Mimochodem tworzymy lub starannie a gdy Muza opuści – odkładamy paletę
na dłużej. Kapryśna Muza – milknie nie tylko w czasie wojny.
Wystawiamy swoje dzieła na nieustającym wernisażu forum . A potem ... już
przepadło.
Ani poprawić ani zdjąć. Dzieła wiszą.
Salon tłumnie odwiedzany przez wymagających marszandów, krytyków,
malkontentów, konkurentów, ciekawskich, koneserów oraz tych, którzy wpadli tu
na chwilę rok temu.
Głośne uwagi, dołująca krytyka, okrzyki zachwytu, wyrazy ubolewania,
chichoty, pomruk oburzenia a czasem milczenie.
Stowarzyszenie Impresja wymienia się błękitem. Performerzy kpią z
akademickich dzieł. Taszyści chlapią w dadaistów .
Przed niektórymi dziełami – zachwycony tłum gęstnieje, wymienia poglądy,
spiera się, rękoczyny wiszą w powietrzu.
Zdarzały się już bitwy na pędzle, smarowanie farbami, zdrapywanie werniksu,
plagiaty,podrabianie sygnatur, niefachowa pomoc w dobieraniu koloru oraz
sprzedawanie kitu.
Gdy pojawia się kolejne dzieło – tłum przemieszcza się. I cała historia
zaczyna się od początku.
Dzieło długo nie oglądane trafia do magazynu z numerem katalogowym.
Niektórzy wyprawiają się tam w poszukiwaniu wspomnień – dobrych lub złych,
bywa, że szukają obrazów, które zapamiętali.
Zdarza się, że dzieło wyszperane w magazynie znów trafia do salonu.
Jego piękno, brzydota czy fałsz ponownie staje się przedmiotem sporu.
I znów magazyn.
A piękno i tak pozostaje pięknem, brzydota brzydotą i fałsz fałszem.
pozdrawiam serdecznie Przyjaciół,

) tete