copyleftist
09.01.16, 09:59
Niejaki Sumliński.
Nie wypowaidam się o wynikach śledztw i treści wywiadów, które przedstawił w swojej ostatniej książce. "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego".
Ale gość lubi przebieranki, lubi siebie widzieć w roli detektywa, twardego gościa, co to - wbrew niebezpieczeństwu, wbrew stałemu zagrożeniu życia, drąży pozory rzeczywistości, żeby dotrzeć do prawdy.
Wzorce sztafażu gotowe, Alistair MacLean, Chandler. Terminy gonią. Więc się korzysta. A co ---
polska.newsweek.pl/ksiazka-wojciecha-sumlinskiego-o-komorowskim-to-plagiat-chandlera-i-macleana,artykuly,376871,1.html
Tylko - u twardego detektywa trudno wyobrażalna naiwność. Dedektyw bez wyobraźni?
Kiedy na rynku jest cyfrowa wersja książki i cyfrowe wersje kryminałów, cóż łatwiejszego niż uruchomić odpowiedni program i wyłapać zbieżności.
Na razie zrobiono to ręcznie, jedna ksiązka. Ale teraz jakiś filologiczny detektyw zrobi to maszynowo z pozostałymi ksiązkami Wielkiego Dedektywa.
Smutne to. I jakby śmieszne.