniosa konsekwencje. A jednak nie -
                                        ratuje sie tych ludzi i kazdy powie, ze to powinnosc lekarzy, strarzakow itd.
                                        Taki styl myslenia jaki zaprezentowales powodowalby, ze nawet nie
                                        polecielibysmy w kosmos, bo poza cala praca inzynieryjna, zaden kosmonauta nie
                                        wsiadlby do rakiety pilotowanej tak na dobra sprawe nie przez niego, ale przez
                                        centrum sterowania znajdujace sie na Ziemi - gdyby nie zaufanie do ludzi z
                                        Ziemi, prawo wyboru jakie ma dany kosmonauta, zawsze nakazywaloby mu odmowe
                                        lotu. On wsiada do tej rakiety, bo to jest wlasnie kwestia zaufania.
                                        To podstawa kazdego spoleczensta, to podstawa demokracji (najpierw dajesz
                                        mandat zaufania danemu politykowi, ktory ma reprezentowac Twoje interesy, a
                                        dopiero POZNIEJ idziesz do urny i korzystajac z prawa wyboru glosujesz). To
                                        podstawa kapitalizmu - masz zaufanie do swoich partnerow handlowych, wiec
                                        robisz z nimi biznes.
                                        Ale to zaufanie, w kazdej dziedzinie, jest ograniczone, bo sami siebie zbyt
                                        dobrze znamy i wiemy, ze ufac nam do konca nie mozna - po to powstaja kodeksy,
                                        po to ogranicza sie wolnosc wyboru, aby mozna bylo bardziej komus zaufac, bo
                                        ten ktos poruszajacy sie w ramach tego kodeksu, jest bardziej przewidywalny.

                                        Po prostu, aby powstaly spoleczenstwa i nie pozabijaly sie zaraz na drugi
                                        dzien, potrzebne jest nie prawo wyboru samo w sobie, ale tych paru gosci,
                                        ktorzy troche pomysla i narzuca pewne normy ogolowi, ograniczajac jednostkom
                                        ich prawa do wyborow indywidualnych. W ten sposob zbuduja podstawy do zaufania
                                        wewnatrz tego spoleczenstwa.
                                        Oczywiscie otwartym pozostaje spor jak daleko maja byc posuniete te
                                        ograniczenia, jest to zagadnienie niezwykle dynamiczne i budzi bardzo ozywione
                                        dyskusje. Przyklad - wolnosc prasy. Kazdy w pierwszej chwili powie TAK, ale
                                        pozniej przychodzi zastanowienie - jesli pelna wolnosc, to przeciez mozna wejsc
                                        do sypialni ixinskiego i publicznie napisac jakich prezerwatyw uzywa uprawiajac
                                        seks analny z zona. Przeciez taka wolnosc naruszy Twoja i moja prywatnosc -
                                        Twoje i moje prawo wyboru tego co robie w sypialni.
                                        Nie ma czegos takiego jak WOLNOSC, sa tylko ograniczone swobody. I nic na to
                                        nie poradzisz ani Ty, ani nikt inny.

                                        > Niechcianazygota i jej
                                        > aborcja to moze i blad ale z cala pewnoscia wiekszym bledem jest dopszczenie
                                        > do narodzin niekochanego czlowieka, na ktorego patrzy sie jak na intruza oraz
                                        > sprawce wszystkich pozniejszych niepowodzen.
                                        To dlaczego matka niechcianego dziecka nie zostawi go w szpitalu? W kazdym
                                        cywilizowanym kraju istnieje taka mozliwosc, a dzieci te sa niemal natychmiast
                                        adoptowane.
                                        Czego oczy nie widza tego sercu nie zal?
                                        W wypowiedzi rownoleglej zawarlem strwierdzenie, ze niedlugo juz bedzie mozna
                                        na podstawie kodu genetycznego tej zygoty stwierdzic praktycznie wszystko na
                                        temat przyszlego czlowieka - jego fotke sobie nawet wydrukowac! I co wowczas?
                                        Posiadaczka niechcianej zygoty w ramach prawa wyboru nie zechce takiej
                                        symulacji i usunie, oczywiscie.
                                        Tylko co to za prawo wyboru, ktore opiera sie na niepelnej wiedzy? To nazywasz
                                        wyborem? Wolnoscia? Absurd.
    • Gość: Zyjacy Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.204.62.81.cust.bluewin.ch 09.08.04, 01:52
      Zabicie odbedzie sie w komforcie, a reszte ciala dziecka do kilbla!
      Szatanskie!!!
      • Gość: Krzys52 Re: Wielka Brytania: Aborcja w domu ? IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 02:02
        Jakiego ciala? Jakiego dziecka glupcze? Calosc trzytygodniowego plodu to kilka
        centymetrow kwadratowych tkanki.
        Dopiero co darles ten glupi pysk o maszynkach do miesa i teraz drzesz nadal?
        Udajh sie lepiej do jakiegos pedofilnego ksiedza, by cie pocieszyl.
    • Gość: . A co to za BZDURA? Pigulki wczesnoporonne IP: *.range81-156.btcentralplus.com 09.08.04, 01:55
      sa wydawane i bez recepty (z recepta bezplatnie)i nie wymagaja zadnego nadzoru
      meducznego. Inna rzecz, ze przy zasilkach na dzieci aborcja sie w UK malo
      panopm oplaca.
      • Gość: Krzys52 Re: A co to za BZDURA? Pigulki wczesnoporonne IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 02:07
        Sluchaj co za roznica. Co kraj to obyczaj. Popatrz lepiej jaka zadyme robia tu
        zci wymozdzeni koscielni kretyni. Co oczywiscie bylo do przewidzenia, ze dazyc
        beda do zagladania kazdej babie w pochwe czy przypadkiem nie jest w ciazy - jak
        w Rumunii za Caucescu.
        Ale namnozylo sie tego swinstwa....
        • Gość: xx Re: A co to za BZDURA? Pigulki wczesnoporonne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.04, 03:01
          Krzysiu, Krzysiu, miarkuj sie, mniej emocji.
          • Gość: Krzys52 Re: A co to za BZDURA? Pigulki wczesnoporonne IP: *.proxy.aol.com 15.08.04, 19:15
            ??????????????? jakich emocji?
        • Gość: gecko+ Re: A co to za BZDURA? Pigulki wczesnoporonne IP: *.cpe.townisp.com 09.08.04, 04:08
          Krzys, ty musi chodzisz do Kosciola Dla Idiotow, bo w zadnym innym takich
          debilizmow nie glosza.
          • Gość: Krzys52 Re: A co to za BZDURA? Pigulki wczesnoporonne IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 07:22
            przylepiajac taka late bez uzasadnienia sam wychodzisz na idiote. Debilem byles
            od zawsze. smile)
    • Gość: anuszka Akcja Usuwac Po Ludzku IP: *.enformatic.pl 09.08.04, 08:54
      Jeszcze nasze babki i prababki usuwaly ciaze w zaciszu domowym. Od pewnego
      czasu jednak przyjelo sie, ze aborcja powinna przebiegac w sterylnych i
      profesjonalnych warunkach szpitalnych. Lecz coraz wiecej mowi sie o powrocie do
      przerywania ciazy w domu!

      Jest to alternatywa zwlaszcza dla pan, ktore mialy juz negatywne doswiadczenia
      zwiazane ze szpitalem. W domu mozesz dokonac aborcji nie spieszac sie, w znanym
      sobie otoczeniu. Wazna jest obecnosc znajomych kolorow i zapachow. Mozesz
      spacerowac po mieszkaniu, przybierac dowolna pozycje. Mozesz wlaczyc lagodna
      muzyke, zapalic swiece.

      Kobiety podkreslaja, jak istotna dla nich jest obecnosc partnera trzymajacego
      za reke i wspierajacego w tych nielatwych momentach. Mezczyzni czesto podchodza
      do pomyslu aborcji w domu z entuzjazmem: "Moge byc przy niej przez caly czas i
      doswiadczac wszystkiego krok po kroku. Dzieki temu intensywniej poczulem fakt,
      ze nie stane sie ojcem! To bardzo wazne doswiadczenie!" - mowi niedoszly tatus.
      • r306 Re: Akcja Usuwac Po Ludzku 09.08.04, 11:41
        Druzgocace... Gratuluje spostrzgawczosci.
      • Gość: Krzys52 Kiedys kobiety zarzynaly sie po ludzku, drutem IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 15:17
        taaa, tylko one zauwazaly ze sa w ciazy gdy brzuch siegal do nosa. smile) Zaraz po
        tym dokonywaly masakrowania samych siebie.

        Zdecydowanie wyolbrzymilas te "aborcje", Anuszko. W trzecim tygodniu, a zwykle
        po drugim rozpoznaja kobiety ciaze, trudno jest zauwazyc nawet, ze sie
        cokolwiek wczesno-poronilo. Z pozbyciem sie bolu glowy znacznie wiecej jest
        problemow.
        Rozumiem, ze Twoj partner trzyma Cie caly czas czule za raczki i razem
        oczekujecie przejscia migreny. No i gratuluje partnera, oczywiscie.
        .
        K.P.
      • wpia Re: Akcja Usuwac Po Ludzku 10.08.04, 21:59
        rzeczywiście dowcipne.
        Ale niesądze abyś dobrze oddała uczucia ludzi którzy muszą podjąć decyzję o
        usunięciu ciąży.
        • gretshen Re: Akcja Usuwac Po Ludzku 17.08.04, 20:57
          wpia napisał:

          > rzeczywiście dowcipne.
          > Ale niesądze abyś dobrze oddała uczucia ludzi którzy muszą podjąć decyzję o
          > usunięciu ciąży.
          .

          A co ja uczucia ludzi obchodza !?
    • wpia Tylko proszę nie krzyczeć. 10.08.04, 21:57
      co do zasady jestem przeciwnikiem aborcji. Ale przeciwnikiem dla mnie znaczy -e
      - gdyby sytuacja dotyczyla mojej dziewczyny - to bym jej odradzal. W innych
      przypadkach nie pytany nie odzywałbym się.

      Myśląc nad problemem aborcji zauważyłem, że kwestia p.t. "kiedy zaczyna się
      życie?" jest nierozstrzygalna, zmieniała się na przestrzeni wieków, i w zasadzie
      każdy z nas może mieć na ten temat osobny pogląd.
      Wywiodłem z tego faktu wniosek że w rozważaniach o dopuszczeniu aborcji w Polsce
      trzeba zwyczajnie pominąć ten wątek - niema innego wyboru - i skoncentrować się
      na tych dających się bardziej dookreślić.

      Kryterium takim dla mnie stała się krzywda jaką się wyrządza społeczeństwu
      poprzez aborcję. I pozatym że maleje przyrost naturalny (organizacje obrony
      życia mają chyba często ten argument w zanadrzu) nie dopatrzyłem sie żadnej
      krzywdy jaka się dzieje społeczeństwu poprzez fakt dokonania aborcji. Wyszedłem
      tutaj z założenia że płód zwyczajnie nie wchodzi w interakcję z innymi ludźmi,
      więc nie można powiedzieć aby ktokolwiek cierpiał, doznawał krzywdy gdy usuwa
      się płód. W momencie kiedy dziecko się rodzi wchodzi w pierwsze interakcje z
      ludźmi których widzi, słyszy czuje i od tego momentu można traktować zabicie
      dziecka jako zabójstwo.
      Drugim kryterium jest krzywda indywidualna, na którą często powołują się
      organizację pro-life. Sorry ale tutaj nie mogę się zgodzić. Wychodzę z założenia
      świadomości własnych uczynków. nie mi jest też oceniać kogoś ewentualne cierpienie.

      Dlatego jestem za legalizacją aborcji. Ale przedewszytkim za solidną edukacją
      seksualna w jak najmłodszym wieku, i uświadomieniem młodym że środki
      anty-koncepcyjne naprawdę zapobiegają niechcianej ciąży. Wtedy problemu aborcji
      stałby się tak mały że niezauważalny.
    • kikibom Inny punkt widzenia 14.08.04, 18:20
      Wlasnie przeczytalem wiekszosc z notek w tym temacie, i zauwazylem ciekawa
      rzecz. Mianowicie ze wszyscy patrza na aborcje z punktu widzenia matki. Czemu
      nikt nie spojrzal na to z punktu widzenia czlowieka/przyszlego czlowieka (wiem
      ze w tej kwstji tez sa problemy wiec pozwole wybrac wam wasza wizje ). Bo
      przeciez z tych paru komorek, moze powastac pelnoprawny czlowiek. I jakie on ma
      szanse zeby decydowac o sobie, nie ma zadnych, bo zabierane jest mu prawo do
      zycia. czy mozna byc az tak egoistycznym, zeby myslec tylko o sobie ( znaczy
      matce ) nie tylko ona na tym ucierpi.
      • Gość: Krzys52 Re: Inny punkt widzenia IP: *.proxy.aol.com 14.08.04, 22:36
        kikibom napisała:

        "Wlasnie przeczytalem wiekszosc z notek w tym temacie, i zauwazylem ciekawa
        rzecz. Mianowicie ze wszyscy patrza na aborcje z punktu widzenia matki."

        Hmm, w takim razie nie zapoznalas sie chocby z wypowiedziami 'r306', ktory
        reprezentuje opozycje. Nawiasem mowiac tej opozycji jest w tym watku wiecej
        zatem nie bardzo rozumiem, jak to sie stalo, ze przeczytalas wiekszosc
        tutejszych opinii i znalazles jedynie perspektywe interesow kobiety...

        Czy moze, ot tak, po prostu, i Ty chcialas cos powiedziec(?)
        .
        K.P.
        • ynvme Re: kikibom 16.08.04, 10:05
          napisala:
          >Wlasnie przeczytalem wiekszosc z notek w tym temacie, i zauwazylem ciekawa
          >rzecz. Mianowicie ze wszyscy patrza na aborcje z punktu widzenia matki. Czemu
          >nikt nie spojrzal na to z punktu widzenia czlowieka/przyszlego czlowieka (wiem
          >ze w tej kwstji tez sa problemy wiec pozwole wybrac wam wasza wizje ). Bo
          >przeciez z tych paru komorek, moze powastac pelnoprawny czlowiek. I jakie on
          >ma
          >szanse zeby decydowac o sobie, nie ma zadnych, bo zabierane jest mu prawo do
          >zycia. czy mozna byc az tak egoistycznym, zeby myslec tylko o sobie ( znaczy
          >matce ) nie tylko ona na tym ucierpi.


          Ty to sobie mozesz myslec i decydowac ale TYLKO I WYLACZNIE O WLASNYM TYLKU I
          CO W NIEGO WPADNIE.
          Jesli chodzi o mnie to pragnelambym by tacy jak ty i inni nawiedzeni
          pozostawili mi mozliwosc WYBORU i daj boze, ze nigdy nie musialabym z tej
          mozliwosci skorzystac.

          • Gość: Krzys52 Gdybys czytala uwazniej to ja jestem ten ktorego IP: *.proxy.aol.com 16.08.04, 15:12
            powinnas lubic, skoro stwierdzasz co nastepuje:
            .
            "Jesli chodzi o mnie to pragnelambym by tacy jak ty i inni nawiedzeni
            pozostawili mi mozliwosc WYBORU i daj boze, ze nigdy nie musialabym z tej
            mozliwosci skorzystac."
            .

            Ja wlasnie jestem ten "nawiedzony" ktory walczy o pozostawienie Ci prawa
            WYBORU, przy czym zyczy Ci jednoczesnie bys nie musiala z tej mozliwosci
            skorzystac.

            Ten drugi nawiedzony uwaza, ze jestes zbyl glupia oraz niemoralna by Ci te
            mozliwosc zostawic. Dla niego jest to kuriozum, po prostu, by dawac Ci
            mozliwosc wyboru bo co bedzie jesli z niej skorzystasz "nie tak jak powinnas".
            Ten drugi nawiedzony jest przeciwnikiem Twojego prawa do decydowania w Twoich
            sprawach; jest zwolennikiem przynajmniej aktualnego restrykcyjnego prawa
            antyaborcyjnego, a czasem wolalby aby prawo to nie dopuszczalo takze mozliwosci
            aborcji ciazy ktora jest wynikiem przemocy, sodomii, czy stanowi zagrozenie dla
            zycia kobiety.

            Jak widzisz i "nawiedzeni" bywaja rozni.

            K.P.



            • Gość: . Podsumowanie, bo na te brednie - pardon - rzygac IP: *.range81-156.btcentralplus.com 18.08.04, 03:10
              sie chce. Po pierwsze: pigulka wczesnoporonna jest w UK od lat powszechnie
              dostepna, wydaje ja kazdy GP. Rzecz jasna, stosuje sie ja w domu. I rzecz
              jasna, poronienia sie nie zauwaza - w Polsce zwie sie to w
              ogloszeniach "wywolywaniem miesiaczki" i tak wlasnie wyglada. A
              mikronowych "pozostalosci plodu" sie golym okiem nie widzi - wedruje tam, gdzie
              zwykle wedruje podpaska. Pigulka ta starcza kobietom poza nieswiadomymi
              Arabkami prosto z Arabii, bo wiedza jak wykonywac domowe testy ciazowe i szybko
              niepozadana ciaze wylapia.
              Po drugie: na przekor latwosci aborcji,nie jest ona w UK sprawa czesta -
              kobietom, a nawet nieletnim panienkom (stad ta rekordowa liczba nieletnich
              matek), bardziej oplaca sie dziecko urodzic, nizli je usunac - nawet w
              kategoriach czysto ekonomicznych (duza pomoc panstwa i akceptacja spoleczna dla
              nieslubnych dzieci). Na dobra sprawe pigulka ta jest powszechnie stosowana -
              glownie - w przypadku gwaltow lub gdy groza deformacje genetyczne plodu czy
              zagrozenie dla zdrowia i zycia matki.
              • r306 Re: Podsumowanie, bo na te brednie - pardon - rzy 18.08.04, 15:10
                > mikronowych "pozostalosci plodu" sie golym okiem nie widzi
                Co za ulga dla oka heh

                > kobietom, a nawet nieletnim panienkom (stad ta rekordowa liczba nieletnich
                > matek), bardziej oplaca sie dziecko urodzic, nizli je usunac
                No, to w koncu wiemy o co chodzi - dzieci rodzi sie po to, aby bylo to
                ekonomicznie uzasadnione smile Jak sie nie oplaca - wywalamy, jak sie oplaca -
                rodzimy.
                Ponoc dzieci w cywilizowanych nacjach nie pracuja na doroslych, a tu prosze -
                oplaca sie urodzic dziecko, nawet "niechciane", bo ono w sposob posredni zarobi
                na mame. Sam mam taki przyklad w Niemczech - moja kuzynka, kompletny len i
                darmozjad, urodzila dziecko z pelna premedytacja - zyje sobie spokojnie z
                zasilku dla matek samotnie wychowujacych dzieci, nie pracuje. Jeszcze
                przesmradzala przy wyborze mieszkania socjalnego.
                Ja juz powoli nic nie rozumiem - po kiego grzyba my przychodzimy na ten swiat w
                koncu?

                > Na dobra sprawe pigulka ta jest powszechnie stosowana -
                > glownie - w przypadku gwaltow lub gdy groza deformacje genetyczne plodu czy
                > zagrozenie dla zdrowia i zycia matki.
                Gwalt rozumiem - dalej gonisz w pietke. Deformacje genetyczne plodu czy
                zagrozenie dla zdrowia i zycia matki mozna ustalic duzo pozniej niz ma
                zastosowanie pigulka wczesnoporonna.
                • Gość: . A PO CO rodzi sie dzieci? Bo Bozia bezdzietnego IP: *.range81-156.btcentralplus.com 18.08.04, 21:17
                  seksu nie chce uznac? W Polsce ogromna ilosc nielegalnych aborcji, sorry -
                  "wywolywania miesiaczek", jest z przyczyn ekonomiczno-spolecznych: dziecka czy
                  kolejnego dziecka nie da sie utrzymac i "co ludzie powiedza". W Brytanii
                  szczesliwie usunieto choc te powody aborcji.
                  Nie wiem, kiedy w Polsce wykrywa sie problemy genetyczne, tu - przynajmniej
                  czesc daje sie wykryc do 5 tygodnia; to samo -przypadkowa ciaza kobiet z
                  powazna choroba nerek czy serca oraz podobne przypadki (nie ma 100%
                  antykoncepcji) w przypadku gwarantowanych problemow genetycznych (sprawdzonych
                  na poprzednich dzieciach czy ciazach).
                  • r306 Re: A PO CO rodzi sie dzieci? Bo Bozia bezdzietne 19.08.04, 10:19
                    Hehe, dlaczego znow slysze nawiazenie religijne? smile Czy ja cos powiedzialem
                    takiego?

                    > W Polsce ogromna ilosc nielegalnych aborcji, sorry -
                    > "wywolywania miesiaczek", jest z przyczyn ekonomiczno-spolecznych: dziecka
                    > czy kolejnego dziecka nie da sie utrzymac i "co ludzie powiedza". W Brytanii
                    > szczesliwie usunieto choc te powody aborcji
                    Problem ekonomiczny - pozostawienie dziecka w szpitalu polozniczym zaraz po
                    urodzeniu - potrzeby adopcyjne sa ogromne i w znikomym stopniu oparte na
                    czynniku "ekonomicznym".
                    Problem spoleczny - tu masz racje. Jestesmy pod tym wzgledem spoleczenstwiem
                    okrutnym i barbarzynskim, tylko dlaczego ostateczny rachunek ma placic ktos,
                    kto zupelnie w tym nie zawinil? Dopuszczenie do aborcji z tego powodu raczej
                    nie poprawi funkcjonowania naszego spoleczenstwa, a utrwali to barbarzynskie
                    sekowanie samotnych matek z dzieckiem - kwestia skali. Kiedys jak ktos na wsi
                    mial samochod, to cala wies o tym huczala, teraz, gdy samochodow jest znacznie
                    wiecej, nie budzi to zadnej sensacji.

                    > tu - przynajmniej
                    > czesc daje sie wykryc do 5 tygodnia
                    Hmmm, z tego co wiem, to wady genetyczne wykryte tak wczesnie mowia o tym, ze
                    zarodek jest tak zdeformowany, ze i tak w 100% umrze jeszcze w stadium
                    plodowym. Masz tu wiec racje - ale wowczas w zasadzie nasza dyskusja przechodzi
                    z rozmowy o aborcji w rozmowe bardziej o eutanazji.
                    Poza tym 5 tydzien rowniez zaczyna wykraczac poza zastosowanie srodkow
                    wczesnoporonnych.

                    > to samo -przypadkowa ciaza kobiet z
                    > powazna choroba nerek czy serca oraz podobne przypadki (nie ma 100%
                    > antykoncepcji) w przypadku gwarantowanych problemow genetycznych
                    >cryingsprawdzonych na poprzednich dzieciach czy ciazach).
                    Sterylizacja - 100% skutecznosc. I jak najbardziej jestem za tym, aby ktos, kto
                    podejmuje taka decyzje swiadomie, mogl sie wysterylizowac. Rodza sie tu
                    oczywiscie problemy, typu: jak sprawdzic, czy dana osoba podiela dezycje
                    samodzielnie, a nie pod naciskiem, ale chyba da sie tu dopracowac jakis
                    standard postepowan - w koncu to jednak decyzja doroslej osoby o WLASNYM ciele.
                    Podejrzewam jednak ze niewiele kobiet, tak zagrozonych zdrowotnie, podejmie
                    decyzje o swiadomej bezplodnosci. Pytanie - dlaczego? smile

                    Ale tak na dobra sprawe chodzi o statystyke - ile jest przypadkow, ktore moga
                    znalezc jakies "sensowne" usprawiedliwienie aborcji, w stosunku do aborcji
                    wynikajacej z braku odpowiedzialnosci? Ja sie zwyczajnie nie godze na to, aby
                    te odpowiedzialnosc zrzucac na nienarodzone dziecko, poprzez usmiercenie go.
                    I to tyle.
              • kremuffka Pomylila ci sie pigulka wczesnoporonna z zapobiega 18.08.04, 20:59
                z zapobiegawcza(?) Tak mi sie wydaje
                • Gość: . Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladnych IP: *.range81-156.btcentralplus.com 18.08.04, 21:10
                  danych od chlopa. Nie myli mi sie takze z pigulka "po".
                  • Gość: Krzys52 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 04:36
                    no tak, ale tam u was nie ma takiego kretynskiego i zadnego wladzy nad ludzmi
                    kleru katolickiego. Gdyby byl... mielibyscie Irlandie.
                    • Gość: . Glownymi klientkami na aborcje w UK sa wlasnie IP: *.range81-156.btcentralplus.com 19.08.04, 04:40
                      IRLANDKI - bilet autobusowy z 20 funtow, samolotowy z 10 wiecej; porada
                      lekarska za darmo (bo porozumienie bilateralne), pigulki za grosze - razem ze 4
                      godziny zle oplacanej pracy
                      • Gość: Krzys52 Re: Glownymi klientkami na aborcje w UK sa wlasni IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 15:24
                        Czyzby Irlandki nie uzywaly pigulek wczesnoporonnych? Z powodow religijnych, na
                        przyklad?
                        • kropekuk Uzywaja, ale w UK - nie sa legalne w Eire (wiem, 21.08.04, 02:48
                          ze sobie panie z UK je przywoza, takze dla kolezanek). A w Irlandii religijne
                          sa osoby od 80 kat w gore... Przyjedz, wejdz do kosciola, sam zobaczysz...
                    • r306 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny 19.08.04, 10:31
                      Eh, Krzychu, Krzychu smile
                      Oczywiscie, ze KK daje popalic, ale ja uwazam, ze nie w tym miejscu, o ktorym
                      piszesz wink Bynajmniej nie bronie teraz KK, ale zwyczajnie zgadzam sie z jego
                      teza o ochronie zycia.
                      Natomiast KK nie chce jakos zaakceptowac, ze zapobieganie (skuteczna
                      antykoncepjca) i edukacja to sa podwaliny do tego, aby pozniej bronic tego
                      zycia do updalego. Tu postepowanie KK jest dla mnie irracjonalne, zeby nie
                      powiedziec nawet glupie.
                      Ujme to nieco obrazowo - jesli daje sie ludziom szczepionke na ospe, to mozna
                      od nich wymagac odpowiedzialnosci i zaszczepienia sie, aby nie zachorowali. Ale
                      jak sie jej nie daje, to wymaganie od nich aby na ospe nie chorowali lub
                      chorowali i nie marudzili jest hipokryzja.
                      • Gość: Krzys52 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 15:29
                        "Natomiast KK nie chce jakos zaakceptowac, ze zapobieganie (skuteczna
                        antykoncepjca) i edukacja to sa podwaliny do tego, aby pozniej bronic tego
                        zycia do updalego. Tu postepowanie KK jest dla mnie irracjonalne, zeby nie
                        powiedziec nawet glupie."

                        Jezuita Salij (czy tez Salin) wyjasnil powyzsza watpliwosc nastepujaco:

                        otoz akceptacja antykoncepcji znajduje sie (mentalnie) bardzo blisko pytania o
                        akceptacje aborcji.

                        No i co Ty na to, gdyz ja sadze, ze to nie jest takie calkiem glupie...
                        • r306 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny 20.08.04, 09:39
                          > No i co Ty na to, gdyz ja sadze, ze to nie jest takie calkiem glupie...
                          Hmmm, to jest wlasnie ten tryb dyskusji, o ktorym wspominalem - kostek domina.
                          Czyli ktos moze to postrzegac w ten sposob, ze dzis antykoncepcja, jutro
                          aborcja, pojutrze eutanazja, jeszcze pozniej klonowanie, dziecko na zamowienie
                          z niebieskimi oczetami i tak dalej.
                          Ja uwazam, ze teza kostek domina jest teza prowadzaca do nikad. Zycie biegnie
                          zbyt wielotorowo, aby ustawic je jak te kostki i zaplanowac przebieg zgodnie z
                          prawem dynamiki bryly sztywnej.
                          Swoja interpretacje potrzeby antykoncepcji w zwiazku z aborcja zawarlem
                          w "alegorycznym" przykladzie ospy.
                          Gdy bowiem nie znano szczepionki i ludzie marli jak muchy, KK glosil bzdury o
                          karze za grzechy, niezbadanych wyrokach boskich i tak dalej - no bo jakos
                          trzeba bylo "usprawiedliwic" tego Boga "skazujacego" nawet dzieci na smierc.
                          Wystarczy przeczytac "Dzume" Camuse'a.
                          Okazalo sie, ze po wynalezieniu szczepionki, jakos wyroki boskie przestaly
                          dzialac w tym zakresie.
                          Dziecko to tez nie dopust bozy ani laska boza. Czlowiek ma srodki zapobiegawcze
                          i kazdy nastolatek powinien wiedziec, ze dziecko nie jest 'przynoszone przez
                          bocka'.
                          Jesli sie wiec ktos nie zaszczepil na te ospe, a zachorowal, to moze miec
                          pretensje tylko do siebie. Oczywiscie bedzie leczony, ale na nikogo nie moze
                          zwalic odpowiedzialnosci.
                          Jesli zrobi sie dziecko, to tez trzeba poniesc tego konsekwencje - oczywiscie,
                          panswo pomoze w okresie ciazy, porodzie, ale zwalac odpowiedzialnosc na plod i
                          go usuwac, bo tak wygodniej? Nawt te ospe trzeba odchorowac i bedzie sie mialo
                          jej slady do konca zycia.
                          • Gość: Krzys52 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny IP: *.proxy.aol.com 21.08.04, 02:40
                            > No i co Ty na to, gdyz ja sadze, ze to nie jest takie calkiem glupie...
                            Hmmm, to jest wlasnie ten tryb dyskusji, o ktorym wspominalem - kostek domina.
                            Czyli ktos moze to postrzegac w ten sposob, ze dzis antykoncepcja, jutro
                            aborcja, pojutrze eutanazja, jeszcze pozniej klonowanie, dziecko na zamowienie
                            z niebieskimi oczetami i tak dalej.
                            .
                            ;;;
                            Problem w tym, ze jednym z uzasanien koscielnego stanowiska antykoncepcyjnego
                            jest wlasnie opinia tego jezuity. Ja zgadzam sie, ze w idealnych warunkach (w
                            niebie, np.smile nie bedzie sie mowilo o antykoncepcji oraz kreowalo
                            koscielnej "rozni pochyle". Jestem w stanie przychylic sie do pogladu, ze
                            wprowadzona do atmosfery "idealnej spolecznosci" (weglug kryteriow kk), gdzie
                            wszyscy plodza dzieci wylacznie z milosci ora zyja w wiecznym szczesciu,
                            dyskusja o srodkach antykoncepcyjnych moglaby, z czasem, zachecic do ich
                            uzywania a jeszcze pozniej do siegania po aborcje. Tyle, ze katabasom cos sie
                            pomylilo bo w niebie to my z cala pewnoscia nie jestesmy. Jesli uznaja zaborcje
                            za niedopuszczalna to winni namawiac do stosowania srodkow raczej niz do
                            bezmyslnosci. Bo to ich nauczanie o zyciu we wstzremiezliwosci to nic tylko o
                            kant dupy potluc.
                            .
                            K.P.
                            • r306 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny 23.08.04, 08:33
                              A czy ja powiedzialem cos odmiennego? wink
                              W wielu aspektach tzw. doktryna KK jest strasznie naciagana, w innych sprzeczna
                              lub pozbawiona logiki. Tylko nie mam pojecia, dlaczego te dyskusje za kazdym
                              razem sciagasz na plaszczyzne: "bo KK to, bo KK tamto" smile
                              • Gość: Krzys52 Re: Nie, mowie o R cos tam - nie wymagaj dokladny IP: *.proxy.aol.com 10.09.04, 02:02
                                No popatrz R306 jak ladnie znow sie odnalezlismy smile Po swoim ostatnim liscie
                                nie zauwazylem Twojego wpisu. Pomyslalem ze dales sobie spokoj.
                                Teraz chcialem zaproponowac nasz material komus w innym watku wiec odnalazlem
                                go, no i niespodzianka.
                                Przepraszam za gapiostwo (a moze akurat nie bylo mnie kilka dni).

                                Dlaczego, pytasz, nawiazuje czesto do kk ( ktory to albo tamto). No jak
                                sadzisz, dlaczego. Dlaczego w krajach katolickich (Polska, Portugalia,
                                Irlandia, kraje Ameryki Lacinskiej, mamy do czynienia z wyzszym wskaznikiem
                                praw ograniczajacych aborcje od krajow protestanckich, badz wyznaniowo
                                pomieszanych?
                                Kto w tych krajach nadaje ton ograniczaniu praw kobiet? Kto ustawia tlumy
                                przeciwko liberalnym prawom - jesli jeszcze istnieja.
                                Gdzies powyzej mowilem, ze Twoje poglady najprawdopodobniej zostaly wlozone Ci
                                do glowy w trakcie procesu wychowania. Jesli masz rodzine katolicka, zyles i
                                zyjesz w srodowisku katolickim, jestes katolikiem w miare regularnie
                                praktykujacym, to najprawdopodobniej bedziesz przeciwko aborcji. Ty nie
                                doszedles do swoich antyaborcyjnych pogladow - dostales je w prezencie od
                                walsnego srodowiska.
                                .
                                Pozdrawiam
                                K.P.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka