cytat z eseju "Szczescie" ze swiezej swiatecznej GW:
Milosz wspominajacy siebie w wieku lat siedmiu, po I wojnie switowej i rewolucji
bolszewickiej: "Pozostalem niewinny, co znaczy, ze nie wyrobilem sobie zadnego
pogladu na okrucienstwa tego swiata."
"Wydawalo mi sie, ze moje szczescie wzielo sie, jak by powiedzial Wiliam Blake, z
oczyszczenia wrot percepcji, z chciwego widzenia i sluchania."
"W ten sposob jako dziecko bylem przede wszystkim odkrywca swiata nie jako
miejsca cierpienia, ale dziedziny piekna."
"Szczescie doswiadczane w dziecinstwie nie mija bez sladu - pamiec radosnych
uniesien zyje w naszym ciele i posiada wielka moc uzdrawiajaca."
a pozniej:
"Moja religie i filozofie przenikal mrok, sklonny bylem wierzyc, ze wszechswiat
powstal w wyniku jakiegos kosmicznego kataklizmu lub nawet ze stworzyl
go sam Szatan."
"Wychowany w katolicyzmie, przezywalem fascynacje stara herezja manicheizmu.
Odpowiadala duchowi czasow, ktore najlepiej charakteryzuja slowa Emmanuela
Levinasa: "Bog odszedl w 1941 roku""
Jest rok 2001. Spedzam spokojny weekend poczytujac GW, chodzac na spacery
z dwuletnia corka i zona, popisujac na forum, sluchajac muzyki. Niebawem wyjade
do pracy wystawic Zachodowi "rachunek za Jalte"... Poruszyl mnie ten esej. Tez
jako dziecko mialem szczescie byc "niewinnym odkrywca". Potem sklonilem
sie ku Kierkegaard'owi i Bog dla mnie odszedl. Bylem mlodziencem gdy PRL
sie konczyl. Pisalem kreda po scianach "Ruscy do domu" i przestalem sie
uczyc rosyjskiego - niestety wbrew zapowiedziom nie wyrugowali go ze szkol

Ponoc nastepne pokolenia nie maja juz takich "problemow" ze
swiatem. Ostatnio moj kumpel przy piwie rzucil, ze ostatnie refleksyjne
roczniki to 77-78. Cos w tym jest. Ale co i kto sie jeszcze urodzi? Czy tez rodzi
sie teraz?
No i te "doors of perception" - 1968!
Rozne lata, rozne konteksty, te same historie.
Jakkolwiek nie trawie jego wierszy - Milosz rusza mnie.
Czy moze Ciebie tez?