Dodaj do ulubionych

Łukaszenko:)

23.04.05, 19:56
Kartka do głosowania w referendum na temat przedłużenia kolejnej kadencji
prezydenckiej Łukaszenki:
"Czy nie masz nic przeciwko, aby A.Łukaszenko sprawował urząd prezydencki
kolejną kadencję? Zakreśl odpowiedź:
TAK, nie mam nic przeciwko
NIE, nie mam nic przeciwko"
Obserwuj wątek
    • d.nutka1 Re: Łukaszenko:) 23.04.05, 20:19
      marianna.rokita napisała:

      > TAK, nie mam nic przeciwko
      > NIE, nie mam nic przeciwko"

      nie ma to jak sztuka właściwego zadawania pytań aby zawsze wyszło na nasze smile
      • marianna.rokita Re: Łukaszenko:) 23.04.05, 20:31
        Ani hihi smile
    • atp1 Kwasnienko 23.04.05, 21:23
      lepszy juz ten pierwszy bo bialorus on z krwi i kosci i narod
      swoj nie sprzedal obcemu kapitalowi, Kwasnienko no coz, wystarczy
      spojrzec co sie dzieje miedzy Odra a Bugiem.
    • marianna.rokita Re: Łukaszenko:) 24.04.05, 00:47
      Dzień po wyborach zjawia się u Łukaszenki urzędnik: "Mam dla was, towarzyszu
      Łukaszemko , dwie wiadomości, złą i dobrą. Od której
      zacząć? ". "Od złej" - odpowiada Łukaszenka. "Głosowała na was bardzo mała
      część społeczeństwa" . "A ta dobra? ". "Wciąż będziecie
      prezydentem" .
    • logo.vlad Z "testu na oporność" : 24.04.05, 01:06
      Kto jest twoim ulubionym bohaterem i dlaczego akurat Stalin?

      a) nie wiem
      b) niestety, zapomniałem
      c) coś poniżej 10
      d) i tak mnie rozstrzelają
      e) Niech żyje Prezydent Łukaszenka!!!
      f) przepraszam, czy tu biją?
      • marianna.rokita Re: Z "testu na oporność" : 24.04.05, 16:09
        Hihi smile Fajnesmile

        Masz to:

