Gość: Podam później
IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.*
28.10.02, 15:07
Operacja sił specjalnych w moskiewskim teatrze zakończyła się masakrą.
Przeraża liczba ofiar.
Rówie jednak przeraża samouwielbienie i łatwość, z jaką kremlowscy urzędnicy
nazywają operację "błyskotliwą", "znakomitą", "przeprowadzoną z chirurgiczną
precyzją".
"Chirurgicznie precyzyjnymi" nazywali i nazywają kremlowscy dygnitarze także
rosyjskie bombardowania czeczeńskich wsi, w których giną nie partyzanci,
tylko Bogu ducha winni wieśniacy, "błyskotliwymi" - brutalne pacyfikacje,
których rzeczywistym celem jest nie obława na mudżahedinów, lecz grabienie i
branie w jasyr dla okupu. A o "znakomicie zorganizowanych i przeprowadzonych
operacjach" mówią, gdy następcy niezwyciężonych czerwonoarmistów ruszają
nieporadnie w pogoń za Czeczeńcami, którzy wcześniej wybili w pień zwabioną w
zasadzkę rosyjską kolumnę pancerną.
Czeczeńskich partyzantów, którzy najpierw ruszyli na wojnę, gdyż zamarzyła im
się niepodległość, a dziś walczą po to, by nie dokonała się zagłada Czczenów
jako narodu, w Moskwie nazywa się międzynarodowymi terrorystami, a ich
oddziały bandyckimi szajkami.