Dodaj do ulubionych

Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją

20.10.04, 14:49
nerwowe reakcje powodują skupienie uwagi na problemie
Obserwuj wątek
    • Gość: julko Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 14:52
      Chyba dostał fisia.
      • Gość: ZZ Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.top.net.pl 20.10.04, 14:58
        Nie tyle dostał fisia, co przypomniał sobie dawne komunistyczne nawyki albo
        czerpie inspiracje od Łukaszenki. Według komuchów, krytyka korupcji i bezprawia
        wśród grupy sprawującej władzę to zamach na państwo.
        • Gość: a Spaslak trzesie grubym dupskiem i pohukuje IP: 141.48.168.* 20.10.04, 15:19
          • Gość: ORLENOWIEC Z BIALORUSI PRZYKLAD BRAC JUZ CZAS !!! IP: *.ee 20.10.04, 16:30
            BO NIEDLUGO WYBORY I TRZEBA SIE PRZYGOTOWAC DO WYBRANIA NA III KADENCJE
            • Gość: Lidka Opozycja wnioskuje o odwolanie rzadu co miesiac ! IP: *.cybernet.ch 20.10.04, 18:48
              PO, PiS i inne tam LPR-y wnioskuja o odwolanie rzadu co miesiac !

              Niedlugo moze za tydzien ?! Albo co ?!

              Tu popieram Kwacha !!!
              • Gość: mam was dość Re: Opozycja wnioskuje o odwolanie rzadu co miesi IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 20.10.04, 20:43
                Kwacha nie popieram, ale gorszego ścierwa parlamentarnego niż dzisiejsza
                opozycja, jeszcześmy w nowej Polsce niemieli (za wyjątkiem potwierdzających
                regułę jednostkowych wyjątków z PO). Ja bym ich wypuścił na siebie i niech się
                sępy pozagryzają.
                • Gość: Lidka Re: Opozycja wnioskuje o odwolanie rzadu co miesi IP: *.cybernet.ch 21.10.04, 15:44
                  Jak im spieszno do wladzy !!!

                  Za kazda cene ?! Po Naszym Polskim Trupie ?!

                  P. S.
                  Do maja mozna przeciez poczekac !

                  Korona im z glowy nie spadnie !
              • Gość: Niki CZAS POWOLAC ZOMO, tow. Prezydencie ! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 02:26
                Nie mozna pozwolic, by ciagle mowiono o aferach, fundacji, Orlenie i agentach !
                Trzeba ostatecznie zamknac usta opozycji, powolac ZOMO i zapuszkowac
                wszystkich, ktorzy nie popieraja tow. Prezydenta !
            • Gość: AntyOrlenowiec ORLEN-skorumpowana banda kolesiów!!! IP: 193.59.95.* 21.10.04, 07:39
              Sprawdźcie kogo tam przyjmują do pracy i komu dają stałki prezesów spólek
              zależnych? Brrrr......
          • Gość: jm Re: Spaslak trzesie grubym dupskiem i pohukuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 22:59
            Durny jesteś,i tyle.
        • Gość: Miecio Czy tow. Prezydent wprowadzi STAN WOJENNY ? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 02:36
          Skoro szykuje sie wojna z opozycja, to wzorem PZPR tow. Prezydent zamierza
          wprowadzic stan wojenny: cenzure, obozy dla opozycji, podsluchy i zakaz
          opuszczania raju, jakim jest stworzona przez b. towarzyszy PRL -bis. Tylko kto
          za toba pojdzie tow. Prezydencie: garstka wiernych towarzyszy z SLD i z
          Ordynackiej ?
          • Gość: tokFM Re: Czy tow. Prezydent wprowadzi STAN WOJENNY ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 03:02
            Miecio - zmień nicka na "Dupcio" , bo nawet ironia MUSI mieć jakąś lekkość, a
            u Ciebie.... Zatrucie ołowiem.
        • Gość: Zdrowe sily Narodu Tow. Prezydencie & & #35; 8211; wyślijcie czołgi ! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 05:19
          My załoga Orlenu uchwliliśmy na masówce, aby tow. Prezydent nie pozwolił
          opozycji dokonać pełzającego przewrotu i obalenia naszego socjalistycznego
          państwa. Domagamy się wysłania czołgów i zbomardowanie siedzib partii
          opozycyjnych, które robią wbrew tow. Prezydentowi oraz naszej jedynej zdrowej
          sile narodu, tj. SLDUP i SDPL oraz towarzyszom z Ordynackiej. Liczymy, że inne
          zakłady poprą nasze słuszne żądania !!!
    • Gość: domanski Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.ci.detroit.mi.us / 12.2.196.* 20.10.04, 14:54
      Kwasniewski jakby byl czysty to by nie protestowal.nie pierwszy to raz
      Prezydent chce byc najmadrzejszy w panstwie.To on zastopowal inicjatywe
      wyborow z okregami w ktorych wygrywa kandydat co zdobywa wiekszosc glosow.za
      to mamy wybory w ktorych de facto glosuje sie na partie polityczna ,Poslowie
      sa wiec niezalezni od wyborcow !
      • Gość: tk Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.net.autocom.pl 20.10.04, 15:01
        pare lat temu, kiedy zagraniczne media podały, że zleceniodawcą zamordowania
        Papały był pewien polski biznesmen, "bliski przyjaciel Leszka Millera", mozna
        było zrozumiec, dlaczego jest to temat tak bezwzglednie cenzurowany w Polsce.
        Czy teraqz można zacząć sie domyślać, dlaczego zginął Papała, na tropie JAKIEJ
        sprawy mógł sie znajdować?
        • douglasmclloyd Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją 20.10.04, 20:53
          Gość portalu: tk napisał(a):

          > pare lat temu, kiedy zagraniczne media podały, że zleceniodawcą zamordowania
          > Papały był pewien polski biznesmen, "bliski przyjaciel Leszka Millera", mozna
          > było zrozumiec, dlaczego jest to temat tak bezwzglednie cenzurowany w Polsce.
          > Czy teraqz można zacząć sie domyślać, dlaczego zginął Papała, na tropie JAKIEJ
          > sprawy mógł sie znajdować?

          Don Miller wydał wyrok.
      • Gość: bgp2001@gazeta.pl Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 16:16
        Ani nie czytam tych wszystkich waszych głupot, "mędrcy...świata"! W Polsce nie
        ma żadnej opozycji! jest jeno bałagan i każdy ciągnie w swoją stronę, nikomu z
        tych "opozycjonistów" nie chodzi o Kraj! NIKOMU! A o kasę! Dlatego też głównym
        zajęciem jest opluwanie...waszym zresztą też!
    • Gość: igor KGB na nich wysle? Za duzo oglądał Łukaszenke. IP: *.adlex.com 20.10.04, 14:57
      on chyba ma cos za uszami.
      • Gość: zdeb A moze Tajemniczy Olin maczał w tym palce ???????? IP: *.outsourcing.atman.pl 20.10.04, 15:26
      • Gość: uchol Re: KGB na nich wysle? Za duzo oglądał Łukaszenke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 21:15
        szkoda że nie ma głowy między uszami
    • krzyzowiec.krzyzowiec Historia zatoczyła koło 20.10.04, 14:57
      Kwas będzie się wzorował na Łukaszence.
    • Gość: kot Żule w mojej dzielnicy w Wawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 14:58
      mają wiekszą klase niż ten czlowiek.
    • nadgajowy Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją 20.10.04, 15:02
      To masz jeden problem z głowy kwachu pod warunkiem że zaczniesz od siebie -
      jako osoby destabilizujacej Państwo !!!!
      • Gość: GrubyWon! Pelzajacy Kwachu jest zalosny jak zwykle IP: *.190.80.67.mad.wi.charter.com 20.10.04, 15:35
    • Gość: X Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.kabel.telenet.be 20.10.04, 15:03
      Brawo Kwasniewski !
      Czas powymiatac te smiecie i macicieli co sie niczym innym nie zajmuja jak
      zabawa w podchody
      • Gość: kr Poczekaj na wybory.Zobaczymy kto kogo bedzie IP: *.arc.ab.ca 20.10.04, 23:36
        wymiatal. Myslisz, ze dlaczego Rumiany Pelzacz gra na zwloke?
    • Gość: yan Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.ifd.uni.wroc.pl 20.10.04, 15:06
      Dziwne, ze popieral ten pan wszystkie dzialania millerowcow, nie mowil o
      korupcji, destabilizacji, prywatyzacji politycznej, itp.. Wydaje sie, ze pod
      koniec kadencji uznano, ze wszystko wolno. Afera Orlenu pokazala jak daleko
      siegaja dziwne konotacje prezydenta, jego urzednikow i biznesu. Otoczenie sie
      setkami pochlebcow i ochroniarzy spowodowalo stan kompletnego braku czucia co
      jeszcze wypada a co juz nie. Trzeba miec klase na tym stanowisku i trzeba ja
      utrzymac. Niestety, nie jest to jeszcze pokolenie, ktore wiedzialoby, co to
      znaczy. Wygrac wybory unikajac debat, za parawanem TV Kwiatkowskiego to nie to
      samo co miec naprawde szacunek spoleczny bazujacy na powaznej i dobrej
      prezydenturze. Nawet 500 urzednikow tego nie zmieni...
    • Gość: staryhuj A Komuchowi sie zdawalo, ze jest prezydentem... IP: *.bchsia.telus.net 20.10.04, 15:08
      i ze wszystko moze.
      • Gość: domix Re: A Komuchowi sie zdawalo, ze jest prezydentem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 15:20
        No cóż gorąco mu się pod tyłkiem zaczyna robić. Prezydent wszystkich Polaków po
        raz kolejny okazuje się prezydentem co najwyżej wszystkich towarzyszy, ale cóż
        każdy kiedyś musi zapłacić swoje rachunki. Sprawa ORLENU to może być afera, w
        której tle znajduje się np. sprawa moskiewskiej pożyczki Milera, wakacje
        prezydenta itd. Przecież w czasach PRL każdy z partyjnej nomenklatury był
        związany z ruskimi, i oni zapewne mają stosowne zdjęcia, nagrania, kwity... I
        przychodzi taki moment, kiedy tow Ałganow mówi ( np. do Kluczyka): przekażcie
        tam mojemu koledze prezydentowi pozdrowienia na odwrocie tej karteczki...
        Machniom: Orlen za papier ... wartościowy... dla waszych towarzyszy. I
        towarzysze się zaczynają denerwowć. Oprócz tego wywiad NATO też nie śpi- na
        100% mają swoją siatkę w Wiedniu i nie tylko. Niech się Kwachu denerwuje- w
        końcu go dostaniemy.
        • tow1sekr A Komuchowi sie zdawalo, ze jest prezydentem. 20.10.04, 16:30
          Racja! Liczę na to, że Rumiany Nierób z Pałacu trafi do więzienia za wszystkie
          swoje przekręty (rywin, orlen) jak również za wysłanie wojska do Iraku. Jednak
          w Polsce złodzieje sprawujący władzę pozostają bezkarni. Kwaśnieski powinien
          przełamać tą szkodliwą praktykę.
    • Gość: mee... MAGISTER WSZYSTKICH POLAKOW... IP: *.avenel01.nj.comcast.net 20.10.04, 15:21
      ...znow walczy o to ,zeby polacy nie- dowiedzieli sie o jego przekretach...na
      zachodzie europy czy w stanach ten przekret juz dawno by nie byl
      prezydentem...wystarczylo-by li tylko jego klamstwo o wyksztalceniu...lub jak
      pijany stal w harkowie...ewentualnie jak nawalony w nyc wsiadal do bagarznika
      samochodu gdy wyszedl z baru przy onz-cie...o przekretach to juz lepiej nawet
      nie wspominac...polsce potrzebny nowy prezydent natychmiast
    • Gość: stolzman prawniczek-kłamczuszek się troche denerwuje IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 20.10.04, 15:21
      Oluś, nie denerwuj się. Jak zrobisz wreszcie magistra, to cię wszyscy Polacy
      zaczną kochać i już w Polsce żaden numer nie przejdzie. Twój też.
    • Gość: bez_dyplomu A JA ZA TO MOGĘ ... IP: 212.244.77.* 20.10.04, 15:27
      ZATAŃCZYĆ I ZAŚPIEWAĆ!!!
    • Gość: Ryszard Bu ha ha ... IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 20.10.04, 15:28
      No tak, opozycja destablizuje Państwo, a SLD i Prezydent to ostoja cnót i
      praworzadności... farsa!!! Że to taki wstydu nie ma!
      • Gość: domix Re: Bu ha ha ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 15:29
        Wstyd ma... cenę.
        • Gość: Ryszard Re: Bu ha ha ... IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 20.10.04, 15:54
          racja!
    • misio501 Kwaśno oj coraz kwaśniej ! 20.10.04, 15:36
      Wystarczy aby nasz Prezydent przeczytał albo posłuchał co powiedział "Podjąłem
      zdecydowaną walkę z tymi, którzy oskarżają bez jakichkolwiek podstaw,....". To
      co musi się zdażyć by dla niego były jakiekolwiek podstawy. On zachowuje się
      już jak Łukaszenka. Nasrał sobie w gacie i szuka winnego. Jesze dwa trzy
      miesiące i nikt z zewnątrz z nim nie będzie gadał. Pali mu się grunt pod tymi
      tłustymi stópkami. Zaczyna atakować jak Miller przed zejściem. Szymczycha to
      zły doradca.
    • Gość: BENO Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 15:39

      WIERNEMU WYZNAWCY LENINA COS SIE POMYLIŁO , PANSTWO DESTABILIZUJE TYLKO
      I WYŁĄCZNIE SKORUMPOWANE SO SZPIKU KOŚCI SLD
    • Gość: redds Magistrze Kwaśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 15:43
      Okłamywałeś nas uprzednio, nie mam więc powodu by wierzyć twojemu słowu. Ustąp,
      nie kompromituj Polski.
    • Gość: Stefan z Sydney Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.nsw.bigpond.net.au 20.10.04, 15:54
      Kwaśniewski jak już wielokrotnie pisałem, że jest zwykłym konformistą i dla
      niego nie ma opzycji,wszyscy musza tak jak on chce, zresztą tak jak było za
      komuny, to zwykły postkomunistyczny skurwysyn, tylko w nowym wydaniu,zwykły
      łajdak ale jak nazywaja sie ci co tego palanta wybrali?????

      Z powazaniem,


      Stefan
      • Gość: Kwaśny Może - kutasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 16:15
      • Gość: ości niby tak , masz rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 18:02
        ale jaki był wówczas wybór ,czy przypominasz sobie?
      • Gość: la donna Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.96.udn.pl 20.10.04, 19:37
        Żdnego powazania dla kogoś kto obraza naszego prezydenta urzedujacego - jakby
        kto mial wątpliwości. Z SYDNEJ - Kultura myslałby ktoś..
    • Gość: mam_koński_pot Salbutamol syrop na kaszel IP: *.htl.com.pl / *.crowley.pl 20.10.04, 15:58
      O!!!!! gdybby tak zebrac wszystkie pryszcze jakie ludzie mają na świecie w
      jeden pryszcz i wycisnąc, to jak myslicie jak duża byłaby plama?( albo góra,
      albo bryła, trudno to sobie wyobrazić, przyznacie sami...)
      Proszę pisać, to pytanie nie daje mi spokoju.
      • Gość: z Pamiętacie to. Tekst jednego z internautów .... IP: 195.94.201.* 20.10.04, 16:02
        ALEKSANDER KŁAMLIWY
        (Nie koronowany władca Rzeczpospolitej Polskiej)
        Aj, waj ! Jak bardzo chciałby być koronowanym !!!

        Aleksander Kwaśniewski - prezydent RP. Członek partii komunistycznej, minister
        w dwóch kolejnych rządach komunistyczych. Mimo to w latach 90-tych zapewniał:
        Nigdy nie byłem komunistą! Wejście do PZPR Kwaśniewski tłumaczył tym,
        że pociągała go atmosfera partii, która się chciała reformować.
        Ciekawe tłumaczenie ze strony osoby, która weszła do PZPR, kierowanej
        przez Gierka i Jaroszewicza, w 1977 roku, w okresie skrajnej stagnacji,
        po brutalnym rozbiciu protestujących robotników z Radomia i Ursusa,
        osławionych "ścieżkach zdrowia" etc. 0d wczesnej młodości umiał stawiać na to,
        co przyspieszało karierę. Już w liceum jako 17-1etni chłopak ochoczo wysławiał
        Związek Sowiecki jako wzór dla Polski. W kronikach jego szkoły odnotowano
        w 1971 roku: Odbyły się w naszej szkole uroczystości poświęcone 54 rocznicy
        Wielkiego Października. Uroczystość tę zaszczycili swą obecnością pedagodzy
        radzieccy. Wydarzenia tamtych chwalebnych dni przypomniał kolega Kwaśniewski,
        który zwrócił jednocześnie uwagę na zasługi ZSRR w rozwoju socjalizmu polskiego
        (cyt. za Gazetą Wyborczą z 23 listopada 1995 r.). W dość szczególny sposób
        tłumaczył swoje opowiedzenie się za lewicą: Mój ojciec od rana słuchał "Wolnej
        Europy". Moje lewicowe poglądy ukształtowały się pod wpływem niedobrej
        prymitywnej propagandy "Wolnej Europy". Jej jednostronność tak mnie
        denerwowała, że pchało mnie to w stronę lewicy. Kwaśniewskiego
        denerwowała "niedobra, prymitywna propaganda RWE", ale jak widać pociągała go
        łukaszewiczowsko-gierkowska propaganda lat 70., nie mówiąc o propagandzie
        sowieckiej z doby późnego Breżniewa. Szybko robił karierę aparatczyka.
        W 1977 roku był już wiceprzewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego SZSP i wstąpił
        do PZPR-u. W 1978 roku był już kierownikiem Wydziału Kultury ZG SZSP. Ożenił
        się z Jolantą Konty i przeniósł do Warszawy, gdzie natychmiast dostał
        mieszkanie. Już nie starał się ukończyć studiów i napisać żmudną pracę
        magisterską. Teraz liczyło się dla niego maksymalne wykorzystanie dobrych
        układów. Znający dobrze Kwaśniewskiego od 1981 roku Piotr Gadzinowski
        wspominał: Umiejętność sitwiarstwa byla istotną cechą prezesa i Kwaśniewski
        ją niewątpliwie posiada. (Cyt. za Agatą Chruścicką: Kwaśniewski jestem...,
        Kraków 1995, s. 24, 37 ) Jesienią 1981 r. Kwaśniewski został redaktorem
        naczelnym "itd". Po czasowym zamknięciu pisma w okresie stanu wojennego
        od stycznia 1982 r. rozpoczyna gorączkowe starania u różnych bonzów partyjnych
        o jego uruchomienie. Z tego czasu i z pierwszych miesięcy po wznowieniu pisma
        zanotowano wiele przykładów nagminnej skłonności Kwaśniewskiego do rozmijania
        się z prawdą. Opisała je Agata Chruścicka: Czekając na odwieszenie "itd"
        wszędzie mówił, że jest bezrobotny i uskarżał się, że nie ma pieniędzy, podczas
        gdy - jak twierdzą jego koledzy redakcyjni - przez cały czas zawieszenia "itd"
        brał pensję redaktora naczelnego. Uczestniczył w komisji weryfikacyjnej
        dziennikarzy, jak wspominała choćby Lidia Ostałowska, ale później twierdził,
        że nie brał żadnego udziału w weryfikacjach dziennikarzy. Chociaż lubił
        podkreślać, jak ważne były dla niego starania o dziennikarzy, których namówił
        do współpracy z "itd" podczas weryfikacji nie upominał się o swoich
        współpracowników. Co więcej - kiedy niektórzy z negatywnie weryfikowanych
        dziennikarzy wygrywali sprawy w Sądzie Pracy, nie przyjmował ich z powrotem
        do redakcji. (A. Chróścicka, op. cit., s. 34) Tego typu postawa Kwaśniewskiego
        sprzyjała jego przyspieszonej karierze, mocno wspieranej w swoim czasie przez
        młodego "twardogłowego" Waldemara Świrgonia. W 1984 roku został redaktorem
        naczelnym Sztandaru Mlodych, w 1985 r. ministrem w rządzie Messnera, później
        ministrem w rządzie Rakowskiego, przez którego był ogromnie faworyzowany.
        W 1989 roku przy "okrągłym stole" był już jednym z czołowych przedstawicieli
        strony partyjno-rządowej, startował w wyborach czerwcowych do Senatu
        z województwa koszalińskiego, ponosząc porażkę w starciu z nikomu nie znaną
        organistką z listy "Solidamości" z Koszalina. Zaprzyjaźniony już wtedy
        z Kwaśniewskim Michnik dworował sobie w rozmowie z nim 8 czerwca 1989 r.
        mówiąc: Olek, taką ka-ampanię zrobiłem ci w Gdańsku, i dałeś du-upy. "Różowi"
        na czele z Kuroniem i Michnikiem nie zapominają o Kwaśniewskim, widząc w nim
        godnego maksymalnego popierania i nagłaśniania "Europejczyka", który bardzo
        może się im przydać w przyszłości w starciach z narodową prawicą. Kwaśniewski
        utrzymał urząd przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej w randze
        ministra. Zarówno w 1989 roku, jak i w 1990 jako przewodniczący SdRP
        Kwaśniewski korzystał z bardzo wydatnego poparcia nagłaśniającego ze strony
        Michnika i jego Gazety Wyborczej. Rozmiary tego poparcia i współdziałania
        Kwaśniewskiego z "różowymi" z "udecji" (ogromne zaangażowanie Kwaśniewskiego
        na rzecz utrzymania przez Geremka przewodnictwa komisji zagranicznej w Sejmie)
        dawały wiele do myślenia. Podobnie jak konsekwentne występowanie Kwaśniewskiego
        przeciwko rzecznikom obrony patriotyzmu i polskości, jego ataki
        na "hurrapatriotyczne emocje" i "polonocentryzm", a równocześnie skrajnie
        filosemickie stanowisko, ogromna spolegliwość wobec różnych postulatów strony
        żydowskiej. Wolność od pracy magisterskiej W informatorze z II kadencji Sejmu
        o Kwaśniewskim podawano wykształcenie wyższe; mgr ekomomii. Sam Kwaśniewski 16
        października 1995 r. publicznie skłamał mówiąc w wywiadzie dla radiowej Trójki,
        że obronił pracę magisterską na Uniwersytecie Gdańskim i ma wyższe
        wykształcenie (według Rzeczypospolitej z 11 grudnia 1995 r.). Tymczasem 16
        listopada 1995 r., na trzy dni przed II turą wyborów, B. Synak, prorektor
        Uniwersytetu Gdańskiego oświadczył, że Aleksander Kwaśniewski został skreślony
        5 października 1978 r. z listy studentów wydziału Ekonomiki i Transportu UG.
        24 października to samo potwierdził rektor UG prof Z. Grzonka, mówiąc,
        że A. Kwaśniewski ani nie skończył studiów na UG, ani nie jest absolwentem
        uczelni, ani magistrem. Nie przeszkodziło to Kwaśniewskiemu kolejny raz skłamać
        w wywiadzie dla Frankfurter Rundschau z 24 listopada, iż skończył studia
        na wydziale Handlu Zagranicznego, a odmienne stwierdzenie rektora UG w tej
        sprawie nazwał "manewrem wyborczym". Dopiero 2 grudnia 1995 r. Kwaśniewski
        już jako prezydent-elekt przyznał na łamach Polityki, że nie zrobił
        magisterium. Dał jednak przy tym skrajnie groteskowe wyjaśnienie całej sprawy.
        Zapytany, dlaczego przystępując do walki o takiej wadze nie postarał się o to,
        by mieć wszystkie papiery w porządku, wykazać więcej dbałości choćby
        wypełnianiu ankiet. Kwaśniewski odpowiedział: (..) Uważam, że jako osoba,
        która zdała wszystkie egzaminy, mam ukończone studia wyższe. Mam jednak
        poczucie pewnego grzechu - otóż żałuję, że toku studiów nie zamknąłem formalnie
        magisterium. Co to było? Swego rodzaju nonszalancja, poczucie, że nie jest to
        w gruncie rzeczy ważne? Zapewne wszystko razem. Może zresztą brak dyplomu
        zadaje kłam opiniom, o mnie jako o wyrachowanym karierowiczu, który wszystko
        sobie dokładnie zaplanował i wyreżyserował. Sięgacie tematu bardzo dla mnie
        trudnego i także do części mojej duszy, która nie jest zbytnio odkryta - przez
        całe życie odczuwałem straszliwą potrzebę wolności i gdzieś właśnie w tym
        mieści się to machnięcie ręką na dyplom. Nie mam natomiast żadnych kompleksów
        jeśli chodzi o moje wykształcenie, które uważam za bardzo dobre (..).
        Najdowcipniej skomentował tego typu tłumaczenia się Kwaśniewskiego Stanisław
        Tym: (..) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (..). Krętaczyna, oszust i kłamczuch
        zdałby cynicznie egzamin magisterski i obronił dyplom - bo tak zachowują się
        tchórze, asekuranci, wyrachowani karierowicze i niewolnicy administracyjnych
        nakazów. Człowiek woln
        • Gość: z cd ... IP: 195.94.201.* 20.10.04, 16:05
          Nie mam natomiast żadnych kompleksów jeśli chodzi o moje wykształcenie, które
          uważam za bardzo dobre (..). Najdowcipniej skomentował tego typu tłumaczenia
          się Kwaśniewskiego Stanisław Tym: (..) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (..).
          Krętaczyna, oszust i kłamczuch zdałby cynicznie egzamin magisterski i obronił
          dyplom - bo tak zachowują się tchórze, asekuranci, wyrachowani karierowicze
          i niewolnicy administracyjnych nakazów. Człowiek wolny macha ręką na takie
          sprawy. Czy to nie jest piękne i szlachetne? Czyż można mieć do kogokolwiek
          cień pretensji o to, że jest człowiekiem wolnym (..) Łatwo przewidzieć,
          że ta "straszliwa potrzeba wolności ogarnie wkrótce szerokie rzesze
          społeczeństwa (...). Skoro wolnym może być prezydent, to chyba wolnym może czuć
          się każdy obywatel w każdej sytuacji (...). (Wprost z 10 grudnia 1995 r.)
          W efekcie takiej "straszliwej potrzeby wolności" - zdaniem Tyma - jadący
          tramwajem mogliby nie kasować biletów, kierowcy prowadziliby samochody bez
          prawa jazdy, bo skoro sami uznawaliby swoje umiejętności prowadzenia samochodu
          za bardzo dobre, to po co im jeszcze jakiś papier, etc. W tymże Wprost z 10
          grudnia 1995 Lech Falandysz ubolewał, że prezydent-elekt dwukrotnie dopuścił
          się fałszu intelektualnego, czyli "poświadczenia nieprawdy". Jego zdaniem
          Polacy wybrali na prezydenta człowieka, o którym już wiadomo, że niezbyt dobrze
          sobie radzi w trudnych sytuacjach. Nie wiedzieć dlaczego, za często brnął
          w ślepy zaułek niejasnych tłumaczeń lub zasłaniał się niepamięcią. Kiedyś
          zasłynął tym, że uszedł z Sejmu przed dziennikarzami po drabinie. Ufam, że ten
          zgrabny sprzęt jest na wyposażeniu Pałacu Namiestnikowskiego i że będzie
          utrzymywany w znakomitym stanie, zawsze gotowy do użytku. Nawet stary protektor
          Kwaśniewskiego, były premier komunistyczny Mieczysław F. Rakowski uznał
          krętactwa wyjaśnień Kwaśniewskiego w sprawie jego wykształcenia za "niefortunny
          początek". Pisał (na łamach SdRP-owskiej Trybuny z 16 grudnia 1995 r.): (...)
          Aleksander Kwaśniewski postąpił głupio, źle. Zbyt lekkomyślnie potraktował
          tę sprawę. Wielu swoim autentycznym zwolennikom zafundował dyskomfort
          psychiczny (..). Na tle całej sprawy warto bliżej przyjrzeć się skali wartości
          prezentowanych przez Kwaśniewskiego. Jego rzekoma straszliwa potrzeba wolności
          wyraziła się przede wszystkim w zlekceważeniu wartości normalnego ukończenia
          studiów w sytuacji, gdy nagle zabłysnęła przed nim prawdziwie "wolnościowa"
          kariera aparatczyka i "wolność" od poważnych wysiłków w napisaniu pracy
          magisterskiej. Nie wiemy tylko, jak to jego poczucie wolności miało się do
          wymogów stanowisk, które pełnił, a przy których wymagane było ukończenie
          studiów wyższych (np. szefa Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej w trzech
          kolejnych rządach). Posłowie z KPN podejrzewali, że w sytuacji, gdy Rada
          Ministrów przyznawała pracownikom urzędów państwowych dodatek do pensji za
          wyższe wykształcenie najprawdopodobniej Kwaśniewski również pobierał pieniądze
          za "swój dyplom" (według Życia Warszawy z 1 grudnia 1995r.). Spróbowano wnieść
          w tej sprawie żądanie wyjaśnienia do szefa URM Marka Borowskiego, lecz
          Prezydium Sejmu odrzuciło zapytanie uznąjąc je za "manifestację polityczną".
          Posłowie KPN zarzucali Kwaśniewskiemu posługiwanie się tytułem magistra także,
          gdy był redaktorem naczelnym itd i Sztandaru Młodych, pism należących do
          RSW "Prasa-Książka-Ruch". Według przepisów tej spółdzielni redaktorzy naczelni
          musieli legitymować się dyplomem ukończenia wyższych uczelni. Stąd sugerowanie
          przez niektórych posłów pod koniec listopada 1995 r., że powinno się skierować
          do prokuratury zarzut o wyłudzenie przez Kwaśniewskiego pieniędzy od Skarbu
          Państwa (według Życia Warszawy z 1 grudnia 1995 r.). Jak wiadomo zabrakło
          dostatecznej presji społecznej dla wyjaśnienia wszystkich tych spraw. Werdykt
          Sądu Najwyższego (przy votum separatum blisko jednej trzeciej sędziów) zamknął
          całą sprawę wygodnie dla Kwaśniewskiego, pomimo potwierdzenia faktu, iż nie ma
          on wyższego wykształcenia. Decyzją z 9 grudnia 1995 Sąd Najwyższy stwierdził,
          że na liście wyborczej podano nieprawdziwą informację o Aleksandrze
          Kwaśniewskim, ale mimo to uznał jego wybór na prezydenta RP. Dlaczego Sąd
          Najwyższy podjął uchwałę, która oznaczała pogodzenie się z objęciem najwyższego
          urzędu w państwie przez człowieka splamionego krętactwem? Istotne uzasadnienie
          tej decyzji Sądu Najwyższego podał zastępca prokuratora generalnego Stefan
          Śnieżko, który powiedział przed SN w dniu 9 grudnia, jakoby opinia publiczna
          dobrze wiedziała na długo przed wyborami, i to między innymi dzięki mediom,
          że Kwaśniewski podał nieprawdziwe dane o swym wykształceniu. Stąd wyborcy,
          znając tę okoliczność, brali ją pod uwagę, oddąjąc swe głosy. Sąd Najwyższy
          najwyraźniej zaakceptował to nie odpowiadające prawdzie uzasadnienie
          prokuratora Snieżki. Sędzia Jan Wasilewski w uzasadnieniu uchwały SN z 9
          grudnia stwierdził, że ci, którzy wzięli udział w głosowaniu w dniu 19
          listopada 1995 najczęściej mieli wątpliwości co do wyższego wykształcenia
          Kwaśniewskiego. Prezes SN przemilczał tu całkowicie fakt, że wszelkie
          wątpliwości co do wyższego wykształcenia Kwaśniewskiego były przez cały czas
          gwałtownie atakowane w mediach przez wpływowych zwolenników Kwaśniewskiego
          (D. Waniek, Z. Siemiątkowskiego, etc.) i określane jako oszczerstwa, oraz
          elementy gry wyborczej wymierzonej w przywódcę SdRP. Biegły dla Sądu
          Najwyższego, prof. Antoni Sułek, przewodniczący Polskiego Towarzystwa
          Socjologicznego przypomniał w tekście publikowanym w Rzeczpospolitęj 12 grudnia
          1995, iż sztab Kwaśniewskiego zaprzeczał informacjom Uniwersytetu (Gdańskiego)
          i sam przedstawiał je jako rzekomo nieuczciwy chwyt wyborczy. W warunkach
          bardzo ostrej walki wyborczej ogromna część zwolenników Kwaśniewskiego wolała
          wierzyć publicznie nagłaśnianym przez "swoich" publicznym twierdzeniom w jego
          obronie niż uwierzyć w gwałtownie zaprzeczane zarzuty na temat jego braku
          wykształcenia. Sam Kwaśniewski ani myślał przeprosić opinię publiczną za swe
          krętactwa w sprawie wykształcenia. Potwierdzone przez Sąd Najwyższy zarzuty
          wobec niego nazywał "oszczerstwami", a krytyków swoich kłamstw "frustratami".
          Zdobył prezydenturę per fas et nefas, i odtąd nie ma sprawy. Swymi krętactwami
          prezydent-elekt dał swym zwolennikom jednak straszliwą żabę do przełknięcia.
          Musieli teraz mozolnie tłumaczyć kłamstwa Kwaśniewskiego i robić przy tym dobrą
          minę. Pod tym względem wszystkich przebił ówczesny redaktor naczelny SdRP-
          owskiej Trybuny Dariusz Szymczycha w telewizyjnym Wydarzeniu Tygodnia z 9
          grudnia 1995. Polemizując z określeniami "krętacz" i "nieuczciwy" wysuwanymi
          pod adresem Kwaśniewskiego w związku z jego przedwyborczymi kłamstwami na temat
          wykształcenia Szymczycha prawdziwie "nowatorsko" stwierdził, że Kwaśniewski
          był nieuczciwy tylko w pewnej sferze. Cóż za oryginalny wkład do teorii etyki -
          według redaktora naczelnego Trybuny można więc było być nieuczciwym tylko
          w jednej sferze, a równocześnie być generalnie uczciwym. Powiedzmy "uczciwym
          inaczej"! Już jako prezydent Kwaśniewski niejednokrotnie dowiódł, że
          lekceważenie dyplomu wyższej uczelni jest tylko jednym z symptomów cechującego
          go lekceważenia wyższych wartości w kulturze i nauce, czy szerzej w życiu
          publicznym. W jego skali wartości najwyżej plasowało się spotkanie z Michaelem
          Jacksonem, bo ten jako idol części młodych mógł mu dać dodatkowe głosy.
          Nic nie znaczyła zaś dla niego kolejna rocznica Powstania Warszawskiego,
          na którego osobiste uczczenie nie znalazł czasu. W czasie pobytu w Stanach
          Zjednoczonych zabiegał o spotkanie z bokserem Andrzejem Gołotą, pomimo faktu,
          że bokser ten wówczas był formalnie ściganym przez prawo zbiegiem z Polski.
          Nie znalazł natomiast czasu na wręczenie wysokiego odznaczenia znanemu
          pisarzowi Stanisławowi Lemowi (tu zastąpiła go Waniek). Znamienne jest w
          • Gość: Emigrant Re: cd ... IP: *.dip.t-dialin.net 20.10.04, 16:26
            Jak Wy Polacy potraficie pieknie krytykowa.Przeciez sami, tych wszystkich
            karierowiczow wybieracie, albo zostali wam podstawieni przez wrogo do Polski
            nastawine kraje. Nie myslcie sobie, ze ta cala opozycja(Giertych, Lepper,bracia
            Kaczynscy i cala reszta, robi to dla narodu,oni mysla tez tylko o swojej dupie.
            Musicie ich tylko wybrac a oni juz beda wiedziec jak bronic wlasnych interesow.
            Boze zachowaj Polske w swojej opiece, bo tonie wbagnie.
          • Gość: Z Re: cd ...(2) IP: 195.94.201.* 20.10.04, 16:30
            ). Znamienne jest w


            Znamienne jest w ogóle, do jakiego stopnia prezydent - były aparatczyk SZSP,
            który w swoim czasie kierował wydziałem kultury, pomija sprawy kultury, nauki
            i oświaty w swych wystąpieniach i wywiadach. W ten sposób odbija się u niego
            cały bolesny kompleks "prawie magistra". "Kłamię, więc jestem" Zawód
            aparatczyka wyćwiczył w nim różne specyficzne umiejętności socjotechniczne
            na czele z zamiłowaniem do rozmijania się z prawdą. Niepisaną dewizą
            Kwaśniewskiego mogłyby być słowa: Kłamię, więc jestem. Pomimo cechującej
            go maestrii w oszukiwaniu został publicznie przyłapany na kłamstwie. Chodziło
            o jego głosowanie w sprawie ustawy pozwalającej ścigać zbrodnie PRL-u.
            Kwaśniewski dwukrotnie wypowiadał się na temat swego głosowania w tej kwestii
            i za każdym razem mówił coś wręcz przeciwnego. Gazecie Wyborczej powiedział,
            że w ogóle nie brał udziału we wspomnianym głosowaniu. Kiedy jednak sprawdzono
            wydruk sejmowy i okazało się, że jednoznacznie pokazuje, iż Kwaśniewski
            głosował przeciwko ustawie, już dzień później usłyszano od niego całkowicie
            odmienną wersję jego zachowania w trakcie głosowania: Rozmawiałem
            z wiceministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i wpadłem na salę tylko
            na głosowanie. Podniosłem rękę tak, jak osoba odpowiedzialna w klubie za tę
            sprawę. Kwaśniewski z powodzeniem stosuje wypróbowany socjotechnicznie chwyt
            nagminnego kłamania w stylu "łapaj złodzieja". (Jak wiadomo złodzieje
            przychwyceni na gorącym uczynku, aby uniknąć krzyczą do przechodniów "łapąj
            złodzieja" w odniesieniu do tych, którzy ich chwytają.) Otóż istotną cechą
            Kwaśniewskiego, spadkobiercy komunistycwego totalitaryzmu wraz z całą jego
            aparatczykowską SdRP, jest oskarżanie o totalitaryzm wszystkich tych, którzy
            pragną rzeczywistych rozliczeń ze spuścizną PRL-owskiego komunizmu.
            Już we Wprost z 11 października 1992 r. zapewniał: (...) Jeżeli tak często nasi
            pzeciwnicy zarzucają nam związki z PZPR, to we mnie rodzi się podejrzenie,
            że to właśnie oni w większym stopniu niż my są niewolnikami starego systemu.
            My na tyle, na ile to było możliwe, byliśmy krytyczni wobec rzeczywistości PRL
            tak, jak dzisiaj jesteśmy krytyczni wobec przykładów recydywy złych metod
            w III RP (...) Gdy Urząd Wojewódzki w Warszawie podważył stronę prawną statutu
            Polskiego Komitetu Olimpijskiego, na którego czele stał Kwaśniewski, ten
            natychmiast nazwał działanie urzędu "bolszewizmem". W maju 1990 r. pozwolił
            sobie na wystąpienie w roli szermierza demokracji broniącego jej przed rzekomym
            zagrożeniem ze strony Komitetu Obywatelskiego, mówiąc: Znamienne, że Komitet
            Obywatelski urzęduje w tym samym warszawskim pałacyku, co FJN i PRON. Tam jest
            jakiś niedobry duch, narzucający stare sposoby działania i myślenia. Był zawsze
            bardzo konsekwentny w bronieniu osób z dawnego PRL-owskiego establishmentu, jak
            świadczył o tym choćby casus Sekuły. Dziennikarka SdRP-owskiej Trybuny Agata
            Wawrzyniak zapytała Kwaśniewskiego: Dlaczego wziął Pan pod swoje skrzydła
            człowieka skompromitowanego w oczach opinii publicznej przeciw któremu
            prokuratura we Wrocławiu toczyła dochodzenie, a Pański kolega klubowy, ówczesny
            minister sprawiedliwości, wystąpił z wnioskiem o uchylenie immunitetu?
            Znamienny był sposób wyjaśnienia całej sprawy w odpowiedzi Kwaśniewskiego:
            Głosowałem przeciwko pozbawieniu go immunitetu, ponieważ miałem wątpliwości
            prawne. Ponadto w takim sposobie mojego głosowania wyraża się protest przeciwko
            osądzaniu człowieka, a zrobiły to już wszystkie media występujące w roli
            prokuratora i sądu, zanim sprawa została rozpatrzona przez niezawisły organ
            sprawiedliwości. Dziś głosowałbym inaczej. Przyznaję, że w tej sprawie
            popełniliśmy błąd. (Cyt. za Lubię grać. Rozmowa A. Wawrzyniak z A.
            Kwaśniewskim, Trybuna z 19 października 1995). Sekuła dzięki temu tzw. błędowi
            uniknął odpowiedzialności, a poniewczasie najwygodniej było zdystansować się
            od całej sprawy. Zbyt młody na zbrodnie Gromkie ataki i oskarżenia wobec osób
            wysuwających jakiekolwiek zastrzeżenia wobec SdRP i jej ludzi stały się dla
            Kwaśniewskiego najlepszą metodą obrony starej gwardii z PRL. Towarzyszyły jej
            powtarzane na każdym kroku zapewnienia: PRL-bis nie ma (tytuł rozmowy z
            Kwaśniewskim na łamach Rzeczypospolitej z 13 września 1994 r.). W odpowiedzi
            na list biskupów w sierpniu 1995 r. przestrzegający wiernych przed głosowaniem
            na ludzi, którzy w okresie państwa totalitarnego sprawowali władzę, Kwaśniewski
            replikował: To mnie nie dotyczy. Nie czuję się odpowiedzialny za PRL, bo jestem
            zbyt młody. We Wprost z 19 września 1993 r. odnotowano wypowiedź
            Kwaśniewskiego: W naszym programie nie ma nawet śladu czegoś, co mogłoby
            przywodzić na myśl komunizm. Choć SdRP ciągnie za sobą cały tabun różnych
            towarzyszy-szmaciaków, zahartowanych w bojach o umacnianie dawnej PRL-owskiej
            dyktatury, nie przeszkadza to Kwaśniewskiemu w aroganckich publicznych
            zapewnieniach, że rzekomo wśród 402 kandydatów SLD na posłów i senatorów w 1991
            roku był zaledwie jeden przypadek wystawienia kogoś ze starego aparatu
            partyjnego (!!!) - por. wywiad A. Kwaśniewskiego dla Polityki z 5 października
            1991 r. Mówił to ten sam Kwaśniewski, który konsekwentnie postawił na stary
            PRL-owski aparat odrzucając współdziałanie z rzeczywistymi partyjnymi
            reformatorami. Były współtwórca SdRP Tomasz Nałęcz, który odszedł z powodu
            takiego postępowania Kwaśniewskiego z jego partii, w której był początkowo
            wiceprzewodniczącym, wyjaśniał w wywiadzie dla Gazety Wyborczej z 20
            października 1993 r., iż Kwaśniewski wybrał Millera, a nie Fiszbacha, gdyż:
            (...) Potrzebował siły tkwiącej w organizacji. Ta organizacja to byly struktury
            dawnej PZPR, które kontrolował właśnie Miller. Nam Kwaśniewski powtarzał :
            z wami można się napić, ale nie robić politykę. Mówił, że jak poprosi o coś
            aparatczyka, to wie, że będzie zrobione, a z nami zaraz się okaże, że było coś
            ważniejszego: dziecko zachorowało lub pies zaczął się drapać (...) W drugich
            rzędach siadało coraz więcej dawnych aparatczyków. Nowych ludzi było tam
            niewielu (...). Zacieracz odpowiedzialności Ulubioną metodą Kwaśniewskiego
            jest konsekwentne zacieranie odpowiedzialności za różne podłości PZPR i władz
            PRL poprzez stwarzanie poczucia, że właściwie to wszyscy byli zawikłani w PRL.
            służą temu stwierdzenia takie jak: Gdyby chciano Stworzyć rezerwat dla ludzi
            uwikłanych w realny socjalizm, to trzeba by ogrodzić drutami kolczastymi cały
            kraj. Przeciw takiej wizji "własnego domu" protestujemy! Trafnie obnażyła
            metody Kwaśniewskiego Agata Chróścicka w książce na jego temat, pisząc: (...)
            Rozumowanie Kwaśniewskiego jest bardzo bliskie socjotechnicznym manipulacjom,
            charakterystycznym dla władzy totalitarnej. Łatwo można powiedzieć, że uwikłani
            byli prawie wszyscy i dlatego wszelkie rozliczenia trzeba zostawić, bo
            dotyczyłyby one całego społeczeństwa. Ataki ludzi i ugrupowań szukających
            rozliczenia z komunizmem, Kwaśniewski oddalał właśnie dzięki takiej teorii.
            Winnych nie ma - odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich. Kwaśniewski
            bardzo lubi powtarzać za Biblią - niech pierwszy rzuci kamieniem, kto jest
            bez grzechu. Czujemy się wtedy głupio i niepoważnie, któż bowiem może o sobie
            powiedzieć, że jest bez grzechu? Mija dobra chwila, zanim przyjdzie nam do
            głowy że może nasze grzechy nie są aż takie wielkie, ale wtedy Aleksander
            Kwaśniewski przebywa już w zupełnie innych regionach (...) (A. Chróścicka:
            op. cit. Kraków 1995, s. 131, 133, 135). Przyszłość z PRL-owską przeszłością
            Kwaśniewski głosi: "Wybierzmy przyszłość". Nie dodaje, że ta przyszłość i tak
            będzie cały czas obciążona skutkami PRL, począwszy od płacenia PRL-owskich
            długów za granicą, będzie sferze budownictwa, nauki, oświaty etc., odstawania
            w tak wielu sferach życia od krajów Zachodu. "Wybierzmy przyszłość" w stylu
            Kwaśniewskiego oznacza faktyczne utrzymanie dominacji starej no
            • Gość: Z Re: cd ...(3) IP: 195.94.201.* 20.10.04, 16:33
              omenklatury,
              która zdoła
              "Wybierzmy przyszłość" w stylu Kwaśniewskiego oznacza faktyczne utrzymanie
              dominacji starej nomenklatury, która zdołała nagrabić, co się dało przed 1989
              rokiem i później w czasie bardzo korzystnych dla niej transformacji
              gospodarczych. Kwaśniewski i jego partia bardzo często wyrzekali na
              dysproporcje obciążona katastrofalnymi skutkami PRL-owskiej polityki
              gospodarczej, dziesięcioleci zaniedbań w społeczne, użalali się nad biednymi,
              emerytami, bezrobotnymi, stanem polskiego mieszkalnictwa etc. Faktycznie przez
              cały czas rządów od 1993 r. umacniają społeczne dysproporcje, równocześnie
              skrzętnie zabiegając o swe interesy. Nieprzypadkowo jedynym faktycznym
              konkretem pierwszych 100 dni rządów Kwaśniewskiego był zwrot majątku PZPR dla
              SdRP. Kosztem społeczeństwa. W takich sprawach Kwaśniewski nigdy nie miał nawet
              cienia wahań. Jak dowiodło jego zachowanie na czele Komitetu Młodzieży, Kultury
              Fizycznej, Sportu i Turystyki (według kontroli NIK) w sprawie tzw. "Intersteru"
              etc. (pisała o tym szeroko Nasza Polska w swym pierwszym numerze
              pt. Autoamnestia, 14 września 1995 roku.) Dowiodła tego też postawa
              Kwaśniewskiego w sprawie tzw. "moskiewskich pieniędzy", konsekwentne bronienie
              I. Sekuły, etc. Jak pierwszy sekretarz Wiedząc, w przeciwieństwie do Wałęsy,
              że niewiele ma własnych myśli w odniesieniu do realnych problemów kraju,
              Kwaśniewski starannie unika sytuacji, w których byłby zmuszony do otwartego
              mówienia wprost do pozapartyjnych słuchaczy. Jako prezydent RP przywrócił znowu
              do łask stary PRL-owski obyczaj czytania z kartki. I niewolniczo go stosuje
              nawet w sprawach, które wymagałyby choć na chwilę oderwania się od kartkowego
              rytuału, powiedzenia czegoś z serca - jak np. z okazji Święta Niepodległości
              (Kwaśniewski wówczas niemal sylabizował swoje "przemówienie"). Można tylko
              żałować, że w demokracji po czerwcu 1989 roku nie utrwalił się na stałe zwyczaj
              wygłaszania przemówień "na żywo" zgodnie z piękną zasadą cara Piotra I.
              Zabronił on swoim bojarom czytania przemówień z kartki motywując to tym: "cztob
              głupost widna była!". Komuna zawsze antynarodowa Obchody Święta Niepodległości
              w dniu 11 listopada 1996 r. stały się dla prezydenta Kwaśniewskiego okazją
              do wygłoszenia jednego z najjaskrawszych kłamstw politycznych. Wezwał: (...)
              Ale pamiętajmy także o tych przedstawicielach władzy, ludziach lewicy którzy
              w różnych okresach starali się Polsce zapewnić jak najwięcej suwerenności
              w warunkach pojałtańskich (...). Przypomnijmy więc przedstawicieli władzy,
              ludzi lewicy z dziesięcioleci od 1944 roku. Począwszy od Bieruta, Bermana,
              Zambrowskiego, Minca, odpowiedzialnych za maksymalną satelizację Polski,
              uległość wobec tak haniebnych działań sowieckiego okupanta jak aresztowanie
              16-tu w Pruszkowie, wywózkę tysięcy AK-owców na Syberię, ograbienie polskich
              ziem, zwłaszcza tzw. Ziem Odzyskanych na ogromną skalę. Za stosowany przez nich
              samych okrutny terror wobec najbardziej patriotycznych sił w Polsce, za
              blokowanie zmian nawet w wiele miesięcy po śmierci Stalina, za brutalne
              zdławienie powstania robotniczego w Poznaniu. Trudno mówić o staraniach
              zapewnienia jak największej suwerenności Polsce również ze strony ekipy
              Gomułki, która szybko zdradziła zaufanie narodu. Ekipy odpowiedzialnej
              za błyskawiczną likwidację przeważającej części zdobyczy polskiego
              października, czystkę wśród tych wysokich stopniem oficerów wojska i marynarki
              wojennej, którzy w październiku 1956 r. wykazali szczególnie patriotyczną
              postawę. Ekipy, która zablokowała rozliczenie ze stalinistami w Polsce
              i zablokowała pisanie o zbrodniach stalinizmu w Polsce (w odróżnieniu
              od Węgier, gdzie pisano o zbrodniach stalinizmu węgierskiego). Ekipy
              odpowiedzialnej za stworzenie kolejnej "dyktatury ciemniaków", za rosnące
              represje wobec nonkonformistycznej części środowisk intelektualnych (po liście
              34), za zablokowanie reform gospodarczych, za nieprzebierającą w środkach walkę
              z Kościołem. Za brutalne stłumienie manifestacji studenckich w marcu 1968 r.
              i za zbrodniczą masakrę robotników Wybrzeża w grudniu 1970 roku. Gomułka
              występował w obronie polskich interesów narodowych w odniesieniu do Niemiec.
              Nie umiał zdobyć się jednak na obronę tych interesów (nawet gospodarczych)
              wobec ZSRR, pomimo że tego oczekiwała od niego ogromna część narodu, która
              poparła go w 1956 roku. Bał się właśnie tego poparcia, bo wiedział, że
              przeważająca część Polaków nie chce komunizmu. I nieprzypadkowo właśnie Gomułka
              był obok Ulbrichta i Breżniewa jednym z najgorętszych rzeczników interwencji
              w Czechosłowacji. I był współodpowiedzialnym za tę interwencję, za pomoc
              obaleniu partyjnych przywódców Praskiej Wiosny, którzy rzeczywiście starali
              się zapewnić swemu krajowi jak najwięcej suwerenności w warunkach
              pojałtańskich. Jak wyglądała zaś troska o polską suwerenność w czasach Gierka
              najlepiej świadczy przegłosowana w 1976 r. wiernopoddańcza wobec ZSRR poprawka
              do polskiej konstytucji. I wreszcie kolejna "suwerenna" ekipa pod kierownictwem
              gen. W. Jaruzelskiego, która uratowała władców Kremla przed zagrożeniami
              wynikającymi dla Moskwy z rosnącego usamodzielniania Polski
              przez "Solidarność". Wprowadzając stan wojenny, znów zaciskający kajdany
              polskiej zależności. Ekipa, której przywódcy na czele z gen. W. Jaruzelskim
              i M.F. Rakowskim niejednokrotnie występowali z tekstami szkalującymi naród
              polski i "Solidarność" poza granicami Polski, z prawdziwymi "donosami na
              Polskę". Wszyscy oni byli najpierw komunistami, a potem Polakami, nie potrafili
              ani trochę dorównać tym nielicznym zresztą wpływowym komunistom w paru innych
              krajach, którzy potrafili w przełomowych chwilach być najpierw Węgrami
              (I. Nagy, I. Maleter czy I. Pozsgay) czy Słowakami i Czechami (A. Dubcek, Z.
              Mlynarz, J. Smrkowski), a dopiero potem komunistami. Zachowanie czołowych ludzi
              władzy komunistycznej w Polsce w powojennych dziesięcioleciach ciągle
              potwierdzało jeden niepodważalny fakt naszej XX-wiecznej historii, to,
              że "komuna zawsze była antynarodową". Prezydent Kwaśniewski swym dotychczasowym
              zachowaniem, swą niechęcią do prawdziwego patriotyzmu i potulnością wobec
              różnorakich nacisków na Polskę dowiódł, że jest właściwym spadkobiercą tych
              pojałtańskich antynarodowych ekip komunistycznych. Jako pojętny uczeń
              Jaruzelskiego i Rakowskiego. Kwaśniewski jako "Michael Jackson polskiej
              polityki" Z różnych wywiadów i artykułów Kwaśniewskiego przebija się
              uprzedzenie do patriotyzmu. Cóż, czym skorupka za młodu nasiąknie...
              Wspomniałem już, że Kwaśniewski od wczesnych lat szkolnych z werwą zaprawiał
              się w internacjonalizmie i peanach na cześć Związku Sowieckiego jako wzoru
              dla Polski. Cóż więc dziwnego, że "internacjonalistycznie" edukowany na
              wychwalaniu sowieckiego Wielkiego Brata obecny prezydent RP jakoś nie nie umie
              i nie lubi powoływać się na jakże odmienne wzorce: patriotyzm, naród, ojczyznę.
              Za to tym chętniej używa słowa patriotyzm w różnych kontekstach negatywnych.
              Na przykład Ruchowi dla Rzeczypospolitej zarzucił głoszenie hurrapatriotyzmu,
              który wydaje nam się bardzo podejrzany (A. Kwaśniewski w wywiadzie dla
              Przeglądu Tygodniowego z 28 marca 1993). W jednym tylko artykule dla Gazety
              Wyborczej z 1 lipca 1996 r. pt. Strach Czy nadzieja kilkakrotnie mówił
              o sprawach patriotyzmu i narodu w różnych negatywnych zbitkach.
              Pisał o pobudzaniu u Polaków skłonności do hurrapatriotycznych emocji,
              awanturnictwa i frazesów, o patriotycznej ostentacji, o próbach testowania
              podatności polskiego wyborcy na hasła populistyczne i polonocentryczne.
              Zapytywał: Czy wyeliminujemy pozostałości narodowego egocentryzmu,
              zaściankowości, ksenofobii i poczucia dziejowej misji? W Jastrzębiu - jeszcze
              jako kandydat na prezydenta - W dniu 27 czerwca 1995 określił
              członków "Solidarności" jako faszystów i antysemitów, wołając: (...) Tak
              wygląda dziś Solidarność -
              • Gość: Z Re: cd ...(4) IP: 195.94.201.* 20.10.04, 16:34
                Cyt. za Życiem
                Warszawy z 13-14 stycznia 1996). Piotr Bratkowski z Gazety Wyborczej nazwał
                kiedyś Aleksandra Kwaśniewskiego "Michaelem Jacksonem polskiej polityki".
                Porównanie uzasadnił wyjątkową zdolnością Kwaśniewskiego do metamorfozy,
                to, że jest on "człowiekiem wielu twarzy". Co więcej, jego zdolność do
                metamorfozy sprawia, że żadne oblicze nie jest tym jedynym, prawdziwym. Każdego
                można się wyprzeć (por. P. Bratkowski: Rewolucja W Twin Peaks, Gazeta Wyborcza,
                6 listopada 1996). Parokrotnie już łapany na kłamstwach, Aleksander Kwaśniewski
                publicznie wystąpił z usprawiedliwieniem kłamstwa w polityce, głosząc
                w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 23-24 listopada 1996: (...) myślę, że różnica
                między światem polityki a, na przykład, światem nauki polega na tym, że
                w świecie polityki granica między prawdą i nieprawdą, międsy 100-procentową
                pewnością a wątpliwościami, jest dużo bardziej zamazana. To naprawdę nie jest
                matematyka. (...) Zabiegi o poparcie lobby żydowskiego Już w 1989 roku
                Kwaśniewski był wyraźnym ulubieńcem prożydowskiego lobby w OKP na czele
                z Adamem Michnikiem i był przez nie lansowany jako główny partner przyszłych
                porozumień z lewicą OKP. Wdzięczny Kwaśniewski deklarował w ramach ankiety,
                przeprowadzonej wśród polityków, na kogo głosowałby najchętniej poza swoją
                partią: W pierwszej kolejności głosowałbym na Adama Michnika, ale tylko
                wówczas, gdyby założył coś własnego (...). To, co Michnik myśli i jak myśli,
                odpowiada mi najbardziej jako obywatelowi i jako politykowi(...). (Gazeta
                Wyborcza z 21 czerwca 1991.) Wśród poglądów szczególnie bliskich Michnikowi
                znajdujemy tak mocno akcentowane przez Kwaśniewskiego potępienia pozostałości
                narodowego egocentryzmu, zaściankowości, ksenofobii i poczucia dziejowej misji,
                haseł poloncentrycznych i hurrapatriotycznych emocji (z obszernego
                dwukolumnowego artykułu A. Kwaśniewskiego na łamach Gazety Wyborczej z 1 lipca
                1996). Jako prezydent RP działa dla przyspieszenia przyjęcia przez Sejm ustawy
                o zwrocie mienia wyznaniowym gminom żydowskim, co uczyniłoby ze Związku Gmin
                Żydowskich największego finansistę w Polsce. W lipcu 1996 r. podczas spotkania
                z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku Kwaśniewski
                przyobiecał szybki zwrot mienia Żydom. Pro-żydowska tendencyjność prezydenta
                Kwaśniewskiego spowodowała ostry protest prezesa Kongresu Polonii
                Amerykańskiej, Edwarda Moskala, który 10 maja 1996 r. wystosował list do
                Kwaśniewskiego krytykując to, że: Brak stanowczości w działaniach rządu
                polskiego, a także ewidentne błędy urzędników państwowych powodują, że Żydzi
                pozwalają sobie na coraz więcej i coraz więcej uzyskują. Kwaśniewski odrzucił
                krytyczne uwagi Moskala, popierając żydowskie racje. Między innymi podtrzymał
                dążenie do jak najszybszego zwrotu mienia dla gmin żydowskich oraz wystąpił
                w obronie krytykowanych przez prezesa Moskala przeprosin wobec Żydów m.in.
                za tzw. pogrom kielecki, wystosowanych przez ministra Rosatiego w imieniu
                narodu polskiego. Sekretarz stanu Marek Siwiec występując na konferencji
                prasowej w imieniu prezydenta Kwaśniewskiego stwierdził, że: Polska
                i społeczeństwo polskie powinny przeprosić za to, co było niegodziwe w historii
                Polaków i Żydów po II wojnie światowej. Postawę Kwaśniewskiego dobrze
                ilustrowała jego reakcja na dokonaną przez Izraelczyków masakrę 102
                Palestyńczyków w Kanie Galilejskiej. Prezydent RP skomentował barbarzyńską
                napaść słowami, iż jest to chyba zbyt duży koszt uporządkowania stosunków
                między dwoma krajami. Tylko tyle. Rzeczywiście - komentarz
                godny "Europejczyka". W 1995 roku Kwaśniewski należał do pierwszych polskich
                polityków, którzy wystąpili z publicznym potępieniem kilku zdań księdza prałata
                Henryka Jankowskiego, dziś jak wiadomo spreparowanych przez Gazetę Wyborczą.
                Równocześnie zaś nie zareagował ani słowem na prowokacyjne antypolskie
                wystąpienie laureata Nagrody Nobla, żydowskiego pisarza Elie Wiesela,
                wygłoszone 7 lipca br. podczas oficjalnych uroczystości w Kielcach w obecności
                premiera RP, w tym skrajne uogólnienia "o polskiej nienawiści" (a skrytykował
                je np. Szymon Wiesenthal oraz przewodniczący Forum Żydowskiego Stanisław
                Krajewski). Pobyt Kwaśniewskiego w Stanach Zjednoczonych stał się kolejnym
                potwierdzeniem jego pro-żydowskiej tendencyjności i konsekwentnych zabiegów
                o polityczne poparcie międzynarodowego lobby żydowskiego. W tym samym czasie,
                gdy widać było brak starań o rozmowy z rzeczywiście reprezentatywnymi
                przedstawicielami Polonii w Stanach Zjednoczonych, prezydent Kwaśniewski
                poświęcił maksimum uwagi na kolejne spotkania z najbardziej wpływowymi
                przedstawicielami lobby żydowskiego w USA. Odwiedził m.in. znane
                z "polakożerstwa" redakcje zdominowanych przez Żydów gazet: New York Timesa
                i Washington Post, odbył rozmowy z radą Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie
                i spotkał się z przedstawicielami 56 największych organizacji żydowskich
                w Stanach Zjednoczonych. Zyskał ich maksymalną aprobatę po dłuższych
                rozmowach "za zamkniętymi drzwiami". Jako działacz PZPR i SdRP oraz jako
                prezydent RP Kwaśniewski ani razu nie przeciwstawił się antypolskiej nagonce
                ze strony kół żydowskich. Nie przynosi dzisiejszym Polakom chluby to,
                że najważniejsze stanowisko w państwie polskim piastuje polityk typu Aleksandra
                Kwaśniewskiego. Polityk niedokształcony, o mało co magister, niejednokrotnie
                publicznie rozmijający się z prawdą i nie mający głębokiego poczucia więzi
                z najlepszymi tradycjami historii Polski. Działacz, u którego miejsce programu
                i wielkich idei zastąpił doraźny instrumentalizm i cynicznie stosowana
                socjotechnika władzy.

                Ufff !!! Nareszcie koniec, ale tylko na tym forum. O tej postaci można napisać
                książkę i to nawet opasłą i nie dla "kasy". Napisać po prostu ku potomnym.








    • Gość: Ryba Sam mącił wodę w sprawie Rywina a teraz Orlenu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 16:13
      Rola pana A.K. jest w obydwu aferach niejasna ale on wciąż się w tych mętnych
      wodach pojawia.
      • Gość: blondi Re: Sam mącił wodę w sprawie Rywina a teraz Orlen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 16:16
        To nie mętna woda, Oluś się pomylił to BAGNO które powoli, powoli go wciąga!
    • Gość: FILIP Re: Kwaśniewski zapomnial, ze czasy komunistyczneg IP: *.telia.com 20.10.04, 16:19
      zastraszenia, leki i katorgii juz dawno minely.Pelzajacy postkomunistyczny
      prezydent nie tylko musi odejsc- ale musi poniesc odpowiedzialnosc za 10 lat
      destabilizacji naszej ojczyzny. W dalszym ciagu dziala zasada " Kija i
      marchewki". ( zasada Sowietyzowanych Polakow)
    • tow1sekr Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją 20.10.04, 16:19
      Rumiany Nierób z Pałacu, komunistyczny kacyk z pzpr razem z don leszkiem
      millerone (agentem z sb, pożyczkobiorcą moskiewskim) odpowiada za aferę rywina
      a teraz za skandal w Orlenie. Rumiany Nierób z Pałacu wraz z don leszkiem
      powinni trafić pod Trybunał Stanu. Instytucję "Prezydenta" w Polsce należy
      zlikwidować, Polski nie stać na utrzymywanie takiego "drogiego" darmozjada.
    • doro6 czy tak jak Lukaszenko, jak Kuczma , jak Putin ? 20.10.04, 16:20
      Przyznam, że nie przeczytalem artykulu, bo jakie znaczenie moga miec szczegoly
      dla raczej malo konkretnej osoby bohatera notatki, ale skojarzenie nasuwa sie
      silne. Caly "nasz oboz" postkomunistyczny chce walczyc z opozycja. Na szczescie
      sa jeszcze kraje poza obozem.
    • Gość: andrejs Re: Kwaśniewski podejmuje walkę z opozycją IP: *.pap / 217.153.186.* 20.10.04, 16:24
      Prezudent kwaŚniewski sam jest mętny od początku jego drogi do Pałacu
      Prezydenckiego (wykształcenie), akcje Polisy, wezwanie Millera do dymisji,
      ogłaszanie terminu wczesniejszych wyborów. nazbierało się tego. Natomiast
      nawoływanie opozycji do głosowania za rządem Belki jest po prostu ratowaniem
      układu SLD, stołków kolesiów, przedłużaniem psucia państwa polskiego. Prezydent
      sam trwa na urzędzie, specjalnie nic nie robi i po prostu czeka na przejście do
      historii.
    • Gość: Kwaśny Pełzająca kontrrewolucja - to już było kiedyś !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 16:31
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka