d_nutka
01.05.02, 21:25
Czy grupa ludzi nieznanych sobie może stać się wspólnotą, „domem”, punktem
odniesienia?
Z mojej krótkiej jeszcze bytności na forum przekonałam się, że czegoś takiego
szukamy.
Szukamy namiastki pewnej wspólnoty, bo dotychczasowe się rozsypały lub ich
nigdy nie było.
Mam na myśli wspólnoty, które przez stulecia były ostoją człowieka. Świat
współczesny ze swoim pędem do nieograniczonego rozwoju niszczy lub już
zniszczył znane nam wspólnoty takie jak: religijne, polityczne, rodzinne,
sąsiedzkie, zawodowe, współpracownicze, współklasowe itp. itd.
Człowiek jednak ze swej natury jest istotą stadną z jednej strony, a
indywidualną z drugiej.
Te dwie skrajne potrzeby współczesny świat nie jest w stanie zapewnić bez
naszego współudziału.
Szukamy więc dróg wyjścia. Współczesna technika daje takie możliwości i
internet właśnie może pomóc ludziom w stworzeniu innych, ale niekoniecznie
mniej znaczących więzi.
Myślę, że my wszyscy uczestnicy tego FORUM świadomie lub mniej świadomie tego
oczekujemy.
Tylko czy musimy przenosić złe nawyki ze świata realu w tworzący się świat
więzi internetowych? To co ostatnio dzieje się na forum nie nastraja zbyt
optymistycznie.
Czy tu też musimy przenosić antagonizmy wynikające ze sztucznych podziałów z
realu?
Przecież tylko tu mamy możliwość występowania indywidualnie i kreowania siebie
według własnych oczekiwań i możliwości. Jest to jedyna i niepowtarzalna
możliwość.
A przecież jest w nas ciche oczekiwanie, że właśnie tu, na forum, będzie
inaczej, przyjaźniej, bezpieczniej. Może to tylko ja tak myślę i ja tego
oczekuję?
Jeszcze tyle może być przed nami miłych spotkań, wymiany myśli, wzajemnego
ubogacania, poszerzania horyzontów i wiedzy.
Czy Wam drodzy forumowicze tego nie żal? Nie jest żal niespełnionych oczekiwań?
Mnie jest żal!
LIMAKU
Perło
Miriam
i inni
Chętnie z wami porozmawiam, ale tu, na forum.
Przyjaźnie pozdrawiam
d_nutka