oleg3
30.10.19, 09:01
"Przeciwniczki i przeciwnicy żeńskich końcówek, taka propozycja. Nie używajcie ich. Po prostu. Chcecie być panią dziennikarz czy panem pielęgniarką - luz. Mogę tak do Was mówić. Ale dajcie i nam prawo do wyboru formy. I zabiegania o nasz komfort. Bez drwin, pouczeń i fochów. Ok?" – napisała na Twitterze Barbara Nowacka.
Przytomnie odpowiedziała jej Agnieszka Gozdyra (Polsat News).
"W tym przypadku 'prawo do wyboru formy' oznacza próbę narzucenia innym, by mówili do pani, która tego wymaga 'marszałkini' lub 'gościni'. Tymczasem ten ktoś może tego nie chcieć. Każda z pań może mówić o sobie, jak uważa, ale nie powinna wymagać tego od innych" – podkreśliła dziennikarka. Jak dodała, "nie da się ustawą ani rozporządzeniem sprawić, że wszyscy ludzie zaakceptują formy 'gościni' czy 'adiunktka'. "Język jest procesem.
dorzeczy.pl/kraj/118875/dziennikarka-polsat-news-podpadla-feministkom-mnie-niczego-nie-wyprano.html
W przestrzeni publicznej pojawił się nowe "prawo". "Prawo do wyboru formy" oznaczające faktycznie nałożenie kagańca. Lewica nieustannie poszerza katalog praw.