Dodaj do ulubionych

Świadkowie Jehowy

IP: *.pl 07.05.02, 00:30
Co sądziecie o ŚJ? Czy istnieje jeszcze coś takiego jak tolerancja wobec
innowierców?
Obserwuj wątek
      • nurni Re: Świadkowie Jehowy 09.05.02, 00:53
        Gość portalu: TomekMX napisał(a):

        > W tym kraju nie ma tolerancji dla nikogo... zwlaszcza
        > gdy zapowiada 26-ty koniec swiata na najblizszy miesiac....

        kiedy nascie lat temu
        prowadzołem prywatną krucjatę przeciw SJ
        naliczyłem tylko 18 przypadków

        od lat już nie jestem w temacie
        może co sie zmieniło

        jednakowoż od jakiegoś świadka tu na forum
        nic sie nie dowiemy
        zakaz mają szperania w necie

        mój "zbrodniczy" "pedofilny" Kościół
        jeszcze/?/ mi sieci nie broni
        mogę fruwać do woli

        nurni

        przy okazji
        któś wie jak z paska wyrzucić
        te dialery!!!!
        smile))
    • chalwa Re: Świadkowie Jehowy 08.05.02, 23:54
      Ok, zgadzam się ale coś mnie zaciekawiło. Rozmawiałam na temat tolerancji z
      moimi znajomymi i okazało się, że (wg nich) nie tolerują SJ, ale nie mają nic
      do Zielonoświątkowców. Na pytanie dlaczego tak jest odpowiedzieli, że o tych
      drugich nic nie wiedzą. Dlaczego tolerujemy to z czym nie musimy się borykać?
      Czy tolerancja jest już martwym słowem? Z moich obserwacji wynika, że
      tolerujemy homoseksualistów w zupełności dopóki taki nie chce się zaprzyjaźnić
      z naszą córką itp. O czym to świadczy?
      • Gość: wild Re: Świadkowie Jehowy IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 09.05.02, 00:05
        chalwa napisał(a):

        > Ok, zgadzam się ale coś mnie zaciekawiło. Rozmawiałam na temat tolerancji z
        > moimi znajomymi i okazało się, że (wg nich) nie tolerują SJ, ale nie mają nic
        > do Zielonoświątkowców. Na pytanie dlaczego tak jest odpowiedzieli, że o tych
        > drugich nic nie wiedzą. Dlaczego tolerujemy to z czym nie musimy się borykać?
        > Czy tolerancja jest już martwym słowem? Z moich obserwacji wynika, że
        > tolerujemy homoseksualistów w zupełności dopóki taki nie chce się zaprzyjaźnić
        > z naszą córką itp. O czym to świadczy?

        a ja toleruje np. nazioli dopóki oni niechodzą do mojego domu smile) o czym to świadczy?? o moim guscie! smile z innych tolerancji np. nietoleruje salcesonu! antysalcesionista

        PS. a tolerujesz akwizytorów dywanów?? wink
      • eliot Re: Świadkowie Jehowy 09.05.02, 10:29
        chalwa napisał(a):
        Z moich obserwacji wynika, że
        > tolerujemy homoseksualistów w zupełności dopóki taki nie chce się zaprzyjaźnić
        > z naszą córką

        Jak corka to w porzadku, gorzej jak z synem...
        Eliot
    • Gość: Hanna Re: Świadkowie Jehowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.02, 02:25
      Może jestem w mniejszości, ale ich toleruję. ŚJ są uczciwymi pracownikami, a
      wielu ludzi dzięki przystąpieniu do tego (kościoła? sekty?) wydobyło się z
      nałogu pijaństwa. Znam przykłady, choć "nawrócenie" jednego członka rodziny
      było czasem tragedią dla jej reszty.
      Kiedyś przeżyłam wielogodzinną podróż w PKS-ie, siedząc obok faceta w moim
      wieku, który nie ustawał w wysiłkach, aby mnie przekonać do ich wiary. Wyciągał
      z torby albumy i tłumaczył mi je cierpliwie, jak dziecku. Tak zgrabnie zbywał
      moje pytania, że rozmowa z nim wreszcie mnie znudziła i zaczęłam czytać
      książkę, ignorując go kompletnie.
      Nie rozumiem ich doktryny, wydaje mi się naiwna i populistyczna. Nie akceptuję
      ich formy nawracania. Jak do naszego domu w sobotę przychodzą cyklicznie ci
      uprzejmi, dziwni ludzie - otwieram drzwi, pozdrawiam ich, po czym dziękuję im
      stanowczo.
      Ale niech sobie będą. Stanowią pewien folklor naszego kraju. I należy zostawić
      ich w spokoju. I tak nie odpowiedzą na jakiekolwiek, nawet najbardziej rozsądne
      zarzuty w WWW.
        • Gość: wild SJ jest chrześcijańska? he wystarczy spytać sie... IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 09.05.02, 07:00
          Gość portalu: Mosze napisał(a):

          > W Jerozolimie co tydzien znajduje sie czlowiek, ktory nagle czuje ze jest kims.
          > Ta sekta SJ jest chrescijanska, bardzo chca wytlumaczyc ze wlasnie oni maja
          > prawdziwa droge!
          > Oni uzywaja imie Pana (jedno z 72 ) co nam jest wzbronione uzywac!
          > Pzdr,
          > Mosze

          Czy ten Świadek uważa Jezusa Chrystusa za Boga? ( zgodzisz sie ze mną że to jest podstawą religii chrześcijanskiej?? ) smile
          • Gość: Mosze Swiadkowie Pana ! IP: *.red.bezeqint.net 09.05.02, 07:36
            Gość portalu: wild napisał(a):

            >
            > Czy ten Świadek uważa Jezusa Chrystusa za Boga? ( zgodzisz sie ze mną że to jes
            > t podstawą religii chrześcijanskiej?? ) smile

            Nie wiem, mysle ze u nich wszystko jest razem....
            U nas nazywaja sie "Swiadkowie Pana" (pisalem juz ze uzywaja imie Pana co jest
            wzbronione uzywac! )
            Biblia byla pisana po heb. tak ze Imie Pana jest pisane otwarte, ale my czytamy
            Pan i tak to tez jest tlumaczone.
            Pzdr,
            Mosze
            • Gość: pollak Re: Swiadkowie Pana ! IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.05.02, 07:52
              Gość portalu: Mosze napisał(a):

              > > Czy ten Świadek uważa Jezusa Chrystusa za Boga? (
              zgodzisz sie ze mną że t
              > o jes
              > > t podstawą religii chrześcijanskiej?? ) smile
              >
              > Nie wiem, mysle ze u nich wszystko jest razem....

              Chyba nie. Jezus dla nich to archanioł o ile dobrze
              pamiętam.

              > U nas nazywaja sie "Swiadkowie Pana" (pisalem juz ze
              uzywaja imie Pana co jest
              > wzbronione uzywac! )
              > Biblia byla pisana po heb. tak ze Imie Pana jest pisane
              otwarte, ale my czytamy
              > Pan i tak to tez jest tlumaczone.
              > Pzdr,
              > Mosze

              A swoją drogą ostatnio puklali do moich drzwi. Ja
              otwieram i mówię "nie dziękuję", a oni "tak od razu?"
              więc ja na to "a co, może najpierw buzi?". wink Nie
              zrozumieli żartu. Ale grzeczni byli.

              Jeśli idzie o ich negatywną cechę, to w rozmowie z kolegą
              (świadkiem lub sympatykiem ich) jest wjazd w każdej
              rozmowie na katoli.
            • wild Świadkowie J. nie są chrześcijanami :) 09.05.02, 09:56
              Gość portalu: Mosze napisał(a):

              > Gość portalu: wild napisał(a):
              >
              > >
              > > Czy ten Świadek uważa Jezusa Chrystusa za Boga? ( zgodzisz sie ze mną że t
              > o jes
              > > t podstawą religii chrześcijanskiej?? ) smile
              >
              > Nie wiem, mysle ze u nich wszystko jest razem....
              > U nas nazywaja sie "Swiadkowie Pana" (pisalem juz ze uzywaja imie Pana co jest
              > wzbronione uzywac! )
              > Biblia byla pisana po heb. tak ze Imie Pana jest pisane otwarte, ale my czytamy
              >
              > Pan i tak to tez jest tlumaczone.
              > Pzdr,
              > Mosze

              czy ktoś używa nazyw, imion, takich czy owakich to dla mnie nie ma znaczenia -
              dla mnie liczy sie kto co robi i co właściwie chce od drugiego bliźniego smile


              pozdrawiam
                • wild o własnie trzeba coś zjeść :) 09.05.02, 10:26
                  Gość portalu: Mosze napisał(a):

                  > wild napisał(a):
                  >
                  > > czy ktoś używa nazyw, imion, takich czy owakich to dla mnie nie ma znaczen
                  > ia -
                  > > dla mnie liczy sie kto co robi i co właściwie chce od drugiego bliźniego :
                  > )
                  > >
                  > >
                  > > pozdrawiam
                  >
                  > ... jak tak bedziesz robic i czuc, caly swiat bedzie Twoj!

                  aż tak głodny nie jestem smile wystarczą mi dwa hamburgery i piwko
    • chaladia Re: Świadkowie Jehowy 09.05.02, 08:06
      W dawnych, dobrych czasach (1989-1992), gdy polski eksport budownictwa
      przynosił jeszcze jakieś korzyści krajowi i expatom miałem przyjemność pracować
      w Sudanie. Już w 1990 roku zaczęły się kłopoty kadrowe, bo złotówka
      systematycznie umacniała się w stosunku do dolara, więc przysyłano nam coraz
      gorszych ludzi. Ponad połowa to byli pijacy, ex-kryminaliści z solidnymi
      wyrokami itp. W tej ponurej zbieraninie wyróżniał się jeden brygadzista
      zbrojarski - niepijący, niekonfliktowy, już nający trochę angielski i chętny,
      by się czegoś nauczyć. Z Murzynami w jego brygadzie też nie było kłopotów, z
      Arabami też nie. Żadnego rasizmu, nawet z nimi siadał i o czymś dyskutował w
      czasie przerw na posiłki, co było rzadkością. Stan idealny? Nie za bardzo. Po
      kilku tygodniach zauważyliśmy, że budowa i camp są pod znacznie ściślejszą
      kontrolą sudańskiej policji politycznej niż zwwykle, a wśród "naszych"
      chrześcijan, animistów i muzułmanów zaczyna panować jakiieś napięcie. Najgorzej
      było wśród zbrojarzy. Jak się temu przyjrzeliśmy - okazało się, że nasz
      brygadzista był ŚJ i prowadził ostrą akcję misyjną wśród swoich podwładnych.
      W kraju, gdzie i bez tego jest wojna religijna wszyztkicj ze wszystkimi!
      Jeszcze trochę, a mielibyśmy "najazd" islamskiej policji na camp, albo bójki na
      tel religijnym wśród pracowników.
      Trzeba było się gościa pozbyć - i okazało się, że to nie takie łatwe, bo miał
      kontrakt i wizę i wcale nie chciał wracć, twierdził że jest wolnym człowiekiem
      i może robić, co chce, skoro z zawodowego punku widzenia to co robi jest bez
      zarzutu. Oczywiście także powodować zagrożenie dla półtorej setki pozostałych
      Białych w Chartumie i ryzyko, że dojdzie do niezłego riotu (o co mu chyba nawet
      w gruncie rzeczy chodziło).
      Oczywiście został odesłany "siłą", tzn. pojechał z dwoma silnymi kolegami,
      którzy lecieli akurat na urlop do domu, a żeby nie rozrabiał i nie protestował
      wlano mu w gardło po przymusem ze 100 g samogonu, co dla nieprzyzwyczajonego,
      do tego odwodnionego organizmu było takim szokem, że przez wszyskie kontrole
      dał się niemal "nieść".
      • Gość: pollak Re: do wierzących wszystkich wiar IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.05.02, 10:54
        Gość portalu: Jondrus napisał(a):

        > Kto jest dla was obrzydliwszym,
        > innowierca czy niewierzący?


        Moim zdaniem bez sensu pytanie. Czy w rozmowie z kimś
        pytam się jaką wiearę wyznaje? Nie ma to znaczenia.
        Równie dorze może to być chrześcijanin, świadek,
        niewierzący. Po czynach się poznaje. Gdyby tak to
        pojmować, to na poadstawie jednego przypadku,
        wystawiałbym opinię o całej grupie. Z każdym można
        porozmawiać, jak ktoś woli to i piwo wypić. Byle trochę
        kultury z obu stron, nie?
    • tyu Świadkowie Jehowy - refleksja 09.05.02, 13:34
      Ze Świadkami miałem bliższy kontakt parę razy w życiu. Pozwoliło mi to
      przyjrzeć się im bliżej. Inne przypadki, np. wręczanie broszurek na ulicy, nie
      miały większego znaczenia.

      Pierwszy - w pracy (trwa zresztą do dziś). Miły starszy pan, "wiedzący swoje",
      ale nie natrętny. Charakterystyczne, że w przypadkach podejrzeń machlojek,
      kradzieży itp - jemu powierzano przeprowadzanie kontroli - dawał PEWNOŚĆ, że
      kontrola zostanie przeprowadzona uczciwie, a "dziura budżetowa" nie wzrośnie.

      Drugi - kiedyś Świadkowie zapukali do moich drzwi (teraz mam domofon).
      Popełniłem błąd i zacząłem ich przekonywać, że na nawrócenie mnie nie mają
      szans. W związku z czym przez następne 2 czy 3 lata miałem regularnie
      dostarczaną lekturę. Bywało, że ją przeglądałem. Bywało nawet, że z czymś tam
      zgadzałem się. Z lektury i rozmów, jakie czasami toczyłem (bo nie były to
      dyskusje, lecz raczej dwa równoległe, nie mieszające się ze sobą monologi)
      wynikło dla mnie, że ich podstawowa doktryna, to:
      1. Niezwykle poważne, drobiazgowe i literalne traktowanie zapisów w Biblii,
      tworzenie na podstawie cytatów z Biblii całych konstrukcji myślowych, którym
      podporządkowują swe życie. Wydaje mi się, że ich podejście do tych spraw jest
      podobne do podejścia Żydów.
      2. Działalność misyjna, której mają obowiązek podporządkować swe życie osobiste.
      KAŻDY wyznawca MUSI chodzić i nawracać.
      3. Składnikiem integralnym doktryny jest osobista uczciwość. Czemu doktryny?
      Ponieważ nagroda w niebie jest jedyną wartością - jest BEZSENSEM ryzykowanie
      jej dla drobnych, przemilających ziemskich korzyści.

      Krótko podsumowując: Świadków można uważać za skrajny odłam protestantyzmu,
      gdzie podstawą jest samodzielne studiowanie Biblii i popdporządkoanie jej
      zapisom całego życia, bardzo ścisła więź ze swą wspólnotą (trochę naśladująca
      życie pierwszych chrześcijan) oraz poczucie misji.
      Poza przypadkami działań natrętnych - poznani przeze mnie Świadkowie byli z
      reguły ludźmi sympatycznymi, pogodnymi. Podstawowy mankament: dyskusja z nimi
      na TE tematy nie miała prawa być dyskusją. Zawsze była nauczaniem - mnie
      oczywiście. Ale - czy przeciętny proboszcz zachowuje się inaczej?
      • wild a jak zachowuje sie komunistyczny misjonarz -Che? 09.05.02, 13:46
        tyu napisał(a):

        > Ze Świadkami miałem bliższy kontakt parę razy w życiu. Pozwoliło mi to
        > przyjrzeć się im bliżej. Inne przypadki, np. wręczanie broszurek na ulicy, nie
        > miały większego znaczenia.
        >
        > Pierwszy - w pracy (trwa zresztą do dziś). Miły starszy pan, "wiedzący swoje",
        > ale nie natrętny. Charakterystyczne, że w przypadkach podejrzeń machlojek,
        > kradzieży itp - jemu powierzano przeprowadzanie kontroli - dawał PEWNOŚĆ, że
        > kontrola zostanie przeprowadzona uczciwie, a "dziura budżetowa" nie wzrośnie.
        >
        > Drugi - kiedyś Świadkowie zapukali do moich drzwi (teraz mam domofon).
        > Popełniłem błąd i zacząłem ich przekonywać, że na nawrócenie mnie nie mają
        > szans. W związku z czym przez następne 2 czy 3 lata miałem regularnie
        > dostarczaną lekturę. Bywało, że ją przeglądałem. Bywało nawet, że z czymś tam
        > zgadzałem się. Z lektury i rozmów, jakie czasami toczyłem (bo nie były to
        > dyskusje, lecz raczej dwa równoległe, nie mieszające się ze sobą monologi)
        > wynikło dla mnie, że ich podstawowa doktryna, to:
        > 1. Niezwykle poważne, drobiazgowe i literalne traktowanie zapisów w Biblii,
        > tworzenie na podstawie cytatów z Biblii całych konstrukcji myślowych, którym
        > podporządkowują swe życie. Wydaje mi się, że ich podejście do tych spraw jest
        > podobne do podejścia Żydów.
        > 2. Działalność misyjna, której mają obowiązek podporządkować swe życie osobiste
        > .
        > KAŻDY wyznawca MUSI chodzić i nawracać.
        > 3. Składnikiem integralnym doktryny jest osobista uczciwość. Czemu doktryny?
        > Ponieważ nagroda w niebie jest jedyną wartością - jest BEZSENSEM ryzykowanie
        > jej dla drobnych, przemilających ziemskich korzyści.
        >
        > Krótko podsumowując: Świadków można uważać za skrajny odłam protestantyzmu,
        > gdzie podstawą jest samodzielne studiowanie Biblii i popdporządkoanie jej
        > zapisom całego życia, bardzo ścisła więź ze swą wspólnotą (trochę naśladująca
        > życie pierwszych chrześcijan) oraz poczucie misji.
        > Poza przypadkami działań natrętnych - poznani przeze mnie Świadkowie byli z
        > reguły ludźmi sympatycznymi, pogodnymi. Podstawowy mankament: dyskusja z nimi
        > na TE tematy nie miała prawa być dyskusją. Zawsze była nauczaniem - mnie
        > oczywiście. Ale - czy przeciętny proboszcz zachowuje się inaczej?


        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=13&wid=866060&aid=866060

        Autor: tyu@poczta.gazeta.pl
        Data: 16-01-2002 20:33

        stalinowsko-trockistowski guevarysta
        tyu

        -------------------------------------------------------------------------

        biorąc pod uwage że przymruże oko na słowo "stalinowski" ( stalinowiec Fidel
        Castro był przeciwny Armii Pracy pomysłu Troskiego i jego ucznia Che - byłego
        ministra przemysłu Kuby )



        morały sekciarza który dorósł już do pięt wyznawcy religii Świadków J.? smile)
        taka to religia pzproistyzmu...
      • Gość: pollak Re: Świadkowie Jehowy - refleksja IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.05.02, 13:58
        tyu napisał(a):

        > 3. Składnikiem integralnym doktryny jest osobista
        uczciwość. Czemu doktryny?
        > Ponieważ nagroda w niebie jest jedyną wartością - jest
        BEZSENSEM ryzykowanie
        > jej dla drobnych, przemilających ziemskich korzyści.

        Stop. Nie w niebie tylko na ziemi. Do nieba ma trafić
        garstka 144 tysięcy plus coś jeszcze wybrańców. Reszta ma
        żyć w raju na ziemi, oczywiście ci którzy nie zginą w
        armagedonie.

        > Krótko podsumowując: Świadków można uważać za skrajny
        odłam protestantyzmu,
        > gdzie podstawą jest samodzielne studiowanie Biblii i
        popdporządkoanie jej
        > zapisom całego życia,

        Nie Biblii a Strażnicy. To taki ichniejszy katechizm.
        www.watchtower.org o ile dobrze pamiętam.

        > bardzo ścisła więź ze swą wspólnotą (trochę naśladująca
        > życie pierwszych chrześcijan) oraz poczucie misji.
        > Poza przypadkami działań natrętnych - poznani przeze
        mnie Świadkowie byli z
        > reguły ludźmi sympatycznymi, pogodnymi.

        Chyba nie dyskutowałeś z nimi poważniej. Chociaż nie ma
        co ukrywać, zagadują bardzo kulturalnie i grzecznie idą
        sobie, gdy nie chcę z nimi rozmawiać (przynajmniej w
        oklicy mojego zamieszkania). Czasami życzą mi wszystkiego
        dobrego.

        Tyu, jak chcesz sobie pogadać trochę o katolach to idź do
        nich. Wysłuchają Cię napewno, pocieszą itp.
        • tyu Re: Świadkowie Jehowy - refleksja 09.05.02, 14:16
          Gość portalu: pollak napisał(a):

          > tyu napisał(a):
          >
          > > 3. Składnikiem integralnym doktryny jest osobista uczciwość. Czemu doktryny?
          > > Ponieważ nagroda w niebie jest jedyną wartością - jest BEZSENSEM ryzykowanie
          > > jej dla drobnych, przemilających ziemskich korzyści.
          >
          > Stop. Nie w niebie tylko na ziemi. Do nieba ma trafić
          > garstka 144 tysięcy plus coś jeszcze wybrańców. Reszta ma
          > żyć w raju na ziemi, oczywiście ci którzy nie zginą w
          > armagedonie.

          Racja. Przyjmuję poprawkę, ale nie zmienia to zasady - motywów ich postępowania.

          > > Krótko podsumowując: Świadków można uważać za skrajny odłam protestantyzmu,
          > > gdzie podstawą jest samodzielne studiowanie Biblii i popdporządkoanie jej
          > > zapisom całego życia,
          >
          > Nie Biblii a Strażnicy. To taki ichniejszy katechizm.
          > <a href="http://www.watchtower.org"target="_blank">www.watchtower.org</a> o ile
          > dobrze pamiętam.

          Owszem, Biblii! "Strażnica", "Przebudźcie się!" itp, to czasopisma, nie święte
          księgi. Liczy się studiowanie Pisma Świętego w oryginale, przemyśliwanie sensu
          poszczególnych cytatów itp. Gazetki MOŻNA sobie czytać TEŻ.

          > > bardzo ścisła więź ze swą wspólnotą (trochę naśladująca
          > > życie pierwszych chrześcijan) oraz poczucie misji.
          > > Poza przypadkami działań natrętnych - poznani przeze
          > > mnie Świadkowie byli z reguły ludźmi sympatycznymi, pogodnymi.
          >
          > Chyba nie dyskutowałeś z nimi poważniej. Chociaż nie ma
          > co ukrywać, zagadują bardzo kulturalnie i grzecznie idą
          > sobie, gdy nie chcę z nimi rozmawiać (przynajmniej w
          > oklicy mojego zamieszkania). Czasami życzą mi wszystkiego
          > dobrego.

          Nie widzę więc sprzeczności z moim opisem.

          > Tyu, jak chcesz sobie pogadać trochę o katolach to idź do
          > nich. Wysłuchają Cię napewno, pocieszą itp.

          Nie tylko o "katolach". Owszem - katolicyzm, to dla nich niemal synonim
          zakłamania i wiary fałszywej. Ale w pamięć zapadła mi konkluzja jednego z
          artykułów - chyba właśnie w "Strażnicy", gdzie autor dochodzi do wniosku, że
          ewangelicy są gorsi. Czemu? Bo mimo, że niegdyś otwarły im się oczy na zło, które
          czynili katolicy - odchodzenie od przykazań, fałsz, gonienie za dobrami ziemskimi
          kosztem duchowych - to później zaczęli robić to samo. A zło czynione świadomie
          jest większe.
          Itd.
          Czy nie ma w tym źdźbła prawdy?
          • Gość: pollak Re: Świadkowie Jehowy - refleksja IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.05.02, 14:35
            tyu napisał(a):

            > Owszem, Biblii! "Strażnica", "Przebudźcie się!" itp, to
            czasopisma, nie święte
            > księgi. Liczy się studiowanie Pisma Świętego w
            oryginale, przemyśliwanie sensu
            > poszczególnych cytatów itp. Gazetki MOŻNA sobie czytać
            TEŻ.

            Owszem NIE! Szukaj w Biblii dat końca swiata itp. Co z
            rokiem 1914, 1975? Gdzie o tym w Biblii. Tak wyliczyli
            prezes/prezesi Strażnicy w Brooklinie. A koniec przyjdzie
            jak złodziej.

            > > Tyu, jak chcesz sobie pogadać trochę o katolach to
            idź do
            > > nich. Wysłuchają Cię napewno, pocieszą itp.
            >
            > Nie tylko o "katolach". Owszem - katolicyzm, to dla
            nich niemal synonim
            > zakłamania i wiary fałszywej. Ale w pamięć zapadła mi
            konkluzja jednego z
            > artykułów - chyba właśnie w "Strażnicy", gdzie autor
            dochodzi do wniosku, że
            > ewangelicy są gorsi. Czemu? Bo mimo, że niegdyś otwarły
            im się oczy na zło, które
            > czynili katolicy - odchodzenie od przykazań, fałsz,
            gonienie za dobrami ziemski
            > mi
            > kosztem duchowych - to później zaczęli robić to samo. A
            zło czynione świadomie
            > jest większe.
            > Itd.
            > Czy nie ma w tym źdźbła prawdy?

            Kościoła nie przemogą bramy piekieł. Pozatym uogólnienia
            nie są dobrą rzeczą. Faktem jest, że wśród katolickich
            księży to uliczniki, niestety. Ale tacy byli przecież
            wśród apostołów już. Trza cich tylko odpowiednio
            "odciąć".
                • Gość: Jondrus Re: Świadkowie Jehowy - refleksja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.05.02, 14:52
                  Tu widzę wspomniane przez Tyu ,przy cytowaniu ŚJ, zakłamanie.
                  O wiele zdrowsze i skuteczniejsze jest głosne wywalenie nieprzystających,
                  tak jak w normalnym zakładzie pracy - dyscyplinarka,
                  a nie przenoszenie na inne stanowisko.
                  Takie ciche załatwianie i karanie jest niewychowawcze dla innych,
                  ostatnim przykładem jest niezrozumiała dla mnie decyzja
                  w sprawie księzy pedofilii w kk USA.
                  Zasadniczy błąd, ja bym wywalił na zbity pysk i pozwał do sądu
                  o odszkodowania na rzecz koscioła.
                  Mieliby spokój.

                  Czy ŚJ mają swoich kapłanów ?

                  Andrzej
                  • Gość: pollak Re: Świadkowie Jehowy - refleksja IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.05.02, 15:52
                    Gość portalu: Jondrus napisał(a):

                    > Tu widzę wspomniane przez Tyu ,przy cytowaniu ŚJ,
                    zakłamanie.
                    > O wiele zdrowsze i skuteczniejsze jest głosne wywalenie
                    nieprzystających,
                    > tak jak w normalnym zakładzie pracy - dyscyplinarka,
                    > a nie przenoszenie na inne stanowisko.

                    A gdzie ja napisałem o przeniesieniu na inne stanowiska.
                    Napisałem jasno - wyciąć. Nie wciskaj mi w usta to czego
                    nie napisałem. A czy cicho czy głośno to wszystko jedno.
                    Ale skoro już piszesz to miałem na myśli "cicho" czyli
                    bez zbędnych ceregieli. Warunek: dowód winy, lub pewne
                    zeznania, nie anonimowe błoto w prasie. W USA jednego
                    zboczeńca już skazano. Niestety, ale zdaje się, że chyba
                    tylko na 10 lat.

                    > Takie ciche załatwianie i karanie jest niewychowawcze
                    dla innych,
                    > ostatnim przykładem jest niezrozumiała dla mnie decyzja
                    > w sprawie księzy pedofilii w kk USA.
                    > Zasadniczy błąd, ja bym wywalił na zbity pysk i pozwał
                    do sądu
                    > o odszkodowania na rzecz koscioła.
                    > Mieliby spokój.

                    Za pedofilie najwyższy wymiar kary. Pod warunkiem jaki
                    napisałem wyżej.

                    > Czy ŚJ mają swoich kapłanów ?

                    Może niech napisze jakiś świadek. Mają starszych zboru,
                    oraz ciało kierownicze w Brooklinie. Teraz ciało to
                    składa się z klilkunastu osób. Na początku była chyba
                    jedna tylko osoba - prezes - Russell, Rutheford i inni po
                    kolei. Jednak najlepiej byłoby jakby wypwiedział się
                    jakiś świadek. Byłoby najuczciwiej i pewniej.
                    • tyu Świadkowie Jehowy. Do Jondrusia i Pollaka 09.05.02, 21:13
                      Dwie uwagi.
                      1. Fakt, że z różnych cytatów z Biblii, na różne sposoby łączone Świadkowie
                      wyciągają niezwykle daleko idące wnioski, choćby na temat daty końca świata.
                      Z tym, że ta data jest podobno dokładnie określona: koniec świata nastąpi, gdy
                      umrze ostatni człowiek pamiętający I wojnę światową. Jaka konstrukcja myślowa
                      do tego doprowadziła - nie pamiętam. Ciekaw jestem, co będzie za kilkadziesiąt
                      lat: może utrwali się wiara w nadnaturalną długość życia jakiegoś tajemnego
                      świadka tej wojny?
                      Tym niemniej - właśnie studiowanie Biblii jest podstawą doktryny. Reszta, to
                      komentarze, interpretacje itp - ale bez cytatu z Biblii jako podstawy danego
                      twierdzenia - ani rusz.

                      2. Hierarchia u Świadków Jehowy (pomijam władze centralne) jest w zasadzie
                      trójstopniowa: uczeń (towarzyszący nauczającym, chodzącym np. po domach),
                      nauczający (i szkolący uczniów, ktorzy z nim chodzą) i nadzorca, koordynujący
                      działalność misyjną na określonym terenie. Kapłanów nie ma, bo doktryna mówi o
                      bezpośrednim łączeniu się z Bogiem każdego wiernego - w modlitwie i studiach
                      Biblii.
                      • Gość: nurni Re: Świadkowie Jehowy. Do Tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 02:19
                        to nie do końca tak Tyu

                        > 1. Fakt, że z różnych cytatów z Biblii, na różne sposoby łączone Świadkowie
                        > wyciągają niezwykle daleko idące wnioski, choćby na temat daty końca świata.
                        > Z tym, że ta data jest podobno dokładnie określona: koniec świata nastąpi,
                        gdy
                        > umrze ostatni człowiek pamiętający I wojnę światową.

                        wygląda na to że rozmawiałeś z nimi b.dawno
                        casus roku 1914 to już zapomniana melodia
                        ale tak jak piszesz kiedyś mówili o pokoleniu 1914
                        najpierw chodziło o wszystkich którzy świadomie przeżyli
                        te wydarzenia potem starczyło sie urodzić w 1914
                        teraz rozumiane to jest jeszcze bardziej ogólnie
                        mówią raczej o czasie 1914r rozumianym jako....
                        przepraszam nie umiem wytłumaczyć
                        jakaś wieksza przestrzeń czasowa niż sławetne pokolenie
                        trzeba byc Swiadkiem żeby tę figurę pojąć

                        > Jaka konstrukcja myślowa do tego doprowadziła - nie pamiętam. Ciekaw jestem,
                        > co będzie za kilkadziesiąt lat: może utrwali się wiara w nadnaturalną długość
                        > życia jakiegoś tajemnego świadka tej wojny?

                        co jakiś czas są dokonywane zmiany w doktrynie
                        czasem bardzo radykalne nazywane są "nowym światłem"

                        nowa interpretacja ma zawsze rygor
                        natychmiastowej wykonywalności

                        nikt powtarzam nikt nie powie
                        "ale 5 lat mówiliśmy że..."

                        rezygnacji z własnego ja służą
                        spotkania 5 razy w tygodniu

                        domowe studia biblijne
                        czytaj: dmowe czytanie Strażnicy

                        czy to co widzicie czyli tzw służba polowa
                        nie wiem ile to dziś godzin na głoszenie w miesiącu
                        wypada ale na pewno nie mało
                        + jeszcze odrobina biurokracji i statystyki
                        byłem u Tyu w....przeprowadziłem studium..gdz...min
                        Tyu otrzymał nastepujace pisma...itd

                        cały cykl spotkań służy jednemu:
                        "wyszkoleniu sumieniu" co pozwole sobie jasno nazwać:
                        pranie mózgu

                        proponuje zresztą wszystkim pewien eksperyment
                        poproście Świadków którzy przychodzą do Was
                        by przyszli nie z najnowszym nr "Strażnicy"
                        "Przebudźcie się" ale z nr przed np 1975 r
                        oczywiście zróbcie to tylko wtedy
                        kiedy wizyt macie już dość...zadziała

                        grubym nietaktem może być również pytnaie
                        o historię wyznania
                        wyjątkowo podła z waszej strony może być prośba
                        o publikacje nie kogo innego jak samych ŚJ
                        może kolejnych przywódców:
                        Charles T Russell " trzy światy czyli plan zbawienia"
                        J.F Rutherford "Harfa Boża"
                        dalsze publikacje były już i zresztą są do dziś
                        bezimienne
                        może "miliony z żyjących obecnie nie umrą"
                        wydane chyba coś koło 1918/1920r /nie sprawdze teraz/
                        pal licho w ciemno powiem
                        cokolwiek sprzed 20 - 30 lat
                        gwarantuje "rok 1984" się przypomni

                        > Tym niemniej - właśnie studiowanie Biblii jest podstawą doktryny.

                        błąd Tyu!
                        studiowanie owszem
                        ale "strażnicy" "przebudźcie się" i aktualnych książek
                        jesteś owszem zachęcany do sprawdzenia czy dany fragment jest w Pismie
                        ale jego istnienie ma w istocie znaczenie pomocnicze
                        uwiarygadnia tezy zawarte w literaturze ŚJ

                        > Reszta, to komentarze, interpretacje itp - ale bez cytatu z Biblii jako
                        > podstawy danego twierdzenia - ani rusz.

                        to nie tak
                        najpierw pewne twierdzenia tezy proroctwa
                        wielokrotnie przy tym zmieniane czy modyfikowane
                        potem paragrafy pardon cytaty

                        > 2. Hierarchia u Świadków Jehowy (pomijam władze centralne)

                        nazywane ciałem kierowniczym
                        albo w nomenklaturze jehowickiej
                        niewolnikiem wiernym i rozumnym

                        > jest w zasadzie
                        > trójstopniowa: uczeń (towarzyszący nauczającym, chodzącym np. po domach),
                        > nauczający (i szkolący uczniów, ktorzy z nim chodzą)

                        czyli głosiciele pełniący tzw służbę polową
                        niektórzy z nich to tzw głosiciele pełnoczasowi
                        nie pracujący utrzymywani przez zbór
                        dużo lepiej przygotowani do rozmowy

                        > i nadzorca, koordynujący działalność misyjną na określonym terenie.

                        nie najpierw tzw starsi
                        mężczyźni sprawujący pieczę w każdym zborze
                        a nadzorca zwany przez nich nadzorcom podróżującym
                        to przepraszam że tak powiem "rewizor"
                        odwiedzający poszczególne zbory
                        w ramach odwiedzin danego uczestniczy czasem
                        w odwiedzinach po domach
                        może był i u Ciebie znałem kilku więc rysopis:
                        sztywny cedzący wolno słowa wykonujacy ruchy palcem
                        najbardziej kompetentny... choć
                        nie jestem pewien czy to dobre słowo

                        > Kapłanów nie ma, bo doktryna mówi o bezpośrednim łączeniu się
                        > z Bogiem każdego wiernego - w modlitwie i studiach Biblii.

                        nie czepiając sie szczegółów....tak jak piszesz

                        wszystkim chętnym by sięgnąć dalej
                        sugeruje skok na google i hasło
                        "swiadkowie jehowy' wyskoczy mnóstwo stron
                        wszystkie są krytyczne wobec proroków z Brooklynu
                        poza jedną
                        oficjalna stroną watchtower

                        my mamy ten komfort że możemy wszystko
                        ŚJ nie mogą zakładać własnych prywatnych stron
                        nie mogą czytać książek czy stron krytycznych
                        nie mogą dyskutować nawet tu na forum!
                        oczekiwanie że któryś z nich cos tu powie
                        jest raczej próżne predzej podszywacz jakiś

                        to co mnie uderzyło w tym co Tyu napisał
                        to fragment kilka postów wyżej
                        b.celnie zauważyłeś że w wypadku rozmowy z ŚJ
                        mamy do czynienia z MONOLOGIEM nie dialogiem
                        rozmowa jest zaplanowana każdy jest przygotowany
                        każdy prócz Ciebie

                        kiedy nawet wypowiesz własną myśl własne odczucie
                        Twój rozmówca nie tyle ciekaw tego co Twoje
                        co gorączkowo przewraca w głowie ostatnie strażnice
                        /autentyczny opis jednego z byłych/
                        i otrzymujesz z miejsca gładka odpowiedź

                        momentu kiedy miałbyś usłyszeć
                        magiczne i prawdziwe "nie wiem"
                        nie doczekasz

                        chyba słabo skrywałem niechęć do tego wyznania
                        a znałem i znam wielu Świadków i tych porządnych
                        i tych drugich o których nie chcę pisać i pamietać

                        pisząc o porządnych miałem też na myśli osobę
                        bardzo mi bliską

                        pozdrawiam Ciebie i ewentualnie ŚJ
                        którzy nie mogą tu nic napisać

                        nurni
                        • tyu Re: Świadkowie Jehowy. Do Nurniego 10.05.02, 09:00
                          Ciekawie piszesz - i w zasadzie wszystko mogę uznać za uściślenie moich
                          wynurzeń. Fakt, że moja ostatnia rozmowa z ŚJ inna, niż "nie, dziękuję" miała
                          miejsce chyba już kilkanaście lat temu i że wiele mogło się w tym czasie
                          zmienić - i w doktrynie i w praktyce działania. Np. reakcją na montowanie
                          domofonów stały się dość częste obecnie "patrole uliczne", czy dyżury na
                          dworcach).
                          Rola "Strażnicy" i "Przebudźcie się!" w "kształtowaniu interpretacji" Biblii
                          istotnie jest duża. Może faktycznie - większa, niż sądziłem? Fakt, że zawsze w
                          dyskusjach były w użyciu, gdy oryginalne teksty z Biblii - niekiedy (choć też
                          na podorędziu była zawsze).
                          Choć - jaka jest rola Katechizmu i prasy kościelnej w Kościele Katolickim?
                          Jaka jest rola odsyłaczy w tekście Biblii z "imprimatur"? Kiedyś spróbowałem
                          czytać Biblię na dwa sposoby: najpierw SAM - tak, jak ją rozumiałem
                          (abstrahując od tego, czy z wiarą), potem - z odsyłaczami. Stwierdziłem, ze
                          większość z nich powoduje, że po zalecanej w odsyłaczach reinterpretacji,
                          czarne staje się białe, lub na odwrót. Chyba niewiele przesadzam.
                          Ciekawe jest też - i też chyba trafne - Twoje skojarzenie z "aktualnie
                          obowiązującą przeszłością" a la "Rok 1984". Dołożę swoje skojarzenie obrazu
                          nauczającego ŚJ, dla Ciebie na pewno miłe: z typowym oficerem politycznym LWP.
                          Trafione?

                          I końcowa reminiscencja nt. lektur. Kiedyś - traktując to, jako żart w moim
                          stylu, czyli angielsko-rozpoznawczy, nie do końca śmieszny - pożyczyłem
                          znajomym, nauczającym mnie ŚJ broszurkę: trójgłos Kotarbiński-Infeld-B.Russell,
                          trzy impresje o ich drodze do ateizmu.
                          Niestety - skutek do przewidzenia, czyli kolejna para mijających się monologów.

                          Pozdrawiam.
                        • Gość: pollak Re: Świadkowie Jehowy. Do Tyu IP: *.jgora.dialog.net.pl 11.05.02, 10:46
                          Gość portalu: nurni napisał(a):


                          > co jakiś czas są dokonywane zmiany w doktrynie
                          > czasem bardzo radykalne nazywane są "nowym światłem"

                          Miałem znajomego, który dość obszernie interesował się
                          tym. Twierdził że są przypadki mrugania "światła", tzn.
                          obalania i później znów przyjmowania starych twierdzeń
                          (np. ludzie którzy zginęli w Sodomie i Gomorze raz mieli
                          zmartwychwstać po armagedonie, później nie, a później
                          znowu tak). Nie weryfikowałem tego i nie wiem czy to
                          prawda, być może "antyjehowicka" plotka.

                          SJ mają swoje strony "domowe", kiedyś byłem (przypadkiem
                          trafiłem), jednak było zastrzeżenie że nie jest to
                          oficjalne nauczenie a informacje oficjalne można znaleźć
                          na ich stronie www.watchtower.org.

                          Jedno chyba można powiedzieć. Są to, jakby nie patrzeć,
                          tacy sami ludzie jak wszyscy inni, więc i mają takie same
                          wady i zalety. Tym się różnię od nich, że zginę w
                          armagedonie, trudno.

                          PS. Jest jedyny przypadek kiedy nie chciałbym trafić na
                          świadka. W nagłym wypadku (przy np. dużej utracie krwi),
                          na lekarza będącego świadkiem. Nie wiem, czy mógłbym
                          liczyć na transfuzję, gdyby była konieczna.
    • Gość: Piort Re: Świadkowie Jehowy IP: *.ppi / 192.168.1.* 10.05.02, 12:59
      Mam najwyższy szacunek dla swiadków Jechowy! W latach 60-tych leżałem
      zagipsowany przez 3 miesiące i często odwiedzał mnie Świadek Jechowy - stolarz
      z zawodu z 8-mio letnim synem. Zaimponował mi znajomością Pisma Świętego -
      sprawdzałem czy cytuje dosłownie - i absolutnym brakiem wątpliwości w słuszność
      swojej interpretacji. Jestem dość wygadany, ale nie mogłem w żadnym punkcie
      podważyć jego wywodów. Po pewnym czasie zapowiedział, że przyjdzie ktoś
      mądrzejszy od niego i wyjaśni moje wątpliwości, na które on nie potrafił
      odpowiedzieć. Ten mądrzejszy nie miał żadnych wątpliwości, że jego
      interpretacja jest właściwa, ale jedynym argumentem było "bo tak jest", więc
      wizyta szybko się skończyła i już w tamtym mieszkaniu się nie powtórzyła.
      Miałem nieprzyjemnośc siedzieć w wojsku w areszcie, złośliwy profos zamknął
      mnie w celi ze Świadkiem Jechowy zamkniętym za odmowę dotkniecia broni. To była
      katorga! Facet nic innego nie mówił, tylko cytował Pismo Święte i nawracał mnie
      na swoja wiarę. Czasami i teraz odwiedzają mnie pary namawiające do poznania
      prawdy, ale grzecznie im tłumaczę, że marnują czas na takiego grzesznika jak ja.
      A teraz jak to wygląda z ich punktu widzenia? Gdybyś widzał niewidome dziecko
      spacerujące beztrosko po krawedzi dachu, to czułbyś chyba konieczność
      przeszkodzenia mu? Świadkowie Jechowy uważają nas za ślepców i starają się
      naprowadzić na właściwą - ich zdaniem - drogę. W pamiętnikach Hessa znalazłem
      bardzo wysoką ocenę Świadków Jechowy, uczciwi, solidni, pracowici i
      przestrzegający zasad swojej wiary w każdych warunkach. Taki facet wiedział, że
      odmowę wyczyszczenia butów wojskowych może przypłacić życiem, a mimo to
      odmawiał. Za Gomółki była taka sprawa, że ojciec odmówił dziecku krwi do
      transfuzji i dostał za to dwa lata. Oczywiście nie podano, że był Świadkiem
      Jechowy i wierzył, że transfuzja to piekło. Swoją drogą gdyby tak ściśle, jak
      Świadkowie Jechowy, przestrzegać przykazań i nauki Kościoła Katolickiego, to
      też nie byłoby źle na świecie. Sprobujmy postawić się na miejscu muzułmanina,
      który rozrywa się pośród wrogów, on oddaje życie za wiarę. W Kościele
      katolickim to wystarczy by zostac świętym. Świadkowie Jechowy na szczęscie nie
      stosują przemocy fizycznej. Dobrze że są tacy ludzie, stanowią kontrast z
      naszym skomercjalizowanym społeczeństwem.
      • Gość: # Re: Świadkowie Jehowy IP: *.wroclaw.tpnet.pl 10.05.02, 13:19
        Tak sie tworzy miedzynarodowa
        V kolumne. Posluszna zewnetrznej centrali
        i niewypelniajaca obowiazkow obywatelskich danego panstwa.

        5 m-cy pracowalem w jednym 2 -osobowym pokoju po 8 h
        z SJ facetem po studiach.

        Nie potwierdzam ani umiejetnosci dyskusji poza szablonami, ani
        samodzielnego wnioskowania ani solidarnosci wobec najblizszej rodziny.
        Wlasne dziecko potrzebujace transfuzji musi umrzec. Mial
        stosowny zapis w dowodzie.

        Nie ma lepszej, gotowej na kazdy rozkaz V kolumny.
        Wyparl sie tez ustalen sprzed 24 h a mial opinie w zakladzie
        niezwykle prawdomownego !!!!!!!
        Natomiast do budowy z lamanego fabrycznie piaskowca
        na psusta spoine sa nie do przebicia!!! smile))

          • Gość: Jondrus Re: Świadkowie Jehowy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.02, 11:20
            Gość portalu: Dejniu napisał(a):

            > Nurni przedstawił ciekawą charakterystykę świadków Jehowy (małą literą -
            > słownik ortograficzny), z którą się zgadzam. Świadkowie to pozoranci i bardzo
            > fałszywi ludzie. Mógłbym opowiedzieć parę historii - jednak nikt by mi nie
            > uwierzył.


            Opowiedz , poczytam

            Andrzej
              • Gość: Dejniu Re: Świadkowie Jehowy - do Dammiena IP: *.rybnik.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 16:04
                Gość portalu: Dammien napisał(a):

                > Przecież na tym nam zależy, na przykładach, z których sami możemy wyciągnąć
                > wnioski, a nie na czystych refleksjach.

                Jeden jehowita jest winien moim rodzicom dużą kasę. Z odsetkami od 1989 roku -
                bardzo dużą. Kobitka będąca aktualnie świadkiem Jehowy uprawia najstarszy zawód
                świata (w co bardziejszych hotelach z co bardziej kasiastymi gośćmi) - informacja
                pewna ponad wszelką wątpliwość. Nieprawdopodobne? Ostrzegałem. Takich
                pomniejszych grzeszków znanych mi śJ znam o wiele więcej. To przykre, ale moje
                kuzynostwo też do nich należy.
                Uprzedzam pytanie - nie jestem katolikiem. Rzygam nimi. Podobnie jak śJ.
    • Gość: Kwach Re: Świadkowie Jehowy IP: *.zdnet.com.pl / 217.96.102.* 20.05.02, 13:57
      Świadkowie Jehowy są chyba jedynymi dobrymi i uczciwymi ludźmi jacy istnieją na
      tym świecie. Są trzecią co do liczebności siłą religijną w Polsce po sekcie
      pedofila Paetza (katole) i Prawosławiu. Czwartą siłą jest Ruch Hare Kryszna!!
      Zarzuty wobec ŚJ to wyssane z palca osczerstwa dokonywane przez Pedały
      Wojtytłowe z Sekty Pedofil Paetz! Firmy zatrudniaja ŚJ na odpowiedzialnych
      stanowiskach, bo tylko im mozna ufać... A ŚJ jakby popełnił niegodziwy wystepek
      zostaje natychmiast usuniety z ich Religii!!! Więc niema tam grzeszników ala
      zleceniodawca morderstw, Karol Wojtyła czy ruchacz klerykalnych dup, Pedofil
      Paetz. A teraz zakonnica zgwałciła dziewczynkę w Łodzi. Ot sekta pojebańców
      radiomaryjnych!!!

      Aleksander Kwasniewski
      • Gość: Dejniu Re: Świadkowie Jehowy IP: *.rybnik.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 18:25
        Gość portalu: Kwach napisał(a):

        > Świadkowie Jehowy są chyba jedynymi dobrymi i uczciwymi ludźmi jacy istnieją na
        >
        > tym świecie. Są trzecią co do liczebności siłą religijną w Polsce po sekcie
        > pedofila Paetza (katole) i Prawosławiu. Czwartą siłą jest Ruch Hare Kryszna!!
        > Zarzuty wobec ŚJ to wyssane z palca osczerstwa dokonywane przez Pedały
        > Wojtytłowe z Sekty Pedofil Paetz! Firmy zatrudniaja ŚJ na odpowiedzialnych
        > stanowiskach, bo tylko im mozna ufać... A ŚJ jakby popełnił niegodziwy wystepek
        >
        > zostaje natychmiast usuniety z ich Religii!!! Więc niema tam grzeszników ala
        > zleceniodawca morderstw, Karol Wojtyła czy ruchacz klerykalnych dup, Pedofil
        > Paetz. A teraz zakonnica zgwałciła dziewczynkę w Łodzi. Ot sekta pojebańców
        > radiomaryjnych!!!
        >
        > Aleksander Kwasniewski

        Brawo, Kwachu!
        Co do katoli, zgadzam sie z tobą. A jeśli chodzi o śJ, no cóż... tak się składa,
        że znam ich wielu. Część z nich to istotnie porządni ludzie. Większość to jednak
        przewały największego kalibru.

            • nurni może ja odpowiem 20.05.02, 21:57
              Gość portalu: Dejniu napisał(a):

              > Mógłbyś sprecyzować?

              trochę za bardzo upraszczasz

              wygodnie jest widzieć ŚJ zakłamanych
              pozbawionych własnego 'ja'
              leniwych w swoich poszukiwaniach
              zwłaszcza że argumentów cały stos

              tyle że jak w wypadku każdej sekty
              przytomne byłoby pytanie
              dlaczego?

              po czemu ktoś rezygnuje z poszukiwań
              wyrzeka się całej rodziny bliskich

              może dlatego że to skurwiel...
              a może tych bliskich nie było
              właśnie wtedy kiedy powinni być

              ale chyba tracę czas
              Ty już wiesz

              nurni
              • Gość: Dejniu Re: może ja odpowiem IP: *.rybnik.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 22:14
                > trochę za bardzo upraszczasz
                >
                > wygodnie jest widzieć ŚJ zakłamanych
                > pozbawionych własnego 'ja'
                > leniwych w swoich poszukiwaniach
                > zwłaszcza że argumentów cały stos
                >
                > tyle że jak w wypadku każdej sekty
                > przytomne byłoby pytanie
                > dlaczego?
                >
                > po czemu ktoś rezygnuje z poszukiwań
                > wyrzeka się całej rodziny bliskich
                >
                > może dlatego że to skurwiel...
                > a może tych bliskich nie było
                > właśnie wtedy kiedy powinni być
                >
                > ale chyba tracę czas
                > Ty już wiesz
                >
                > nurni

                Chyba się nie rozumiemy. Nie upraszczam - dokonuję oceny na podstawie znanych mi
                faktów. Też kiedyś mawiałem: "śJ to tacy fajni ludzie, uczciwi, głęboko
                wierzący". Zweryfikowałem swoje zdanie o nich, kiedy przyjrzałem się im z bliska.
                • Gość: Jondrus Re: może ja odpowiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.05.02, 22:57
                  Gość portalu: Dejniu napisał(a):

                  >
                  > Chyba się nie rozumiemy. Nie upraszczam - dokonuję oceny na podstawie znanych m
                  > i faktów. Też kiedyś mawiałem: "śJ to tacy fajni ludzie, uczciwi, głęboko
                  > wierzący".Zweryfikowałem swoje zdanie o nich, kiedy przyjrzałem się im z bliska.


                  Nie znam ich z bliska,
                  lecz to są chyba ludzie jak ludzie,
                  i jak rozumiem ,zeby zostać ŚJ , trzeba uwierzyć w misję,
                  a tu już trzeba specjalnego człowieka.

                  Choć nie,znam,
                  trafiła mi się jedna w rodzinie ,
                  dość dalekiej ,że i żenić by się można,
                  w sumie porządna dziewczyna , poukładana
                  i nie wiem dlaczego ,
                  reszta rodziny reagowała na nią , jakby się skurwiła.

                  Andrzej
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka