cepekolodziej
29.12.13, 13:51
Artykuł w GW:
wyborcza.pl/alehistoria/1,134687,14801912,Zemsta_Czechow.html
Fragment:
>> Pastor Premysl Pitter tak wspominał pierwsze dni wolności w Pradze: Na Bramie Prochowej wisiał powieszony za nogi Niemiec, a pod jego głową rozpalono ogień i pomalutku go pieczono... Naprzeciwko gmachu YMCA Niemki, młode i stare, przechodziły z podniesionymi rękami przez kordon ludzi, którzy młócili je bykowcami. Zawołałem: "Ludzie, miejcie rozum!". Wydostałem się tylko cudem. Na Florze dwie godziny znęcano się nad pewną Niemką, a później napastnicy polali ją benzyną i podpalili. Widziałem ludzi z Żiżkova ciągnących na plac Wacława, którzy krzyczeli: "Idziemy opiekać zające!". To znaczy polować na Niemców.<<
Mój wielki przyjaciel, Václav B., prażanin, rocznik 1930, jeden z wychowawców prezydenta Havla, musiał być świadkiem tych zdarzeń. ale nigdy o nich nie mówił. Jeśli się czegoś dowiedziałem, to od Škvoreckiego, którego powieść "Zbabělci" (Tchórze), napisaną już w 1948, opublikowano najpierw w 1958, potem wycofano nakład z księgarń, a potem, w 1968, ponownie udostępniono czytelnikom.
Czesko-niemieckie miasteczko, i akty zbiorowej przemocy dokonywane na sąsiadach-Niemcach, na niemieckich dezerterach uciekających przed frontem. Dokonywane przez ludzi wplątanych w różne formy kolaboracji. [W 1964 tę tematykę poruszył Witold Zalewski w powieści "Pruski mur", o Grudziądzu roku 1945]
W 1968 Škvorecký we współpracy z Milošem Formanem przestawił projekt scenariusza "Tchórzy". Film jednak nigdy nie powstał.
Może powstanie teraz. O różnych aspektach wojny i wyzwolenia można już spokojnie mówić, świadkowie w większości już wymarli.
A i sceny ekstremalnej przemocy są bardzo filmowe.