Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
29.12.04, 06:51
Czytam sobie tedy felieton J.Hennelowej w TP, czytam z przyjemnoscia, bo
madre rzeczy kobieta pisze i uczciwie. Zwlaszcza spodobal mi sie koniec
artykulu - przypadlo mi do gustu widzenie swiata, wiary i czlowieka przez
katoliczke. Oto ta koncowka:
>>
Najdziwniejszy jest popłoch i wyrazy oburzenia. Gdzie w Ewangelii mamy
zapewnienie, że będzie szło gładko i w tryumfie? I dlaczego czas trudny
miałby być mniej wart, a ponoszenie uszczerbku w zakresie dotychczasowych
sukcesów miało stwarzać perspektywę skansenu, o czym z taką goryczą pisze
dziennikarz katolickiej telewizji? Chrześcijaństwo z samej swojej istoty nie
może być skansenem, byle by nie opuścili go wyznawcy. Każda kultura czeka na
swoich apostołów, takich, którzy spisków się nie boją, a świat współczesny
sobie zawsze traktują jako ten właściwy do niesienia mu Dobrej Nowiny. I nie
obrażają się nigdy. Na zeświecczenie - zawinione przez nas samych! -
Pierwszej Komunii świętej odpowiadają decyzjami o nowych zasadach jej
obchodzenia. Zgadzają się na kaplice w supermarketach, od razu pytając
siebie, jak je wykorzystać, a zamiast następnego biadania w katolickim piśmie
zamieszczają recenzję promującą najlepsze książki katolickie ostatniego
kwartału. Kiedy zaś występują na forum publicznych dyskusji o sprawach
Kościoła, nie czerpią języka z antyklerykalnych szpalt ani nie obrażają
nikogo z tych, którzy mówią im słowa gorzkie, bo może kiedyś zostali
zranieni, niestety w imieniu Kościoła właśnie?
Dodajmy jeszcze jedną uwagę: obecność katolików w życiu publicznym, o którą w
Polsce ciągle jeszcze dbać nam bardzo łatwo, nie ma prawa oznaczać
rywalizacji z kimkolwiek z ludzi dobrej woli. Dlatego tak gorszy następna
kampania Radia Maryja i “Naszego Dziennika” wymierzona w najbliższą zbiórkę
Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To niszczy obecność, na której tak
zależy nam wszystkim, bardziej niż jakiekolwiek pomysły ludzi Kościołowi
niechętnych. Bo per saldo, to nie szyld katolicyzmu mamy zawiesić nad
światem. Tym, co naprawdę ma być w nim obecne, nie jesteśmy również my,
ludzie, najgorliwsi nawet i najbardziej wymowni.
Prawda, ze piekne, wzniosle, kipiace uczciwoscia oraz nadzieja?
I wtedy przypomnial mi sie poczatek felietonu - tych oto kilka zdan:
>>
Czy i w Polsce mamy się czego bać? Jeśli się sięgnie do mediów, nawet
niekoniecznie skrajnych, narodowo-katolickich, gdzie ostrzeżenia i biadania
dominują nad jakąkolwiek inną nutą, wychodzi na to, że tak. Senat
przegłosował projekt ustawy o związkach gejów (nie mający żadnych perspektyw,
ale znaczący jako pomysł), pani minister okazała się osobą krytykującą
Kościół, dogorywająca formacja lewicowa nie wycisza swoich głosów przeciw
finansowaniu przez państwo potrzeb wierzących. To tylko przykłady działań
zaprogramowanych.>>
Sczegolna uwage prosze zwrocic na przedostatnie zdanie, o "dogorywajacej
formacji lewicowej" i "finansowaniu przez panstwo potrzeb wierzacych".
I w tym momencie jak banka mydlana prysnal self image tak skrzetnie budowany
przez te ciepla, uczciwa i dobra kobiete. Wspomina ona o finansowaniu (np.
tutejsi kretyni nie przyjmuja do wiadomosci jakimkolwiek finansowaniu oprocz
tacy)niemniej wzmianka o dogorywajacej lewicy jakby odbiera owemu
kwestionowaniu jakakolwiek racje bytu. Nie wtajemniczony czytelnik
przeslizguje sie wiec nad tym finansowaniem, bo o czym tu mowic skoro
kwestionujaca je formacja dogorywa.
Na temat samego finansowania Hennelowa nie wzmiankuje nic wiecej, a wiec nie
wiemy czy jej zdaniem, uczciwego katolickiego dziennikarza i mysliciela,
wszystko jest w porzadku z tym finansowaniem potrzeb wierzacych przez
podatnika. Nie mamy tez pojecia jak ona ocenia same roszczenia tej
dogorywajacej lewicy - czy sa one sluszne, czy tez nieuzasadnione. Zmywa to
wszystko Hennelowa stwierdzeniem, ze strona roszczaca pretensje dogorywa.
Prawie tak jakby powstrzymala sie przed ocena slusznosci dazen powstancow
Styczniowych, na przyklad, gdyz powstanie akurat dogorywa.
A ja cenilem, i cenie J.Hennelowa, bardzo wysoko - jako jedna z
najuczciwszych i najjasniejszych postaci intelektualnego swiata katolikow.
Po tym felietonie stwierdzic musze, ze ona rzeczywiscie koncertowo maskowac
potrafi wlasna nieuczciwosc.
Prawie aniol z tej kobity. Czegoz zatem oczekiwac mozna po przecietnym katolu?
.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18847222