xiazeluka
12.05.17, 10:22
W historii jarmarcznej Eurowizji plagiaty zdarzały się dość często, aczkolwiek były to zwykle pojedyncze przypadki. Tegoroczny "konkurs" pobił jednak wszystkie rekordy: Mła naliczył co najmniej cztery ordynarne (no dobrze, 3 i pół) plagiaty.
1. Belgia. Zerżnięta piosenka Alexy Gaudelaut www.youtube.com/watch?v=S9RKvhEVGKM
2. Serbia. Zerżnięta piosenka Katy Perry "Firework"
3. Malta. Skopiowane motywy z "Colors of the Wind" (film "Pocahontas")
4. Litwa. Refren żywcem wyjęty z... czegoś znanego, czego Mła nie może sobie przypomnieć.
Skąd ta wyzywająca mania plagiatorstwa? Zapewne z przekonania, że ludziom, którzy głosują na faceta ubranego w sukienkę można wcisnąć wszystko.