Jak dobrze wiemy,Stany,na osobisty rozkaz Trumpa,wystrzelili 59 pociskow samosterujacych,znanych jako "Tomahawk",po lotnisku,z ktorego rzekomo startowali samoloty Asada,ktory dokonali "ataku chemicznego" na rebilijantow. I od razu rodzi sie pytanie - dlaczego uderzyli po bogu winnemu lotnisku,a nie po centrum dowodzenia syryjskie armii,rzadowym budynkom,a w pierwszej kolejnosci po siedzibie "tyrana",ktory wydal zbrodniczy rozkaz? A jak juz lotnisko,to dlaczego nie najwazniejsza jego czesc,czyli pas startowy? Jak juz jest wiadomo,straty,naniesione Amerykanami sa minimalne,i w zaden sposob nie wplyneli na zdolnosc bojowa syryjskiego lonictwa.Poniewaz najwieksza strata,to stolowka.Reszta juz nie jest tak wazna - kilka samolotow MiG -23,ktory sluzyli za donorow,czyli z nich demontowali sie czesci zapasowe dla tych samolotow,ktore jeszcze zdolne do latania.
Straty w ludziach rowniez sa znikome,a liczby tak roznia sie,ze nie wiadomo czy w ogole sa.
Co za tym atakiem stoi?
Nie ma watpliwosci,ze to wylacznie PR akcja,ktora powinna byla podniesc rating Trumpa i pokazac,ze on jest facet z jajami.Pomimo wiele glosow,wyrazajacych watpliwosc,co do skutecznosci samego ataku,cel Trump osiagnal,nawet McCain znalazl dla Donalda kilka cieplych slow.
A teraz najwazniejsze.Konsultacje miedzy rosyjskimi i amerykanskimi wojskowymi trwali wprawie dwie doby. Strona rosyjska przekazala Amerykanom dokladne pozycje swoich wojsk,a Amerykanie postarali sie zrobic wszystko,ze by ani jeden pocisk nie uderzyl w poblizy rosyjskich stanowisk.Trudno uwierzyc w to,ze Syryjczycy nie byli uprzedzeni o ataku,i gdzie bedzie bezpecznie.
I jeszcze ciekawostka - z 59 "Tomahawkow",zaledwie 23 dotarli do celu.36 poszli w 3.14zdu.Nie mozna wykluczyc,ze te pociski lub zostali przechwycone przez rosyjska obrone przeciwlotnicza,poniewaz przelatywali w niebezpiecznej odleglosci od pozycje wojsk rosyjskich,lub "Tomahawki" w oczywistosci tylko przereklamowanym szajsem.Jaka wersja jest bardziej prawdopodobna,na razie trudno ocenic.
I na koniec wideo z rosyjskiego drona,ktory nagral zniszczenia tuz po ataku.
Na wideo dobrze widac nietkniety pas startowy i samoloty bojowe,ktore zaden pocisk nie trafil.A przeciez satelity amerykanskie na pewno ptrzed i w trakcie ataku na biezaco monitorowali to,co dzieje sie na "zbrodniczym" lotnisku: