Dodaj do ulubionych

POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT

03.07.01, 22:08
PRÓBOWAŁAM POROZMAWIAĆ O FILMIE na forum gdzie grzecznie kliknęłam w hasło
kultura - ale kulturalnie nikt mi nie odpowiedział. Zresztą to Wy własnie
powinniście o tym rozmawiać, bo z postów, które od liderów forum wysyłane są, i
ja je czytam - przeczuwam gigantów intelektualnych. Może lekko przesadzam. Ale
własnie z Wami chciałabym porozmawiać. Film jest obecnie medium, które zwolna
kończy swój żywot. Dostępność najlepszej jakośc kamer cyfrowych, stołów
montażowych - jest powszechna. Ci, którzy używają tych kamer nie zawsze
rozumieją mozliwości taśmy filmowej. Słuchajcie, nie wiem , jak Wy ale dla mnie
obecność w światowym kinie Larsa von Triera jest nieporozumieniem. Facet bierze
kamerę i miota nią jakby pędzlem machał i jeszcze napisał manifest Dogma. Jeden
jego film - Przełamując fale - tak, z niejakimi oporami ale - tak. Reszta -
nie! No nie mogę, próbowałam, ale - czuję sie jako widz - oszukiwana
emocjonalnie! Więc nadal ja "przełamuję" i oglądam bo jednak chcę wiedzieć, co
robi Dogma dalej. Trzebaby w tej sprawie głos zabrać, także jesli chodzi o
kończący się według mnie żywot kina, który to zastapiony zostanie kinem
interaktywnym. Czyli komputerowymi symulacjami. Własnymi produkcjami. Czy to w
porządku? Pozdrawiam Miriam

Tak, o talmudzie tez można - jak kto chce. Za rozmonożenie watków - nie
odpowiadam. Ten typ tak ma. ta centrala przestarzała.
Obserwuj wątek
    • pollak Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT 03.07.01, 22:24
      O Talmudzie. Pol zartem.
      Czy w Talmudzie jest tez cos o rozmnazaniu(pytanie na czasie - te watki)?
      wink

    • perelka! Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT 03.07.01, 23:10
      Nie Miriam, film nie kończy żywota. To zbyt magiczne medium. Kino to miejsce
      kultowe. Kino, nie telewizja. Kino porusza wyobraźnię, daje możliwość
      przeżywania z nieznajomymi ludźmi. No i jest niezastąpionym miejscem schadzek!
      Komputerowe symulacje to nie jest kino interaktywne. To tylko prosta forma,
      moda, oszczędność. Przeminie jak wszystko co nienaturalne. Owszem, dinozaury,
      wojny w kosmosie tu komputer będzie potrzebny. Ale ludzie zapragną, szybciej
      niż się wydaje powrotu do „natury”. Kino interaktywne to takie po którym
      wracasz do domu kilka kilometrów na piechotę. Zresztą czy wyobrażasz sobie mój
      ulubiony Piknik pod Wiszącą Skałą zrobiony za pomocą programu komputerowego? To
      nie byłby ten film. Albo Ostatni seans filmowy. Ja to wszystko określam zawsze:
      sinusoida. Ale rozmawiać z Tobą o filmie to gra do jednej bramki... Może coś na
      temat implementacji ktoś by ze mną porozmawiał? Telewizja! Trzeba coś napisać
      na nią! Pozdrawiam – Perełka.
      • jurek1 Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT 03.07.01, 23:16
        Miriam już myślałem po tych płomiennych wielowątkach, żeś stracona dla forum,
        ale widzę, że jest jeszcze promyk nadziei. Muszę się z Perłą zgodzić, że kino
        długo nie dokona żywota, ale Ty dobrze o tym wiesz i po prostu prowokujesz.

        Perła, Czytając Ciebie ostatnio myślę, że właściwszym filmem dla Ciebie
        byłoby "Pod wulkanem".

        Pozdrawiam
        • perelka! Re: do jurka1 04.07.01, 19:33
          jurek1 napisał(a):

          > Miriam już myślałem po tych płomiennych wielowątkach, żeś stracona dla forum,
          > ale widzę, że jest jeszcze promyk nadziei. Muszę się z Perłą zgodzić, że kino
          > długo nie dokona żywota, ale Ty dobrze o tym wiesz i po prostu prowokujesz.
          >
          > Perła, Czytając Ciebie ostatnio myślę, że właściwszym filmem dla Ciebie
          > byłoby "Pod wulkanem".
          >
          > Pozdrawiam


          "Pod wulkanem"? Moze ktoś nakręci dla mnie "Na wulkanie".
          pozdrawiam
      • Gość: orange Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 10:29
        Hej. Nadal poszukujesz.

        Kino zginie i to zginie marnie. To kiedy to się stanie zależy tylko od
        szybkości rozwoju technologii, na razie dzieli nas od kina interaktywnego
        wielka przepaść braku możliwości, ale to tylko kwestia czasu. Perła pisał coś o
        kinie jako o miejscu w przestrzeni, to nie tak, idziesz do kina nie na co ale
        po co? Przeżywanie emocji wspólnie z innymi ludźmi jest niezłe, ale kino
        symulacyjne również może być wieloosobowe, a współuczestniczący nie siedzą
        grzecznie na krzesełkach, czy nie byłoby przyjemnie wypić kieliszek wina z
        Miriam? (tyle, że to ja mógłbym być Miriam, magia nowych wrażeń... ). Dziś mamy
        próbkę tego co się stanie: fascynacja grami komputerowymi i Internet, nie
        wmówisz mi że nie oglądasz rzadziej telewizji odkąd flirtujesz sobie z iluzjami.
        Tam każdy będzie mógł porozmawiać z Ally i nie zostać pozwanym. I wreszcie
        zabiję Ojca Chrzestnego.


        PS. Czy Miriam to twoje imię? Jeśli nie, to domyślam od kogo pożyczony.
      • Gość: Miriam Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 13:08
        perelka! napisał(a):

        > Nie Miriam, film nie kończy żywota. To zbyt magiczne medium. Kino to miejsce
        > kultowe. Kino, nie telewizja. Kino porusza wyobraźnię, daje możliwość
        > przeżywania z nieznajomymi ludźmi. No i jest niezastąpionym miejscem schadzek!
        > Komputerowe symulacje to nie jest kino interaktywne. To tylko prosta forma,
        > moda, oszczędność. Przeminie jak wszystko co nienaturalne. Owszem, dinozaury,
        > wojny w kosmosie tu komputer będzie potrzebny. Ale ludzie zapragną, szybciej
        > niż się wydaje powrotu do „natury”. Kino interaktywne to takie po k
        > tórym
        > wracasz do domu kilka kilometrów na piechotę. Zresztą czy wyobrażasz sobie mój
        > ulubiony Piknik pod Wiszącą Skałą zrobiony za pomocą programu komputerowego? To
        >
        > nie byłby ten film. Albo Ostatni seans filmowy. Ja to wszystko określam zawsze:
        >
        > sinusoida. Ale rozmawiać z Tobą o filmie to gra do jednej bramki... Może coś na
        >
        > temat implementacji ktoś by ze mną porozmawiał? Telewizja! Trzeba coś napisać
        > na nią! Pozdrawiam – Perełka.
        Cześć Perełka, Twoje podejście do tematu pt "przyszłość kina" jest bardzo
        wzruszające bo idealistyczne. Niestety, być moża nieuważnie przeczytałes mój
        post, piszę w nim, że sztuka filmowa "pauperyzuje się" poprzez ogólną dostepność
        cyfowych kamer i osprzętu. Oczywiście magia sal kinowych, zgadzam sie, ale
        widzisz jest taka sprawa. kiedy ktos przynosił Zucorowi (Wiesz kto) producentwoi
        scenariusz powiedzmy "artystyczny" tem odrzucał go i mówił: do kina chodzą w 90
        procentaxch dzieciaki - nie dawajcie mi takich scenariuszy. Mentalnośc
        przeciętnego widza to mentalność 15-latka. Taka jest twarda prawda. Ale zgadzam
        się z Toba, że Weir wyczarował fantastyczny film, którego uroko nie sposób się
        oprzeć dlatego, że pojawia sie tu tajemnica, porusza nasze emocje lub serca, jak
        chcesz i - nie zostaje wyjaśniona. Ten chwyt dramaturgiczny jest już znany.
        Tak więc pytanie brzmi: jak nie zejśc z pewnego poziomu i trafić do publiczności,
        że by chciała ten film oglądać. I tu trzeba zadziałać tempem akcji. Zobacz na
        kreskówki w Cartoon Network - tak sie bezustannie cos dzieje, internet sprawia,że
        kliknie dzieciak i już ma odpowiedź, szybkośc rośnie. I teraz trzeba temu widzowi
        podać tak temat i w takim tempie, żeby potem chciało mu się siedzieć, poddawać
        innemu tempu i czekać, co dalej - magiczne pytanie. Pozdrawiam Miriam
        • perelka! Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE i o artystów zmorach 05.07.01, 15:54
          Miriam, uważnie przeczytałem Twój post. Z postępem walka beznadziejna jest. Do
          kina dźwiękowego też miano pretensje, że źle, że zniszczy czar. Ale Twój
          problem leży gdzie indziej. Każdy człowiek mający artystyczne aspiracje chce
          tworzyć coś wielkiego, wzniosłego, niezapomnianego. I pogardza szmirą. Syndrom
          Anny K? Onegdaj z Luzerem toczyliśmy spory na ten temat. Też nie mógł pewnych
          rzeczy zrozumieć. „w 90 procentach dzieciaki - nie dawajcie mi takich
          scenariuszy”. Zgadza się. To teraz odpowiedz sobie: dla kogo chcesz tworzyć.
          Dla tych 90% czy pozostałych 10%? Czyli: jak nie zejść z pewnego poziomu i
          trafić do publiczności” jest problemem nierozwiązywalnym. POZORNIE. Prawdziwy
          artysta jest w stanie zrobić dzieło tylko dla JEDNEGO choćby widza. Nie dba o
          festiwale i laury bo właśnie WIELKIM jest. A gdy to zrobi to nagle i laury i
          festiwale... No tak, ale film to interes. Odkąd Fenicjanie puścili w obieg swój
          wynalazek trudno bez niego coś zrobić. I dlatego producenci odrzucają ambitne
          scenariusze. Brak zysków. To jest wojna Miriam. PRAWDZIWA. Na śmierć i życie!
          Artysta musi na „materace” iść (pisałem już komuś dziś o Ojcu Chrzestnym i to
          plagiat z filmu „Masz wiadomość” jest). Prowadzić pub piwny dla 90% aby mieć ZA
          CO „nakarmić” 10% pozostałych. Tych NAPRAWDĘ spragnionych. A, że po drodze
          zginąć może? Cóż... to znaczy, że WIELKIM artystą nie był. Czyż to nie idealna
          droga na sprawdzenie kto WIELKIM będzie? Ale wojnę można prowadzić na wiele
          sposobów. Ten o którym napisałem najuczciwszy jest! Są liczne przykłady na jej
          skuteczność (choćby Roman P.) Inne sposoby walki to: „szczęście”, układy,
          polityka i d.... (wybacz Kochanie). Jak wrócę z Drogi Mlecznej (E.T. już się
          niecierpliwi) to o szerszym wątku na temat kultury pomyśleć trzeba będzie.
          Pozdrawiam – Perełka.
          Ps. Najlepiej obejrzyj film: Masz wiadomość. Na pewno masz w swojej filmotece.
          Tam wszystko na te tematy powiedziane jest.
          • Gość: orange Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE i o artystów zmorach IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 16:33
            Tzn. KTO plagiatuje?
            • perelka! Re: do orange 05.07.01, 16:35
              Gość portalu: orange napisał(a):

              > Tzn. KTO plagiatuje?

              ja

          • perelka! Re: Jeszcze jedno do Miriam 05.07.01, 16:33
            perelka! napisał(a):

            > Miriam, uważnie przeczytałem Twój post. Z postępem walka beznadziejna jest. Do
            > kina dźwiękowego też miano pretensje, że źle, że zniszczy czar. Ale Twój
            > problem leży gdzie indziej. Każdy człowiek mający artystyczne aspiracje chce
            > tworzyć coś wielkiego, wzniosłego, niezapomnianego. I pogardza szmirą. Syndrom
            > Anny K? Onegdaj z Luzerem toczyliśmy spory na ten temat. Też nie mógł pewnych
            > rzeczy zrozumieć. „w 90 procentach dzieciaki - nie dawajcie mi takich
            > scenariuszy”. Zgadza się. To teraz odpowiedz sobie: dla kogo chcesz tworz
            > yć.
            > Dla tych 90% czy pozostałych 10%? Czyli: jak nie zejść z pewnego poziomu i
            > trafić do publiczności” jest problemem nierozwiązywalnym. POZORNIE. Prawd
            > ziwy
            > artysta jest w stanie zrobić dzieło tylko dla JEDNEGO choćby widza. Nie dba o
            > festiwale i laury bo właśnie WIELKIM jest. A gdy to zrobi to nagle i laury i
            > festiwale... No tak, ale film to interes. Odkąd Fenicjanie puścili w obieg swój
            >
            > wynalazek trudno bez niego coś zrobić. I dlatego producenci odrzucają ambitne
            > scenariusze. Brak zysków. To jest wojna Miriam. PRAWDZIWA. Na śmierć i życie!
            > Artysta musi na „materace” iść (pisałem już komuś dziś o Ojcu Chrze
            > stnym i to
            > plagiat z filmu „Masz wiadomość” jest). Prowadzić pub piwny dla 90%
            > aby mieć ZA
            > CO „nakarmić” 10% pozostałych. Tych NAPRAWDĘ spragnionych. A, że p
            > o drodze
            > zginąć może? Cóż... to znaczy, że WIELKIM artystą nie był. Czyż to nie idealna
            > droga na sprawdzenie kto WIELKIM będzie? Ale wojnę można prowadzić na wiele
            > sposobów. Ten o którym napisałem najuczciwszy jest! Są liczne przykłady na jej
            > skuteczność (choćby Roman P.) Inne sposoby walki to: „szczęście”, u
            > kłady,
            > polityka i d.... (wybacz Kochanie). Jak wrócę z Drogi Mlecznej (E.T. już się
            > niecierpliwi) to o szerszym wątku na temat kultury pomyśleć trzeba będzie.
            > Pozdrawiam – Perełka.
            > Ps. Najlepiej obejrzyj film: Masz wiadomość. Na pewno masz w swojej filmotece.
            > Tam wszystko na te tematy powiedziane jest.

            Nie ma żadnych SZANS aby trafić do wszystkich widzów. Dobrze o tym wiesz. Dlatego
            artysta musi obok pubu elegancką restaurację otworzyć. Tak przejście zrobić aby
            klient „NIECHCĄCY” do niej wszedł. Ale jak to zrobić to tylko WIELCY wiedzą. I
            musi PIENIĄDZE na restaurację zdobyć. Czyli wracamy do „materacy”. O do diaska,
            E. T. odleci beze mnie! Pozdrawiam – Perełka.
            • miriamfirst Re: Jeszcze jedno do Miriam 05.07.01, 22:10
              perelka! napisał(a):

              > perelka! napisał(a):
              >
              > > Miriam, uważnie przeczytałem Twój post. Z postępem walka beznadziejna jest
              > . Do
              > > kina dźwiękowego też miano pretensje, że źle, że zniszczy czar. Ale Twój
              > > problem leży gdzie indziej. Każdy człowiek mający artystyczne aspiracje ch
              > ce
              > > tworzyć coś wielkiego, wzniosłego, niezapomnianego. I pogardza szmirą. Syn
              > drom
              > > Anny K? Onegdaj z Luzerem toczyliśmy spory na ten temat. Też nie mógł pewn
              > ych
              > > rzeczy zrozumieć. „w 90 procentach dzieciaki - nie dawajcie mi takic
              > h
              > > scenariuszy”. Zgadza się. To teraz odpowiedz sobie: dla kogo chcesz
              > tworz
              > > yć.
              > > Dla tych 90% czy pozostałych 10%? Czyli: jak nie zejść z pewnego poziomu i
              >
              > > trafić do publiczności” jest problemem nierozwiązywalnym. POZORNIE.
              > Prawd
              > > ziwy
              > > artysta jest w stanie zrobić dzieło tylko dla JEDNEGO choćby widza. Nie db
              > a o
              > > festiwale i laury bo właśnie WIELKIM jest. A gdy to zrobi to nagle i laury
              > i
              > > festiwale... No tak, ale film to interes. Odkąd Fenicjanie puścili w obieg
              > swój
              > >
              > > wynalazek trudno bez niego coś zrobić. I dlatego producenci odrzucają ambi
              > tne
              > > scenariusze. Brak zysków. To jest wojna Miriam. PRAWDZIWA. Na śmierć i życ
              > ie!
              > > Artysta musi na „materace” iść (pisałem już komuś dziś o Ojcu
              > Chrze
              > > stnym i to
              > > plagiat z filmu „Masz wiadomość” jest). Prowadzić pub piwny dl
              > a 90%
              > > aby mieć ZA
              > > CO „nakarmić” 10% pozostałych. Tych NAPRAWDĘ spragnionych. A,
              > że p
              > > o drodze
              > > zginąć może? Cóż... to znaczy, że WIELKIM artystą nie był. Czyż to nie ide
              > alna
              > > droga na sprawdzenie kto WIELKIM będzie? Ale wojnę można prowadzić na wie
              > le
              > > sposobów. Ten o którym napisałem najuczciwszy jest! Są liczne przykłady na
              > jej
              > > skuteczność (choćby Roman P.) Inne sposoby walki to: „szczęście̶
              > 1;, u
              > > kłady,
              > > polityka i d.... (wybacz Kochanie). Jak wrócę z Drogi Mlecznej (E.T. już s
              > ię
              > > niecierpliwi) to o szerszym wątku na temat kultury pomyśleć trzeba będzie.
              >
              > > Pozdrawiam – Perełka.
              > > Ps. Najlepiej obejrzyj film: Masz wiadomość. Na pewno masz w swojej filmot
              > ece.
              > > Tam wszystko na te tematy powiedziane jest.
              >
              > Nie ma żadnych SZANS aby trafić do wszystkich widzów. Dobrze o tym wiesz. Dlate
              > go
              > artysta musi obok pubu elegancką restaurację otworzyć. Tak przejście zrobić aby
              >
              > klient „NIECHCĄCY” do niej wszedł. Ale jak to zrobić to tylko WIELC
              > Y wiedzą. I
              > musi PIENIĄDZE na restaurację zdobyć. Czyli wracamy do „materacy”.
              > O do diaska,
              > E. T. odleci beze mnie! Pozdrawiam – Perełka.
              Ty mnie jednak nie doceniasz, Perła - zupełnie. Z U P E Ł N I E>

          • miriamfirst Re PROBLEM JEST ROZWIĄZYWALNY 05.07.01, 22:22
            perelka! napisał(a):

            > Miriam, uważnie przeczytałem Twój post. Z postępem walka beznadziejna jest. Do
            > kina dźwiękowego też miano pretensje, że źle, że zniszczy czar. Ale Twój
            > problem leży gdzie indziej. Każdy człowiek mający artystyczne aspiracje chce
            > tworzyć coś wielkiego, wzniosłego, niezapomnianego. I pogardza szmirą. Syndrom
            > Anny K? Onegdaj z Luzerem toczyliśmy spory na ten temat. Też nie mógł pewnych
            > rzeczy zrozumieć. „w 90 procentach dzieciaki - nie dawajcie mi takich
            > scenariuszy”. Zgadza się. To teraz odpowiedz sobie: dla kogo chcesz tworz
            > yć.
            > Dla tych 90% czy pozostałych 10%? Czyli: jak nie zejść z pewnego poziomu i
            > trafić do publiczności” jest problemem nierozwiązywalnym.

            ABSOLUTNIE ROZWIĄZYWALNYM - W FORMIE - TEMPO, KTÓRE SATYSFAKCJONUJE WIDZA A WTEDY
            TREŚĆ ON PRZYSWOI, NIE BÓJ SIĘ - TE "DZIECIAKI" SĄ INTELIGENTNE, NIE MOZNA ICH
            LEKCEWAŻYĆ. NIE WOLNO. Z NIMI WŁASNIE CHCE SIĘ ROZMAWIAĆ I O AMBITNYCH SPRAWACH
            WŁASNIE. A NIE Z 10 PROCENTOWYMI, SFRUSTROWANYMI PSEUDOINTELIGENTAMI, KTÓRZY SĄ
            SFLACZALI OD SIEDZENIA PRZY KOMPUTERZE, MAJĄ JUŻ TYLKO ŚCIĘGNA ZAMIAST MIĘŚNI I
            GRYPĘ CO DWA MIESIĄCE. Z NIMI NIE CHCE MI SIĘ GADAĆ. SZKODA CZASU.

            POZORNIE.

            Prawd
            > ziwy
            > artysta jest w stanie zrobić dzieło tylko dla JEDNEGO choćby widza. Nie dba o
            > festiwale i laury bo właśnie WIELKIM jest. A gdy to zrobi to nagle i laury i
            > festiwale...

            PRZEPRASZAM, MUSZĘ CI PRZERWAĆ BO BZDURY - NIE PRZEPRASZAM, ALE BZDURY. TO JEST
            STEREOTYP WYMYSLONY PRZEZ WIDZA. KAŻDY TWÓRCA - NAWET KANTOR - CHCIAŁ BYĆ
            WIDZIANY, DOCENIANY. WSZYSCY DBAJĄ O FESTIWALE A CO TY MYSLISZ, PERŁA? TO WŁASNIE
            GRAFOMAN BĘDZIE PISAŁ I TWORZYŁ COKOLWIEK DLA SIEBIE!ÓD CZASÓW PREHISTORYCZNYCH.

            No tak, ale film to interes. Odkąd Fenicjanie puścili w obieg swój
            >
            > wynalazek trudno bez niego coś zrobić. I dlatego producenci odrzucają ambitne
            > scenariusze.

            NIE NIE NIE, JA NIE LUBIĘ, TO JEST GŁUPIE GADANIE! CO TO ZNACZY "AMBITNY
            SCENARIUSZ"? NIEZROZUMIAŁY TAK? ALE ON JEST NIEZROZUMIAŁY BO JEST BEŁKOTLIWY!
            PRODUCENCI NIE ODRZUCAJĄ AMBITNYCH SCENARIUSZY - VIDE FILM, KTÓRY NIEBAWEM
            WEJDZIE NA EKRANY - POLSKI, RODZIMY - LISTY MIŁOSNE - TYLKO FORMA FORMA!

            Brak zysków. To jest wojna Miriam. PRAWDZIWA. Na śmierć i życie!
            > Artysta musi na „materace” iść (pisałem już komuś dziś o Ojcu Chrze
            > stnym i to
            > plagiat z filmu „Masz wiadomość” jest). Prowadzić pub piwny dla 90%
            > aby mieć ZA
            > CO „nakarmić” 10% pozostałych. Tych NAPRAWDĘ spragnionych. A, że p
            > o drodze
            > zginąć może? Cóż... to znaczy, że WIELKIM artystą nie był. Czyż to nie idealna
            > droga na sprawdzenie kto WIELKIM będzie? Ale wojnę można prowadzić na wiele
            > sposobów. Ten o którym napisałem najuczciwszy jest! Są liczne przykłady na jej
            > skuteczność (choćby Roman P.)
            Z ROMANEM P ROZMAWIALISMY NA TEN TEMAT TUDZIEŻ Z JEGO ULUBIONYM FRYKOWSKIM.

            Inne sposoby walki to: „szczęście”, u
            > kłady,
            > polityka i d.... (wybacz Kochanie). Jak wrócę z Drogi Mlecznej (E.T. już się
            > niecierpliwi) to o szerszym wątku na temat kultury pomyśleć trzeba będzie.
            > Pozdrawiam – Perełka.
            > Ps. Najlepiej obejrzyj film: Masz wiadomość. Na pewno masz w swojej filmotece.
            > Tam wszystko na te tematy powiedziane jest
            OGLĄDAŁAM STO LAT TEMU! DOBRY DLA SKRETYNIAŁYCH EMERYTÓW, Z PRZEPROSZENIEM.
            • perelka! Re: Re PROBLEM JEST ROZWIĄZYWALNY - nie dla każdego 06.07.01, 10:33
              Miriam, Ty rozmawiasz z odbiorcą dzieł a nie twórcą. Myślałem, że to jasne
              jest. Dlatego nadal jako odbiorca pisać bedę.

              Napisałaś:

              ABSOLUTNIE ROZWIĄZYWALNYM - W FORMIE - TEMPO, KTÓRE SATYSFAKCJONUJE WIDZA A
              WTEDY
              TREŚĆ ON PRZYSWOI, NIE BÓJ SIĘ - TE "DZIECIAKI" SĄ INTELIGENTNE, NIE MOZNA ICH
              LEKCEWAŻYĆ. NIE WOLNO. Z NIMI WŁASNIE CHCE SIĘ ROZMAWIAĆ I O AMBITNYCH SPRAWACH
              WŁASNIE. A NIE Z 10 PROCENTOWYMI, SFRUSTROWANYMI PSEUDOINTELIGENTAMI, KTÓRZY SĄ
              SFLACZALI OD SIEDZENIA PRZY KOMPUTERZE, MAJĄ JUŻ TYLKO ŚCIĘGNA ZAMIAST MIĘŚNI I
              GRYPĘ CO DWA MIESIĄCE. Z NIMI NIE CHCE MI SIĘ GADAĆ. SZKODA CZASU.

              Właśnie. Tu masz 1000% racji. Te dzieciaki są inteligentne, nie mają grypy co 2
              miesiące, nie są sflaczali itd. A wiesz dlaczego? Bo jeszcze filmowcy się do
              nich nie dobrali. Ze swoim tempem i chorymi wizjami artystycznymi. Czego uczą w
              tych szkołach filmowych do cholery? Jak przyśpieszyć deprawację dzieci chyba.
              NIKT tak nie wykoleił psychiki młodych ludzi przez ostatnie 50 lat jak
              filmowcy. Bo tempa nabierają... do kasy po zyski. I w pośpiechu gotowi zadeptać
              Toma i Jerrego właśnie.

              POZORNIE.

              PRZEPRASZAM, MUSZĘ CI PRZERWAĆ BO BZDURY - NIE PRZEPRASZAM, ALE BZDURY. TO JEST
              STEREOTYP WYMYSLONY PRZEZ WIDZA. KAŻDY TWÓRCA - NAWET KANTOR - CHCIAŁ BYĆ
              WIDZIANY, DOCENIANY. WSZYSCY DBAJĄ O FESTIWALE A CO TY MYSLISZ, PERŁA? TO
              WŁASNIE
              GRAFOMAN BĘDZIE PISAŁ I TWORZYŁ COKOLWIEK DLA SIEBIE!ÓD CZASÓW PREHISTORYCZNYCH

              Dbają i owszem, to ja wiem. Bo dbają o PRÓŻNOŚĆ. A tak naprawdę to te całe
              festiwale to kolejny lipny show. Ten film WYGRAŁ. Ten reżyser jest NAJLEPSZY.
              Itd. A niby dlaczego WYGRAŁ jak ja patrzeć nie mogę? Ja chcę takiego artystę
              który MNIE zadowoli a NIE JURY na festiwalu. Wygrać to można w sporcie. W
              filmie nie. Ja nie pisałem o tworzeniu dla siebie. Ja pisałem o tworzeniu dla
              widza a nie dla sprzedajnych krytyków właśnie.

              NIE NIE NIE, JA NIE LUBIĘ, TO JEST GŁUPIE GADANIE! CO TO ZNACZY "AMBITNY
              SCENARIUSZ"? NIEZROZUMIAŁY TAK? ALE ON JEST NIEZROZUMIAŁY BO JEST BEŁKOTLIWY!
              PRODUCENCI NIE ODRZUCAJĄ AMBITNYCH SCENARIUSZY - VIDE FILM, KTÓRY NIEBAWEM
              WEJDZIE NA EKRANY - POLSKI, RODZIMY - LISTY MIŁOSNE - TYLKO FORMA FORMA!

              Jeden post wyżej napisałaś, że odrzucają. Bo mentalność 15latka. To zdecyduj
              się w końcu o co Ci chodzi?

              Z ROMANEM P ROZMAWIALISMY NA TEN TEMAT TUDZIEŻ Z JEGO ULUBIONYM FRYKOWSKIM.

              Chyba widziałem tą rozmowę. Wyśmiał Was i bzdury, które pletliście. Od tamtej
              pory polubiłem Romeczka. O ile to ta rozmowa była.

              OGLĄDAŁAM STO LAT TEMU! DOBRY DLA SKRETYNIAŁYCH EMERYTÓW, Z PRZEPROSZENIEM.

              Jeżeli 100 lat temu oglądałaś to ile masz lat? I nie jesteś na emeryturze? Dla
              biednych emerytów też trzeba filmy kręcić. To się nazywa: SZACUNEK DLA KAŻDEGO
              WIDZA.

              ps. doceniam Cię bardziej niż myślisz. Dlatego boję się o film właśnie.
              Szalonych pomysłów już dość, teraz trzeba NORMALNYCH. Chcesz dla dzieci
              tworzyć. A, to ryzykowna gra. Inteligentni, czyste dusze, no psychika taka
              jakby z plasteliny. Miriam, najpierw u emeryta wywołaj łzę wzruszenia (może
              ostatnią), "SFRUSTROWANYCH PSEUDOINTELIGENTÓW" od komputera oderwać spróbuj. To
              dopiero wyzwanie prawdziwe. I gdy Ci sie to uda to wtedy proszę bardzo: dzieci.
              Książek już wystarczy, teraz trzeba POKORY. Pozdrawiam - Perełka.
              • Gość: dawid Re: do panstwa IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 15:34
                mili panstwo
                przeczytalem dyskusje, oto kilka uwag
                do pana
                zgadzam sie z panska opnia szczegolnie ta ostatnia, poza jednym wyjatkiem. to
                medium jest zatrute a nie magiczne. zginie a z popiolu moze powstanie cos
                nowego.
                do pani
                domyslam sie, ze ma pani cos wspolnego z teatrem badz filmem. studentka albo
                artystka. to nieprozumienie, prosze zmienic zawod. za bardzo gardzi pani
                ludzmi. prosze zatrudnic sie w banku. ja, prosze pani mam 67 lat i jestem tym
                emerytem dla ktorego nie warto nic robic. ale mysle jeszcze o zyciu, wychowuje
                z zona dwoje wnuczat i buduje dom. jezeli mysli pani o rozmowie z dziecmi to
                nie z moimi wnukami. musze je sam wychowac. bez kina i teatru bo sa na
                szczescie piekne ksiazki.
                pozdrawiam panstwa
                dawid
              • miriamfirst Re: Re PROBLEM JEST ROZWIĄZYWALNY - Do perły 06.07.01, 17:54
                perelka! napisał(a):

                > Miriam, Ty rozmawiasz z odbiorcą dzieł a nie twórcą. Myślałem, że to jasne
                > jest. Dlatego nadal jako odbiorca pisać bedę.
                >
                > Napisałaś:
                >
                > ABSOLUTNIE ROZWIĄZYWALNYM - W FORMIE - TEMPO, KTÓRE SATYSFAKCJONUJE WIDZA A
                > WTEDY
                > TREŚĆ ON PRZYSWOI, NIE BÓJ SIĘ - TE "DZIECIAKI" SĄ INTELIGENTNE, NIE MOZNA ICH
                > LEKCEWAŻYĆ. NIE WOLNO. Z NIMI WŁASNIE CHCE SIĘ ROZMAWIAĆ I O AMBITNYCH SPRAWACH
                >
                > WŁASNIE. A NIE Z 10 PROCENTOWYMI, SFRUSTROWANYMI PSEUDOINTELIGENTAMI, KTÓRZY SĄ
                >
                > SFLACZALI OD SIEDZENIA PRZY KOMPUTERZE, MAJĄ JUŻ TYLKO ŚCIĘGNA ZAMIAST MIĘŚNI I
                >
                > GRYPĘ CO DWA MIESIĄCE. Z NIMI NIE CHCE MI SIĘ GADAĆ. SZKODA CZASU.
                >
                > Właśnie. Tu masz 1000% racji. Te dzieciaki są inteligentne, nie mają grypy co 2
                >
                > miesiące, nie są sflaczali itd. A wiesz dlaczego? Bo jeszcze filmowcy się do
                > nich nie dobrali. Ze swoim tempem i chorymi wizjami artystycznymi. Czego uczą w
                >
                > tych szkołach filmowych do cholery? Jak przyśpieszyć deprawację dzieci chyba.
                > NIKT tak nie wykoleił psychiki młodych ludzi przez ostatnie 50 lat jak
                > filmowcy. Bo tempa nabierają... do kasy po zyski. I w pośpiechu gotowi zadeptać
                >
                > Toma i Jerrego właśnie.
                >
                > POZORNIE.
                >
                > PRZEPRASZAM, MUSZĘ CI PRZERWAĆ BO BZDURY - NIE PRZEPRASZAM, ALE BZDURY. TO JEST
                >
                > STEREOTYP WYMYSLONY PRZEZ WIDZA. KAŻDY TWÓRCA - NAWET KANTOR - CHCIAŁ BYĆ
                > WIDZIANY, DOCENIANY. WSZYSCY DBAJĄ O FESTIWALE A CO TY MYSLISZ, PERŁA? TO
                > WŁASNIE
                > GRAFOMAN BĘDZIE PISAŁ I TWORZYŁ COKOLWIEK DLA SIEBIE!ÓD CZASÓW PREHISTORYCZNYCH
                >
                > Dbają i owszem, to ja wiem. Bo dbają o PRÓŻNOŚĆ. A tak naprawdę to te całe
                > festiwale to kolejny lipny show. Ten film WYGRAŁ. Ten reżyser jest NAJLEPSZY.
                > Itd. A niby dlaczego WYGRAŁ jak ja patrzeć nie mogę? Ja chcę takiego artystę
                > który MNIE zadowoli a NIE JURY na festiwalu. Wygrać to można w sporcie. W
                > filmie nie. Ja nie pisałem o tworzeniu dla siebie. Ja pisałem o tworzeniu dla
                > widza a nie dla sprzedajnych krytyków właśnie.
                >
                > NIE NIE NIE, JA NIE LUBIĘ, TO JEST GŁUPIE GADANIE! CO TO ZNACZY "AMBITNY
                > SCENARIUSZ"? NIEZROZUMIAŁY TAK? ALE ON JEST NIEZROZUMIAŁY BO JEST BEŁKOTLIWY!
                > PRODUCENCI NIE ODRZUCAJĄ AMBITNYCH SCENARIUSZY - VIDE FILM, KTÓRY NIEBAWEM
                > WEJDZIE NA EKRANY - POLSKI, RODZIMY - LISTY MIŁOSNE - TYLKO FORMA FORMA!
                >
                > Jeden post wyżej napisałaś, że odrzucają. Bo mentalność 15latka. To zdecyduj
                > się w końcu o co Ci chodzi?
                >
                > Z ROMANEM P ROZMAWIALISMY NA TEN TEMAT TUDZIEŻ Z JEGO ULUBIONYM FRYKOWSKIM.
                >
                > Chyba widziałem tą rozmowę. Wyśmiał Was i bzdury, które pletliście. Od tamtej
                > pory polubiłem Romeczka. O ile to ta rozmowa była.
                >
                > OGLĄDAŁAM STO LAT TEMU! DOBRY DLA SKRETYNIAŁYCH EMERYTÓW, Z PRZEPROSZENIEM.
                >
                > Jeżeli 100 lat temu oglądałaś to ile masz lat? I nie jesteś na emeryturze? Dla
                > biednych emerytów też trzeba filmy kręcić. To się nazywa: SZACUNEK DLA KAŻDEGO
                > WIDZA.
                >
                > ps. doceniam Cię bardziej niż myślisz. Dlatego boję się o film właśnie.
                > Szalonych pomysłów już dość, teraz trzeba NORMALNYCH. Chcesz dla dzieci
                > tworzyć. A, to ryzykowna gra. Inteligentni, czyste dusze, no psychika taka
                > jakby z plasteliny. Miriam, najpierw u emeryta wywołaj łzę wzruszenia (może
                > ostatnią), "SFRUSTROWANYCH PSEUDOINTELIGENTÓW" od komputera oderwać spróbuj. To
                >
                > dopiero wyzwanie prawdziwe. I gdy Ci sie to uda to wtedy proszę bardzo: dzieci.
                >
                > Książek już wystarczy, teraz trzeba POKORY. Pozdrawiam - Perełka.

                Już Wiesz, już Ci napisałam. Z Polańskim, tak się złożyło, rozmawiałam w Szkole
                Filmowej i na ambitnej ul AL Szucha w Warszawie, nikt nas nie wyśmiał,
                rozmawialiśmy prywatnie. To nie jest Pan Bóg, tylko człowiek. Perła... no...
                oboje wiemy. Jasne, że mam 101 lat. Nie ripostuję więcej, bo poszukuję Cie
                głupku, bo się przejęłam tym, co mi napisałeś, kretynie jeden i musze odblokować
                telefon. Już na dwóch dzwonię i z komory też. Jak mogłeś! Maria
    • Gość: Al Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 04.07.01, 11:13

      Witaj Miriam

      W wiekszości się z toba zgadzam. Myślę jednak, że kino
      nie zginie. Myślę tu o kinematografii polskiej. Dla mnie
      dopóki będą filmy Kolskiego, Kondratiuka kino będzie
      istnieć, prawdziwe czy zmyślone ale oparte na prostych
      zasadach, interesujące swoją zawartością intelektualną,
      zastanawiajace się nad oczywistymi sprawami w
      nieoczywisty sposób. Nawet jeżeli lekko epatuje
      goliznami tu i ówdzie,ale ma to określony cel.
      Kinematografia zagraniczna jest w tej chwili sieczką nie
      do strawienia dla mnie. Efekty specalne zadziwiają ale
      jest to podziw równy zadziwieniu jakie wywołuje wesołe
      miasteczko. Bez żadnej głębii, refleksji. Pomimo
      wysiłków reżyserów powstają obrazy przypominajace coraz
      bardziej gry komputerowe, strawne tylko dla części
      publiczności albo dla niepoprawnych maniaków tego
      rodzaju twórczości. Pewne obrazy ogląda się tylko z
      ciekawości i nigdy do nich nie wraca ani nie dyskutuje -
      nie ma o czym a stwierdzenie młodzieży "ale fajny" to
      nieraz cały komentarz. Żałuję tylko, że wspomnianych
      przeze mnie reżyserów jest jak na lekarstwo i w
      powtórzeniach a zwłaszcza jeżeli chodzi o nowe rzeczy. A
      szkoda bo klimaty jakie tworzą w swoich filnach nie da
      się wygenerować w najbardziej nowoczesnych komputerach.
      Rzeczy małe i przyziemne są piękne, tylko my dostrzegamy
      dopiero to piękno w takich właśnie opowieściach.
      A Lars von Trier?. No cóż, może i się miota ale jest to
      znacznie lepsze od kompletnego, komputerowego wyprania
      obrazu z naturalności. Mimo wszystko uważam, że kino nie
      zginie a w tej chwili pozostaje m i tylko pomarzyć jak
      Kondratiuk zrobiłby Pana Tadeusza a Kolski Ogniem i
      mieczem.
      Pozdrawiam
      • Gość: orange Re: POROZMAWIAJMY O FILMIE BYĆ MOŻE O TALMUDZIE...ECT IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 12:26
        Al, witaj, wszyscy hej.

        Polskie kino zginęło już dawno, wątek nie mówi o trupach. Wciąż powstają nowe
        filmy polskie, w większości mierne, podobała mi się Dorota Segda w filmie
        "Prawo ojca"?(nawet tytułu nie pamiętam), sugestywnie zagrana choroba
        psychiczna, można się tej wdzięcznej kobiety przestraszyć bardziej niż
        Terminatora, ale co z tego, podobnie jak większość polskich filmów (ja:
        wszystkich) "fajne" epizody, nieskoordynowana całość. ("ale fajny" to fajny
        komentarz, nie bądź snobem). Wartości intelektualne w filmie są cenne, ale
        nadmierne przeintelektualizowanie (lub napisanie zbyt długiego słowa : ) )
        kończy się tym, że wszyscy patrzą na golizny. Kino musi mieć w sobie życie, a
        życie jest płaskie.
        Ależ dziś sobie patrzymy na sieczkę z wysokości dwudziestego piętra na
        przyziemnych zagranicznych groszorobów ( amerykańskich?). Wesołe miasteczko
        może być fascynujące, głębie trzeba odkryć, refleksja podana na talerzu chyba
        cię nie interesuje? "Matrix": agent do katowanego Morfeusza: stworzyliśmy świat
        idealny, dla was był zbyt idealny, nierzeczywisty, więc jesteśmy tu,
        okrucieństwo waszym żywiołem, to wam odpowiada, uznajecie to za naturalne
        (*krótkie streszczenie*). Czy świat jest zły, bo my jesteśmy źli? Czy rodzimy
        się źli czy tabula rasa? Czy możemy być dobrzy i czy to ma sens? Oprócz tego
        parę efektownych ciosów, pocałunków, to rzecz mała i przyziemna ale piękna.
        Obraz komputerowy nie musi być wyprany, ale na to jeszcze trzeba poczekać, a
        wtedy możesz zostać nawet Platonem.
        Pozdrawiam was, o Talmudzie proszę nie.
    • Gość: Mosze Do Miriam IP: 194.90.236.* 06.07.01, 12:19
      Witaj,
      A kiedy mamy czas na "Oneg Szabat".... smile)
      Pozdrawiam i Szabat Szalom dla wszystkich towarzyszow Forum.
      4 Sierpnia mamy "Swieto Milosci" (Hag Haahava-Tu B'AV).
      Jak w Polsce przyjmuja takie swieto. Tutaj ludzie sa ubrani na bialo
      robia picknik nad morzem cala noc, tancza i kochaja sie...
      Mosze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka