Dodaj do ulubionych

planeta Pijaka!

IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 19.07.02, 01:51
Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko,
pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.

- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu
przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.

- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.

- Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę.

- Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak.

- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu
współczuć.

- Aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę.

- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.

- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.

Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.

"Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni" - mówił sobie po drodze.

Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko,
pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.

- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu
przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.

- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.

- Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę.

- Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak.

- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu
współczuć.

- Aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę.

- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.

- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.

Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.

"Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni" - mówił sobie po drodze.

Obserwuj wątek
    • Gość: wild i planeta Bankiera! IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 19.07.02, 01:52
      Czwarta planeta należała do Bankiera, który w chwili przybycia Małego Księcia
      tak był zajęty, że nawet nie podniósł głowy.

      - Dzień dobry - powiedział Mały Książę. - Pański papieros zgasł.

      - Trzy plus dwa równa się pięć. Pięć plus siedem - dwanaście. Dwanaście i trzy -
      piętnaście. Dzień dobry. Piętnaście i siedem - dwadzieścia dwa. Dwadzieścia
      dwa i sześć - dwadzieścia osiem. Nie mam czasu zapalić. Dwadzieścia sześć i
      pięć - trzydzieści jeden. Och! To razem daje pięćset jeden milionów sześćset
      dwadzieścia dwa tysiące siedemset trzydzieści jeden.

      - Pięćset jeden milionów czego?

      - Co? Jeszcze tu jesteś? Pięćset jeden milionów... Sam już nie wiem, czego...
      Tak ciężko pracowałem! Jestem człowiekiem poważnym, tak, nie robię
      niedorzeczności, nie bawię się głupstwami. Dwa i pięć...

      - Pięćset jeden milionów czego? - powtórzył Mały Książę, który nigdy nie
      porzucał raz postawionego pytania.

      Bankier podniósł głowę.

      - Przez pięćdziesiąt cztery lata, odkąd mieszkam na tej planecie, trzy razy
      zakłócono mi spokój. Pierwszy raz, przed dwudziestu dwoma laty, zjawił się nie
      wiadomo skąd chrabąszcz. Tak strasznie hałasował, że zrobiłem cztery błędy w
      dodawaniu. Drugi raz, jedenaście lat temu, miałem atak reumatyzmu. Nie
      uprawiałem gimnastyki. Nie mam czasu na włóczęgę. Jestem człowiekiem poważnym.
      Tak. Trzeci raz... to w tej chwili. Powiedziałem więc: pięćset jeden
      milionów...

      - Milionów czego?

      Bankier zrozumiał, że niełatwo będzie pozbyć się gościa.

      - Milionów tych małych rzeczy, które się widzi na niebie.

      - Muszek?

      - Ależ nie, małych, błyszczących rzeczy.

      - Pszczółek?

      - Ależ nie. Małych złotych błyskotek, o których marzą leniuchy. Lecz ja jestem
      człowiekiem poważnym. Tak. Nie mam czasu na marzenia.

      - Aha... Gwiazd?

      - Tak jest. Gwiazd.

      - I cóż ty robisz z pięciuset milionami gwiazd?

      - Pięćset jeden milionów sześćset dwadzieścia dwa tysiące siedemset trzydzieści
      jeden... jestem poważny, jestem dokładny.

      - I cóż ty robisz z tymi gwiazdami?

      - Co ja z nimi robię?

      - Tak.

      - Nic. Posiadam je.

      - Posiadasz gwiazdy?

      - Tak.

      - Już widziałem Króla, który...

      - Królowie nie posiadają. Oni panują. To zupełnie co innego.

      - A co ci daje posiadanie gwiazd?

      - Bogactwo.

      - A cóż ci z tego, ze jesteś bogaty?

      - Mogę kupować inne gwiazdy, o ile ktoś je znajdzie.

      "Ten człowiek - powiedział sobie Mały Książę - rozumuje jak mój Pijak."

      Pomimo tego pytał dalej:

      - W jaki sposób można posiadać gwiazdy?

      - A czyjeż one są? - odburknął Bankier.

      - Nie wiem. Niczyje.

      - Wobec tego są moje, ponieważ pierwszy o tym pomyślałem.

      - Czy to wystarcza?

      - Oczywiście. Jeśli znajdziesz diament, który jest niczyj, należy on do ciebie.
      Jeśli odkryjesz wyspę, która nie należy do nikogo, jest twoja. Jeśli zrobisz
      wynalazek i opatentujesz go, jest twój. Ja mam gwiazdy, ponieważ nikt przede
      mną nie pomyślał o tym, żeby je zagarnąć.

      - To prawda - rzekł Mały Książę. - A co robisz z nimi?



      - Zarządzam. Liczę je i przeliczam - powiedział Bankier.
      - To bardzo trudne. Lecz jestem człowiekiem poważnym.

      Mały Książę nie był jeszcze zadowolony.

      - Jeśli mam szal, to mogę owinąć nim szyję i zabrać go ze sobą. Jeśli mam
      kwiat, mogę go zerwać i zabrać ze sobą. A ty nie możesz zrywać gwiazd.

      - Nie, lecz mogę je umieścić w banku.

      - Co to znaczy?

      - To znaczy, że ilość mych gwiazd zapisuję na kawałku papieru. Następnie
      zamykam ten papier na klucz w szufladzie.

      - I to wszystko?

      - To wystarczy.

      "To zabawne - pomyślał Mały Książę. - To poetyczne. Ale to nie jest zbyt
      poważne."

      Mały Książę miał zupełnie inne pojęcie o rzeczach poważnych, niż mają dorośli.

      - Ja - dorzucił jeszcze - posiadam kwiat, który podlewam codziennie. Posiadam
      trzy wulkany, które przeczyszczam co tydzień. Przeczyszczam także wulkan
      wygasły. Nigdy nic nie wiadomo. Jestem pożyteczny dla wulkanów, które posiadam,
      dla kwiatu, który jest mój. A jaką korzyść mają z ciebie gwiazdy?

      Bankier otworzył usta, lecz nie znalazł odpowiedzi, więc Mały Książę ruszył w
      dalszą drogę.

      "Dorośli są jednak nadzwyczajni" - powiedział sobie po prostu podczas dalszej
      podróży.

      • Gość: Abe Re: ciekawe jak IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.07.02, 02:22
        Ciekawe jak wyglądałaby rozmowa Pijaka z Bankierem.
        Niestety autor nie przewidział takiego rozwoju wydarzeń.
        Życie miewa więcej fantazji.
        Wiem, wiem Maxiu - już znikam.

        Kiedy Twój gość zamierza zakończyć odwiedziny, okaż mu, jak bardzo Ci przykro,
        że musi odejść. Jeśli jednak wydaje się, że nigdy nie zbierze się do wyjścia,
        możesz go łagodnie nakierować we właściwą stronę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka