Gość: Wirus
IP: *.man.polbox.pl
08.06.01, 10:22
Jak widać wielu "ekologów" upatruje dobry interes w możliwości oprotestowywania
inwestycji. Dwa miliony złotych to niezły kawałek grosza..!
Pracuję w firmie zlokalizowanej w budynku z tak zwanym stropodachem, gdzie w
przestrzeń miedzy dachem i stropem przez otwory wentylacyjne wchodzi mnóstwo
gołębi, które znalazły sobie przytulne mieszkanko ale i ubikację. Przez
stropodach przechodzą kanały wentylacyjne więc w pomieszczeniach śmierdzi
niemiłosiernie, a ze względu na konstrukcję dachu nie da się usunąć ptasich
odchodów. Spółdzielnia mieszkaniowa wpadła na prosty pomysł - założyła kratki
wentylacyjne na otwory. I w tym momencie podniósł się raban zielonych - toż to
eksterminacja gołębi. Zawołali straż pożarną i usuneli kratki. Taki zielony
idzie potem na obiad i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku ze smakiem zjada
kurczaka, schabowego i tu go nie boli, że zjada bliźnich. W pracy to nie jemu
śmierdzi, więc ma okazję się wykazać. Ciekawe ile takiemu trzeba dać w łapę,
żeby zmienił poglądy. A może by wystarczyło gdyby jemu gołębie srały na łeb..?