Dodaj do ulubionych

NIK - nikt nie czytał raportu o Uczelniach?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 18:40
W zeszłym tygodniu NIK przedstawił wyniki kontroli Uczelni Państwowych.
Te Państwa w Państwie mają gdzieś przepisy, ustawy i samą Panią Minister.
Oszukują studentów płacących za studia (a jest ich z 800 tysięcy) i nikt się
tym nie interesuje?

Dlaczego żaden z Rektorów kontrolowanych Uczelni jeszcze nie podał się do
dymisji?

Może z powodu wakacjI?
Obserwuj wątek
    • _helga Re: NIK - nikt nie czytał raportu o Uczelniach? 28.07.02, 20:14
      Gość portalu: mgr napisał(a):

      > W zeszłym tygodniu NIK przedstawił wyniki kontroli Uczelni Państwowych.
      > Te Państwa w Państwie mają gdzieś przepisy, ustawy i samą Panią Minister.
      > Oszukują studentów płacących za studia (a jest ich z 800 tysięcy) i nikt się
      > tym nie interesuje?
      >
      > Dlaczego żaden z Rektorów kontrolowanych Uczelni jeszcze nie podał się do
      > dymisji?
      >
      > Może z powodu wakacjI?

      Szanowny magistrze. Ja jestem jednym z tych oszustow, ktorzy udaja, ze ucza
      czegos studentow, a w rzeczywistosci wypuszczaja kolejne roczniki pustakow z
      nic nie wartymi dyplomami magistra i czarna dziura w miejscu, gdzie sie
      jakakolwiek wiedza powinna miescic. Uprzejmie pana informuje, ze nie jestem w
      stanie pana nauczyc czegkolwiek, bo pana nie stac na zakup ksiazek w
      Amazon.com, a kto wie, czy ma pan kase na zakup gazety codziennej, ktorej
      brakuje w bibliotece uniwersyteckiej. Jak sie panu zyje, szanowny panie? W ile
      osob pan mieszka w jednym pokoju i czy ta wasza zrzutka na kartofle oraz jeden
      posilek dziennie jest zawsze mozliwa? A jakie ma pan dlugi, szanowny panie?
      Pociesz sie pan, ze bedziemy w UE. Co prawda pan sobie nie pradzi na
      stanowiskach, na ktorych pan sobie poradzic powinien, sadzac po dyplomie. Ale
      moze bedzie mial pan farta i zdobedzie zaszczytne stanowisko sprzatacza w
      Brukseli? A miotle w garsci pan potrafi utrzymac? Na wszelki wypadek niech pan
      juz cwiczyc zacznie, bo na to stanowiskoo tez jest knkurs i tez sie trzeba
      wykazac kwalifikacjami.

      Ja czekam na procesy wytaczane przez bylych studentow, nic nie wartych
      magistrow, uczelniom polskim. Ze szczzegolnym uwzglednieniem studiow platnych,
      oszukanczych do kwadratu.
      • Gość: wild to straszne!! IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 28.07.02, 20:34
        a ja czekam aż zwrócą to co mi zabrali ( np. tacy dorośli którzy NIC nie robią
        a rządają dotacji lepperonoidalnej - mało zdolni? ) smile

        100% prywatyzacja uczelni tak jak sklepy z pieczywem - kupuję ten który jest
        dobry i smaczny! :] i nie mam wyrzutów sumienia że nie kupuje chlebka u
        nienauczonego piec - normalne?
      • ptwo Re: NIK - nikt nie czytał raportu o Uczelniach? 28.07.02, 20:37
        _helga napisała:

        > Gość portalu: mgr napisał(a):
        >
        > > W zeszłym tygodniu NIK przedstawił wyniki kontroli Uczelni Państwowych.
        > > Te Państwa w Państwie mają gdzieś przepisy, ustawy i samą Panią Minister.
        > > Oszukują studentów płacących za studia (a jest ich z 800 tysięcy) i nikt s
        > ię
        > > tym nie interesuje?
        > >
        > > Dlaczego żaden z Rektorów kontrolowanych Uczelni jeszcze nie podał się do
        > > dymisji?
        > >
        > > Może z powodu wakacjI?
        >
        > Szanowny magistrze. Ja jestem jednym z tych oszustow, ktorzy udaja, ze ucza
        > czegos studentow, a w rzeczywistosci wypuszczaja kolejne roczniki pustakow z
        > nic nie wartymi dyplomami magistra i czarna dziura w miejscu, gdzie sie
        > jakakolwiek wiedza powinna miescic. Uprzejmie pana informuje, ze nie jestem w
        > stanie pana nauczyc czegkolwiek, bo pana nie stac na zakup ksiazek w
        > Amazon.com, a kto wie, czy ma pan kase na zakup gazety codziennej, ktorej
        > brakuje w bibliotece uniwersyteckiej. Jak sie panu zyje, szanowny panie? W
        ile
        > osob pan mieszka w jednym pokoju i czy ta wasza zrzutka na kartofle oraz
        jeden
        > posilek dziennie jest zawsze mozliwa? A jakie ma pan dlugi, szanowny panie?
        > Pociesz sie pan, ze bedziemy w UE. Co prawda pan sobie nie pradzi na
        > stanowiskach, na ktorych pan sobie poradzic powinien, sadzac po dyplomie. Ale
        > moze bedzie mial pan farta i zdobedzie zaszczytne stanowisko sprzatacza w
        > Brukseli? A miotle w garsci pan potrafi utrzymac? Na wszelki wypadek niech
        pan
        > juz cwiczyc zacznie, bo na to stanowiskoo tez jest knkurs i tez sie trzeba
        > wykazac kwalifikacjami.
        >
        > Ja czekam na procesy wytaczane przez bylych studentow, nic nie wartych
        > magistrow, uczelniom polskim. Ze szczzegolnym uwzglednieniem studiow
        platnych,
        > oszukanczych do kwadratu.
        To przykre, co piszesz, ale obawiam się, że to prawda. Co gorsze, na niższych
        szczeblach nauczania jest równie źle, a będzie jeszcze gorzej. Dokąd więc
        zmierzamy? Sam chciałbym to wiedzieć!
        • Gość: wild zmierzamy do... IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 28.07.02, 20:40
          ptwo napisał:

          > Dokąd więc
          > zmierzamy? Sam chciałbym to wiedzieć!

          hehe likwidacji setek bzdurnych kierunków które nikt nie potrzebuje w życiu!a
          pieniądze na papu takich "prof" są komuś zabierane! smile
        • _helga Mam cie w nosie, szanowny studencie! 28.07.02, 20:53
          Mnie wcale nie interesuje, co ty myslisz o systemie szkolnictwa. Po pierwsze,
          jest bezrobocie. Ja nie mam zadnego interesu, zeby uczyc tych, ktorzy moga
          zostac konkurentami do mojego etatu. A teraz ci napisze, jaki ja mam interes.

          Otoz moj interes jest taki, ze chcialabym utrzymac swoj etat, a najlepiej
          zdobyc nowy w uczelniach, ktore tu sie pojawia po wejsciu do UE. Rozumiesz, oni
          maja glupi obyczaj sprawdzania kwalifikacji. No to je musze miec. W tym celu
          musze (a) zarobic na zakup ksiazek w Amazon.com (b) Kupic je (c) przeczytac.

          Zeby zarobic musze pracowac na dwoch czy trzech etatach. To mi zajmuje okolo 16
          godzin dziennie, czasem wiecej. Zeby przeczytac, musze znalezc miejsce siedzace
          w tramwaju oraz na ten bilet w ogole miec, bo uczelnia kaze mi pokrywac koszty
          mojej pracy (w tym wyjazdy, posilki i noclegi w innych miastach) z wlasnej
          kieszeni, a zwraca po miesiacu. Albo i nie, to zalezy. No i nie wszystko
          zwraca, rzecz jasna.

          Poza tym uczelnia mi nie placi za prace z toba, szanowny studencie, tylko za
          czas spedzony w twoim przemilym towarzystwie. No to sie z toba spotykam i
          gadamy sobie o byle czym. Na takie glupoty jak konspekt wykladu, napisanie
          lektur na semestr itp. szkoda mi czasu i energii, a pza tym nie stac mnie na
          prace charytatywna.

          Zycie mnie po glowie nie glaszcze, wiec dlaczego mam cie zalowac, ze bedzesz
          tumanem, ktorego nikt nie bedzie chcial? A do tego jestes glupek, o o bilety
          tramwajwe to zastrajkowac potrafic, a swoje kwalifikacje masz mniej wiecej tam,
          gdzie ja je mam.

          No to na drzewo, szanowny studencie! Nie zawracaj mi glowy!
          • wild biliardy psychologów na metr sześcienny? :)) 28.07.02, 21:00
            po 2,59 każdy! czysty zysk ... psychiczny :>
            • _helga Re: biliardy psychologów na metr sześcienny? :)) 28.07.02, 21:03
              wild napisał:

              > po 2,59 każdy! czysty zysk ... psychiczny :>

              hihismile Moze i biliardy, ale ja nie psycholoog. Ja - oszustkasmile Wale w konia
              kolejne pokolenia studentow. No i co z tego? Niie tylko ja w tym kraju
              oszukujesmile
              • wild kobiety to lubiejom? 28.07.02, 21:06
                mam kororową drukarke! :> a Ty?
                • _helga Re: kobiety to lubiejom? 28.07.02, 21:14
                  wild napisał:

                  > mam kororową drukarke! :> a Ty?

                  Tesz mam! i mam kororowom web camera, a co!
                  • wild Re: kobiety to lubiejom? 28.07.02, 21:18
                    _helga napisała:

                    > wild napisał:
                    >
                    > > mam kororową drukarke! :> a Ty?
                    >
                    > Tesz mam! i mam kororowom web camera, a co!

                    o! a możesz wysłać mi wierny obraz certyfikatu kierunku w którym ... .)
                    • _helga Re: kobiety to lubiejom? 28.07.02, 21:22
                      wild napisał:

                      > _helga napisała:
                      >
                      > > wild napisał:
                      > >
                      > > > mam kororową drukarke! :> a Ty?
                      > >
                      > > Tesz mam! i mam kororowom web camera, a co!
                      >
                      > o! a możesz wysłać mi wierny obraz certyfikatu kierunku w którym ... .)

                      Znaczy, ty chcesz pracem w Brukseli? Niekoniecznie miotlanom?
                      • Gość: wild o kobiety to lubiejom! IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 29.07.02, 01:44
                        _helga napisała:

                        > Znaczy, ty chcesz pracem w Brukseli? Niekoniecznie miotlanom?

                        brzydze sie pracować dla Feudała-grabieżcy!

                        smile
                        • _helga Re: o kobiety to lubiejom! 29.07.02, 02:22
                          Gość portalu: wild napisał(a):

                          > _helga napisała:
                          >
                          > > Znaczy, ty chcesz pracem w Brukseli? Niekoniecznie miotlanom?
                          >
                          > brzydze sie pracować dla Feudała-grabieżcy!
                          >
                          > smile

                          hmm. to cienszko bendzie cos innego znalezc. Bo tu sami bankruci!
                          smile
          • ptwo Re: Mam cie w nosie, szanowny studencie! 28.07.02, 21:44
            _helga napisała:

            > Mnie wcale nie interesuje, co ty myslisz o systemie szkolnictwa. Po pierwsze,
            > jest bezrobocie. Ja nie mam zadnego interesu, zeby uczyc tych, ktorzy moga
            > zostac konkurentami do mojego etatu. A teraz ci napisze, jaki ja mam interes.
            >
            > Otoz moj interes jest taki, ze chcialabym utrzymac swoj etat, a najlepiej
            > zdobyc nowy w uczelniach, ktore tu sie pojawia po wejsciu do UE. Rozumiesz,
            oni
            >
            > maja glupi obyczaj sprawdzania kwalifikacji. No to je musze miec. W tym celu
            > musze (a) zarobic na zakup ksiazek w Amazon.com (b) Kupic je (c) przeczytac.
            >
            > Zeby zarobic musze pracowac na dwoch czy trzech etatach. To mi zajmuje okolo
            16
            >
            > godzin dziennie, czasem wiecej. Zeby przeczytac, musze znalezc miejsce
            siedzace
            >
            > w tramwaju oraz na ten bilet w ogole miec, bo uczelnia kaze mi pokrywac
            koszty
            > mojej pracy (w tym wyjazdy, posilki i noclegi w innych miastach) z wlasnej
            > kieszeni, a zwraca po miesiacu. Albo i nie, to zalezy. No i nie wszystko
            > zwraca, rzecz jasna.
            >
            > Poza tym uczelnia mi nie placi za prace z toba, szanowny studencie, tylko za
            > czas spedzony w twoim przemilym towarzystwie. No to sie z toba spotykam i
            > gadamy sobie o byle czym. Na takie glupoty jak konspekt wykladu, napisanie
            > lektur na semestr itp. szkoda mi czasu i energii, a pza tym nie stac mnie na
            > prace charytatywna.
            >
            > Zycie mnie po glowie nie glaszcze, wiec dlaczego mam cie zalowac, ze bedzesz
            > tumanem, ktorego nikt nie bedzie chcial? A do tego jestes glupek, o o bilety
            > tramwajwe to zastrajkowac potrafic, a swoje kwalifikacje masz mniej wiecej
            tam,
            >
            > gdzie ja je mam.
            >
            > No to na drzewo, szanowny studencie! Nie zawracaj mi glowy!
            Jeśli Cię to pocieszy, to powiem, że wymieniony student nie tylko Tobie zawraca
            głowę, bo najwidoczniej niewiele ma sensownego do powiedzenia.
          • Gość: robas Wykladowca ma cie w nosie, szanowny studencie! IP: *.tnt7.chi15.da.uu.net 28.07.02, 21:49
            _helga napisała:

            > Mnie wcale nie interesuje, co ty myslisz o systemie
            szkolnictwa. Po pierwsze,
            > jest bezrobocie. Ja nie mam zadnego interesu, zeby
            uczyc tych, ktorzy moga
            > zostac konkurentami do mojego etatu. A teraz ci
            napisze, jaki ja mam interes.
            >
            > Otoz moj interes jest taki, ze chcialabym utrzymac swoj
            etat, a najlepiej
            > zdobyc nowy w uczelniach, ktore tu sie pojawia po
            wejsciu do UE. Rozumiesz, oni
            >
            > maja glupi obyczaj sprawdzania kwalifikacji. No to je
            musze miec. W tym celu
            > musze (a) zarobic na zakup ksiazek w Amazon.com (b)
            Kupic je (c) przeczytac.
            >
            > Zeby zarobic musze pracowac na dwoch czy trzech
            etatach. To mi zajmuje okolo 16
            >
            > godzin dziennie, czasem wiecej. Zeby przeczytac, musze
            znalezc miejsce siedzace
            >
            > w tramwaju oraz na ten bilet w ogole miec, bo uczelnia
            kaze mi pokrywac koszty
            > mojej pracy (w tym wyjazdy, posilki i noclegi w innych
            miastach) z wlasnej
            > kieszeni, a zwraca po miesiacu. Albo i nie, to zalezy.
            No i nie wszystko
            > zwraca, rzecz jasna.
            >
            > Poza tym uczelnia mi nie placi za prace z toba,
            szanowny studencie, tylko za
            > czas spedzony w twoim przemilym towarzystwie. No to sie
            z toba spotykam i
            > gadamy sobie o byle czym. Na takie glupoty jak konspekt
            wykladu, napisanie
            > lektur na semestr itp. szkoda mi czasu i energii, a pza
            tym nie stac mnie na
            > prace charytatywna.
            >
            > Zycie mnie po glowie nie glaszcze, wiec dlaczego mam
            cie zalowac, ze bedzesz
            > tumanem, ktorego nikt nie bedzie chcial? A do tego
            jestes glupek, o o bilety
            > tramwajwe to zastrajkowac potrafic, a swoje
            kwalifikacje masz mniej wiecej tam,
            >
            > gdzie ja je mam.
            >
            > No to na drzewo, szanowny studencie! Nie zawracaj mi glowy!


            Niestety, prawda jest, ze tzw. "pracownicy naukowi" maja
            studentow w nosie. W dodatku nie staraja sie oni prawie
            w ogole spelnic podstawowe zadanie: uczyc. W wiekszosci
            uczelni na swiecie, sa oni uwazani za nauczycieli, w
            Polsce natomiast to pracownicy naukowi. Brzmi dumnie,
            chociaz nie ma pokrycia w praktyce.
            Oczywiscie jestem za tym, by dobry (jeszcze raz: dobry)
            nauczyciel na uczelni zarabial duze pieniadze. Chyba
            malo kto bylby przeciw. Zarabiaja za malo. Ale tez w
            Polsce wszyscy zarabiaja za malo. W USA najlepiej
            zarabia sie na collegach prywatnych, nie publicznych. Te
            uczelnie maja po prostu wiecej pieniedzy, w dodatku dbaja
            o dobra kadre, bo studentom takze zalezy na jakosci
            ksztalcenia. W Polsce jest to wciaz postawione na
            glowie. Studentom zaczyna wprawdzie zalezec, na jakosci,
            ale uczelniom mniej.
            Poza tym, w Polsce, jak to zwykle bywa, lokalne uklady,
            znajomosci graja glowna role w polityce zatrudniania.
            Nauczyciele akademiccy chcieliby wiecej pieniedzy, ale
            obawiam sie, ze nie wplyneloby to na jakosc ksztalcenia,
            dalej traktowaliby uczenie jako zlo konieczne.
            Mysle, ze trzeba wiele czasu i poprawy sytuacji
            gospodarczej, by rynek byl w stanie wyprostowac pewne
            skrzywienia. Uczelniom panstwowym niewiele jest w stanie
            pomoc, bo tam licza sie glownie znajomosci, ale moze za
            iles lat, uczelnie prywatne zaczna konkurowac jakosciowo.
            Tyle, ze wszystkie powinny byc platne. To by
            wyrownalo szanse uczelni. Oczywiscie powinny byc
            pozyczki panstwowe dla studentow, ale tez dopoki
            gospodarka nie ruszy, nie beda mieli oni szansy ich
            splacenia po studiach.
            • _helga Jak smiesz, Robas!!! 28.07.02, 22:07
              Co ty sobie wyobrazasz?!! Zalozmy, ze masz sasiadke, zawodowa sprzataczke. Czy
              smialbys pojsc do niej z oferta, zeby ci ZA DARMO sprzatala zasyfiale podlogi,
              zeby poprawic twoj los?! W imie dobra spolecznego?!!

              To czemu uwazasz ze wykladowce akademickiego mozesz tak traktowac?! Jak
              smiesz?! A niby co to ma znaczyc, ze dobry wykladowca powinien dostac wiecej.
              Zeby byc dobrym wykladowca, to bym musiala Z WLASNEJ KIESZENI pokryc koszty
              niezbednych pomocy naukowych oraz wlasnej pracy. Spoleczenstwo dostaje
              dokladnie tyle, ze ile placi. Jesli spoleczenstwo uwaza, ze myslenie to nie
              praca, to ja swojego myslenia nie oferuje na rynku, tylko swoje towarzystwo. Za
              to mi placcie, panowe panie. Gownane pieniadze, zreszta.

              I bez zludzen, jesli chodzi o uczelne prywatne. A kto je niby zaklada, waszym
              zdaniem, i kto nimi rzadzi? A co to jest system patronacko kliencki, co? I kto
              na ten system glosuje od ponad 10 lat? To o co wam teraz chodzi?!! Macie
              dokladnie to, na co glosowaliscie. Ja sobe dam rade. Wy- na drzewo.

              I jeszcze jedno slowo o odroznianiu wykladowcow "zlych" od "dobrych". Przy
              aktualnych stawkach Jak sie przeliczy ilosc studentow na minuty pracy to moze
              wyjsc, ze wykladowca moze poswiecic 1 mnute na studenta miesiecznie. Dobry
              wykladowca to ten, ktory ma "przerob". No to zaplac wiecej tym z "przerobem", a
              zobaczysz, jak c sie stan wiedzy w twojej glowie polepszy, hihii.

              A jesli chodzi o realne kwalifkacje, to nikt sie na uczelniach o nie nie pyta.
              W zadnym kwestionariuszu nie znajdziesz nformacji, ktory wykladowca sie na
              wlasny, prywatny uzytek doksztalca (i na wlasny koszt zreszta), a ktory nie. i
              tak dalej.

              No to powodzenia w premiowaniu "dobrych wykladowcow".
              • Gość: robas Widocznie jestem taki bezczelny. IP: *.tnt7.chi15.da.uu.net 28.07.02, 22:32
                _helga napisała:

                > Co ty sobie wyobrazasz?!! Zalozmy, ze masz sasiadke,
                zawodowa sprzataczke. Czy
                > smialbys pojsc do niej z oferta, zeby ci ZA DARMO
                sprzatala zasyfiale podlogi,
                > zeby poprawic twoj los?! W imie dobra spolecznego?!!
                >
                > To czemu uwazasz ze wykladowce akademickiego mozesz tak
                traktowac?! Jak
                > smiesz?! A niby co to ma znaczyc, ze dobry wykladowca
                powinien dostac wiecej.
                > Zeby byc dobrym wykladowca, to bym musiala Z WLASNEJ
                KIESZENI pokryc koszty
                > niezbednych pomocy naukowych oraz wlasnej pracy.
                Spoleczenstwo dostaje
                > dokladnie tyle, ze ile placi. Jesli spoleczenstwo
                uwaza, ze myslenie to nie
                > praca, to ja swojego myslenia nie oferuje na rynku,
                tylko swoje towarzystwo. Za
                >
                > to mi placcie, panowe panie. Gownane pieniadze, zreszta.
                >
                > I bez zludzen, jesli chodzi o uczelne prywatne. A kto
                je niby zaklada, waszym
                > zdaniem, i kto nimi rzadzi? A co to jest system
                patronacko kliencki, co? I kto
                > na ten system glosuje od ponad 10 lat? To o co wam
                teraz chodzi?!! Macie
                > dokladnie to, na co glosowaliscie. Ja sobe dam rade.
                Wy- na drzewo.
                >
                > I jeszcze jedno slowo o odroznianiu wykladowcow "zlych"
                od "dobrych". Przy
                > aktualnych stawkach Jak sie przeliczy ilosc studentow
                na minuty pracy to moze
                > wyjsc, ze wykladowca moze poswiecic 1 mnute na studenta
                miesiecznie. Dobry
                > wykladowca to ten, ktory ma "przerob". No to zaplac
                wiecej tym z "przerobem", a
                >
                > zobaczysz, jak c sie stan wiedzy w twojej glowie
                polepszy, hihii.
                >
                > A jesli chodzi o realne kwalifkacje, to nikt sie na
                uczelniach o nie nie pyta.
                > W zadnym kwestionariuszu nie znajdziesz nformacji,
                ktory wykladowca sie na
                > wlasny, prywatny uzytek doksztalca (i na wlasny koszt
                zreszta), a ktory nie. i
                > tak dalej.
                >
                > No to powodzenia w premiowaniu "dobrych wykladowcow".


                Zaczalem sie zastanawiac "jak smiem" i mysle, ze mam
                pewne powody.
                Studiowalem w Polsce, w USA, potem znowu w Polsce i moge
                wypowiadac sie o ksztalceniu w oparciu o wlasne
                doswiadczenie.
                Nauczyciele w Polsce traktuja studentow jak bydlo.
                To jest fakt. Jest to zlo konieczne. Oni uwazaja siebie
                za stworzonych do wyzszych celow, a uczenie jest jedynie
                uciazliwa koniecznoscia.
                Moj promotor (zajmujacy obecnie bardzo eksponowane
                stanowisko konstytucyjne) mial swoich seminarzystow
                autentycznie w d...

                Tobie nie zalezy by byc "dobrym wykladowca", bo nic Cie
                do tego nie zmusza. Wrecz przeciwnie, staranie sie na
                tej posadzie, to zwykla strata czasu i pieniedz - masz
                tutaj zupelna racje. Nauczyciel akademicki nie ma zadnej
                motywacji poza trzymaniem sie kurczowo posady i
                dorabiania na wszelkiego rodzaju bokach.
                Nie bardzo rozumiem przykladu ze sprzetaczka, w koncu
                nikt nie wymaga, bys pracowala za darmo. To ze zarabiasz
                za malo to fakt, ale popytaj ludzi innych zawodow - kazdy
                w Polsce zarabia za malo: policja, lekarze, urzednicy,
                nauczyciele, rolnicy, itd.
                W dodatku jestem pewien, ze bez zmian systemowych, nawet
                jesli dolozymy pracownikom akademickim sporo, to nie
                zmieni to poziomu ksztalcenia ani ich stosunku do
                studentow. Oni sa juz zdemoralizowani. Moze jeszcze nie
                tak jak np. lekarze ale sa.
                Dlatego studia powinny byc odplatne, by wyrownac szanse
                uczelni panstwowych i prywatnych. By dac mozliwosc
                wykazania sie nauczycielom. To jest dlugi proces, zdaje
                sobie sprawe, trzeba wielu lat by uczelniom zaczelo
                zalezec na poziomie ksztalcenia, a nie tylko kasowaniu
                oplat (wbrew pozorom jedno i drugie jest scisle powiazane
                - za lepszy poziom powinno sie wiecej placic).

                Moze wiec jestem bezczelny, bo mam czelnosc krytykowac
                nauczycieli akademickich, ale z drugiej strony, nie sa
                oni swietymi krowami, krytyka im nie zaszkodzi.
                • _helga Re: Widocznie jestem taki bezczelny. 28.07.02, 23:07
                  No widzisz, to jednak nie doceniasz systemu edukacji w Polsce, ktory wymusza
                  takie a nie inne zachowania. Po prostu NIE DA RADY byc dobrym wykladowca. Z
                  trzech powodow. Po pierwsze, postkomunistyczna tradycja, delikatnie mowiac.
                  Najwyzsza kadra, ta, ktora decyduje o zatrudnieniu, tytuly zdobywala za komuny.
                  Juz dalej komentowac nie bede, za wyjatkiem moze tego faktu, ze ta kadra
                  decyduje nie tylko o tym, jak sie studentow traktuje, ale takze o zatrudnieniu
                  i awansie, czyli uzyskaniu tytulow naukowych przez nastepne pokolenie.

                  Po drugie, a wlasciwie powinnam napisac "po glowne" system patronacko kliencki.
                  System naczyn polaczonych ktory funkcjonuje niezaleznie od tego, czy przy
                  wladzy jest akurat prawica, czy lewica. Opis naukowy takiego systemu mozna
                  znalezc w odniesieniu do krajow Ameryki Lacinskiej. Tu w Polsce ludzie nawet
                  nie rozumieja, co to jest "korupcja systemowa". Sprawdz, a przekonasz sie, ze
                  im sie to kojarzy z lapowkami wreczanymi lekarzom czy urzednikom.

                  Skutkiem tego systemu jest miedzy innymi system finansowania uczelni, ktory
                  promuje NIEUCZENIE. A to juz nie jest spadek po komunie, tylko skutek biezacego
                  systemu.

                  Po trzecie, niebotyczna glupota spoleczenstwa. Kto to jest wlasciwie student?
                  Ano, obywatel. Ten obywatel ma wiez z innymi obywatelami, np. z rodzicami. I
                  oni razem wyrazaja swoja wole w glosowaniach do polskiego parlamentu. Dwa
                  przyklady, po jednym na prawice i lewice: lewica jako jednego z liderow
                  wystawila zwyciezce Big Brother. Ten koles dzisiaj uklada ustawy i zajmuje sie
                  kryzysem gospodarczym, a swoje kwalifikacje zdobyl pewnie w trakcie tego show.
                  Glupota SLD? Alez nie! Partia polityczna ma swiete prawo wystawic na swoich
                  listach nawet konia. Zdecydowali obywatele, miedzy innymi ow lewicowy student.
                  Obywatele lewicowi w wielkich ilosciach glosowali na TV show. Dzisiaj
                  ewentualnie to Big Brother bedzie "poprawial" stan polskiej edukacji.

                  Prawica. PiS. Hasla wyborcze - kara smierci i zaostrzenie kodeksu karnego. No
                  to zorganizujmy sobie po 50 wyrokow smierci dziennie i sprawdzmy w realu, jak
                  to sie ma do stanu nauki polskiej. A kto na ten PiS glosowal, hm? I kto go
                  dzisiaj wspiera?

                  Mam na mysli to, ze kandydat na studenta powinien sam z siebie wiedziec jedna
                  rzecz. Ze jesli do prowadzenia samochodu trzeba zdobyc konkretne kwalifikacje,
                  to do zarzadzania panstwem czy samorzadem lokalnym tez cos trzeba umiec. Jesli
                  wiec kandydat na studenta takiej swiadomosci nie posiada, to sie na studenta
                  nie nadaje. Jest za glupi. W pelni zasluzyl sobie na ta pustke w glowie, ktora
                  bedzie posiadal jako magister.

                  W Polsce jest taka ilosc obywateli, ktorzy sa, beda, albo byli studentami, ze
                  swoimi kartkami do glosowania mogliby zrobic wszystko. Ale oni maja inna wole.
                  To dlaczego mialabym dzialac wbrew ich woli? Jest rynek i demokracja. Kazdy ma
                  prawo do robienia ze swoim zyciem to, co chce.
                  • Gość: robas Co wiec zrobic? IP: *.tnt8.chi15.da.uu.net 29.07.02, 01:32
                    Wiesz, u mnie to sie tak ladnie ulozylo, ze zaczalem studia jeszcze w PRL, po
                    czym przerwalem na kilka lat, wyjechalem z kraju i skonczylem je pozniej, juz w
                    III RP.
                    Niestey, wiele sie nie zmienilo. Nadal wykladowca jest panem i wladca, ktory
                    nie liczy sie ze studentami. Wspomnialem mojego promotora, ktory samorzutnie
                    zmienil mi termin obrony pracy nawet nie myslac o jakiejkolwiek probie
                    powiadomienia mnie o tym (umawialem sie z nim co do terminu, rozmawiajac z nim
                    osobiscie), przez co omal nie wyslal mnie na obrone we wrzesniu. On uwazal, ze
                    byl w porzadku - byc moze byl, ale w Stanach bylaby to sprawa nie do
                    pomyslenia. I jak juz wspomnialem, ten czlowiek jest obecnie
                    wiceprzewodniczacym pewnego organu konstytucyjnego - wazna figura, a gdzie
                    zwykla kultura, ktorej mu brakuje. Z drugiej strony - bardzo milo wspominam
                    recenzenta, ktory jest czlonkiem innego organu konstytucyjnego, wiec moze
                    porzadni ludzie istnieja.
                    Zdaje wiec sobie sprawe z faktu, ze socjalizm poprzewracal wszystko. Wiem, ze
                    nie masz zadnego interesu (motywacji) by sie bardziej starac. Wszystko i tak
                    idzie z jednego wora. Na panstwowej uczelni stawki placi minister, w dodatku
                    trzeba sie trzymac blisko kliki i nie wychylac, bo dadza po lapach. W
                    uczelniach prywatnych zas liczy sie tylko kasa, przewaznie (z bardzo
                    nielicznymi wyjatkami), jakosc jest niczym.
                    Ale jak to naprawic? W tym sek. Mysle, ze powszechna odplatnosc za studia
                    troche by to zmienila, ale nie od razu. Poza tym, uczelnie przyjmuja naprawde
                    zbyt wielu studentow. To produkowanie bezrobotnych ma o tyle sens, ze uczelnie
                    dostaja swoje od budzetu, a wielu nauczycieli zachowuje prace. Z drugiej
                    strony - nie mozna zabronic studiowac nikomu, ale moze niech jednak troche
                    placi.
                    • _helga Re: Co wiec zrobic? 29.07.02, 02:09
                      ja tez mam pewne porownanie z systemem edukacji poza Polska. Szczerze mowiac,
                      calkiem powaznie ci napisalam, ze na glupote ludzka nie ma rady. Glupote i tych
                      becwalow akademickich ktorzy sobie terminy zmieniaja w zaleznosci od tego ktora
                      noga wstali, a skonczywszy na studentach, ktorym to wlasciwie pasuje. Zalozmy,
                      ze na polskich uczelniach znajduja sie takze wykladowcy, ktorych ta sytuacja
                      boli. Tylko co by mianowicie mogli zrobic? Zamiast wykladow wyglaszac
                      przemowienia, ze wlasciwie to ci studenci powinni juz dawno albo zorganizowac
                      strajk generalny, albo wystosowac pozwy biorowe do sadow o oszustwo? Absurd.

                      Czyli nie ma podmiotu, ktory bylby zainteresowany w znmianach. Jacy obywatele,
                      taka wladza, a w rezultacie - system edukacyjny. Jest PRZYZWOLENIE SPOLECZNE na
                      taki stan rzeczy, trzeba sobie to uswiadomic, choc to przykre.

                      Zmiany moga, choc nie musza pojawic sie z chwila wejscia do UE. Cennik
                      odplatnosci za studia jest taki, ze bedzie sie oplacalo otwierac w Polsce filie
                      renomowanych uniwersytetow. Mamy teraz w Polsce troche szkol prywatnych
                      pozakladanych przez balwanerie i wypuszczajacych nieukow jako absolwentow. Im
                      sie wydaje naiwnie ze przezyja wejscie do UE i to oni beda z tymi
                      uniwersytetami podpisywac umowy. Bardzo w to watpie. A mlodziez? Jak za te same
                      pieniadze beda mogli uzyskac dyplom polskiej szkoly ekonomicznej albo London
                      School of Economics, to zgadnij, co wybiora?

                      Pytasz co robic? Zajmij sie soba. Przy przyzwoleniu spolecznym twoje wysilki
                      moga sie skonczyc co najwyzej wrzodami w twoim zoladku. Znasz jezyk, ksztalc
                      sie sam, a potem uciekaj. Jest stosunkowo latwo zalatwic sobie studia
                      podyplomowe w porzadnej uczelni poza Polska. Bedziesz mial i wiedze, i papier w
                      garsci.
                • Gość: habitus Re: Widocznie jestem taki bezczelny. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 09:04
                  Szanowny Robasie1

                  Rzucasz perły przed wieprze. Szkoda Twojego czasu na dyskusję ze sfrustrowanym
                  wykładowcą o damskim niku Helga. Zła sytuacja polskiego szkolnictwa zajduje
                  potwierdzenie w poziomie wypowiedzi "nauczycieli".

                  Patrz odpowiedź na mój wątek, gdzie postawił mi zarzut o moim niskim statusie
                  materialnym. Nie jestem w stanie zrozumieć, o co mu chodziło? Może jesteś w
                  stanie mi to wytłumaczyć?
      • Gość: habitus Re: NIK - nikt nie czytał raportu o Uczelniach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 09:11
        Nie jesteś oszustem edukacyjnym, tylko prostym, zapracowanym i sfrustrowanym
        człowiekem. Żeby zrobić Ci przykrość, napiszę, że stać mnie na zakup książek,
        mam duży własny dom w stolicy, jacht, motorówkę, dwa motocykle i trzy
        samochody, w tym jeden zabytkowy. Mam też kilka kont w bankch i dwie złote
        karty kredytowe. Nie mam żadnych kłopotów finansowych. Jednak swój czas
        poświęcam nie zarabianiu pieniędzy ( pracuję dwa dni w tygodniu) lecz pracy
        naukowej.

        Z wielkim pożytkiem dla kraju będzie, gdy wyjedziesz wreszcie za granicę i nie
        będziesz męczył przez 16 godzin dzienne swoich studentów, czego im szczerze
        życzę.
        • _helga Re: NIK - nikt nie czytał raportu o Uczelniach? 29.07.02, 17:01
          Gość portalu: habitus napisał(a):

          > Nie jesteś oszustem edukacyjnym, tylko prostym, zapracowanym i sfrustrowanym
          > człowiekem. Żeby zrobić Ci przykrość, napiszę, że stać mnie na zakup książek,
          > mam duży własny dom w stolicy, jacht, motorówkę, dwa motocykle i trzy
          > samochody, w tym jeden zabytkowy. Mam też kilka kont w bankch i dwie złote
          > karty kredytowe. Nie mam żadnych kłopotów finansowych. Jednak swój czas
          > poświęcam nie zarabianiu pieniędzy ( pracuję dwa dni w tygodniu) lecz pracy
          > naukowej.
          >
          > Z wielkim pożytkiem dla kraju będzie, gdy wyjedziesz wreszcie za granicę i
          nie
          > będziesz męczył przez 16 godzin dzienne swoich studentów, czego im szczerze
          > życzę.
        • _helga forsiasty burak habitus. 29.07.02, 18:00
          Gość portalu: habitus napisał(a):

          > Nie jesteś oszustem edukacyjnym, tylko prostym, zapracowanym i sfrustrowanym
          > człowiekem. Żeby zrobić Ci przykrość, napiszę, że stać mnie na zakup książek,
          > mam duży własny dom w stolicy, jacht, motorówkę, dwa motocykle i trzy
          > samochody, w tym jeden zabytkowy. Mam też kilka kont w bankch i dwie złote
          > karty kredytowe. Nie mam żadnych kłopotów finansowych. Jednak swój czas
          > poświęcam nie zarabianiu pieniędzy ( pracuję dwa dni w tygodniu) lecz pracy
          > naukowej.
          >
          > Z wielkim pożytkiem dla kraju będzie, gdy wyjedziesz wreszcie za granicę i
          nie
          > będziesz męczył przez 16 godzin dzienne swoich studentów, czego im szczerze
          > życzę.

          Bardzo ci dziekuje ze glaszczesz mnie laskawie po glowce, ja, prosty,
          zapracowany czlowiek jestem zaszczycona. Tylko dlaczego razem z tym glaskaniem
          imputujesz mi, ze jakakolwiek przykrosc mi sprawi informacja o twojej
          znakomitej sytuacji materialnej? Uprzejmie ci informuje, robaczku, ze jestem
          niezle zaznajomiona z swiatem poza granicami Polski. Z osobistej praktyki wiem,
          ze gdybys w USA sie publicznie przedstawil jako bogacz i podszedl do nedzarza z
          tekstem "zeby ci zrobic przykrosc wylicze ci teraz moje jachty, posesje i
          samochody" - to bys dostal po ryju. Zgodnie od biednych i bogatych. Bogactwo
          nie na tym polega, ze mozesz bezkarnie pluc w gebe biednym.

          Po drugie, co do twojej "pracy naukowej". Gdybys sie nia rzeczywiscie zajmowal
          i kupowal ksiazki, to bys wiedzial, ze niektore specjalistyczne ksiazki (jak
          podejrzewam, w kazdej dziedzinie) moga lekko przekroczyc kwote 1000 USD.
          Zdawalbys wiec sobie sprawe jak sie maja moje zarobki do sredniej krajowej,
          kotku.

          Po trzecie. Amerykanski biznesmen pracuje mniej wiecej tyle samo czasu co ja.
          6 rano jest w pracy, w domu pojawia sie wieczorem. Jesli pracujesz 2 dni w
          tygodniu, to taki z ciebie biznesmen, jak naukowiec.

          Jestes po prostu zywym dwodem na to ze forsa od buractwa nie wyzwala. Milej
          pracy biznesowo- naukowej na twoim jachcie.
          • Gość: habitus Re: forsiasty burak habitus. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 23:31
            Robaczku!
            Nie jest tak jak Ci sie wydaje. Być może widziałaś za granicą bogatych ludzi, a
            może nawet i w Polsce. Pomiędzy bogactwem a posiadanem kilku dóbr doczesnych
            jest istotna różnica.
            Poza tym, nie jest sztuką ciężko pracować. Trzeba pracować wydajnie i
            skutecznie.

            Nie martw się, z każdym rokiem będzie Ci lepiej. Ale obrażanie innych na pewno
            w tym Ci nie pomoże.
            • _helga Re: forsiasty burak habitus. 31.07.02, 00:32
              Nie rozumiem. Najpierw piszesz pod cudzym adresem post obrazliwy, imputujac
              bezpodstawnie rozmowcy brzydka ceche charakteru (zawisc), a potem sie dziwisz,
              ze ten ktos odpyskowal? A nie prosciej bylo napisac, ze takich intencji nie
              miales? O ile w istocie nie miales. Ja nadal tego nie wiem.

              Ps.
              Tez uwazam, ze z kazdym rokiem bedzie mi lepiej.
      • Gość: mgr _Helga sfrustrowana IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 09:21
        _helga napisała:

        >
        > Szanowny magistrze. Ja jestem jednym z tych oszustow ..,.

        Gratuluję odwagi cywilnej. Najtrudniej jest samemu sobie uświadomić, kim się
        jest. Dla pełnego profilu osobowości należy dodać, że jesteś źle wychowany. Do
        tego zabierasz głos w dyskusji nie mając pojęcia o poruszanych sprawach.
        Przeczytaj wpierw raport NIK (www.nik.gov.pl) Potem powiedz, że są tam same
        kłamstwa.
        • _helga Re: _Helga sfrustrowana 29.07.02, 18:24
          Gość portalu: mgr napisał(a):

          > _helga napisała:
          >

          Przeczytalam. Kompletnie nie zrozumiales tego co pisze. Ja bym byla sklonna
          nawet powiedziec, ze do owego raportu daloby sie wiecej dopisac, niestetysad Jak
          sie twoim zdaniem moze czuc czlowiek ktory chce swoja prace wykonywac nalezycie
          i nie ma jak? Wiecej jest takich ludzi na uczelniach niz sie wydaje.
          Frustracja, powiadasz? To wyobraz sobie, ze ja lubie studentow. Nie ma wiekszej
          przyjemnosci jak widok inteligentnej geby ciekawej swiata. W kazdym roczniku
          tacy sa. Tym bardziej jest potem przykro, jak sie patrzy na kolejne marnowane
          talenty. I co ja mam takiemu powiedziec? Ze otrzymuje wiedze sprzed dziesieciu
          lat bo nie ma kasy na tlumaczenia, a na ksiazki go nie stac? I ze moze dac
          sobie spokoj z marzeniami o karierze naukowej w UE bo w najlepszym wypadku
          otrzyma wiedze przestarzala? I tak dalej. Czy ty nie rozumiesz, ze karaniem
          uczelni nic nie zalatwisz?!

          Raport NIKu. hehe. Wiesz dlaczego sie smieje? Bo wszedzie na swiecie (tylko nie
          w Polsce) ludzie sami z siebie wiedza, ze jak sie na edukacje nie placi, to sie
          jej nie ma. No to nalozcie kary na szkoly wyzsze. Co roku uczelnie sa karane,
          bo co roku sie obcina naklady finansowe na kazdym poziomie edukacji. Czy ty nie
          rozumiesz, ze nawet jesli skazesz na kare smierci rektorow wszystkich
          wymienionych w tym raporcie uczelni, to nic nie zmieni? Potrzebne sa ustawy. O
          zniesieniu podatku VAT od ksiazek. O promocji czytelnictwa, zeby zaczac od
          najprostszych rzeczy. A na kogo glosowales do parlamentu, obywatelu? Tych
          wspomnianych przeze mnie wczesniej milosnikow kar smierci czy na Big Brothera?
          To o co ci teraz chodzi? Wsadzisz kogos do pudla i poczujesz sie lepiej?

          A na koniec pozwole sobie wspomniec o Francji. Tam tez duzo sie gada o
          interesie narodowym. Tylko ze za tym gadaniem ida pieniadze i ustawy, z
          ktorych najslynniejszej (o ochronie jezyka) pewnie slyszales. To na czym
          polega polski interes narodowy, he? Na tym, zeby co roku obcinac budzet na
          edukacje i kulture, a rektorow wsadzac do pudla za to, ze sie standartow nie
          trzymaja? Czysty surrealizm. Surrealistyczna polska i surrealistyczna
          swiadomosc narodowa, ktora nie potrzebuje ani szkol, ani dyskursu naukowego w
          jezyku ojczystym. (Tu ci sie przy okazji przyznam, ze w swojej dziedzinie coraz
          wiecej czasu zajmuje mi czytanie i pisanie po angielsku. Kasujmy biblioteki,
          pisma naukowe, system tlumaczen. Za lat pare jezyk polski bedzie uzywany
          wylacznie pod budka z piwem)

          Faktycznie, aborygenom swoj wlasny jezyk, teatry i uczelnie do niczego nie sa
          potrzebne.
          • Gość: mgr Re: _Helga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 20:25
            Problemy o których mówisz, sa bardzo ważne. Do tego w większości zgadam się co
            do Twojej ich oceny. Tylko że wspomniany raport dotyczy wybranego, wąskiego
            aspektu: odpłatności za studia w Państwowych Szkołach Wyższych.

            Nie uda nam się omówić całej problematyki edukacji, chociaż dyskusję należałoby
            zacząć od spraw systemowych. Zainteresował mnie ten raport, bo jest to świetny
            przykład drobnego wycinka uczelnianej rzeczywistości, obrazujący jak bardzo
            jest źle.
            Moja refleksja opisana po lekturze jest taka (w dwóch zdaniach):

            Wyższi stopniem pracownicy uczelni wykorzystują powierzone im państwowe zasoby
            do prywatnych celów, świadomie wykorzystując naiwność studentów płacących za
            naukę. Oferują oni nieadekwatne do opłat usługi, a system państwowy promuje te
            praktyki.

            Ostatnio uchwalona została nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym
            umożliwiająca otwieranie punktów dydaktycznych bez informowania o tym MENiS.
            Wiedza trafia pod strzechy?
            • _helga Re: _Helga 30.07.02, 20:33
              Gość portalu: mgr napisał(a):

              > Moja refleksja opisana po lekturze jest taka (w dwóch zdaniach):
              >
              > Wyższi stopniem pracownicy uczelni wykorzystują powierzone im państwowe
              zasoby
              > do prywatnych celów, świadomie wykorzystując naiwność studentów płacących za
              > naukę. Oferują oni nieadekwatne do opłat usługi, a system państwowy promuje
              te
              > praktyki.
              >
              > Ostatnio uchwalona została nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym
              > umożliwiająca otwieranie punktów dydaktycznych bez informowania o tym MENiS.
              > Wiedza trafia pod strzechy?

              100% zgodnosci w ocenie sytuacji. I powiem ci nawet wiecej. Gdyby studenci
              laskawie poszli po rozum do glowy i zrobili np. strajk generalny, w ktorym sie
              zajma nie swoimi bletami kolejowymi, a tymi ustawami - to ja sie do nich
              przylacze. I nie tylko ja zreszta. Jak bedzie demonstracja pod parlamentem w
              tej sprawie, to niewykluczone, ze tez sie do niej przylacze. I mam gleboko w
              d.. koszt biletu z Wroclawia do Warszawy. Sama zaplace.
              • Gość: mgr Re: _Helga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 23:19
                Pozdrawiam Wrocław!

                Na otworzenie strony Forum czekałem 5 minut. Przy takim tempie pracy polskich
                sieci nie uda się nam utrzymać tempa dyskusji, która zaczęła być ciekawa. Nie
                wytrzymuję nerwowo wpatrując się w martwe ikonki mojego łącza internetowego.
                Pozdrawiam i życzę po wakacjach kolejnych satysfakcji z pracy ze studentami.

                PS

                Polecam artykuł Umberto Eco w FORUM (numer z początku roku, dokładnie nie
                pamiętam) o problemie kopiowania prac dyplomowych we Włoszech. Może nie jest
                tak bardzo gorzej jak się nam wydaje.
          • klaryska Re: _Helga sfrustrowana 30.07.02, 20:37
            Droga Helgo nie martw sie ostatnio znajomy przeprowadzil analize rozwoju Europy
            jkonczac ,stwierdzeniam ze wlasciwie za 100 lat zostanie tylko angielski.
            A bardziej serio chodze do biblioteki pozyczam nowiutkie ksiazki wydawnictwa
            Springera ..ogladalam ksiazki mojego meza jak byl studentem i zal mi sie
            zrobilo ze na mojej uczelni mialam zakaz wypozyczania nowych ksiazek ( byly
            tylko dla naukowcow) i wqooel zal ze tago wszytskiego nie bylo. I jak slysze
            nie ma...a zal
            • _dracul Re: _Helga sfrustrowana 09.08.02, 13:51
              Raport NIK nie wnosi nic nowego. O sytuacji w uczelniach wszyscy wiedzieli.
              Mówienie, że studia dzienne i zaoczne dają takie same szanse to, delikatnie
              mówiąc, nieporozumienie. Gdyby rzeczywiście wymagania były takie same, to na
              zaocznych studiowaliby geniusze. Mają niekiedy 20% tej ilości zajęć co zaoczni,
              zwykle po kilkanaście godzin przez trzy dni raz na dwa-trzy tygodnie, dostęp do
              bibliotek, laboratoriów czy Internetu znacznie gorsze niż dzienni, mają często
              rodziny, którym muszą poświęcać czas, nie mają kiedy wypocząć, a wyniki maja
              takie same. W uczelni, gdzie pracuję sprawność nauczania na studiach zaocznych
              jest, uwzględniając rezygnujących z przyczyn finansowych, taka sama, lub WYŻSZA
              niż na dziennych. Wniosek z wypowiedzi o równych wymaganiach - zaoczni to
              ludzie genialni. Należałoby więc im właśnie płacić stypendia, nie wymagać
              opłat. To drwina z tych często bardzo ciężko pracujących ludzi. Znam wielu
              studentów zaocznych, szczególnie starszych, którzy kosztem ogromnych wyrzeczeń,
              starają się nadrobić nierówne możliwości dostępu do wiedzy, ale udaje się to
              tylko niewielu z nich. O żadnej równości nie może być mowy. Uczelnie bez
              studiów płatnych padną w pół roku, nie można więc z nich zrezygnować. Nie ma
              się co oszukiwać, nie stać nas na zapewnienie wszystkim prawa do bezpłatnej
              nauki. Trzeba to jednak ludziom uczciwie powiedzieć, nie mydlić im oczu
              fałszywymi obietnicami. Na pewno student ma prawo wiedzieć jak są wydawane jego
              pieniądze i co za to otrzymuje. Myślę, że wypowiedzi byłyby o wiele
              spokojniejsze, gdyby wiadomo było, że, nawet niezgodnie z prawem, na potrzeby
              uczelni wydaje się np. 20 czy 30% czesnego. Student ma też prawo wiedzieć kto
              go uczy, tj. komu płaci. Ma prawo wiedzieć co ten człowiek skończył, gdzie i
              jakie uzyskał stopnie naukowe, co opublikował itp.. To jest dorosły, często
              starszy niż jego wykładowca, człowiek i nie można traktować go jak przygłupiego
              dostarczyciela forsy, który nic nie powinien wiedzieć, bo pewnie zrobi
              głupstwo. Nie można lekceważyć człowieka, z którego się żyje. Nie wiem jak
              uzdrowić chorą sytuację niektórych (wiem, że są i dobre) uczelni. Być może
              należałoby np. wprowadzić jednolite opłaty za studia i dawać stypendia
              niezależnie od formy studiów, może trzeba przedłużyć studia zaoczne, może
              zmienić formułę tych studiów. Coś jednak zrobić trzeba. I nie ma tu co czekać,
              aż MENiS coś zrobi. Gdyby się do tego przymierzało, słyszelibyśmy inne
              wypowiedzi. Myślę, że dobrze byłoby, aby na tym forum porozmawiać rzeczowo, bez
              emocji, o tym co z tym fantem można zrobić. Raport NIK jest dobrą podstawą
              takiej powszechnej dyskusji. To jest ogromna, jeśli nie jedyna szansa na jakieś
              zmiany, bo tzw. wierchuszka zrobi wszystko, aby sprawę wyciszyć. Dla wielu,
              szczególnie starej, komunistycznej kadry, głównie w tzw. "naukach społecznych"
              jest to jedyna możliwość zachowania korzystnego dla nich status quo. Środowisko
              akademickie było, szczególnie w naukach społecznych, w czasach PRL traktowane
              źle. Z jednej strony niczym nie uzasadniony respekt i przywileje, z drugiej
              zeszmacanie ludzi, którzy ośmielali się myśleć inaczej niż władza. To nie
              spływa jak woda po kaczce. Zostało to też w nas i nie ma co udawać, że jesteśmy
              idealni. Wiem, że takie dyskusje prowadzone są w wielu miejscach, na rożnych
              forach dyskusyjnych. Nie dajmy im umrzeć, przegramy na tym, oprócz grupy
              wycwanionych udawaczy pracowników naukowych, wszyscy. Stracą studenci, bo dalej
              dostawać będą towar kiepskiej jakości, a w perspektywie wejścia do UE utracą
              szansę na konkurowanie z kolegami z innych krajów, bo zdobyte w Polsce dyplomy
              mogą być niewiarygodne. Stracą normalni pracownicy naukowi, bo wyprą ich
              cwaniacy, a opinia publiczna widzieć w nas będzie złodziei. Straci też
              społeczeństwo, bo wyrzuci forsę w błoto, wypromuje miernoty, kolejne autorytety
              szlag trafi, a w Polsce na nadmiar autorytetów narzekać nie można. Proponuję
              podawajmy w naszych postach adresy gdzie toczy się taka rozmowa. Ja znam np.
              forum GW w Krakowie i Wrocławiu, forum Newsweeka i Gazety Polskiej i forum
              Kujon polski na forum edukacja na głównym forum Gazety Wyborczej . Zabierzcie
              również tam głos inaczej sprawa będzie powoli umierać, bo społeczeństwo nie
              rozumie na ogół tych problemów i nie interesuje się nimi. Przeciętny forumowicz
              pisze o piwie, wakacjach i tzw. sprawach codziennych. Obudzi się z ręką w
              nocniku i będzie miał pretensje, że świat jest dla niego zły.
              • _dracul postscriptum 09.08.02, 13:58
                Motto: Kanalizacja jest dobra, gdy woda płynie do góry, a gówno na dół, zła,
                gdy jest odwrotnie, fatalna, gdy gówno miesza się z wodą.
                Mój kolega Jacek D, technik budowlany

                Raport NIK nasunął mi jeszcze kilka refleksji. Tak naprawdę to nie wiadomo komu
                tu współczuć. Nie można powiedzieć, ze uczelnie cynicznie oszukują zaocznych
                studentów, bo ci ostatni wiedzą na ogół co kupują. Nie wiedzą wprawdzie jak
                wydawane będą ich pieniądze ani co będzie na studiach, ale wiedzą, ze łatwo je
                skończyć, a pracę dyplomową kupić. Przychodzą zatem po taki właśnie kwit. W
                większości przypadków jest tak właśnie. Tym większy szacunek i współczucie
                należą się tym, którzy wbrew wszystkim trudnościom usiłują normalnie studiować.
                Nie można więc sensownie odnieść się ani do opinii studentów o uczelniach, ani
                do opinii wykładowców o studentach zaocznych an masse. Podobnie jest niestety z
                pracownikami naukowymi. Tu maleńka nawet łyżka dziegdziu psuje smak całej
                beczki miodu, bo przez lata ukształtował się stereotyp nauczyciela
                akademickiego jako wzorca cnót wszelakich. Taki "prowadzący" trzy tysiące
                godzin czy dwustu dyplomantów wzorzec psuje opinie innych. Z drugiej strony
                trudno wymagać, by wysokiej klasy fachowiec, znający często kilka języków
                pracował za średnia krajową. Jeśli mu się odpowiednio nie zapłaci to będzie
                szukał i takiej właśnie formy zarobkowania. Problemem jest tu nie tyle zjawisko
                co jego skala. Nie można też winić uczelni, że wykorzystują jedyną chyba
                możliwość uzyskania forsy na normalna egzystencję. Zarzut braku rzetelnej
                kalkulacji kosztów też można podważać. Jest to wymóg nowy, a nie ma żadnych
                pomysłów na jednolitą (tylko taka ma sens) metodę kalkulacji kosztów
                kształcenia. Nie wiadomo np. jak płacić za zajęcia; jeśli za nisko, to
                wykładowca przejdzie do szkoły prywatnej. Tu chyba naprawdę solidnie
                pomieszano. A swoj± drog± ciekawe dlaczego NIK opublikował ten raport dokładnie
                wtedy, gdy wiadomo było, ze zainteresowani maj± wakacje.
    • Gość: Gruby Do Pani Helgi IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 20:11
      Ma Pani duży problem. Nie znalazła Pani swojego miejsca na Ziemi. Nie ma na
      całym świecie pieniędzy, które taki życiowy defekt zrekompensują. Życzę
      polskiej nauce i edukacji jak najlepiej, Pani także, dlatego droga Pani Helgo,
      czas na trudną ale konkretną decyzję. Praca nauczyciela akademickiego nie jest
      dla Pani. Czas płynie niezwykle szybko i niestety łatwo go bezpowrotnie
      stracić. Lepiej jednak późno niż wcale. Jeśli takie poglądy, jak te zawarte w
      Pani postach, wygłasza nauczyciel akademicki, to nasza edukacja nie zmierza do
      upadku lecz już upadła.

      Niestety brak pieniędzy bywa jednocześnie przyczyną i skutkiem. Dokładnie tak,
      jak w popularnym przysłowiu o pieniądzach i głupocie. To błędne koło można
      jednak przerwać. Prawidłowa selekcja ludzi, bo to wielcy ludzie, a nie wielkie
      pieniądze, są najważniejsi . Nauczyciel oprócz kwalifikacji, oczywiście stale
      aktualizowanych, powinien posiadać jeszcze to coś. Pani Helgo, Pani tego "coś"
      brak. Szczerze ale z szacunkiem do części Pani poglądów. Świat jest duży i
      łakomy ludzi mających dużo pod włosami. Nie wszyscy jednak muszą uczyć. Po co
      siebie i innych męczyć. Proszę potraktować mój post życzliwie, bo naprawdę jest
      życzliwy.

      Za kilka lat, już jako szczęśliwa osoba, umieści Pani na forum wątek: Dziękuję
      ci Gruby !

      Powodzenia
      Gruby

      • _helga Re: Do Pana Grubego 09.08.02, 21:09
        Szanowny Panie. tak sie sklada ze lubie uczyc, lubie studentow, swoje miejsce
        na ziemi znalazlam i nie mam zamiaru go zmieniac. I nie lubie oszukiwac ludzi.
        Stad wlasnie sie moja frustracja bierze, ze system uczelniany jest jaki jest.
        Zgadzam sie tez z opinia wyrazona przez dracula, tak nalezaloby zrobic. Tyle ze
        zainteresowanych nie ma. Niestety, rowniez wsrod studentow.

        I powiem panu, kogo mi najbardziej szkoda. W kazdym roczniku wiekszosc
        studentow to ci, ktorym chodzi o papier. Ale w kazdym roczniku znajdzie pan
        inteligentne geby ciekawe swiata i chlonne wiedzy. Tak na studiach dziennych,
        jak i zaocznych. Najbardziej oszukiwani sa wlasnie ci najlepsi, bo przychodza z
        zaufaniem ze sie czegos dowiedza, a dostaja wiedze przestarzala i czesto
        nieadekwatna do tytulu magistra. Predzej czy pozniej zderza sie z konkurencja z
        UE i przezyja bolesne rozczarowanie.

        Nie tylko ja jestem ta sytuacja sfrustrowana. Powiadasz pan, ze powinnam innej
        pracy poszukac? Ok. tylko ze jak tacy frustraci jak ja z uczelni odejda, to kto
        tam pozostanie? hm? Powierzysz im pan swoje dzieci na doksztalcanie?
        • alfalfa Re: Do Pana Grubego 09.08.02, 22:30
          Nie wiem jak Gruby, ale ja bym nie powierzył. Nie lubiłem nauczycieli i tak mi
          zostało. smile
          • _helga Re: Do Pana Grubego 09.08.02, 22:54
            alfalfa napisał:

            > Nie wiem jak Gruby, ale ja bym nie powierzył. Nie lubiłem nauczycieli i tak
            mi
            > zostało. smile


            Szczerze ci powiem, ze niektorym swoim kolezankom i kolegom swoich dzieci tez
            bym nie powierzylasmile
            • _dracul Re: Do Pana Grubego 11.08.02, 19:54
              Ludzie, co sie dzieje?!!. Nie rozumiem tych przepychanek. Kon jaki jest każdy
              widzi i nie ma co udawać cesarza z bajki Andersena. Jak sie trafi dziecko,
              które zobaczy "szaty cesarza", to głupio bedzie wszystkim pracownikom uczelni.
              To nie średniowiecze ani stalinowski najlepszy z ustrojów. Nie mozna
              zadekretować monopolu na wiedzę, wleźć na piedestał naukowości i mówic
              wszystkim innym, że sie nie znają. Oni nam daja forsę, z której zyjemy. Myśle,
              że frustracja Helgi jest raczej zdrowym objawem wrażliwości, której w
              uczelniach niekiedy brak. za kilka lat boom na kształcenie sie skańczy, po
              wejściu do UE bogaci pojada studiowac zagranice, a biednych nie bedzie stać
              nażadne studia. Nie beda tez mieli ochoty wyrzucac forsy w błoto, bo nasze
              dyplomy niewiele będą warte. Co zrobia wtedy obrońcy teo co dziś mamy? Pewnie
              poszukaja winnych poza sobą. Uwazaj Helga, to może trafic i na ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka