wild
11.10.02, 18:37
wczoraj?
www.bezuprzedzen.pl/szydercy/zegary.html
ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
"W nocy z soboty na niedzielę na terenie Polski zostanie wprowadzony czas
środkowoeuropejski". Komunikat tej treści towarzyszy nam już od dobrych
kilkunastu lat i chyba sporo osób przyzwyczaiło się do niego. Warto jednak
zastanowić się nad nim przez moment.
Najpierw proponuję Państwu zwrócić uwagę na styl informacji. Jest to bowiem
styl militarny, który dominował w prasie oficjalnej po 1945 roku. Dobitne
przykłady z tamtych lat to "kampania cukrownicza" (czyt. zbiór buraków
cukrowych) czy "batalia o indeksy" (czyt. egzaminy wstępne na wyższe
uczelnie). Zaś szczytowym osiągnięciem żargonu był tekst czytany przez
obywatela w zielonym mundurze i czarnych okularach, rozpoczynający się
słowami: "W nocy z soboty na niedzielę na terenie PRL został wprowadzony..."
Uwaga druga, dotycząca formy komunikatu, to występująca w
nim "przymiotnikowość", charakterystyczna dla nowomowy socjalistycznej. Oto
przykłady: jeśli demokracja to socjalistyczna, jeśli opozycja to
konstruktywna, jeśli nawis to inflacyjny (piszę serio - były takie pojęcia).
A czas? Proszę bardzo: albo letni, albo zimowy. Żeby wszystko było jasne,
czas letni wprowadza się wiosna, a zimowy jesienią. Jedynym logicznym
wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest chyba obawa przed protestami
przeciwników dyskryminacji pór roku. Jeśli ruch taki jeszcze nie istnieje, to
pomysł odstępuję bezpłatnie.
Przejdźmy jednak od formy do treści zagadnienia. Jak podaje PAP (Ponadczasowa
Akcja Propagandowa), zmiany czasu stosowano w Europie od początku wieku
(przypadkowo tak się składa, że od tego okresu obserwujemy też wzrost wpływów
ideologii socjalistycznej na naszym kontynencie). Kraje UE (Unii
Europejskiej) powróciły do tego wynalazku w 1973 roku, w następstwie kryzysu
naftowego. Kryzys minął, ale eksperymenty z czasem trwają. Mało tego, wchodzą
w nowy, pogłębiony etap. Od 1995 r. roku czas letni wprowadzany jest w jednym
terminie dla całej UE w ostatnią niedzielę marca. Od 1996 r. ujednolicony
został termin powrotu do czasu zimowego - na ostatnią niedzielę października.
A więc wreszcie jesteśmy w domu! We "wspólnym, europejskim domu" oczywiście.
Mało tego, że od wielu lat manipuluje się czasem, nad którym władzę ma w
końcu tylko Opatrzność. Mało tego, że manipulacje te wprowadzają zamieszanie
w gospodarce i życiu pojedynczych osób. Nikt nie zaprzeczy, że za perturbacje
związane ze zmianami rozkładów jazdy pociągów zapłaciliśmy sami, a nie UE
(czyt. Ucieleśniona Elita). To są straty wymierne. A jak obliczyć szkody
spowodowane choćby podenerwowaniem ludzi, wynikającym z nagłej zmiany ich
rytmu życia? Teraz serwuje się nam unifikację w wymiarze kontynentalnym. Na
komendę miliony ludzi będą posłusznie przesuwać wskazówki swoich zegarków raz
w jedną, raz w drugą stronę. W ten sposób otwiera się kolejne pole do popisu
dla macherów różnego autoramentu. Ileż dziedzin życia pozostanie do
ujarzmienia przez nich i przez ich następców?
Zastanawiam się, czemu milczą w tej sytuacji ekolodzy, tak zajadle broniący
przed stresami naszych "mniejszych braci" (czyt. zwierzęta). Wszak zmiany
czasu narażają na stres Człowieka! Zastanawiam się, czemu nie słychać
megademokratów, którzy przy byle okazji organizują referendum i komitety na
rzecz. Czemu nie powstało np. Stowarzyszenie Omega propagujące tolerancję dla
odmiennej orientacji czasowej?
Zamiast odpowiedzi zdradzę Państwu, że znalazłem wyjście z sytuacji. Na
ścianie mojego biura wisi zegar, którego nie przestawia się. Wskazuje on i
będzie wskazywał prawdziwy, naturalny i w miarę swoich możliwości
technicznych dokładny CZAS. Zostawmy sobie taki zegar w widocznym miejscu. A
wtedy wystarczy jedno spojrzenie i będzie wiadomo, kim jesteśmy i gdzie
jesteśmy.
Jacek Markowski