Dodaj do ulubionych

--== Moskwa - echa tragedii ==--

IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.* 28.10.02, 15:07
Operacja sił specjalnych w moskiewskim teatrze zakończyła się masakrą.
Przeraża liczba ofiar.
Rówie jednak przeraża samouwielbienie i łatwość, z jaką kremlowscy urzędnicy
nazywają operację "błyskotliwą", "znakomitą", "przeprowadzoną z chirurgiczną
precyzją".
"Chirurgicznie precyzyjnymi" nazywali i nazywają kremlowscy dygnitarze także
rosyjskie bombardowania czeczeńskich wsi, w których giną nie partyzanci,
tylko Bogu ducha winni wieśniacy, "błyskotliwymi" - brutalne pacyfikacje,
których rzeczywistym celem jest nie obława na mudżahedinów, lecz grabienie i
branie w jasyr dla okupu. A o "znakomicie zorganizowanych i przeprowadzonych
operacjach" mówią, gdy następcy niezwyciężonych czerwonoarmistów ruszają
nieporadnie w pogoń za Czeczeńcami, którzy wcześniej wybili w pień zwabioną w
zasadzkę rosyjską kolumnę pancerną.
Czeczeńskich partyzantów, którzy najpierw ruszyli na wojnę, gdyż zamarzyła im
się niepodległość, a dziś walczą po to, by nie dokonała się zagłada Czczenów
jako narodu, w Moskwie nazywa się międzynarodowymi terrorystami, a ich
oddziały bandyckimi szajkami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Podam później Re: --== Moskwa - echa tragedii ==-- IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.* 28.10.02, 16:20
      Nikt nikogo nie zaczął rozstrzeliwać i nawet władze przestały to powtarzać, bo
      zapomniały dogadać się co do wspólnej wersji ze specnazem. Charakter ran tych
      ludzi, których Czeczeni pokazywali sztabowi operacyjnemu, świadczy o tym, że
      nie zaczęli rozstrzeliwać. Trzeba też pamiętać, że takie groźby należą do
      dobrego tonu wśród terrorystów. Prawie zawsze mówią-jak nie chcecie z nami
      rozmawiać, to zaraz zaczniemy zabijać zakładników. Tylko że nie ma żadnego
      dowodu, że chcięli to zrobić, tym bardziej o 5:30, jeśli rzekomo planowali
      pierwsze egzekucje na godzinę szóstą.
      Po drugie, według informacji samych struktór siłowych właśnie - na nieszczęście
      powiedziano to dziennikarzom - tych dwoje wyniesionych nad ranem z teatru to
      byli ranni - mężczyzna w głowę, a kobieta w brzuch. To tak dziwnie się
      rozstrzeliwuje? Pudłowali z odległości jednego metra? I dla czego dobrowolnie
      oddali rannych?
      Po prostu specnaz postanowił chronić bezcenne życie swoich żołnierzy. I dla
      tego użyto gazu, tego samego co w Tibilisi 5 kwietnia 1989 roku do rozpędzenia
      wiecu Gruzinów. I dodam, że jest to broń chemiczna zakazana przez konwencje
      międzynarodowe.
      • Gość: konus Re: --== Moskwa - echa tragedii ==-- IP: *.abo.wanadoo.fr 28.10.02, 16:30
        Gość portalu: Podam później napisał(a):

        > Nikt nikogo nie zaczął rozstrzeliwać i nawet władze przestały to powtarzać,
        bo
        > zapomniały dogadać się co do wspólnej wersji ze specnazem. Charakter ran
        tych
        > ludzi, których Czeczeni pokazywali sztabowi operacyjnemu, świadczy o tym, że
        > nie zaczęli rozstrzeliwać. Trzeba też pamiętać, że takie groźby należą do
        > dobrego tonu wśród terrorystów. Prawie zawsze mówią-jak nie chcecie z nami
        > rozmawiać, to zaraz zaczniemy zabijać zakładników. Tylko że nie ma żadnego
        > dowodu, że chcięli to zrobić, tym bardziej o 5:30, jeśli rzekomo planowali
        > pierwsze egzekucje na godzinę szóstą.
        > Po drugie, według informacji samych struktór siłowych właśnie - na
        nieszczęście
        >
        > powiedziano to dziennikarzom - tych dwoje wyniesionych nad ranem z teatru to
        > byli ranni - mężczyzna w głowę, a kobieta w brzuch. To tak dziwnie się
        > rozstrzeliwuje? Pudłowali z odległości jednego metra? I dla czego
        dobrowolnie
        > oddali rannych?
        > Po prostu specnaz postanowił chronić bezcenne życie swoich żołnierzy. I dla
        > tego użyto gazu, tego samego co w Tibilisi 5 kwietnia 1989 roku do
        rozpędzenia
        > wiecu Gruzinów. I dodam, że jest to broń chemiczna zakazana przez konwencje
        > międzynarodowe.
        ==================
        Nawiedzony/na/ czy co ?
        • Gość: Powiem później Re: --== Moskwa - echa tragedii ==-- IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.* 28.10.02, 17:21
          Władze twierdzą, że tylko trzy osoby zmarły bezpośrednio w wyniku użycia gazu,
          a inni zakrztuszenia się wymiocinami, i utrzymują, że użyty został zwykły gaz
          usypiający. Ale o ile wiem, od tego gazu się nie umiera. Skutki jakie wywołał,
          rodzą podejrzenia, że jest to zwykły gaz bojowy użyty w niskim stężeniu. Z
          oceną akcji trzeba się wstrzymać do chwili, gdy uzyskamy więcej informacji, ile
          było ofiar.
          Miałem nadzieję, że będzie to "operacja chirurgiczna". Ale to nie
          była "operacja chirurgiczna". Zdjęcia telewizyjne wskazują, że na sali teatru
          praktycznie nie doszło do walki, część terrorystów została zastrzelona, gdy
          byli już obezwładnieni.
          Antyterrorysta nie jest zabójcą, jest ratownikiem, który naraża własne
          życieratując innych. Celem akcji jest uratowanie wszystkich zakładników. Gdy
          zaczniemy kalkulować w kategorii: wpuścimy gaz, tylu ocalimy, ale tylu zginie,
          to wszystko traci sens. Wówczas z punktu widzenia zakłądnika człowiek, który go
          ratuje, jest równie niebezpieczny
          jak terrorysta.
          Aby tego rodzaju akcje miały szanse powodzenia, każdy z zakładników musi być
          pewny, że antyterrorysta zrobi wszystko, by właśnie jego ocalić. Inaczej
          dochodzi do bardzo groźnego tak zwanego syndromu sztokcholmskiego, gdy
          uwięzieni zaczynają współpracować z terrorystami, uważając, że "jadą na jednym
          wózku".
          Istnieją granaty z gazem paraliżującym, ale działają minutę. Skutek ich
          działania jest zupełnie inny od tego, który obserwowaliśmy w Moskwie. Nie używa
          się środków "rozpylonych", to może być zagrożeniem dla samych antyterrorystów i
          jest ewidentnym zagrożeniem dla zakładników.
          Dziwna wydawała mi się taktyka nieustannej zmiany negocjatorów. Raz byli nimi
          politycy, innym razem dziennikarze, potem pojawiła się piosenkarka Ałła
          Pugaczowa. Taka sytuacja uniemożliwiała negocjacje. Pogłębiała chaos.
          • Gość: Powiem później Re: --== Moskwa - echa tragedii ==-- IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.* 28.10.02, 20:00
            Czym kierowały się władze, wydając rozkaz do szturmu na teatr na Dubrowce?
            Na pewno nie troską o życie zakładników. Ono dla dowodzących akcją nie było
            priorytetem. Niestety władze Rosji kolejny raz pokazały, że cena życia
            obywateli tego kraju jest dla nich żadna. Przecież dowodzący akcją nie
            ryzykowali życia tylko jakiejś części zakładników - powiedzmy pięciu czy
            dziesięciu procent, jak zazwyczaj kalkuluje się w takich sytuacjach. Oni
            zaryzykowali życie wszystkich - około 800 osób uwięzionych w sali teatralnej.
            Co by było, gdyby choć jedna z terrorystek poczuwszy, że do wewnątrz
            przedostaje się gaz, zdetonowała ładunek wybuchowy umieszczony na jej brzuchu?
            Eksplozja zniszczyłaby budynek. Zazwyczaj po takim wybuchu komuś tam pod
            ruinami udaje się przeżyć. Jednak ludzie i otruci gazem i przygnieceni gruzami
            nie mieliby żadnych szans. Zginęliby wszyscy.
            Decyzja tak naprawdę zapadła znacznie wcześniej. Dowódcy od razu postawili na
            rozwiązanie siłowe. Żadnego innego nie brali pod uwagę.
            • Gość: Powiem później Re: --== Moskwa - echa tragedii ==-- IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.* 29.10.02, 15:08
              Wysadzanie ludzi w powietrze to nowość wprowadzona przez wojska federalne
              wiosną tego roku. Najefektywniej zastosowano ją 3 lipca w Meskier Jurcie, gdzie
              eksplodowało 21 związanych lontem i wrzuconych do dołu mężczyzn, kobiet i
              dzieci. Ten sposób unicestwiania jest z punktu widzenia wykonawców
              najsensowniejszy: nie pozwala określić liczby zlikwidowanych ciał. Poprzedni,
              tradycyjny, zawodzi: od wiosny niemal co dzień w różnych zakątkach republiki
              psy wygrzebują fragmenty ludzkich ciał. 9 września pod Garagorskiem na granicy
              Czeczenii i Inguszetii znaleziono 15 rozebranych do naga mężczyzn z
              zaciśniętymi na głowie workami nylonowymi. W czerwcu na terenie willowym
              komendantury wojsk rosyjskich w Chankale wykryto dół z 50 okaleczonymi
              zwłokami: bez oczu, uszu, kończyn, genitaliów... Od lutego masowe groby
              znajdowano pod Groznym, Cacan Jurtem, Al Chankałą, Argunem...
              Siwiejąca kobieta już niemal 10 lat, od początku pierwszej wojny (grudzień 1994
              r.), biega z aparatem; leżące na stole koszmary pokazuje jak fotografie z
              albumu rodzinnego. Gładzi rozłupane, oskalpowane, przedziurawione czaszki
              znalezione w lutym między Meskier Jurtem a Cacan Jurtem. Mówi: - Te zwłoki
              odkopano niedługo po śmierci, tkanki były jeszcze w dobrym stanie, widać
              wyrwane kawałki mięsa, chyba szczuto na nich psy. Trudno dowiedzieć się
              wszystkiego, ludzie nie chcą mówić, boją się, że zaraz i po nich przyjdą

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka