Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
11.11.02, 04:28
W poprzednim odcinku zwróciłem już uwagę na niebywałą wyrozumiałość i
wielkoduszność "katolickiego" "Tygodnika Powszechnego" wobec wszelkich typów
ateistów, wolnomyślicieli, nawet zajadłych wrogów religii i Kościoła.
Skądinąd ogromnie przychylny dla "Tygodnika Powszechnego" Michał Jagiełło
stwierdził w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 11 maja 2002 r.: "Często na
przykład powtarza się, że ludzie 'Tygodnika' w zadziwiający sposób potrafili
wyzwolić w sobie ogromne pokłady tolerancji wobec niewierzących, błądzących,
nawet wobec tych, którzy instalowali stalinizm w Polsce, a potem przejrzeli
na oczy, natomiast zachowywali przesadny krytycyzm wobec narodowego nurtu w
polskim katolicyzmie".
W starciu z Prymasem Tysiąclecia
Dodajmy przy tym, że ten "przesadny krytycyzm" ludzie "Tygodnika
Powszechnego" odnosili również do największego symbolu polskiego patriotyzmu -
Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Cóż, Turowicz i jego
koledzy wyraźnie nie mogli strawić wypowiadanych przez Prymasa Tysiąclecia
tak ostrych słów przeciw antypolskim szydercom, "manii obrzydzania polskich
dziejów", fałszywym uogólnieniom o "polskim antysemityzmie" czy tak ostrego
potępienia przez Prymasa Polski ataku Stanisława Stommy na polskie powstania.
Sympatyzując bezkrytycznie z czołowymi działaczami lewicy laickiej,
redaktorzy "Tygodnika Powszechnego" wyraźnie nie mogli przeboleć tak ostrych
słów Prymasa Stefana Wyszyńskiego na temat KOR-u, wypowiedzianych w 1981
roku: "W Polsce trzeba bronić spraw własnej ojczyzny, a nie obcych zamówień".
Redaktorom "Tygodnika Powszechnego" wyraźnie nie odpowiadało nader ostre
stanowisko Prymasa Tysiąclecia wobec skrajnego krytykanctwa tego, co się
dzieje w Kościele polskim, połączonego z zachłyśnięciem się
wszelkimi "nowinkami" z Kościołów w Europie Zachodniej, zachłyśnięcia, które
po tylekroć krytykował w swych "Dziennikach" Kisiel. Szczególnie jaskrawym
przykładem takiego krytykanctwa był sławetny artykuł J. Turowicza "Kryzys w
Kościele", publikowany w "Tygodniku Powszechnym" w 1959 roku. Tekst ten
niesamowicie oburzył Prymasa Polski, który publicznie, z ambony skarcił
Turowicza, mówiąc, że "nie ma kryzysu w Kościele, jest tylko kryzys
dziennikarza, który takie artykuły publikuje w prasie katolickiej" (por.
rozmowa E. Koniecznej z J. Turowiczem, Zawsze najlepiej słychać
krzykaczy, "Życie Warszawy" z 16 lipca 1996 r.). Nawet całe dziesięciolecia
później Turowicz bronił swojego tekstu, twierdząc, że był kryzys w Kościele i
cały problem polegał tylko na tym, że "Ksiądz Prymas, który był człowiekiem
konserwatywnym, uważał, że nie ma kryzysu i krytycznie odniósł się do mojego
artykułu" (tamże). Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych przy różnych okazjach
ludzie z "Tygodnika Powszechnego" wypowiadali się z przekąsem o Prymasie
Tysiąclecia i jego niektórych poglądach i działaniach. Na przykład Józefa
Hennelowa ostro krytykowała w "Tygodniku Powszechnym" z 28 czerwca 1998
roku "apoteozujący sąd Ryszarda Reiffa o geniuszu Prymasa podpisującego
straszliwy w gruncie rzeczy tekst porozumienia z roku 1950 (...)". W
rzeczywistości zaś porozumienie to ułatwiło przetrwanie Kościołowi
katolickiemu w Polsce z nieporównanie mniejszymi stratami niż na przykład na
Węgrzech, gdzie nie najlepsza taktyka Prymasa Węgier Józsefa Mindszentyego
została wykorzystana przez władze do zmasowanych okrutnych represji wobec
hierarchii i wiernych. Sam naczelny "Tygodnika Powszechnego" Jerzy Turowicz
otwarcie krytykował nieżyjącego Prymasa Tysiąclecia (m.in. w 2 Programie TVP
14 maja 1994 roku) "za promowanie 'katolicyzmu ludowego' oraz niedostatecznie
gruntowną realizację uchwał II Soboru Watykańskiego i modernizację Kościoła w
Polsce" (por. J.S. i W.W.S., Tematy tygodnia, "Myśl Polska" z 5 czerwca 1994
r.). Omawiający wystąpienie Turowicza redaktorzy "Myśli Polskiej"
komentowali: "Obok potępienia ataku na zmarłego Prymasa, który był
rzeczywistym przywódcą narodu polskiego w szczególnie trudnym okresie,
nasuwają się pytania, jakie były intencje wystąpienia J. Turowicza. Czy jest
to dalszy krok do oddzielenia Kościoła od narodu, jak czynił to
wytrwale 'Tygodnik Powszechny' pod redakcją J. Turowicza?" (tamże).
Wyrozumiałość dla podważania wiary
W redakcji "Tygodnika Powszechnego" niejednokrotnie wyrażano skrajną wręcz
wyrozumiałość dla różnych przejawów podważania najistotniejszych nawet zasad
wiary katolickiej. Bardzo typowe pod tym względem było zachowanie się
redakcji "Tygodnika Powszechnego" po Notyfikacji Kongregacji Nauki Wiary na
czele z kardynałem Josephem Razingerem na temat książek jezuity ojca
Anthony'ego de Mello. W głośnej "Notyfikacji odnośnie do pism ojca Anthony de
Mello SJ" opublikowanej 24 czerwca 1998 roku stwierdzono m.in.: "(...) już w
niektórych fragmentach tych pierwszych publikacji [o. de Mello - J.R.N.], a w
sposób nasilony w późniejszych pismach tego Autora, zauważa się coraz
bardziej niebezpieczne odchodzenie od podstawowych treści wiary
chrześcijańskiej. Objawienie dokonane w Chrystusie zastępuje on intuicją Boga
bez żadnej formy i możliwości wyobrażenia, dochodząc do określenia Boga jako
ogólnej pustki (...)".
W Notyfikacji Kongregacji Nauki Wiary zwracano uwagę na szkodliwą wymowę
innych sugestii o. de Mello, prowadzących na przykład do konkluzji na temat
ksiąg świętych; "nie wyłączając Biblii": "Księgi te przeszkadzają, aby ludzie
szli za własnym rozsądkiem i czynią ich ograniczonymi i agresywnymi. Religie,
włącznie z chrześcijańską, są jedną z podstawowych przeszkód w odkryciu
prawdy. (...) Myśleć, że Bóg własnej religii jest jedynym, znaczy poddać się
fanatyzmowi. 'Bóg', według Autora, powinien być widziany jako rzeczywistość
kosmiczna, nieokreślona i wszechobecna. Ignoruje się charakter osobowy Boga,
a praktycznie się Go zaprzecza. (...) Kongregacja Nauki Wiary, mając na celu
troskę o dobro wiernych, uznała za konieczne stwierdzić niniejszą
Notyfikację, że wyżej przedstawione teorie nie są do pogodzenia z wiarą
katolicką i mogą prowadzić do poważnych szkód.
W czasie audiencji udzielonej kardynałowi Prefektowi, Jego Świątobliwość Jan
Paweł II zatwierdził niniejszą Notyfikację, uchwaloną na zebraniu plenarnym
Kongregacji Nauki Wiary i nakazał jej opublikowanie" (cyt. za "Tygodnik
Powszechny" z 6 września 1998 r.). W tym samym numerze "Tygodnika
Powszechnego", w którym opublikowano powyższą Notyfikację Kongregacji Nauki
Wiary, ukazał się artykuł Artura Sporniaka "Kłopoty z jezuickim guru",
wyraźnie ironizujący na temat niektórych polskich krytyków poglądów jezuity
de Mello. Sporniak nie ukrywał w końcowych konkluzjach swego tekstu, wyraźnie
pozbawionego krytycyzmu wobec de Mello, również opinii, że potępienie
poglądów de Mello utrudni próby religijnego zbliżenia Europy i Azji.
Pisał: "Na razie więc próby religijnego zbliżenia Europy i Azji zdają się być
nieudane. (...) Kościół i teologowie wciąż nie potrafią przetłumaczyć prawd
zawartych w dogmatach na język filozofii i religii Azji, nie zniekształcając
przy tym depozytu wiary. Dopóki się to nie uda, Kongregacji Nauki Wiary nie
pozostanie nic innego, jak orzekać w coraz to nowych przypadkach 'niezgodność
z wiarą katolicką' i ostrzegać wiernych przed 'poważnymi szkodami'"
("Tygodnik Powszechny" z 6 września 1998 roku).
Jak już akcentowałem, zarówno kardynał Joseph Ratzinger w imieniu Kongregacji
Nauki Wiary, jak i zatwierdzający Notyfikację Ojciec Święty Jan Paweł II
jednoznacznie uznali za "niebezpieczne" zawarte w pismach o. de
Mello "odchodzenie od podstawowych treści wiary chrześcijańskiej". Nie
przeszkodziło to redaktorom "Tygodnika Powszechnego" w odpowiednim doborze
uczestników publikowanej w tygodniku Turowicza debaty o poglądach de Mello,
aby wyraźnie przeważali w niej obrońcy poglądów tego jezuity (por.
Debata "Tygodnika": sprawa ojca de Mello, "Tygodnik Powszechny" z 13