modrooczka
17.12.12, 15:26
Co jakiś czas mi się przypomina i znów się złoszczę. Czy nie wydaje Wam się dziwne, że w konkursie, w którym jest do wygrania jakaś konkretna książka trzeba odpowiedzieć na pytania, dotyczące jej treści? Jeśli chcę mieć tę książkę to prawdopodobnie jeszcze jej nie mam. Jeśli jej nie mam to po pobieżnym przejrzeniu w księgarni prawdopodobnie nie wiem, kto miał żółte guziki i jak się nazywała ciocia Fredzi. Czyli trzeba lecieć do księgarni, zadekować się za półką (w bibliotece zazwyczaj jeszcze nie ma książek konkursowych), wyczytać wszystkie ciocie i guziki i wtedy wziąć udział? Nie rozumiem tej logiki prawdę mówiąc. Oczywiście nie wszystkie konkursy są takie i chwała im za to.