02.06.05, 22:36
"Jan Grzegorczyk zaznaczył, że w miesięczniku nie ma jednak artykułu, na
którym IPN oparł obszerny wątek swojego raportu. Według niego, IPN stworzył
rzeczywistość na podstawie raportów SB, a nie prawdy."

info.onet.pl/1107288,11,item.html
Takie wypowiedzi sie ukazuja: "IPN stworzył rzeczywistość na podstawie
raportów SB, a nie prawdy". Z czego wynika, ze raporty SB niekoniecznie
zawieraja prawde, a idac konsekwentnie dalej, to czy tylko ten jeden raprt nie
zawiera prawdy, czy tez takich nieprawdziwych raportow jest w archiwach ipn
wiecej?
A z tego wszystkiego najciekawsze pytanie jest takie: czy Kieres moze okazac
opinii publicznej swiedectwo zdrowia psychicznego? Bo to wyglada, ze szef IPN
ujawnial agenta w taki sposob, by jak najbardziej skompromitowac ipn a nie
tego agenta? A jesli jest zdrowy na umysle, to jakie w ogole mial motywacje do
takich wystepow?
Obserwuj wątek
    • owca_czarna Re: Kafkaland 03.06.05, 09:01
      patience napisała:

      > "Jan Grzegorczyk zaznaczył, że w miesięczniku nie ma jednak artykułu, na
      > którym IPN oparł obszerny wątek swojego raportu. Według niego, IPN stworzył
      > rzeczywistość na podstawie raportów SB, a nie prawdy."
      >
      > info.onet.pl/1107288,11,item.html
      > Takie wypowiedzi sie ukazuja: "IPN stworzył rzeczywistość na podstawie
      > raportów SB, a nie prawdy". Z czego wynika, ze raporty SB niekoniecznie
      > zawieraja prawde, a idac konsekwentnie dalej, to czy tylko ten jeden raprt nie
      > zawiera prawdy, czy tez takich nieprawdziwych raportow jest w archiwach ipn
      > wiecej?
      > A z tego wszystkiego najciekawsze pytanie jest takie: czy Kieres moze okazac
      > opinii publicznej swiedectwo zdrowia psychicznego? Bo to wyglada, ze szef IPN
      > ujawnial agenta w taki sposob, by jak najbardziej skompromitowac ipn a nie
      > tego agenta? A jesli jest zdrowy na umysle, to jakie w ogole mial motywacje do
      > takich wystepow?

      Widocznie jest w tym jakiś cel żeby skompromitować instytut, prawda?
      Dominikanie i tak o Hejmo wybronią, przebaczą (w mysl nauk papieskich),
      zobaczysz, a Instytut stanie się mało wiarygodny. Potem stwierdzi się , że po co
      wywlakać te wszystkie brudy i smrody minionego czasu ......
      Raport o Hejmie jest dalej drążony i wykrywanych coraz więcej nieścisłości. I
      dziwie się autorom, naukowcom, bo przecież w TV zapewniali przeciez o jego
      rzetelności.

      >"Nieścisłości może być więcej" - przyznaje Jan Żaryn, jeden z autorów raportu.

      >"Nie przypominam sobie takiego artykułu" - powiedział "Gazecie Wyborczej" o.
      Aleksander Hauke-Ligowski, inicjator głodówki w 1977 r. Zwrócił uwagę na inny
      błąd w raporcie: "To nie była głodówka w sprawie Pyjasa, lecz protest przeciwko
      uwięzieniu działaczy KOR-u: Michnika, Kuronia, Lipskiego"


      Zweryfikowania niektórych informaji nie należało do skomplikowanych. Hejmo nie
      był "wysuszona płotką" więc rapot powinien być dopracowany we wszystkich szczegółach
      A zaraz się okaże, że to taki raport oparty na lekko spraperowanych dokumentach
      ....

      >Ewa Zarzycka z Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie przekazała dziennikowi
      wyjaśnienie Jana Żaryna, jednego z autorów raportu: "Nasi naukowcy nie
      sprawdzali prawdziwości tych materiałów. Nie weryfikowali, czy słowa o. Hejmy w
      jego aktach są prawdziwe, tylko je przytaczali. Te nieścisłości mogły się wziąć
      z niepamięci o. Hejmy albo z celowego podawania błędów przez SB" - czytamy w
      "Gazecie Wyborczej".

      info.onet.pl/1107516,11,item.html
      Patience, i kumu tu teraz wierzyć, przeciez tymi dokumentami nie zajmowały się
      jakieś obszczymury tylko powazni ludzie, naukowcy, historycy.



      • rycho7 ocena wiarygodnosci 03.06.05, 09:42
        W wywiadach (nie tylko PRL, CIA tez) istnieja formalne procedury oceny
        wiarygodnosci, osobno samej informacji i osobno zrodla. Informacji nie koryguje
        sie, podaje sie ja dokladnie tak jak dotarla do centrali. Czyli z wszystkimi
        ewentualnymi przeklamaniemi, dezinformacjami lub zafalszowaniami. Taka
        informacja jest przechowywana w teczce pracy agenta (Hejmo). Informacja
        dostarczana decydentom moze byc zupelnie inna. Ale tamta informacja jest
        przechowywana zupelnie gdzie indziej. "Naukowcy" z IPN moga oceniac jedynie to
        co dotarlo od zrodla. Moga wychodzic z tego bzdury. Takie bzdury dla sluzb
        bezpieczenstwa nie maja specjalnego znaczenia. Sluzby z zalozenia dzialaja w
        sytuacjach gdy moga byc wprowadzane w blad. Same tez wprowadzaja w blad
        (problem kretow). Bez opanowania calosci systemu "naukowcy" poruszaja sie w
        mgle bzdur. IPN musialby kadrowo dorownywac instytucjom
        utrzymania "praworzadnosci" PRL. Kilkaset tysiecy "naukowcow".

        Helgus jak Ci sie lewituje?
        • owca_czarna Re: ocena wiarygodnosci 03.06.05, 11:42
          rycho7 napisał:

          > W wywiadach (nie tylko PRL, CIA tez) istnieja formalne procedury oceny
          > wiarygodnosci, osobno samej informacji i osobno zrodla. Informacji nie koryguje
          >
          > sie, podaje sie ja dokladnie tak jak dotarla do centrali. Czyli z wszystkimi
          > ewentualnymi przeklamaniemi, dezinformacjami lub zafalszowaniami. Taka
          > informacja jest przechowywana w teczce pracy agenta (Hejmo). Informacja
          > dostarczana decydentom moze byc zupelnie inna. Ale tamta informacja jest
          > przechowywana zupelnie gdzie indziej. "Naukowcy" z IPN moga oceniac jedynie to
          > co dotarlo od zrodla. Moga wychodzic z tego bzdury. Takie bzdury dla sluzb
          > bezpieczenstwa nie maja specjalnego znaczenia. Sluzby z zalozenia dzialaja w
          > sytuacjach gdy moga byc wprowadzane w blad. Same tez wprowadzaja w blad
          > (problem kretow). Bez opanowania calosci systemu "naukowcy" poruszaja sie w
          > mgle bzdur. IPN musialby kadrowo dorownywac instytucjom
          > utrzymania "praworzadnosci" PRL. Kilkaset tysiecy "naukowcow".
          >
          > Helgus jak Ci sie lewituje?

          Rycho to ja w takim razie źle myślałm, bo uważałam, że zanim IPN wystawi
          publicznie jakąkolwiek opinię to wszystko sprawdzane jest u żródeł, tez pod
          kątem, czy materiał nie jest spreparowany sad((((( Tym bardziej w tym przypadku.
          Wiekszość mysli, że jak raport dotyczy człowieka przebywającego wiele lat u
          boku papieża to musi zawierać w sobie tylko sprawdzone informacje, że plewy
          zostały odrzucone.

          Czy to znaczy, że tylko niektóre teczki opracowywane są przez "naukowców"
          tak jak teczka Hejmo? Dla kogo więc i w jakim celu ten raport został
          napisany?Zwykli śmiertelnicy dostają "goły" materiał, tak?

          To teraz tym twierdzę, że powinno się otworzyć archiwa, przecież te papierzyska
          ukrywaja w sobie morze łez ludzkich, tysiace niewyjaśnionych spraw, tam
          zamknięta jest młodość wielu ludzi.

          A Hejmo powinien się tu tłumaczyć, a nie być ukrytym przed światem! Chyba kłamać
          nie będzie, bo u kogo potem się wyspowiada? smile))))

          czarna-owca
          • rycho7 zyczeniowe myslenie 03.06.05, 12:34
            owca_czarna napisała:

            > Rycho to ja w takim razie źle myślałm, bo uważałam, że zanim IPN wystawi
            > publicznie jakąkolwiek opinię to wszystko sprawdzane jest u żródeł, tez pod
            > kątem, czy materiał nie jest spreparowany sad(((((

            Myslenie zyczeniowe. Zupelnie inny swiat. Sluzby pozyskiwaly informacje
            aktywnie. "Naukowcy" onanizuja sie archiwami. A w archiwach jest z 10 procent.
            Czesc papierow zniszczono, czesc informacji byla jedynie w glowach.

            > Wiekszość mysli, że jak raport dotyczy człowieka przebywającego wiele lat u
            > boku papieża to musi zawierać w sobie tylko sprawdzone informacje, że plewy
            > zostały odrzucone.

            Znow zyczeniowe myslenie. "U boku papieza" dla sluzb (wszelakich) oznacza
            zupelnie co innego niz dla publiki. Hejmo mial przekazywac to co ludzie plota.
            Nie mial tego sprawdzac. Nie musial dbac nadmiernie o szczegoly do sprawdzenia
            w innych zrodlach.

            > Czy to znaczy, że tylko niektóre teczki opracowywane są przez "naukowców"
            > tak jak teczka Hejmo? Dla kogo więc i w jakim celu ten raport został
            > napisany?Zwykli śmiertelnicy dostają "goły" materiał, tak?

            Nie wiem co robia "naukowcy". Nie interesuje mnie to. Wiem, ze to tak jak
            ogladanie seksu przez dziurke od klucza. Emocjonuje ale nie zastepuje.

            > To teraz tym twierdzę, że powinno się otworzyć archiwa, przecież te papierzysk
            > a
            > ukrywaja w sobie morze łez ludzkich, tysiace niewyjaśnionych spraw, tam
            > zamknięta jest młodość wielu ludzi.

            Grzebania w archiwum nie uwazam za to co najbardziej lubie. Jako genealog
            amator cos o tym wiem. A juz bez wstepnego, bardzo porzadnego przygotowania to
            juz zupelna strata czasu.

            > A Hejmo powinien się tu tłumaczyć, a nie być ukrytym przed światem!

            A niby dlaczego? Z "uslug" dla kk sie tlumaczy?

            > Chyba kłamać nie będzie, bo u kogo potem się wyspowiada? smile))))

            KK nie jest instytucja naiwniaczkow.
            • owca_czarna Re: zyczeniowe myslenie 03.06.05, 20:00
              rycho7 napisał:

              > Myslenie zyczeniowe. Zupelnie inny swiat.

              Widzisz Rycho, bo ja to bym chciała, aby wszyscy byli szcześliwi i wiecznie
              młodzi. Utopia - tak się niestety nie da sad(


              czarna_owca
              • rycho7 teczka spioch 04.06.05, 10:39
                owca_czarna napisała:

                > Widzisz Rycho, bo ja to bym chciała

                Im wiecej sie dowiaduje o tej sprawie tym bardziej jestem przekonany, ze ten
                kto zaplanowal cala ta sprawe z teczka ma ogromna satysfakcje. A "naukowcy"
                doprawdy nie musza beztrosko chodzic po polu minowym. Anglicy po 50 latach nie
                chca udostepnic Polakom swych archiwow.
                • owca_czarna Re: teczka spioch 04.06.05, 12:29
                  rycho7 napisał:

                  > Anglicy po 50 latach nie chca udostepnic Polakom swych archiwow.

                  Ale dlaczego, czy to obwarowane jest jakimiś przepisami prawnymi, czy po prostu
                  "nie bo nie". A Moskwa? Ona pewnie dopiero udostępni teczki, gdy w Rosji
                  zapanuje demokracja, tzn, gdy na Kremlu będą muzea i kawiarenki z lodami, bo jak
                  na razie, to kto tam rządzi staje się carem, panem i władcą i o udostpnieniu
                  archiwów można tylko sobie pomarzyć.... A Niemcy? czy Niemcy udostępnili
                  materiały Stasi? Rychu, sorry, że zamęczam Ciebie pytaniami, ale ja po prostu
                  nie wiem sad(

                  czarna_owca
                  • rycho7 Re: teczka spioch 04.06.05, 16:01
                    owca_czarna napisała:

                    > rycho7 napisał:
                    >
                    > > Anglicy po 50 latach nie chca udostepnic Polakom swych archiwow.
                    >
                    > Ale dlaczego, czy to obwarowane jest jakimiś przepisami prawnymi

                    Ogolnie przyjmuje sie, ze archiwa sluzb tajnych, w tym wywiadu, sa udostepniane
                    publicznie po 50 latach. Choni sie w ten sposob agentow (aby nastepni w ogole
                    chcieli wspolpracowac z sluzbami tego panstwa). Oczywiscie panstwo moze
                    przedluzyc ten okres, "majac po temu wazne powody". Zagranicy zanadto nie musi
                    sie tlumaczyc.

                    Skracaja okres samobojcy.
      • babariba666 Re: Kafkaland 03.06.05, 09:48
        początek jest od patiece:
        '(...) A z tego wszystkiego najciekawsze pytanie jest takie: czy Kieres moze okazac opinii publicznej swiedectwo zdrowia psychicznego? Bo to wyglada, ze szef IPN ujawnial agenta w taki sposob, by jak najbardziej skompromitowac ipn a nie tego agenta? A jesli jest zdrowy na umysle, to jakie w ogole mial motywacje do takich wystepow?
        a potem owca.czarna:
        (...) Patience, i kumu tu teraz wierzyć, przeciez tymi dokumentami nie zajmowały się jakieś obszczymury tylko powazni ludzie, naukowcy, historycy.
        ***
        Z tego dwugłosu (w sumie) alternatywa wynika: Albo ujawnić wszystkie akta do 'gołej kości' i niech kazdy sobie wnioski z nich wyciąga. Albo spalić je wszystkie w ch..om i ogłosić, że wszystkie, które się będą pojawiały potem żadnego gryfu autentyczności mieś nie będą.
        • owca_czarna Re: Kafkaland 03.06.05, 11:51
          babariba666 napisał:

          > początek jest od patiece:
          > '(...) A z tego wszystkiego najciekawsze pytanie jest takie: czy Kieres moze ok
          > azac opinii publicznej swiedectwo zdrowia psychicznego? Bo to wyglada, ze szef
          > IPN ujawnial agenta w taki sposob, by jak najbardziej skompromitowac ipn a nie
          > tego agenta? A jesli jest zdrowy na umysle, to jakie w ogole mial motywacje do
          > takich wystepow?
          > a potem owca.czarna:
          > (...) Patience, i kumu tu teraz wierzyć, przeciez tymi dokumentami nie zajmował
          > y się jakieś obszczymury tylko powazni ludzie, naukowcy, historycy.
          > ***
          > Z tego dwugłosu (w sumie) alternatywa wynika: Albo ujawnić wszystkie akta do 'g
          > ołej kości' i niech kazdy sobie wnioski z nich wyciąga. Albo spalić je wszystki
          > e w ch..om i ogłosić, że wszystkie, które się będą pojawiały potem żadnego gryf
          > u autentyczności mieś nie będą.

          tu powinny wypowiadać się osoby zainteresowane, czyli te, których teczki tam się
          znajdują. Hmmmm nie wiem, czy to tak można wszystko spalić, może prościej
          zrezygnować z raportów i wyciagania wniosków przez naukowców. A tak "do golej
          kosci" to sprawa pewnie techniecznie niemożliwa.
          • patience Re: Alez byla mozliwa, w Niemczech. 03.06.05, 14:01
            Ten ipn w obecnym ksztalcie jest niestrawialny. A w ogole koncepcja 'naukowego'
            wystawiania swiadectw moralnosci jest wysoce watpliwa... Teczki personalne to
            nawet w panstwie totalitarnym tylko skromny fragment archiwow panstwowych.
            Bardzo ciekawe rzeczy mozna znalezc w archiwach instytucjonalnych. Ipn powinien
            byc zwyklym archiwum a nie swiatynia Naukowych Rabunow Moralnosci. Teczki
            powinny byc dostepne dla kazdej osoby, ktorej dotycza. Nie dla wszystkich - dla
            tych, ktore dotycza. O ile dobrze zrozumialam Dudka, on proponuje otwarcie dla
            wszystkich, dziennikarzy, historykow, etc. Napisal, ze dostep tylko dla osob na
            ktore zbierano materialy ogranicza prace historyka. To bujda. To oznacza tylko
            tyle, ze zanim jakis misio zacznie grzebac w twojej teczce, bedzie cie musial
            grzecznie poprosic o pozwolenie. Te materialy sa wlasnoscia osob, na ktore
            zbierano teczki, a nie Kaplanow Wiedzy Tajemnej. W teczkach jest zawarte zecie
            czlowieka, niekiedy bardzo szczegolowo dokumentowane. Podstawowa zasada w
            demokratycznym panstwie ze czlowiek ma kontrole nad informacja gromadzona na
            niego przez panstwo i musi wyrazac zgode na udostepnianie. W tej chwili to
            wyglada tak, ze czlowiek,. ktorego teczka sie interesuje Kaplan Moralnosci, musi
            grzecznie czekac w kolejce, az Kaplan raczy doczytac i mu pozwoli do niej
            zajrzec. To niedopuszczalne. A historycy maja do tej pory wlasciwie nie ruszane
            archiwa instytucjonalne. W protokolach z posiedzen rozmaitych instytucji tez
            mozna niejedna bombe znalezc i wyrobic sobie nazwisko dociekliwego historyka. A
            zreszta, byc moze mozna znalezc nawet wiecej niz w teczkach personalnych.
            • owca_czarna Re: Alez byla mozliwa, w Niemczech. 03.06.05, 15:16
              patience napisała:

              > Ten ipn w obecnym ksztalcie jest niestrawialny. A w ogole koncepcja 'naukowego'
              > wystawiania swiadectw moralnosci jest wysoce watpliwa... Teczki personalne to
              > nawet w panstwie totalitarnym tylko skromny fragment archiwow panstwowych.
              > Bardzo ciekawe rzeczy mozna znalezc w archiwach instytucjonalnych. Ipn powinien
              > byc zwyklym archiwum a nie swiatynia Naukowych Rabunow Moralnosci. Teczki
              > powinny byc dostepne dla kazdej osoby, ktorej dotycza. Nie dla wszystkich - dla
              > tych, ktore dotycza. O ile dobrze zrozumialam Dudka, on proponuje otwarcie dla
              > wszystkich, dziennikarzy, historykow, etc. Napisal, ze dostep tylko dla osob na
              > ktore zbierano materialy ogranicza prace historyka. To bujda. To oznacza tylko
              > tyle, ze zanim jakis misio zacznie grzebac w twojej teczce, bedzie cie musial
              > grzecznie poprosic o pozwolenie. Te materialy sa wlasnoscia osob, na ktore
              > zbierano teczki, a nie Kaplanow Wiedzy Tajemnej. W teczkach jest zawarte zecie
              > czlowieka, niekiedy bardzo szczegolowo dokumentowane. Podstawowa zasada w
              > demokratycznym panstwie ze czlowiek ma kontrole nad informacja gromadzona na
              > niego przez panstwo i musi wyrazac zgode na udostepnianie. W tej chwili to
              > wyglada tak, ze czlowiek,. ktorego teczka sie interesuje Kaplan Moralnosci, mus
              > i
              > grzecznie czekac w kolejce, az Kaplan raczy doczytac i mu pozwoli do niej
              > zajrzec. To niedopuszczalne. A historycy maja do tej pory wlasciwie nie ruszane
              > archiwa instytucjonalne. W protokolach z posiedzen rozmaitych instytucji tez
              > mozna niejedna bombe znalezc i wyrobic sobie nazwisko dociekliwego historyka. A
              > zreszta, byc moze mozna znalezc nawet wiecej niz w teczkach personalnych.

              Myslisz, że o.Hejmo pytał ktoś o pozwolenie opublikowania tego raportu. Przecież
              sporządzony był na podstwie dokumetów znajdujących się w jego teczce, z
              elementami jego życiorysu, jego prywatnego życia. Zreszta on pewnie do gadania
              nic nie miał, on ma swoich szefów. Oni teraz będą go bronić i szukac dowodów na
              niewinność, a za takim przeciętnym "złamanym" kto się wstawi?

              Napisałaś, że w Niemczech możliwa była lustarcja taka, jak ją nazwał babariba do
              "bialej kości" (chyba dobrze zrozumialam), dziwne, że ipn nie wzoruje się na
              sprawdzonym sposobie jej przeprowadzenia. Czy określenie "do białek kości"
              oznazaloby opublikowanie teczek w internecie?

              czarna_owca
          • babariba666 ja mój post napisałem jako osoba... 04.06.05, 10:33
            ...mająca nieprzyjemność posiadania dwóch 'dwózerowych' sygnatur związanych z moim nazwiskiem.
            Od początku lustracyjnego onanizmu wahałem się pomiędzy dwoma racjami: albo spalić to wszystko i ogłosić, że to, co będzie ujawniane po spaleniu - jest konfabulacją lub nielegalnym posiadaniem dokumentów, do których posiadacz nie jest uprawniony.
            Albo do 'gołej kości' wszystkie akta ujawnić i wtedy każda gnida będzie mogła sobie iść i zobaczyć, że 'dwózerowa' (wg. listy Widlsteina) babariba agentem żadnym nie była.
            Procedury dziś obowiązujące takiej możliwości nie dają. 'Strażnicy klucza' za to mają wszelkie możliwości do wyciągania królika z kapelusza w okolicznościach przez siebie tylko definiowanych.
            'I daj boh, sztob nieposlednij', a toast wznoszę tym co zawsze
            • owca_czarna Re: ja mój post napisałem jako osoba... 04.06.05, 13:02
              babariba666 napisał:

              > ...mająca nieprzyjemność posiadania dwóch 'dwózerowych' sygnatur związanych z m
              > oim nazwiskiem.
              > Od początku lustracyjnego onanizmu wahałem się pomiędzy dwoma racjami: albo spa
              > lić to wszystko i ogłosić, że to, co będzie ujawniane po spaleniu - jest konfab
              > ulacją lub nielegalnym posiadaniem dokumentów, do których posiadacz nie jest up
              > rawniony.
              > Albo do 'gołej kości' wszystkie akta ujawnić i wtedy każda gnida będzie mogła s
              > obie iść i zobaczyć, że 'dwózerowa' (wg. listy Widlsteina) babariba agentem żad
              > nym nie była.
              > Procedury dziś obowiązujące takiej możliwości nie dają. 'Strażnicy klucza' za t
              > o mają wszelkie możliwości do wyciągania królika z kapelusza w okolicznościach
              > przez siebie tylko definiowanych.
              > 'I daj boh, sztob nieposlednij', a toast wznoszę tym co zawsze

              Z punktu widzenia szarego obserwatora "scen teczkowych" wydaje się mi , że
              spalenie byłoby mało trafnym pomysłem. Naprawdę teczki należałoby oddać ich
              właścicielom i podarować sobie ich raportowanie. Babariba, może kiedyś Twoje
              wnuki będa chciały poszperać w rodzinnych archiwach i o wtedy co powiesz, ogień
              strawaił? Patrzę to jako obserwator i szparacz w rodzinnych papierzyskach smile)


              Rzeczywiście dzisiejsza zawartośc archiwów ipn w złych rękach moze stać się
              szantażownkiem.

              "LPR chciałaby pójść znacznie dalej i lustrować wszystkich wykładowców
              akademickich. - Współpracownicy komunistycznych służb nie mają moralnego prawa
              by wykładać. To ludzie słabi, złamani. Mogą przenosić zło do środowiska
              młodzieży - przekonywał w sejmowych korytarzach Zygmunt Wrzodak"

              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2747482.html


              czarna_owca
            • patience Re: ja mój post napisałem jako osoba... 04.06.05, 23:25
              Oddac wlascicielom. Niekoniecznie w doslownym sensie, ten ipn moze sobie dalej
              te oryginaly trzymac, ale zasadnicza kwestia to to, kto ma nad tym wladze.Na
              razie to jest tak, ze jedni maja klopoty z zerami, a innu klopoty z dopchaniem
              sie do wlasnej teczki, bo rozmaitym "strazmikom Graala' asie wydaje, ze maja
              wieksze prawo do zagladania do cudzego zyciorysu niz wlasciciele tegoz
              zyciorysu. Ustawa o danych osobowych jest rozumiana kompletnie pokracznie. Nie
              chodzi w niej o powolywanie instytutow tajemnic osobowych, a o prawo odbywatela
              do wiedzy na temat informacji o nim gromadzonej przez rozmaite instytucje
              rzadowe. Wiedzy - oraz decydujacego glosu w sprawie co sobie z ta wiedza zycza
              zrobic.
              • babariba666 ja bym tak daleko nie szedl... 06.06.05, 15:54
                ...albowiem mam to w dupie i nigdy nie będę się domagał, żeby mi na mój koszt kserować coś tam mieli. I na drzwiach nie wywieszę ogłoszenia, że te dwie sygnatury nic nie znaczą.
                I czułbym się upokorzony, gdybym takimi kserokopiami komukolwiek miał się legitymować. Bo ja WIEM, a jak by ktoś inny tez CHCIAŁ WIEDZIEĆ, to niech se idzie i za ksero zapłaci chociaż. A potem za durnego chatę spie.....
    • patience Duby smalone made in IPN 03.06.05, 14:48
      Re: IPN: DUBY SMALONE made in IPN
      Autor: gall359
      Data: 03.06.2005 13:23

      Nierzetelność raportu jest oczywista, a polega ona na tym, że nie można
      jedynie na podstawie dokumentów odtworzyć przebieg i motywy działania zarówno
      o.Konrada jak i oficera SB. KOnieczne jest zebranie zeznań ww osób.
      W historii służb specjalnych PRL-u w latach 1970-89 nie było przypadków
      werbowania za granicą agentów pod obcą flagą, będących polskimi
      obywatelami,jeśli to był wcześniej zaufany TW(współpracownik) danej służby
      (SB). Przekazanie odbywało sie na podstawie decyzji o przekazaniu danego TW czy
      współpracownika do innego departamentu (czy tez innej służy, np
      wojskowej),następowała zmiana oficera prowadzącego i często dany TW nie
      wiedział, że został przekazany na łączność do innego departamentu (służby).
      Jednakże musiał być spełniony jeden, podstawowy warunek smirkB musiała mieć duże
      zaufanie do TW i żadnych wątpliwości co do jego lojalności. W przypadku
      o.Konrada został on, po wyjeżdzie do Rzymu,formalnie przekazany z Dep.IV na
      łączność do Departamentu I (wywiad MSW)a następnie zawerbowany pod obcą flagą
      wywiadu zachodnioniemieckiego BND. Musiała istnieć przyczyna takiego
      postępowania, którą było, jak sądze, niskie zaufanie do lojalności o.Konrada ze
      strony kierownictwa SB MSW i tym samym obawa, że o.Konrad odmówi dalszej
      współpracy z terenu Rzymu. Motywacja co do takiego postępowania winna być
      zawarta we wniosku werbunkowym oficera SB z Dep.I MSW, ponieważ tego typu
      operację mógł zatwierdzić jedynie z-ca dyrektora Dep.I ds operacyjnych. W
      opracowaniu MSW zupełnie brak śladu ww dokumentu. Należy zaznaczyć, że o.Konrad
      zupełnie nie wiedział, że agent Lakar, podający się za przedstawiciela
      episkopatu niemieckiego, działał jako agent BND. Na poświadczeniach odbioru
      kwot pieniędzy nazwa BND mogła być, i prawdopodobnie była, dopisywana po
      podpisaniu oświadczenia, co było częstą praktyką stosowaną przez służby
      specjalne PRL-u. Należy więc domniemywać, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że
      o.Konrad nie miał świadomości że współpracował w Rzymie z BND, a tym bardziej z
      SB MSW. Natomiast zupełne śmieszne w swej wymowie są oceny materiałów
      przekazywanych przez o.Konrada w Rzymie. Ocena się je jako b. istotne dla
      wywiadu MSW, co nie jest prawdą, ponieważ np. wystąpienia O.Świętego podczas
      audiencji generalnych były obszernie publikowane w "Observatore Romano" oraz
      podawane przez Radio Watykańskie. Tak samo jak większość relacji, która była
      wcześniej zamieszczana w prasie włoskiej lub kościelnej w Polsce lub w
      Watykanie. Jest też inny aspekt sprawy: otóż z wypowiedzi ks. Bonieckiego
      wynika, że agent Lakar próbował również i jego zawerbować do współpracy, kiedy
      przebywał w Rzymie. Można domniemywać w takim razie, że o ile były
      przestrzegane procedury operacyjne obowiązujące w I Dep.MSW, musiała być
      założona teczka kandydata ks.Bonieckiego na agenta oraz złożony wniosek o jego
      zawerbowanie do zatwierdzenia. Gdzie są te dokumenty ? Ponadto żaden
      profesjonny WYWIAD NIE MÓGŁ POZWOLIĆ SOBIE na takie działania ze strony
      Lakara, bo jeśli o.Konrad był lojalnym i wartościowym agentem SB, to próba
      werbunku drugiego agenta w jego bliskim otoczeniu wystawiała go na wielkie
      ryzyko dekonspiracji. Z tego wniosek, że albo działania Lakara odbywały się
      poza kontrolą operacyjną wywiadu MSW, albo też jego działalność traktowano jako
      maskującą, mającą przykryć (zamaskować) działalnośc ważniejszych dla MSW
      agentów w Watykanie. Manewr ten stosowano i stosuje się nadal dla
      zaobsorbowania działań służb kontrwywiadowczych danego kraju. Przykładem jest
      np ostatnia sprawa z M.Tylickim. W raporcie IPN mało miejsca poświęcono badaniu
      wiarygodności dokumentów SB, a praktycznie przyjęto je jako w 100% wiarygodne,
      co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami nie tylko jakiejkolwiek analizy pracy
      operacyjnej, ale też jakiejkolwiek pracy naukowej, do czego autorzy z IPN maja
      raczej mało uzasadnione pretensje.

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/72,34513,2745189.html?v=3&a=24722775#opinie


      A poza tym znowu moj ulubieniec Friszke... Obronca...
      • rycho7 czyzbys Helgo pod flaga MI-6 wojowala? 03.06.05, 15:13
        patience napisała:

        > Z tego wniosek, że albo działania Lakara odbywały się
        > poza kontrolą operacyjną wywiadu MSW, albo też jego działalność traktowano
        jako
        > maskującą, mającą przykryć (zamaskować) działalnośc ważniejszych dla MSW
        > agentów w Watykanie. Manewr ten stosowano i stosuje się nadal dla
        > zaobsorbowania działań służb kontrwywiadowczych danego kraju.

        Ciekawie cytujesz, Helgo, widze, ze glowka pracuje.
        • drf KAFKALAND 04.06.05, 22:56
          www.kafka-franz.com/
          www.kafka-franz.com/Guestbook.htm
          www.kafka-franz.com/Daniel-Hornek-site.htm
          www.kafka-franz.com/images/runKafka87.gif
      • t0g Helgo, 05.06.05, 02:52
        Na pielgrzymke bys sie pisala?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka