Dodaj do ulubionych

Ekologiczne łapownictwo

IP: *.man.polbox.pl 08.06.01, 10:22
Jak widać wielu "ekologów" upatruje dobry interes w możliwości oprotestowywania
inwestycji. Dwa miliony złotych to niezły kawałek grosza..!
Pracuję w firmie zlokalizowanej w budynku z tak zwanym stropodachem, gdzie w
przestrzeń miedzy dachem i stropem przez otwory wentylacyjne wchodzi mnóstwo
gołębi, które znalazły sobie przytulne mieszkanko ale i ubikację. Przez
stropodach przechodzą kanały wentylacyjne więc w pomieszczeniach śmierdzi
niemiłosiernie, a ze względu na konstrukcję dachu nie da się usunąć ptasich
odchodów. Spółdzielnia mieszkaniowa wpadła na prosty pomysł - założyła kratki
wentylacyjne na otwory. I w tym momencie podniósł się raban zielonych - toż to
eksterminacja gołębi. Zawołali straż pożarną i usuneli kratki. Taki zielony
idzie potem na obiad i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku ze smakiem zjada
kurczaka, schabowego i tu go nie boli, że zjada bliźnich. W pracy to nie jemu
śmierdzi, więc ma okazję się wykazać. Ciekawe ile takiemu trzeba dać w łapę,
żeby zmienił poglądy. A może by wystarczyło gdyby jemu gołębie srały na łeb..?
Obserwuj wątek
    • Gość: gajowy Re: Ekologiczne łapownictwo IP: *.stat.gov.pl 08.06.01, 10:50
      Njagorsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek!. No, może na tyle
      odosobniony, że ktoś ich sypnął.
      W zasadzie nie ma dużych inwestycji bez protestów. Inwestycje powstają, więc
      trudno tu mówić o innych rozwiązaniach niż "przyjazne miasto".
      Czasami powody protestów mogą być banalne i nie chodzi o kasę. Kilka lat temu
      budowę hotelu blokowali mieszkańcy okolicznych bloków: bo niszczy jedyny
      kawałek zieleni (na marginesie kawał ziemi zarośnięty trawą i chwastami), że
      zasłania słońce itp. Była nawet TV. W wyniku dyskusji redaktor zapytał: A kto z
      Państwa ma psa? I sprawa się zaczęła komplikować. Okazało się, że bojownicy
      poza kilkoma oszołomami, którzy w takiej sytuacji są, bo muszą, to właściciele
      psów, którym zabrano wygodne miejsce do wyprowadzenia psa.
      Hotel stoi, a mieszkańcy ponoć chwalą sobie, że osłania ich od zgiełku ulicy i
      ogólnie ładnie wygląda.
      Kiedyś nawet na jakimś spotkaniu towarzyskim padł pomysł założenia legalnej
      firmy zajmujacej się oprotestowaniem. Zasada działania byłaby prosta. Iwestor
      płaci koszty organizacyjne + premia, my organizujemy prtotesty: NSA, pikieta
      przed urzedem miasta itp. Po czym dyplomatyczne wycofanie i budowa rusza bez
      przeszkód, bo nie słyszałem, żeby oprotestowywać coś dwa razy.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka