Dodaj do ulubionych

Kamienna Góra dwa razy

28.01.20, 15:36
W ostatniej dobie. Drogowa katastrofa i mord.

A ja?

Doświadczenie ONYCH. Być może już to opowiadałem, kiedyś, dawno temu. Teraz potrzeba. Ponawiam:

Oni

1948, Kamienna Góra

Mam sześć lat – i za sobą całe miesiące spędzane w samotności na
śmietnikach, w opuszczonych domach.
Schody z połamanymi balustradami, obnażone przewody elektryczne,
rury kanalizacyjne - domy ukazywały mi swoje wnętrzności,
spod płatów zerwanej tapety, spod odbitego tynku -
obnażone ścięgna i mięśnie konstrukcji.
Trzeszczenie ułamków szyb pod nogami, w pokojach bez drzwi,
w niekończących się amfiladach rozbite piece,
wysypiska sadzy przy przedziurawionych kominach,
zerwane parkiety, wszędzie zetlałe, niemal brunatne strzępy gazet i
zmumifikowane ludzkie ekskrementy.
W jednym z tych domów, wspinając się po resztkach schodów,
chwyciłem za wystający ze ściany przewód - ten dom jeszcze żył,
potrafił się bronić, raził mnie prądem tak silnie, że przez kilka minut
musiałem dochodzić do przytomności.
Huk w kręgosłupie, tak to odczułem.
I zawsze skarby.
Z każdej wyprawy. Książki z ilustracjami, w jednej obrazek:
jeż niesie na kolcach złote jabłko.
Na śmietniskach zwały zlepionych z sobą szklanych negatywów,
rozlepiałem je i oglądałem kolejno pod słońce, pocztówki, listy,
powiązane sznurkami, tasiemkami, wstążkami, wyjmowałem niektóre z nich
i czytałem, udawałem, że ktoś wysłał je do mnie. Może matka.

Okruchy pozostałe po życiu innych ludzi, już nieobecnych. Kolaż
doświadczeń, zetknięć, wrażeń przyjmowanych, ale nie rozumianych.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka