51pdeta
04.01.11, 19:02
Witajcie ! Długo mnie nie było.W międzyczasie zaliczyłam szpitali tam niemiłe zaskoczenie . Dla przypomnienia od 3 lat jestem na minusie po drugiej terapii,zdiagnozowana w 1998 roku,zarażona nie wiadomo od kiedy. W ubiegłym 2009 roku stwierdzone żylaki przełyku ( mimo minusa od 2 lat) ,na "wypisie "marskość . W tym roku doszła przepuklina przełyku i dostałam ochrzan od lekarza , że z moim schorzeniem powinnam być przynajmniej 1 na 2 mies. w kontroli. Powiedział mi ,że zostało mmi 5-6 lat,na to ja -przecież mam minusa i od 4 lat wyniki wszystkie w normie. Na co On "Ja mogę pani pokazać dziesiątki pacjentów z dobrymi wynikami i z minusem, którzy po latach przychodzą z rakiem lub marskością do przeszczepu" Podobno wirus zrobił co miał zrobić ,a po latach "wychodzą" efekty.Jak to w końcu jest ? Muślałam ,że mam to już z głowy !? Za parę dni jadę po wynik z "ilościówki"-wiem,że będzie dobrze,ale trochę się martwię. Znajomi nie mają takich powikłań.