Dodaj do ulubionych

IPN w "Przekroju"...

14.02.05, 05:52
>>Antoni Dudek uważa, że wiele spraw jest mitologizowanych. Na przykład to,
że większość teczek dotyczy opozycji politycznej.

- Opozycjoniści są w zdecydowanej mniejszości - mówi Dudek. - Do lat 80. SB
znacznie więcej uwagi poświęcała artystom, naukowcom, stowarzyszeniom i
zakładom pracy niż słabiutkim środowiskom opozycyjnym. Teczki dotyczą przede
wszystkim inteligencji. W połowie lat 70. cztery procent Polaków miało wyższe
wykształcenie, a wśród TW aż 38 procent. - SB chciała wiedzieć, co się dzieje
w środowiskach opiniotwórczych, a nie co knuje rolnik z małej wioski - mówi
Dudek. Jeśli chodzi o zawód, najwięcej donosicieli było wtedy wśród techników
(2973), inżynierów (2321) i księży katolickich (2155). - To prawda, że
współpracę wymuszano szantażem - mówi Paweł Machcewicz. - Ale większość
pracowała dla pieniędzy. Zwykle godność ludzką można było kupić już za połowę
średniej krajowej, czasem dorzucano paszport. I to jest porażająca wiedza.<<
wiadomosci.wp.pl/kat,9811,wid,6569707,prasaWiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • kropekuk I jeszcze jeden fragment : 14.02.05, 06:03

    • kropekuk A wiec ow fragment (GW przeskadza w cytowaniu 14.02.05, 06:04
      rzetelniejszej konkurencji):
      >>Co innego TW „Janek", jeden z sześciu tajnych współpracowników wprowadzonych
      do krakowskiego KPN-u w roku 1988, gdy Konfederacja zaczęła funkcjonować
      półjawnie. Przyjechał do Krakowa z prowincji, bezpieka załatwiła mu studia w
      Wyższej Szkole Pedagogicznej i aż do rozwiązania SB spłacał ten dług. Potrafił
      wyliczyć kilkadziesiąt osób biorących udział w zakonspirowanym spotkaniu. Nie
      znał wszystkich, więc opisywał ich kolor włosów, szczegóły garderoby i
      stanowisko zajmowane podczas dyskusji. - Z tych notatek widać, jak ta gnida
      pławi się w tym kapowaniu i próbuje się podlizać ubekowi swą
      spostrzegawczością - mówi Gawlikowski, który, by mieć absolutną pewność, czeka
      na decyzję IPN-u w sprawie odtajnienia agentów. Choć, jak przyznaje, do ich
      identyfikacji nie jest to konieczne. - Bo jeśli raz w życiu spotkałem się z
      Henrykiem Karkoszą, rozmawialiśmy w cztery oczy, a z tego spotkania znalazłem w
      swojej teczce szczegółowy raport podpisany przez „Monikę", to nietrudno się
      domyślić, kto jest kapusiem.

      Ale nawet gdy IPN potwierdzi Gawlikowskiemu to, czego się on domyśla, i tak nic
      nie może z tym zrobić. - Co najwyżej splunę przez ramię, gdy spotkam
      takiego „Janka". Niech mu łydki drżą ze strachu - mówi Gawlikowski.<<
      wiadomosci.wp.pl/kat,9811,wid,6569707,prasaWiadomosc.html
    • wojcd Re: IPN w "Przekroju"... 14.02.05, 10:57
      kropekuk napisał:
      >>Antoni Dudek uważa, że wiele spraw jest mitologizowanych. Na przykładto,
      > że większość teczek dotyczy opozycji politycznej.
      >
      > - Opozycjoniści są w zdecydowanej mniejszości - mówi Dudek. - Do lat 80. SB
      > znacznie więcej uwagi poświęcała artystom, naukowcom, stowarzyszeniom i
      > zakładom pracy niż słabiutkim środowiskom opozycyjnym.
      _________________________________________________________________
      To bardzo mozliwe.
      Gdzies przed laty przemknela mi taka uwaga na temat pracy policji politycznej.
      Nalezy sie interesowac przede wszystkim wodzirejami w srodowiskach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka