patience
14.05.05, 15:38
Studenci mówią, że Saydaliyev Abduvosiq Nabiyevich był bardzo religijnym
muzułmaninem, a także słynnym artystą, mistrzem rzeźby w drewnie. Nauczył
rzeźbić wielu studentów. Został nagrodzony wieloma dyplomami, wyróżnieniami i
nagrodami UNESCO. Był jednym z projektantów nowoczesnej architektury
miejskiej, uczestniczył w międzynarodowych wystawach sztuk tradycyjnych. Jest
twórcą genialnej rzeźby tablic Koranu, aktualnie wystawianej w głównym hallu
Emir Tamerlan State Museum.
Urodził się 5 Maja 1957 w Taszkiencie. Był Uzbekiem. Po studiach podjął pracę
w centrum naukowo- przemysłowym "Musavvir" jako instruktor. Miał żonę i trójkę
dzieci, mieszkali na ulicy Saghbon 32, w dzielnicy Sobir Rahimov w
Taszkiencie. Aresztowany 20 marca 1999, 28 lipca 1999 skazany ma tajnym
posiedzeniu przez Sąd Najwyższy Uzbekistanu na dwadzieścia lat więzienia i
konfiskatę majątku. 15 września jego żona Mamura i ich prawniczka Halima
odwiedziły Abduvosiq'a w więzieniu… Kilka później dowiedziały się, że
Abduvosiq nie żyje.
"Wróciłam z więzienia w Qiziltepa o 3 rano" - mówi żona - "O godzinie 9 rano
przyszedł mój szwagier. Był bardzo blady i powiedział, że mojego męża wzięli.
Nie byłam w stanie uwoerzyć, dopiero wróciłam z więzienia. On powtórzył, że go
wzięli. Powiedział "nie moge w to uwierzyć, ale to chyba prawda..."
Tylko prawniczka rozmawiała z Abduvosiq'em. Mówi, że czuł się dobrze. Chodziło
o to, że władze więzienia używały ciężkich tortur przeciwko więźniom i dlatego
miesiąc temu Abduvosiq z prawniczką sporządzili zażalenie w tej sprawie. Po
zażaleniu władze więzienia jeszcze zwiększyły ilość tortur przeciwko
muzułmańskim więźniom i próbowali niektórych zabić poprzez tortury, w tym
Abduvosiq'a. Kiedy się o tym dowiedziała prawniczka, wraz z żoną udały się
15.IX do więzienia, ale dyrektor nie pozwolił żonie na widzenie. Pozwolono
tylko prawniczce, powiedziała Abduvosiq'owi że zarzuty przeciwko niemu są
absurdalne i że wniesie zażalenie do sądu.
"...Nic nie powstrzyma kuffarów (niewiernych) od poniżania nawet martwych
muzułmanów..." Po sprowadzenia ciała Abduvosiq'a dom został otoczony przez
policję. Utworzyli kordon i nikomu nie pozwolili wejść, nawet najbliższym
krewnym. Kazali im iść na cmentarz.
- Bali się, że po cichu przeprowadzimy obdukcję - mówi jeden z członków
rodziny - i dlatego nakazali spalenie ciała. Ci, którzy mieli w ogóle szansę
widzieć ciało, mówią, że wyglądał na wychudzonego, miał na głowie ranę, ślad
sznura na szyi i zsinienia od szyi do żołądka. Stopy były połamane, a na całym
ciele widać było siniaki. Wyglądało też, że był torturowany prądem
elektrycznym, gdyż na plecach miał okrągły, wypalony na czerwono znak. Mimo
oczywistych oznak tortur władze podały w akcie zgonu, że popełnił samobójstwo
przez powieszenie.
Abduvosiq miał pięciu braci. Rodzice osierocili ich w dzieciństwie. Trzech
braci praktykowało Islam, dwóch zrezygnowało ze względu na prześladowania ze
strony władz. Policja zainteresowała się nimi wszystkimi po jednej z akcji
protestacyjnych z udziałem studentów, gdyż bylo wiadomo, że Abduvosiq przyjął
pięciu ze swoich studentów na stancję. Zarówno bracia, jak i studenci musieli
się ukrywać, ale kiedy policja wzięła na zakładnika 14-letniego syna Umid'a,
Abduvosiq sam się zgłosił. Mimo absurdalności całej sytuacji, został sądzony i
skazany przez Sąd Najwyższy na 20 lat za zapewnianie dachu nad głową i
wyżywienia kryminalistom.
Nikomu z rodziny nie pozwolono obserwować procesu. Nawet obrońcy nie
wpuszczono na salę. Kiedy wreszcie prawniczce udało się spotkać z więźniem,
zaproponowała, że wniesie apelację i wniosek o powtórzenie procesu ze względu
na brak obrońcy. Abduvosiq prosił ją, by tego nie czyniła, i że on chce być
odesłany do więzienia, gdyż już nie jest w stanie znieść więcej tortur i
przesłuchań. Powiedział, że trzymali go w ciemnej, śmierdzącej i wilgotnej
piwnicy, był wieszany za nogi i bity, wsadzany do basenu z wodą, po wierzchu
której pływały szczury i tym podobne, i że zamiast procesu woli więzienie.
"Nieważne jak długo będę siedział, chcę opuścić to miejsce jak najszybciej."
Żona widziała go ostatni raz w marcu, na dwugodzinnym spotkaniu. Powiedział
jej, że modli się sekretnie w nocy w łóżku, gdyż by został ukarany za
modlitwę. "Zmuszają nas do śpiewania hymnu narodowego setki razy dziennie" -
powiedział. Wspomniał swego brata Abdurauf'a, zabitego wcześniej -
"zazdroszczę mu, odpoczywa w spokoju." Abdurauf próbował wyjechać z
Uzbekistanu, korzystając z tego, że prezydent Karimov ogłosił amnestię dla
wszystkich, którzy wyjadą z Uzbekistanu z powodów religijnych. Abdurauf z
przyjaciółmi zostali zatrzymani na granicy z Kyrgistanem i zabici strzałem w
tył głowy na poboczu szosy. Oficjalny powód śmierci na dokumentach: wypadek
drogowy. Nikt nie uczestniczył w jego pogrzebie, gdyż za rodziną poszła fama
że są terrorystami i lepiej się trzymać z daleka dla uniknięcia kłopotów.
"Prosimy Allaha o ukaranie prezydenta Karomova i jego otoczenia za jego
zbrodnie i prosimy braci, żeby się modlili o to samo. Prosimy módlcie się i
proście Allaha o koniec tego reżimu i czyńcie, jak nakazuje Koran." - mówi
rodzina zabitego. Nie wiem jak Koran się odnosi do modłów niewiernych, ale się
przyłączam.