Dodaj do ulubionych

CYWILIZACJA ZACHODU UPADNIE !

10.11.02, 22:48
Komuniści, pacyfiści, lewacy i inna hołota pluje na własną cywilizację.
Atakuje swoich przywódców, nie ma szacunku dla chrześcijaństwa, broni
zbrodniarzy takich jak Husajn.
Zachód ma stracha przed fanatykami i udaje, że nie widzi, jak oni często
dyskryminują chrześcijan i otwarcie głoszą w meczetach świętą wojnę z nami.
Do tego społeczeństwo Zachodu jest za leniwe.
Chciałoby, żeby zawsze był dobrobyt, ale nie chce tego dobrobytu bronić.
Głoszenie humanisycznych haseł fanatykowi jest czystym absurdem. Dla nich
świat jest prosty jak konstrukcja cepa : wystarczy im poczytać fragmenty
świętej księgi i wszystko wiedzą. Oni są wierni, my niewierni, zabijanie jest
dobre, a nagrodą jest raj.
Obserwuj wątek
    • Gość: baba nie wygramy jako klony muzulmanow IP: *.rdu.bellsouth.net 10.11.02, 23:25
      ale jako tolerancyjny, tworczy i bogaty swiat producentow drogich zabawek dla
      swiata. i nowoczesnej broni.
      dederes napisał:

      > Komuniści, pacyfiści, lewacy i inna hołota pluje na własną cywilizację.
      > Atakuje swoich przywódców, nie ma szacunku dla chrześcijaństwa, broni
      > zbrodniarzy takich jak Husajn.
      > Zachód ma stracha przed fanatykami i udaje, że nie widzi, jak oni często
      > dyskryminują chrześcijan i otwarcie głoszą w meczetach świętą wojnę z nami.
      > Do tego społeczeństwo Zachodu jest za leniwe.
      > Chciałoby, żeby zawsze był dobrobyt, ale nie chce tego dobrobytu bronić.
      > Głoszenie humanisycznych haseł fanatykowi jest czystym absurdem. Dla nich
      > świat jest prosty jak konstrukcja cepa : wystarczy im poczytać fragmenty
      > świętej księgi i wszystko wiedzą. Oni są wierni, my niewierni, zabijanie
      jest
      > dobre, a nagrodą jest raj.
      • Gość: Michał Przeżyła, ale jak ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.02, 06:55
        I wojna światowa doprowadziła do powstania komunizmu, a ententę uratowali
        dopiero Amerykanie.
        Kiedy USA sie wycofało, dosżło do katastrofy, bo Europa Zachodnia była za
        głupia, żeby szybko przeciwstawić się komunimowi i nazizmowi.
        I znów w czasie II wojny USA uratowało Europę.
        A Reagan i Bush zmusili Gorbaczowa do zakończenia zimnej wojny i rezygnacji z
        roli supermocarstwa.
        Jak USA osłabnie, to będzie katastrofa !
        A na razie banda idiotów, nazywana antyglobalistami atakuje własne państwa.
        Takich głupków jak antyglobaliści w takiej ilości dotychczas nie było.
        Najdelikatniej mówiąc zajmją się oni podcinaniem gałęzi, na której wszyscy
        siedzimy.
    • Gość: Skrzypek Krzysztof Dzierżawski -Przyszłość Eurpy cz I IP: *.AlfaOmega.pl 11.11.02, 00:33
      Dopóki "zachód" będzie walczył o prawa dla różnych mniejszośći, a nie o
      wolność własność i sprawiedliwość to będzie upadać. Dopóki będzie kochał
      bezpieczeństwo a nie ryzyko to będzie upadać.Polecam 3 poniższe artykuły.
      PRZYSZŁOŚĆ EUROPY
      Największym niebezpieczeństwem przy prognozowaniu przyszłości jest pokusa
      budowania prognozy wedle schematu, w którym bieg wydarzeń z przeszłości będzie
      kontynuowany w przyszłości - bez zakłóceń, konsekwentnie i bez końca. Historia
      uczy jednak, że w przypadku bytów politycznych, gospodarczych czy finansowych
      jest to podejście zasadniczo błędne. Przyszłość nie jest bowiem mechanicznym
      powieleniem przeszłości. Owszem, przeszłość ma dla kształtu przyszłości
      znaczenie decydujące, bowiem kształt ten zanurzony jest w przeszłości i z niej
      wynika, ale przecież nie jest przeszłości tylko kalką.
      Przy przewidywaniu rozwoju gospodarczego zachodniej Europy łatwo popaść w
      opisany błąd prognostyczny. Gospodarka krajów zachodniej Europy odniosła po
      wojnie spektakularny i niekwestionowany sukces. Wysokiemu tempu rozwoju
      towarzyszyła dbałość o kwestie społeczne. W efekcie mamy dziś do czynienia ze
      sprawnym, stojącym na wysokim poziomie, mechanizmem gospodarczym z jednej
      strony, i z szerokim zakresem usług publicznych, zapewniającym obywatelom
      poczucie socjalnego bezpieczeństwa z drugiej. Na takim tle obraz przyszłości
      rysuje się sam: mechanizm gospodarczy będzie sprawniejszy, bogactwa materialne
      większe, a dobrodziejstwa socjalne jeszcze szersze.
      Naprawdę jednak kształt gospodarczej przyszłości Europy nie będzie wyznaczany
      wczorajszymi sukcesami, lecz zjawiskami natury demograficznej, których przebieg
      ma charakter nieodwracalny. Polega on - mówiąc najogólniej - na spadku ilości
      urodzonych dzieci do poziomu znacznie poniżej tego, który zapewnia
      odtwarzalność pokoleń, oraz na przedłużeniu średniej długości życia. Za około
      15 - 20 lat na te dwie tendencje nałoży się wkroczenie wiek emerytalny
      pokolenia wyżu demograficznego (zjawiska właściwego dla całego świata
      zachodniego). Względnie liczne roczniki wyżu, będące dziś wieku produkcyjnym,
      za kilkanaście lat znajdą się na emeryturze. Problem w tym, że następne
      pokolenia są coraz mniej liczne, a konsekwencją tego stanu rzeczy będzie
      dramatyczne pogorszenie się stosunku liczby osób w wieku emerytalnym do tych,
      którzy pozostają w wieku produkcyjnym (co nie oznacza, że pracują zawodowo -
      mogą się uczyć, wychowywać dzieci lub być niezdolni do pracy). I tak w
      przypadku Niemiec stosunek ten wynosił w 1995 roku 1:4, w 2020 osiągnie 1:3, w
      2030 - 1:2 i w 2050 - 2:3. Dla Francji odpowiednio: 1995 - 1:4, 2020 - 1:3,
      2040 - 1:2. Głęboki spadek urodzeń musi przynieść w konsekwencji zmniejszenie
      liczby ludności kraju. W 2000 roku Niemcy będą liczyć ok. 82 miliony
      mieszkańców, ale w 2050 tylko 57 milionów; we Francji spadek nie będzie tak
      głęboki - liczba mieszkańców zmniejszy z ok. 60 milionów w 2000 roku do 55 w
      2050.
      Tak więc między rokiem 2015 a 2020 nastąpi zasadnicza zmiana struktury ludności
      w zachodniej Europie. Silnie zwiększy się udział osób wieku poprodukcyjnym,
      zmaleje zaś udział osób zawodowo czynnych. Będzie to miało dwie ważne
      konsekwencje: zmniejszy się produkt krajowy brutto i jednocześnie powiększał
      się będzie udział wydatków socjalnych w PKB. Dodatkowe obciążenia doprowadza do
      załamania systemu finansów publicznych ze wszystkimi tego faktu społecznymi i
      politycznymi skutkami. Sytuacja wymusi redukcję przywilejów socjalnych oraz
      wysokości świadczeń społecznych. To z kolei wywoła gwałtowne protesty społeczne
      i zmiany polityczne tak głębokie, że będą one w istocie wyznaczać kres
      dotychczasowego porządku.
      Krzysztof Dzierżawski

      • Gość: Skrzypek Jan Frejlak Upadek Europy cz II IP: *.AlfaOmega.pl 11.11.02, 00:36
        Jan Frejlak
        UPADEK EUROPY
        Anatomia kryzysu
        Od czasów, gdy Europa osiągnęła szczyt swej potęgi, to jest od pierwszych lat
        XX wieku, zaczęły pojawiać się głosy, że ten sukces będzie nieuchronnym
        początkiem jej całkowitego upadku.
        I rzeczywiście, przepowiednie katastrofistów na naszych oczach zaczynają się
        sprawdzać. W Europie rodzi się coraz mniej dzieci, powszechnie panuje hedonizm,
        zanikają cnoty obywatelskie, takie jak dbałość o wspólne dobro, odwaga,
        zdolność do poświęceń. Przyczyn kryzysu Świata Zachodniego jest z pewnością
        wiele. Najistotniejszą jednak moim zdaniem jest to, że nasza cywilizacja
        osiągnęła właściwie wszystko co można było osiągnąć. Wszelkie odwieczne ludzkie
        marzenia o szybkich podróżach, lataniu w powietrzu, komunikowaniu się na
        odległość, zwalczaniu powszechnych chorób zostały zrealizowane już przed Drugą
        Wojną Światową. Dziś dla mieszkańców Europy Zachodniej dobra te są powszechnie
        dostępne. Nie ma też już żadnych nowych przestrzeni - cały nadający się do
        zamieszkania obszar naszego globu został zasiedlony, zaś kolonizacja ubogich
        państw Trzeciego Świata przestała być ekonomicznie opłacalna, wojna między
        krajami bogatymi zbyt ryzykowna ze względu na atomowe arsenały, a poza tym
        bezcelowa. Tak więc politycy nie mogą dziś przedstawiać ludziom wielkich
        projektów zdolnych mobilizować masy do heroicznych wysiłków. W takiej sytuacji
        w naturalny sposób jedynym pragnieniem staje się poczucie bezpieczeństwa i
        wygody. Zanika odwaga, ofiarność, kreatywność, które żywią się wolą
        przekształcenia Świata. Być może loty do gwiazd czy masowa eksploatacja
        odległych planet mogłyby wykrzesać z ludzi nowe pokłady entuzjazmu, te jednak
        są wobec naszych możliwości technologicznych równie niedostępne, co budowa
        samolotów naddźwiękowych była niedostępna mieszkańcom starożytnego Rzymu.
        Upadek Zachodu nie jest jednak upadkiem Świata. Inne kultury zachowały swą
        kreatywność i moralną siłę. Będąca jej najgłębszym wyrazem gotowość do
        poświęcania własnego życia wciąż jest obecna na przykład w Świecie Islamu.
        Teoria katastrof
        Trudno uwierzyć by trwający od kilkudziesięciu lat napór ludności muzułmańskiej
        na Europę uległ w pewnym momencie zatrzymaniu. Bogactwo naszego kontynentu jest
        zbyt kuszące, przyrost naturalny w Afryce Północnej i w Azji zbyt wysoki, zaś
        doskonałe uszczelnienie granic technicznie niewykonalne. Równie
        nieprawdopodobne jest by przybywający do Europy muzułmanie zaczęli nagle
        odrzucać swe wierzenia, które stanowią dla nich, prócz metafizycznego, również
        społeczne oparcie w otaczającym ich tu obcym bądź co bądź świecie. Dodajmy też,
        że muzułmanie pozostając wciąż grupą ekonomicznie słabszą nie ulegną
        demoralizacji rozkładającej naszą kulturę. Oni wciąż będą mieli wiele do
        zyskania, a mało do stracenia. Jeśli nie dojdzie do gwałtownych zmian i
        masowego wysiedlenia ludności muzułmańskiej z Europy, to w przeciągu niecałych
        stu lat będą oni w stanie zamienić takie kraje jak Francja czy Niemcy w
        islamskie republiki. Z dzisiejszej perspektywy zorganizowanie akcji
        wysiedleńczej wydaje się jednak niemożliwe. Nie chodzi mi tu jedynie o
        oczywisty brak politycznej woli jej przeprowadzenia, opory natury moralnej czy
        ideologicznej. Przesiedlenie na taką skalę musiałoby wywołać polityczną reakcją
        w coraz bardziej przeludnionych krajach arabskich czyniąc realnym nawet wybuch
        wojny.
        Szansa na to, by Europa oparła się islamskiej inwazji jest więc niewielka i
        wydaje się, że trzeba się już dziś pogodzić z tym, że za siedemdziesiąt lat
        wnuczka pani minister edukacji we francuskim rządzie, która wprowadziła
        obowiązkowe rozdawnictwo pigułek wczesnoporonnych dziewczętom ze szkół,
        wychodząc na ulice Paryża będzie musiała przesłaniać twarz kwefem. Coraz
        liczniejsi muzułmanie utworzą w którymś momencie swoją reprezentację
        polityczną, a ta w jakiś kolejnych demokratycznych wyborach po prostu przejmie
        władzę. Europa wydaje się już być z tym faktem pogodzona. Polityka wobec
        przybyszów jest bardzo łagodna. Pozwala im się na swobodne praktykowanie
        własnej religii. Coraz częstsze są przypadki, że chrześcijańskie świątynie
        zamieniane są na meczety. Znamiennym przykładem otwarcia europejskich elit na
        islamskich sąsiadów jest dopuszczenie Turcji do negocjacji w sprawie
        członkostwa w Unii Europejskiej.
        Taki "łagodny" scenariusz islamizacji naszego kontynentu nie jest jednak
        jedynym jaki można sobie wyobrazić.
        Wiele procesów występujących tak w przyrodzie, jak w życiu ludzkich
        społeczności, których przebieg do pewnego momentu miał charakter stopniowy,
        ulega gwałtownemu przyspieszeniu, tak znacznemu, że zostaje zerwana ich
        ciągłość. Sytuacje takie określa się mianem katastrof. Ich przykładami mogą być
        rewolucje, wojny, krachy giełdowe. Najbliższe ćwierćwiecze przyniesie nałożenie
        się aż dwóch zjawisk mogących przybrać formę społecznej katastrofy, a mających
        swoje podłoże w zjawiskach demograficznych (a więc w takiej perspektywie
        czasowej dających się bardzo dobrze prognozować). Starzenie się Zachodnich
        społeczeństw między rokiem 2015, a 2020 stanie się przyczyną wielkiego
        gospodarczego kryzysu. Nadmuchane, przez oszczędzających na swą starość
        Amerykanów i Europejczyków giełdy, runą w momencie gdy pokolenie powojennego
        wyżu demograficznego osiągnie wiek emerytalny. Takie właśnie załamanie
        przewiduje między innymi Krzysztof Dzierżawski – znany ekonomiczny publicysta i
        ekspert Centrum im. Adama Smitha. Wzrost indeksów na światowych giełdach jest
        bowiem pochodną ekspansji funduszy emerytalnych. Gdy znacząco zwiększyły one
        swe inwestycje na początku lat osiemdziesiątych, wskaźnik nowojorskiej giełdy
        zaczął gwałtownie rosnąć, by w roku 87 wynieść (uznany już wtedy za absurdalnie
        wysoki) poziom 3.500 punktów. Po krachu jaki miał wtedy miejsce “Dow Jones”
        ponownie zaczął rosnąć osiągając w 97 roku 8.500 punktów; wtedy nastąpiło
        kolejne załamanie i indeks spadł do 8.000 punktów, by zaraz znów zacząć się
        wspinać, przekraczając dziś 11.000 punktów. Dzieje się tak pomimo, że większość
        wchodzących w skład koszyka Dow Jones spółek od wielu lat przestała już
        przynosić zyski. Jak podaje w swej książce “Przyszłość kapitalizmu” profesor
        Lester Thurow, większość dorosłych Amerykanów jako jedyną szansę na godziwe
        przeżycie starości zaczęło w latach osiemdziesiątych uważać właśnie inwestycje
        giełdowe. Gdy giełdy runą nastąpi kryzys o sile przerastającej słynny Wielki
        Kryzys lat trzydziestych (wtedy indeks nowojorskiej giełdy przeszacowany był
        mniej więcej dwukrotnie, już dziś przeszacowanie jest co najmniej pięciokrotne,
        a dmuchanie mydlanej bańki trwa nadal). Zanim jednak dojdzie do krachu na
        giełdach, nastąpi jeszcze jedno znaczące zjawisko. Około roku 2010 w niemal
        wszystkich krajach islamskich wejdzie w dorosłe życie najliczniejsza w historii
        tych państw grupa młodych ludzi. Wielu z nich z pewnością zdecyduje się na
        emigrację do Europy. Oznaczać to będzie, że w latach 2010-2015 napór
        demograficzny na nasz kontynent osiągnie nie notowane nigdy wcześniej rozmiary.
        Dodajmy, że przyrost naturalny wśród muzułmańskich imigrantów sięga 4% rocznie,
        a to oznacza, że i bez zasilania nowymi przybyszami ich liczba podwaja się co
        18 lat. Jak dowiadujemy się z prognoz demograficznych opublikowanych w 1995
        roku w magazynie “Newsweek” ludność muzułmańska w samej Francji ma osiągnąć w
        2010 roku poziom od 6 do 8 milionów, a więc wzrosnąć w stosunku do roku 1994
        ponad trzykrotnie. Jeśli przyjmiemy, że w latach 2010-2015 wzrośnie ona o
        kolejne 3-4 miliony (co jest założeniem dość ostrożnym) natomiast ogólna liczba
        mieszkańców Francji wynosić wtedy będzie poniżej 60 milionów (co wynika z
        ostatnich prognoz demograficznych), to należy zgodzić się z tym że w roku 2015
        we Francji muzułmanie stanowić będą 20% ludności. Sytuacja w Niemczech będzie
        niewiele lepsza. Skutki
        • Gość: Skrzypek Re: Jan Frejlak Upadek Europy cz II B IP: *.AlfaOmega.pl 11.11.02, 00:40
          Sytuacja w Niemczech będzie niewiele lepsza. Skutki wybuchu kryzysu
          ekonomicznego w takich okolicznościach nietrudno przewidzieć. Dojście do władzy
          ugrupowań domagających się wysiedlenia przybyszów wydaje się wówczas niemal
          pewne. Będzie już jednak za późno. Nerwowe próby ratowania sytuacji
          najprawdopodobniej doleją tylko oliwy do ognia i zachód naszego kontynentu
          ogarnie etniczna wojna domowa.
          Istnieje kilka powodów, dla których bardziej prawdopodobna w tym konflikcie
          wydaje się porażka Europy niż Islamu.
          Po pierwsze zauważmy, że w wojnie tej polami bitew będą ulice wielkich
          europejskich miast. Zmniejsza to znacznie przewagę jaką nad Światem Islamu
          miała dzięki technologii Europa. Do walki w mieście nie można będzie przecież
          użyć ani nowoczesnych samolotów bojowych, ani wyrzutni rakiet czy innego tego
          typu sprzętu. Również helikoptery nie na wiele się tu zdadzą. Użycie broni
          jądrowej w ogóle nie wchodzi w rachubę - niewyobrażalnym jest by Francuzi, na
          przykład po przegraniu bitwy o Paryż zniszczyli go bombą nuklearną. Potrzebne
          do walki w miastach uzbrojenie (karabiny i broń przeciwpancerna) łatwo będzie
          islamistom przemycić - nie sądzę więc by mogło im go zabraknąć. W tej wojnie
          decydować będzie jedynie liczba ludzi zdolnych do noszenia broni i ich morale.
          Ludność islamska będzie wtedy co prawda nadal kilkukrotnie mniej liczna od
          ludności rdzennie europejskiej, jednak blisko połowę Europejczyków stanowić
          wtedy będą ludzie mający powyżej pięćdziesięciu pięciu lat. Islamiści zaś będą
          to, w zdecydowanej większości dwudziesto-paroletni fanatycy. Zdeterminowani,
          wierzący w swoją misję, kierowani pragnieniem służenia woli Allacha i zdobycia
          bogactw Europy, Arabowie i Turcy będą mieli nad Francuzami, Niemcami, Włochami
          i Hiszpanami ogromną psychologiczną przewagę. Po drugie Europa nie będzie mogła
          liczyć na pomoc Ameryki. Tam kryzys gospodarczy będzie najgłębszy.
          Najprawdopodobniej pociągnie on za sobą masowe wybuchy zamieszek na tle
          rasowym. Murzyni i Latynosi zaczną grabić bogatsze dzielnice wielkich miast, do
          akcji wkroczą anarcho - nacjonalistyczne milicje, które dostaną materialne
          wsparcie od takich wrogów Ameryki jak na przykład Chiny. Rozpad i chaos nie da
          się opanować przez wiele lat, co kompletnie wyłączy Amerykę z polityki
          międzynarodowej. Po trzecie wreszcie, zaangażowanie krajów islamskich w
          europejski konflikt najprawdopodobniej, zwłaszcza w jego późniejszej fazie, nie
          ograniczy się jedynie do cichego wspierania braci w wierze, ale do otwartego
          starcia z wypowiedzeniem wojny włącznie. Świadomość, że tak korzystna sytuacja
          nie prędko się powtórzy (Ameryka nie zainterweniuje, Europa w kryzysie), oraz
          że europejskie zwycięstwo oznaczać będzie masowe wysiedlenia, a więc kryzys
          wewnętrzny w krajach islamskich, może skłonić arabskich i tureckich przywódców
          do zadziałania w myśl zasady "teraz albo nigdy". W przypadku państw arabskich
          dodatkowym bodźcem może być świadomość wyczerpywania się zasobów ropy naftowej,
          a więc tego, że za dziesięć, dwadzieścia lat ich sytuacja ekonomiczna tak czy
          siak zacznie się drastycznie pogarszać. Przedstawiony tu scenariusz katastrofy
          nie jest oczywiście jedynym możliwym. Zawiera on jednak pewne elementy wspólne
          dla wszystkich możliwych scenariuszy takiego gwałtownego upadku Starego
          Kontynentu: kryzys gospodarczy mający swe podłoże w starzeniu się zachodnich
          społeczeństw, wzrost liczby Muzułmanów zamieszkujących Europę powyżej pewnego
          krytycznego poziomu, niekorzystne dla Europejczyków pole walki w spodziewanym
          starciu, przewaga morale Muzułmanów nad Europejczykami.
          Podsumowując, najprawdopodobniej proces islamizacji Europy Zachodniej
          przestanie w pewnym momencie przebiegać w sposób łagodny i ulegnie gwałtownemu,
          katastroficznemu przyspieszeniu. Nastąpi to w pierwszej połowie XXI wieku i
          decydującą rolę odegrają elementy wymienione powyżej.
          Powtórka z historii
          Niektórzy buntują się przeciw takiej wizji. Twierdzą, że europejskie elity na
          pewno nie dopuszczą do realizacji opisanego scenariusza. Warto im jednak
          przypomnieć historię upadku Cesarstwa Rzymskiego na zachodzie. Podobieństwo
          sytuacji społecznej schyłku Rzymu i dzisiejszej Europy jest tak ewidentne, że w
          zasadzie nie warto się nad nim rozwodzić – spadająca dzietność (na kobietę,
          która urodziła dwójkę dzieci patrzyło się wtedy jak na bohaterkę, dziś traktuje
          się ja wręcz jak dziwaczkę), rosnące podatki, wzrastająca ilość obcych
          przybyszów, upadek poszanowania dla własności publicznej, ogólna dekadencja i
          rozkład moralny. Skutek znamy - Rzym upadł. Upadł pomimo posiadania
          najsilniejszej w owym czasie armii na Świecie, pomimo posiadania bogactw, przy
          pomocy których mógł korumpować rządy i wpływać na okolicznych władców.
          Przypomnijmy tu za francuskim historykiem Filipem Contamine fakty związane z
          najazdami barbarzyńców, które uznawane są za ostateczną katastrofę tego
          wielkiego imperium: "...Po jednej stronie wykorzystywano wszystkich dorosłych
          mężczyzn, w wieku od lat piętnastu czy szesnastu, do lat gdy opuszczały ich
          siły, a więc liczba walczących sięgała jednej czwartej, jednej piątej całej
          ludności. Cesarstwo miało kilkadziesiąt milionów mieszkańców, ale zdolne było
          za cenę rujnującego wysiłku zgromadzić 500.000 czy 600.000 żołnierzy, z których
          dwie trzecie, a nawet trzy czwarte były w praktyce niezdolne do udziału w
          kampanii. Tak więc stosunek liczby walczących do liczby ludności teoretycznie
          był rzędu jednego do stu, praktycznie jednego do czterystu. (...) Niższość
          barbarzyńców w dziedzinie prowadzenia oblężeń nie stanowiła utrudnienia, chyba
          że miasta broniły się zdecydowanie. W rzeczywistości wiele z nich padło przez
          zaskoczenie, przez zdradę albo wskutek krótszej czy dłuższej blokady; inne
          otwarły rozmyślnie swe bramy z nadzieją, że zostaną oszczędzone."
          Barbarzyńcy łupili i niszczyli imperium, pomimo, że Rzymianie mieli nad nimi
          ogromną przewagę. Brakowało im jednak tego co wojskowi nazywają morale – ducha
          walki, odwagi, gotowości na śmierć. Tchórzliwi, hedonistycznie nastawieni do
          życia i pragnący jedynie spokoju Rzymianie, konsekwentnie lekceważyli
          zagrożenia, a gdy doszło do napaści dzikich ludów, sami otworzyli najeźdźcom
          bramy do swych miast.
          Historia lubi się powtarzać.
          Być może kontynent opanowany przez młody, dynamiczny naród arabski, za kilkaset
          lat powtórnie odżyje tworząc oryginalną, nową cywilizację, będącą mieszanką
          cywilizacji łacińskiej i muzułmańskiej. Byłaby to kolejna powtórka z historii –
          wszak w kilkaset lat po upadku Rzymu, niżej cywilizowane ludy germańskie
          utworzyły to co my nazywamy dziś Naszą Europą. Podobnie jak wtedy, gdy
          barbarzyńscy najeźdźcy ocalili z Rzymu to co było w nim najbardziej
          wartościowe – prawo, organizację, niektóre technologie, a także wschodzące
          wtedy Chrześcijaństwo, tak samo jutro Arabowie to co dobre wezmą, a to co złe
          odrzucą.
          Polacy wobec upadku Europy
          Nad śmiercią Europy nie ma co rozpaczać. Tak widać musiało być. Zastanówmy się
          jednak co z niej może wynikać dla naszego kraju. Po pierwsze zauważmy, że w
          Polsce Muzułmanie nie mają swojego mocnego przyczółka. Nasz kraj jest zresztą
          zbyt mało atrakcyjny jako obiekt ataku, tak więc (o ile zachowamy neutralność
          wobec europejskiej wojny domowej) islamska inwazja w XXI wieku jeszcze nam nie
          zagrozi. Po drugie zauważmy, że wojna ta może być dla naszego kraju wręcz
          ogromną szansą na wzbogacenie się. Podobnie jak Szwecja, która wykorzystała
          Drugą Wojnę Światową, by uczynić ze swego państwa (będącego w latach
          trzydziestych jednym z najuboższych w Europie) kraj o jednym z najwyższych
          dochodów na głowę mieszkańca na Świecie, tak samo Polska, wysyłając broń i
          środki opatrunkowe obu walczącym stronom może w kilka lat wyrosnąć na lokalną
          potęgę gospodarczą i polityczną. Zauważmy tu, że Szwecja w latach trzydziestych
          była krajem 4 milionowym, Polsk
          • Gość: Skrzypek Re: Jan Frejlak Upadek Europy cz II C IP: *.AlfaOmega.pl 11.11.02, 00:43
            Zauważmy tu, że Szwecja w latach trzydziestych była krajem 4 milionowym, Polska
            zaś jest dziś krajem 40 milionowym. Umiejętne wykorzystanie szansy jaką będzie
            europejski konflikt uczyni z nas polityczną siłę, z którą wszyscy będą się
            musieli liczyć. W sojuszu z Rosją będziemy mogli utworzyć blok trudny do
            zaatakowania.
            Podobnie jak upadek Cesarstwa Zachodnio-rzymskiego nie był upadkiem całego
            imperium, które pod postacią Bizancjum przetrwało jeszcze tysiąc lat, z czego
            przez lat pięćset było polityczną potęgą, tak samo upadek Europy Zachodniej nie
            jest upadkiem europejskiej cywilizacji, która w słowiańskiej części kontynentu
            ma szansę przetrwać jeszcze przez wiele stuleci, a nawet, w stosownym momencie,
            wyzwolić Europę Zachodnią spod islamskiego jarzma.
            Z upadku kontynentu nie wynikają też specjalne powody do troski o naszą wiarę.
            Pod panowaniem Muzułmanów liczba Chrześcijan nie będzie raczej spadać szybciej
            niż dzieje się to obecnie w lepkich mackach liberalnej demokracji. Czy nastąpi
            upadek Watykanu? Cóż, nigdzie nie jest powiedziane, że siedzibą Stolicy
            Apostolskiej musi być Rzym. Kto to wie, może następną siedzibą będzie Pekin? A
            może Kraków lub Warszawa?
            Jan Frejlak
      • Gość: Skrzypek Scenariusze upadku Europy -G.Świderski cz III IP: *.AlfaOmega.pl 11.11.02, 00:45
        Przykładowe scenariusze upadku demokracji
        ( Artykuł ukazał się w kwartalniku konserwatywnym - Monarchista )
        Bankructwo Finansowe:
        Władza demokratyczna nie jest nastawiona na długofalowe myślenie o państwie.
        Górny horyzont myślowy to długość kadencji. Ale najczęściej jest to nawet
        mniej. To powoduje, że łatwiej powstają mechanizmy życia na koszt przyszłych
        pokoleń. To się nasila i powoduje, że prędzej czy później te przyszłe pokolenia
        zbankrutują finansowo. Są dwie popularne metody życia na koszt przyszłych
        pokoleń praktykowane powszechnie w demokracji: deficyt budżetowy i system
        emerytalny. Starzenie się społeczeństwa spowoduje bankructwo finansowe całego
        państwa - a to spowoduje załamanie polityczne i anarchie.
        Postęp Techniczny:
        Rozwój rynku komputerowego może spowodować, że komputery i Internet będą tak
        tanie, że każdego będzie na nie stać, tak jak na długopis czy chleb. To
        spowoduje, że technicznie będzie możliwe zrealizowanie systemu demokracji
        bezpośredniej - ciała przedstawicielskie przestaną być potrzebne, bo będzie
        można technicznie zorganizować głosowanie wszystkich obywateli nad każdą
        ustawą. Wtedy są dwie możliwości: albo demokraci zrezygnują z traktowania
        demokracji dogmatycznie i stwierdzą, że demokracji nie należy maksymalizować.
        To da silne narzędzie do ręki przeciwnikom demokracji i oni obalą ją
        demokratycznie (czyli za zgodą ludu). Albo rzeczywiście zostanie wprowadzona
        demokracja bezpośrednia - a to będzie upadek. Chyba nie musze tego uzasadniać?
        Np demokratycznie zlikwiduje się wszystkie podatki.
        Rozwój Demokracji Totalnej:
        Różne poglądy na życie nie są konfliktogenne w normalnych warunkach. Dopiero
        różne koncepcje polityczne (w połączeniu z dążeniem do wprowadzenia ich w
        życie) powodują konflikt, który musi być jakoś rozwiązany. Aby to rozładować
        wymyślono demokrację. Ale okazało się, że to nie rozwiązuje problemu. Otóż
        współcześnie większość konfliktów między ludźmi spowodowanych jest przez
        demokratyczną władzę. Głownie przyczynia się do tego demokracja totalna (czyli
        rozwiązywanie wszystkiego przez głosowanie). Jeśli głosowanie rozwiązuje
        wszystkie kłopoty, to władza celowo generuje konflikty w nowych dziedzinach,
        aby uzasadnić interwencje i swoją niezbędność w tej dziedzinie. Musi to robić,
        bo rozwiązanie problemu czyni władzę zbędną w demokracji. Bo władza w
        demokracji, to z definicji wynajęci przez obywateli urzędnicy do rozwiązywania
        problemów społecznych. W pewnym momencie ilość konfliktów i obszar ingerencji
        państwa w życie obywateli przekroczy punkt graniczny, po którym obywatel będzie
        zdolny do wszystkiego, łącznie z oddaniem życia w celu obalenia takiej władzy.
        To spowoduje możliwość zwycięstwa spisku obalającego demokratyczną władzę siłą.
        Słabniecie Militarne:
        W państwach demokratycznych zaczną coraz większą popularność zdobywać
        pacyfiści, zieloni czy feministki. Oprócz tego duża część energii i finansów
        państwa zacznie być poświęcana na różne głupoty typu walka o tolerancje, walka
        z rasizmem, i wszelką tym podobną polityczną poprawność. Równolegle następować
        będzie upadek moralny i religijny. A demokracja jest tego katalizatorem.
        Ateiście bardziej boją się śmierci, bo życie jest dla nich wszystkim. To
        wszystko spowoduje osłabienie militarne państw demokratycznych, co spowoduje
        przegranie wojny z jakimś silnym, niedemokratycznym państwem.
        Ewolucja demokracji ku oligarchii:
        W miarę rozwoju mediów i technik propagandowych demokracja staje się fasadą
        ukrywającą rządy elit. Elity te manipulują tłumem, który ma bardzo mały wpływ
        na zmianę władzy. Walka o władzę toczy się na innym polu, który jest ukrywany
        przed ludem. Po pewnym czasie elity władzy mogą ograniczać demokratyczne
        igrzyska wiedząc, że są zbyt kosztowne - szczególnie wtedy gdy inne, wrogie
        państwa będą ograniczać trwonienie energii władzy i obywateli na demokratyczną
        zabawę i zaczną używać tej energii do budowy siły państwa.
        Grzegorz Świderski
      • Gość: Skrzypek Powiedz Dobranoc Europie- Pat Buchanan IP: *.AlfaOmega.pl 11.11.02, 00:52
        Pat Buchanan to były kandydat na prezydenta USA.
        Powiedz "dobranoc" matce-Kontynentowi - opinia o ZSRE Patricka Buchanana -
        Krzysztof Pawlak @ 03:04 PST
        "Jedno¶ć ekonomiczna i jedno¶ć polityczna s± bliĽniakami: jedno nie może zostać
        zrodzone bez następstwa drugiego", powiedział Fryderyk List, słynny niemiecki
        ekonomista i nacjonalista. Po raz kolejny historia przyznała rację Listowi.
        Unia ekonomiczna prowadzi prosto do unii politycznej. Lewica zawsze to
        rozumiała. Prawica - nigdy, aż się robiło za póĽno.
        Kiedy Hamilton utworzył strefy wolnocłowe w 13 stanach, silny rz±d Stanów
        Zjednoczonych został upieczony jak ciastko. Bismarck użył unii celnej,
        Zollverein, by okiełznać Niemcy pod wyposażon± w bicz łap± Prus.
        I w ten sposób Europejska Wspólnota Węgla i Stali z lat 50 ubiegłego wieku
        doprowadziła do Wspólnego Rynku, Wspólnoty Europejskiej, dzisiejszej Unii
        Europejskiej i jutrzejszego Eurolandu. W nim 12 narodów, które dzi¶ rezygnuj±
        ze swych własnych walut, by zaakceptować "euro", będ± cieszyły się wszystkie
        wolno¶ci± i niepodległo¶ci± jak Rhode Island. (dzielnica N. Jorku -
        przyp. "ZcU")
        Dla Europy może już nie istnieć droga powrotu. Wizja patrioty de Gaulle'a, ojca
        chrzestnego Europy "od Atlantyku po Ural", jest martwa. Alternatywna wizja elit
        zarz±dzaj±cych socjalistycznego superpaństwa, które maj± nadzieję wprowadzić,
        triumfuje. Gardz±c suwerenno¶ci±, czczon± dot±d potęg±, bezimienni,
        eurotechnokraci bez oblicz wła¶nie podjęli Wielki Skok Naprzód.
        Francja, Niemcy i Włochy, które wła¶nie wymieniaj± swoje waluty na euro, oddaj±
        kontrolę nad polityk± monetarn± i, co za tym idzie, kontrolę nad polityk±
        fiskaln± i przyszło¶ci± narodu. Je¶li recesja dotknie Włochy, Rzym będzie
        zupełnie skrępowany, niezdolny do zapobieżenia deficytowi czy dokonania
        dewaluacji lira. Włochy będ± miały mniej wolno¶ci, by dbać o swój interes
        narodowy niż ma w obecnym kryzysie Argentyna.
        Niemniej jednak, przewiduję: to europejskie superpaństwo nie będzie w stanie
        przetrwać, lecz rozedrze się na kawałki na barierze nacjonalizmu. Kiedy nastan±
        ciężkie czasy, patrioci przechwyc± kontrolę nad przyszło¶ci± ich narodów z r±k
        brukselskich biurokratów, którym nikt nie będzie chciał zadeklarować lojalno¶ci
        czy miło¶ci.
        No bo kto przecież chciałby się bić czy umierać za UE?
        S± też inne powody, by wierzyć, że nowa Europa upadnie. Odmiennie od Ameryki,
        gdzie 90 procent ludzi mówi po angielsku, 300 milionów ludzi w eurostrefie mówi
        tuzinem języków. I podczas gdy pozostaje ona wci±ż zamożna, europejski dynamizm
        zanika razem z jej przemysłowymi podstawami. Militarnie, jak mogli¶my to
        zobaczyć w Kosowie, nowa Europa jest żałosna. Pięćdziesi±t sze¶ć lat po ¶mierci
        Hitlera w jego bunkrze, Europa domaga się amerykańskich oddziałów do swojej
        obrony. Europa jest zamknięt± społeczno¶ci± w narastaj±co nerwowym globalnym
        s±siedztwie.
        Każdy rok przynosi nowe europejskie pogróżki, że "pójdzie sobie własn± drog±".
        Ale zaczęły one brzmieć pusto jak pogróżki dzieci, że uciekn± z domu, które
        nigdy nie rozpoczęły przygotowań do ucieczki. Na europejski plan utworzenia 60
        tys. Sił Szybkiego Reagowania, by zast±pić nimi NATO, kto¶ gwałtownie
        zareagował: "Na miło¶ć Bosk±, utwórzcie je w takim razie wreszcie!".
        Jednak co najważniejsze: Europa umiera. W całej Europie nie ma ani jednego
        narodu ze wskaĽnikiem dzietno¶ci wystarczaj±cym do podtrzymania wysoko¶ci
        populacji, z wyj±tkiem muzułmańskiej Albanii. W 17 europejskich narodach więcej
        dokonuje się pogrzebów niż narodzin, jest więcej trumien niż kołysek.
        Pomiędzy latami 2000 a 2050 Azja, Afryka i Ameryka Łacińska wzbogac± się o 300
        do 400 milionów ludzi - 30 lub 40 Meksyków! - podczas gdy Europa straci cał±
        populację Belgii, Holandii, Danii, Norwegii, Szwecji I Niemiec. Do roku 2050
        ¶rednia wieku w Europie sięgnie 50-tki, dziewięć lat więcej niż najstarszy
        obecnie na kuli ziemskiej naród - Japończycy. Jeden na 10 Europejczyków będzie
        w wieku powyżej 80 lat. I kto będzie się opiekował t± liczb± milionów starców,
        zanim holenderski doktor odwiedzi podlegaj±cy jego opiece dom?
        Imigranci s± odpowiedzi±, imigranci już się wlali do Europy w liczbie setek
        tysięcy rocznie ze ¦rodkowego Wschodu i Afryki, zmieniaj±c charakter Starego
        Kontynentu. Tak jak Europa najeżdżała i kolonizowała Azję, Afrykę i Bliski
        Wschód, tak teraz ogarnięci jedn± ż±dz± ludzie napływaj±, by skolonizować kraje-
        matki. I kiedy pustoszej± ko¶cioły chrze¶cijańskie, meczety zapełniaj± się.
        Jak dot±d, choć nawet tak wielkie narody jak Francja, Niemcy, Włochy czy
        Hiszpania ogarnia znużenie w wysiłku pozostania niepodległymi, suwerennymi i
        wolnymi, to podnarody w nich staraj± się narodzić na nowo. W Szkocji, Walii,
        Ulsterze, Korsyce, Kraju Basków i północnych Włoszech s± secesjoni¶ci nie tacy
        jak ci, którzy doprowadzili do rozłamu Czechosłowacji, Jugosławii czy Zwi±zku
        Sowieckiego na 22 niepodległe narody.
        Je¶li alternatyw± jest ateistyczno-socjalistyczne superpaństwo powstaj±ce w
        Europie, patrioci w każdym miejscu powinni fetować podnarody. Zimna Wojna
        pozostawiła ¶wiatu zmagania pomiędzy globalistami a patriotami, zmagania, w
        których lojalno¶ć dla ponadnarodowych reżimów pewnego dnia zostan± uznane za
        więzienie dla narodu.

        Patrick J. Buchanan dwukrotnie kandydował do urzędu prezydenta USA z nominacji
        Republikanów i z nominacji Partii Reform w roku 2000. Jest komentatorem i
        publicyst±, doradzał trzem prezydentom w Białym Domu, prowadzi trzy programy
        publicystyczne w amerykańskich ogólnonarodowych stacjach TV, jest autorem
        siedmiu ksi±żek. Obecnie przewodniczy organizacji The American Cause.

        ¬ródło:WorldNetDaily

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka