Dodaj do ulubionych

Jacek Kuroń (1934-2004)

IP: *.dip.t-dialin.net 30.10.04, 00:56
Cyniczny gracz.
Obserwuj wątek
    • vicehrabia Re: Jacek Kuroń (1934-2004) 30.10.04, 09:15
      Gość portalu: Bianca napisał(a):

      > Cyniczny gracz.

      No cóż... Z pewnego punktu
      widzenia można było tak
      Śp. Pana Kuronia odbierać...

      Tak na przykład widziała Go
      moczarowska propaganda
      Stowarzyszenie 'Grunwald'
      i wielu innych zrzeszonych
      pod tymi samymi
      sztandarami.
    • yossarian18 Re: Jacek Kuroń (1934-2004)-bożek lewaków 30.10.04, 14:20
      Wałkujemy Kuronia
      Dwóch Zmarłych

      Wróciłem właśnie z Kalisza, gdzie brałem udział w seminarium poświęconym śp.
      ks. Michałowi Poradowskiemu w pierwszą rocznicę Jego zgonu, gdy dowiedziałem
      się o śmierci Jacka Kuronia.


      Od razu przypomniałem sobie początek poematu p.Wandy Sieradzkiej `Pamięć'
      poświęconego właśnie ks. Poradowskiemu:

      Jak to jest?

      Umiera wielki człowiek tak

      Jakby był mały

      Garstka ludzi Go żegna

      Nie tłumy

      I milczą honorowe salwy

      Zastrzeżone dla miernot

      (polityk, artysta, mąż stanu)

      Ale te słowa nie pasują do osób

      Wszystko już skundlało

      Odchodzą wielcy

      Panoszą się... karły

      (Hmmm... Czy Stalin był `miernotą'?)

      Ks. Michał Poradowski służył w Narodowych Siłach Zbrojnych - z której to racji
      znalazł się na liście osób gorąco poszukiwanych przez zarówno UB, jak i NKWD.
      Uciekł więc do Paryża, gdzie w ciągu trzech lat zrobił trzy doktoraty (!) - i
      znów uciekł z ogarniętej lewicowością Europy do Ameryki Łacińskiej.

      Wkrótce miał się przekonać, że trafił z deszczu pod rynnę.

      W Ameryce Łacińskiej szalała właśnie `teologia wyzwolenia', a w Chile - po
      pewnym czasie względnego spokoju - objęli władze chadecy będący lewakami w
      stylu p. Piotra Ikonowicza. Po następnych wyborach władzę objął (z poparciem
      socjalistów i chadeków właśnie) socjalista, Zbawiciel Allende - trzeba jednak
      pamiętać, że program i działalność Chilijskiej Partii Socjalistycznej był taki,
      że komuniści ze Związku Sowieckiego błagali ich, by nie robili tak daleko
      posuniętych eksperymentów...

      Nic z tego. Piekłoszczyk Allende przyjaciół znalazł w Chinach z epoki
      `rewolucji kulturalnej' i na Kubie.

      I eksperymentował.

      Ks. Poradowski zajął się więc jedyną rzeczą, jaką mógł: demaskował marksizm i
      `teologię wyzwolenia' na wszelkie sposoby, na setkach konferencyj i wykładów -
      ale przede wszystkim pisał. Pisał po hiszpańsku - ale też po angielsku,
      portugalsku, czasem tylko po polsku. W odróżnieniu od prawdziwego giganta
      myśli, jakim był Mikołaj Gómez Dávila, nie zamknął się w Wieży z Kości
      Słoniowej - lecz działał wśród ludzi, starając się naprawić ten świat.

      Spotkała Go i nagroda: został wyrzucony z klasztoru, w którym mieszkał, a
      postępowy biskup kazał Mu opuścić Chile - pod pretekstem, że gdyby zachorował
      lub umarł, Kościół nie będzie miał pieniędzy na pogrzeb. Ks. Poradowski kupił
      używany samochód, zaczął pracować jako taksówkarz, zapisał się do Związku
      Zawodowego Taksówkarzy - i przedstawił papiery, że Związek w razie czego
      pokrywa te koszty... Pozwolono Mu zostać w Chile - ale odebrano prawo
      odprawiania mszy. Więc woził pasażerów - a w wolnych chwilach pisał. Nadal
      niestrudzenie demaskował socjalizm i komunizm, wskazując na ich nieuchronne
      konsekwencje.

      Nie wiadomo, ile z Jego pism i książek dotarło do świadomości katolików
      stanowiących większość ludności Chile. W każdym razie, gdy socjalistyczne
      eksperymenty Allendego rozłożyły Chile ostatecznie, nawet chadecja w
      Parlamencie zagłosowała za apelem wzywającym Prezydenta do zrzeczenia się
      urzędu; gdy ten odmówił i junta wojskowa zrobiła zamach stanu - ks. Poradowski
      od razu stanął po właściwej stronie: po stronie wyzwolicieli spod władzy
      tyrańskiego reżymu. I znów nie wiemy, na ile Jego działalność spowodowała, że
      już po roku większość Chilijczyków opowiedziała się za juntą i p. Generałem -
      co miało trwać 17 lat, aż do 1989 roku, kiedy po raz kolejny poddał się
      referendum i uzyskał tylko 48,4% głosów.

      I zrezygnował.

      Po paru latach obserwowania, jak Chile mozolnie powraca na drogę socjalizmu,
      ks. Poradowski w wieku 80 lat wrócił do Ojczyzny, gdzie jeszcze przez 10 lat,
      mimo choroby, pracował i pisał.

      Co jedynie ważne: pisał, popierając słuszną sprawę. Nie dbał o poparcie tłumów,
      ośmielał się mówić rzeczy bardzo niepopularne. Był Wielkim Człowiekiem.

      * * *

      Jego przeciwieństwem był Jacek Kuroń.

      W młodości miał przekonania lewicowe (co jest przypadłością dość powszechną) -
      które wcielał w życie w ramach postępowego reżymu bierutowskiego. Jednak po
      `odwilży' poszedł znacznie dalej w niewłaściwym kierunku: wymyślił `drużyny
      walterowskie', w których bohaterstwo polegało na sypianiu różnych płci w tych
      samych namiotach (jeszcze wtedy nie był dość postępowy, by propagować `wolność'
      dla homosiów). Niestety reżym nie tylko nie okazał się dostatecznie postępowy,
      ale w czasach Gomułki zaczął podobnie `postępową' działalność tępić. Jacek
      Kuroń nabrał wtedy (słusznych!) podejrzeń, że hasło `kobiety na traktory' nie
      ma służyć równouprawnieniu kobiet, lecz uzyskaniu tańszej siły roboczej.

      Wdał się więc w walkę z ówczesnym ustrojem - mając przy tym oparcie w tzw.
      różowej kanapie - czyli prawdziwych socjalistach wewnątrz PZPR. Parę razy
      jednak przekroczył dopuszczalne wówczas granice - i lądował w więzieniach. Za
      odchylenie lewicowe, trockistowskie (co nie znaczy, że ślepo słuchał nauk
      piekłoszczyka Lejby Bronsteina). Czyli: domagał się, by w Polsce było jeszcze
      gorzej. Np. tak jak w Chile pod rządami Zbawiciela Allende...

      Po OH zapisał się do ZHP, po ZMP do ZMS, po PZPR do ROAD (potem: UD), po ZSRS
      do UE - za każdym razem chcąc robić `nowy lepszy socjalizm'. Stałość poglądów -
      rzecz cenna.

      Najważniejsze jednak w Jego ocenie jest to, że zawsze głosił hasła, które
      podobały się tłumowi i mogły cieszyć się poparciem `postępowej inteligencji' na
      Zachodzie. Nawrócił nawet na prawdziwy socjalizm p. Aleksandra Kwaśniewskiego -
      który już jako Prezydent przypiął Mu do jeansowego mundurka Order Orła
      Białego.

      Jego dorobek pisarski jest bardzo podobny do dorobku ks. Poradowskiego -
      oczywiście tylko ze względu na objętość. Bo treści są miałkie i niewiele
      odbiegają od papki, którą zalewa nas co dzień prasa. Dlatego właśnie był
      popularny - mówił to, co już wszyscy po sto razy słyszeli. Gdyby dziś zapytać
      fanatycznego wielbiciela Kuronia: `Co właściwie Jacek napisał?' - to w 99%
      wypadków nie uzyskałoby się żadnej odpowiedzi.

      Również ode mnie, choć sporo Jego tekstów miałem w rękach. Nic. Zero. Nie,
      pozostała mi w pamięci fraza z `Memoriału' (popełnionego w 1965 r. wspólnie z
      p. prof. Karolem Modzelewskim; co ciekawe, I sekretarz PZPR na Uniwersytecie
      Warszawskim pozwalał zainteresowanym - w tym i mnie, choć byłem wtedy
      zawieszony - ten `Memoriał' czytać pod swoim bacznym okiem), iż jak studenci
      staną murem, wsparci przez robotników i chłopów, `to czołgi sowieckie nie
      przejdą'.

      Przeszłyby, przeszły... Na szczęście obydwaj Towarzysze nie zostali
      wysłuchani.

      Po oddaniu przez bezpiekę władzy `Solidarności' Jacek Kuroń pod wpływem swych
      kolegów pragnących się bogacić przez kilka lat popierał prywatyzację i `wolny
      rynek' (`Buduję kapitalizm, by być w nim socjaldemokratą'). Jestem - znając
      Jacka - absolutnie pewny, że On nie zmienił poglądów - po prostu dał się im
      oszukać: przekonali Go, że dzięki temu więcej dóbr będzie do podziału między
      biednych, a słynne zupki będą gęstsze. Żałuję, że zamiast walczyć z Nim wtedy
      politycznie, nie spróbowałem poświęcić dwóch wieczorów na przekonanie Go -
      przeżywał wtedy okres otwartości. Szanse małe - ale można było próbować (jeśli
      umiało się pić dużo alkoholu...). Zamiast tego atakowaliśmy Go - czasem
      niesłusznie - za poczynania Unii Demokratycznej, a nie Jego własne...

      Gdy koncepcja `wolnego rynku sterowanego przez nowych, lepszych towarzyszy'
      poniosła widoczne fiasko, nie zadał sobie trudu zastanowienia się, co było tego
      przyczyną - lecz z ulgą powrócił do lewicowych koncepcyj. Publikował je
      wszędzie, gdzie mógł - także w `TRYBUNIE', o co zresztą nie mam do Niego
      najmniejszych pretensyj.

      Mam natomiast pretensje, że niejako własną piersią bronił zdemaskowanych w 1992
      roku tajnych współpracowników bezpieki, walcząc o nich jak kura o swoje
      kurczęta. To właśnie ta postawa jest przesłanką do przypuszczenia, że
      • yossarian18 Re: Jacek Kuroń (1934-2004)-bożek lewaków 30.10.04, 14:21
        Mam natomiast pretensje, że niejako własną piersią bronił zdemaskowanych w 1992
        roku tajnych współpracowników bezpieki, walcząc o nich jak kura o swoje
        kurczęta. To właśnie ta postawa jest przesłanką do przypuszczenia, że On sam
        był TW. Ale niekoniecznie: Jacek był o tyle wielki, że mógł to robić
        bezinteresownie! W imię chrześcijańskiego wybaczania grzechów. Trzeba być
        ostrożnym w podejrzeniach. Gdy PŚ w `Rzeczpospolitej' pisze: `Adres i telefon
        Kuroniów wykrzykiwali wszyscy, których SB zgarniała na ulicy za udział w
        demonstracji, rozdawanie ulotek, kolportowanie opozycyjnej bibuły' - to nie
        zadaje sobie pytania: dlaczego SB tego telefonu nie wyłączyła (lub nie zabrała -
        o telefon było wtedy bardzo trudno!); naiwny powie: `Bo współpracował',
        znawca: `Bo SB chciała znać nazwiska tych, co do Niego telefonują'... Ja wiem,
        że Jacek współpracował z lewicowymi PZPR-owcami - w czym nie ma nic złego -
        natomiast nie wierzę, że był agentem bezpieki.

        Pod koniec życia jeszcze bardziej zlewicowiał, idąc w ślady niejakiego Jana
        Pawła Sartre'a (dla młodzieży: znany w `postępowych' kręgach pisarz francuski,
        komunista; na starość został trockistą). Jacek zaczął popierać jakichś
        antyglobalistów i wszelką lewicową swołocz. Potraktujmy to litościwie.

        * * *

        Powstaje pytanie zasadnicze.

        Prace ks. Michała Poradowskiego, słuszne (może nie zawsze) nie są znane - ale
        prace Jacka Kuronia też de facto nie są znane! Ks. Poradowski w ogóle nie
        funkcjonuje w obiegu, absolwenci szkół wyższych - także akademij teologicznych -
        na nazwisko `Poradowski' pytają ze zdumieniem: `Kto?!?'. Natomiast Kuronia -
        znają.

        To pytanie brzmi: CO właściwie, poza wygadywaniem albo banałów, albo bzdur - i
        (mimowolnym) szkodzeniu Polsce przez całe Swoje życie - uczynił Jacek Kuroń, że
        nie tylko chwaliła Go lewica, ale tzw. centroprawica w ławach sejmowych na
        wieść o Jego śmierci zaczęła odmawiać: `Wieczne odpoczywanie...'.

        A zapewne jacyś `postępowi księża' odprawią za Jego - ateusza - duszę Mszę
        świętą. Z pompą i paradą.

        Cóż, odprawiono Piłsudskiemu - to czemu nie Kuroniowi? Co prawda tow. `Ziuk'
        pod koniec życia zaczął, odwrotnie: lewicowe idee odrzucać, a dawnych
        towarzyszy lokować w kazamatach. Pozostał jednak, jak przystało na socjalistę,
        ateistą (formalnie był protestantem; na luteranizm przeszedł, by móc zawrzeć
        powtórny ślub). Ale: dlaczego nie można odprawiać mszy za dusze ateistów?

        Ciekawe tylko, co by na to powiedzieli: Piłsudski, który do końca konsekwentnie
        nie zgodził się na przyjęcie kapłana z Ostatnim Namaszczeniem, i Kuroń?

        Na pogrzebie ks. Poradowskiego było kilkadziesiąt osób. Na mszy (łacińskiej) w
        pierwszą rocznicę Jego śmierci była Rodzina i paru UPR-owców. Doskonale
        wiedzących, o co walczył.

        Na pogrzebie Jacka będą tłumy. Nie takie, jak na pogrzebie Stalina - ale będą.

        Jacek cenił szczerość. Zwalczał obłudę i zakłamanie. Jest to jedyny hołd, jaki
        możemy Mu złożyć.

        Janusz Korwin Mikke

        nczas, 2004-06-26, 26 (736)
    • q_vw Re: Jacek Kuroń (1934-2004) 30.10.04, 14:31
      jak trzeba byc biednym i zakompleksionym, jak trzeba życ nienawiścią, by atakowac kogoś takiego jak Kuroń. Znałem jacka Kuronia, ludzie którzy go poznali daliby się za niego pociąć. Wiecie dlaczego ? Było normalnym, dobrym człowiekiem, w każdym widział istotę ludzką i nie odpłacał nienawiścią za nienawiść. Bianca, jak możesz pisać, że był cynicznym graczem... dowody na taka teorię. Z kolei ktoś tutaj "dziekuje" Kuroniowi za bezrobocie i głodne dzieci... Co, nasłuchało się Leppera z Giertychem ?! Akurat Kuroń był człowiekiem, który rozbudowywał w Polsce system osłony socjalnej dla najuboższych i najmniej zaradnych, wystarczy rozejrzeć się i popytać... Obrzucać błotem jest łatwo. Kurowniowi zarzuca się wiele, zwykle robią to ludzie, którzy za komuny ani dnia nie zaryzykowali dla wolnej Polski, dla demokracji, którzy ani przez moment nie zdjęli ciepłych papuci i nie bronili bitych robotników... Dzis na Kuronia plują ludzie spod znaku "grunwaldu", niewyzyci narodowcy i inni. Mam tylko pytanie, gdzie byli Ci, którzy dziś czynia Kuroniowi zarzuty ? Siedzieli z nim w więzieniach, byli razem z Nim bici, siedzieli w jednej celi, kiedy umierała Jego żona ? Zacytuję jego przecinikom słowa "najdumniejszej z pieśni" Legionów Piłsudskiego, której słowa skierowane były do Tych, którzy na fronach za Polske nie walczyli, ale atakowali legionistów "...j...ł Was pies...". Pozdrawiam.
      • q_vw Re: Jacek Kuroń (1934-2004) 30.10.04, 23:46
        Zbysiu, kiedys uczono, wiem, dawne czasy, że jesli nie masz nic do powiedzenia, to sie nie odzywasz, zastosuj się do tego, prosze uprzejmie. Proponuję wrócić do szkoły i poczytać o polskiej historii, tam jest miejsce dla Jacka Kuronia zapewnione, a tymczasem idź do biblioteki i poproś pania bibliotekarkę o książkę Kuronia "Wiara i wina" oraz kilka innych o ostatnich 50 latach polskiej historii. Życzę sukcesów w nadrabianiu wiedzy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka