Gość: zyx
IP: *.rdu.bellsouth.net
18.04.02, 05:04
oto kolejny, tym razem zupelnie niewybredny stek klamst i plwocin tego karla
w sutannie. Jego nowy Beobachter Volkischer to obraza polskiej spolecznosci.
Czwartek, 18 kwietnia 2002 r. - nr 91(1284)
Bez opamiętania
W tym roku Żydzi, zwłaszcza izraelscy, ze szczególną starannością
przygotowywali się do obchodów pamięci holokaustu - Dnia Zagłady i Bohaterstwa,
który już od dawna stał się dla nich okazją do zawłaszczania cierpień, jakich
doznawali w obozach koncentracyjnych także Polacy oraz inne nacje.
Dzień ten wykorzystano również do uporczywego rozpowszechniania nieprawdziwej
informacji, iż holokaust pochłonął 9 mln istnień żydowskich, chociaż wiadomo,
iż w jego wyniku zginęło 3 mln Żydów. Takie szafowanie krwią i liczbą ofiar
hitlerowskiego ludobójstwa wydaje się co najmniej niestosowne, ale - jak widać -
nie dla Żydów, którzy w dodatku obecnie sami winni są ludobójstwa.
Żydowskie radio Kol Israel bez ustanku nadawało we wtorek 9 kwietnia materiały
związane z holokaustem. W tym samym czasie światem wstrząsnęła wieść o masakrze
w Dżeninie. Ten liczący 15 tys. mieszkańców obóz uchodźców palestyńskich (tj.
wygnańców z domów i ziem zajętych w 1948 r. i później przez Izraelczyków,
którzy nie zdecydowali się na ucieczkę za granicę), został nocą zaatakowany z
lądu i powietrza rakietami, pociskami, bombami. Palestyńczycy bronili się i
bronią jednak z wielkim bohaterstwem, determinacją i poświęceniem, stając z
bronią lekką, ze starymi karabinami i własnoręcznie zrobionymi bombami
naprzeciwko doskonale wyposażonych, w dostarczoną przez USA broń i sprzęt
wojskowy, żołnierzy izraelskich. W Dżeninie poległo kilkuset Palestyńczyków. W
czasie zaciekłych ataków Izraelczycy zamordowali też wiele dzieci, kobiet,
starców. Na ultimatum izraelskie palestyńscy partyzanci odpowiedzieli: "Jeśli
wejdziecie, wysadzimy się w powietrze".
Wykrwawiają się na ulicach
Mimo iż Żydzi wypędzili dziennikarzy z rejonów pacyfikowanych, niektórym udało
się zostać i zarejestrować szczegóły straszliwej masakry w Dżeninie, jakiej
dopuścili się izraelscy żołnierze, kierowani przez premiera Ariela Szarona,
coraz powszechniej porównywanego do Hitlera ze względu na psychopatyczne
okrucieństwo, arogancję, zapędy "wodzowskie" oraz nieopanowaną chęć podbojów w
imię utworzenia "Eretz Israel" (Wielkiego Izraela). Oczywiście nasza publiczna
TVP 1, albo jak już ją wielu nazywa "telAwizja", najwyraźniej złożyła ukłon w
stronę przybyłych do Polski na obchody holokaustu 2 tys. Żydów, i przez dwa dni
milczała jak zaklęta o masakrze w Dżeninie. Odezwała się za to natychmiast,
kiedy Palestyńczyk samobójca dokonał zamachu w Jerozolimie.
Na szczęście telewizje CNN i BBC, chociaż także o raczej proizraelskim
nastawieniu, aby nie utracić wiarygodności, sfilmowały izraelskie akcje zbrojne
na Zachodnim Brzegu Jordanu. W Dżeninie (7 bm.) żydowscy żołnierze dokonali
egzekucji Palestyńczyków na ulicach i podwórzach. Na oczach żon, dzieci,
sióstr, córek w jednej z dzielnic zastrzelili: 60-letniego Zakiego Shalabiego,
jego 37-letniego syna Wadhaha, 38-letniego Abeda Al-Karima Al-Sadiego i jego 70-
letniego ojca Abu Omara Al-Zariniego - postępując tak, jak kiedyś hitlerowcy w
okupowanej Polsce. Nie pozwolili wjechać karetkom pogotowia Czerwonego Krzyża,
których personel chciał zaopatrzyć pozbawionych elektryczności i jedzenia
mieszkańców obozu Dżenin w wodę, żywność, lekarstwa itd. Po zburzeniu
pociskami, bombami i buldożerami wielu domów i wymordowaniu setek ludzi nie
pozwolili zabrać z gruzów rozkładających się szybko w gorącym klimacie zwłok
powstańców. Nie zgodzili się na udzielenie pomocy kobietom, dzieciom, starcom,
konającym na bruku z upływu krwi. Brak elektryczności i medykamentów
uniemożliwia zresztą poważniejsze zabiegi lub operacje w szpitalu.
Oczywiście, niezależnie od tych okrucieństw Izraelczyków, nie można nie potępić
również samobójczych zamachów palestyńskiej młodzieży, chłopców i dziewcząt,
które z kolei powodują śmierć, rany i cierpienia cywilnej ludności izraelskiej.
Jednak przemoc, która dotyka izraelskie kobiety, dzieci, starców ze strony
palestyńskich zamachowców, jest również skutkiem bezwzględnej, nieustępliwej,
antypokojowej polityki Szarona i jego rządów.
Po wkroczeniu do Ttoubas i okupacji tej miejscowości Izraelczycy bez żadnego
powodu zamordowali ośmiu Palestyńczyków. W nocy z 9 na 10 bm. ostrzelali i
zbombardowali Nablus (jedno z największych miast Autonomii Palestyńskiej)
gradem rakiet i bomb zrzucanych przez samoloty F-16 i śmigłowce Apache. Zabito
wiele osób cywilnych. W historycznej zabytkowej dzielnicy Kasba (Stare Miasto),
izraelscy żołnierze niszczyli w wąskich uliczkach dom po domu, co, jak
powiedział rzecznik armii izraelskiej, "pozwoliło oszczędzić własnych
żołnierzy". Ilu Palestyńczyków, a nawet całych rodzin, zginęło pod gruzami,
tego Izraelczycy nie liczyli.
Osaczeni w Bazylice Narodzenia Pańskiego
BBC pokazała metody postępowania izraelskich wojsk w Ramallah. Całe miasto
przypomina Warszawę zburzoną po Powstaniu. Żydzi pędzą przed czołgami
Palestyńczyków jako żywe tarcze. Mieszkańcy potwierdzają, że Izraelczycy nie
szukali "podejrzanych", tylko z premedytacją niszczyli wszystko dla samego
niszczenia: prywatne sklepy (zabierając z nich to, co im się podobało), urzędy,
banki, latarnie uliczne i inne instalacje elektryczne, wodociągi (z tak
bezcenną w tamtejszym klimacie wodą). Telewidzowie mogli też obejrzeć, jak
żołnierze drągami rozbijają okna domów, witryny sklepów. BBC sfilmowała młodą
matkę z dwuletnią zszokowaną córeczką w ramionach, która skrajnie przerażona
nie wiedziała, gdzie się ukryć. Izraelczycy nie pozwolili opuszczać mieszkań, a
potem zaczęli je ostrzeliwać. Ludzie padali ranni lub umierali w swoich domach.
Taki sposób postępowania Izraelczyków znany jest z wszystkich konfrontacji
zbrojnych, w jakich uczestniczyli. W Libanie widziałam zburzone kościoły,
podziurawione od pocisków budynki zakonne (w ten sposób izraelscy
Żydzi "bronili libańskich chrześcijan"), zniszczone całe kwartały domów i
sklepów, dokładnie obrabowanych. W Kunejtrze, syryjskim mieście na Wzgórzach
Golan (w którym modlił się o pokój Ojciec Święty w czasie pielgrzymki do
Syrii), izraelscy napastnicy, wycofując się, zrównali niemal miasto z ziemią.
Zniszczyli meczety i księgi Koranu, załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne na
rozwalonych grobach. Na jedynej ocalałej ścianie domu napisali: "Chcieliście
Kunejtry, to ją macie". W czasie pobytu w wioskach na Golanie, m.in. w domu
duchownego greckoprawosławnego, dowiedziałam się, że izraelscy żołnierze,
odjeżdżając do Izraela, zabierali Syryjczykom i Druzom kosztowności, sprzęt
elektroniczny, sprzęty domowe, zegarki, a nawet... słupy telegraficzne. Porwali
też wielu ludzi, głównie z miejscowej inteligencji, którzy już nigdy nie
wrócili do domu.
Kontynuowane jest oblężenie Betlejem, które franciszkanin, rzecznik Kustodii
Ziemi Świętej, o. David Jaeger określił jako "niewyobrażalne barbarzyństwo".
Izraelczycy nie pozwolili gasić płonącego budynku klasztornego, usytuowanego
tuż obok bazyliki. Zastrzelili palestyńskiego policjanta, który biegł na
ratunek. Wysadzili drzwi świątyni. Odpalają obok murów granaty, wrzucają do
środka kanistry z gazem łzawiącym. Ranili ormiańskiego zakonnika. Już kilka
delegacji duchownych różnych Kościołów chrześcijańskich, które usiłowały
dotrzeć do Betlejem z żywnością, wodą, lekami, zostało zawróconych przez
żołnierzy z powrotem do Jerozolimy, mimo istniejącego porozumienia między
duchowieństwem a izraelskim rządem. Izraelska armia odrzuciła też prośbę
przedstawicieli Czerwonego Krzyża, którzy chcieli pomóc oblężonym, w tym
rannym.
O co w tym wszystkim chodzi? Otóż Żydzi chcą sterroryzować głodnych,
wycieńczonych i przerażonych młodych Palestyńczyków, którzy bronili miasta po
najeździe iz