Gość: Janusz
IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl
21.04.02, 15:59
Sztuka pisania dzienników przeniosła się w wirtualny świat internetu, gdzie
kwitnie jako „blog”. Codzienne zapiski, zdjęcia i komentarze
odwiedzających „blogowe” strony internautów dopełniają całości.
Oto obraz Ameryki widziany oczyma rodaków.
Jak zdobyć pracę „na czarno”
Najłatwiej zatrudnienie znaleźć w pobliżu polonijnych skupisk, przedsiębiorczy
rodacy posiadają tam swoje firmy i nie robią większego problemu z przyjściem
kogoś „na czarno”. Jeżeli natomiast chcemy pracować u Amerykanina, czyli niby
legalnie, należy się zaopatrzyć w zieloną kartę. W moim przypadku wyrobiłem
takową u Meksykanów za 200$ wraz z kartą świadczeń socjalnych i pozwoleniem na
pracę.
Pracodawca z reguły nie wnika w autentyczność dokumentu, spisuje jedynie
fikcyjny numer, na który odprowadza za ciebie podatek. Lewa karta wystarczy,
żeby spieniężać czeki w banku i kupić piwo w sklepie, gdyż spotkałem się z
odmową sprzedaży za okazaniem paszportu. Przy wypełnianiu deklaracji pracy
warto się uwielodzietnić i tak mi nagle urodziło się ośmioro dzieci, co
sprawiło że przybywało mi o 0,5$ więcej przy każdej godzinie pracy. Zresztą
wokoło pracowali sami wielodzietni. Zastanawia mnie jedynie to, gdzie trafiają
podatki odprowadzane na konto z mojego fikcyjnego ID? Zastanawia mnie, jak
ogromne sumy muszą odpływać codziennie nie wiadomo gdzie od wszystkich
pracujących na tych zasadach? Niestety na to pytanie nikt mi nie udzielił
jednoznacznej odpowiedzi. Spekuluje się, że pieniądze zasilają rezerwy narodowe
bądź trafiają bezpośrednio na konta polityków. Pracę na czarno w USA można by
wyeliminować bądź znacząco ograniczyć, wystarczałoby w banku weryfikować
legalność dokumentu, ale jak widać komuś się to nie opłaca. Najwyraźniej nie
może być Ameryki bez pracujących „na czarno”.
Jak zdobyć zieloną kartę
Sposób 1: Ożeń się
Wprawdzie od razu zielonej karty nie dostaniesz, bo przez pierwszy rok albo
nawet dwa będziesz sprawdzany przez służby imigracyjne, czy aby małżeństwo nie
było dla picu, ale w końcu dostaniesz upragnioną zieloną kartę.
Sposób 2: Szukaj sponsora
Dokładnie nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale generalnie chodzi o to,
żeby znaleźć kogoś, kto jest
„legalny” i w miarę zamożny. Taki ktoś wystawia ci coś w rodzaju poręczenia, że
niby znajdujesz się pod jego protektoratem i jego sponsoringiem. Jest duża
szansa, że po pewnym czasie otrzymasz prawo do stałego pobytu.
Sposób 3: Zostań dobroczyńcą
Znajdź amerykańską niedołężną babcię, najlepiej inwalidkę. Taka babcia może
poręczyć przed służbami imigracyjnymi, że jesteś jej aniołem stróżem i bez
twojej pomocy sobie nie poradzi. W najgorszym
przypadku przedłużą ci wizę. Uwaga, powinieneś to zrobić, kiedy jeszcze
posiadasz w paszporcie ważną wizę, po upływie ważności wizy nie pomoże nawet
weteran z Wietnamu.
Sposób 4: Idź do szkoły
Z tym coraz trudniej, ale na przełomie 2001/2002 mojej koleżance udało się
znaleźć taką szkołę
w Chicago, wprawdzie typowo murzyńską, ale dostała kartę social security, a to
już coś.
Sposób 5: Szukaj szczęścia na loterii
Takie loterie są organizowane od czasu do czasu i można wylosować pobyt stały.
Należy zastosować się do obowiązujących w danej edycji przepisów i się modlić o
szczęście.
Sposób 6: Zasiedzenie
Siedź tak długo nielegalnie, aż się staniesz legalny (chyba co najmniej 10 lat).
Sposób 7: Złap Bin Ladena
a na pewno dadzą ci zieloną kartę.
Warto skorzystać z kilku rad, jak przeżyć w ekstremalnych amerykańskich
warunkach.
Jak mieszkają Amerykanie
Zapewne, ktoś, kto nie był w USA i nie widział tego z bliska, będzie bardzo
zaskoczony jak wejdzie
do amerykańskiego domu. Już wstępne oględziny pozwalają zorientować się, że te
domy budowane są z... kartonu! Więc jak na hollywoodzkim filmie Arnold czy inny
osiłek przechodzi przez ścianę, nie należy traktować tego jako fikcję, sam przy
dużym samozaparciu przeszedłbym przez taką ścianę. Architektura typowych
osiedli jest naprawdę żałosna, można wyróżnić kilka wzorów, które są nagminnie
stosowane. Prowizoryczność w Ameryce spotyka się na każdym kroku, np.
ekspedientka w kasie może nie mówić po angielsku i może mieć poważne problemy z
wydaniem reszty, kiedy damy jej 102$ przy 52$ rachunku. Niekiedy niemożliwe
wydaje się wytłumaczenie jej, że po prostu chcemy dostać 50-dolarowy banknot
reszty.
Czym żywi się jankes
Warzywa, owoce są imponujących rozmiarów, niestety wszystko ma smak wody.
Czasami ciężko w sałacie odróżnić, czy je się pomidor czy paprykę, bo oba
składniki smakują tak samo. Niezapomniany smak ma także amerykański „gumowy
chleb”, Amerykańską obiado-kolację je się na różne sposoby. Jeżeli ktoś jest
bogaty, to je kraby, małże, krewetki, raki, oczywiście wszystko ze sztucznej
hodowli i rozmiarów king size. Należy tu także wspomnieć o amerykańskich
stekach, bardzo popularnych w obiadowej porze. Steki podaje się w różnych
wersjach: rare, medium rare, medium, welldone. Jak zamówimy stek rare,
dostaniemy płat surowego mięsa, z którego cieknie krew, stek welldone ze
względu na dłuższe wysmażanie nadaje się do zjedzenia, ale jest bardzo rzadko
zamawiany przez Amerykanów.
Będąc w Ameryce koniecznie popróbuj:
– ogromnych, bezsmakowych pomidorów
– superzielonej, farbowanej sałaty
– gigantycznych truskawek o smaku wody
– purée ziemniaczanego o smaku waty
– gumowego chleba
Jak zdobyć szynkę
Idź do hipermarketu, wrzuć do kosza największą szynkę, jaką znajdziesz.
Potem znajdź najmniejszą szynkę, jaką znajdziesz, odklej z niej kod kreskowy i
przylep na dużą szynkę. Sprzedawca w kasie jest z reguły na tyle
nierozgarnięty, że nie zauważy przekrętu. Preferowani sprzedawcy o wyglądzie
orientalnym często nie władający dobrze albo w ogóle językiem angielskim.
Jak zaopatrzyć się w narzędzia budowlane
Idź do Home Depot (takie ogromne hangaro-sklepy ze wszystkim, co potrzebne na
budowę). Na
wózek załaduj wannę (wanny są tam zapakowane w karton). Idź do innego działu i
weź zszywacz
do kartonu. Teraz jak już masz zszywacz, możesz iść do działu z markowymi
narzędziami, rozpruć karton w który opakowana jest twoja wanna i do jej środka
nawrzucać wiertarek, szlifierek i co ci tam jeszcze potrzebne. Potem zszyj
zszywaczem karton tak jak był zapakowany i idź do kasy. Sprzedawca odczyta
jedynie kod kreskowy z kartonu, a ty zapłacisz za wannę, którą możesz potem
zwrócić. Preferowana firma – Bosh, ponoć najlepiej się rozchodzi wśród
pracowników polonijnych firm budowlanych.
Autor : Anna Fisher
www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=195