        Zjawia się Bóg trzem prezydentom: Putinowi, Bushowi i Łukaszence wink
        Mówi:
        - Za 3 dni koniec świata. Powiadomcie, proszę o tym swój naród...
        Rosja. Występuje Putin:
        - Mam dla was 2 złe wieści. Po piewsze - to, w co wierzyliśmy przez 80 lat,
        okazało się nieprawdą - Bóg jednak istnieje. Po drugie - za 3 dni koniec świata.
        Występuje Bush przed Amerykanami:
        - Mam dla was 2 wieści, jedna dobra, druga zła. Dobra - chcę potwierdzić, że
        słusznie wierzyliśmy w Boga - Bóg istnieje! Zła - za 3 dni koniec świata.
        Występuje Łukaszenko:
        - Mam dla was 2 dobre wiadomości. Pierwsza - sam Pan Bóg uznał, że jestem waszym
        prezydentem. Druga - powiedział, że będę rządził Białorusią do końca świata.
    • babariba666 fajne są dowcipy, chociaż niestety są to tylko... 24.04.05, 17:50
      ...mutacje różnych dowcipów opowiadanych od lat w różnych konstelacjach: 'nasz, głupi, głupszy'. Na tej samej zasadzie od lat funkcjonują w USA 'Polish Jokes'. Bo tak naprawde nieważne, że bohaterami dowcipów takich bywają często Polacy, ale, że się nacji konkretnej cechy rozmaite przypisuje immanentne.
      W przypadku dowcipów o Łukaszence ten sam mechanizm widzę.
      I niestety bagatelizowanie poprzez trywializację, nauki z pewnych zjawisk wyciągnąc nie pozwala.
      I dlatego trochę FAKTÓW warto sobie przypomnieć.
      Na przełomie roku 1993 i 94 Łukaszenko był 'dieputatom' do Wierchownowo Sowieta Respubliki Biełaruś. Został 'dieputatom', bo go jako dyrektora miejscowego sowchozu partia na listę kandydatów wpisała w roku 1990, a przeciw partii się wtedy nie głosowało raczej. I w pewnym momencie takiego 'dieputata' z ostatnich ław powołano na szefa parlamentarnej komisji śledczej mającej zbadać zjawiska korupcyjne wsród władz różnego stopnia. Wyglądało na to, że inicjatorzy takiej uchwały liczyli na to, że znajdzie prowincjonalny 'dieputat' kilka przewałów wsród członków 'miestnych uprawlienij' i na tym się sprawa skończy.
      Rytuałowi stało by się zadość, a pierwszy raz samodzielna (choć od założenia ONZ - przynajmniej formalnie - podmiot prawa międzynarodowego) Białoruś w różnych międzynarodowych rankingach punktów by sobie nastukała.
      A Aleksandr Łukaszenka, szeregowy 'dieputat' z tylnych ław i dyrektor prowincjonalnego sowchozu zabrał się do sprawy poważnie. I założył sobie Prawo i Sprawiedliwość w białoruskim parlamencie.
      Dzisiaj pewnie nikt nie potrafi wiarygodnie odpowiedzieć, czy wynikało to z diabolicznego projektu politycznego 'dieputata' Łukaszenki, czy tak wyszło mimochodem, bo Łukaszenka jako solidny komsomolec dobrze pracę chciał wykonać.
      W każdym razie przez kilkanaście co najmniej godzin przez wiele dni relacjonował niegodziwości swoich parlamentarnych kolegów. I dostawało się wszystkim po równo - może dlatego, że poza drobną frakcją nacjonalistyczną, w parlamencie byli głównie namaszczeńcy białoruskiego klona KPZR.
      Inaczej jednak niż w przypadku polskiej mutacji łukaszenkowego (i jednoosobowego wtedy) Prawa i Sprawiedliwości, nasz dyrektor (руководител предприятий промышленности стройматериалов и агропромышленного комплекса БССРwink miał na wszystko kwity. W odróżnieniu od kaczych doppelgangerów w polskim życiu politycznym, które wymowne miny robią i sugerują ile to wiedzą, ale nie powiedzą, bo ich świat jakiś nieokreślony ukrzywdzić by mógł.
      Łukaszenka prostolinijny był jak prosty dyrektor sowchozu. Jak się w sprawozdaniu znalazła informacja, że białoruski parlament za sedes na daczy przewodniczącego zapłacił, przewodniczący wrzasnął: 'wy wriotie!!!' (pan kłamie!!!). - 'Wot, eto scziot...' (tu jest rachunek...) odpowiadał na to Łukaszenko i kwit pokazywał. Wizytą 'erki' się ten spór skończył i pobytem przewodniczącego parlamentu na OIOM-ie.
      Podobnie było z żoną ówczesnego premiera, która założywszy wspólne przedsięwzięcie z jedną z polskich firm dostała taniuteńki kredyt na import leków, za który kupiła oprawki do okularów, po sprzedaniu których kredyt został zwrócony, bo niestety dobro któremu miał służyć nie mogło być - zdaniem kredytobiorców - zrealizowane z przyczyn wyższych.
      A potem 'dieputat' Łukaszenko Aleksandr Grigoriewicz wygrał w demokratycznych wyborach posadę prezydenta Białorusi, wyczyn ten powtórzył jeszcze raz i perwnie powtórzy znowu.
      Taki jest on bowiem Prawy i Sprawiedliwy
      ***
      O innych aspektach Łukaszenkizmu może napiszę potem, bo zbliża się teraz kolega, co prosto z Puszczy Knyszyńskiej przybywa i dzwonił, że w śniegu lezało... 'i daj boh, sztob nieposlednij'
      • marianna.rokita Re: fajne są dowcipy, chociaż niestety są to tylk 24.04.05, 23:22
        szukam kolejnych smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka