Dodaj do ulubionych

Malzenstwa gejowski - komu one szkodza?

13.12.04, 14:42
Jak szkodza?

Komu ubywa?

Kto z ich powodu ucierpi?

Czytam te wpisy przeciwnikow prawnych regulacji zwiazkow partnerskich,
malzenstw homoseksualnych, czy jak by to nie nazwac i jedna rzecz mnie
uderza; przeciwnicy nie potrafia podac konkretnych przykladow zagrozen i
szkod, jakie taka regulacja, chocby ta najbardziej ostrozna, senacka, moglaby
komukolwiek przyniesc.

Juz, juz mysle, ze sie dowiem, a tu nic.

Oto Dachs znaczaco mryga do nas, zawieszajac glos:

"zacznijcie sie bac - heterosie."

Ale czego mamy sie bac? No czego.

Ktos potrafi to wreszcie wytlumaczyc?

Konkretnie.

W punktach.

Z przykladami.
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 15:00
      leje-sie napisał:

      > Ale czego mamy sie bac? No czego.

      Może tego, że żony naszych obrońców rodzin heteroseksualnych, znudzone
      spełnianiem obowiązku małżeńskiego, rzucą się w chętne ramiona sąsiadek, a im
      zostaną gęsto owłosieni sąsiedzi ? wink)

      S.
      • andrzejg Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 15:04
        ja się boję rozmydlenia pojęcia małżeństwa
        taki jestem homofob

        A.
        • leje-sie Tyle, ze pojecia 13.12.04, 15:21
          rozmydlanie nie boli. Ani pojecie jakiekolwiek nie zasluguje na ochrone prawna.

          Pojecie to tylko wiele niespojnych i czesto ze soba sprzecznych definicji
          slownikowych i encyklopedycznych. Nie ma tez tak naprawde spolecznego
          konsensusu co do znaczenia pojecia "malzenstwo" o czym lacno mozna sie
          przekonac dokonujac przegladu swych znajomych.

          Nagle sie okaze, ze pozostaja oni ze soba parami w przedziwnych kombinacjach.

          Ot, ci panstwo mowia o sobie "moj maz" i "moja zona", choc jako zywo sa ze
          soba w stanie nazywanym w jezyku prawa konkubinatem.

          Za to ta pani mowi o swoim slubnym malzonku tylko i wylacznie "ten swinia".

          Ten pan zas ma dwie rodziny. I za bardzo sie z tym nie ukrywa. Wiec jakby dwa
          malzenstwa - mowi nawet "stara zona" i "nowa zona" dla przecyzji i unikniecia
          nieporozumien.

          Ci zas panstwo, bedacy ze soba zreszta w przyjazni sa rozwiedzeni. Ale tylko
          cywilnie. Koscielnie oczywiscie pozostaja malzenstwem.

          Tak, ze widzisz Andrzeju, juz na tym mydle cywilno-prawno-antropologiczno-
          zdroworozsadkowo-tradycyjno-srodowiskowo-historyczno-bezrefleksyjnym i
          heteroseksualnym mozna sie zdrowo poslizgnac.
          • andrzejg Re: Tyle, ze pojecia 13.12.04, 15:39
            a i owszem,mozna sie pośliznąć
            to i nie potrzebuję więcej wazeliny - pisząc dosadnie

            Jestem tradycjanolistą,mam lęki , a i owszem
            i te wszystkie przykłady niesnasek małżeńskich ,dziwnych układów z kochankami
            (zobacz jakże szczęśliwie słowo 'kochankami' dotyczy obu płci)
            dotyczą również pary homo
            Chyba nie będziesz mi wpierał,że one są tak monogamiczne?

            Jest taka para.Niech sobie żyje.Co mi do tego.
            Jednak jak chce równouprawnienia z parami hetero,
            to budzi się we mnie wampir - zresztą nazwij mnie jak chcesz

            A.
    • Gość: jacek#jw Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 15:08
      1. Jedynym związkiem, który na mocy konstytucji może być uprzywilejowany w
      Polsce to związek między kobietą i mężczyzną.

      2. Wprowadzenie uprzywilejowania w postaci wspólnego rozliczania się
      homoseksualistów narusza konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa.
      Związki o innym podłożu niż homoseksualne nie mogą korzystać z ułatwienia jakim
      jest wspólne rozliczanie.

      3. Ustawa dowodzi hipokryzji demokratów o lewicowym odcieniu, którzy
      wprowadzają kontrowersyjne rozwiązania w ramach walki o swoją polityczną
      egzystencję.

      4. Nakazuje solidarnie, wszystkim obywatelom uczestnictwo w propagowaniu
      homoseksualizmu w imię tolerancji czy innych podobnych haseł.

      5. Ułatwia homoseksualistom funkcjonowanie w społeczeństwie, czym narusza
      ogólne zasady równości obywateli.

      W związku powyższym ustawa ośmiesza demokrację i jako taka jest szkodliwa.

      Pozdr / Jacek
      • koaa Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 15:31
        to ty nie masz szans pierwotniaku na małzenstwo smile
        • Gość: jacek#jw Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 15:43
          Gejowskie, oczywiście.

          Pozdr / Jacek
      • leje-sie Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 15:51
        Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

        > 1. Jedynym związkiem, który na mocy konstytucji może być uprzywilejowany w
        > Polsce to związek między kobietą i mężczyzną.

        Konstytucja to nie Pismo Swiete i moze byc zmieniona kwalifikowana wiekszoscia
        (na marginesie - Pismo Swiete to nie konstytucja i mozna jego zmienic bez
        posiadania wiekszosci).

        > 2. Wprowadzenie uprzywilejowania w postaci wspólnego rozliczania się
        > homoseksualistów narusza konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa.

        To jest argumentacja wedle wyzszej szkoly kazuistyki. Mozesz uproscic i
        odpowiedziec - jak narusza?

        > Związki o innym podłożu niż homoseksualne nie mogą korzystać z ułatwienia
        jakim
        >
        > jest wspólne rozliczanie.

        Po zmianie prawa beda mogly (tzn o ile mi sie wydaje nie wedle projektu
        senackiego, bo on taaaak radykalny nie jest).

        Szkoda jaka powstaje obecnie, to to, ze pary homoseksualne nie moga korzystac z
        pewnych przywilejow podatkowych na tych samych prawach co pary heteroseksualne.
        >
        > 3. Ustawa dowodzi hipokryzji demokratów o lewicowym odcieniu, którzy
        > wprowadzają kontrowersyjne rozwiązania w ramach walki o swoją polityczną
        > egzystencję.
        >
        Ale hipokryzja demokratow boli Cie osobiscie?

        > 4. Nakazuje solidarnie, wszystkim obywatelom uczestnictwo w propagowaniu
        > homoseksualizmu w imię tolerancji czy innych podobnych haseł.

        Nie oszukuj. Nie nakazuje nikomu. Mozesz w spokoju zostac homofobem az do
        czasu, gdy pod wplywem zebranych doswiadczen przestaniesz nim byc.

        Tego sie boisz? Wstydu w przyszlosci, ze kiedys byles homofobem?

        To przykre, ale wstyd moze byc oczyszczajacy i odbroczynny. Doswiadczenie
        palacego wstydu chroni nas przed popelnianiem swinstw.
        >
        > 5. Ułatwia homoseksualistom funkcjonowanie w społeczeństwie, czym narusza
        > ogólne zasady równości obywateli.

        A co, prawo ma utrudniac nienagannym pod kazdym wzgledem obywatelom,
        funkcjonowanie w spoleczenstwie? Ciekawe i oryginalne pogladey glosisz.
        Unikalne mam nadzieje?
        >
        > W związku powyższym ustawa ośmiesza demokrację i jako taka jest szkodliwa.
        >
        Demokracje osmiesza ostroznosc, kunktatorstwo, koniunkturalizm i tchorzostwo
        poslow i senatorow we wprowadzaniu ustawy.

        Ale demokracji smiesznosc nie boli - porownaj moja odpowiedz Andrzejowi.

        Ja pytam - komu i jak ustwa szkodzi?

        Osmieszam to ja Twoje poglady (choc bez zbytniej zlosliwosci). Ale nawet i to
        moze sie obrocic w Twoj pozytek.

        > Pozdr / Jacek
        • gini Re: Ja uwazam 13.12.04, 15:55
          Homoseksualizm za zboczenie plciowe takie same jak zoofilia czy pedofilia, nie
          chce by ktos tlumaczyl moim dzieciom, ze zwiazek homoseksualny jest taki sam
          jak hetero bo nie jest.Nie chce prawa adopcji dla homoseksualistow, bo w razie
          jakiegos nieszczescia, moje dzieci odda sie na wychowanie zboczencom.
          • gini Re Mam pytanie 13.12.04, 15:58
            Nie oszukuj. Nie nakazuje nikomu. Mozesz w spokoju zostac homofobem az do
            czasu, gdy pod wplywem zebranych doswiadczen przestaniesz nim byc.


            O jakiego typu doswiadczeniach pisze autor watku?
            Co to za belkot w ogole?
            • gini Re: Co to jest demokracja? 13.12.04, 16:03
              Demokracje osmiesza ostroznosc, kunktatorstwo, koniunkturalizm i tchorzostwo
              poslow i senatorow we wprowadzaniu ustawy.

              Wprowadzanie ustawy glosami malej grupy,wbrew woli wiekszosci obywateli?
              A coz to za demokracja jest.
              A co ciekawe lewica, wlasciwie powinna oddac mandaty, bo jak wskazuja sondaze,
              wyborcy nie popieraja juz tych ktorych wybrali bo po prostu sie nie sprawdzili.
            • gini Re: Re Mam pytanie 13.12.04, 16:43
              gini napisała:

              > Nie oszukuj. Nie nakazuje nikomu. Mozesz w spokoju zostac homofobem az do
              > czasu, gdy pod wplywem zebranych doswiadczen przestaniesz nim byc.
              >
              >
              > O jakiego typu doswiadczeniach pisze autor watku?
              > Co to za belkot w ogole?


              No co jezt?Nie potrafisz odpowiedziec na pytanie?
              • leje-sie Re: Re Mam pytanie 13.12.04, 16:49
                Nie, Gini, Tobie nie potrafie odpowiedziec na pytanie w jaki sposob nabyte
                doswiadczenia potrafia zmieniac nasze poglady.

                Tobie nie.

                To tak jakby daltoniscie tlumaczyc kolory.

                Albowiem zadna wiedza nie ma do Ciebie przystepu.

                Mozna nad tym bolec, ale zmienic tego nie jestem w stanie.
                • gini Re: Re Mam pytanie 13.12.04, 17:05
                  leje-sie napisał:

                  > Nie, Gini, Tobie nie potrafie odpowiedziec na pytanie w jaki sposob nabyte
                  > doswiadczenia potrafia zmieniac nasze poglady.
                  >
                  > Tobie nie.
                  >
                  > To tak jakby daltoniscie tlumaczyc kolory.
                  >
                  > Albowiem zadna wiedza nie ma do Ciebie przystepu.
                  >
                  > Mozna nad tym bolec, ale zmienic tego nie jestem w stanie.
                  >

                  Sluchaj, czy ty w ogole jestes normalny?Twierdzisz, w kontekscie
                  homoseksualizmu , ze jakies doswiadczenia potrafia zmienic podejscie.
                  Gdy pytam o konkrety, twoerdzisz, ze ja tego nie zrozumiem.
                  Jezeli piszesz cos z pelnym przekonaniem to moze poprzyj to konkretami.
                  Nie jestem salma na tym forum wytlumacz moze innym.
                  • snajper55 Re: Re Mam pytanie 14.12.04, 01:12
                    gini napisała:

                    > Sluchaj, czy ty w ogole jestes normalny?Twierdzisz, w kontekscie
                    > homoseksualizmu , ze jakies doswiadczenia potrafia zmienic podejscie.
                    > Gdy pytam o konkrety, twoerdzisz, ze ja tego nie zrozumiem.
                    > Jezeli piszesz cos z pelnym przekonaniem to moze poprzyj to konkretami.
                    > Nie jestem salma na tym forum wytlumacz moze innym.

                    Innym nie trzeba tłumaczyć. wink)))

                    S.
        • Gość: jacek#jw Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 16:08
          leje-sie napisał:

          > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
          >
          > > 1. Jedynym związkiem, który na mocy konstytucji może być uprzywilejowany
          > w
          > > Polsce to związek między kobietą i mężczyzną.
          >
          > Konstytucja to nie Pismo Swiete i moze byc zmieniona kwalifikowana
          wiekszoscia
          > (na marginesie - Pismo Swiete to nie konstytucja i mozna jego zmienic bez
          > posiadania wiekszosci).

          Nie interesuje mnie pismo święte a konstytucja. Nie było wniosku o zmianę
          konstytucji a o rejestrację związków tak. Chcesz prawo pismem świętym
          weryfikować????????????

          >
          > > 2. Wprowadzenie uprzywilejowania w postaci wspólnego rozliczania się
          > > homoseksualistów narusza konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec pr
          > awa.
          >
          > To jest argumentacja wedle wyzszej szkoly kazuistyki. Mozesz uproscic i
          > odpowiedziec - jak narusza?

          Mam 18 lat, pracuję, nie korzystam z żadnej ulgi. Tylko zniesienie przywileju
          wspólnego rozliczania pozwala mówić o pełnej równości obywateli wobec prawa.

          >
          > > Związki o innym podłożu niż homoseksualne nie mogą korzystać z ułatwienia
          >
          > jakim
          > >
          > > jest wspólne rozliczanie.
          >
          > Po zmianie prawa beda mogly (tzn o ile mi sie wydaje nie wedle projektu
          > senackiego, bo on taaaak radykalny nie jest).

          Nawet wtedy nie wszystkie. Związki można rozumieć daleko szerzej niż te
          wymienione przez Ciebie.

          >
          > Szkoda jaka powstaje obecnie, to to, ze pary homoseksualne nie moga korzystac
          z
          >
          > pewnych przywilejow podatkowych na tych samych prawach co pary
          heteroseksualne.
          > >
          > > 3. Ustawa dowodzi hipokryzji demokratów o lewicowym odcieniu, którzy
          > > wprowadzają kontrowersyjne rozwiązania w ramach walki o swoją polityczną
          > > egzystencję.
          > >
          > Ale hipokryzja demokratow boli Cie osobiscie?

          Owszem, gdyż tworzą oni ustrój, który obecnie obowiązuje. Na podobnej zasadzie
          bolała mnie hipokryzja twórców PRL czy współczesnych oszustów politycznych.

          >
          > > 4. Nakazuje solidarnie, wszystkim obywatelom uczestnictwo w propagowaniu
          > > homoseksualizmu w imię tolerancji czy innych podobnych haseł.
          >
          > Nie oszukuj. Nie nakazuje nikomu. Mozesz w spokoju zostac homofobem az do
          > czasu, gdy pod wplywem zebranych doswiadczen przestaniesz nim byc.

          Zaprzeczasz sam sobie w jednym zdaniu (czy muszę to wyjaśniać?). Poza tym nie
          jestem homofobem, sięgasz po wyświechtane argumenty.

          >
          > Tego sie boisz? Wstydu w przyszlosci, ze kiedys byles homofobem?

          ?????

          >
          > To przykre, ale wstyd moze byc oczyszczajacy i odbroczynny. Doswiadczenie
          > palacego wstydu chroni nas przed popelnianiem swinstw.

          Chrzanisz kolego. Na morały Ci się zebrało?

          > >
          > > 5. Ułatwia homoseksualistom funkcjonowanie w społeczeństwie, czym narusza
          >
          > > ogólne zasady równości obywateli.
          >
          > A co, prawo ma utrudniac nienagannym pod kazdym wzgledem obywatelom,
          > funkcjonowanie w spoleczenstwie? Ciekawe i oryginalne pogladey glosisz.
          > Unikalne mam nadzieje?

          A uważasz, że jedynie homoseksualiści zasługują na wyróżnienie? Panstwo powinno
          ułatwiać życie wszystkim obywatelom a nie jakiejś wybranej grupie ludzi.

          > >
          > > W związku powyższym ustawa ośmiesza demokrację i jako taka jest szkodliwa
          > .
          > >
          > Demokracje osmiesza ostroznosc, kunktatorstwo, koniunkturalizm i tchorzostwo
          > poslow i senatorow we wprowadzaniu ustawy.

          Jakiej ustawy?

          >
          > Ale demokracji smiesznosc nie boli - porownaj moja odpowiedz Andrzejowi.
          >
          > Ja pytam - komu i jak ustwa szkodzi?
          >
          > Osmieszam to ja Twoje poglady (choc bez zbytniej zlosliwosci). Ale nawet i to
          > moze sie obrocic w Twoj pozytek.

          Ty Leje-się przypadkiem nie przesadzasz wink))))))))))))))))))?

          Pozdr / Jacek
          • leje-sie Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 17:19
            Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

            > leje-sie napisał:
            >
            > > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

            > Nie interesuje mnie pismo święte a konstytucja.

            Nie doceniasz prostych chwytow retorycznych?

            Nie było wniosku o zmianę
            > konstytucji a o rejestrację związków tak. Chcesz prawo pismem świętym
            > weryfikować????????????
            >
            Napisalem - mozna zmienic. Gdy/jesli zajdzie taka potrzeba. Nie napisalem -
            zostanie zmieniona, musi byc zmieniona czy jakos tak.

            Udawane, czy prawdziwe niezrozumienie tekstow oponenta to dosc prymitywny
            chwyt - daje chwilowo poczucie przewagi, ale dyskusji do przodu nie posuwa.


            > Mam 18 lat,

            Ta ulomnosc szybko mija.


            pracuję, nie korzystam z żadnej ulgi.

            Jestes pewien? Wiekszosc ludzi uwaza, ze jest platnikami podatku netto.

            Tylko zniesienie przywileju
            > wspólnego rozliczania pozwala mówić o pełnej równości obywateli wobec prawa.

            Owszem, to jest rozsadna propozycja. Obawiam sie jedynie, ze jak wiele innych
            rozsadnych propozycji umrze w niemowlectwie zaduszona przez beneficjentow
            obecnego systemu.

            Pozwolisz, ze rozwine Twoj pomysl (zadnych ironii - jesli cos pochrzanie, to
            wylacznie z tego powodu, ze polski system podatkowy jest mi w szczegolach malo
            znany i zazwyczaj obojetny):

            1. Indywidualne rozliczenie podatkowe niezaleznie od sytuacji rodzinnej
            (malzenstwo/zwiazek partnerski/osoba samotna)

            i:

            a) zadnych przywilejow dla osob/rodzin dzietnych (chcieli miec dzieci to niech
            sobie je utrzymuja.

            b) odpis od podatku na kazde dziecko - ew progresywny.

            c) zwiekszone dodatki na dzieci - ew progresywne.


            > > >
            > > > 3. Ustawa dowodzi hipokryzji demokratów o lewicowym odcieniu, którz
            > y
            > > > wprowadzają kontrowersyjne rozwiązania w ramach walki o swoją polit
            > yczną
            > > > egzystencję.

            Zapewniam Cie, ze upodobania seksualne nijak sie nie przekladaja na poglady
            polityczne. Ni na odwrot. Ale pewnie o tym wiesz, tylko znowu stosujesz
            watpliwej wartosci chwyty erystyczne. A fe.


            Na podobnej zasadzie
            > bolała mnie hipokryzja twórców PRL.

            Jak Cie bolala, jak miales 3 latka? smile

            >
            > Zaprzeczasz sam sobie w jednym zdaniu (czy muszę to wyjaśniać?).

            Ano wyjasnij.
            >
            > >

            > Chrzanisz kolego. Na morały Ci się zebrało?
            >
            A co, nie wolno, jak ktos lubi?


            > A uważasz, że jedynie homoseksualiści zasługują na wyróżnienie? Panstwo
            powinno
            >
            > ułatwiać życie wszystkim obywatelom a nie jakiejś wybranej grupie ludzi.
            >

            Jakiej wybranej? Malzenstwom? (I nie ulatwiac, wystarczy, ze nie bedzie
            przeszkadzac).

            > Jakiej ustawy?
            >

            Proponowanej przez senat, dyskutowanej tam i z powrotem od ilus tam miesiecy.

            > >
            >
            > Ty Leje-się przypadkiem nie przesadzasz wink))))))))))))))))))?

            Wolno Tobie, wolnoc mnie.

            >
            > Pozdr / Jacek
            • Gość: jacek#jw Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.toya.net.pl 13.12.04, 18:36
              leje-sie napisał:


              > Nie doceniasz prostych chwytow retorycznych?
              >
              > Nie było wniosku o zmianę
              > > konstytucji a o rejestrację związków tak. Chcesz prawo pismem świętym
              > > weryfikować????????????
              > >
              > Napisalem - mozna zmienic. Gdy/jesli zajdzie taka potrzeba. Nie napisalem -
              > zostanie zmieniona, musi byc zmieniona czy jakos tak.
              >
              > Udawane, czy prawdziwe niezrozumienie tekstow oponenta to dosc prymitywny
              > chwyt - daje chwilowo poczucie przewagi, ale dyskusji do przodu nie posuwa.

              Jasne, proste chwyty retoryczne w postaci przywołania pisma świętego posunęły
              dyskusję do przodu jak diabli. Wydukaj wreszcie czy się zgadzasz, że ustawa
              jest zgodna z konstytucją czy nie, bo kręcisz nieco. Jest oczywiste, że można
              zmienić konstytucje tak jak oczywiste jest, że szkodliwe jest permanentne
              tworzenie ustaw niezgodnych z nią. A to właśnie ostatnimi czasy dość często
              zdarzało się promotorom ustaw, czyli sejmowi i senatowi.

              >
              >
              > > Mam 18 lat,
              >
              > Ta ulomnosc szybko mija.
              >
              >
              > pracuję, nie korzystam z żadnej ulgi.
              >
              > Jestes pewien? Wiekszosc ludzi uwaza, ze jest platnikami podatku netto.
              >

              Chciałeś w skrócie i co? Skrótu nie poniał.

              > Tylko zniesienie przywileju
              > > wspólnego rozliczania pozwala mówić o pełnej równości obywateli wobec pra
              > wa.
              >
              > Owszem, to jest rozsadna propozycja. Obawiam sie jedynie, ze jak wiele innych
              > rozsadnych propozycji umrze w niemowlectwie zaduszona przez beneficjentow
              > obecnego systemu.
              >
              > Pozwolisz, ze rozwine Twoj pomysl (zadnych ironii - jesli cos pochrzanie, to
              > wylacznie z tego powodu, ze polski system podatkowy jest mi w szczegolach
              malo
              > znany i zazwyczaj obojetny):
              >
              > 1. Indywidualne rozliczenie podatkowe niezaleznie od sytuacji rodzinnej
              > (malzenstwo/zwiazek partnerski/osoba samotna)
              >
              > i:
              >
              > a) zadnych przywilejow dla osob/rodzin dzietnych (chcieli miec dzieci to
              niech
              > sobie je utrzymuja.
              >
              > b) odpis od podatku na kazde dziecko - ew progresywny.
              >
              > c) zwiekszone dodatki na dzieci - ew progresywne.

              Skoro jak sam twierdzisz, moja propozycja jest rozsądna, to czemu
              przeciwstawiasz jej całkowicie pozbawioną tego rozsądku propozycję traktowania
              związku homoseksualnego jak rodziny. Punkty a,b,c to jedna z możliwosci. Nie
              odnoszę się do niej, gdyż nie o tym jest tu mowa.

              >
              >
              > > > >
              > > > > 3. Ustawa dowodzi hipokryzji demokratów o lewicowym odcieniu,
              > którz
              > > y
              > > > > wprowadzają kontrowersyjne rozwiązania w ramach walki o swoją
              > polit
              > > yczną
              > > > > egzystencję.
              >
              > Zapewniam Cie, ze upodobania seksualne nijak sie nie przekladaja na poglady
              > polityczne. Ni na odwrot. Ale pewnie o tym wiesz, tylko znowu stosujesz
              > watpliwej wartosci chwyty erystyczne. A fe.

              Nie masz co zapewniać, nie o tym pisałem. A fe, ktoś to o zrozumieniu tekstu
              pisał.

              >
              >
              > Na podobnej zasadzie
              > > bolała mnie hipokryzja twórców PRL.
              >
              > Jak Cie bolala, jak miales 3 latka? smile

              Uważasz za niemożliwe, by pomysły twórców PRL boleśnie odczuwać zarówno w 57
              roku jak i 87?

              >
              > >
              > > Zaprzeczasz sam sobie w jednym zdaniu (czy muszę to wyjaśniać?).
              >
              > Ano wyjasnij.

              Piszesz, że nie nakazuje propagować a następnie, że pod wpływem tej propagandy
              zmienię zdanie i przestanę być homofobem. No może rzeczywiście nie było to
              jedno zdanie.

              > > A uważasz, że jedynie homoseksualiści zasługują na wyróżnienie? Panstwo
              > powinno
              > >
              > > ułatwiać życie wszystkim obywatelom a nie jakiejś wybranej grupie ludzi.
              > >
              >
              > Jakiej wybranej? Malzenstwom? (I nie ulatwiac, wystarczy, ze nie bedzie
              > przeszkadzac).

              Wystarczy nie przeszkadzać oznacza "nie twórz niepotrzebnej ustawy o związkach".

              >
              > > Jakiej ustawy?
              > >
              >
              > Proponowanej przez senat, dyskutowanej tam i z powrotem od ilus tam miesiecy.

              Proponowana ustawa nie wyczerpuje pojęcia małżeństwa. Za małżeństwem stoi
              chociażby cały kodeks rodzinny czy ustawa o planowaniu rodziny. Więc zdecyduj
              się o co Ci chodzi, bo według mnie pytałeś się o małżeństwa gejowskie a nie
              konkretnie o tę jedną ustawę.

              >
              > > >
              > >
              > > Ty Leje-się przypadkiem nie przesadzasz wink))))))))))))))))))?
              >
              > Wolno Tobie, wolnoc mnie.

              To podobnie jak z homo i hetero. Niby to samo a jednak zupełnie coś innego.
              Gdzie ja sobie pozwoliłem na przesadę?

              >
              > >
              > > Pozdr / Jacek
              • leje-sie Przyznaje racje 14.12.04, 18:34

                O wlasnie tutaj - niedokladnie przeczytalem.

                > > > > > 3. Ustawa dowodzi hipokryzji demokratów o lewicowym odc
                > ieniu,
                > > którz
                > > > y
                > > > > > wprowadzają kontrowersyjne rozwiązania w ramach walki o
                > swoją
                > > polit
                > > > yczną
                > > > > > egzystencję.
                > >
                > > Zapewniam Cie, ze upodobania seksualne nijak sie nie przekladaja na pogla
                > dy
                > > polityczne. Ni na odwrot. Ale pewnie o tym wiesz, tylko znowu stosujesz
                > > watpliwej wartosci chwyty erystyczne. A fe.
                >
                > Nie masz co zapewniać, nie o tym pisałem. A fe, ktoś to o zrozumieniu tekstu
                > pisał.

                Tyle tylko, ze niewazne motywy i pobudki, wazne uczynki i skutki.

                >
                Co do ponizszego - komunizm trupem jest od 15 lat.
                > >
                > > Na podobnej zasadzie
                > > > bolała mnie hipokryzja twórców PRL.
                > >

                >
                > Uważasz za niemożliwe, by pomysły twórców PRL boleśnie odczuwać zarówno w 57
                > roku jak i 87?



                Tu zas nie przyznaje -nie o propagandzie, czy o przymuszaniu mowa. No bo chyba
                nie od tego zmieniasz zdanie?
                >
                > Piszesz, że nie nakazuje propagować a następnie, że pod wpływem tej
                propagandy
                > zmienię zdanie i przestanę być homofobem. No może rzeczywiście nie było to
                > jedno zdanie.
                • Gość: jacek#jw Re: Przyznaje racje IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 09:25
                  leje-sie napisał:

                  (...)
                  > Tyle tylko, ze niewazne motywy i pobudki, wazne uczynki i skutki.

                  A o czymś takim jak intencje ustawodawcy słyszałeś? To jedna z najważnieszych
                  przesłanek, na jakich później interpretuje się ustawy.

                  > > Uważasz za niemożliwe, by pomysły twórców PRL boleśnie odczuwać zarówno w
                  > 57
                  > > roku jak i 87?
                  >
                  >
                  >
                  > Tu zas nie przyznaje -nie o propagandzie, czy o przymuszaniu mowa. No bo
                  chyba
                  > nie od tego zmieniasz zdanie?

                  Nie o przymuszaniu a o skutkach. To skutki hipokryzji odczuwać można boleśnie.
                  A zdanie można zmienić np na skutek rozczarowania.


                  Pozdr / Jacek
        • dachs Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 19:51
          leje-sie napisał:
          > Szkoda jaka powstaje obecnie, to to, ze pary homoseksualne nie moga korzystac
          > z pewnych przywilejow podatkowych na tych samych prawach co pary
          > heteroseksualne.

          No, nareszcie ktos powiedzial szczerze o co chodzi. Chodzi o forse i przywileje.
          I choc Leje-sie juz nawet w innym poscie powoli kojarzy skad sie wziely
          przywileje podatkowe malzenstw,
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18541784&a=18546916
          jest to proba jeszcze niesmiala, mglista, opatrzona zastrzezeniami.
          Mimo to cieszy, ze kolega mysli.
          Jezeli jeszcze kolega skojarzy dlaczego, w wiekszosci krajow europejskich ( a
          moze i swiata), malzenstwa maja podatkowe przywileje, to bedziemy juz bardzo
          blisko wspolnego podpisania komunikatu koncowego, ze homoseksualisci nie
          spelniaja kryteriow, lezacych u podstaw wyz. wym. przywilejow.
          Uprzedzam z gory, ze nie dopuszcze do zwekslowania dyskusji w kierunku debaty na
          temat sensu takiego uprzywilejowania. To jest zupelnie inna sprawa.

          > ... wstyd moze byc oczyszczajacy i dobroczynny. Doswiadczenie
          > palacego wstydu chroni nas przed popelnianiem swinstw.

          To sa swiete slowa Leje-siu.
          Doswiadczenie palacego wstydu chronilo dotychczas homoseksualistow przed jawnym
          popelnianiem swinstw. Dlaczego chcesz ich pozbawic mozliwosci dalszego
          dobroczynnego oczyszczenia wstydem?
          Czy wiesz, ze ta cala ich kampania wziela sie z tego, ze nie chcieli juz wiecej
          sie wstydzic?
          Oni - biedni - moze nie widza co czynia. Ale Ty wlasnie dowiodles, ze doceniasz
          role wstydu, jako pierwszej instacji regulujacej stosunki miedzy ludzmi.

          > Mozesz w spokoju zostac homofobem az do
          > czasu, gdy pod wplywem zebranych doswiadczen przestaniesz nim byc.

          Zeby to bylo tak latwo. We Francji juz nie moge.
          I nawet doswiadczen nie zdaze zebrac, bo mnie wczesniej zamkna, gdy okaze sie
          sceptycznym wobec pedalstwa.

          Co do zagrozen, to z wlasciwym sobie temperamentem wylozyl je juz Luka, wiec
          czuje sie zwolniony.

          pozdrowienia do ciemnej i zasniezonej Szwecji
          borsuk

          P.S. Po przeczytaniu postow sztucznej perly z zalem stwierdzam, ze prace nad
          skonstruowaniem sztucznej inteligencji sa mniej zawansowane niz myslalem.

          • snajper55 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 01:21
            dachs napisał:

            > No,nareszcie ktos powiedzial szczerze o co chodzi. Chodzi o forse i przywileje
            > I choc Leje-sie juz nawet w innym poscie powoli kojarzy skad sie wziely
            > przywileje podatkowe malzenstw,
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18541784&a=18546916
            > jest to proba jeszcze niesmiala, mglista, opatrzona zastrzezeniami.
            > Mimo to cieszy, ze kolega mysli.
            > Jezeli jeszcze kolega skojarzy dlaczego, w wiekszosci krajow europejskich ( a
            > moze i swiata), malzenstwa maja podatkowe przywileje, to bedziemy juz bardzo
            > blisko wspolnego podpisania komunikatu koncowego, ze homoseksualisci nie
            > spelniaja kryteriow, lezacych u podstaw wyz. wym. przywilejow.

            Otóż spełniają. Bo jedynym źródłem praw, o jakie się dopominają jest wspólnota
            małżeńska, którą rzeczoe prawa ułatwiają. To ze wspólnoty winika prawo do
            jednego nazwiska, do wzajemego dziedziczenia, do wspólnego opodatkowania się.
            To właśnie wspóle życie te prawa mają ułatwiać.

            > Uprzedzam z gory, ze nie dopuszcze do zwekslowania dyskusji w kierunku debaty
            > na temat sensu takiego uprzywilejowania. To jest zupelnie inna sprawa.
            >
            > > ... wstyd moze byc oczyszczajacy i dobroczynny. Doswiadczenie
            > > palacego wstydu chroni nas przed popelnianiem swinstw.
            >
            > To sa swiete slowa Leje-siu.
            > Doswiadczenie palacego wstydu chronilo dotychczas homoseksualistow przed jaw
            > nym popelnianiem swinstw. Dlaczego chcesz ich pozbawic mozliwosci dalszego
            > dobroczynnego oczyszczenia wstydem?

            A jakież to świństwa popełniali ? Masz na myśli bara-bara z partnerem ? Czy
            bara-bara heteroseksualne też za świństwo uważasz ?

            > Czy wiesz,ze ta cala ich kampania wziela sie z tego, ze nie chcieli juz wiecej
            > sie wstydzic?

            Bo nie mają czego się wstydzić. A przyajmniej nie mają innych powodów do wstydu
            niż heteroseksualiści.

            > Oni- biedni - moze nie widza co czynia. Ale Ty wlasnie dowiodles, ze doceniasz
            > role wstydu, jako pierwszej instacji regulujacej stosunki miedzy ludzmi.
            >
            > > Mozesz w spokoju zostac homofobem az do
            > > czasu, gdy pod wplywem zebranych doswiadczen przestaniesz nim byc.
            >
            > Zeby to bylo tak latwo. We Francji juz nie moge.
            > I nawet doswiadczen nie zdaze zebrac, bo mnie wczesniej zamkna, gdy okaze sie
            > sceptycznym wobec pedalstwa.
            >
            > Co do zagrozen, to z wlasciwym sobie temperamentem wylozyl je juz Luka, wiec
            > czuje sie zwolniony.

            Luka to jedynie wyłożył się. wink)

            S.
            • dachs Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 17:32
              snajper55 napisał:

              > Bo jedynym źródłem praw, o jakie się dopominają jest wspólnota
              > małżeńska, którą rzeczoe prawa ułatwiają. To ze wspólnoty winika prawo do
              > jednego nazwiska, do wzajemego dziedziczenia, do wspólnego opodatkowania się.
              > To właśnie wspóle życie te prawa mają ułatwiać.

              U podstaw wszystkich udogodnien dla malzenstw lezy spodziewany wynik wspolnego
              zycia i mamy: przyszla mama, przyszly tata, przyszly platnik podatku, przyszly
              zonierz, przyszly czlonek partii, przyszly poddany - zaleznie od ideologii
              wyznawanej akurat na gorze.

              Niezaleznie bowiem od wyznawanej ideologii wszystkie dotychczasowe ustroje
              polityczne i wszystkie religie bazuja na rodzinie, jako postawowej komorce
              spolecznej.

              Znaczenie rodziny probowali od zawsze podwazac naprawiacze swiata wszystkich
              czasow. Dzis wyraza sie sie to w rozmazywaniu znaczenia slowa "rodzina", lub -
              jak to wlasnie sprobowala ministra Sroda - wrecz w przypisywaniu rodzinie roli
              instrumentu przemocy wobec kobiet.

              Na fali obecnej mody na polityczna poprawnosc, takie hasla trafiaja do wielu
              chetnych uszu. Jak kazda moda, przejdzie kiedys i ta. Malzenstwo na tym nie
              ucierpi, rodzina pozostanie tym czym jest, bo taka jest biologia.
              Swiat pojdzie swoja droga dalej, nie takie juz rzeczy wytrzymywal.
              Wszystko znowu wroci do swojej chwiejnej rownowagi.
              Prawdopodobnie najbardziej ucierpia homoseksualisci, ktorym dzisiejszy brak
              umiaru moze sie w przyszlosci odbic nowymi przesladowaniami.

              • snajper55 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 23:26
                dachs napisał:

                > U podstaw wszystkich udogodnien dla malzenstw lezy spodziewany wynik wspolnego
                > zycia i mamy: przyszla mama, przyszly tata, przyszly platnik podatku, przyszly
                > zonierz, przyszly czlonek partii, przyszly poddany - zaleznie od ideologii
                > wyznawanej akurat na gorze.

                Tak, tylko wszystkie te role obarczają człowieka je pełniącego pewnymi
                obowiązkami i (czasem) prawami, ale dopiero w momencie gdy te role się pełni.
                Żołnierz ma prawo do umundurowaia, ale dopiero wtedy gdy jest żołnierzem.
                Kobieta ma prawo do urlopu macierzyńskiego, ale dopiero wtedy gdy urodzi
                dziecko. Natomiast prawa o które walczą homosie powstają w chwili zawarcia
                związku małżeńskiego i są skutkiem wspólnoty, która w tym momencie powstaje.
                Nie są one związane z żadnymi przyszłymi rolami, które małżonkowie być może
                kiedyś będą pełnić, a być może nie będą.

                > Niezaleznie bowiem od wyznawanej ideologii wszystkie dotychczasowe ustroje
                > polityczne i wszystkie religie bazuja na rodzinie, jako postawowej komorce
                > spolecznej.

                No i homosie też chcą tę rodzinę tworzyć.

                > Znaczenie rodziny probowali od zawsze podwazac naprawiacze swiata wszystkich
                > czasow. Dzis wyraza sie sie to w rozmazywaniu znaczenia slowa "rodzina", lub -
                > jak to wlasnie sprobowala ministra Sroda - wrecz w przypisywaniu rodzinie roli
                > instrumentu przemocy wobec kobiet.

                Skoro uważasz, że rodzia ma tak duże znaczenie, dlaczego odmawiasz prawa do jej
                tworzenia ludziom, którzy się kochają i chcą ją razem budować ?

                > Na fali obecnej mody na polityczna poprawnosc, takie hasla trafiaja do wielu
                > chetnych uszu. Jak kazda moda, przejdzie kiedys i ta. Malzenstwo na tym nie
                > ucierpi, rodzina pozostanie tym czym jest, bo taka jest biologia.

                Małżeństwo z biologią ma niewiele wspólnego. Małżeństwo jest stanem prawnym.

                > Swiat pojdzie swoja droga dalej, nie takie juz rzeczy wytrzymywal.
                > Wszystko znowu wroci do swojej chwiejnej rownowagi.
                > Prawdopodobnie najbardziej ucierpia homoseksualisci, ktorym dzisiejszy brak
                > umiaru moze sie w przyszlosci odbic nowymi przesladowaniami.

                Świat nigdy się nie zatrzymuje. Swiat cały czas się zmienia. Nadzieja, że w tym
                aspekcie zatrzyma się i będzie trwał jest złudnym mirażem.

                S.
                • dachs Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 15.12.04, 00:06
                  snajper55 napisał:

                  > dachs napisał:
                  > Kobieta ma prawo do urlopu macierzyńskiego, ale dopiero wtedy gdy urodzi
                  > dziecko. Natomiast prawa o które walczą homosie powstają w chwili zawarcia
                  > związku małżeńskiego i są skutkiem wspólnoty, która w tym momencie powstaje.
                  > Nie są one związane z żadnymi przyszłymi rolami, które małżonkowie być może
                  > kiedyś będą pełnić, a być może nie będą.

                  Tu sie wlasnie roznimy zasadniczo. Prawo malzenskie w jego obecnym stanie jest
                  wynikiem oczekiwan wobec zwiazku mezczyzny z kobieta. Posrednio mozesz znalezc
                  potwierdzenie tego w powtarzanych co i raz propozycjach niemieckich socjalistow,
                  by bezdzietne malzenstwa oblozyc specjalnym podatkiem, podobnym do znanego i w
                  Polsce kiedys "bykowego".
                  Jest to w moich oczach nic innego jak oficjalne stwierdzenie socjalistyczngeo
                  rzadu niemieckiego, ze po malzenstwie oczekuje sie dzieci.
                  Jest rzecza odrebna czy to oczekiwanie jest sluszne czy nie, Janusz poruszyl juz
                  te sprawe, i jest sporo argumentow za tym, by malzenstwa tych przywilejow pozbawic.
                  W kazdym razie jest pewne, ze poniewaz od zwiazku homo dzieci nie mozna
                  oczekiwac, nie ma najmniejszego powodu, by im takie przywileje przyznawac.

                  > No i homosie też chcą tę rodzinę tworzyć.

                  Homosie nie beda nigdy w stanie stworzyc rodziny. Moga najwyzej stwoirzyc
                  zarejestrowana pare, cieszaca sie pewnymi przywilejami prawnymi.

                  > Skoro uważasz, że rodzia ma tak duże znaczenie, dlaczego odmawiasz prawa do
                  > jej tworzenia ludziom, którzy się kochają i chcą ją razem budować ?

                  Nie odmawiam im prawa, tylko uwazam ze to sa w stanie stworzyc to nie jest rodzina.

                  > Małżeństwo z biologią ma niewiele wspólnego. Małżeństwo jest stanem prawnym.

                  Ten stan prawdy nie powstal w prozni. Zostal oparty na biologii czlowieka.
                  Na jego zdolnosci do rozmnazania sie, przekazywaniu dzieciom swojego dorobku i
                  umieraniu. To wszysto jest zawarte w akcie prawnym malzenstwa.
                  Z trzech wymienionych rzeczy homosie umieja sa w stanie tylko umierac.

                  > Świat nigdy się nie zatrzymuje. Swiat cały czas się zmienia.

                  Nie napisalem ze swiat stanie smile napisalem ze pojdzie swoja droga.
                  • snajper55 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 15.12.04, 00:35
                    dachs napisał:

                    > Tu sie wlasnie roznimy zasadniczo. Prawo malzenskie w jego obecnym stanie jest
                    > wynikiem oczekiwan wobec zwiazku mezczyzny z kobieta. Posrednio mozesz znalezc
                    > potwierdzenie tego w powtarzanych co i raz propozycjach niemieckich socjalis
                    > tow, by bezdzietne malzenstwa oblozyc specjalnym podatkiem, podobnym do
                    > znanego i w Polsce kiedys "bykowego".

                    Ależ nie jest to żaden dowód. Bo nie zabierają wszak im praw do wspólnego
                    nazwiska, nie zabierają możliwości dziedziczenia, czy innych tego typu praw.
                    Oni ich dociążają całkiem nowym obowiązkiem. I to jest w porządku. Tak jak są
                    przywileje związane z posiadaniem dzieci jak zasiłek rodzinny czy urlop
                    macieżyński. Ale nie o takie prawa walczą homoseksualiści.

                    > Jest to w moich oczach nic innego jak oficjalne stwierdzenie socjalistyczngeo
                    > rzadu niemieckiego, ze po malzenstwie oczekuje sie dzieci.

                    I niech sobie oczekuje. Może nawet specjalnymi przywilejami je do mnożenia się
                    zachęcać lub specjalnymi ciężarami zniechęcać do bezdzietności. Jednak ie
                    wynika z tego, że wszystkie prawa małżonków wynikają z ich roli reprodukcyjnej.
                    Małżeństwo pełni wiele innych ról i one są także żródłami praw i obowiązków.

                    > Jest rzecza odrebna czy to oczekiwanie jest sluszne czy nie, Janusz poruszyl
                    > juz te sprawe, i jest sporo argumentow za tym, by malzenstwa tych przywile
                    > jow pozbawic.

                    Nie rozumiem. Wszystkie małżeństwa ? Których przywilejów ? Wspólnego nazwiska ?

                    > W kazdym razie jest pewne, ze poniewaz od zwiazku homo dzieci nie mozna
                    > oczekiwac, nie ma najmniejszego powodu, by im takie przywileje przyznawac.

                    Żadne małżeństwo bezdzietne nie powinno i nie ma przywilejów związanych z
                    posiadaniem dzieci. Kobieta nie dostanie urlopu macieżyńskiego, jesli nie
                    urodzi dziecka. Mężczyzna nie dostaie urlopu wychowawczego, jeśli nie zostanie
                    ojcem. Niezależnie od tego, czy są oni homo czy hetero.

                    > > No i homosie też chcą tę rodzinę tworzyć.
                    >
                    > Homosie nie beda nigdy w stanie stworzyc rodziny. Moga najwyzej stwoirzyc
                    > zarejestrowana pare, cieszaca sie pewnymi przywilejami prawnymi.

                    Rodzię definiujemy sami. Nie jest to byt pierwotny, niedefiiowalny. Wystarczy
                    zmienić defiicję, a do tego właśnie dążymy, i już homosie będą mogli zawierać
                    małżeństwa a co za tym idzie, będą tworzyć rodzinę.

                    > > Skoro uważasz, że rodzia ma tak duże znaczenie, dlaczego odmawiasz prawa do
                    > > jej tworzenia ludziom, którzy się kochają i chcą ją razem budować ?
                    >
                    > Nie odmawiam im prawa, tylko uwazam ze to sa w stanie stworzyc to nie jest
                    > rodzina.

                    Tworzą baezdzietną (zazwyczaj) rodzinę. Czy małżeństwo bezdzietne nie jest
                    według Ciebie rodziną ?

                    > > Małżeństwo z biologią ma niewiele wspólnego. Małżeństwo jest stanem prawn
                    > > ym.
                    >
                    > Ten stan prawdy nie powstal w prozni. Zostal oparty na biologii czlowieka.
                    > Na jego zdolnosci do rozmnazania sie, przekazywaniu dzieciom swojego dorobku i
                    > umieraniu. To wszysto jest zawarte w akcie prawnym malzenstwa.
                    > Z trzech wymienionych rzeczy homosie umieja sa w stanie tylko umierac.

                    Małżeństwo to przede wszystkim życie razem. Prowadzenie wspólnego gospodarstwa,
                    wzajemna opieka i miłość. Małżeństwo to spajanie się dwojga w jedno. To
                    wspólnota. DLATEGO WŁAŚNIE mają wspólne nazwisko, wspólnie się opodatkowują,
                    dziedziczą po sobie. BO SĄ JEDYM. Dzieci nie mają z TYMI prawami nic wspólnego.

                    > > Świat nigdy się nie zatrzymuje. Swiat cały czas się zmienia.
                    >
                    > Nie napisalem ze swiat stanie smile napisalem ze pojdzie swoja droga.

                    Zbty podkreślałeś niezmienność małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.
                    Jakbyś chciał zatrzymać tę definicję niezmienioną na zawsze. Nie da się. Oa też
                    się zmieni. Jak wszystko bez wyjątku. smile

                    S.
                    • Gość: Abaddon Gwiazdeczko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:43
                      > Rodzię definiujemy sami. Nie jest to byt pierwotny, niedefiiowalny. Wystarczy
                      > zmienić defiicję, a do tego właśnie dążymy, i już homosie będą mogli zawierać
                      > małżeństwa a co za tym idzie, będą tworzyć rodzinę.

                      Ty dążysz. Na szczęście "perełek" jak Ty jest jeszcze w społeczeństwie
                      niewiele. Rodzina jest bytem pierwotnym, bo wynika z praw naturalnych. Czy
                      te "55" przy Twojej ksywce to Twoje IQ?

                      • snajper55 Re: Gwiazdeczko. 16.12.04, 02:07
                        Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                        > Ty dążysz. Na szczęście "perełek" jak Ty jest jeszcze w społeczeństwie
                        > niewiele.
                        Jak widać po decyzji Senatu wcale nie tak mało.


                        > Rodzina jest bytem pierwotnym, bo wynika z praw naturalnych.

                        Ty może jesteś bytem pierwotnym, rodzina - nie.

                        S.
    • Gość: GP Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: 217.153.60.* 13.12.04, 15:25
      Niczego nie musimy się bać. Jesteśmy szczęśliwi w związkach które tworzymy.
      Jednak małżeństwo to szczególny rodzaj związku. Z dodatkowych obowiązków w
      społeczeństwie wynika wynika jego wyjątkowy status. Nieporozumieniem jest już
      legalizacja konkubinatu (świadomie wybieranego przez partnerów jako alternatywę
      dla małżeństwa), a legalizacja związków homo to jakiś absurd - przecież oni
      nigdy nie będą mieli naturalnego potomstwa! A kto z płacących podatki ma ochotę
      dopłacać do czyjejś przyjemności (jakby się kto znalazł - to mogę podać nr
      konta).
      • gretshen Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 16:26
        Gość portalu: GP napisał(a):

        "Z dodatkowych obowiązków w społeczeństwie wynika wynika jego wyjątkowy status."

        A o jakich to dodatkowych obowiazkach mowa, jesli wolno(?)
        • Gość: GP Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:11
          O przyjęcie na świat i wychowanie dzieci oczywiście
          • gretshen Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 13.12.04, 20:38
            Gość portalu: GP napisał(a):

            > O przyjęcie na świat i wychowanie dzieci oczywiście

            O!, to oni kopuluja z obowiazku...
            • Gość: GP Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: 217.153.60.* 14.12.04, 14:19
              > O!, to oni kopuluja z obowiazku...
              Kopulacja to jest te 9 miesięcy wcześniej. Potem są obowiązki.
              • Gość: Krzys52 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 15:20
                Gość portalu: GP napisał(a):

                "Z dodatkowych obowiązków w społeczeństwie wynika wynika jego wyjątkowy status."

                A o jakich to dodatkowych obowiazkach mowa, jesli wolno(?)

                > > O!, to oni kopuluja z obowiazku...
                > Kopulacja to jest te 9 miesięcy wcześniej. Potem są obowiązki.

                Wzgledem dzieci czy wzgledem spoleczenstwa? Bo skoro wczesniej
                wstawiles "spoleczny" kontekst to mogl ktos przypuscic, ze, Twoim zdaniem,
                malzenstwo ma wywiazywac sie z obowiazkow nalozonych na nie przez spoleczenstwo.
                Tymczasem oni nie maja obowiazkow w spoleczenstwie lecz w rodzinie - wobec
                samych siebie.


    • Gość: Krzys52 Burza kretynom Porzadek Rzeczy ustanowiony przez IP: *.proxy.aol.com 13.12.04, 15:34
      Boga. A ten ma byc taki jak jest - i basta.

      Typowy katol to ksenofob.

      Na zarejestrowaniu zwiazkow homoseksualistow nie traci wprawdzie nic, bo
      rejestracja nie zmienia nic w aktualnych relacjach, niemniej to jest przeciez
      nowe i niejako akceptuje to co indoktrynacja miala uczynic nieakceptowalnym.
      • Gość: GP Re: Burza kretynom Porzadek Rzeczy ustanowiony pr IP: 217.153.60.* 13.12.04, 15:41
        Dlaczego nazywasz kogoś o odmiennym sposobie widzenia świata kretynem?
        Jak to się ma do Twojej tolerancji dla odmienności?
        Skoro rejestracja związków homo niczego w aktualnych relacjach nie zmienia to o
        co ten zgiełk? I po co wprowadzać dodatkowe niczego nie zmieniajace regulacje
        prawne?
        • leje-sie Ciesze sie, ze 13.12.04, 16:11
          uznajesz projekt senackiej ustawy za zbyt niesmialy i malo radykalny.
          • gini Re: Ciesze sie, ze 13.12.04, 16:15
            leje-sie napisał:

            > uznajesz projekt senackiej ustawy za zbyt niesmialy i malo radykalny.
            >

            A to do kogo?Zdaje sie, ze to Twoje zdanie, mnie ten projekt dla zboczencow w
            ogole do niczego niepotrzebny.
          • Gość: GP Re: Ciesze sie, ze IP: 217.153.60.* 13.12.04, 16:15
            Nigdzie tak nie napisałem.
            • leje-sie Sluze cytacikiem: 13.12.04, 16:42
              "I po co wprowadzać dodatkowe niczego nie zmieniajace regulacje
              prawne?"

              Wniosek - jesli wprowadzac regulacje to radykalne!
              • Gość: GP Re: Sluze cytacikiem: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:19
                Twój wniosek jest błędny.
                Podpowiem: skoro nic nie zmieniają to nie wprowadzać.
        • Gość: Krzys52 Re: Burza kretynom Porzadek Rzeczy ustanowiony pr IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 02:02
          Dlaczego nazywasz kogoś o odmiennym sposobie widzenia świata kretynem?
          Jak to się ma do Twojej tolerancji dla odmienności?
          ;
          Odmiennosc pogladow to zdecydowanie za malo by robic za kretyna. Kretyn to
          bardzo specjalny rodzaj czlowieka - to jego nie toleruje. O poglady mniejsza.
          Mozesz nie obawiac sie, za same poglady nic Ci nie grozi.
          ;;;;;
          Skoro rejestracja związków homo niczego w aktualnych relacjach nie zmienia to o
          co ten zgiełk? I po co wprowadzać dodatkowe niczego nie zmieniajace regulacje
          prawne?
          .
          Nie zmienia w tym sensie funkcjonowania zwaizkow homoseksualnych. One nie
          pojawia sie wraz z wrowadzeniem ustawy - co wielu sugeruje. Gdy o same zwiazki
          idzie to one daja sobie calkiem niezle rade, od... zawsze chyba.

          Homoseksualisci uwazaja, ze sa mniejszoscia i chca byc rozpoznani jako
          mniejszosc. Sa obywatelami i maja prawo dochodzic swych racji. Po drugie,
          uwazaja, ze skoro zyja w zwiazkach partnerskich powinni miec takie samo prawo
          do dziedziczenia czy niewystepowania w charakterze swiadka - jeden przeciwko
          drugiemu. Czy tracisz cos z racji zyskania przez homoseksualistw czegos w/w? Bo
          ja uwazam ze nie trace zarowno ja, jak i Ty. Pozwol ludziom zyc jak ludzie, nie
          zaszczuwaj ich i nie zmuszaj do przemykania sie kanalami. Mysle, ze wszystkim
          wyjdzie to na zdrowie.


    • xiazeluka Wszystkim 13.12.04, 16:02
      A przede wszystkim Tobie, skandynawski kolego. Konkretnie zawartości głowy.

      "Małżeństwo" ma jasne znaczenie - jest to prawny związek kobiety i mężczyzny.
      Związek nieformalny zaś to konkubinat. Jak chcesz, to nazywaj
      samochód "kalafiorem", zobaczymy, czy zdołasz się z kims normalnym porozumieć.
      To samo dotyczy "malżeństwa" - mam na myśli panią i pana Kowalskiego, a nie
      pana i pana Kowalskiego, względnie pana Kowalskiego i kozę.

      Zagrożenie pierwsze - gwałt na języku polskim.
      Zagrożenie drugie - umoczenie słowa "małżeństwo" w związek dwóch zboczeńców
      seksualnych. Nie ma żadnego powodu, by nadawać ramy formalnoprawne związkom
      dwóch pedałów, dwóch transwestytów czy legalizować związki pedofila z 11-
      letnimi uczennicami. To, co robią osoby nienormalne w towarzysztwie innych osób
      nienormalnych jest ich prywatną sprawą (przy założeniu dobrowolnosci).
      Zagrożenie polega więc na tym, że jest afirmacją zboczeńców i ich zwierzęcych
      układów.

      Idąc z postępem - jeśli dziś przyjmiemy, że zboczeńcy jednopłciowi mogą się
      żenić, to krokiem następnym będzie uznanie, że podobne prawa winni mieć inni
      dewianci seksualni. I to jest zagrożenie trzecie - uznanie za normalne
      przejawów zachowań nienormalnych.

      Zagrożenie czwarte - społeczne. Jeśli zwierzęce akrobacje dwóch pedałów zostaną
      zalegalizowane formalnie, to siłą rzeczy razem z posiadaniem dzieci. Dzieci
      potrzebują jednak do prawidłowego rozwoju tatę i mamę, a nie dwie mamy lub dwie
      ciocie.
      • leje-sie Re: Wszystkim 13.12.04, 16:40
        xiazeluka napisała:

        > A przede wszystkim Tobie, skandynawski kolego. Konkretnie zawartości głowy.
        >
        > "Małżeństwo" ma jasne znaczenie - jest to prawny związek kobiety i mężczyzny.
        > Związek nieformalny zaś to konkubinat.

        Nieprawda, "malzenstwo" ma wiele znaczen. W zaleznosci od kontekstu. Inna jest
        definicja prawna, inna religijna, inna antropologiczna, inna historyczna itd.

        Nie ma jednej "prawdziwej" definicji.

        > To samo dotyczy "malżeństwa" - mam na myśli panią i pana Kowalskiego,

        To bardzo rozszerzajaca definicja, w gruncie rzeczy - jesli jej sie przyjrzec wink

        > Zagrożenie pierwsze - gwałt na języku polskim.

        Jezyka nie boli, jezyk sie zmienia. Jezyk jest tylko narzedziem a nie
        absolutem. Narzedziem komunikacji - owszem.

        Pojecia ewoluuja i zmieniaja znaczenie.

        A co do nazywania "samochodu" "kalafiorem" to akurat Ty jestes w tym
        specjalista, uparcie dazac do przedefiniowywania obiegowych znaczen roznych
        pojec - lewicy, prawicy, faszyzmu wedle wlasnego upodobania. Wolno Ci?


        > Nie ma żadnego powodu, by nadawać ramy formalnoprawne związkom
        > dwóch pedałów,

        Ja nie pytalem o powody dozwalania, pytalem o przyczyny zabraniania.

        >

        > Zagrożenie polega więc na tym, że jest afirmacją zboczeńców i ich zwierzęcych
        > układów.

        O, o wlasnie - "samochod" i "kalafior".
        >
        > Idąc z postępem - jeśli dziś przyjmiemy, że zboczeńcy jednopłciowi mogą się
        > żenić, to krokiem następnym będzie uznanie, że podobne prawa winni mieć inni
        > dewianci seksualni.

        W jaki sposob nastepnym krokiem?

        I to jest zagrożenie trzecie - uznanie za normalne
        > przejawów zachowań nienormalnych.

        Moglbys troche ciszej i nie tak emocjonalnie wykrzykiwac swoje zdanie?

        > Zagrożenie czwarte - społeczne. Jeśli zwierzęce akrobacje dwóch pedałów
        zostaną
        >
        > zalegalizowane formalnie,

        Te, jak je nazywasz "zwierzęce akrobacje", czyli jak rozumiem "pozycie intymne"
        nie sa przedmiotem zainteresowania prawa. Nie ma o tym w projekcie mowy i zdaje
        sie, ze zaden polski przepis prawny nie dekretuje jakie formy i pozycje moga
        wystepowac miedzy dwiema doroslymi osobami podejmujacymi "pozycie intymne" w
        zgodzie i dobrowolnie.


        to siłą rzeczy razem z posiadaniem dzieci.

        Niektorzy homoseksualisci rzeczywiscie posiadaja dzieci poczete w sposob jak
        najbardziej naturalny.

        Dzieci
        > potrzebują jednak do prawidłowego rozwoju tatę i mamę, a nie dwie mamy lub
        dwie
        >
        > ciocie.

        Nieprawda, Twoje osobiste przekonanie nie znajduje potwierdzenia ani w
        obserwacji codziennej (dzieci wychowywane z powodzeniem przez samotnych
        rodzicow) ani w dosc licznych juz studiach naukowych o dzieciach pozostajacyh
        pod opieka par homoseksualnych.

        Ja wiem, ze Ty wiesz swoje - ale wysoki ton Twoich wypowiedzi sprawia wrazenie,
        ze chcialbys zakrzyczec oponenta (moze nawet samego siebie?) a nie przekonac
        kogokolwiek.
        • Gość: Jesse James Re: Wszystkim IP: 81.210.22.* 13.12.04, 17:04
          ""Małżeństwo" ma jasne znaczenie - jest to prawny związek kobiety i mężczyzny".
          A jakie to ma znaczenie, prawo zawsze mozna zmienić. Poza tym ja chętnie
          zamieniłbym te "prawomocne" małżeństwa, w których facet chla, tłucze żonę i
          dzieci, opierd*** się, nie pracuje, na "bezprawne" związki homoseksualne.
          Poza tym jakie to ma znaczenie, kto z kim żyje? Wychodzę z założenia, że mnie
          to nie obchodzi, dopóki nie robią sobie i nikomu krzywdy.
          Pozdrawiam (ale nie homofobów)
          • xiazeluka Re: Wszystkim 13.12.04, 17:11
            Gość portalu: Jesse James napisał(a):

            > A jakie to ma znaczenie, prawo zawsze mozna zmienić.

            Jakie prawo? Słownikowe? pewnie, że można. Jakiej marki kalafior posiadasz?

            > Poza tym ja chętnie
            > zamieniłbym te "prawomocne" małżeństwa, w których facet chla, tłucze żonę i
            > dzieci, opierd*** się, nie pracuje, na "bezprawne" związki homoseksualne.

            Wielki Budowniczy a la towarzysz Stalin - wyrwać bryłę świata z posad...

            > Poza tym jakie to ma znaczenie, kto z kim żyje? Wychodzę z założenia, że mnie
            > to nie obchodzi, dopóki nie robią sobie i nikomu krzywdy.

            Słusznie. Niech więc pedały sobie żyją, zamiast zawłaszczać małżeństwo.
          • Gość: AndrzejG czy to hipokryzja,czy homohomofobia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:13
            Gość portalu: Jesse James napisał(a):
            >Poza tym jakie to ma znaczenie, kto z kim żyje? Wychodzę z założenia, że mnie
            > to nie obchodzi, dopóki nie robią sobie i nikomu krzywdy.
            > Pozdrawiam (ale nie homofobów)

            Czy homofobi robią Ci jakąś krzywdę?
            Jeżeli nie ,to nie powinny mieć dla Ciebie znaczenia ich poglądy.
            W takim razie - dlaczego pozdrawiasz wszystkich z wyjątkiem homofobów.
            Homohomofobia?
            Hipokryzja?
            • Gość: wikul Re: czy to hipokryzja,czy homohomofobia? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 02:36
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Czy homofobi robią Ci jakąś krzywdę?
              > Jeżeli nie ,to nie powinny mieć dla Ciebie znaczenia ich poglądy.
              > W takim razie - dlaczego pozdrawiasz wszystkich z wyjątkiem homofobów.
              > Homohomofobia?
              > Hipokryzja?


              Heterofobia ! Homofobia jest be , nie wolno być homofobem bo to faszyzm . Można
              natomiast być heterofobem bo to poprawne politycznie i postępowe . Ot , taki
              relatywizm moralny .
              • xiazeiuka hej, ty debilny wikul 14.12.04, 06:42
                Gdzie masz jakas heterofobie ? Powiedz kretynku, gdzie pedaly potepiaja
                hetero ? Domaganie sie praw dla siebie, nie jest heterofobia imbecylu.
        • xiazeluka Re: Wszystkim 13.12.04, 17:09
          leje-sie napisał:

          > Nieprawda, "malzenstwo" ma wiele znaczen. W zaleznosci od kontekstu. Inna
          jest
          > definicja prawna, inna religijna, inna antropologiczna, inna historyczna itd.
          >
          > Nie ma jednej "prawdziwej" definicji.

          Bzdury wypisujesz.
          MAŁŻEŃSTWO:
          1) socjol. Związek kobiety i mężczyzny będący podstawą rodziny; jedna z
          instytucji społecznych występująca u wszystkich znanych ludów [...]
          2) prawo Regulowany przez prawo trwały związek kobiety i mężczyzny zawarty w
          celu wspólnego pożycia, wzajemnej pomocy i współdziałania dla dobra założonej
          rodziny, a zwł. wychowania dzieci.[...]
          3) religiozn. W chrześcijaństwie, ustanowiony przez Boga trwały związek
          mężczyzny i kobiety, zobowiazujacy do wzajemnej miłości, wierności oraz
          przyjęcia i wychowania potomstwa[...]

          To z encyklopedii PWN.
          A ze słownika:

          małżeństwo
          1. «związek prawny mężczyzny i kobiety mający na celu utworzenie rodziny»
          2. «mąż i żona, para małżeńska; małżonkowie»

          Wszystkie mają jeden element wspólny: jest to związek mężczyzny z kobietą.

          > Jezyka nie boli, jezyk sie zmienia. Jezyk jest tylko narzedziem a nie
          > absolutem. Narzedziem komunikacji - owszem.

          Oczywiście, ku.. mać w mordę je..e - ja nie przeklinam, tylko wizjonersko
          wskazuję rozwój mowy potocznej. Przyłaczysz się czy może masz jednak jakieś
          konserwatywne uprzedzenia, do ch..a Wacława?

          > A co do nazywania "samochodu" "kalafiorem" to akurat Ty jestes w tym
          > specjalista, uparcie dazac do przedefiniowywania obiegowych znaczen roznych
          > pojec - lewicy, prawicy, faszyzmu wedle wlasnego upodobania. Wolno Ci?

          Wolno. Ja przywracam pojęciom ich właściwy sens - Narodowo Socjalistyczna
          Partia Robotników Niemiec to przecież lewica z nazwy, symboliki, programu i
          realnych dokonań. Nazywanie NSDAP prawicą to taki sam gwałt jak związku
          pedalskiego "małżeństwem". Rzecz i w znaczeniu słów, jak i prawidłowym używaniu.
          Po drugie - "prawica, lewica" to pojęcia znacznie bardziej rozmyte
          od "małżeństwa", będącego związkiem kobiety i mężczyzny.
          To jak - odpalił Ci dzisiaj kalafior? Ile pali na setkę?

          > Ja nie pytalem o powody dozwalania, pytalem o przyczyny zabraniania.

          Jeśli nie ma powodu do formalnoprawnego uznania, to nie ma istotnie powodu do
          zabraniania. Kwestię po prostu pomijamy wzruszeniem ramion.

          > O, o wlasnie - "samochod" i "kalafior".

          Często z kolegą wkładacie sobie penisy do odbytów? To takie normalne... Tylko
          pamiętajcie, by się zabezpieczyć, bo jeszcze wpadniecie.

          > W jaki sposob nastepnym krokiem?

          Pierwszy krok to normalizacja pedalstwa - czyli to, co się dzieje na naszych
          oczach. Drugi krok - powtórka, tym razem z pedofilami. Zresztą, są już takie
          pomysły.

          > Moglbys troche ciszej i nie tak emocjonalnie wykrzykiwac swoje zdanie?

          Stwierdzam fakty, kolego. A one sa obojetne emocjonalnie.

          > Te, jak je nazywasz "zwierzęce akrobacje",

          Nie ja, tylko pedały. Jak którego zahaczyć o normalność ich wyczynów, to od
          razu powołują się na świat zwierzęcy, na delfiny, myszki i coś tam. To nie mój
          pomysł.

          > wystepowac miedzy dwiema doroslymi osobami podejmujacymi "pozycie intymne" w
          > zgodzie i dobrowolnie.

          To właśnie napisałem - nikogo nie obchodzi to, co leje-sie robi z kolegą w
          swoim prywatnym mieszkaniu. Skoro tak, to innych punktów zaczepienia jednak nie
          ma - dlaczego mielibyśmy nadawać ramy prawne przyjaźni leje-sie i jego kolegi z
          pracy???

          > Niektorzy homoseksualisci rzeczywiscie posiadaja dzieci poczete w sposob jak
          > najbardziej naturalny.

          O, właśnie! Teraz zaś są nienormalni i dzieci mieć nie mogą! Zboczeńcy
          podwójni - homo i biseksualni.

          > Nieprawda, Twoje osobiste przekonanie nie znajduje potwierdzenia ani w
          > obserwacji codziennej (dzieci wychowywane z powodzeniem przez samotnych
          > rodzicow) ani w dosc licznych juz studiach naukowych o dzieciach pozostajacyh
          > pod opieka par homoseksualnych.

          Prawda, prawda, politpoprawny maniaku. Każde poważne dzieło traktujące o
          wychowaniu dzieci podkreśla ten fakt - inne emocje i wzorce przekazuje
          mężczyzna, inne kobieta. rawidłowy, pełny rozwój zapewnia wyłacznie pełna
          rodzina, a nie zboczona namiastka.

          > ze chcialbys zakrzyczec oponenta (moze nawet samego siebie?) a nie przekonac
          > kogokolwiek.

          Brzydzę się pedałami i ich adwokatami. Jesteś ten pierwszy czy ten drugi?
          • leje-sie Juz sie kiedys upominalem 14.12.04, 18:47
            bys mi swych obsesji analno-fekalnych nie przywloczyl.

            Masz ochote, skrzyknij sie z Perla i kilkoma innymi i robcie sobie co chcecie
            gdzies na uboczu w forum prywatnym.
            • gini Re: Juz sie kiedys upominalem 14.12.04, 18:52
              leje-sie napisał:

              > bys mi swych obsesji analno-fekalnych nie przywloczyl.
              >
              > Masz ochote, skrzyknij sie z Perla i kilkoma innymi i robcie sobie co chcecie
              > gdzies na uboczu w forum prywatnym.
              >

              Jakie obsesje?Coz cie tak oburza, przeciez chodzi o stosunki seksualne u homo ,
              ktore uwazasz za cos dobrego,.
            • xiazeluka Cały czas się upominasz... 15.12.04, 09:02
              ...o ochronę prawną wkładania penisów w odbyty. A może nie wiesz, w jaki sposób
              pedały "zakładają rodzinę"?

              I nie rób tutaj za rajfura, pedały to Twoi protegowani, sam się z nimi udaj pod
              prysznic. Tfu!
        • sztuczna.perla Z Xieciemluką ty nie poliemizuj własnie. 13.12.04, 17:27
          Książeluka posiadaczen jedynej słusznej prawdy jest. A leje-się nie odpyskowywać
          tylko czapkować przedstawicielom wyższych klas ma.

          Wszystkie nieszczęścia z zepsucia dobrych starych obyczajów biorą się własnie.
          Kiedyś plebs plebejski status miał i dobrze było własnie. Potem bardzo niedobrze
          porobiło się. Od trzystu lat świat bez przerwy stacza się własnie.
          • Gość: wikul Re: Z Xieciemluką ty nie poliemizuj własnie. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 00:46
            Przestań się popisywać , żałosna pacyno , nikogo twoje wypociny nie bawią .
            Jesteś rozpoznawalny na tysiące mil .
      • Gość: Krzys52 Twoj debilizm Xiakretynie to znacznie gorsza przy IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 02:19
        przypadlosc jaka moze sie czlowiekowi przytrafic.
        Gdyby, powiedzmy, jakas Sila Wyzsza, przenoszac mnie w czasie, postawila mnie
        przed wyborem wlasnego siebie, dajac jedynie mozliwosc bycia homoseksualista
        badz takim idiota jak ty, to z cala pewnoscia bylbym teraz gejem. smile)

        Seksualne przypadlosci to nie jest najgorsze co czlowieka moze spotkac.

        Popatrz, Kretynie. Masz heteroseksualnych rodzicow i na jakiego idiote cie
        wychowali... sad(

        Ech Luka, Luka... Kretynie ty. surprised))
        • xiazeluka Panie Kretynie52, pan się nie odzywaj 14.12.04, 10:25
          Pan zdradziłeś okopy ateizmu i przeszedłeś na stronę pedofilnych nazikatoli,
          panie ołtarzowo-tacowy krecifaksie.

          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Gdyby, powiedzmy, jakas Sila Wyzsza, przenoszac mnie w czasie, postawila mnie
          > przed wyborem wlasnego siebie, dajac jedynie mozliwosc bycia homoseksualista
          > badz takim idiota jak ty, to z cala pewnoscia bylbym teraz gejem. smile)

          Idiotą już jesteś, więc wybór nie dziwi.

          > Popatrz, Kretynie. Masz heteroseksualnych rodzicow i na jakiego idiote cie
          > wychowali... sad(

          Mam heteroseksualnych rodziców? Naprawdę? A jest jakaś inna mozliwość, na
          przykład rodzice homoseksualni?

          Kretyn52 od swej najlepszej strony, brawo! No i na do widzenia rozdziaw dla
          ciebie, Kretynie: Osmile

          PS. Wierszyk:
          Spie..j z FA,
          Kretynie52.
      • dokowski Jak zwykle nie odróżniasz przestępcy od niewinnego 14.12.04, 17:33
        xiazeluka napisała:

        > Nie ma żadnego powodu, by nadawać ramy formalnoprawne związkom
        > dwóch pedałów, dwóch transwestytów czy legalizować związki pedofila z 11-
        > letnimi uczennicami.

        ... a jest to różnica fundamentalna. Działania przestępców z zasady nie można
        tolerować, natomiast niewinne zboczenia są dozwolone. Brak wam, fanatykom,
        instynktów moralnych, przez to nie czujecie, nie macie intuicji w sprawach
        moralności. Wiedz, luko, że to co napisałeś bez zrozumienia, czyli „ramy
        formalnoprawne”, muszą być zupełnie innej natury w odniesieniu do przestępców,
        a zupełnie inne w odniesieniu do niewinnych obywateli w pełni swoich praw i
        swoich zdolności prawnych.

        Homosie zresztą w ogóle nie potrzebują do niczego waszej zgody. Gdyby byli
        mądrzejsi, to już dawno założyliby własną sektę chrześcijańską na wzór
        Mormonów, a nawet lepiej niż Mormoni, bo poligamia jest przestępstwem a
        homoseksualizm nie, więc mogliby mieć własny Kościół. Mogliby mieć swój
        ceremoniał tego najświętszego sakramentu zwanego małżeństwem, organizować
        huczne wesela z pedalskimi orgiami na cześć swojego Mistrza – Jezusa Chrystusa –
        który gardził kobietami tak jak oni. Władze zostałyby postawione przed faktem
        dokonanym, gdyż mają obowiązek rejestrować śluby kościelne.

        Ale tego nie robią, gdyż są zbyt uczciwi, aby udawać religijnych, kiedy wszyscy
        przecież wiedzą, że religie to bzdury.
        • dachs pozornie niewazne pytanie do dokowskiego 14.12.04, 17:40
          dokowski napisał:
          >... poligamia jest przestępstwem, a homoseksualizm nie, ...

          Dlaczego?

          • dokowski To fundament prawa. Dawno temu nie było prawa. 14.12.04, 22:31
            dachs napisał:

            > dokowski napisał:
            > >... poligamia jest przestępstwem, a homoseksualizm nie, ...
            >
            > Dlaczego?

            Ludzie żyli tak jak szympansy czy np. Indianie Yamamoto - napadli na sąsiadów,
            mordowali ich i porywali im kobiety. Im lepszy wojownik, tym więcej miał kobiet
            i więcej dzieci. Z czasem, gdy ludzie zaczęli budować cywilizacje rolnicze, te
            dysproporcje zaczęły się pogłębiać. W końcu koalicja większości mężczyzn
            wymusiła wprowadzenie prawa, pierwszego i najważniejszego prawa - monogamii,
            czyli wyrównania szans w dostępie do kobiet.
        • Gość: piotrq przestępca doku IP: *.238.117.160.adsl.inetia.pl 14.12.04, 19:35
          > ... a jest to różnica fundamentalna. Działania przestępców z zasady nie można
          > tolerować, natomiast niewinne zboczenia są dozwolone.

          To wytłumacz mi, dlaczego jak jakiś wór ukradnie w sklepie tanie wino owocowe,
          to ma nieprzyjemności i zamykają go w areszcie, a ty, który w MinFinie
          pomagałeś kraść miliardy peelenów, nie dość że chodzisz na wolności, to jeszcze
          pieprzysz to kosmiczne głupoty.

          Poza wszystkim twój jak zwykle nadęty post jest jak zwykle nie na temat.

          Ale, ale: gdzie, cymbale, kończą się niewinne dozwolone zboczenia, a zaczynają
          się przestępstwa?
          • dokowski To jest zapisane w kodeksach karnych krajów... 14.12.04, 20:36
            Gość portalu: piotrq napisał(a):

            > Ale, ale: gdzie, cymbale,

            Brawo! Ładny rym.

            > kończą się niewinne dozwolone zboczenia, a zaczynają
            > się przestępstwa?

            ... cywilizowanych.
            • dachs Re: To jest zapisane w kodeksach karnych krajów.. 14.12.04, 21:05
              a te kodeksy powstaly w prozni spolecznej?
              Czy moze zosttaly dane od Boga?
              Dlaczego wielozenstwo jest karalne, a homoseksualne stosunki nie?
            • Gość: piotrq kodeks doku IP: *.238.117.12.adsl.inetia.pl 14.12.04, 23:50
              Misiu, cały czas w tym wątku chodzi o zmianę prawa. Ergo, skoro każdy kodeks
              można w dowolnej chwili zmienić, to nie ma granicy tego, co jest
              jeszcze "niewinne", a co jest przestępstwem.

              Wg państwa pedalstwa i ich adwokactwa takie zmiany, odzwierciedlające pono
              zmiany które POWINNY ZAJŚĆ(podkreślenie moje, bo przecież nie zaszły) w
              społeczeństwie można wprowadzać właściwie do woli, byle w imię "postępu"
              i "tolerancji". Których to jesteś tu oto od dawna najbardziej nadętym i
              najbardziej niemerytorycznym orędownikiem.
              • dokowski Nie myl kk. z jakimiś cywilno-organizacyjnymi... 15.12.04, 00:22
                Gość portalu: piotrq napisał(a):

                > Misiu, cały czas w tym wątku chodzi o zmianę prawa. Ergo, skoro każdy kodeks
                > można w dowolnej chwili zmienić, to nie ma granicy tego, co jest
                > jeszcze "niewinne", a co jest przestępstwem.

                ... uregulowaniami prawnymi. Specjalnie dla ciebie napiszę prościej, za
                przestępstwo idzie się do więzienia za karę, więc nie można w innym kodeksie
                robić dla przestępców przywilejów. Natomiast pedały mają pełne prawo walczyć o
                przywileje, tak jak każda inna grupa uczciwych obywateli. Żabciu, następnym
                razem pomyśl, zanim napiszesz.
                • dachs Re: Nie myl kk. z jakimiś cywilno-organizacyjnymi 15.12.04, 10:56
                  dokowski napisał:
                  > za przestępstwo idzie się do więzienia za karę, więc nie można w innym
                  > kodeksie robić dla przestępców przywilejów. Natomiast pedały mają pełne prawo
                  > walczyć o przywileje, tak jak każda inna grupa uczciwych obywateli.

                  Pomieszales to doku niezle.
                  Masz wprawdzie racje, ze zapisy kodeksu sa sprawa definicji, ale zapomniales
                  pomyslec, ze skoro tak jest to wszystkie jego zapisy maja charakter pelnej
                  dowolnosci.
                  Dzis prawodawca moze powiedziec ze bigamia jest przestepstwem, jutro - inny -
                  ze homoseksualizm.
                  Dziewczyna, majaca 15 lat i 364 dni jest dzieckiem, dzien pozniej jest juz
                  dojrzala seksualnie. Dlaczego? Dlatego, ze tak chcial prawodawca. Czy ma to cos
                  wspolnego z zyciem? Niewiele. Biologicznie rzecz biorac, kobiety dojrzewaja z
                  pierwsza miesiaczka, ktora moze wystapic juz nawet w wieku 12 lat.
                  Bardziej usprawiedliwione, z punktu widzenia zgodnosci z natura, bylyby zadania
                  pedofili, by drastycznie obnizyc granice wieku obiektow ich pozadan.
                  Jezeli uwazamy (i slusznie) pedofili za zboczencow, to tym bardziej musimy za
                  zboczencow uznac pedalow.
                  A juz napewno nie moze byc tak, ze jednych zboczencow sie karze, a drugim daje
                  przywileje.

                  • dokowski A teraz pomyliłeś przestępstwo ze zboczeniem 15.12.04, 22:07
                    dachs napisał:

                    > Biologicznie rzecz biorac, kobiety dojrzewaja z
                    > pierwsza miesiaczka, ktora moze wystapic juz nawet w wieku 12 lat.

                    Dlatego właśnie seks z 12-latką nie jest zboczeniem i nie nazywa się go
                    pedofilią. Pedofilia to stosunek np. z 4-latką. Stosunek z 12-latką jest jednak
                    przestępstwem, mimo że nie jest zboczeniem. Nie każde przestępstwo polega na
                    tym, że przestępca jest zboczeńcem.

                    > musimy za zboczencow uznac pedalow.

                    Pedały to zboczeńcy, ale nie przestępcy. Nie każdy zboczeniec jest przestępcą.
                    Istnieje wiele innych niewinnych zboczeń, np. fetyszyzm, koprofilia,
                    transwestytyzm, gerontofilia, masochizm. Mamy też zboczenia przestępcze:
                    pedofilia, zoofilia, nekrofilia, kazirodztwo (w pewnych okolicznościach nie
                    jest ono zboczeniem, ale mimo to pozostaje przestępstwem), sadyzm w pewnych
                    okolicznościach jest przestępstwem, ekshibicjonizm jest zdaje się tylko
                    wykroczeniem, natomiast pedofilia jest zbrodnią, gdyż jest traktowana zwykle
                    jako gwałt na dziecku, dokonany ze szczególnym okrucieństwem, często ze
                    skutkiem śmiertelnym.

                    Spróbuj ułożyć sobie nieco w głowie. „Zboczenie” i „przestępstwo” to zupełnie
                    różne pojęcia, śmiem twierdzić, że można by je nawet nazwać „niezależnymi” w
                    sensie w jakim to słowo używane jest w rachunku prawdopodobieństwa. Mówiąc
                    prościej przypuszczam, że wśród zboczeńców jest taki sam odsetek przestępców
                    jak wśród ludzi normalnych.

                    > A juz napewno nie moze byc tak, ze jednych zboczencow sie karze, a drugim
                    daje
                    > przywileje.

                    Z pewnością może tak być, bo zboczeniec zboczeńcowi nierówny.

                    Na koniec ustosunkuję się do kwestii zmian w prawie. Nie można polemizować z
                    twierdzeniem, że prawo się zmienia, ani z twierdzeniem, że możemy wszyscy mieć
                    pewien demokratyczny wpływ na to, jak zmienia się prawo. Możemy więc krytykować
                    proponowane zmiany, gdy obawiamy się ich, ale możemy też być sami
                    zainteresowani zmianami. Jednak bywa też, że jesteśmy osobami
                    niezainteresowanymi. Wielką siłą i mądrością demokracji jest zasada, że w
                    zwyczajnym głosowaniu decyduje większość spośród głosujących, ilość
                    wstrzymujących się od głosu nie ma znaczenia. Ta zasada demokracji pochodzi od
                    zwykłej ludzkiej uczciwości i życzliwości, która każe nam się nie wtrącać do
                    sporów, które nas nie dotyczą.

                    Małżeństwo między pedałami to jakiś księżycowy dla nas problem. Jeżeli para
                    kochanków chce zarejestrować swój związek w urzędzie, to nic nam do tego.
                    Jeżeli jednak chcesz się z nudów zainteresować tematem, to wyobraź sobie, że
                    twoja ukochana leży w szpitalu, a szpital nie chce udzielić ci informacji o jej
                    stanie, bo jesteś dla niej osobą obcą. Jeśli masz ludzkie uczucia to zrozumiesz
                    problem i pomożesz im zdobyć ten papierek, że są kochankami.

                    Ale nie, ty wolisz z nudów przyłączyć się bez zrozumienia do motłochu, żeby
                    sobie pokrzyczeć i zakosztować rozkoszy zbiorowego przeżywania nienawiści, jak
                    kibole albo ci wszechpodli na tych swoich kontrmanifestacjach
                    • dachs Re: A teraz pomyliłeś przestępstwo ze zboczeniem 15.12.04, 23:03
                      Wyliczyles piekna galerie roznych zboczen, Doku.
                      > fetyszyzm, koprofilia, transwestytyzm, gerontofilia, masochizm, pedofilia,
                      > zoofilia, nekrofilia, kazirodztwo, sadyzm, ekshibicjonizm,

                      oraz pedofilie, ktora uwazasz za zbrodnie gdyz "jest traktowana zwykle
                      jako gwałt na dziecku, dokonany ze szczególnym okrucieństwem, często ze
                      skutkiem śmiertelnym.

                      Co po pedofilii zgadzamy sie, ze jest to szczegolnie paskudne i zbrodnicze
                      zboczenie i powinno byc scigane. Problem zaczyna sie gdy spytamy od ilu lat
                      zaczyna sie pedofilia. Ty twierdzisz, ze amator dwunastolatek nie jest
                      pedofilem. A co z amatorem jedenastolatek? 10-cio, 9-cio, 8-mio, 7-mio, 6-cio,
                      5-cio latek? Bo co do czterolatek to zgadzamy sie, ze to zbrodnia.
                      Widzisz Doku problemem jest ustalenie granic. Te granice nigdy nie beda
                      "sprawiedliwe". Ale jakies musza byc. Bo w momencie gdy zacznie sie je rozmywac,
                      stracimy po prostu punkt odnisienia. Dojdziemy nieuchronnie do tak silnej
                      relatywizacji, ze juz nie bedziemy w stanie rozsadzic dobra od zla. tym
                      bardziej, ze jak twierdza psycholodzy dzieci (nie chodzi mi tu akurat o Samsona)
                      pierwsze doznania seksualne dzieci przywaja juz w wieku okolo czterech lat.
                      Chlopcy lgna do cioc, dziewczynki do wujkow i jest to najzupelniej naturalne i
                      nawet potrzebne do prawidlowego rozwoju.
                      Tak dlugo, jak dlugo dorosli traktuja dzieci jak dzieci, a nie jak obiekt
                      seksualny. Tego nikt nie moze nauczyc. Normalni ludzie to wiedza. Normalni
                      ludzie maja wbudowany instynkt opiekunczy wobec dziecka, dzieki ktoremu czule
                      przytulanie przez ciocie lub wujka nie zamienia sie w oblesny akt seksualny, ale
                      pozostaje czuloscia, jakiej dziecko wlasnie w takiej chwili potrzebuje, ktorej
                      sie uczy, by juz na zawsze moc laczyc ja z doroslym aktem seksualnym.
                      Stale obcowanie z plcia odmienna jest waznym elementem tego rozwoju.
                      Chlopcu na codzien potrzebna jest obecnosc matki, dziewczynka potrzebuje, do
                      prawidlowego rozwoju, ojca.
                      Dlatego ludzie z rodzin rozbitych maja najrozniejsze fobie i problemy z uczuciami.
                      Tego nie da dziecku dwoch najczulszych i najuczciwszych nawet homoseksualistow.
                      Nie da, bo nie moze.
                      Dlatego uwazam zadania adopcji dzieci przez homosiow za chore majaczenia
                      postepakow za wszelka cene.

                      > Spróbuj ułożyć sobie nieco w głowie. „Zboczenie” i „przestępstwo” to zupełnie
                      > różne pojęcia, śmiem twierdzić, że można by je nawet nazwać „niezależnymi"...

                      I tu sie z Toba zgodze, choc Cie to moze zaskoczy. To sa pojecia napewno
                      niezalezne. O ile zboczenia daje sie jednoznacznie oddzielic od zachowan
                      normalnych, sam przytoczyles bardzo ladna liste (nie wiem dlaczego nie wlaczyles
                      homoseksualizmu), o tyle przestepstwa sa kwestia definicji.
                      Ktos zdecydowal, a priori, ze gerontofil przestepca nie jest, a nekrofil tak.
                      Choc akurat w tych dwoch przypadkach kryterium jest niejasne. Staruszce zrobi
                      sie dobrze,a zwlokom juz sie zadna krzywda nie stanie.
                      W tym wypadku, w okreslaniu przestepstwa nie mialo miejsca kryterium zadania
                      komus rzeczywistej krzywdy. To ze uwazamy nekrofilie za przestepstwo ma zrodla w
                      naszej tradycji, w poszanowaniu czlowieka, takze w postaci zwlok.
                      Czyli konkretny przepis karny zostal stworzony z pobudek wylacznie obyczajowych
                      i emocjonalnych.
                      Podobnie wielu z nas podchodzi do homoseksualizmu. Z pobudek obyczajowych i
                      emocjonalnych nie chcemy, by homoseksualistom przyznawano jakies szczegolne prawa.
                      Jestesmy duzo laskawsi od wyz. wym. prawodawcow, bo nie domagamy sie dla nich
                      wiezien.
                      Wszystko czego od nich wymagamy to dyskrecja i zalatwianie swojego zboczenia we
                      wlasnych czterech scianach.
                      To chyba naprawde nie za duzo.

                      borsuk
                      • dokowski To zdanie wyrwałeś z kontekstu, mam nadzieję, że.. 17.12.04, 01:21
                        dachs napisał:

                        ) Ty twierdzisz, ze amator dwunastolatek nie jest pedofilem.

                        ... nie z premedytacją.

                        A kontekst został zarysowany przez Ciebie w Twoim poście, gdzie opisałeś już
                        dojrzałą, miesiączkującą 12-stkę. Amator TAKIEJ 12-stki nie jest pedofilem, ale
                        amator 12-stki wolniej dojrzewającej jest pedofilem.

                        )A co z amatorem jedenastolatek?

                        Od tego są sądy. Prokurator będzie dowodził, że dziewczynka była dzieckiem w
                        chwili dokonania czynu lubieżnego, a adwokat będzie starał się dowieść, że jego
                        klient uległ urokowi kobiecych kształtów bioder i piersi, któremu nie mógł się
                        oprzeć. Zresztą o kwalifikacji prawnej takiego czynu (i o wysokości kary) nie
                        decydują znamiona zboczenia, ale znamiona przestępstwa, przede wszystkim to,
                        kto kogo uwodził. Jeżeli to nastolatka była aktywna, dobierała się mu do
                        rozporka itp., to kara powinna być niska. Jeżeli jednak to on, dorosły facet
                        uwodził i molestował dziewczynkę, to powinien być ukarany surowo, tak jak
                        typowy pedofil. Pedofilia nie jest pojęciem prawnym i nie ma oddzielnych kar
                        dla pedofilów.

                        ) Te granice nigdy nie beda "sprawiedliwe"

                        Masz rację, dlatego dobre prawo nie powinno ustanawiać granic, ale zamiast tego
                        powinno definiować kryteria pomocne sądowi przy rozstrzyganiu wątpliwości.


                        ) Ale jakies musza byc. Bo w momencie gdy zacznie sie je rozmywac
                        ) stracimy po prostu punkt odnisienia.

                        Punkty odniesienia można precyzyjnie zdefiniować, to sprawiedliwsze niż
                        arbitralne granice. Granice powinny służyć jedynie jako punkty orientacyjne –
                        rodzaj dodatkowego wyjaśnienia do zdefiniowanych kryteriów. Weźmy np. granicę
                        15 lat, której przekroczenie pozwala młodzieży uprawiać seks z dorosłymi bez
                        ryzyka narażenia partnera na więzienie. Dobre prawo powinno definiować takie
                        kryteria, które pozwoliłyby ocenić występowanie znamion przestępstwa wg
                        rzeczywistych okoliczności i skutków czynu, a nie na podstawie bezmyślnie
                        stosowanego algorytmu ()15). W przypadku seksu z nieletnimi głównym kryterium
                        powinna być dotychczasowa aktywność seksualna i kto kogo uwodził. Seks z
                        napalonym młodzieńcem, który zaliczył już niejedną panienkę, powinien być dla
                        dorosłej kobiety bezkarny, nawet jeśli chłopak ma 14 lat. Natomiast uwiedzenie
                        i rozprawiczenie 16-latka przez dorosłą kobietę powinno być ukarane. Punkt
                        odniesienia – 15 lat – powinien mieć jedynie charakter statystycznego kryterium
                        dodatkowego, mówiącego, że większość stosunków dorosłego z osobą poniżej 15 lat
                        kwalifikuje się jako przestępstwo.

                        ) Dojdziemy nieuchronnie do tak silnej relatywizacji

                        Relatywizacja grozi nam tylko wtedy, gdy wychowanie ogranicza się do wkuwania
                        na pamięć zasad moralnych. Człowiek, który nie czuje i nie rozumie, jakie są
                        źródła zła i jakie są źródła naszych ocen moralnych, będzie podatny ma
                        manipulację tych, którym uda się podważyć którąś z zasad. Jeżeli jednak same
                        zasady będą niepodważalne, a ludzie będą je rozumieli, wtedy relatywizacja nie
                        będzie możliwa.

                        Bezmyślne wypowiadanie słów i formułek przez ludzi je nierozumiejących
                        doprowadziło np. do relatywizacji pedofilii. Wiadomo, że każdy zdrowy i
                        normalny mężczyzna czuje najsilniejszy pociąg do kobiet od siebie młodszych.
                        Zwykle podobają mu się kobiety o kilka lat młodsze, ale w zależności od wieku,
                        cech indywidualnych i tradycji kulturowych może być to więcej niż kilka lat
                        różnicy, a czasem mniej. Rekord jak zwykle w takich sprawach należy do
                        Holendrów, którzy preferują kobiety tylko o półtora roku młodsze od siebie. Im
                        mniej kulturalny naród, tym ta różnica wieku jest większa. Jeżeli więc facetowi
                        podoba się cycata 15-stka, to czy można takiego faceta nazwać zboczeńcem? A
                        jednak jakiś debil kiedyś po raz pierwszy użył ciężkiego, obraźliwego
                        słowa „pedofil”, aby w ten chamski sposób dać wyraz swej dezaprobacie dla
                        jakiegoś rozpustnika, który lubił takie młode dziewczęta. Inni głupcy
                        podchwycili to słowo, nie rozumiejąc go, i zaczęli używać go przez bezmyślne
                        naśladownictwo, jako niby prawniczy termin opisujący przestępstwo polegające na
                        seksie z młodzieżą. Potem ci głupcy dowiedzieli się o prawdziwej pedofilii i
                        pomieszało im się wszystko – uznali pedofilię za lekkie zboczenie i lekkie
                        przestępstwo i zaczęli się dziwić, dlaczego w więzieniach pedofile są okrutnie
                        traktowani przez współwięźniów. I mamy relatywizację, bo klasyczna pedofilia, a
                        więc jedna z najstraszniejszych zbrodni (zamordowanie dziecka za pomocą
                        gwałtu), nie jest już potępiana tak jak na to zasługuje przez amoralnych
                        głupców, natomiast zwyczajny rozpustny facet jest potępiany bardziej niż na to
                        zasługuje.

                        ) Normalni ludzie maja wbudowany instynkt opiekunczy wobec dziecka

                        A więc sam sobie odpowiedziałeś na pytanie o 11-stkę. Prawo nie potrzebuje
                        arbitralnych granic, bo normalni ludzie mają wspólne instynkty moralny – w
                        końcu jesteśmy jednym gatunkiem, a nawet jednym podgatunkiem – cała ludzkość ma
                        ten sam zestaw instynktów, a różnice w ich ekspresji wynikają tylko z różnic
                        kulturowych.

                        ) Tego nie da dziecku dwoch najczulszych i najuczciwszych nawet
                        homoseksualistow.

                        Dwóch czułych i uczciwych pedałów, to raj dla dziecka w porównaniu z
                        sierocińcem. Dopóki mamy w Polsce tyle hańbiących nasz naród sierocińców,
                        dopóki tak mało mamy normalnych ludzi pragnących adoptować dziecko, dopóty będę
                        wołał: „ratujmy polskie dzieci przed degeneracją, przecw..eniem, okrucieństwem
                        i hańbiącą śmiercią z rąk młodocianych przestępców – pozwólmy adoptować dzieci
                        tym, którzy tego pragną”. Kiedy będziemy mieli tak mało sierocińców jak na
                        zachodzie, kiedy normalni Polacy będą tak chętnie adoptować dzieci jak ludzie
                        na zachodzie, ja wtedy będą przeciwnikiem adopcji przez homosi, gdyż w kwestii
                        adopcji najważniejsze są prawa dziecka, a nie prawa, poglądy czy interesy
                        dorosłych. W takich dyskusjach jak ta, zawsze poprę rozwiązanie, które
                        najlepiej uwzględnia dobro dziecka.

                        ) (nie wiem dlaczego nie wlaczyles homoseksualizmu)

                        Przecież cały czas o tym tu piszemy

                        ) Ktos zdecydowal, a priori, ze gerontofil przestepca nie jest, a nekrofil tak.
                        ) Choc akurat w tych dwoch przypadkach kryterium jest niejasne.

                        O to właśnie mi chodzi, o podstawy rozumienia instynktów moralnych, które
                        powinny być pielęgnowane i rozwijane przez prawników, wychowawców i rodziców,
                        zamiast wkuwania bez zrozumienia na pamięć: „nekrofilia – be, gerontofilia –
                        cacy”. A przecież mamy instynktowne kryteria moralne, które bez cienia
                        wątpliwości rozstrzygają.

                        Pierwsze kryterium to instynktowna groza, którą odczuwamy na widok
                        bezczeszczenia zwłok – groza wywołana nie tylko brakiem szacunku dla rodziny
                        zmarłego, ale jest to groza tkwiąca głębiej, znana już ludom prymitywnym,
                        którzy bali się zemsty duchów – groza ta ma swoje źródło w prawdziwym
                        zagrożeniu, jakim jest możliwość zarażenia się jakąś rzadką, straszną chorobą.
                        Ludy, które były pod tym względem ułomne, jak np. ci Nowogwinejczycy, którzy
                        zjadali mózgi i zaczęli masowo umierać na jedną z chorób prionowych - ludzie
                        pozbawieni tego instynktu prawie wszyscy zostali wyeliminowani w ten czy
                        podobny sposób przez dobór naturalny. A seks sprzyja zarażeniom. Narodziło się
                        bardzo silne tabu, które jest źródłem tego naturalnego prawa. (Z podobnych
                        powodów zoofilia jest złem, gdyż najgorsze epidemie zawsze były z początku
                        odzwierzęce).

                        Drugie kryterium to instynktowny szacunek, jaki odczuwamy wobec osób starszych.
                        Normalny człowiek odczuwa wstręt i oburzenie , gdy widzi starego człowieka
                        ubezwłasnowolnionego przez młodych tylko dlatego, że jest chory lub słaby
                        fizycznie. Każdy z nas podświadomie rozumie, że kiedyś będzie stary, i być może
                        czeka go szczęśliwy los bycia szanowanym i kochanym dziadkiem i pradziadkiem, a
                        być może czeka go los starca pogardzanego przez swoje bezdzietne dzieci, którym
                        dziad tylko prz
                        • dokowski Nie zmieściłem się. Oto dokończenie: 17.12.04, 01:24
                          Drugie kryterium to instynktowny szacunek, jaki odczuwamy wobec osób starszych.
                          Normalny człowiek odczuwa wstręt i oburzenie , gdy widzi starego człowieka
                          ubezwłasnowolnionego przez młodych tylko dlatego, że jest chory lub słaby
                          fizycznie. Każdy z nas podświadomie rozumie, że kiedyś będzie stary, i być może
                          czeka go szczęśliwy los bycia szanowanym i kochanym dziadkiem i pradziadkiem, a
                          być może czeka go los starca pogardzanego przez swoje bezdzietne dzieci, którym
                          dziad tylko przeszkadza, więc skoro nie chce zdychać, to trzeba go
                          ubezwłasnowolnić. Prawo, które by w jakikolwiek sposób podważało spontaniczny i
                          partnerski charakter seksu ludzi starych, odebralibyśmy jako prawo nieludzkie,
                          prawo nie może więc chronić osób starych w taki sposób, jak chroni dzieci i
                          osoby niedorozwinięte umysłowo przed seksualną manipulacją. Z tych samych
                          powodów gwałt na staruszce powinien być karany surowiej niż gwałt na młodej
                          kobiecie.

                          A dla tych, którzy mają kłopoty ze zrozumieniem powyższego dam ułatwienie.
                          Wyobraźcie sobie, że każda staruszka jest jak królowa – prawo nie może nikogo
                          karać za seks z królową, ale gdy królowa poskarży się, że została zgwałcona ...
                          to taki facet najlepiej zrobi, jeśli od razu popełni samobójstwo.

                          > Wszystko czego od nich wymagamy to dyskrecja i zalatwianie swojego zboczenia
                          > we wlasnych czterech scianach.

                          Taka sama argumentacja rasistów miała uzasadniać tworzenie gett. Tę samą
                          argumentację można zastosować wobec ślubów kościelnych mniejszości religijnych –
                          w kraju katolickim powinni być dyskretni. A w rzeczywistości wymaganie
                          dyskrecji jest odbieraniem podstawowych praw. Każdy człowiek ma z zasady taką
                          samą godność, więc każdy obywatel powinien czuć się w prawie w tym samym
                          stopniu. Wymaganie dyskrecji jest faktycznie żądaniem, aby przemykali się
                          ukradkiem po murami, zamiast kroczyć jak każdy dumnie po trotuarze; jest
                          żądaniem, aby chodzili tylko do „swoich” kawiarni, a nie trzymali się za ręce
                          przy normalnych ludziach – to niemal rasizm.

                          > To chyba naprawde nie za duzo.

                          Być może w warunkach dzikiego wschodu to niedużo, ale w cywilizacji zachodniej
                          taka postawa jest nie do zaakceptowania. W wolnym świecie taki rasistowski styl
                          myślenia jest potępiony i ginie.
                • Gość: piotrq myszeczko, kk to taki sam akt prawny... IP: *.238.116.249.adsl.inetia.pl 15.12.04, 17:01
                  ...jak każdy inny, więc także jest zagrożony rozmyciem i zepsuciem przez
                  bubków, którzy chcą w prawo wpisywać cokolwiek, w zależności od fanaberii lub
                  mody.

                  Jeżeli wprowadzi się do ustawodawstwa jako "normę" coś, co jest od normy
                  odchylone tylko troszeczkę, to powstaje natychmiast problem "troszeczki". Jak
                  duża jest ta troszeczka? A może by ją powiększyć? A potem jeszcze trochę? W
                  końcu okaże się, że właściwie "związek partnerski" tatusia z córeczką, mamusi z
                  synkiem, babci z wnuczkiem (byle młodsi byli w odpowiednim kodeksowo-karnie
                  wieku) jest zupełnie normalny. I należy im przyznać prawo do legalizacji. A
                  potem jeszcze można obniżyć "troszeczkę" wiek tego młodego. Do 14 lat. Albo do
                  13, czy też okrągło do tuzina lat. I w ten sposób już wkrótce będziesz tu
                  pisał oświecone i postępowe posty popierające legalizację związków z 12-letnimi
                  dziewczynkami. A wraz z tymi zmianami zmieni się i kk. To jest logika
                  kombinowania przy systemach. Dlatego Borsuk ma absolutnie słuszne obawy o
                  przyszłość w wypadku przyjęcia postulowanych przez senacko-eseldowskie kretynki
                  ustaw.

                  Ja, dzyndzelku, uważam akurat, że ty jesteś kompletnie pozbawiony intuicji
                  moralnej (na co wskazuje choćby twój udział w okradaniu obywateli z ich
                  pieniędzy przez MinFin). Moralność nie ulega modom. Zło jest złem, a dobro
                  dobrem. Jesteś biednym i ułomnym produktem postmoderny, a więc w istocie
                  lewackim postępakiem, wbrew twoim ongisiejszym deklaracjom prawicowości.

                  A poza wszystkim: nie dyskutujemy tu, robaczku, o tym, czy pedalstwo jest
                  przestępstwem, czy nie jest. Dyskutujemy, czy, komu i dlaczego
                  przeszkadzają "związki partnerskie", zwłaszcza pedalskie. Jak zwykle odjechałeś
                  od tematu i nie da się tego pokryć protekcjonalną pozą.
                  • dokowski Boisz się, że nie odróżnisz dobra od zła? 15.12.04, 22:39
                    Gość portalu: piotrq napisał(a):

                    > Jak duża jest ta troszeczka? A może by ją powiększyć? A potem jeszcze trochę?
                    > W końcu okaże się, że właściwie "związek partnerski" tatusia z córeczką

                    Nie czujesz, że to zło? Dlatego jest przestępstwem. Jeżeli nie ufasz własnym
                    instynktom moralnym, to zaufaj tym ludziom, którzy tworzyli przez wieki prawo
                    karne i nie przypadkiem doszli do prawie identycznych kodeksów w różnych
                    krajach.

                    Związek partnerski doprosłych pedałów nie jest złem, a tatusia z córeczką jest
                    złem. Jeśli tego nie czujesz, to oznacza ułomność.
                    • Gość: Abaddon Bełkot. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 22:44
                      > Związek partnerski doprosłych pedałów nie jest złem, a tatusia z córeczką
                      jest
                      > złem. Jeśli tego nie czujesz, to oznacza ułomność.

                      Co to jest zło?
                      Aspekt moralny homoseksualizmu mi wisi.
                      Aspekt prawny par homoseksualnych mi nie wisi, bo w tym wypadku równość jest
                      zaprzeczeniem sprawiedliwości.
                      Związki partnerskie nie niosą żadnej korzyści dla państwa, i są "złe" w tym
                      sensie, że zaprzeczają polityce prorodzinnej oraz wprowadzają dysfunkcję w
                      podstawowej komórce społecznej.
                      • dokowski A co to za totalitaryzm? 17.12.04, 22:21
                        Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                        > Związki partnerskie nie niosą żadnej korzyści dla państwa

                        Państwo powinno służyć obywatelom, a nie odwrotnie

                        > zaprzeczają polityce prorodzinnej

                        To nieprawda. Liczba dzieci w sierocińcach pokazuje, jak bardzo potrzebne są w
                        Polsce rodziny chętne do adoptowania. Lepsza rodzina pedalska niż sierociniec.
                        Ta wielka liczba bezdomnych sierot to hańba dla naszego narodu. A wy wolicie
                        się podniecać swą nienawiścią do pedałów, na okrutny los dzieci jesteście
                        nieczuli
                    • Gość: piotrq czy ty rozumiesz, co się do ciebie mówi? IP: *.238.117.39.adsl.inetia.pl 15.12.04, 23:55
                      Nie dyskutuję z tobą o tym, czy związek partnerski dwóch dorosłych pedałów lub
                      pedałek, by nie dyskryminować ze względu na chromosomy, jest złem. Dyskutuję
                      tylko o tym, czy WPROWADZENIE REGULACJI PRAWNEJ DOTYCZĄCEJ TYCH "ZWIĄZKÓW
                      PARTNERSKICH" JEST ZŁE CZY DOBRE I JAK TO MOŻE WPŁYNĄĆ NA ZEPSUCIE PRAWA ORAZ
                      ŻYCIA SPOŁECZNEGO. Staram się wykazać ileś powodów, dla których jest to złe.

                      Argumenty przytaczane przez inicjatorów "związków partnerskich" na ich rzecz są
                      irracjonalne i bazują na łzawej egzaltowanej retoryce (akurat jest to nośne
                      medialnie i świetnie się sprawdza, gdy trzeba zagłuszyć afery we własnych
                      szeregach). Ja przytaczam argumenty racjonalne, nie sięgając już nawet do sfer
                      takich, jak zwyczaj, obyczaj, tradycja, religia, prawo naturalne. Ja czuję, co
                      jest złem, a co nie. Ale tu chodzi nie o stosunek do pary facetów robiących
                      sobie nawzajem dobrze, tylko o stosunek do panstwa, do prawa i do
                      niebezpieczeństw związanych z relatywizacją pojęcia "normy". Mam nadzieję, że
                      poniał ty, bo Borsuk to doskonale wyczuwa.

                      Ach, i miałem ci jeszcze rzec, że działanie społeczeństwa demokratycznego
                      opiera się na dwóch filarach: prawie stanowionym i poczuciu przyzwoitości
                      (nazwijmy to mniej więcej prawem zwyczajowym). Jeżeli trzymamy się ściśle
                      formuły "co nie jest zabronione, jest dozwolone" bez cichutkiego, ale
                      decydującego udziału "przyzwoitości" - w sferze zwłaszcza tak delikatnej, jak
                      zasady moralne, to zmierzamy na manowce. Dlatego rozróżnienie przestępstwo-
                      nieprzestępstwo nie wystarczy, tak jak i odwoływanie się do kk w tej sprawie.
                      Zresztą nie jest to na temat.
                      • dokowski Nie wykręcisz się ... 17.12.04, 22:22
                        Gość portalu: piotrq napisał(a):

                        > Nie dyskutuję z tobą o tym, czy związek partnerski dwóch dorosłych pedałów
                        lub
                        > pedałek, by nie dyskryminować ze względu na chromosomy, jest złem.

                        ... porównywałeś ich do kazirodców.

                        > Dyskutuję tylko o tym, czy WPROWADZENIE REGULACJI PRAWNEJ DOTYCZĄCEJ
                        TYCH "ZWIĄZKÓW
                        > PARTNERSKICH" JEST ZŁE CZY DOBRE

                        Takie małżeństwo nikomu nie szkodzi, więc jest to kwestia poglądów
                        politycznych. Liberał jest za rozszerzaniem zakresu praw, gdyż każde prawo do
                        czegoś jest dobre, jako przejaw większej wolności (większych swobód) podmiotu
                        tego prawa. Dawniej homosie nie miały praw, teraz to się zmienia na lepsze.
                        Przeciwne poglądy, to poglądy totalitarne, czy popieranie prawa takiego, w
                        którym mało jest praw do czegoś, a dużo obowiązków.

                        Poza tym ty nie dyskutujesz. Jakieś debilne aluzje do MinFinu, puste zarzuty o
                        mojej rzekomej „niemerytoryczności”, czy inne obraźliwe objawy bezsilności, nie
                        zasługują na nazwę „dyskutuję”.

                        A propos, to właśnie z MF Balcerowicz budował wolną Polskę. Można powiedzieć,
                        że w części to MF zawdzięczamy, że Polska się zmieniła na początku lat 90-tych
                        z socjalistycznej na kapitalistaczną. Zapominasz ponadto, że MF jest
                        nieodłączną częścią tak kochanego przez ciebie państwa, w imię którego tak
                        zawzięcie zwalczasz pedałów. A każde państwo musi mieć parlament, ministerstwo
                        finansów, armię, sędziów i urzędników – wszystko inne to są rzeczy w państwie
                        niekonieczne. Twoje aluzje do MF są więc zupełnie bezsensowne, są czystym,
                        niekontrolowanym chamstwem.

                        A takie chamskie wtręty w trakcie „dyskusji” mocno podważają domniemanie
                        merytoryczności całej wypowiedzi, która przez nie robi w całości wrażenie
                        niekontrolowanego, bezmyślnego wybuchu nienawiści. Jak się już uspokoisz, to
                        spróbuj na spokojnie przeczytać raz jeszcze tę swoją „dyskusję” ze mną, a
                        zrozumiesz, o czym piszę – zrozumiesz, że nie można twoich postów traktować
                        poważnie.
                        • Gość: piotrq Muszę niestety uznać... IP: *.238.117.158.adsl.inetia.pl 18.12.04, 21:15
                          ...cię za ćwierćgłówka, ponieważ poziom niezrozumienia tego, co się do ciebie
                          pisze, oraz tego, co sam piszesz, osiągnął granice ćwierćgłówkowstwa.
                          Przeczytaj jeszcze raz swoje posty (w tym ten do Luki) i sprawdź, biedaczku,
                          jak się mają do meritum. Dla ułatwienia dodam, że implikowałeś Luce, że nie
                          odróżnia między przestępcą a czymś tam, czego w ogóle w jego poście nie było.
                          To samo robisz potem z moimi postami. Zaznacz, w którym miejscu odpowiedziałeś
                          merytorycznie na to, co pisałem. Podpowiem: w żadnym. To ty się, dziecinko,
                          dokształć (o czym dalej) i naucz logicznie argumentować.

                          Teraz zabieram się za ten post, bo jest merytoryczny jak nie przymierzając
                          artykuł tego kretyna Sierakowskiego o roli katolicyzmu w biciu żon.

                          > Takie małżeństwo nikomu nie szkodzi, więc jest to kwestia poglądów
                          > politycznych. Liberał jest za rozszerzaniem zakresu praw, gdyż każde prawo do
                          > czegoś jest dobre, jako przejaw większej wolności (większych swobód) podmiotu
                          > tego prawa.

                          Jak szkodzi, napisałem w tym wątku dalej, i tam cię odsyłam. Są argumenty.
                          Jeżeli słowa "liberał" używasz w znaczeniu amerykańskim, to masz rację, bo tak
                          się określa socjalistów. Natomiast liberał w znaczeniu europejskim NIGDY,
                          PRZENIGDY nie będzie zwolennikiem dopisywania kolejnych paragrafów i
                          komponowania kolejnych ustaw, bo liberalizm to doprawdy co innego. Jeżeli nie
                          wiesz, to przypomnę: liberalizm w uproszczeniu to minimum prawa kodeksowego, ze
                          sławnym, choć uproszczonym "jeśli coś nie jest zabronione, jest dozwolone".
                          Widzisz, dzidziuś, chodzi nie o to, by ustanawiać dużo prawa, tylko żeby
                          ustanawiać je zwięzłe i dobre, a naturalne swobody i bezdyskusyjne prawa są
                          oczywiste.
                          Jeżeli piszesz, że system totalitarny to taki, w którym jest mało praw do
                          czegoś, a dużo obowiązków, to wyrażasz się jak ćwierćgłówek. Wystarczy mi
                          wolność wypowiedzi, zrzeszania się, wyznania i kultu religijnego, nietykalnośc
                          osobista, swoboda gospodarcza, swobodne prawo wybierania i bycia wybieranym
                          oraz niezawisłe i sprawne sądownictwo (plus chętnie prawo do posiadania broni
                          palnej) - i dość. Mogę mieć w sroc obowiązków, a państwo takie dalibóg nie
                          będzie nigdy totalitarne. System totalitarny to taki, w którym ustanawia się
                          szczegółowe kodeksy regulujące życie obywateli, poddaje ich się wszechwładzy
                          organów wykonawczych, tudzież obejmuje się nadzorem centrum władzy sądownictwo,
                          a odmawia im się podstawowych swobód i praw naturalnych, podstawowych w
                          społeczeństwie otwartym.

                          > Poza tym ty nie dyskutujesz. Jakieś debilne aluzje do MinFinu, puste zarzuty
                          o
                          > mojej rzekomej „niemerytoryczności”, czy inne obraźliwe objawy bezs
                          > ilności, nie
                          > zasługują na nazwę „dyskutuję”.

                          Pracowałeś w MinFinie czy nie? Zdzierałeś ze mnie nadmierne podatki czy nie? No
                          więc o co chodzi?
                          Jeżlei chodzi o zarzuty niemerytoryczności, to odsyłam do "prolegomena" cyzli
                          na początek postu. Poczytaj sobie swoje posty ciurkiem z moimi. Sam wpadniesz
                          na to, że odzywałeś się jak debil.
                          O mojej bezsilności pieprzysz leżąc merytorycznie na łopatkach. To ja może
                          zacytuję:

                          > A propos, to właśnie z MF Balcerowicz budował wolną Polskę. Można powiedzieć,
                          > że w części to MF zawdzięczamy, że Polska się zmieniła na początku lat 90-
                          tych
                          > z socjalistycznej na kapitalistaczną.

                          Fajne slogany i naiwne uproszczenia. Wniosek niekoniecznie słuszny, bo
                          kapitalizm nie wygląda naprawdę tak, jak tu.

                          > Zapominasz ponadto, że MF jest
                          > nieodłączną częścią tak kochanego przez ciebie państwa, w imię którego tak
                          > zawzięcie zwalczasz pedałów.

                          Nie zwalczam pedałów, bałwanie, tylko wprowadzenie dziwadła pod nazwą "związki
                          partnerskie". Między różnymi płciami też zresztą.
                          Jeżeli państwo mnie kocha, to mogę je obdarzyć wzajemnością. Jeżeli nie, to o
                          wzajemność niezmiernie trudno. Na razie to państwo bardziej ode mnie kocha
                          Kulczyka i stada urzędasów (w tym tych z MinFinu).

                          > A każde państwo musi mieć parlament, ministerstwo
                          > finansów, armię, sędziów i urzędników – wszystko inne to są rzeczy w pańs
                          > twie
                          > niekonieczne.

                          Jeszcze policja. Bez policji nie mogę. No i jeszcze fajnie byłoby, gdyby byli
                          jacyś obywatele (ale obywatele to rzecz drugorzędna, nieprawdaż?).
                          Nie wypisuj proszę takich oczywistych pierduł, bo - jeżeli przypadkiem masz
                          średnie wykształcenie - to obraża moje pojęcie o posiadaniu średniego
                          wykształcenia.

                          > Twoje aluzje do MF są więc zupełnie bezsensowne, są czystym,
                          > niekontrolowanym chamstwem.

                          Jeżeli służba w MinFinie tak zaszczytną służbą na froncie była, to jak można
                          uważać stwierdzenia o pracy w MinFinie za chamskie?

                          > A takie chamskie wtręty w trakcie „dyskusji” mocno podważają domnie
                          > manie
                          > merytoryczności całej wypowiedzi, która przez nie robi w całości wrażenie
                          > niekontrolowanego, bezmyślnego wybuchu nienawiści.

                          Hahahaha, a więc merytoryczności nie da się stwierdzić, tylko domniemywa?
                          Najwyraźniej domniemywałeś, że twoje posty są merytoryczne? Przestań
                          domniemywać, bo ci to słabo idzie, zacznij pisać z sensem i zrozumieniem.

                          > Jak się już uspokoisz,

                          Już przestałem chichotać, już, jeszcze chwileczkę...

                          > spróbuj na spokojnie przeczytać raz jeszcze tę swoją „dyskusję” ze
                          > mną, a
                          > zrozumiesz, o czym piszę – zrozumiesz, że nie można twoich postów traktow
                          > ać poważnie.

                          Przeczytałem, uznałem, że moje posty można potraktować poważnie. Twoich za nic.
                          Przytaczasz argumenty jakbyś się uczył u snajpera55. Wybacz, ale znajdź sobie
                          jakiegoś innego mistrza. Potem się zgłoś, to pogadamy.
                          • dokowski Śmieszne to i żałosne 18.12.04, 23:47
                            Gość portalu: piotrq napisał(a):

                            > Poczytaj sobie swoje posty ciurkiem z moimi

                            Przyczytałem ja i każdy może przeczytać. Na moje merytoryczne argumenty, ściśle
                            odnoszące się do zacytowanych fragmentów, ty odpowiadałeś chamskimi uwagami,
                            które nie miały charakteru merytorycznego. Mnożąc ilość obelg możesz jedynie
                            kompromitować się coraz bardziej.
                            • Gość: piotrq a odniosłeś się, urzędniczyno,... IP: *.238.117.123.adsl.inetia.pl 19.12.04, 01:12
                              ...do chociaż jednego fragmentu z mojego poprzedniego postu? Było trochę
                              ciekawych, np. komentarz do twojej wizji liberalizmu (przypominam: postulowałeś
                              zwiększanie wolumenu przepisów).

                              Jeżeli, drogi panie skrybo, twoje talenty i inteligencja były właściwie
                              wykorzystane w MinFinie do nastukiwania datowników na listy, to jeszcze jest
                              jakaś nadzieja dla tego biednego kraju. Jeśli zaś pozwalali ci podejmować
                              jakieś poważniejsze od ustawienia daty decyzje, to zaczynam się bać.
                              • dokowski A więc jednak zawstydziłem cię trochę chamie 19.12.04, 04:07
                                Gość portalu: piotrq napisał(a):

                                > przypominam: postulowałeś zwiększanie wolumenu przepisów

                                Jednak odrobiny dobrej woli do dyskusji wykrzesać z siebie nie potrafisz. Na
                                szczęście jest to napisane i w każdej chwili można sprawdzić, że nie
                                postulowałem niczego tak głupiego, jak mi w swoim chamskim stylu próbujesz
                                insynuować.

                                Postuluję jednynie zwiększenie wolności i praw człowieka, co w tym przypadku
                                przekłada się na prawo każdej pary do małżeństwa. Teraz nie każda para ma takie
                                prawo. Znajdź mi w moich postach "zwiększenie wolumenu przepisów". Albo jesteś
                                debil albo najbardziej nieuczciwy dyskutant na tym forum.
                                • Gość: piotrq to czytaj, gryzipiórku... IP: *.238.116.45.adsl.inetia.pl 19.12.04, 14:55
                                  > Liberał jest za rozszerzaniem zakresu praw, gdyż każde prawo do
                                  > czegoś jest dobre, jako przejaw większej wolności (większych swobód) podmiotu
                                  > tego prawa.

                                  Przypominam, cieniasku, że chcesz dodać do kodeksów nową ustawę o "związkach
                                  partnerskich". Jeżeli to nie jest zwiększanie wolumenu przepisów, to co to
                                  jest, biedaczku?

                                  Oczywiście dla ciebie, urzędniczynko, większa wolność jest wtedy, jak urząd
                                  jakiś lub organ jej więcej przyzna. Odszczekaj zatem pod stołem swoje
                                  deklaracje o własnej prawicowości.

                                  > Postuluję jednynie zwiększenie wolności i praw człowieka, co w tym przypadku
                                  > przekłada się na prawo każdej pary do małżeństwa.

                                  Czyli jednak każdej. Hm. To stwierdzenie kłóci się z twoimi własnymi z
                                  poprzednich postów, ale mnie to jakoś nie dziwi.

                                  Chciałbym zaznaczyć, baranku, że prawa człowieka i swobody obywatelskie dla
                                  liberała (w sensie prawicowym) są czymś ustalonym, oczywistym i naturalnym.
                                  Postulat "zwiększenia wolności i praw człowieka" brzmi jak obiecanki jakiegoś
                                  komuszego zjazdu. Poduczże się trochę, jak chcesz o czymś przytomnie pisać.

                                  Jestem uczciwym dyskutantem, a co więcej, jestem od ciebie WIELOKROTNIE
                                  bardziej konkretny, a ponadto - zaznaczam, że jest to moje prywatne zdanie -
                                  jestem też od ciebie wielokrotnie bardziej inteligentny i wielokrotnie
                                  mądrzejszy. Niestety, zważywszy na twoją pisaninę, nie jest to jakieś
                                  szczególne osiągnięcie. Uważam, że brak zachwytu nad twoją nadzwyczajną
                                  mądrością nie jest chamstwem, tylko zdrową reakcją myślącego człowieka.

                                  Właściwie to wiesz co? Spadaj. Nie dorastasz mi do pięt.
                                  • Gość: piotrq postscriptum do "zawstydzenia" IP: *.238.116.45.adsl.inetia.pl 19.12.04, 14:58
                                    Jeżeli w moim poście był choć jeden fragment świadczący o tym, że mnie
                                    zawstydziłeś, to zacytuj. Moim zdaniem był to post dla ciebie skrajnie
                                    nieprzyjemny. Ale jak widać - nie potrafisz zrozumieć, co się do ciebie pisze.

                                    Więc, jako się rzekło - spadaj.
                                  • dokowski Same sprzeczności, zaplątałeś się rozpaczliwie 19.12.04, 16:32
                                    Gość portalu: piotrq napisał(a):

                                    > Przypominam, cieniasku, że chcesz dodać do kodeksów nową ustawę o "związkach
                                    > partnerskich". Jeżeli to nie jest zwiększanie wolumenu przepisów, to co to
                                    > jest, biedaczku?
                                    >
                                    > > Postuluję jednynie zwiększenie wolności i praw człowieka, co w tym przypa
                                    > dku
                                    > > przekłada się na prawo każdej pary do małżeństwa.
                                    >
                                    > Czyli jednak każdej. Hm. To stwierdzenie kłóci się z twoimi własnymi z
                                    > poprzednich postów, ale mnie to jakoś nie dziwi.

                                    Nie uratują cię te żałosne projekcje. Widać jak na dłoni, że zarzeczasz sam
                                    sobie. Prawo do małżeństwa już istnieje, więc niczego nie dodaję do przepisów,
                                    a jedynie rozszerzam to prawo na każdego obywatela.

                                    Aż takim głupkiem byc nie mozna, więc widać, że kręcisz świadomie, bo wstyd nie
                                    pozwala przyznać ci się do błędu.

                                    > Chciałbym zaznaczyć, baranku, że prawa człowieka i swobody obywatelskie dla
                                    > liberała (w sensie prawicowym) są czymś ustalonym, oczywistym i naturalnym.

                                    Tak jak niedawno jeszcze w Szwajcarii było naturalne i ustalone, że kobiety nie
                                    miały prawa głosować. A jednak prawa wyborcze rozszerzono na każdego obywatela,
                                    bez dodawania nowego przepisu. Taki jest właśnie liberalny sposób rozszerzania
                                    praw człowieka. Więc daj już spokój z tym udawaniem idioty.

                                    > Postulat "zwiększenia wolności i praw człowieka" brzmi jak obiecanki jakiegoś
                                    > komuszego zjazdu.

                                    Komuszy zjazd dał Szwajcarkom prawa wyborcze i taki sam "zjazd" da pedałom
                                    prawo do małżeństwa, choćbyś się skręcił ze złości. Twoja wrogość do praw
                                    człowieka zdradza twoją komuszą duszyczkę.

                                    > Jestem uczciwym dyskutantem, a co więcej, jestem od ciebie WIELOKROTNIE
                                    > bardziej konkretny

                                    Bardzo konkretnie zaatakowałeś tutaj MF po linii walki z pedałami ... Pięknie
                                    pajacujesz.

                                    > jestem też od ciebie wielokrotnie bardziej inteligentny

                                    To znaczy, że nie wiesz nawet, co to znaczy
    • sztuczna.perla Małżeństwa gejów to kolejny wielki błąd jest. 13.12.04, 17:07
      W XX wieku już jeden ogromny błąd popełniony został. Na równouprawnienie kobiet
      zgodzono się. A przeciż miejsce baby w domu przy garach i przy dieciach jest
      własnie. Za tę głupotę teraz ogromną cenę cały czas płacimy my. No i niczego
      społeczeństwa Europy nie nauczyły się. Teraz kolejny bład z gejami popełniają
      one właśnie.
    • Gość: Abaddon To bardzo proste. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:09
      1. Równości między parą homo i hetero nie ma, więc równouprawnienie jest
      niesprawiedliwe.
      2. Tradycyjnych związków broni zarówno tradycja, jak i prawo.
      3. Istnieją pewne normy społeczne, które muszą być zawsze zachowane.
      4. Małżeństwo ma swój wymiar zarówno symboliczny, jak i praktyczny - rola
      prokreacyjna. Pedzie nie spełniają ani jednego.
      5. Państwa UE są najbardziej przyjazne tego typu związkom i nieprzypadkowo mają
      one najniższe wskaźniki dzietności.
      6. Homosie mają te same prawa co heterycy. Prawo jest takie samo dla wszystkich.
      • sztuczna.perla Re: To bardzo proste - z kobietami tak samo jest 13.12.04, 17:40
        Gość portalu: Abaddon napisał(a):

        > 1. Równości między parą homo i hetero nie ma, więc równouprawnienie jest
        > niesprawiedliwe.

        Rowności między babą a chłopem nie też właśnie. Baba cycki ma gdzie chłop ma
        płasko własnie, a chłop ptaszka ma gdzie baba ma szparkę własnie. Chłop i baba
        to dwa ROŻNE gatunki są. Tak więc RÓWNE PRAWA błędne i niesprawiedliwe są własnie.

        > 2. Tradycyjnych związków broni zarówno tradycja, jak i prawo.

        Roli kobiety w kuchni i przy dzieciach zarówno tradycja, jak i prawo broni
        własnie (to mądre prawo sprzed równouprawniwenia, nie to zdegenerowane
        pouprawnieniowe własnie).

        > 3. Istnieją pewne normy społeczne, które muszą być zawsze zachowane.

        Własnie. Baba w domu i przy garach własnie. Tak powinno być. Dlaczego? Dlatego
        ,by wszystko, co dobre, tym łacniej stało się (autentyczny cytat z katechizmu z
        1607 roku uzasadniejący podrzedną rolę baby w stosunku do chłopa własnie)

        > 4. Małżeństwo ma swój wymiar zarówno symboliczny, jak i praktyczny - rola
        > prokreacyjna. Pedzie nie spełniają ani jednego.

        Wlaśnie!!!!! Podporządkiwanie kobiet konieczne ze względów prokreacyjnych jest
        własnie!!!! Baba ma siedziec w domu i rodzić i wychowywać to co urodzi właśnie.

        > 5. Państwa UE są najbardziej przyjazne tego typu związkom i nieprzypadkowo mają
        >
        > one najniższe wskaźniki dzietności.

        Nioeprawda to jest własnie. Najniższe wskaźniki dzietnosći z równouprawnienai
        bab wynikaja własnie. W tym jednym punkcie nie zgadzam się z przedmówcą własnie.


        > 6. Homosie mają te same prawa co heterycy. Prawo jest takie samo dla wszystkich
        > .

        To błąd własnie. Prawo dla żony powiniemn mąż stanowić własnie a nie kto inny
        właśnie.
        • Gość: Abaddon Ha, ha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:47
          Współczuję ci, jeśli porównujesz kobiety do dewiantów seksualnych. Argumentów
          nawet nie będę komentował, bo co słówko to bzdura.
          • sztuczna.perla Abaddon, cos Ci powiem własnie. 13.12.04, 19:16
            Gość portalu: Abaddon napisał(a):

            > Współczuję ci, jeśli porównujesz kobiety do dewiantów seksualnych. Argumentów
            > nawet nie będę komentował, bo co słówko to bzdura.

            Abbaddon, cos Ci powiem, co dla Ciebie czymś nowym niewątpliwie będzie. Otóz
            takie abstrakcyjne pojecie jak "ironia" istnieje własnie. Ty sobie do słownika
            zajerzyj właśnie i sprawdź że ja prawde mówię własnie. I jak Ty objasnienie
            hasła przeczytasz to Ty zroumiesz że mój post ironie stanowił własnie.
            Comprehending ironic comments requires certain level of intelectual
            sophistication, however. Therefore, if irony is used in a converation between
            two people, of whom one represents a much higher intelectual level than the
            other, it may lead to frequent misunderstandings. Przepraszam jezyk polski moim
            drugim językiem jest i czasami, aby coś bardziej pojęciowo skomplikowanego
            wytłumaczyć, muszę ja się podeprzeć i zrobić 'wtręt' w języku obcym właśnie.
    • Gość: piotrq Trochę jesteś niedoinformowany, koleś IP: *.238.117.170.adsl.inetia.pl 13.12.04, 19:26
      ...bo ja już kilkakrotnie przedstawiałem argumenty przeciw. Są oczywiste:

      1. Państwo - wbrew tow. Szyszkowskiej i innym postępakom - nie jest od
      wszystkiego, a zwłaszcza nie jest od wprowadzania do kodeksów legalizacji tego,
      co sobie jakaś grupa obywateli wymyśli. A jeszcze bardziej zwłaszcza nie jest
      od dekretowania "uczuć" - na które powołuje się łzawie co drugi postępak, a
      zwłaszcza np. tow. Szyszkowska. Państwo jest od pilnowania przestrzegania
      ustanowionego prawa (po co ustanawia się prawo - sięgnij koleś do
      podręczników); jeżeli ktoś nie narusza prawa, jaest w porządku. Natomiast
      wprowadzanie do kodeksów każdego pojawiającego się zjawiska czy mody kłóci się
      z rozumem, zasadą i praktyką. Dobre prawo to zwięzłe prawo. A emocje nie
      podlegają dekretowaniu.

      2. Państwo prowadzi politykę, w tym politykę demograficzną i między innymi
      dlatego wpisano w prawo pojęcie "małżeństwa" i "rodziny", ponieważ działania
      wobec tych struktur społecznych (przywileje) pozwalają państwu sterować
      przyrostem naturalnym. Rodzina jest również strukturą wychowawczą dla dzieci.
      Chodzi zatem o przyrost naturalny i wychowanie dzieci. Małżeństwa pedalskie nie
      są instrumentem żadnej polityki państwa w tej mierze. Jestem również przeciwny
      ustawodawstwu legalizującemu konkubinaty.

      3. Związek partnerski jest idiotycznym wymysłem lewactwa. Ludzie albo ze sobą
      są, bo chcą, albo nie są, bo nie chcą. Jeżeli chcą na tyle, by zdecydować się
      na zawarcie małżeństwa, a więc założenie rodziny, wchodzą w opisane prawem
      struktury społeczne, co niesie ze sobą prawa i obowiązki (pisałem o tym
      wcześniej - rodzina jest strukturą demograficzno-wychowawczą). Jeżeli nie
      decydują się na wejście w zakres objęty zainteresowaniem państwa, to nie
      powinni się domagać jakichś praw czy koncesji. Rodzina ma i prawa, i
      obowiązki. "Związek partnerski" chce mieć tylko prawa. W demokratycznym
      państwie prawa nie może to mieć miejsca.

      4. Wpisanie "związków partnerskich" do kodeksów obciąża budżet państwa, a więc
      wspólne pieniądze. Nie mówię już o takich przywilejach, które są dopuszczone
      dla rodzin, a więc o wspólnym opodatkowaniu, ale biorę pod uwagę dodatkowe
      obowiązki i dodatkowe dokumenty, dodatkowe stanowiska pracy w urzędach, które
      miałyby rejestrować te pożal się Boże "związki partnerskie" oraz ich
      wyposażenie. W imię rozwoju kraju i polityki demograficznej społeczeństwo może
      przyjąć pewne koncesje dla rodzin (zwłaszcza, że ktoś musi wkrótce wypracować
      emerytury dla starzejących się społeczeństw). "Związek partnerski" żadnych
      korzyści dla wspólnego dobra nie daje i dlatego nie ma prawa mieć miejsca.

      5. Legalizacja (czyli wprowadzenie do prawa) "związków partnerskich" daje
      możliwość wielu nadużyć, zwłaszcza w dziedzinie dziedziczenia oraz potencjalnie
      w dziedzinie opodatkowania, polityki mieszkaniowej itd. Tzw. "partner" stałby
      się jedną z osób z urzędu uczestniczącą w dziedziczeniu, a zatem uszczupleniu
      uległyby prawa spadkowe bezpośrednich zstępnych, a więc np. dzieci, żony,
      rodziców czy rodzeństwa. W celu uzyskania korzyści majątkowych lub prawnych
      jako "związki partnerski" mogliby się rejestrować np. dwaj bracia, dwie siostry
      lub nawet brat z siostrą (w ustawie nie ma ograniczeń dla tego typu połączeń,
      zresztą nie ma powodów, żeby były, bo jeśli każdy, to każdy). To samo sąsiedzi,
      matka z synem i ktokolwiek z kimkolwiek. Wprowadza to burdel prawny i fiskalny
      najwyższego rzędu.

      6. Poza wszystkim w polskim prawie jest coś takiego jak "interes społeczny",
      co - o ile w innych przypadkach przez swoją nieokreślonośc doprowadza do
      różnych absurdów - w tym przypadku przez swoją wszechstronność interpretacyjną,
      w tym odwołanie się do obyczaju i tradycji, sprawia, że "związki partnerskie"
      stają się nie do przyjęcia.

      7. Wreszcie: proceder prawny pt. "związek partnerski" unieważnia w istocie
      prawne pojęcie "normy", a jej znaczenie staje się niebezpiecznie rozciągliwe.
      Przy tym w atmosferze nagonki na normalnych ludzi przez postępackie i pedalskie
      środowiska bardziej "nienormalne" staje się np. heteroseksualne molestowanie
      seksualne niż homoseksualne molestowanie seksualne. Bardzo bym chciał, żeby
      ktoś kiedyś zawiadomił prokuraturę o pedalskim molestowaniu - ciekawe, czy
      oburzenie np. gazety W. byłoby równie wielkie jak w przypadku obejmowania
      koleżanek w pracy.

      8. Korupcja, czyli psucie języka w sferze pojęciowej, odbija się w niedługim
      czasie na życiu społecznym w postaci rozkładu norm. Dlatego znaczenie
      podstawowych dla społeczeństwa pojęc i zasad trzeba chronić. W tym świetle
      nowotwór typu "związek partnerski" nie ma racji bytu.

      Na koniec pragnę wyjaśnić, iż dla mnie homoseksualista to człowiek dotknięty
      bolesnym doświadczeniem emocjonalnym, jestem przeciwnikiem ich prześladowania,
      raczej im współczuję - zgodnie z nauczaniem papieża. Nazwę jednak pedałem (i
      kopnę w dupę) każdego homoseksualistę, który ze swojego losu czyni narzędzie
      zdobywania przywilejów w imię tzw. tolerancji. Tolerancja to nieprześladowanie
      a nie cackanie się. A z przyczyny takiej, iż nie chcę psucia języka, nie będę
      używał dziwacznego pojęcia "gej", tak samo, jak nie powiem "Rom".
      Homoseksualista, Cygan. Koniec, kropka.

      • xiazeiuka Re: Trochę jesteś niedokladny, koleś 14.12.04, 06:57
        A czemuz to nie chcesz by panstwo wsparlo konkubinat, ktory pomoze mu z
        polityka demograficzna ? Czemu ma sie wsparcie ograniczac tylko dla instytucji
        o korzeniach religijnych a nie ma dotyczyc po prostu rozmnazania ?
        Czemu instytucja o korzeniach religijnych ma miec wieksze prawa i czemu panstwo
        nie moze polityki demograficznej wspierac na przyklad legalizacja wielozenstwa ?
        Czy mamy tu religijne panstwo ?
        • Gość: piotrq Re: Trochę jesteś durny, koleś IP: *.238.117.159.adsl.inetia.pl 14.12.04, 11:22
          1. Państwo wspiera dzietność m.in. również przez pomoc kobietom rodzącym dzieci
          (mogą być same). Konkubinat nie może być wspierany choćby na zasadzie (co w
          moich ustach może zabrzmieć dziwnie, ale dla ciebie, jako postępaka, będzie to
          znajomy termin) sprawiedliwości społecznej (patrz konstytucja RP) - wspieranie
          konkubinatu jest dyskryminacją małżeństwa. Coś za coś: albo chcesz wsparcia
          państwa i zawierasz małżeństwo, albo nie chcesz i żyj sobie w konkubinacie. W
          pierwszym przypadku masz prawa ale i obowiązki. W drugim pozostajesz poza sferą
          prawnej regulacji. Możesz sobie wybrać. Natomiast na prostej zasadzie ekonomiki
          prawa (i brzytwy Ockhama) mnożenie bytów prawnych, a zwłaszcza powielanie ich,
          jest szkodliwe i nieuzasadnione.
          2. Małżeństwo nie ma korzeni religijnych, jest instytucją ładu społecznego,
          koleś, od czasów najdawniejszych.
          3. Legalizacja wielożeństwa jest wykluczona ze względów społecznych,
          doprowadziłaby np. do komplikacji w sprawach własnościowych, dziedziczeniu
          chociażby, nie mówiąc już np. o tak prostych rzeczach, jak opieka nad dziećmi,
          odpowiedzialność prawna czy alimentacja; potem może i do handlu kobietami i
          wyłączenia części męskiej populacji z normalnego życia z powodu braku kasy na
          pannę młodą i deficytu panien na rynku.
          4. Jeśli chodzi o manię na punkcie negowania wszystkiego, co ma związek z
          religią i religijnością, zbliżasz się, cycku, do poziomu niedoścignionego
          kretyna52. Odpowiadam: nie, nie mamy tu państwa religijnego. Podaj jakieś
          argumenty albo spadaj.
    • demokrata04 prosze pana, te malzenstwa nie szkodza 13.12.04, 20:16
      prosze panstwa, nalezy uswiadomic sobie, ze geje sa bezpieczni dla
      spoleczenstwa i nie stanowia zagrozenia. to czesto ludzie wrazliwi, przyjazni,
      obdarzeni dobrymi uczuciami. nalezy im umozliwic zyc normalnie. tego wlasnie
      oczekuje demokracja, prawa dla homoseksualistow do zycia na rowni z reszta,
      malzenstw, wspolnoty majatkowej, mozliwosci wychowywania dzieci, organizowania
      manifestacji i prowadzenia akcji dobroczynnych. niech kazdy homoseksualista
      czuje sie na ulicy bratem kazdego z nas, rownoprawnym obywatelem. tego wymaga
      od nas demokracja prosze panstwa. czas juz skonczyc z nietolerancja.
      • Gość: pollak Re: prosze pana, te malzenstwa nie szkodza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:54
        demokrata04 napisała:

        > prosze panstwa, nalezy uswiadomic sobie, ze geje sa bezpieczni dla
        > spoleczenstwa i nie stanowia zagrozenia.

        To nie ma nic do rzeczy.

        > to czesto ludzie wrazliwi,
        przyjazni,
        > obdarzeni dobrymi uczuciami. nalezy im umozliwic zyc normalnie.

        Mają prawo żyć jak każdy inny. Niestety, niejednokrotnie domagają się praw
        chroniących ich dziwaczne i nie ma co ukrywać, mocno zboczone, zwyczaje.

        tego wlasnie
        > oczekuje demokracja, prawa dla homoseksualistow do zycia na rowni z reszta,
        > malzenstw, wspolnoty majatkowej, mozliwosci wychowywania dzieci,
        organizowania

        Mają takie prawa. Wystarczy że taki tzw. gej ożeni się. Jeśli rzecz jasna
        znajdzie sobie wybrankę, która być da mu to potomstwo.

        > manifestacji i prowadzenia akcji dobroczynnych. niech kazdy homoseksualista
        > czuje sie na ulicy bratem kazdego z nas, rownoprawnym obywatelem.

        A nie może się czuć normalnie? Tak jak każdy inny?
        • demokrata04 prosze pana, coz pan probuje udowodnic? 14.12.04, 18:06
          wmawia nam pan, ze gruszki rosna na wierzbie? to typowa bolszewicka zagrywka,
          przekonac masy, ze rzeczywiwstosc wyglada inaczej niz wyglada. homoseksualisci
          sa dyskryminowani w naszym kraju. odmawia sie im prawa do zgromadzen,
          przemarszow przez miasto, publicznej demonstracji ich normalnosci. demokracja
          spreciwia sie tego typu zakazom. kazdy powinien miec prawo do publicznego
          wyrazania swych uczuc poza faszystami i komunistami, ktorzy nie maja zadnych
          praw.
    • dokowski Nikomu nie szkodzą, wręcz przeciwnie 13.12.04, 20:45
      Są dobrym obiektem nienawiści dla ludzi, którzy czerpią z nienawiści radość
      życia.
    • Gość: pollak Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:49
      Nie ma czegoś takiego jak "małżeństwo gejowskie". Po pierwsze nie wiadomo co
      to takiego ten "gej" (zakładam że chodzi o homoseksualistę). Po drugie,
      małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny a nie dwóch zboczeńców.
    • sffinx leje-sie. Czyli merkantylne podejście do zjawiska. 14.12.04, 00:00
      leje-sie napisał:

      > Jak szkodza?
      >
      > Komu ubywa?
      >
      > Kto z ich powodu ucierpi?
      >
      > Czytam te wpisy przeciwnikow prawnych regulacji zwiazkow partnerskich,
      > malzenstw homoseksualnych, czy jak by to nie nazwac i jedna rzecz mnie
      > uderza; przeciwnicy nie potrafia podac konkretnych przykladow zagrozen i
      > szkod, jakie taka regulacja, chocby ta najbardziej ostrozna, senacka, moglaby
      > komukolwiek przyniesc.

      Tytułem wstępu :
      Powszechnie używa się eufemizmu - zapożyczenia z jęz.angielskiego - gej, mimo że po polsku to są poprostu homoseksualiści czyli pederaści i lesbijki, choć i te nazwy mają swój archetyp w łacinie. Dlaczego ? a no dlatego,że podskórnie wszyscy sobie zdają sprawę, nawet ci których to dotyczy, że jest w tym zjawisku coś nienormalnego, sprzecznego z naturą. To tak jak z "kłamstwem", które obłudnie można nazwać "mijaniem się z prawdą".

      Co do pytań, to dwa pierwsze z treści, zadane są oględnie mówiąc bez sensu. Nie wchodząc w filozoficzne rozważania równie mądrze brzmiały by w przypadku zjawiska zwanego zbieractwem runa leśnego.

      Na pytanie "komu szkodzą" wypada odpowiedzieć tak:

      Homoseksualizm jako wadliwie ukierunkowany popęd seksualny [hehe - znów ten eufemizm] występował, występuje i występować będzie choć relatywnie nie jest zjawiskiem pierwszorzędnej wagi. Tego typu dewiacje występują także w przyrodzie ożywionej czyli faunie i florze. W swej istocie jednak homoseksualizm jest gwałtem na naturze, która tak została urządzona, by pozwalała na odradzanie się życia i jego rozwój. Wszystkie normy i prawa człowiek ustanowił właśnie w oparciu o te naturalne zjawiska. Formalne, urzędowe zrównanie statusu prawnego związków jednopłciowych narusza te normy i na dłuższą metę szkodzi populacji. Obraża też instytucję małżeństwa, która w swej istocie jest bezsprzecznie związkiem różnopłciowym.
      Reasumując nie ma nic przeciwko takim związkom, jednak obecnie obowiązujące prawo nie zabezpiecza przed kolejnymi roszczeniami takich związków, o których piszę niżej w odpowiedzi na pytanie:

      "Kto z ich powodu cierpi"

      Następnymi żądaniami takich związków, podnoszonych co raz dobitniej jest usankcjonowanie posiadania dzieci. Tu sprawa jest już bardzo poważna, bo w grę wchodzi wychowanie i kształtowanie osobowości człowieka, który z natury rzeczy nie może wyrazić swojej woli. Jakim zatem prawem takie "rodziny" kosztem czyjegoś życia mają zaspokajać swoje nie dokońca określone potrzeby ni to małżeńskie ni to macierzyńskie. Co prawami takiego dziecka, o którym nie wiadomo czy życzył by sobie mieć takich rodziców i taką historie dzieciństwa. O naturalnej potrzebie posiadania OJCA i MATKI w wychowaniu młodego życia nie bede się rozwodził.
      Odpowiedź brzmi zatem - może cierpieć, bo na to się zanosi. Chyba że ustawodawca się opamięta i tych chorych żądań nie zaakceptuje.
      • rattlerka [...] 14.12.04, 01:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • sffinx rattlerka. To ma być niby mądra odpowiedź dla 14.12.04, 03:18
          tej bardziej wykształconej publiki?

          Miała Pani okazje odpowiedzieć sensownie a intelektu starczyło na kpine i szyderstwo z "figur retorycznych".
          Ponadto przypisuje mi Pani słowa i poglądy których w moim poście nie ma a wniosek iż popieram powrót do jaskiń oraz niekontrolowany rozród jest poprostu niemądry.

          Powiem dosadnie uważam, że odbyt służy głównie do wydalania a nie do penetracji ale jeżeli ktoś lubi to jego sprawa i mi nic do tego. Tylko niech mnie nachalnie nie przekonuje, że to normalne, bo nie jest. Nie widze też powodów, żeby to sankcjonować urzędowo. A już zupełnie nie ma zgody na wychoowywanie dzieci przez takie związki. Ale do tych kwestii, które by istotą mego postu nie raczyła się Pani odnieść. Za trudne do ogarnięcia ?

          Rozumiem,że jest Pani zdania iż związki homoseksualne są jednym że sposobów na zahamowanie "zdegenerownego procesu niekontrolowanego przerostu". Jak jeszcze dodam do tego Pani radę o "wyhamowywaniu metodami radiologicznymi, bombą A czy lepiej H", to gratuluję wynaturzonego pojęcia o cywilizacji. Urodziła się Pani zapóźno. Wtedy co prawda nie było jeszcze bomby H czy A ale był cyklon B. I gość też miał pomysł na regulacje populacji.

          Jak czytam takie posty to po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu,że zapobieganie niepożądanej ciąży i aborcja są niezbędne i usprawiedliwione.



          • rattlerka [...] 14.12.04, 03:49
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • sffinx Re:OK Pani rattlerko. Ale ścisle mówiąc tematem 15.12.04, 00:40
              założonego wątku są związki pederastów - to po pierwsze.

              Po drugie napisałem, że nie obchodzi mnie co kto i z kim robi pod kołderką, byleby nie żądał ode mnie pod groźbą nazywania mnie oszołomem czy homofobem aby zgadzał się iż taki związek jest normalny i równorzędny z hetero skoro mam inne zdanie na ten temat. To jest właśnie tolerancja na którą ci kochający inaczej tak często sie powołują. Ona powinna działać w obie strony.

              Po trzecie problemu by nie było, gdyby homoseksualiści tak nachalnie nie epatowali otoczenia swoimi skłonnościami, zwłaszcza że tak u hetero jak i homo jest to sfera intymna.

              Po czwarte homo - nie ustają w żądaniach, bo jak Pani wie, chcą mieć prawo wychowywania dzieci. A to już stanowi zagrożenie praw osoby trzeciej i w dodatku nie mogącej o sobie decydować.

              To prawda, że stosunki analne w związkach hetero nie są czymś niezwykłym. Ale to jest ich wybór spośród innych możliwości.
              W związkach lesbijskich z natury!! rzeczy jest pewna trudność ale radzą sobie bo od czego są zabawki.

              Platoniczne związki homoseksualistów są raczej mało prawdopodobne zwłaszcza wśród pederastów. Zatem wybór mają raczej marny.

              Kalekie rodziny hetero to oczywiście fakt ale one są efektem z błędów i niedoskonałości człowieka. Jednak związki homo są już z definicji kalekie.
              I to jest ta różnica.

              Tak więc droga rattlerko nadal ślizga się Pani po temacie a nie odpowiada na istotne kwestie z w/w tematem związane.
            • sffinx Co jest !? dlaczego giwi wycięła oba posty i ten 15.12.04, 20:43
              niżej też sad
      • xiazeiuka Glupoty, homoseksualizm jest zgodny z natura. 14.12.04, 06:50
        W naturze to zjawisko wystepuje, tak jak towarzyszy i ludzkosci od dawna. Bo
        stosunek seksualny nie musi sluzyc tylko i wylacznie do rozmnazania, ale tez na
        przyklad do rozladowania napiecia.
        Tylko religie narzucaja wykladnie stosunku tylko i wylacznie w celach
        prokreacji. A religie raczej nie sa czyms zgodnys zgodnym z natura.
        • sffinx Re:xiazeiluka. Nikt nie twierdzi,że "to zjawisko" 14.12.04, 23:40
          jest czymś nowym. Jednak nie jest to argument przesądzający o tym iż homoseksualizm jest prawidłowo ukierunkowanym popędem seksualnym, bo nie jest.Jeżeli naturalne argumenty do Ciebie nie przemawiają, to o tym co jest normą mówi zwykła statystyka. Jeżeli założy np. że 5 czy 10% ludzkiej populacji to homoseksualiści to normą są hetero.
          W naturze występuje też zjawisko pedofilii i zoofilii. Uważasz więc per analogia,że to też normalne ?
          Nie wiem kto twierdzi,że stosunek seksualny służy wyłącznie do rozmnażania.Nawet wierzący tak nie twierdzą no chyba że jacyś fanatycy. Ale tacy są wszędzie i to niezależnie od światopoglądu.
          • gini Re:xiazeiluka. Nikt nie twierdzi,że "to zjawisko" 14.12.04, 23:56
            sffinx napisał:

            > jest czymś nowym. Jednak nie jest to argument przesądzający o tym iż
            homoseksua
            > lizm jest prawidłowo ukierunkowanym popędem seksualnym, bo nie jest.Jeżeli
            natu
            > ralne argumenty do Ciebie nie przemawiają, to o tym co jest normą mówi zwykła
            s
            > tatystyka. Jeżeli założy np. że 5 czy 10% ludzkiej populacji to
            homoseksualiści
            > to normą są hetero.
            > W naturze występuje też zjawisko pedofilii i zoofilii. Uważasz więc per
            analogi
            > a,że to też normalne ?
            > Nie wiem kto twierdzi,że stosunek seksualny służy wyłącznie do
            rozmnażania.Nawe
            > t wierzący tak nie twierdzą no chyba że jacyś fanatycy. Ale tacy są wszędzie
            i
            > to niezależnie od światopoglądu.



            Natura zaprogramowala seks , po to by sie ludzie rozmnazali, nie po to by mieli
            przyjemnosc i o to chodzi glownie.
            Fakt, ze seks jest przyjemny mial wlasnie sluzyc rozmnazaniu i dlatego norma w
            naturze jest hetero a nie homo, czy zoofil , bo wiadomo, ze z takiej pary
            potomstwa nie bedzie nigdy.
            Lejek sie tu rozpisal o srodkach antykoncepcyjnych , ktorych kiedys nie bylo
            przeciez, smiertelnosc rowniez byla duzo wieksza, rodzilo sie duzo wiecej ludzi
            ale duzo tez umieralo .
            • sffinx Re:gini czy Ty ze mna polemizujesz ? bo wydawało 15.12.04, 00:43
              mi się że mamy podobne zdanie na ten temat.
        • Gość: wikul Glupoty, homoseksualizm jest zgodny z natura. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 00:44
          Kretyna52 który wybździł :

          > W naturze to zjawisko wystepuje, tak jak towarzyszy i ludzkosci od dawna. Bo
          >stosunek seksualny nie musi sluzyc tylko i wylacznie do rozmnazania, ale tez na
          > przyklad do rozladowania napiecia.
          > Tylko religie narzucaja wykladnie stosunku tylko i wylacznie w celach
          > prokreacji. A religie raczej nie sa czyms zgodnys zgodnym z natura.


          To że ty Kretynie52 preferujesz te zboczenie o niczym nie przesądza .
          A w naturze wystepuje wiele patologii i to też o niczym nie przesądza .
          P.S. Jak tam twój Bambo ? Wali cię w ten pusty łab jak mu nie obciągasz ?
    • marianna.rokita Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 00:03
      A nikomu!


    • Gość: Uciskana mnieszosc Nasza milosc - komu ona szkodzi? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 14.12.04, 00:54
      Nie powinny nikomu szkodzic - tak jak nie powinno szkodzic to, ze zyje z moja
      Mamusia gdyz kochamy sie bardzo.
      Nikomu nie robimy tym krzywdy i szkody.
      Troche glupio bylo jak jeszcze Tatus byl z nami - ale teraz jak juz Go nie ma
      to komu to przeszkadza co z Mamusia robimy w naszej sypialni.
      Niektorzy nazywaja to kaziroctwo i jest pod kara.
      Ale jeszcze troche i nasza milosc bedzie mogla legalnie byc uznana gdyz gejstwo
      tez kiedys bylo karane gardlem. No i prosze - dzis juz nie jest.
      Wystarczy troche jeszcze zaczekac i z nasza miloscia(kazirotcza) tez sie
      unormuje.
      Moze nie doczekamy ale dzieci takich par jak my to by doczekaly.
      Mamusia juz jest po okresie przekwitania wiec dzieci nie mozemy juz miec.
      Komu szkodzi nasza milosc dobrowolna - Mamusi i moja - gdy milosc gejska nie
      szkodzila by nikomu?
      Komu by szkodzilo nasze malzenstwo - mojej Mamusi i moje?
      Dobrze gaje robicie bo kropla drazy skaly - i dla naszej milosci tez kiedys
      zaswieci slonce!
      Uciskana mniejszosc
      • Gość: chłopek roztropek Właśnie, ja też na was licze homo power! IP: 66.98.180.* 14.12.04, 01:38
        Lubie takich troche młodszych chłopców, a ciągle musze czekać aż skończa 18
        lat. Licze, że środowiska gejowskie wymusza w niedługim czasie obniżenie wieku
        pełnoletności (albo niech nazwą to np. "pełną świadomością seksualną") do 15
        lat, a może kiedyś i do 12.
        Na razie znam kliku chłopców z gimnazjum i oni mówią, że mnie kochają, a ja
        ciągle musze im tłumaczyć, że musimy jeszcze troche poczekać sad( A oni już tacy
        wyrośnięci są i mądrzy (jeden jest laureatem olimpiady z biologii).
        Przecież my nikomu nie wadzimy... nawet ich rodzice mówili, że dla nich to
        żaden kłopot, z chęcia by pozbyli się wreszcie dzieciaków z domu, że są już
        wystarczająco duzi żeby radzić sobie i decydować sami...
        A ja nie moge z nimi zamieszkać sad Te prawo jest takie niedobre sad
        Nietolerancyjne i niedemokratyczne sad My nie mamy żadnych praw... kiedy
        wreszcie ten zasciankowy, ciemnogrod zrozumie, że 12 lat to już dorośli,
        dojrzali LUDZIE !!!!!!11
    • Gość: wikul Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 02:24
      Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej , która w art.18 wyrażnie mówi :
      Art. 18.
      Małżeństwo jako ZWIĄZEK KOBIETY I MĘŻCZYZNY (podkr.moje), rodzina,
      macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką
      Rzeczypospolitej Polskiej .
      • rattlerka [...] 14.12.04, 06:03
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: wikul Nie badz śmieszna rattlerko, wystarcza że masz... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 01:47
          ...śmieszny nick .

          rattlerka napisała:

          > Ten zapis dotyczy wylacznie heteroseksualnych par malzenskich.
          > Jesli natomiast Pan, ze swym partnerem, zyczycie sobie zostac zarejestrowani
          > jako zwiazek, to jedynie nie znajdziecie sie "pod ochrona i opieka
          > Rzeczypospolitej Polskiej".
          > Coz to za ochrona, oraz ile ona warta, wypowiadac sie nie bede - nad jej
          > rozmiarami naprawde nie warto sie zastanawiac.
          > Nie masz Pan czego zalowac i zazdroscic bardziej fortunnym.


          Ten zapis definiuje małżeństwo . Czy to takie trudne do zrozumienia ?
          Zapomniałaś o czy wątek ? Czyżby Kostytucja RP dotyczy tylko
          heteroseksualistów ? Homoseksualisci mają swoja konstytucję ?
          I przyjmij do wiadomości że ja nikomu niczego nie zazdroszczę a zwłaszcza
          homoseksualistom .
          • Gość: Krzys52 Re: Nie badz śmieszna rattlerko, wystarcza że mas IP: *.proxy.aol.com 15.12.04, 15:53
            Ten zapis definiuje małżeństwo . Czy to takie trudne do zrozumienia ?
            Zapomniałaś o czy wątek ? Czyżby Kostytucja RP dotyczy tylko
            heteroseksualistów ? Homoseksualisci mają swoja konstytucję ?
            I przyjmij do wiadomości że ja nikomu niczego nie zazdroszczę a zwłaszcza
            homoseksualistom .
            .
            ;
            Klamiesz!


    • Gość: diabelek Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.sympatico.ca 14.12.04, 03:09
      Szanowni forumowicze o odmiennej orientacji seksualnej.
      Chcialbym na poczatku przypomniec, ze w Polsce jest duzo biedy, dzieci glodne
      chodza i jak czytam w GW - "Codziennie giną nam metalowe elementy. Nie mamy już
      hydrantów, płotów i studzienek. Wczoraj ktoś ukradł płot w szkole - mówi wójt
      Adam Marciniak."
      W takim kraju fanaberie homoseksualistow moga przyniesc tylko taki efekt, ze
      stana sie obiektem ogromnej nienawisci.
      Zamiast malzenstw gejow i lesbijek dostana co najwyzej pomidorem w lep.
      Holandia, czy Belgia to kraje zamozne. Gdzie wiecej sytych i leniwych pampuchow
      tam mniej nienawisci i wieksze szanse na tak radykalne zmiany w ustawodawstwie.
      • Gość: tato Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 08:25
        Moja córka ma 15 lat.Bardzo mi się podoba i kochamy się.Za 3 lata przekonam ją i zaciągnę do łóżka.Czy to komuś będzie przeszkadzało?
        To moja i jej prywatna sprawa.
        Może nawet rozwiodę się i ożenię się z nią
        Jak równość to równość.Nie jestem gorszy od geja
        • przemek9 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 08:48
          Przeszkadzają wszystkim oprócz gejów.
          • sztuczna.perla Przemku wytłumacz jedno prosze nam 14.12.04, 11:08
            przemek9 napisał:

            > Przeszkadzają wszystkim oprócz gejów.

            W jaki sposób i w czym KONKRETNIE małżeństwa gejów przeszkadzają Ci?

            Odpowiedzi nastepującej oczekuje ja (podam przykład):

            "Przeszkadzają, bo jak tylko zasiade w pracy do komputera, to natychmiast, nie
            wiadomo skąd, pojawia się para zaślubionych gejów i prace czynnie utrudnia mi,
            poprzez wlewanie wody do klawiatury, wyciąganie kabelków z gniazdek i smarowanie
            flamastrem po ekranie monitora".

            Tego rodzaju odpowiedź uznam za przekonywująca ja.
    • perla to szkodzi przedwszystkim naszej 14.12.04, 11:50
      naszej cywilizacji. Sposobu pojmowania świata, i kultury naszych społeczeństw.
      To wywracanie do góry nogami tego w czym jesteśmy wychowani, i w czym
      istniejemy. To realne osłabienie społeczeństwa.
      No, i samym pedałom to szkodzi. W islamie imanowie żądają kary śmierci dla
      pedałów. Jak już islam zapanuje tu, to taki iman pójdzie sobie do USC i
      nazwiskami będzie miał, który to pedał jest. I łeb urżnie takiemu a nie będzie
      się wdawał w dyskusje czy to małżestwo czy nie, jest.
      Aha, leje się, weź Ty mi powiedz co z kibelkami i przysznicami publicznymi?
      Gdzie taki "ożeniony" pedał ma iść? Np. przykład pod prysznic na basenie. Jaka
      to właściwie płeć? Bo jeżeli taki pójdzie pod prysznic dla mężczyzn, to to
      zwykłe podglądactwo będzie. I po ryju dostać przy okazji może. I wątpię aby
      kobiety takiego pedała pod swój póściły.
      Ty leje się, najpierw rozwiąż problem kibelków i pryszniczy publicznych dla
      pedalstwa, a dopiero potem za ich "małżeństwa" się bierz właśnie.
      • leje-sie Z dylematem swym 14.12.04, 12:03
        telepiesz sie po forach juz od jakiegos czasu.

        Wiec pewnie mocno Cie juz przypililo.

        Odpowiem Ci tak - jesli Ci nie przeszkadzalo, ze niektorzy bywalcy toalet
        publicznych i prysznicow mieli inna orientacje seksualna niz Ty, zanim doznales
        oswiecenia, to nie powinno Ci przeszkadzac i teraz.

        Nic sie przeciez nie zmienilo?
        • perla Re: Z dylematem swym 14.12.04, 12:36
          po różnych forach to Ty ulewasz się.
          Pod prysznicem na basenie z zasady uważa się, że podział na płeć naturalny
          jest. Co innego gdy pedał deklaruje publicznie swe pedalstwo i za "mąż"
          wychodzi.
          Powiedz mi leje się, czy jakbyś wiedział, że pod prysznicem na basenie
          cztrerech zaobrączkowanych pedałów kąpie się, to czy Ty byś bez oporów tam
          wszedł jako piąty właśnie?
          Jeżeli się mówi a to trzbe powiedzieć b. Otóż jak oni chcą żenić się, to niech
          mają osobne dla nich kibelki publiczne i prysznice właśnie. Ja sobie nie życzę
          aby pod taki prysznic właził pedał. Oczywiście, teraz to tez możliwe jest, ale
          domniemamy, że tak nie jest w przypdaku konkretnym. A gdy taki pedalstwo swe
          ogłosi publicznie, to ja z pewnością wiem, że to pedał jest, i nie chce go
          widziec pod prysznicami na basenie. W przeciwnym wypadku to łamanie moich praw
          jest.
          • leje-sie Zeby byc zupelnie pewnym 14.12.04, 12:47
            powinienes dyskretnie przed przybytkiem pytac:

            - A pan to moze pedal?

            Najlepiej wiekszych od siebie, bo z mniejszymi to w razie czego w sytuacji
            sobie poradzisz.
            • perla Re: Zeby byc zupelnie pewnym 14.12.04, 13:04
              to sie pytaj jak chcesz. Ja z zasady uważam ludzi za normalnych. No, chyba, że
              ktoś ma żonę, która siusia na stojąco, wtedy o normalności być nie może właśnie.
              • przemek9 Re: Zeby byc zupelnie pewnym 14.12.04, 13:21
                Czyli nic, co nas bezpośrednio nie dotyczy nie powinno nam przeszkadzać.
                Sąsiadowi ukradli samochód, zgwałcili córkę to jest wyłącznie jego sprawa, złodzieja i gwałciciela.I chociaż doszło do złamania prawa mnie to nie przeszkadza.Mój samochód stoi pod blokiem a córka ma nienaruszonego simlocka.
                Przejmować będę się dopiero jak łapnę syna na penetrowaniu odbytu kolegi a on oświadczy mi, że chce z nim zawrzeć związek małżeński smile)
              • leje-sie Perelko chamusiu 14.12.04, 13:44
                Jestesmy po intymnosciach?

                No wiec sie odpie..

                Pragne Ci przypomniec, ze fascynacja szczynami jest Twoja wlasna. Rozumiec jej
                nie mam zamiaru.
                • perla powstrzymaj to ulewanie się wulgarymu 14.12.04, 13:55
                  i wytłumacz czemu Ci tak zależy aby pedały śluby brali?
                • xiazeluka Walka na froncie ideologicznym sie zaostrza 14.12.04, 13:55
                  leje-sie-po-spodniach zrzucił wreszcie maskę fiskulturalnego pozera i ujawnił
                  swe prawdziwe oblicze marynarza na przepustce.
    • alfalfa Re: rodzina 14.12.04, 14:13
      czy to wartość, pojęcie, konstytucja czy pismo święte?

      "Wszytko nieważne...,

      to <gul,gul> naprawdę ważne..."

      a potem leje się...
    • leje-sie Pospieszna odpowiedz 14.12.04, 18:24
      Czesc dyskutantow pytan w ogole nie zrozumiala, czesc udala(?), ze nie rozumie.

      Inni probowali udowodnic, ze boli ich w pojecia, normy, kulture, tradycje,
      definicje i jezyk (to Luka - gdzie go jeszcze bolalo wole sie nie domyslac).
      Ale, ze pytalem o konkrety a nie abstrakcje to moge im tylko odpowiedziec -
      poboli i przestanie.

      Zawsze przestaje. Zawsze tego samego rodzaju argumenty sa podnoszone, zawsze
      wiesci sie koniec swiata, religii, porzadku spolecznego, dobrych obyczajow i
      wszelkich swietosci.

      Jakis postep mozna jednak zauwazyc - upominanie sie o prawa dysydentow
      religijnych spowodowalo wybuch wojny domowej, grozba zniesienia panszczyzny
      przyspieszyla wybuch Powstania Styczniowego, tylko prawo wyborcze kobiet
      przesmyknelo sie do ustawodawstwa niepostrzezenie w zamecie po uzyskaniu
      niepodleglosci (nie wiadomo, czy by teraz przeszlo).

      A teraz co najwyzej mozna narazic sie na poturbowanie przez lysych i werbalna
      agresje niektorych frustratow.

      Dwa konkretne ubytki dyskutanci potrafili jednak wskazac:

      1. Bardzo sie rozrzewnil jeden z dyskutantow, ze spadek po bezdzietnym wujku
      moze przejsc kolo nosa.

      To ludzkie, to bolesne, to bardzo brzydkie takie sepienie na spadek. Forsa
      wujkowa i moze ja przepuscic na co chce, a szczegolnie na wlasne przyjemnosci.

      Chyba ze, chyba, ze na bratanka przelal swa niewyzyta potrzebe ojcowania (ilu z
      dyskutantow w blizszym lub dalszym otoczeniu z sytuacja sie spotkala - prosze
      podniesc reke?).

      2. Rozszerzenie kregu osob korzystajacych bezzasadnie z przywilejow
      podatkowych.

      Zgadzam sie zupelnie z moimi oponentami.

      Najbardziej korzystny prywatno-ekonomicznie model to rodzina bezdzietna.
      Podwojna pensja, niskie koszty utrzymania.

      Premiowanie i podatkowe uprzywilejowanie rodzin bezdzietnych jest niemoralne i
      powinno byc zlikwidowane. Niezaleznie, czy jest to malzenstwo, czy zwiazek
      partnerski, czy konkubinat. W ten sposob zniknie i caly dylemat.

      Kilka uwag na marginesie. Jacek W zwrocil uwage na dyskryminujace zapisy w
      konstytucji biorace pod szczegolna ochrone rodzine. Jesli zas jakas grupa
      obywateli jest uprzywilejowana to wszystkie inne sa dyskryminowane.

      Nierownosc wobec prawa zostala wiec podniesiona do rangi zapisu konstytucyjnego
      I to nierownosc na korzysc osob, ktore bywaja i tak uprzywilejowane -
      ekonomicznie (nie tylko).

      Czy panstwo w jakis sposob powinno wspomagac dzietnosc - to temat do innej
      dyskusji.
      • dachs Re: Pospieszna odpowiedz 14.12.04, 18:30
        leje-sie napisał:
        > Nierownosc wobec prawa zostala wiec podniesiona do rangi zapisu konstytucyjnego
        > I to nierownosc na korzysc osob, ktore bywaja i tak uprzywilejowane -
        > ekonomicznie (nie tylko).

        Czyzbys antycypowal juz czasy kiedy zdolnosc kochania kobiety bedzie przywilejem ?
        • leje-sie Zawsze byla 14.12.04, 18:41
          Szepcikiem (by mlodziezy nie zgorszyc):

          Malzenstwo istnieje tylko i wylacznie po to, by obojgu (obu tongue_out))kontrahentow
          zapewnic latwy, przyjemny i natychmiastowy dostep do seksu!

          Wszytkie inne funkcje to racjonalizacje naszego chutliwego postepowania.

          Dzieci to najczesciej niespodziewana konsekwencja powyzszej chutliwosci.

          Dlatego firmy farmaceutyczne masowo produkuja z jednej strony preparaty
          zwiekszajace nasze osiagniecia seksualne z drugiej zmniejszajace okazje, szanse
          (znaczy ryzyko) posiadania dzieci.

          O preparatach redukujacych chuc slyszalem tylko w aspekcie kary za przestepstwa
          seksualne.
          • gini Re: Zawsze byla 14.12.04, 18:50
            leje-sie napisał:

            > Szepcikiem (by mlodziezy nie zgorszyc):
            >
            > Malzenstwo istnieje tylko i wylacznie po to, by obojgu (obu tongue_out))kontrahentow
            > zapewnic latwy, przyjemny i natychmiastowy dostep do seksu!

            Doprawdy?To moze u ciebie tak to wyglada, i nalezy ci tylko wspolczuc, skoro w
            twoim zwiazku nie ma miejsca na uczucia , a jedynie chodzi ci o zwierzece
            zaspokojenie popedu plciowego .
            Byc moze tak jest u homoseksualistow, recze ci ze w zwiazkach heteroseksualnych
            jest calkiem inaczej.


            >
            > Wszytkie inne funkcje to racjonalizacje naszego chutliwego postepowania.
            >
            > Dzieci to najczesciej niespodziewana konsekwencja powyzszej chutliwosci.
            >
            > Dlatego firmy farmaceutyczne masowo produkuja z jednej strony preparaty
            > zwiekszajace nasze osiagniecia seksualne z drugiej zmniejszajace okazje,
            szanse
            >
            > (znaczy ryzyko) posiadania dzieci.
            >
            > O preparatach redukujacych chuc slyszalem tylko w aspekcie kary za
            przestepstwa
            >
            > seksualne.
            >
          • Gość: AndrzejG Re: Zawsze byla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 18:54
            leje-sie napisał:

            > Szepcikiem (by mlodziezy nie zgorszyc):
            >
            > Malzenstwo istnieje tylko i wylacznie po to, by obojgu (obu tongue_out))kontrahentow
            > zapewnic latwy, przyjemny i natychmiastowy dostep do seksu!

            haha
            • Gość: AndrzejG P.S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 18:58
              tak piszesz jakbyś był zwolennikiem zakazu seksu małżeńskiego
              i dopiero małżeństwo daje nam mozliwosci zaspokojenia potrzeb na tym polu

              haha

              A.
              • Gość: AndrzejG errata - maiło byc przedmałżeńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 18:58
              • leje-sie Podtrzymuje opinie i rozwijam podstawy teoretyczno 15.12.04, 12:57
                -praktyczne.

                Ktos powinien napisac dzielo pt "Ekonomia polityczna wspolzycia seksualnego"
                (idiotom uczeszczajacym do tego watku wyjasniam, ze pod terminem "ekonomia" nie
                rozumiem jedynie wymiany pienieznej z paniami stojacymi na poboczu pieknych,
                polskich drog. W ogole tej ostatniej problematyki nie podejmuje).

                Zanim owo opracowanie powstanie zalaczam moj skromny wklad w postaci ponizszego
                konspektu:

                Mamy do czynienia z czterema sytuacjami modelowymi.

                1. Rodzina bezdzietna. Rano, wieczor i w poludnie. Zadnego wysilku, wystarczy
                tylko siegnac reka po pelnie doznan uczuciowo-romantyczno-erotycznych.

                2. Rodzina dzietna. Seks reglamentowany czasowo i sytuacyjnie. "Napewno juz
                spia?", "Zamknales drzwi?", "Aniu, jestes juz duza dziewczynka i mozesz spac w
                swoim lozeczku". Nieco stresu, mniej spontanicznosci i wolnosci. Ale w sumie
                pewne straty kompensowane sa przez inne korzysci - powiedzmy - emocjonalne.
                Jesli mamy szczescie uczucia do partnera/partnerki dojrzewaja i poglebiaja sie,
                silniejsze jest tez poczucie wspolnoty.

                3. Osoba samotna. Wcale nie tak wesolo, jak to sie wydaje. W najlepszym razie
                istnieje staly partner(ka). Ale niewspolne zamieszkiwanie ogranicza radykalnie
                dostep do seksu do wspolnych, sporadycznych spotkan. Stress, nerwowosc, niska
                jakosc (a tak - seks malzenski stawiam na pierwszym miejscu pod wzgledem
                jakosci. Mam nadzieje, ze nie daliscie sie otumanic literatura i
                filmami "romantycznymi" i nie zatraciliscie zdolnosci samodzielnego oceniania).

                Klops, gdy partnera/ki nie ma. Frekwencja spada na leb na szyje, rosnie
                frustracja (ktora mozna wyladowac w watku forumowym, takim, jak ten). Jak sie
                uda cos upolowac, to towar nie zawsze pierwszej jakosci - choc z drugiej strony
                mamy tendencje przeceniac dobra trudnego dostepu.

                Do tego, po przekroczeniu limitu wiekowego szanse na seks przypadkowy znikaja
                niemal zupelnie - choc ponoc istnieja nisze ekologiczne emeryckie, takie jak
                sanatoria?

                4. Osoba samotnie wychowujaca dziecko/dzieci. Tylko wyc do ksiezyca swa
                frustracje. Okazje rzadkie (z kim zostawic dziecko, gdzie ten seks uprawiac,
                jak dyskretnie usunac lup zanim dzieci sie obudza i wiele innych dylematow),
                wybor znikomy, jakosc najczesciej taka, ze plakac sie chce. Za co sie
                uatrakcyjnic? Koszt uzysku niewspolmiernie wysoki w stosunku do rezultatu (w
                sklad kosztu wchodza stracony czas, inwestycje emocjonalne, daremne nadzieje,
                zawody i bezskuteczne zachody).

                Ciekawe, ze podobna kolejnosc osiaga sie analizujac sytuacje stricte
                ekonomiczna czterech sytuacji modelowych. Innymi slowy - ni seksu ni forsy.
                Przypadek to, czy prawidlowosc?

                Nikomu jak widzisz niczego nie zakazuje, tylko konstatuje fakty.

                Wrecz przeciwnie, wszystkim zycze spelnienia, zadowolenia i lekkiego, leniwego
                przesytu od czasu do czasu.

                Korzystam z okazji, by korekte ortograficzna wprowadzic do mojego wpisu:

                "obojgu (obu) kontrahentom wink"

                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > tak piszesz jakbyś był zwolennikiem zakazu seksu małżeńskiego
                > i dopiero małżeństwo daje nam mozliwosci zaspokojenia potrzeb na tym polu
                >
                > haha
                >
                > A.
                • gini Re: Podtrzymuje opinie i rozwijam podstawy teoret 15.12.04, 13:19
                  leje-sie napisał:

                  > -praktyczne.
                  >
                  > Ktos powinien napisac dzielo pt "Ekonomia polityczna wspolzycia seksualnego"
                  > (idiotom uczeszczajacym do tego watku wyjasniam, ze pod terminem "ekonomia"
                  nie
                  >
                  > rozumiem jedynie wymiany pienieznej z paniami stojacymi na poboczu pieknych,
                  > polskich drog. W ogole tej ostatniej problematyki nie podejmuje).
                  >
                  > Zanim owo opracowanie powstanie zalaczam moj skromny wklad w postaci
                  ponizszego
                  >
                  > konspektu:
                  >
                  > Mamy do czynienia z czterema sytuacjami modelowymi.
                  >
                  > 1. Rodzina bezdzietna. Rano, wieczor i w poludnie. Zadnego wysilku, wystarczy
                  > tylko siegnac reka po pelnie doznan uczuciowo-romantyczno-erotycznych.
                  >
                  > 2. Rodzina dzietna. Seks reglamentowany czasowo i sytuacyjnie. "Napewno juz
                  > spia?", "Zamknales drzwi?", "Aniu, jestes juz duza dziewczynka i mozesz spac
                  w
                  > swoim lozeczku". Nieco stresu, mniej spontanicznosci i wolnosci. Ale w sumie
                  > pewne straty kompensowane sa przez inne korzysci - powiedzmy - emocjonalne.
                  > Jesli mamy szczescie uczucia do partnera/partnerki dojrzewaja i poglebiaja
                  sie,
                  >
                  > silniejsze jest tez poczucie wspolnoty.
                  >
                  > 3. Osoba samotna. Wcale nie tak wesolo, jak to sie wydaje. W najlepszym razie
                  > istnieje staly partner(ka). Ale niewspolne zamieszkiwanie ogranicza
                  radykalnie
                  > dostep do seksu do wspolnych, sporadycznych spotkan. Stress, nerwowosc, niska
                  > jakosc (a tak - seks malzenski stawiam na pierwszym miejscu pod wzgledem
                  > jakosci. Mam nadzieje, ze nie daliscie sie otumanic literatura i
                  > filmami "romantycznymi" i nie zatraciliscie zdolnosci samodzielnego
                  oceniania).
                  >
                  >
                  > Klops, gdy partnera/ki nie ma. Frekwencja spada na leb na szyje, rosnie
                  > frustracja (ktora mozna wyladowac w watku forumowym, takim, jak ten). Jak sie
                  > uda cos upolowac, to towar nie zawsze pierwszej jakosci - choc z drugiej
                  strony
                  >
                  > mamy tendencje przeceniac dobra trudnego dostepu.
                  >
                  > Do tego, po przekroczeniu limitu wiekowego szanse na seks przypadkowy znikaja
                  > niemal zupelnie - choc ponoc istnieja nisze ekologiczne emeryckie, takie jak
                  > sanatoria?
                  >
                  > 4. Osoba samotnie wychowujaca dziecko/dzieci. Tylko wyc do ksiezyca swa
                  > frustracje. Okazje rzadkie (z kim zostawic dziecko, gdzie ten seks uprawiac,
                  > jak dyskretnie usunac lup zanim dzieci sie obudza i wiele innych dylematow),
                  > wybor znikomy, jakosc najczesciej taka, ze plakac sie chce. Za co sie
                  > uatrakcyjnic? Koszt uzysku niewspolmiernie wysoki w stosunku do rezultatu (w
                  > sklad kosztu wchodza stracony czas, inwestycje emocjonalne, daremne nadzieje,
                  > zawody i bezskuteczne zachody).
                  >
                  > Ciekawe, ze podobna kolejnosc osiaga sie analizujac sytuacje stricte
                  > ekonomiczna czterech sytuacji modelowych. Innymi slowy - ni seksu ni forsy.
                  > Przypadek to, czy prawidlowosc?
                  >
                  > Nikomu jak widzisz niczego nie zakazuje, tylko konstatuje fakty.
                  >
                  > Wrecz przeciwnie, wszystkim zycze spelnienia, zadowolenia i lekkiego,
                  leniwego
                  > przesytu od czasu do czasu.
                  >
                  > Korzystam z okazji, by korekte ortograficzna wprowadzic do mojego wpisu:
                  >
                  > "obojgu (obu) kontrahentom wink"
                  >
                  > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  >
                  > > tak piszesz jakbyś był zwolennikiem zakazu seksu małżeńskiego
                  > > i dopiero małżeństwo daje nam mozliwosci zaspokojenia potrzeb na tym polu
                  > >
                  > > haha
                  > >
                  > > A.
                  >
                  >
                  Taa poczytalam sobie te idiotyzmy, i teraz wiem, skad u ciebie taki entuzjazm
                  dla zwiazkow homo.
                  Ty po prostu jestes jednym z wielu pedziow, ktory uwaza, ze nadrzednym celem w
                  zyciu jest seks , dzieci wg tego co napisales wlasciwie tylko przeszkadzaja w
                  uprawianiu seksu .Analizowac tych bzdur napisanych przez jakas okaleczona
                  psychicznie jednostke nie bede bo szkoda czasu .
                  Ja mysle, ze tym tekstem to awansowales na naczelnego debila na tym forum.
                  • leje-sie Dzyni, nie czytaj takich 15.12.04, 13:25
                    zeczy, bo Ci sie muzg zagzewa.

                    Twoja niechec do seksu mnie nie dziwi, choc niby dlaczego mnie o tym mowisz?

                    To problem Twoj i Twojego meza. Ewentualnie lekarza rodzinnego.

                    PS. A moze bys dla odmiany wlasne dane osobowe wywiesila w swojej sygnaturce,
                    szmalcowniczko-amatorko?
                    • gini Re: Debilku 15.12.04, 13:32
                      leje-sie napisał:

                      > zeczy, bo Ci sie muzg zagzewa.
                      >
                      > Twoja niechec do seksu mnie nie dziwi, choc niby dlaczego mnie o tym mowisz?

                      A gdzie ja pisze o jakiejs niecheci do seksu?


                      >
                      > To problem Twoj i Twojego meza. Ewentualnie lekarza rodzinnego.
                      >
                      > PS. A moze bys dla odmiany wlasne dane osobowe wywiesila w swojej sygnaturce,
                      > szmalcowniczko-amatorko?
                      >
                      Ja nie jestem cees by publikowac swoje dane, debilku to pierwsze, nie zmieniaj
                      tematu, i czytaj co sie do ciebie pisze, postaraj sie zrozumiec, chociaz watpie
                      by zrozumialo cos zwierzatko pozbawione uczuc zyjace jedynie po to by uprawiac
                      seks .
                • antyk52 Ujawniała się wreszczie hedonistyczna gęba 15.12.04, 14:13
                  Homoseksualistów i ich obrońców.
                  Teraz zastanówmy się ilu z tych wszystkich homoseksualistów to naprawde ludzie,
                  którzy się z tym urodzili, lub, których ciężkie doświadczenia psychiczne z
                  młodości wykształciły taki popęd, a ilu to zwykłe pedryle, które uległy modzie,
                  hedonistycznym zachciankom. Ludzie kierujący się pierwotnymi, zwierzęcymi
                  instynktami, dla którcyh liczy się tylko przyjemnośc, seks i wsadzą swojego
                  małego wszędzie gdzie się da, żeby tylko poznać nowe doznania, nowe podniety...
                  czyli reasumując zwykłe zboczeńce.

                  Dzieki leje-sie wystawiłeś właśnie piękne świadectwo, nie tylko sobie, ale
                  ludziom, których tak z całego serca wręcz "bronisz".
                • Gość: AndrzejG Re: Podtrzymuje opinie i rozwijam podstawy teoret IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:52
                  Ad.1.
                  Rodzina bezdzietna - zdarza się.Związek homo z pewnością będzie bezdzietny.
                  ***Pomińmy mozliwość 'dorobienia' sobie dziecka na boku ,w związku hetero.

                  Ad.2
                  Rodzina dzietna.
                  Nie grozi to związkom partnerskim,z zastrzeżeniem *** w Ad.1

                  Ad.3
                  Samotnym mozna być niezależnie od skłonności seksualnych,czyli problem jest
                  poza tematem wątku.
                  Limit wiekowy nie omija również homoseksualistów.Czy jednak się mylę?

                  Ad.4
                  Osoba samotnie wychowująca dziecko.
                  Taka sytuacja może zaistnieć tylko w wyniku rozpadu związku hetero.
                  Z zastrzeżeniem ***


                  Jak sam widzisz ciągle wracasz do problemu dzieci,które nie muszą być efektem
                  naszej niepohamowanej chuci.Coraz częściej słyszy się o planowaniu rodziny.
                  Wyobraź sobie również u nas w Polsce.Pary homoseksualne nawet przy
                  astronomicznej chuci nic nie wykrzeszą.

                  Zobacz.Znów wróciliśmy do problemu dzieci,a raczej mozliwości ich posiadania.
                  Pary homo nie mają żadnych potencjalnych mozliwości ich posiadania.Nawet po
                  długim leczeniu,co jest mozliwe w przypadku par ,w których któraś ze stron jest
                  bezpłodna.


                  Napisałeś:
                  Malzenstwo istnieje tylko i wylacznie po to, by obojgu (obu tongue_out))kontrahentow
                  zapewnic latwy, przyjemny i natychmiastowy dostep do seksu!

                  Wiesz co.Kobiety czasami o takich poglądach,a raczej o mężczyźnie je
                  prezentującym,mówą - 'ten to mysli penisem', albo 'ten to ma rozum w rozporku'.
                  Cytuję te wypowiedzi,a nie mówie Ci wprost,bo tez jestem chłopem i moje
                  myśli czasmi 'błądzą'.

                  Powyższa Twoja teza odnosi się raczej do par homo,bo im chyba tylko o to chodzi-
                  nieprawadaż?Jak wyżej UDOWODNILIŚMY nie mogą mieć żadnych innych celów
                  poza chucią,w różnym stopniu zaawansowania,od czułości po seks na skinienie,
                  a to jest za mało, aby te związki stawiac na równi z małżeństwem.

                  A.


                • Gość: piotrq co, dupku, usiłujesz odjechać od swojego ... IP: *.238.116.249.adsl.inetia.pl 15.12.04, 17:14
                  ... własnego wątku, bo zabrakło argumentów? Bo takie pieprzenie o dupie Maryni
                  lub Mariana to próba rozpieprzenia wątku, który sam założyłeś.

                  Jesteś bałwan. I cóż, że ze Szwecji.
                  • leje-sie Tak ci zal tego spadku? 15.12.04, 17:39
                    Jak to sie mowi? Zal dupe sciska?

                    Jak ci sie nie podoba, to sobie zaloz wlasny watek, gdzie bedziesz maszerowal
                    czworkami krzyczac

                    Heil Piotrq, Heil Piotrq, Heil Piotrq.
                    • Gość: piotrq to próba zajęcia stanowiska w sprawie? IP: *.238.116.249.adsl.inetia.pl 15.12.04, 17:54
                      Muszę powiedzieć, że udana. Właśnie zająłeś stanowisko między ceeśkiem a
                      kretynem pisiądwą (choć było tam skrajnie mało miejsca).
                      Nawiasem: twoje zimowo-żygające przypadłości opisałeś takimże makaronizmem,
                      jakich używał ten ćwierćinteligent i łżehrabia ceesiek G-bełtowicz.
                      To by tłumaczyło udane zajęcie stanowiska.
                      • leje-sie Nie wystarczy, ze udajesz Luke z jezyka 15.12.04, 18:37
                        (choc wulgarniejszys od niego) i obsesji - musisz jeszcze miec cos do
                        powiedzenia.
                        • Gość: piotrq zabolało, co? :-P n/txt IP: *.238.117.39.adsl.inetia.pl 15.12.04, 23:58
                      • leje-sie Jedyna okolicznoscia 15.12.04, 18:44
                        lagodzaca jest, ze znasz staropolskie slowo "dzyndzel" (albo "dzyndz"). Tusze,
                        ze znasz jego znaczenie (nie musisz mi meldowac sie z definicja).

                        Przyjemnej zabawy.
                        • Gość: piotrq dzyndzel n/txt hahaha IP: *.238.116.249.adsl.inetia.pl 15.12.04, 20:01
      • Gość: piotrq pospieszny siurku IP: *.238.117.160.adsl.inetia.pl 14.12.04, 20:11
        Jeżeli odnosisz się do mojego postu, to wróć do niego, jeśli łaska, i czytaj,
        póki nie zrozumiesz (choć na to, że cokolwiek poza postępową szwedzką lewacką
        nowomową zrozumiesz, jest nikła).

        Kwestia prawa do spadku: każdy korzysta z dorobku swoich przodków i pozostawia
        swój dorobek potomkom. Po to, by pozostawić majątek w tej strukturze, która go
        wysiłkiem czasem wielu pokoleń wypracowała, wymyślono prawo spadkowe w postaci
        takiej, jak dziś, mając zwłaszcza na myśli tzw. zstępnych i najbliższych
        krewnych. Jeśli ktoś chce inaczej dysponować majątkiem, niech zaryzykuje
        spisanie testamentu (zapis na rzecz kogokolwiek spoza najbliższej rodziny łatwo
        dość daje się obalić w sądzie). Żona wchodząc do rodziny poprzez małżeństwo
        staje się członkiem tej rodziny; mąż w ten sam sposób staje się członkiem
        rodziny żony. Będąc bezpośrednim zstępnym dziedziczy zabezpieczając w ten
        sposób majątek na rzecz potomstwa (lub kolejnych pokoleń rodziny).

        Pedał czy też lesba jako tzw. "partner" wchodziłby dziedzicząc w posiadanie
        majątku, do powstania którego przyczynił się (w perspektywie ciągłości
        dziedziczenia) w znikomym stopniu, a jego prawo do dziedziczenia oznacza, że
        uszczuplone jest prawo zstępnych (jeżeli pedał lub lesba ma dziecko, to
        poszkodowane jest to dziecko, bo połowę tego, co mu się należy, zabiera jakiś
        obcy pan lub obca pani).

        > Najbardziej korzystny prywatno-ekonomicznie model to rodzina bezdzietna.
        > Podwojna pensja, niskie koszty utrzymania.
        >
        > Premiowanie i podatkowe uprzywilejowanie rodzin bezdzietnych jest niemoralne
        i
        > powinno byc zlikwidowane. Niezaleznie, czy jest to malzenstwo, czy zwiazek
        > partnerski, czy konkubinat. W ten sposob zniknie i caly dylemat.

        Oczywiście, że najkorzystniejszy model to rodzina bezdzietna. Ale przywileje
        państwo nadaje właśnie po to, żeby zachęcić do dzietności. Najkorzystniejszym
        prawnie i administracyjnie źródłem przyrostu jest rodzina (małżeństwo). Nie
        jest to bynajmniej bezinteresowne, gdyż w perspektywie kilkudziesięciu lat lub
        dłuższej należy dbać o wypracowywanie funduszy, które są potrzebne na opiekę
        socjalną, renty czy emerytury dla społeczeństw, w których procent obywateli w
        wieku poprodukcyjnym stale wzrasta (zwłaszcza przy systemie emerytalnym opartym
        na państwowej de facto kasie, jak w Polsce). To też jedno z uzasadnień pytania,
        czy państwo powinno wspomagać dzietność.

        Nie odpowiedziałeś w ogóle na inne moje zastrzeżenia. Zgłosiłeś temat, chciałeś
        dyskusji - to masz, i się z tym borykaj bez uchylania się przed celnymi kopami
        w dupę, których oberwiesz sporo, bo poza świętym przekonaniem, że trza
        postępowym być, nie masz żadnych argumentów; uważam, że te kopy ci się słusznie
        należą.

        PS. Jestem łysy, siurku.
    • miriamfirst_ Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 19:03
      Od razu zastrzegam oczywistość, moja wypowiedź, jest wypowiedzią subiektywną,
      moim osobistym widzeniem sprawy tu poruszonej.

      Wszelkie związki tzw "nietypowe" homoseksualne, lesbijskie, są dla mnie
      wynaturzeniem. Ludzie, którzy mają ku tym wynaturzeniom preferencje, niechaj
      uprawiają je ze sobą, skoro już muszą, we własnym, zamkniętym gronie, intymnie
      i dyskretnie. To nie dulszczyzna, bo za chwilę mam zamiar napisać: niech mi nie
      wychodzą przed moje oczy, w paradach, w różowych majtkach i piórach w wiadomym
      miejscu, i niech agresywnie nie próbują domagać się praw i uznania dla swojego
      zboczenia, ponieważ seksualne skłonności ludzi do osób tej samej płci, są
      uznane wg kanonów choćby wiary, tekstów Starego Testamentu, Ksiąg Koranicznych -
      za perwersję. I słusznie. Nie zapominajmy bowiem, o celu, jaki miała nasza
      Matka Natura, kusząc nas chucią, nas: kobiet i mężczyzn - cel był jeden -
      prokreacja. A tu zaczyna się coś, co w moim odczuciu jest lubieznością,
      perwersją.
      Jeśli zaaprobujemy to zboczenie z drogi Natury, za moment mogą pojawić się
      ludzie mający preferencje do swoich np zwierząt, i będą chcieli z nimi brać
      ślub, i będą domagać się praw do owego.

      Jak czulibyście się, czekając na ślub z oblubienicą w przypadku oczywiście
      mężczyzn, czy oblubieńcem w przypadku kobiet, mając przed sobą pare
      obcałowywujących się homoseksualistów? albo wiszące na swoich szyjach lesbijki?
      Albo pana z gustownie ustojoną kózką?
      Ja czułabym się raczej kiepskosmile, i ogólnie, nie chciałabym aby państwo, w
      którym żyję, prawnie sankcjonowało zboczenia.

      Pozdrawiam dyskutantów

      Miriam
      • Gość: John_Doe Dla jasności: otkuda u Was etot "underscore" IP: *.meganet.net 14.12.04, 19:15
        w Waszim nick?
        Czy jesteś ta prawdziwą Miriam (tzn. tą, o której, bardzo nieładnie, mówi sie
        czasem "materac Perły"), czy jakąs podszywką? Skąd ten "underscore"? Czy zawsze był?
        • dachs Re: Dla jasności: otkuda u Was etot "underscore 14.12.04, 19:19
          zawsze byl.
          Fajna sztuczka zeby udac ze jestes tu nowy smile
          • Gość: John_Doe Niczego nie udaję. Oczywiście że nie jestem nowy IP: *.meganet.net 14.12.04, 19:33
            Afera z trójkątem, czy raczej czworokątem Perła-Miriam-Tyu-Kyler miała miejsce
            już przeciez trzy lata temu beż mała... Gdybym był nowy, skąd bym o niej wiedział?
        • Gość: John_Doe A propos dwóch mężczyzn/kobiet wstępujących IP: *.meganet.net 14.12.04, 19:27
          w związki:

          Mnie to nie razi aż tak bardzo - dużo bardziej mnie razi wołająca absolutnie o
          pomste do nieba sytuacja, że osoba wiary katolickiej uprawia stosunki seksualne
          z osobą wyznania mojżeszowego. To pierwsze bowiem to jest tylko zhańbienie płci,
          ale w tym drugie przypadku już mamy do czynienia ze ZHAŃBIENIEM RASY!!! To
          powinno byc absolutnie zabronione w cywilizowanym społeczeństwie!
          • dachs no to juz 14.12.04, 19:30
            sie nie hanbie dluzej rozmowa z toba.
            • Gość: John_Doe Herr Dachs: to Pan mnie zagadnał, nie ja Pana IP: *.meganet.net 14.12.04, 19:39
              Dla Polaka rozmowa z folksdojczem jest zawsze czyms hańbiacym, więc ja bym nigdy
              pierwszy nie zaczął.
          • miriamfirst_ Re: A propos dwóch mężczyzn/kobiet wstępujących 14.12.04, 19:40
            No niestety... widzę, że poziom intelektualny reprezentowany przez Ciebie, nie
            pozwala na jakąkolwiek wymianę zdań. Rozbawiłeś mnie zresztą (lub rozbawiłaś)
            trochę tymi słowami, takie są ani niezgrabnie prowokujące, ani niezgrabnie
            śmieszne, nie przystają zupełnie do tematu podjętego przez autora wątku.

            Traktuję Cię tym samym jako jedną z osób reprezentujących patologię myślenia.
            Miej się jakoś. Bez odzewu.

            Miriamsmile
        • miriamfirst_ Re: Dla jasności: otkuda u Was etot "underscore 14.12.04, 19:33
          Gość portalu: John_Doe napisał(a):

          > w Waszim nick?
          > Czy jesteś ta prawdziwą Miriam (tzn. tą, o której, bardzo nieładnie, mówi sie
          > czasem "materac Perły"), czy jakąs podszywką? Skąd ten "underscore"? Czy
          zawsze
          > był?


          O wszystkich piszących tu dłuzej (ok 3 latsmile "mówi się" przeważnie coś
          nieciekawego, byle brzmiało "bardzo nieładnie'; ja nie pilotuję, co "tu się
          pisze", co jest teraz na topie, jeśli chodzi o mój nick, czy jakikowliek inny
          nick, nie będący moim, i osobiście niewiele mnie to obchodzi.
          Zabrałam głos w tzw "kwestii" - moje osobiste widzenie sprawy. Jeśli chcesz na
          ten temat prowadzić wymianę zdań, pisz, jeśli szukasz "sensacyjek" forumowych,
          nie znajdziesz we mnie partnerasmile

          pozdrawiam

          Miriam
          To tak dla tej "jasności".
      • gretshen Nur Fuhr Hetero ! 14.12.04, 21:00
        a czy nie sadzisz, ze jako zboczency powinni homoseksualisci ustepowac na
        chodniku miejsca hetero, i schodzic na jezdnie? Oczywiscie po uprzednim ich
        oznakowaniu..
        • Gość: nrf obraczki homosiow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 22:00
          bzdura
          wprowadzenie związków partnerskich byłoby własnie oznaczeniem homosiów
          a tak do tej pory byli anonimowi
          no chyba ,ze chcieli się wyrozniac

          rozumiem ,ze obraczki takich zwiazkow beda odmienne od obraczek małzenskich
      • snajper55 Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? 14.12.04, 23:48
        miriamfirst_ napisała:

        > Od razu zastrzegam oczywistość, moja wypowiedź, jest wypowiedzią subiektywną,
        > moim osobistym widzeniem sprawy tu poruszonej.
        >
        > Wszelkie związki tzw "nietypowe" homoseksualne, lesbijskie, są dla mnie
        > wynaturzeniem. Ludzie, którzy mają ku tym wynaturzeniom preferencje, niechaj
        > uprawiają je ze sobą, skoro już muszą, we własnym, zamkniętym gronie, intymnie
        > i dyskretnie.

        Czy związki typowe, heteroseksualne mogą się realizować publicznie i
        niedyskretnie ?

        > To nie dulszczyzna, bo za chwilę mam zamiar napisać: niech mi nie
        > wychodzą przed moje oczy, w paradach, w różowych majtkach i piórach w wiadomym
        > miejscu,

        Za to heteroseksualiści mogą paradować w majtkach, ale niebieskich. Pióra w
        wiadomym miejscu będą mile widziane.

        > i niech agresywnie nie próbują domagać się praw i uznania dla swojego
        > zboczenia, ponieważ seksualne skłonności ludzi do osób tej samej płci, są
        > uznane wg kanonów choćby wiary, tekstów Starego Testamentu, Ksiąg Koranicznych
        > - za perwersję.

        Dopóki nie żyjemy w państwie wyznaniowym, powoływanie się w sprawach prawnych
        na święte księgi wydaje się być argumentem chybionym.

        > I słusznie. Nie zapominajmy bowiem, o celu, jaki miała nasza
        > Matka Natura, kusząc nas chucią, nas: kobiet i mężczyzn - cel był jeden -
        > prokreacja. A tu zaczyna się coś, co w moim odczuciu jest lubieznością,
        > perwersją.

        Nie zapomiajmy także, że homoseksualizmu nie wymyslił człowiek. Stworzyła go
        Matka Natura. Za to nie ona wymyśliła małżeństwa, monogamię czy kult
        dziewictwa. Więc może te rzeczy bardziej wypada nazwać perwersją lub
        lubieżnością ?

        > Jeśli zaaprobujemy to zboczenie z drogi Natury, za moment mogą pojawić się
        > ludzie mający preferencje do swoich np zwierząt, i będą chcieli z nimi brać
        > ślub, i będą domagać się praw do owego.

        Małżeństwo jest możliwe między dwiema strona mającymi zdolność prawą. Zwierzęta
        (nieboszczycy, dzieci) jej nie mają, dlatego nie jest możliwe zawarcie z nimi
        jakiejkolwiek umowy, także umowy małżeńskiej.

        > Jak czulibyście się, czekając na ślub z oblubienicą w przypadku oczywiście
        > mężczyzn, czy oblubieńcem w przypadku kobiet, mając przed sobą pare
        > obcałowywujących się homoseksualistów? albo wiszące na swoich szyjach
        > lesbijki?

        Normalnie. A jak miałbym się czuć ??? A jak Ty byś się czuła, mając przed sobą
        Murzyna i Murzynkę obcałowujących się i wiszących a swoich szyjach ?

        S.
        • Gość: KS Re: Malzenstwa gejowski - komu one szkodza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 00:38
          Po co ta dyskusja?
          Pedałów i tak się nie przegada.Oni wiedzą do czego służy język i potrafią się nim srawnie posługiwać smile
          Bez żenady wlazą wszędzie, nawet w du$ę
          Całe szczęście, że narazie nie potrafią się rozmnażać we własnym gronie.
          • demokrata04 typowo ubecki chwyt propagandowy 15.12.04, 00:47
            korzystanie z wulgaryzmow to stara metoda ubecka przejeta obecnie przez osilkow
            z mlodziezy wszechpolskiej. znamy te metody, od lat sie im przygladalismy. na
            szczescie w demokracji nie ma pan czego szukac ze swoim zakotwiczonym w
            poprzednim ustroju sposobem bycia.
            • Gość: wikul A profesor pacyna137 mnoży nicki i myśli że.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 02:02
              ...nikt go nie rozpoznaje . Śmierdzi poprawnością polityczną i makaronizmami na
              kilometr . Tfu !
              • Gość: KS Re: A profesor pacyna137 mnoży nicki i myśli że.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 07:00
                Jak zakończyć dyskusję z gejami?
                Pocałujcie mnie w du..
                Hu.. wam w du..
                Skoczcie mi na hu..
                Możecie mnie cmoknąć w hu..
                To na nich nie działa.Chyba najlepiej
                Możeci mi wsadzić w pochwę
                • przemek9 Re:Co to gej 15.12.04, 07:35
                  Encyklopedia PWN
                  CHWASTY (Gejei lesbijki):niepożądane rośliny występujące wśród roślin uprawnych na polach, łąkach, pastwiskach oraz w lasach; konkurują z roślinami uprawnymi o składniki pokarmowe, wodę, światło i miejsce; powodują zmniejszenie i POGORSZENIE JAKOŚCI PLONÓW; ponadto mogą być roślinami żywicielskimi grzybów chorobotwórczych i szkodników roślin uprawnych..........

                  Jedyna rada to ręczne usuwanie albo herbicydy
              • Gość: Krzys52 A ty smierdzisz jako forumowy ORMO-wiec na nocnej IP: *.proxy.aol.com 15.12.04, 15:14
                zmianie. Zreszta nie tylko ty.
                I to jest wlasnie problem Admina: nieznajomosc oraz niemoznosc zrozumienia
                etycznej freblowki.
        • Gość: Abaddon Panie Inteligentny Inaczej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:32
          > Czy związki typowe, heteroseksualne mogą się realizować publicznie i
          > niedyskretnie ?

          Wskaż idioto mi ustawę, która związkom homoseksualnym zakazuje
          tego "realizowania się publicznie".

          > Za to heteroseksualiści mogą paradować w majtkach, ale nie>
          bieskich. Pióra w wiadomym miejscu będą mile widziane.

          To, że z żonusią tak wyprawiasz nie znaczy że inni tak robią.

          > Nie zapomiajmy także, że homoseksualizmu nie wymyslił człowiek. Stworzyła go
          > Matka Natura. Za to nie ona wymyśliła małżeństwa, monogamię czy kult
          > dziewictwa. Więc może te rzeczy bardziej wypada nazwać perwersją lub
          > lubieżnością ?

          No pewnie, naszym wzorem są zwierzęta. Do nich musimy się upodabniać! Olać
          kulturę, cywilizację, postęp...

          > > Normalnie. A jak miałbym się czuć ??? A jak Ty byś się czuła, mając przed
          sobą
          > Murzyna i Murzynkę obcałowujących się i wiszących a swoich szyjach ?

          Tumanie, w krajach afrykańskich to para "Białasów" byłaby czymś nienormalnym.
          Mniejszość narodowa jest czymś względnym, nie wiesz o tym? Dziwnym trafem
          (jeszcze) nie ma społeczeństwa, które składałoby się w większości
          z "kochających inaczej".


    • Gość: Reader Strach IP: 212.247.232.* 15.12.04, 07:37
      bo to moze byc poczatek konca terazniejszosci.

      Co nastepne zostanie usankcjonowane prawnie?
      • gini Re: Troche o rodzinie dla" myslacych inaczej " 15.12.04, 08:20
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041215/publicystyka/publicystyka_a_1.html

        Zechciejcie zauwazyc, ze w tym artykule pojecie rodziny, scisle wiaze sie z
        potomstwem, z dziecmi.Wezcie tez panowie pod uwage,ze dzieci przychodza na
        swiat jedynie w zwiazkach heteroseksualnych, wiec zwiazek dwoch panow czy dwoch
        pan , z ktorego to zwiazku potomstwa byc nie moze , za rodzine uznany byc nie
        moze .

        "Pewnym ratunkiem dla zachodnich społeczeństw wydaje się w tej sytuacji
        zachęcanie do zakładania rodzin wielodzietnych. Tylko bowiem dzięki ich
        istnieniu możliwe było do tej pory zachowanie równowagi demograficznej w
        społeczeństwach zachodnich. Kiedy rodziny wielodzietne zaczęły być jednak
        upośledzane ekonomicznie i społecznie, model taki wszedł na Zachodzie w fazę
        zaniku. Tym samym proces zastępowalności pokoleń w krajach wysoko rozwiniętych
        został zahamowany."

        Jéak sobie w ogole wyobrazacie te rownoiwage demograficzna w spoleczenstwie
        zlozonym w wiekszosci z homoseksualistow?
        O jakiej zastepowalnosci pokolen moze byc w ogole mowa.
    • gini Re: Pytanie do debila ze Szwecji 15.12.04, 13:28
      Skoro twierdzisz, ze ludzie, zawieraja zwiazki malzenskie jedynie po to by
      uprawiac seks, to jak tlumaczysz fakt, ze ludzie lecza bezplodnosc, w koncu po
      co adoptuja obce dzieci?By przeszkadzaly im w uprawianiu seksu trzy razy
      dziennie?
      • leje-sie Odpowiedz szmalcowniczce z Belgii 15.12.04, 13:30
        Tobie nie tlumacze niczego, bo to mija sie z celem.
        • gini Re: pantofelku ze Szwecji 15.12.04, 13:36
          leje-sie napisał:

          > Tobie nie tlumacze niczego, bo to mija sie z celem.
          >
          >Naturalnie, ze jak nie masz jak odpowiedziec na pytanie, to stosujesz
          inwektywy zalosny bezmyslny pantofelku.
          Przypominam ci, ze to ty zalozyles ten watek , to nie jest rozmowa prywatna,
          wiec odpowiadaj na pytania albo nie zawracaj glowy .
        • perla no to mnie wytłummacz 15.12.04, 13:42
          czemu Ci tak zależy aby pedały śluby brali?
          • gini Czy pantofelek slyszal 15.12.04, 13:54
            O czyms takim jak uczucia wyzsze?,,

            A moze pantofelek ma po prostu niesprawny mozg, i te uczucia wyzsze sa mu obce
            po prostu.
            .
          • leje-sie Cos za cos, Perelko 15.12.04, 14:01
            Dostaniesz odpowiedz, szczera i wyczerpujaca (nawet specjalnie bede przynudzac)
            gdy zwrocisz sie do Giwi o usuniecie Twojego chamskiego wpisu.

            Kopie podania do Giwi zamiescisz zas ponizej.

            A narazie

            papatki, caluski.
            • perla Re: Cos za cos, Perelko 15.12.04, 14:25
              z zasady nie ufam ludziom, którzy mówią, iż szczerzy będą.
              Ale, o jaki Ci wpis chodzi?
              Ja już wiem czemu Ci tak zależy na ślubach pedałów właśnie.

              Całuski przekazuj Snajperowi lub Kretynowi52. Do mnie na darmo ślinisz się.
              • leje-sie Przeciez wiem, ze Twe serduszko 15.12.04, 14:37
                zajete przez Luke.

                Tylko nie wiem, co w nim widzisz.

                Pewnie urzekl Cie jego knajacki wdziek.

                Ale to nie przeszkadza mi przesylac Ci

                Buuuuziaaaaczki!!!

                PS. Wiesz o ktory wpis chodzi. O ten, po ktorym dostales po uszach, az sie
                skarzyc zaczales na moja bezposredniosc.

                perla napisał:

                > z zasady nie ufam ludziom, którzy mówią, iż szczerzy będą.
                > Ale, o jaki Ci wpis chodzi?
                > Ja już wiem czemu Ci tak zależy na ślubach pedałów właśnie.
                >
                > Całuski przekazuj Snajperowi lub Kretynowi52. Do mnie na darmo ślinisz się.
                >
            • xiazeluka Kulturalny leje-sie czyli w skrócie - pozer /nt 15.12.04, 14:34
              • leje-sie A Wy juz sie za raczke 15.12.04, 14:38
                prowadzacie z Perla, ze gdzie on tam i Ty?
                • xiazeluka Owszem 15.12.04, 14:41
                  Właśnie odbyliśmy półgodzinną telekonferencję na Twój temat. Perła wykosztował
                  się nawet na zagranicznego esesmana i poprosił o wsparcie Panią Anię
                  Brukselską. Nasza wesoła trójka postanowiła, że będziemy całą grupą chadzać za
                  Tobą po każdym wątku, a wieczorne nazikatolskie modlitwy zastapimy
                  lamentem "leje-sie, lesie-sie, leje, leje, leje" (w tonacji Hare Kriszna, hare
                  Kriszna, hare, hare, hare).
                  Za jakieś dwa tygodnie zapewne się Ci oświadczymy.
                  Zadowolony?
                  • leje-sie Owszem, zadowolony 15.12.04, 14:45
                    Juz szykuje dla was komorke pod schodami.

                    Za kilka wrednych wpisow przepraszam.

                    Chociaz, nalezaly sie wam.
                    • xiazeluka Na pewno? 15.12.04, 14:54
                      Jako żywo mam wrażenie, że czegoś do pełni zadowolenia jednak Ci brakuje,
                      neopogański apostole politpoprawności.
                  • miriamfirst_ Re: Owszem 15.12.04, 14:46

                    Dlaczego właściwie nie odejdziecie stąd i nie pojdziecie wszyscy do zoo?
                    Tam mniej rzucalibyście się w oczywink
                    • xiazeluka Słusznie 15.12.04, 14:49
                      miriamfirst_ napisała:

                      > Dlaczego właściwie nie odejdziecie stąd i nie pojdziecie wszyscy do zoo?
                      > Tam mniej rzucalibyście się w oczywink

                      Pedały do ZOO! Ze świata zwierzęcego wszak czerpią garściami
                      uzasadnienie "naturalności" homozboczenia.
                      • miriamfirst_ Re: Słusznie 15.12.04, 14:53
                        xiazeluka napisała:

                        > miriamfirst_ napisała:
                        >
                        > > Dlaczego właściwie nie odejdziecie stąd i nie pojdziecie wszyscy do zoo?
                        > > Tam mniej rzucalibyście się w oczywink
                        >
                        > Pedały do ZOO! Ze świata zwierzęcego wszak czerpią garściami
                        > uzasadnienie "naturalności" homozboczenia.

                        Mnie nie chodzi o "pedały" tylko o sposób prowadzenia rozmowy na temat problemu
                        homoseksualizmu. Po prostu troglodyci, przy tym, co czytam w treści niekiedy i
                        w formie, to intelektualiści!
                        • xiazeluka Re: Słusznie 15.12.04, 14:56
                          miriamfirst_ napisała:

                          > Mnie nie chodzi o "pedały" tylko o sposób prowadzenia rozmowy na temat
                          problemu homoseksualizmu.

                          Po pierwsze:
                          żadnego problemu nie ma. Problem jest sztucznie tworzony przez marksistowski
                          kulturkampf (czyli polityczną poprawność).
                          Po drugie:
                          leje-sie raczył zignorować doskonałe posty kol. piotraq, w których obszernie i
                          mądrze "problem" został poddany krytyce. A więc...

                          • miriamfirst_ Re: Słusznie 15.12.04, 15:01
                            xiazeluka napisała:

                            > miriamfirst_ napisała:
                            >
                            > > Mnie nie chodzi o "pedały" tylko o sposób prowadzenia rozmowy na temat
                            > problemu homoseksualizmu.
                            >
                            > Po pierwsze:
                            > żadnego problemu nie ma. Problem jest sztucznie tworzony przez marksistowski
                            > kulturkampf (czyli polityczną poprawność).

                            Po tkiej odpowiedzi mogę napisać jedno:
                            Wiesz Luka, gdyby Cię nie było, pewnie należałoby Cię wymyślećsmile))

                            • xiazeluka Re: Słusznie 15.12.04, 15:07
                              miriamfirst_ napisała:

                              > Wiesz Luka, gdyby Cię nie było, pewnie należałoby Cię wymyślećsmile))

                              Tak jak Boga?
                              • miriamfirst_ Re: Słusznie 15.12.04, 15:18
                                xiazeluka napisała:

                                > miriamfirst_ napisała:
                                >
                                > > Wiesz Luka, gdyby Cię nie było, pewnie należałoby Cię wymyślećsmile))
                                >
                                > Tak jak Boga?

                                smile)

                                Przyznasz, że w pewnym sensie pełnisz na tym forum funkcję zbliżoną do
                                wymienionej przez Ciebie? Takie jest moje zdaniesmile)

                                Pozdrawiam,

                                Miriam
                                • Gość: jacek#jw Re: Słusznie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 15:38
                                  Boskość księcia sławisz? Forum na wzór Egiptu przerabiasz smile))))).

                                  Pozdr / Jacek
                                  • miriamfirst_ Re: Słusznie 15.12.04, 15:56
                                    Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                                    > Boskość księcia sławisz? Forum na wzór Egiptu przerabiasz smile))))).
                                    >
                                    > Pozdr / Jacek


                                    Otóż bynajmniej! Książęca boskośc została tylko hipotetycznie założona, jak
                                    bluzka albo szal z cara Mikołaja!

                                    Pozdrawiam, i - przeczytaj czasami co piszemy na forum Lodzsmile
                                    • Gość: jacek#jw Re: Słusznie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 16:12
                                      A tu prawda z hipotezą miesza się jak wino z wodą w przydrożnej tawernie. Któż
                                      jest w stanie odróżnić bluzkę od koszuli, nie mówiąc o tym co pod spodem jest.

                                      Pozdr / Jacek

                                      Czasami przeczytam, dawno tam nie zaglądałem smile)
                      • vacek.dyrektor.zoo Re: Słusznie 15.12.04, 15:16
                        Zapraszamy wszystkich serdecznie. homoseksualistów, heteroseksualistów,
                        małżeństwa dzietne, bezdzietne, pary niesformalizowane i osoby samotnie
                        wychowujące dzieci.

                        Jedynie niemile widziani są ludzie, którzy pozwalają swoim bachorom na wszystko
                        i nigdy nie karcą swoich dzieci, bo z takimi miewamy troche problemow.

                        Bilety naprawde nie sa takie drogie, spac3r po ogrodzie może byc świetnym
                        sposobem na spędzenie części wolnego dnia. Nikomu z obslugi nie powinno
                        przeszkadzać, że para na ławce umieszczonej w zacienionym miejscu pośród
                        zieleni się całuje, czy to para monoplciowa czy różnoplciowa. Jeśli nie
                        jestescie państwo zadowoleni z pracy kogoś z obsługi ogrodu, udajcie się
                        bezpośrednio do mnie lub do któregoś z moich zastępców.
                  • Gość: xz Komu szkodzi robienie sobie szopek z malzenstwa? IP: *.cshl.edu 15.12.04, 14:49
                    Szkodzi biologicznej rodzinie i przetrwaniu spoleczosci.
                    Malzenstwo pedalow to posmiewisko dla dzieci ktore chca wychowywac.
                    Juz w tej chwili sa naciski zeby przestac obchodzic dzien ojca
                    i matki bo to "moze obrazic" dzieci wychowywane przez pedalow.
                    I jest w tym logika. Pojecie ojca i matki musi byc wykreslone
                    a razem z tym pojecie dziecka. Taka jest logika pedalskich "malzenstw"
                    jesli ja konsekwentnie doprowadzic do konca.
                • perla Twój pedalski sposób myślenia 15.12.04, 14:48
                  do dupy jest. I tylko do tego właśnie.
                  • Gość: Krzys52 Ty, Miriam, nie mozesz byc powodem dla uogolniania IP: *.proxy.aol.com 15.12.04, 15:25
                    na Zydow. Wszedzie sa ci ktorzy wylacznie czubek wlasnego noska widza, lub/oraz
                    nie dostrzegaja tego co niewygodnie jest widziec. Wszedzie sa ludzie mali,
                    nedzni oraz glupi.
                    Jesli juz, to wole uogolniac z tych lepszych.

                    Swoja szanse dostalas, niemniej... nie zamknelas sie.


                    Nur Fuhr Hetero !
                    Autor: gretshen
                    Data: 14.12.2004 21:00 + dodaj do ulubionych wątków

                    skasujcie post

                    + odpowiedz

                    --------------------------------------------------------------------------------
                    a czy nie sadzisz, ze jako zboczency powinni homoseksualisci ustepowac na
                    chodniku miejsca hetero, i schodzic na jezdnie? Oczywiscie po uprzednim ich
                    oznakowaniu..




                    • miriamfirst_ Re: Ty, Miriam, nie mozesz byc powodem dla uogoln 15.12.04, 15:29
                      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                      > na Zydow. Wszedzie sa ci ktorzy wylacznie czubek wlasnego noska widza,
                      lub/oraz
                      >
                      > nie dostrzegaja tego co niewygodnie jest widziec. Wszedzie sa ludzie mali,
                      > nedzni oraz glupi.
                      > Jesli juz, to wole uogolniac z tych lepszych.
                      >
                      > Swoja szanse dostalas, niemniej... nie zamknelas sie.
                      >
                      >
                      > Nur Fuhr Hetero !
                      > Autor: gretshen
                      > Data: 14.12.2004 21:00 + dodaj do ulubionych wątków
                      >
                      > skasujcie post
                      >
                      > + odpowiedz
                      >
                      > ------------------------------------------------------------------------------
                      -
                      > -
                      > a czy nie sadzisz, ze jako zboczency powinni homoseksualisci ustepowac na
                      > chodniku miejsca hetero, i schodzic na jezdnie? Oczywiscie po uprzednim ich
                      > oznakowaniu..
                      >
                      >
                      >
                      >
                      smile
                      Ynetygentna odpowiedź, ale nie zamierzam wdawac się z tobą w pojedynek na
                      inteligencję. Nie atakuję bezbronnegosmile

                      M.,
                      • leje-sie Miriam, brzydko 15.12.04, 15:37
                        Czyzbys w ostatniej chwili zmienila zdanie i dolaczyc zamierzala do wesolej
                        grupki troglodytow w wycieczce do ZOO?

                        Wiec ja proponuje:

                        Luka - picza (prowiant).

                        Perla - napoje.

                        Gini - zastawa piknikowa.

                        Miriam - kocyk.

                        Ja - wrodzony wdziek osobisty na najwyzszych obrotach (nie spodziewajcie sie po
                        mnie wiecej niczego, wszak jestem hedonista).

                        Zaproszenie przyszlo juz powyzej.
                        • Gość: jacek#jw No i polało się. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 15:41
                          Wrodzonym wdziękiem Leje-się.

                          Pozdr / Jacek
                          • leje-sie A do czego konkretnie pijesz? 15.12.04, 16:50
                            > Wrodzonym wdziękiem Leje-się.
                        • dachs Wesoly piknik hedonisty 15.12.04, 15:42
                          leje-sie napisał:

                          > Ja - wrodzony wdziek osobisty na najwyzszych obrotach (nie spodziewajcie sie
                          > po mnie wiecej niczego, wszak jestem hedonista).

                          Tylko panowie musza uwazac, zeby sie nie ustawiac do Leje-sia tylem, a panie
                          frontem.
                          A jak Lejesiu z fauna?
                        • miriamfirst_ Re: Miriam, brzydko 15.12.04, 15:45
                          leje-sie napisał:

                          > Czyzbys w ostatniej chwili zmienila zdanie i dolaczyc zamierzala do wesolej
                          > grupki troglodytow w wycieczce do ZOO?
                          >
                          > Wiec ja proponuje:
                          >
                          > Luka - picza (prowiant).
                          >
                          > Perla - napoje.
                          >
                          > Gini - zastawa piknikowa.
                          >
                          > Miriam - kocyk.
                          >
                          > Ja - wrodzony wdziek osobisty na najwyzszych obrotach (nie spodziewajcie sie
                          po
                          >
                          > mnie wiecej niczego, wszak jestem hedonista).
                          >
                          > Zaproszenie przyszlo juz powyzej.

                          Przy obecnej aurze sądzę, że kocyk nie pomoże! sądzę takoż, że tylko napoje
                          sporządzone lubo zakupione przez kolegę Perłę ostałyby się, natomiast gromadka
                          skończyłaby (hedoniści tem bardziejsmile w łóżku, w gorących objęciach grypy.

                          Bóg zapłać za dobre słowosmile)
                          • leje-sie Pssst... 15.12.04, 16:16
                            Po pomyslnym zakonczeniu obecnej kampanii zabiore sie za akcje zbierania
                            podpisow pod zadaniem o konstytucyjny zakaz zimy.

                            Personalnie zimy nie uznaje juz od dawna.

                            Wiosna, lato, jesien, wiosna...

                            Piknik teraz sad

                            PS. Grype tegoroczna juz przerobilem. Teraz czekam na atak "zimowej zygawki"
                            (winter-vomiting disease). Czasami wydaje mi sie, ze szybciej przyjdzie od
                            czytania niektorych wpisow w tym watku.

                            miriamfirst_ napisała:
                            > Przy obecnej aurze sądzę, że kocyk nie pomoże! sądzę takoż, że tylko napoje
                            > sporządzone lubo zakupione przez kolegę Perłę ostałyby się, natomiast
                            gromadka
                            > skończyłaby (hedoniści tem bardziejsmile w łóżku, w gorących objęciach grypy.
                            >
                            > Bóg zapłać za dobre słowosmile)
                            • andrzejg Re: Pssst... 15.12.04, 17:05
                              leje-sie napisał:

                              > Po pomyslnym zakonczeniu obecnej kampanii zabiore sie za akcje zbierania
                              > podpisow pod zadaniem o konstytucyjny zakaz zimy.
                              >
                              > Personalnie zimy nie uznaje juz od dawna.
                              >
                              > Wiosna, lato, jesien, wiosna...
                              >
                              > Piknik teraz sad
                              >

                              jak juz masz byc ścisły,to powinieneś żądać konstytucyjnego zakazu śniegu w
                              lecie.Takie anomalie tez sie zdarzają.

                              Pozdr.

                              A.
                              • andrzejg Re: Pssst...albo 15.12.04, 17:06
                                andrzejg napisał:

                                > leje-sie napisał:
                                >
                                > > Po pomyslnym zakonczeniu obecnej kampanii zabiore sie za akcje zbierania
                                > > podpisow pod zadaniem o konstytucyjny zakaz zimy.
                                > >
                                > > Personalnie zimy nie uznaje juz od dawna.
                                > >
                                > > Wiosna, lato, jesien, wiosna...
                                > >
                                > > Piknik teraz sad
                                > >
                                >
                                > jak juz masz byc ścisły,to powinieneś żądać konstytucyjnego zakazu śniegu w
                                > lecie.Takie anomalie tez sie zdarzają.
                                >
                                > Pozdr.
                                >
                                > A.


                                zrównania w prawach tych zjawisk z normalną zimą

                                A.
                      • Gość: Krzys52 Re: Ty, Miriam, nie mozesz byc powodem dla uogoln IP: *.proxy.aol.com 15.12.04, 15:45
                        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                        > na Zydow. Wszedzie sa ci ktorzy wylacznie czubek wlasnego noska widza,
                        lub/oraz
                        >
                        > nie dostrzegaja tego co niewygodnie jest widziec. Wszedzie sa ludzie mali,
                        > nedzni oraz glupi.
                        > Jesli juz, to wole uogolniac z tych lepszych.
                        >
                        > Swoja szanse dostalas, niemniej... nie zamknelas sie.
                        >
                        >
                        > Nur Fuhr Hetero !
                        > Autor: gretshen
                        > Data: 14.12.2004 21:00 + dodaj do ulubionych wątków
                        >
                        > skasujcie post
                        >
                        > + odpowiedz
                        >
                        > ------------------------------------------------------------------------------
                        -
                        > -
                        > a czy nie sadzisz, ze jako zboczency powinni homoseksualisci ustepowac na
                        > chodniku miejsca hetero, i schodzic na jezdnie? Oczywiscie po uprzednim ich
                        > oznakowaniu..
                        >
                        >
                        >
                        >
                        smile
                        Ynetygentna odpowiedź, ale nie zamierzam wdawac się z tobą w pojedynek na
                        inteligencję. Nie atakuję bezbronnegosmile

                        M.,

                        ;;;;;

                        smile)))

                        Coz to zmienia?

                        Ja nadal wole uogolniac z tych lepszych.


                    • dachs Czyrak52 ? 15.12.04, 15:38
                      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
                      > Swoja szanse dostalas, niemniej... nie zamknelas sie.
                      • Gość: Krzys52 Re: Czyrak52 ? IP: *.proxy.aol.com 15.12.04, 15:42
                        spie..j fircyku
                        • dachs Re: Czyrak52 ? 15.12.04, 15:44
                          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                          > spie..j fircyku

                          doszedles juz do "f" w encyklopedii ?

                          Dalej tak, Uszatku smile)
                          • Gość: Krzys52 Re: Foxtrotek z Faterlandu ? IP: *.proxy.aol.com 15.12.04, 15:49
                            ty oczywiscie nie widzisz wlasnej smiesznosci, ale gdy tylko pojawia sie Miriam
                            to natychmiast wyplywasz i ty. Jak szczeniak ktory koniecznie chce wpasc w oko
                            uczennicy ze starszej klasy. Ty na rzesach wrecz defilujesz foxtrotku...
                            • dachs Re: Foxtrotek z Faterlandu ? 15.12.04, 15:51
                              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                              > ty oczywiscie nie widzisz wlasnej smiesznosci...

                              Nie mam czasu, bo Twoja mnie urzeka. smile)
                      • leje-sie OK, OK 15.12.04, 15:59
                        Juz sie zasluzyles.

                        Ciebie tez do ZOO zabierzemy, wystarczy.

                        Jaka funkcje sobie przydzielisz?

                        A dlaczego o bezpieczenstwo Flory nie pytales (panie, panowie, fauny?)?

                        Swoja droga, pochlebiasz mi.
                        • dachs Re: OK, OK 15.12.04, 16:05
                          leje-sie napisał:

                          > Jaka funkcje sobie przydzielisz?

                          Bede lezal sobie zwiniety na kocyku i bardzo nieufnie obserwowal Twoje ruchy.

                          > A dlaczego o bezpieczenstwo Flory nie pytales (panie, panowie, fauny?)?

                          Bo tulipan to juz w swojej nazwie ma, ze naturalna ofiara jest.

                          > Swoja droga, pochlebiasz mi.

                          Pochlebstwem dalej sie zajedzie smile)
                          • Gość: xz Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standarty IP: *.cshl.edu 15.12.04, 17:53
                            zaprojektowane przez wiekszosc dla wiekszosci.

                            Czy mniejszosc ma prawo przedefiniowac biologie
                            w imie rownych praw? Gdzies sie nalezy zatrzymac.

                            Czy musimy usunac pojecia ojca i matki tylko dlatego ze
                            nie stosuja sie do malzenstw homoseksualnych?
                            Czy musimy usunac pojecie malzenstwa jako biologicznej
                            struktury na ktorej zbudowana jest rodzina??????


                            • leje-sie Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart 15.12.04, 18:33
                              Gość portalu: xz napisał(a):

                              > Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standartzaprojektowane przez wiekszosc
                              dla wiekszosci.

                              Tak. Odpowiedz jest dosc banalna - wszelkie zmiany tego rodzaju (nazwijmy to
                              zmianami paradygmatu) zaczynaja sie od jednostek i niewielkich mniejszosci.
                              Wiekszosc jest zazwyczaj zadowolona ze stanu rzeczy i zmian sobie nie zyczy.
                              Ale kiedy zmiany juz zostana wprowadzone - ta sama wiekszosc bedzie ich
                              bronila - w imie wlasnej... (a, no czego wlasnie - wygody, bezwladnosci,
                              samozadowolenia, niedoinformowania?).

                              Idee, pomysly, wymysly nie sa przedmiotem demokratycznych glosowan. Nazywa sie
                              to wolnoscia mysli.

                              Innymi slowy zasada wiekszosci ma dosc ograniczone zastosowanie i bynajmniej
                              nie jest rdzeniem demokracji. To w gruncie rzeczy marginalny problem
                              proceduralny.


                              Jesli chcesz dowiedziec sie wiecej to odsylam do Johna Stuarta Milla "On
                              Liberty" (nie wiem, czy istnieje w polskim przekladzie) i innych teoretykow
                              liberalizmu.

                              >
                              > Czy mniejszosc ma prawo przedefiniowac biologie
                              > w imie rownych praw? Gdzies sie nalezy zatrzymac.

                              Oczywiscie, ze ma prawo przedefiniowac biologie. To sie nazywa wolnoscia badan
                              naukowych.

                              Redefiniowanie dokonuje sie caly czas w miare postepow naszego poznania. Tzn
                              nie naszego (bosmy w wiekszosci ignorantami) tylko tej nielicznej mniejszosci,
                              ktora sie zajmuje badaniami. Ksiazki do biologii, ktorych dzieci uzywaja w
                              szkolach juz sa przestarzale (nie mam dostepu do polskich podrecznikow - ale
                              zawsze byly przestarzale).

                              W imie rownych praw? W imie nierownych praw? Tu juz nie ma mojej zgody na
                              instrumentalne traktowanie badan, choc oczywiscie naduzycia nauki do celow
                              ideologicznych najrozniejszego rodzaju istnieja od dawna i beda istnialy.

                              Gdzies sie nalezy zatrzymac?

                              Nie bardzo rozumiem? Chodzi Ci o zakaz badan naukowych z przyczyn
                              ideologicznych? To juz przerabialismy - teoria wzglednosci, czy genetyka byly
                              wyklete w bloku sowieckim (a jakze, nawet w Polsce w latach 50-tych), a za ich
                              gloszenie mozna bylo zostac zlikwidowanym. Odsylam do lektur.

                              >
                              > Czy musimy usunac pojecia ojca i matki tylko dlatego ze
                              > nie stosuja sie do malzenstw homoseksualnych?

                              A skad to wziales? Kto chce usuwac? Dlaczego niby? Pierwsze slysze.

                              Zreszta, chocby nawet. Kazdemu wolno pyszczyc o co mu sie zywnie podoba.
                              Propagowac kanibalizm? Wolna droga. Ludzkosc wywodzi sie od przybyszow z Marsa?
                              Nikt nie stoi na przeszkodzie.

                              Ale od gloszenia idei do ich realizacji dosc daleko. Wiekszosc pomyslow na
                              nasze uszczesliwienie umiera w niemowlectwie, reszta we wczesnym dziecinstwie.

                              Czy choc raz zastanowiles sie, jak wiele jest homoseksualnych matek i ojcow?
                              Naturalnych i przybranych?


                              > Czy musimy usunac pojecie malzenstwa jako biologicznej
                              > struktury na ktorej zbudowana jest rodzina??????

                              Raczej tak, bo pojecie tak przez Ciebie zdefiniowane jest nie do obrony
                              (pojecie, nie sama instytucja). Nic nie znaczy, tak naprawde. Rozumiem, ze
                              uwazasz, ze malzenstwo i rodzina wygladaja tylko w jeden, znany Ci sposob i nie
                              powinny to ulegac zmianom.

                              Moge Ci powiedziec, ze np polskie pojecie rodziny, jakie istnieje w jezyku i
                              swiadomosci (dzieci, rodzice, dziadkowie, blizsi, a czasami dalsi krewni - w
                              ten sposob moja rodzina liczy okolo 300 osob) jest niezrozumiale w Szwecji.
                              Tutaj rodzina (familj) to wylacznie maz, zona i ewentualne nieletnie
                              (wylacznie) dzieci. Predzej juz dwoch panow w stalym zwiazku niz babcia,
                              dziadek i krewni.

                              Im dalej zas kulturowo tym trudniejsze jest ustalenie wspolnej definicji
                              malzenstwa i rodziny.
                              >
                              >
                              • andrzejg Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart 15.12.04, 18:44
                                leje-sie napisał:

                                >
                                > > Czy musimy usunac pojecie malzenstwa jako biologicznej
                                > > struktury na ktorej zbudowana jest rodzina??????
                                >
                                > Raczej tak, bo pojecie tak przez Ciebie zdefiniowane jest nie do obrony
                                > (pojecie, nie sama instytucja). Nic nie znaczy, tak naprawde. Rozumiem, ze
                                > uwazasz, ze malzenstwo i rodzina wygladaja tylko w jeden, znany Ci sposob i
                                > nie powinny to ulegac zmianom.
                                >
                                > Moge Ci powiedziec, ze np polskie pojecie rodziny, jakie istnieje w jezyku i
                                > swiadomosci (dzieci, rodzice, dziadkowie, blizsi, a czasami dalsi krewni - w
                                > ten sposob moja rodzina liczy okolo 300 osob) jest niezrozumiale w Szwecji.
                                > Tutaj rodzina (familj) to wylacznie maz, zona i ewentualne nieletnie
                                > (wylacznie) dzieci. Predzej juz dwoch panow w stalym zwiazku niz babcia,
                                > dziadek i krewni.
                                >
                                > Im dalej zas kulturowo tym trudniejsze jest ustalenie wspolnej definicji
                                > malzenstwa i rodziny.
                                > >
                                > >

                                Biedni jesteście,jak dorosłe dzieci nie kwalifikują sie do rodziny.
                                Myślę,że cały czas rozmawiamy o Polsce,gdzie ta rodzina ma szersze pojęcie,
                                niż okrojona do granic mozliwości rodzina szwedzka.

                                A.
                                • leje-sie Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart 15.12.04, 18:53
                                  A czy Ty zyjesz wedle slownikowych definicji (niektorzy w tym watku wyraznie o
                                  to walczyli - to ci, ktorych "w definicje boli") czy wedle wlasnego rozumu i
                                  upodobania?

                                  Tak i tutaj - nazywa sie cala reszte "krewnymi" ("släktingar"), ale istota
                                  stosunkow miedzyludzkich od tego zbytnio ne cierpi.

                                  Definicje nie moga miec uroszczen do prawdziwego, miesnego i pelnotlustego
                                  zycia. Czasami nawet ze smietanka.

                                  andrzejg napisał:
                                  >
                                  > Biedni jesteście,jak dorosłe dzieci nie kwalifikują sie do rodziny.
                                  > Myślę,że cały czas rozmawiamy o Polsce,gdzie ta rodzina ma szersze pojęcie,
                                  > niż okrojona do granic mozliwości rodzina szwedzka.
                                  >
                                  > A.
                                  • andrzejg Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart 15.12.04, 19:07
                                    leje-sie napisał:

                                    > A czy Ty zyjesz wedle slownikowych definicji (niektorzy w tym watku wyraznie
                                    > o to walczyli - to ci, ktorych "w definicje boli") czy wedle wlasnego rozumu
                                    > i upodobania?

                                    Wedle rozumu i upodobania.Jednak te upodobania i rozum maja swoje źródła,
                                    a są nimi normy do tej pory obowiązujące.Normy ogólnospołeczne.Zmiana tych
                                    norm spowoduje mój psychiczny dyskomfort i do tego nie wróżę sukcesów tym
                                    zmianom.Marnie to widzę.


                                    >
                                    > Tak i tutaj - nazywa sie cala reszte "krewnymi" ("släktingar"), ale istota
                                    > stosunkow miedzyludzkich od tego zbytnio ne cierpi.
                                    >

                                    No nie wiem.
                                    Załóżmy ,że mój brat zawiera taki związek partnerski.Jak maja się zwracać
                                    do jego partnera moje dzieci?Wujek,czy ciocia?Mamy tu do czynienia z mąceniam
                                    otychczasowych relacji.Naprawdę nie widzę powodu aby ustapic w imię tolerancji.





                                    > Definicje nie moga miec uroszczen do prawdziwego, miesnego i pelnotlustego
                                    > zycia. Czasami nawet ze smietanka.
                                    >


                                    ?
                                    • leje-sie Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart 15.12.04, 19:19
                                      1. Najpierw zycie, zawsze zycie. Z normami sobie poradzisz w razie potrzeby
                                      (jak wielu. Nazywa sie to hipokryzja - gdy inni lamia normy).

                                      1 i pol: Zmiana tych
                                      > norm spowoduje mój psychiczny dyskomfort.

                                      Nie tylko Twoj, nie tylko ta zmiana, nie tylko teraz. Do wesela sie zagoi
                                      (oczywiscie pierwszego gejowskiego na ktore zostaniesz zaproszony) i dwa dni
                                      pozniej zapomnisz, ze dyskomfort tego rodzaju miales. Ale kac poweselny tak
                                      szybko moze nie ustapic - jesli beda poprawiny smile

                                      1 i czy/czwarte: Normy ogólnospołeczne.

                                      Nawet nie wiesz, jak bardzo te "Normy ogólnospołeczne" bywaja ograniczone do
                                      waskiego srodowiska w ktorym sie obracamy.

                                      2.Jak maja się zwracać
                                      > do jego partnera moje dzieci?

                                      A tu malenki problemik poznawczo-lingwistyczny (w porywach teologiczny tez) -
                                      co jest najpierw slowo czy desygnat? Dzieci takie dylematy rozwiazuja w
                                      okamgnieniu. Wiec nie martw sie - poradza sobie - i Ty tez (najczesciej mowimy
                                      np Robert).

                                      andrzejg napisał:

                                      > leje-sie napisał:
                                      >
                                      > > A czy Ty zyjesz wedle slownikowych definicji (niektorzy w tym watku wyraz
                                      > nie
                                      > > o to walczyli - to ci, ktorych "w definicje boli") czy wedle wlasnego roz
                                      > umu
                                      > > i upodobania?
                                      >
                                      > Wedle rozumu i upodobania.Jednak te upodobania i rozum maja swoje źródła,
                                      > a są nimi normy do tej pory obowiązujące.Normy ogólnospołeczne.Zmiana tych
                                      > norm spowoduje mój psychiczny dyskomfort i do tego nie wróżę sukcesów tym
                                      > zmianom.Marnie to widzę.
                                      >
                                      >
                                      > >
                                      > > Tak i tutaj - nazywa sie cala reszte "krewnymi" ("släktingar"), ale istot
                                      > a
                                      > > stosunkow miedzyludzkich od tego zbytnio ne cierpi.
                                      > >
                                      >
                                      > No nie wiem.
                                      > Załóżmy ,że mój brat zawiera taki związek partnerski.Jak maja się zwracać
                                      > do jego partnera moje dzieci?Wujek,czy ciocia?Mamy tu do czynienia z mąceniam
                                      > otychczasowych relacji.Naprawdę nie widzę powodu aby ustapic w imię
                                      tolerancji.
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > > Definicje nie moga miec uroszczen do prawdziwego, miesnego i pelnotlusteg
                                      > o
                                      > > zycia. Czasami nawet ze smietanka.
                                      > >
                                      >
                                      >
                                      > ?
                                      • andrzejg najpierw życie 15.12.04, 20:14
                                        leje-sie napisał:

                                        > 1. Najpierw zycie, zawsze zycie. Z normami sobie poradzisz w razie potrzeby
                                        > (jak wielu. Nazywa sie to hipokryzja - gdy inni lamia normy).
                                        >

                                        Pewnie ,że sobie poradzę.
                                        A hipokryzje rozumiałem do tej pory,jako łamanie zasad przez siebie głoszonych.
                                        Tu nie mają nic do roboty żadni inni.Tak jak mówisz.Życie to jest życie,z tym
                                        że mam prawo je formowac według własnych poglądów.



                                        > 1 i pol: Zmiana tych
                                        > > norm spowoduje mój psychiczny dyskomfort.
                                        >
                                        > Nie tylko Twoj, nie tylko ta zmiana, nie tylko teraz. Do wesela sie zagoi
                                        > (oczywiscie pierwszego gejowskiego na ktore zostaniesz zaproszony) i dwa dni
                                        > pozniej zapomnisz, ze dyskomfort tego rodzaju miales. Ale kac poweselny tak
                                        > szybko moze nie ustapic - jesli beda poprawiny smile

                                        Proponujesz :Zanurz się w gnojówce.Wykąpiesz się.
                                        To nie takie proste,gdy masz do czynienia z psychika.


                                        >
                                        > 1 i czy/czwarte: Normy ogólnospołeczne.
                                        >
                                        > Nawet nie wiesz, jak bardzo te "Normy ogólnospołeczne" bywaja ograniczone do
                                        > waskiego srodowiska w ktorym sie obracamy.


                                        no.W tym przypadku te normy odnoszą się do większości.To te nowe ,których
                                        jesteś zwolennikiem odnoszą sie do wąskiego środowiska,w którym zresztą się nie
                                        obracam.


                                        >
                                        > 2.Jak maja się zwracać
                                        > > do jego partnera moje dzieci?
                                        >
                                        > A tu malenki problemik poznawczo-lingwistyczny (w porywach teologiczny tez) -
                                        > co jest najpierw slowo czy desygnat? Dzieci takie dylematy rozwiazuja w
                                        > okamgnieniu. Wiec nie martw sie - poradza sobie - i Ty tez (najczesciej
                                        mowimy
                                        > np Robert).

                                        No dobra.Dzieci ten problem rozwiążą w oka mgnieniu.Ale w tym przypadku
                                        chodzi o mnie i moje przyzwolenie na taki proceder.Mogę mówić 'Robert',ale i
                                        tak każdy będzie w domyśle rozumiał ciocia.


                                        A.
                                        • leje-sie A skad wiesz? 15.12.04, 20:23
                                          "To te nowe ,których
                                          jesteś zwolennikiem odnoszą sie do wąskiego środowiska,w którym zresztą się nie
                                          obracam".

                                          Czy myslisz, ze Twoj znajomy, krewny, staly klient, czy kolega, posiadajac
                                          wiedze o Twoich "normach" bedzie Tobie oznajmial sprawy dosc prywatne?

                                          Wiec zapewne sie obracasz, tylko nie wiesz o tym.

                                          Mam nadzieje, ze nie zamienisz sie teraz w "tropiciela pedalow".
                                          • andrzejg Re: A skad wiesz? 15.12.04, 20:38
                                            leje-sie napisał:

                                            > "To te nowe ,których
                                            > jesteś zwolennikiem odnoszą sie do wąskiego środowiska,w którym zresztą się
                                            nie obracam".
                                            >
                                            > Czy myslisz, ze Twoj znajomy, krewny, staly klient, czy kolega, posiadajac
                                            > wiedze o Twoich "normach" bedzie Tobie oznajmial sprawy dosc prywatne?
                                            >
                                            > Wiec zapewne sie obracasz, tylko nie wiesz o tym.
                                            >
                                            > Mam nadzieje, ze nie zamienisz sie teraz w "tropiciela pedalow".
                                            >
                                            >

                                            Nie wiem skąd u Ciebie takie podejrzenie - 'tropiciel pedałów'.
                                            Daleki jestem od tego.

                                            Masz rację,że nie mogę być pewnym preferencji seksualnych swojego otoczenia.
                                            Jednak jestem pewien,że środowisko w którym przebywam nie jest środowiskiem
                                            homoseksualnym,chyba że wszyscy mnie otaczający są hipokrytami,ale to przecież
                                            raczej wyjątki.Nie powiem na 100 % ,że nie mam styczności z homoseksualistami,
                                            ale ta styczność,jeżeli jest ,jest w pełni nieswiadoma i zaistniała nie z mojej
                                            inicjatywy.To tyle jesli chodzi o moje środowisko,które postrzegam jako mocno
                                            heteroseksualne.Przecież to da się wyczuć.Przecież wiesz.

                                            Zresztą nie omawiamy problemu istnienia środowisk homoseksualnych.Niech sobie
                                            istnieją.Pisałeś wcześniej o 'rozmemłaniu' związków małżenskich.A to kochanka,
                                            a to niedomaga,a to pijak,a to pracoholik...To zalegalizujmy związki typu
                                            mąż i jego kochanka.

                                            Zreszta.Pulbek zwrócił moją uwagę na ciekawą sprawę.Dlaczego w propozycji
                                            rozwiązania tego problemu mówi się o parach homoseksualnych.Przecież w ten
                                            sposób są dyskryminowane pary heteroseksualne,które chcą stworzyć taki
                                            związek,a tylko bariera seksualności im tego nie pozwala.

                                            A.

                              • Gość: w Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart IP: *.1631-1-64736c12.cust.bredbandsbolaget.se 15.12.04, 18:44
                                W Szwecji Rzecznik D/s Rownouprawnienia, powolany przez parlament,powiedzial w
                                wywiadzie radiowym, ze jego babcia zyla seksualnie z psem i nic nie widzi w tym
                                zdroznego. Tez moglaby zawrzec malzenstwo z psem.
                                • leje-sie Ktore to przykazanie o 15.12.04, 18:48
                                  "falszywym swiadectwie"?

                                  Nie klam.

                                  Nie "seksualnie" tylko mieszkala. I nie z psem tylko z koniem.

                                  Czasami chce sie dobrze a wychodzi glupio.
                                • snajper55 Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniowac standart 16.12.04, 02:20
                                  Gość portalu: w napisał(a):

                                  > W Szwecji Rzecznik D/s Rownouprawnienia, powolany przez parlament,powiedzial w
                                  > wywiadzie radiowym, ze jego babcia zyla seksualnie z psem i nic nie widzi w
                                  > tym zdroznego. Tez moglaby zawrzec malzenstwo z psem.

                                  Nie mogłaby. Mażeństwo jest umową prawną i obie stroy muszą mieć tak zwaną
                                  zdolność prawną. Zwierzęta jej nie mają. Dlatego pies nie może być stroną
                                  żadnej umowy, także małżeńskiej.

                                  Z drugiej strony czy piesek nie jest lepszy od wibratora ? Zwolennicy natury
                                  powinni docenić takie podejście.

                                  S.
                              • nick.kertiz Re: Czy mniejszosc ma prawo redefiniować 15.12.04, 20:55
                                > Tak. Odpowiedz jest dosc banalna - wszelkie zmiany tego rodzaju (nazwijmy to
                                > zmianami paradygmatu) zaczynaja sie od jednostek i niewielkich mniejszosci.
                                > Wiekszosc jest zazwyczaj zadowolona ze stanu rzeczy i zmian sobie nie zyczy.

                                Historycznie rzecz biorąc większość nie bywała aż taka szczęśliwa, zadowolona.
                                Im większą perspektywę czasową weźmiemy, tym bardziej adekwatne będzie, że była
                                raczej bezradna.
                                Opisany proces przemiany rzeczywiście często tak przebiegał, już w
                                nowocześniejszych ramach demokratycznych też. Uczciwie jest jednak przekonać
                                przynajmniej większość - aktywnych. Totalnie bierni sami sie wyłączają z gry.


                                > Ale kiedy zmiany juz zostana wprowadzone - ta sama wiekszosc bedzie ich
                                > bronila - w imie wlasnej... (a, no czego wlasnie - wygody, bezwladnosci,
                                > samozadowolenia, niedoinformowania?).

                                A choćby i własnego widzimisię. W imię OBRONY samej siebie - przed "mądrymi"
                                elitami, być może zaczadzonymi jakąś ideologią. Trzeba się bronić, póki jeszcze
                                wolno.


                                > Idee, pomysly, wymysly nie sa przedmiotem demokratycznych glosowan. Nazywa
                                sie
                                > to wolnoscia mysli.
                                >
                                > Innymi slowy zasada wiekszosci ma dosc ograniczone zastosowanie i bynajmniej
                                > nie jest rdzeniem demokracji. To w gruncie rzeczy marginalny problem
                                > proceduralny.

                                Zgadzam się.


                                > Jesli chcesz dowiedziec sie wiecej to odsylam do Johna Stuarta Milla "On
                                > Liberty" (nie wiem, czy istnieje w polskim przekladzie

                                Na pewno. Choc pojęcia nie mam, kto go dokonał.


                                ) i innych teoretykow
                                > liberalizmu.
                                >
                                >
                                > Oczywiscie, ze ma prawo przedefiniowac biologie. To sie nazywa wolnoscia
                                badan naukowych.
                                >
                                > Redefiniowanie dokonuje sie caly czas w miare postepow naszego poznania. Tzn
                                > nie naszego (bosmy w wiekszosci ignorantami) tylko tej nielicznej
                                mniejszosci,
                                > ktora sie zajmuje badaniami. Ksiazki do biologii, ktorych dzieci uzywaja w
                                > szkolach juz sa przestarzale (nie mam dostepu do polskich podrecznikow - ale
                                > zawsze byly przestarzale).

                                Podręczniki dla dzieci z natury rzeczy nie mogą zwykle uwzględniać wyników
                                nowoczesnych, zaawansowanych badań. Jeśli odzwierciedlkają się w nich mody lub
                                pragnienie dania znowu komuś innemu zarobić, to może to dziać się ze stratą dla
                                uczącego się. (Stary podręcznik jest dobry, ale czemu ma nie zarobic autor,
                                trzech recenz., koledzy właściciele wydawnictwa i parę innych osób. Że stracą
                                uczniowie i ich rodzice? O tym urzędasy, postkomuna, reformatorzy i temu
                                podobny element ludzki nawet nie pomyśli. Tak jest zwłaszcza w polskich
                                warunkach.)


                                > W imie rownych praw? W imie nierownych praw? Tu juz nie ma mojej zgody na
                                > instrumentalne traktowanie badan, choc oczywiscie naduzycia nauki do celow
                                > ideologicznych najrozniejszego rodzaju istnieja od dawna i beda istnialy.
                                >
                                > Gdzies sie nalezy zatrzymac?
                                >
                                > Nie bardzo rozumiem? Chodzi Ci o zakaz badan naukowych z przyczyn
                                > ideologicznych? To juz przerabialismy - teoria wzglednosci, czy genetyka byly
                                > wyklete w bloku sowieckim (a jakze, nawet w Polsce w latach 50-tych), a za
                                ich
                                > gloszenie mozna bylo zostac zlikwidowanym. Odsylam do lektur.
                                >
                                > >
                                > > Czy musimy usunac pojecia ojca i matki tylko dlatego ze
                                > > nie stosuja sie do malzenstw homoseksualnych?
                                >
                                > A skad to wziales? Kto chce usuwac? Dlaczego niby? Pierwsze slysze.
                                >
                                > Zreszta, chocby nawet. Kazdemu wolno pyszczyc o co mu sie zywnie podoba.
                                > Propagowac kanibalizm? Wolna droga. Ludzkosc wywodzi sie od przybyszow z
                                Marsa?
                                >
                                > Nikt nie stoi na przeszkodzie.
                                >
                                > Ale od gloszenia idei do ich realizacji dosc daleko. Wiekszosc pomyslow na
                                > nasze uszczesliwienie umiera w niemowlectwie, reszta we wczesnym dziecinstwie.
                                >
                                > Czy choc raz zastanowiles sie, jak wiele jest homoseksualnych matek i ojcow?
                                > Naturalnych i przybranych?

                                Osoby ewidentnie bi zaliczasz do homo? Wśród prawdziwych homo (nie bi) odsetek
                                rodziców jest nikły. Wsród rodziców odsetek prawdziwych homo jest już
                                drastycznie nikły.

                                > > Czy musimy usunac pojecie malzenstwa jako biologicznej
                                > > struktury na ktorej zbudowana jest rodzina??????
                                >
                                > Raczej tak, bo pojecie tak przez Ciebie zdefiniowane jest nie do obrony
                                > (pojecie, nie sama instytucja). Nic nie znaczy, tak naprawde. Rozumiem, ze
                                > uwazasz, ze malzenstwo i rodzina wygladaja tylko w jeden, znany Ci sposob i
                                nie powinny to ulegac zmianom.

                                Zgadzam się: w małżeństwie nie ma nic biologicznego.


                                > Moge Ci powiedziec, ze np polskie pojecie rodziny, jakie istnieje w jezyku i
                                > swiadomosci (dzieci, rodzice, dziadkowie, blizsi, a czasami dalsi krewni - w
                                > ten sposob moja rodzina liczy okolo 300 osob) jest niezrozumiale w Szwecji.
                                > Tutaj rodzina (familj) to wylacznie maz, zona i ewentualne nieletnie
                                > (wylacznie) dzieci. Predzej juz dwoch panow w stalym zwiazku niz babcia,
                                > dziadek i krewni.
                                >
                                > Im dalej zas kulturowo tym trudniejsze jest ustalenie wspolnej definicji
                                > malzenstwa i rodziny.

                                __________________


                                Odnośnie całego wątku. Heteroseksualiści nie powinni byc uprzywilejowani
                                prawnie w stosunku do homoseksualistów. Mógłbym się z tym zgodzić, bo rozumiem,
                                że o to Ci chodzi. Ale jeśli by trzeba w tej sprawie coś robić, to wolałbym,
                                aby wymyśleniem odpowiedniej, konkretnej zmiany zajął się może ktoś z Twoich
                                oponentów w tym wątku. Na przykład jacek#jw. I, jak może się domyślasz, nie
                                jest to kwestia żadnych tam sympatii czy antypatii do piszących, ale jest to
                                kwestia poglądów.
    • Gość: Mechanik LEJEK -- TRZYMAJ SIĘ, BRACHU!!!!!! IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 18:49
      Lejek trzymaj się! Jestes obiektem klasycznego forumowego "ataku sfory". Taką
      metodą wykańczano tu wielu. Tearaz nie moge Cię wesprzec, bo kończę pilną
      naprawę, ale później spróbuję się włączyć i zmobilizować ludzi, zeby przyszli w
      sukurs.
    • leje-sie Pierwszy i ostatni raz 15.12.04, 20:33
      Ale zastanawia mnie, ze tak wielu z moich oponentow, na haslo "malzenstwa
      gejowskie", czy "zwiazki partnerskie" siegalo reka do dupy (wlasnej) - w
      reakcji obronnej?

      Nie zalezy mi na wymienianiu nickow, zreszta zaraz bym kogos pominal i bylaby
      obraza.

      Tylko - czy jestescie swiadomi swojego odruchu?

      Przeciez od ustawy cywilno-prawnej do spraw alkowy bardzo daleko. A moze
      wszystko wam sie tak kojarzy?
      • andrzejg przesadziłeś 15.12.04, 20:41
        sam w jednym z postów isałeś tylko o chuci

        idę spać

        dobranoc
        męćz się sam z problemem
        Twoim
        nie moim

        A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka