copyleftist
19.02.16, 07:48
Zastanawiam się, i jakoś nie mogę w sobie wykrzesać gniewu, oburzenia, pogardy - czego tam jeszcze.
Jakoś zobojętniałem. Od chwili, kiedy rozpoczęły się gadki o motorówce, od kiedy rozpoczęto tzw. "wojnę na górze". Od czasu, kiedy w publicznej przestrzeni zamiast słów rozległy się wrzaski.
Mam trochę inną perspektywę. Osobiste doświadczenie bardzo biednego kraju, naoczny kontakt z ludzka nędza, nędzą u nas niewyobrażalną.
I kontakt z historią, świadomość uprawiania przez wieki tzw. polityki historycznej. Nurzanie osób w gó...e - jako norma. Na świecie - wszędzie, norma.
Więc - niech będzie.
Chciałbym w tej sytuacji pójść sobie do lasu. Ale nie mogę. Leszczyny wciąż jeszcze pylą.
Szkoda.