Dodaj do ulubionych

Papież w lepszej formie - entuzjazm wiernych

IP: *.provider.pl / *.provider.pl 14.08.04, 20:04
Papież jeszcze oddycha - entuzjazm wiernych!

P.
Obserwuj wątek
    • Gość: Angelo Sodano Re: Papież w lepszej formie - entuzjazm wiernych IP: *.ec.pl / *.olsznet.ec.pl 14.08.04, 20:12
      Ręce precz od papieża ty komunisto pierdolony
    • Gość: Szajgec Re: Papież w lepszej formie - entuzjazm wiernych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 20:34
      Jestes mocno tym sfrustrowany polskojęzyczny parchu..parch to nie nacja
      to charakter
    • Gość: Do_głupka_"P." Re: Papież w lepszej formie - entuzjazm wiernych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 20:37
      Taki post powinieneś podpisać "cham", albo "prostak".
      Naszemu Papieżowi życzę poprawy zdrowia i długich jeszcze lat życia.
      • Gość: chala zycz sobie - mozgu IP: *.rdu.bellsouth.net 14.08.04, 20:56
        kazdemu wolno krytykowac papieza.
    • Gość: ksiądz grzyb-yk przestańcie tego papieża wozić,jak maskotkę jakąś! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:08
      Wszędzie go wozicie i drzecie ryja! Nic mu pożyć nie dajecie! Tylko: wyłaź na
      balkon!, i darcie ryja! Machnij ręką i pozwól nam podrzeć ryja! I tak w kółko!
      Do grobu biedaka wpędzicie! Przecież to też człowiek, który potrzebuje, żebyście
      go traktowali poważnie i szanowali. I dajcie mu do cholery coś powiedzieć w
      całości! A nie tylko darcie ryja! A tak przy okazji: ilu z Was czyta jego
      książki? Ilu z Was go w ogóle słucha? Ilu po tym debilnym, psychotycznym
      wydzieraniu się coś z tego wynosi? Nic tylko pa-pież! pa-pież! pa-pież!
      dzię-ku-je-my! dzię-ku-je-my! dzię-ku-je-my! dzię-ku-je-my! I tylko czekacie,
      żeby się przejęzyczył, albo mu z nosa poleciało, albo się potknął. Wtedy macie
      materiał na relację telewizyjną (o! o! o tu! tu dobrze widać!), albo powód do
      tego debilnego rżenia z poklepywaniem się po ramieniach!
      Wszyscy się będziecie w piekle smażyć! A papież, dlatego że jest filozofem
      uznanym, nic Wam nie mówi, bo wie, do czego to mogłoby doprowadzić.
      Pamiętajcie więc, zawsze jestem JA: ojciec grzyb-yk !!!
      grzyb-yk ! grzyb-yk ! grzyb-yk ! grzyb-yk ! grzyb-yk ! grzyb-yk ! grzyb-yk !


      • Gość: blq :) fajne fajne fajne.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:35
        Papiez wywoluje skrajne emocje. Stosunek do Jego osoby jest doskonalym
        odzwierciedleniem, co dany czlowiek soba reprezentuje.

        Skrajnosci (z obu stron) to bezmozgie bydlo. Z jednej strony banda frustratow,
        komuchow, idiotow i krzykaczy, reperujacych swoje EGO bluzgami na autorytety. Ze
        strony drugiej - nie lepsi od w/w instynktowni katolicy, dla ktorych religia
        jest nie poszukiwaniem sensu zycia, lecz tepe, wyuczone na paciorkach
        oglupiajace jak narkotyk CHOMĄTO. Zakladana jak na konia, tyle ze na glowe.
        Niekoniecznie dobrowolnie, ale z wiekiem stajace sie nawykiem, bezrefleksyjnym
        przyjeciem czegos jako dogmat. Zero intelektualnego wysilku, zero zastanowienia.
        Modlitwy do obrazow, a takze niestety i do zywej ikony - Papieza.
        Jak wielu z was, balwochwalcy, traktuje Papieza, lub np ojca Rydzyka, na rowni z
        Bogiem???

        Ach, gdyby tak glupota mogla choc na chwile zabolec...
        • Gość: orestes Re: :) fajne fajne fajne.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 23:05
          Vivat aurea mediocritas!
          Cały wieczór komentuję różne rzeczy na tym forum i dopiero drugi raz trafiłem na
          kogoś inteligentnego. Więc teraz Ci drugą opowieść podsunę, tym razem z autopsji
          zarejestrowaną. Ojciec lubej mojej wczoraj na przyjęciu rodzinnym słuszną dawką
          alkoholu się uraczył. W zasadzie była to "parapetówka", więc zazwyczaj się
          trudnych tematów unika, ale jakoś tak się rozmowa potoczyła, że jej tematyka
          współczesnych księży objęła. I on, człowiekiem wierzącym, kościół odwiedzającym,
          na remonty systematyczne cegiełki wykupującym będąc, nie wytrzymał wczoraj i
          powiedział, że tak być nie może, że to kpina i on się czuje oszukany. I wszyscy
          zdębieli, bo to człowiek, który złego słowa na kler nigdy nie powiedział głośno.
          Jednocześnie wszyscy szybko zrozumieli, że on właściwie dostał "w mordę". 50 lat
          chodzenia do kościoła, jako instytucji regulującej życie społeczne, dbającej o
          rozwój duchowy jednostki, prysło jak bańka.
          Nikt nie potrafił niczego sensownego w tej sprawie powiedzieć. Poszły następne
          pięćdziesiątki i poszła impreza dalej...
          • Gość: blq Re: :) fajne fajne fajne.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 23:26
            No cóż... ludzie starszego pokolenia maja prawdziwy dysonans. z jednej strony
            ich przekonania, wychowanie, idealy, z drugiej - brutalna rzeczywistosc, ktora w
            koncu nie jest ukrywana.

            Ksieza od dawna zawodza na temat brukania wszelkich swietosci. Jednak przez
            dlugi czas i oni byli "swieta krowa". Na ich przekonania czesto przymykalo sie
            oko. Ksiadz pedofil...? W poboznej wiejskiej parafii i dzialania ksiezy byly
            tematem tabu, i pedofilia byla tematem tabu (choc pewno niejeden tatus korzystal
            sobie z coreczki...). Takie podwojne tabu stawialo doprawdy silna zapore.

            Dzis (tu sie z ksiezmi zgadzam) runely wszelkie swietosci. Czasem to dobrze,
            czasem zle. Na pewno dobrze, ze tym wszystkim urzednikom, lekarzom, ksiezom,
            sportowcom, politykom, im wszystkim (choc z roznych powodow) patrzy sie dzis na
            rece.

            A ze wiele dramatow przy tym...? Bez tego tez by byly, na tym wlasnie polega
            subtelny urok tego swiata.
            • Gość: orestes Re: :) fajne fajne fajne.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 00:23
              Faktycznie, współczesna rewizja pozycji kościoła w społeczeństwie jest
              zjawiskiem pozytywnym. Dodam, że sprzyja ona "odświeżaniu" pamięci społeczeństwa
              odnośnie, np. metod pracy księży w przeszłości, a tu już grunt jest mniej
              stabilny. Wspomnienia się zacierają, podobnie jak ewentualne dowody lub poszlaki.
              Poza tym Polska jest krajem, w którym ilość przypadków zaciekłej obrony osób
              oskarżonych mnoży się niebezpiecznie: 1) rodzice gwałconych dzieciaków przez
              wiadomego dyrygenta 2) oraz kilku wybitnych psychologów w sprawie swojego kolegi
              po fachu. Ludzie boją się, że świat ich przekonań, czyli zbior zdań, opisujący,
              czym świat w ich mniemaniu jest, po prostu się rozsypie (tak jak ojcu mojej
              dziewczyny-choć to sytuacja o wiele mniej drastyczna), nie będą potrafili żyć,
              bo nie będą potrafili umiejscowić siebie w świecie.
              Uważam jednak, że jest to działanie konieczne. Proces ten wymagałby najwyższego
              stopnia rozważności, precyzji i odwagi. Ale wiele by uzdrowił i zmienił oblicze
              kościoła.
              I jeszcze jedno,choć trochę poza tematem. W rozmowach i dyskusjach z różnymi
              ludźmi można wyczuć rodzącą się potrzebę krystalizacji polskiej inteligencji.
              Czy zdarza Ci się czasem o tym pomyśleć? (Wam drodzy forumowicze?) Ja jestem
              filologiem i wczoraj umarł Miłosz. W moim odczuciu coś się kończy i nadchodzi
              pustka. Wszystko staje się powierzchowne, drugorzędne, średnie. Kto ma
              kształtować opinię publiczną? Pozdrawiam tych, którzy jeszcze nie śpią.
              • Gość: Blekot Starzejemy sie.... IP: *.home.cgocable.net 15.08.04, 04:50
                Piosenki moich rodzicow mnie nie odpowiadaly, piosenek swoich dzieci nie
                rozumiem. Akurat poezja Milosza do mnie nie przemawia, ale ta najnowsza wydaje
                mi sie zdecydowanie gorsza. Ale to tylko moje prywatne zdanie. W koncu
                Czajkowskij (Piotr Ilicz) nie trawil Beethovena.
                Jesli wiec dochodzimy do wniosku, ze cos sie konczy (niekoniecznie swiat), tzn.
                ze do glosu doszlo nowe pokolenie.
                Zeby w tym wszystkim nie zwariowac, niektorym potrzebna jest religia, ktora
                jest w miare niezmienna i nie jest przy tym najwazniejsze, czy ma ona jakis
                glebszy sens poza zapewnieniem pewnej stabilnosci psychicznej. Gorzej, gdy przy
                okazji z jakiegos plebana, pralata czy biskupa robi sobie ktos wcielenie owej
                religii, a ten pleban, pralat czy biskup okazuje sie pedalem, albo kims innym
                rownie malo godnym szacunku.
                • blq Re: Starzejemy sie.... 15.08.04, 14:14
                  I o tym wlasnie tu sobie rozmawialismy z Orestesem.

                  PS. Blekot? To z "Arabelli"? Taka czeska bajka byla a tam dwa diably smile)
                  Ogladalem to jako male dziecko i podobalo mi sie....
    • Gość: ja jaka szkoda, że ty też jeszcze oddychasz... IP: *.crowley.pl 15.08.04, 03:14
      jw
      • Gość: ARIF To Lourdes... IP: 131.120.49.* 15.08.04, 07:46
        Nawet papciowi pomaga!!!! Ja myslalem, ze PrzeprzeprzeNAJnajnajSwietszy nasz
        ojczulek ma bezposrtedni telefon do Pana Boga. I Lourdes nie potrzebuje!! Taki
        Churchill chyba mial na gorze jednak lepsze kontakty( moze to zalezy od
        wielkosci panstwa jakim sie rzadzi, albo moze anglikanizm jednak lepszy od
        katolicyzmu?), zamiast nart i wierszy tylko palil i sie obzeral, a zyl tak
        dlugo i zdrowo.
        To ja juz tez do Lourdes chyba pojade.
        Ale z drugiej strony madrzy lekarze (pewnie zydowscy, albo chocby ateisci)
        mowia, ze trzeba wierzyc, bo inaczej efekt PLACEBO nie dziala.
        Aaa, to juz teraz wiem, jaka jest korzysc z wiary: wiara leczy. No to sie chyba
        nawroce. Tylko jeszcze jakies wyznanie troche mniej zaklamane od katolicyzmu se
        znajde, te dziwaczne ograniczenia seksualne i inne mi nie bardzo odpowiadaja.
        Chcialbym se troche nienarodzonych dzieci zabic, a tez pare juz narodzonych
        pokochac, ale bez koniecznosci zostawania ksiedzem. Jakby to osiagnac???? Tylko
        nie krzyczcie na mnie, badzcie dobrzy jak Chrystus przykazal. OK???
        • blq a po co krzyczec? 15.08.04, 14:27
          A po co krzyczec? Wystarczy delikatna refleksja nad tym oto przypadkiem.
          Podobnie jak niejaki Krzys52 z tego forum, musiales niezle w zyciu oberwac,
          skoro taka frustracja i nienawisc przez ciebie przemawia. Ludzie zadowoleni z
          zycia i nie majacy nic na sumieniu, nawet ateisci, nie wykazuja tak skrajnego
          cynizmu i zacietrzewienia.

          Byc moze masz klopoty z prostata? A moze nagrzeszyles ostro w przeszlosci i
          teraz cie boli na starosc? Do mlodzieniaszkow to na pewno nie nalezysz. Mlodzi
          ludzie sa zadowoleni przewaznie, naja jakies hobby i nie musza swoich zali
          wylewac na forum. Maja dziewczyne, imprezy, kumpli, czasem ciekawe studia lub
          prace...

          A biednego okaleczonego facecika z problemami od razu mozna poznac. Niestety.
          • werbownik -Lubisz pasozytowanie? Chlopcow? Zostan ksiedzem 15.08.04, 16:57
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka