Dodaj do ulubionych

Recepta jak wygrać wybory

31.03.05, 17:19
Czy jest w Polsce partia, która chce, aby Polska była państwem prawa? Jeśli
tak, to mam dla tej partii przepis, jak wygrać wybory. Uwaga, uwaga!, Oto
recepta na wygranie najbliższych wyborów do parlamentu. Zanim ją podam,
podzielę się z wami spostrzeżeniem, że recepty tej nie mogą wykorzystać
partie nieuczciwe o nieczystych intencjach – wg poniższej recepty wybory może
wygrać tylko partia ludzi uczciwych.

Recepta:

„Poprosić Macieja Sochę, aby zapisał się do partii. Partia ogłosi, że w
przypadku wygrania wyborów Maciej Socha zostanie nowym Ministrem
Sprawiedliwości”

Na tę partię w ciemno oddaję swój głos (oczywiście pod warunkiem, że wystawią
jakąś kobietę jako kandydata – jak pewnie wiecie, ja w wyborach
parlamentarnych i podobnych oddaję swój głos tylko na kobiety).

Prawda że proste, genialne i skuteczne? Tylko czy znajdzie się w Polsce
partia, która zgodzi się na poważnie przyjąć uczciwy kurs? Bo człowiek tak
uczciwy, jak Maciej Socha, na pewno nie da się kupić ani omamić hipokrytom.

A dla tych, co nie wiedzą kim jest Maciej Socha, wyjaśnię, że jest to
najzdolniejszy i najuczciwszy prawnik z Gdańskiego, który będąc asesorem tak
bardzo zalazł za skórę mafii, że go wielce szanowna jakaś komisja sędziowska
wyrzuciła z zawodu, preparując na jego temat zupełnie idiotyczne kłamstwa (że
cham i niudolny) jawnie sprzeczne z istniejącą dokumentacją i z
udokumentowanymi opiniami na jego temat prawie wszystkich sędziów i innych
prawników, którzy mieli z nim do czynienia.

A Ministerstwo Sparwiedliwości udaje, że nic się nie stało i nie reaguje na
skargi. A tymczasem główny obrońca mafii, wysokiej rangi sędzia Leszek
Mering, ostatnio awansował za sprawne pozbycie się Macieja Sochy.

A tymczasem Maciej Socha wyrósł nam na bohatera narodowego
Obserwuj wątek
    • dokowski Dlaczego nikogo nie obchodzą ludzie uczciwi? 01.04.05, 10:32
      Wszyscy pasjonują się aferami, kiedy ktoś coś ukradł, a najwstrętniejsza afera
      w sądownictwie nikogo nie obchodzi. Prominentni sędziowie gdańscy wyrzucili z
      pracy najlepszego człowieka spośród swoich tylko dlatego, że próbował
      doprowadzić do aresztowania członków mafii. Człowiek ten to skarb dla każdej
      uczciwej prawicowej partii. A jednak wszyscy wolą o nim zapomnieć i pasjonować
      się aferami, w których bohaterami są złodzieje.

      Już zrozumiałem dlaczego tak jest. To było olśnienie. Nagle uświadomiłem sobie,
      że ci wszyscy krytycy i pasjonaci korupcji i złodziejstwa tak się tym
      podniecają, bo sami marzą o tym, żeby tak kraść, ale zawiść ich zżera, że nie
      mają odwagi lub okazji, aby wziąć łapówkę lub ukraść coś większego. Wściekają
      się, bo są tchórzami, frajerami lub pionkami tak małymi, że nawet gdyby mieli
      odwagę, to i tak do niczego ważnego nie mają dostępu i nie wiedzą nic, co
      możnaby jakoś wykorzystać. Tacy ludzie najwięcej piszą i czytają o takich
      aferach. Tacy ludzie oczywiście nie są zainteresowani naprawą trzeciej władzy.

      Nic dziwnego, że połowa młodych Polaków marzy o wyjeździe do jakiegoś kraju,
      gdzie żyją uczciwi ludzie. Tutaj w Polsce widać, że ta nasza złodziejska
      hołota, która stanowi większość, znów odda swoje głosy na socjalistów.
      Oczywiście socjaliści typu sowieckiego nie wrócą już do władzy, zbyt są
      znienawidzeni nie tylko prze ludzi uczciwych ale też przez innych złodziei.
      Jednak wygląda na to, że coraz popularniejsi są socjaliści typu nazistowskiego,
      czyli Samoobrona, LPR i PiS. Na partie liberalne i prawicowe wciąż mało kto
      chce głosować.

      Jest dla mnie oczywiste, że każdy uczciwy patriota oddałby głos na partię,
      która postawiłaby na naszego młodego bohaterskiego asesora-męczennika. Czy
      naprawdę żadna partia w Polsce nie chce poparcia ludzi uczciwych?
    • mmikki jest partia, która chce wystawić Sochę 01.04.05, 15:36
      ale chyba nie Macieja
    • krzys52 Re: Recepta jak wygrać wybory 01.04.05, 16:49
      dokowski napisał:

      "Czy jest w Polsce partia, która chce, aby Polska była państwem prawa? "
      .
      ;
      Nie Doku. Takiej partii w Polsce nie ma. Zatem dla kogo ta recepta na wygrana?
      • dokowski Może UPR spoważniała 04.04.05, 23:45
        krzys52 napisał:

        > dokowski napisał:
        >
        > "Czy jest w Polsce partia, która chce, aby Polska była państwem prawa? "
        > .
        > ;
        > Nie Doku. Takiej partii w Polsce nie ma. Zatem dla kogo ta recepta na wygrana?
        • bezowy.krasnalek [...] 05.04.05, 05:50
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • wikul Jak wygrać wybory ? Słuchać Michnika , doku ! 05.04.05, 01:09
      Adam Michnik: Polska dostała króla, o jakim śniła

      Żyliśmy w epoce Jana Pawła II - bo tak będzie nazwane ostatnie ćwierćwiecze -
      Papieża, który odmienił Kościół katolicki, odmienił Polskę, odmienił świat.
      Wreszcie - odmienił każdego z nas. Wierzymy, że na lepsze, bowiem odwoływał się
      do tego, co w każdym człowieku jest dobre i szlachetne. Nakazywał zaś
      wyrzeczenie się tego, co podłe i małostkowe - choćby na chwilę.

      Przymykamy oczy i widzimy Jana Pawła II w oknie na Placu św. Piotra w Rzymie 16
      października 1978 r. i słyszymy niezapomniany okrzyk: Habemus Papam. A potem: w
      Warszawie i Gdańsku w epoce stanu wojennego i w Sejmie, gdy Polska była już
      demokratyczna i niepodległa. W znacznej mierze dzięki Janowi Pawłowi II.

      Czesław Miłosz zanotował w swym dzienniku 1 września 1988: "Na dnie swojej
      nędzy Polska dostała króla, i to takiego, o jakim śniła, z piastowskiego
      szczepu, sędziego pod jabłoniami, nieuwikłanego w skrzeczącą rzeczywistość
      polityki. Jego stolica najpierw w Krakowie z tamtym środowiskiem "Tygodnika
      Powszechnego" i "Znaku", następnie w Rzymie. Król nosiciel wiary mesjanicznej,
      głęboko przekonany, że istnieje państwo duchów, gdzie odbywają się zapasy,
      zmagania, triumfy, tuż obok tej drugiej historii żywych, ale w ścisłym związku
      (...). Podróże Jana Pawła do Polski mogą być rozumiane jako walka toczona w
      zaświatach o jej duszę. Jakby każde łączenie się tysięcy jego słuchaczy w
      braterskiej miłości, choćby na krótko, poruszało niebiosa, zdarzało się razem i
      tam, i tu na ziemi. Czyżby wiedział z góry, że ze zbiorowego poniżenia potrafi
      ludzi podnieść w insurekcji bezkrwawej? Że może nastąpić coś takiego jak
      solidarność, na miarę niekrwiożerczych nawyków tego ludu? I jakby odpowiedź
      symboliczna na pytanie Stalina: A ile papież ma dywizji?".

      Innym razem Miłosz zapisał: "Wśród mężów stanu, monarchów, wodzów XX w., ani
      jednej postaci, która by odpowiadała naszemu obrazowi królewskiego majestatu, z
      wyjątkiem Karola Wojtyły. Tylko on mógłby naprawdę grać królów Szekspira".

      Trudno dodać coś do słów poety. Jan Paweł II bronił tego co niezmienne w
      odmieniającym się świecie; był - w tej samej mierze - papieżem twardej obrony
      zasad i dawcą permanentnego miłosierdzia dla błądzących. Był papieżem
      świadectwem i papieżem dyplomacji, choć bardziej świadectwa niż dyplomacji. Był
      papieżem, który uczył odwagi i heroizmu, ale dobrze rozumiał sens kompromisów w
      życiu publicznym i przestrzegał przed śmiercionośną logiką odwetu.

      Był znakiem czasu i znakiem sprzeciwu wobec swoich czasów; mówił swoim
      czasom: "tak, tak, nie, nie".

      Potrafił przebaczać i uczył sztuki przebaczania. Chwila, gdy odwiedził w
      więzieniu swego niedoszłego mordercę, zostanie na zawsze symbolem prawdziwego
      sensu przesłania chrześcijańskiego dla świata.

      Potrafił też prosić o przebaczenie wszystkich, którym Kościół wyrządził
      krzywdę: chrześcijan innych obrządków, wyznawców islamu, Żydów.

      Stawiał wysokie wymagania: sobie, Kościołowi i światu. Nam wszystkim. Dlatego
      nieraz wzbudzał sprzeciw. Nigdy jednak słowa sprzeciwu nie zmieniały szacunku i
      podziwu dla Piotrowego następcy w Rzymie. Zawsze był zwiastunem wiary, nadziei
      i miłości.

      Poznał osobiście dwa najstraszniejsze demony XX w.: totalitaryzm nazistowski i
      totalitaryzm komunistyczny. Cienie Auschwitz i Kołymy towarzyszyły
      nieprzerwanie jego nauczaniu. Dlatego rozumiał grozę dyktatur i tę intymną więź
      łączącą kłamstwo z przemocą. W epoce etnicznych i religijnych wojen i
      nienawiści głosił potrzebę pojednania i przebaczenia; wciąż uporczywie
      przekazywał swój znak pokoju.

      Dla nas, ludzi zakorzenionych w tradycji opozycji demokratycznej, Komitetu
      Obrony Robotników i "Solidarności", był Jan Paweł II jasną pochodnią prawdy i
      wolności w mroku hipokryzji, konformizmu i strachu. Powiedział do nas: "nie
      lękajcie się!" - i w ten sposób skierował tysiące ludzi ku trudnej sztuce
      godnego życia.

      Jesteśmy dziś smutni; czujemy się osieroceni. Największy autorytet Polaków
      nigdy już nie zwróci się do nas ze słowami pocieszenia czy pouczenia. Ale
      zarazem, dziękujemy przecież losowi, że pojawił się w naszym życiu ten
      niezwykły namiestnik Chrystusa, który uczynił tyle dobra.

      Adam Michnik

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34275,2634016.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka