Dodaj do ulubionych

Etiopczykom grozi śmierć głodowa

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 12.11.02, 19:32
Zenawi: Etiopczykom grozi śmierć głodowa
[2002-11-11 18:48:53]
Premier Etiopii Meles Zenawi stwierdził w wywiadzie dla BBC, że jego kraj
stoi na skraju o wiele groźniejszej klęski głodu niż w roku 1984, kiedy z
braku żywności zmarło około miliona ludzi.

Według premiera już teraz prawie 6 milionów ludzi potrzebuje natychmiastowej
pomocy żywnościowej, a jeśli w ciągu nadchodzącego roku międzynarodowa pomoc
nie nadejdzie, to liczba osób zagrożonych śmiercią głodową wzrośnie do 15
milionów.

Zenawi dodał, że międzynarodowa opinia publiczna być może nie zdaje sobie
sprawy z powagi sytuacji, gdyż w światowych mediach bardzo rzadko pojawiają
się informacje i zdjęcia pokazujące umierających z głodu ludzi.

Od wielu lat działacze społeczni apelują do państw Zachodu, by te zmieniły
swoją politykę wobec Etiopii i innych najbiedniejszych państw, uważanych za
kraje IV świata. Przede wszystkim by zwiększyły efektywność programów pomocy
i umorzyły długi. Spłata długu narodowego przez Etiopię pochłania rocznie 10
procent jej dochodu narodowego.

Znany brytyjski muzyk rockowy i działacz organizacji charytatywnych Bob
Geldof, który koordynował wielką akcją pomocy dla Etiopii Live Aid 18 lat
temu, potępił kraje zachodnie, a zwłaszcza Unię Europejską, za wydawanie
kolosalnych sum na dotowanie rolnictwa, podczas gdy nawet niewielka część
tych pieniędzy mogłaby uratować miliony ludzi w krajach najuboższych.

Paweł Kończyk

źródło : www.lewica.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: czyzunia Re: Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.11.02, 19:38
      ale zakutym łbom ekonomistom , globalistom jakiekolwiek dzialanie aby pomoc tym
      ludziom nie przyjdzie do łbów. bo to przepraszam za wyrażenie "nieekonomiczne".
      gdzieś we wloszech zebrali sie antyglobaliści, ktorzy ostatni potrafią
      odczówać jak ludzie, to policja wpierdol im. taki jeast ten świat.pa
      • Gość: kapitalizm Re: Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.proxy.aol.com 12.11.02, 21:00
        Gość portalu: czyzunia napisał(a):

        > ale zakutym łbom ekonomistom , globalistom jakiekolwiek dzialanie aby pomoc
        tym
        >
        > ludziom nie przyjdzie do łbów. bo to przepraszam za
        wyrażenie "nieekonomiczne"
        > .
        > gdzieś we wloszech zebrali sie antyglobaliści, ktorzy ostatni potrafią
        > odczówać jak ludzie, to policja wpierdol im. taki jeast ten świat.pa



        Pomoc jak sama nazwa wskazuje wymaga istnieie osoby na tyle zamoznej, zeby
        mogla sobie pozwolic na ten gest. Jak narazie chyba sie zgadzamy?

        Wiec najpierw musi zaistniec bogactwo - bo bez tego nie bedzie pomocy.
        Zeby powstalo bogactwo musza byc ludzie ktorym sie chce i oplaca sie byc
        bogatym. Zgoda?
        A wiec wolni ludzie produkujcy bogactwo moga zaistniec tylko w wolnym panstwie.
        Im wiecej wolnosci tym wiecej bogactwa.

        Wniosek - wolnosc jest jedynym najcenniejszym darem zachod moze ofiarowac
        krajom biednym.
        A wtedy to oni beda mogli robic z tym bogactwem co beda chcieli, nawet wysylac
        za granice.
        • Gość: czyzunuia Re: Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.02, 11:37
          o tym że mają wolność najlepiej powiedzieć tym zdychającym z glodu w etiopii.pa
    • Gość: Syty Jeśli Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 11:54
      Jeśli Etiopczykom grozi śmierć głodowa to niech po prostu ZACZNĄ JEŚĆ!!!
      • Gość: V.C. Re: Jeśli Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 14:13
        Gość portalu: Syty napisał(a):

        > Jeśli Etiopczykom grozi śmierć głodowa to niech po prostu ZACZNĄ JEŚĆ!!!

        Syty czy głupi ?
        • Gość: czyzunia Re: Jeśli Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.02, 14:55
          tak, tak syty a jak nie maja chleba to niecg żrą kawior.pa
          • Gość: Syty na to nie wpadłem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 17:34
            rzeczywiscie moga zrec kawior
            • Gość: V.C. Re: na to nie wpadłem IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 20:12

              " Jeśli nie mają chleba , niech jedzą ciastka . "

              Maria Antonina


              Chciałbyś podzielić jej los ?
              • Gość: Syty Re: na to nie wpadłem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 21:17
                no co ty, my strzelamy do motłochu zanim się rozpełznie, nie dopuścimy do tego
                co hołota uczyniła z Marią Antoniną.
    • akkj Re: Koreanczykom grozi śmierć głodowa 13.11.02, 15:11
      Gość portalu: V.C. napisał(a):

      > Zenawi: Etiopczykom grozi śmierć głodowa
      > [2002-11-11 18:48:53]
      > Premier Etiopii Meles Zenawi stwierdził w wywiadzie dla BBC, że jego kraj
      > stoi na skraju o wiele groźniejszej klęski głodu niż w roku 1984, kiedy z
      > braku żywności zmarło około miliona ludzi.
      >
      V.C. Już dawno temu prosilem Cie, zebys napisal cos o problemie glodu w Korei Polnocnej
      (przepraszam, w Koreanskiej Republice Ludowo-Demokratycznej), przodujacym panstwie dobrobytu i
      socjalizmu. Podobno umarlo tam z glodu 2-4 mln ludzi. Czy te chuje www.lewica.pl o tym nie pisza? To
      zajrzyj gdzie indziej.
      • Gość: czyzunia Re: Koreanczykom grozi śmierć głodowa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.02, 15:17
        AKKJ gamoniu, a czemu ty o tym nie piszesz, tylko sie przypierdalasz.pa
        • Gość: V.C. Specjalnie dla akkj : głód w KRL-D ' 99 IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 20:38
          Korea Północna. Głód

          Izabela Kuczyńska (29-11-99 00:00)

          Komunistyczne rządy w Pekinie i Phenianie na forum międzynarodowym udają, że
          sprawa uchodźców nie istnieje. Na razie pomoc uciekinierom organizują tylko
          stowarzyszenia religijne i organizacje charytatywne z Korei Południowej. Rząd w
          Seulu domaga się od ONZ, by zezwoliła na utworzenie obozów dla uchodźców na
          terenie Chin. Aby taką zgodę wydać, potrzebna jest oficjalna prośba rządu
          chińskiego w tej sprawie. Pekin odmawia jednak, gdyż nie chce takim posunięciem
          obrazić rządu północnokoreańskiego. - Pekin odpowiada nam, że Koreańczycy
          przyjeżdżają tylko po żywność, a kiedy już ją kupią, wracają do domu. Nie można
          ich więc zakwalifikować jako uchodźców - wyjaśnia MSZ w Seulu. (29-11-99 00:00)


          Izabela Kuczyńska (21-06-02 00:24)

          Głodni Koreańczycy z Północy każdego dnia nielegalnie przekraczają granice z
          Chinami, by przez jakiś czas dobrze się najeść i zarobić na czarno kilka
          groszy. Strażnicy na granicy przepuszczają uchodźców, bo sami cierpią głód.

          Najlepiej ucieka się zimą - mimo prawie arktycznej temperatury i wysokich
          śniegów zalegających przygraniczne partie górskie. Wtedy zamarza Tumen, jedna z
          rzek naturalnie wyznaczająca granice. Trzeba tylko znaleźć te miejsca, w
          których szerokość rzeki nie przekracza 30 metrów i przejść po grubym lodzie na
          druga stronę. Żołnierze ze straży granicznej nie robią problemów - wystarczy w
          drodze powrotnej przynieść im zapas jedzenia i trochę pieniędzy.

          Do brudnego i zimnego chińskiego miasteczka Hunchun - położonego zaledwie 20 km
          od granicy - wycieńczeni głodem i chłodem uchodźcy docierają jak do raju.
          Miejscowi rozpoznają ich natychmiast po schorowanych, zapadniętych twarzach,
          lichym ubraniu i nieznajomości chińskiego. Zazwyczaj schronienia na krótko
          udzielają im chińscy Koreańczycy. Potem przerzucani są na wieś, tam wykonują
          prace domowe, za co dostają niewielką zapłatę i dach nad głową. Tak mija kilka
          miesięcy. Tyle wystarczy, by się odżywić i odziać. Tylko w ubiegłym roku,
          według danych zebranych przez organizacje humanitarne przeprowadzające wywiady
          z uchodźcami, nielegalnie przekroczyło granicę 100-400 tys. migrantów. Około
          połowa z nich to członkowie partii - donoszą reporterzy prestiżowego
          azjatyckiego tygodnika "Far Eastern Economic Review".

          Niebezpieczne wizje

          Fundamenty, które przez lata podtrzymywały komunistyczną twierdzę, zbudowano na
          nacjonalizmie, braku wiedzy o świecie zewnętrznym i posłuszeństwie wobec wodza.
          Kraj cierpiał biedę, ale Koreańczycy zawsze wierzyli partii, że i tak żyje im
          się lepiej niż Chińczykom.

          Tymczasem od kilku lat uchodźcy, którzy powracają z Chin, opowiadają coś
          zupełnie innego. Przywożą ze sobą niebezpieczne dla reżimu Kim Dzong Ila - syna
          Wielkiego Wodza, zmarłego Kim Ir Sena - wizje lepszego życia. Głośno opowiadają
          o targowiskach pełnych żywności i obwiniają przywódcę kraju za to, że robi z
          nich głupców, trzymając w izolacji. - Władza zawsze nas okłamywała. Teraz
          powinniśmy zjednoczyć się w Chinach i utworzyć front przeciw dyktaturze -
          stwierdził w wywiadzie dla południowokoreańskiego magazynu "Monthly Chosun"
          były profesor z Phenianu, który nigdy nie powrócił do Korei Północnej. - To
          wszystko wina Kima.

          Kłopoty spiętrzyły się na początku lat 90., gdy Rosja i Chiny drastycznie
          ograniczyły dostawy żywności i gazu. Klęski powodzi i suszy, które nawiedziły
          kraj przez pięć ostatnich lat, były gwoździem do trumny. Zapasy z państwowych
          spichlerzy kurczyły się szybko. Rząd ogłosił hasło: "Jedzmy dwa razy dziennie" -
          dla każdego dziennie 700 gramów ryżu. Rację szybko zmniejszono o połowę.
          Uchodźcy opowiadają, że najstarsi w rodzinie uciekali z domów i zagładzali się
          na śmierć gdzieś w lesie lub polu. Zanim policja doszła, że ktoś umarł,
          pozostali mogli zjeść ich porcję. Najbardziej zdesperowani uciekali do Chin:
          głodujący chłopi i robotnicy. Gdy okazało się, że uciec nie jest tak trudno,
          dołączyła do nich krajowa elita - członkowie partii, lekarze, pracownicy
          aparatu bezpieczeństwa. Niektórym udało się już kilkakrotnie przekroczyć
          granicę. - Pierwsza ucieczka to jak egzamin do podstawówki; druga - do liceum,
          trzeci i czwarty raz czyni z ciebie mistrza - przytacza wypowiedź jednego z
          emigrantów raport Amerykańskiego Instytutu Pokoju.

          Obozy "927"

          Nieszczelne granice i głodni migranci są zaprzeczeniem dżucze - idei
          samowystarczalności - chwały i dumy zmarłego Kim Ir Sena. W ubiegłym roku
          władze postanowiły sprawdzić obecność obywateli w kraju. Przed wyborami każdy
          miał obowiązek zgłoszenia się po nowy dowód osobisty. Przebywający nielegalnie
          za granicą nie mogli oczywiście odebrać dowodu i jeśli po powrocie przez
          przypadek policja zażądała od nich okazania dokumentu, trafiali na resztę życia
          do więzienia. Przy okazji statystyki rządowe ujawniły okrutną rzeczywistość - w
          niektórych okręgach w ciągu pięciu lat ubyło nawet 40 proc. ludności. Część
          zmarła z głodu, część wyemigrowała.

          Rok wcześniej Kim Dzong Il nakazał władzom lokalnym, by w 210 okręgach
          utworzyły obozy "927". Przetrzymuje się w nich przyłapanych na nielegalnym
          oddaleniu się z własnej wsi lub miasta bez oficjalnego zezwolenia. - Kazali mi
          włożyć uniform czarny od wszy. Bili za każdym razem, gdy próbowałem je
          strząsnąć - wspomina reporterce "Far Eastern Economic Review" były strażnik
          graniczny Kim. Kim przeżył w obozie rok. Kilka dni po zwolnieniu uciekł do
          Chin. - Jedliśmy papkę z kolb kukurydzy. Lepiej było, gdy złapałem żabę lub
          szczura.

          Razem z Kimem zamknięto 1200 osób. Codziennie o piątej rano więźniów
          wyprowadzano w pole, gdzie pracowali bez wody i odpoczynku do siódmej
          wieczorem. Dzielili się na trzyosobowe grupy - dwóch pracowało w roli wołów
          pociągowych, trzeci - oracza. Baty dostawali po każdym zbyt wysokim uniesieniu
          głowy lub spowolnieniu pracy. - Do szczęśliwych zaliczałem dni, w których
          dostałem baty tylko raz lub dwa dziennie - mówi Kim. - Gdy więzień był na tyle
          słaby, że rano nie mógł wstać i iść do pracy, wstrzymywano mu porcje żywności.

          Nie ma uchodźców

          W Chinach za udzielanie pomocy grożą kary finansowe. W ubiegłym roku patrole
          policji przeszukały każdy dom w przygranicznych rejonach. Wyłapanych
          uciekinierów przekazano Phenianowi. Połowę z nich po powrocie czeka egzekucja -
          pisze "Far Eastern Economic Review". Do obozów nie trafiają jednak dzieci
          przyłapane z rodzicami. - Nie przeżyłyby - mówi Kwang, były pogranicznik
          ukrywający się w Chinach. Zamiast tego są bite, by zapamiętały, że z ukochanego
          kraju się nie ucieka. Potem wałęsają się po ulicach i błagają o jedzenie.

          źródło : www.gazeta.pl

          W arcchiwum Gazety znalazłem tylko jeden tekst o głodzie w KRL-D i to sprzed 3
          lat ... Czy to nie dziwne ? Skąd miałbym czerpać informacje o aktualnej
          sytuacji żywnościowej w tym kraju ?
      • janusz2_ Re: Koreanczykom grozi śmierć głodowa 13.11.02, 16:51
        akkj napisał:

        > Gość portalu: V.C. napisał(a):
        >
        > > Zenawi: Etiopczykom grozi śmierć głodowa
        > > [2002-11-11 18:48:53]
        > > Premier Etiopii Meles Zenawi stwierdził w wywiadzie dla BBC, że jego kraj
        > > stoi na skraju o wiele groźniejszej klęski głodu niż w roku 1984, kiedy z
        > > braku żywności zmarło około miliona ludzi.
        > >
        > V.C. Już dawno temu prosilem Cie, zebys napisal cos o problemie glodu w
        Korei P
        > olnocnej
        > (przepraszam, w Koreanskiej Republice Ludowo-Demokratycznej), przodujacym
        panst
        > wie dobrobytu i
        > socjalizmu. Podobno umarlo tam z glodu 2-4 mln ludzi. Czy te chuje
        www.lewica.p
        > l o tym nie pisza? To
        > zajrzyj gdzie indziej.


        Przykład KRL-D może służyć poznaniu przyczyn zjawiska głodu w niektórych
        państwach. Przeciez "obok" KRL-D jest druga część sztucznie podzielonego
        państwa koreańskiego, która radzi sobie całkiem nieźle.
        Obie części Korei startowały z tego samego poziomu, warunki rozwoju są tam
        podobne, czyli jedyną przyczyną tragicznej sytuacji KRL-D są zbrodnicze rządy
        lewicowej dyktatury.
    • Gość: doku A jaka koalicja u nich rządzi? IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 13.11.02, 16:40
      Podstawowa zasada jest taka, że tam gdzie nie ma demokracji, tam nie wolno
      posyłać pomocy, bo i tak zostanie rozkradziona przez władze i sprzedana celem
      zbogacenia się. Jeżeli ktoś robi propagandę na rzecz pomocy dla kraju, gdzie
      jest lewicowy reżim, to znaczy, że jest zbrodniarzem popierającym ten reżim,
      który jest winien głodowi i cierpieniom tych ludzi.

      Nie wolno pomagać zbrodniarzom, a więc trzeba bardzo uważnie patrzeć. Bo czasem
      pomoc bezpośrednia jest potrzebna, a czasem tylko sankcje (czyli blokada
      wszelkiej pomocy) mogą pomóc. Pamiętasz PRL, jak czerwoni dowodzili, że sankcje
      USA uderzają w zwykłych Polaków, więc są złe. A właśnie tylko sankcje mogły
      wtedy pomóc Polsce, bo najpierw trzeba było ZSRR i PRL zniszczyć gospodarczo -
      to był jedyny ratunek dla Rosjan i Polaków.

      Tak więc czy wiesz, kto rządzi w Etiopii? Bo może właśnie sankcje bedą dla
      Etiopii ratunkiem.
      • demo_stenes Re: A jaka koalicja u nich rządzi? 13.11.02, 17:45
        Wydaje Ci się Doku, że wolno zwalczać reżimy, które nam nie pasują kosztem
        milionów głodnych? W PRL śmierć głodowa mimo wszystko nam nie groziła? Ale
        zgadzam się z Tobą, że pomoc ta, powinna być kierowana do rzeczywiście
        potrzebujących, tzn. poprzez, no nie wiem, jakieś fundusze celowe, nadzorowane
        przez pomocodawców i przez nich również rozdysponowywane. Sankcje na konkretne
        sprawy, jak broń i owszem, ale nie na żywność!!!
        • Gość: doku Dziekuje za uściślenie. nt IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 13.11.02, 17:55
      • Gość: V.C. Re: A jaka koalicja u nich rządzi? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 20:53

        Dr Doku wprowadza Forumowiczów w błąd bredząc o lewicowym reżimie w Etiopii .

        Ma dane sprzed - bagatela - 11 lat ...

        Bo właśnie w 1991 obalono reżim Mengistu Haile Mariama .

        Od 1994 Etiopia jest państwem demokratycznym .

        • demo_stenes Re: A jaka koalicja u nich rządzi? 14.11.02, 15:19
          Gość portalu: V.C. napisał(a):

          >
          > Dr Doku wprowadza Forumowiczów w błąd bredząc o lewicowym reżimie w Etiopii .
          >
          > Ma dane sprzed - bagatela - 11 lat ...
          >
          > Bo właśnie w 1991 obalono reżim Mengistu Haile Mariama .
          >
          > Od 1994 Etiopia jest państwem demokratycznym .
          >
          No nie do końca. Nowa partia rządząca również posługuje się retoryką
          marksistowską, a nowy premier Meles Zenawi, nie wiem czy jest nim nadal,
          również jest lewicowcem. Sytuacja polityczna generalnie nie jest najlepsza,
          wciąż dochodzi do walk z Erytreą
          Pomoc humanitarna, jednak niezależnie od tego, kto rządzi, jest konieczna
        • demo_stenes Re: A jaka koalicja u nich rządzi? 14.11.02, 15:20
          Gość portalu: V.C. napisał(a):

          >
          > Dr Doku wprowadza Forumowiczów w błąd bredząc o lewicowym reżimie w Etiopii .
          >
          > Ma dane sprzed - bagatela - 11 lat ...
          >
          > Bo właśnie w 1991 obalono reżim Mengistu Haile Mariama .
          >
          > Od 1994 Etiopia jest państwem demokratycznym .
          >
          No nie do końca. Nowa partia rządząca również posługuje się retoryką
          marksistowską, a nowy premier Meles Zenawi, nie wiem czy jest nim nadal,
          również jest lewicowcem. Sytuacja polityczna generalnie nie jest najlepsza,
          wciąż dochodzi do walk z Erytreą
          Pomoc humanitarna, jednak niezależnie od tego, kto rządzi, jest konieczna
          • Gość: V.C. do demo_stenesa IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 21:34
            demo_stenes napisał:

            > Gość portalu: V.C. napisał(a):
            >
            > >
            > > Dr Doku wprowadza Forumowiczów w błąd bredząc o "lewicowym reżimie" w Etiop
            > ii .
            > >
            > > Ma dane sprzed - bagatela - 11 lat ...
            > >
            > > Bo właśnie w 1991 obalono reżim Mengistu Hajle Mariama .
            > >
            > > Od 1994 Etiopia jest państwem demokratycznym .
            > >
            > No nie do końca. Nowa partia rządząca również posługuje się retoryką
            > marksistowską, a nowy premier Meles Zenawi, nie wiem czy jest nim nadal,
            > również jest lewicowcem.

            Sugerujesz ,że marksiści i przez lata walczyli z marksistami i ich obalili ?

            Sytuacja polityczna generalnie nie jest najlepsza,
            > wciąż dochodzi do walk z Erytreą

            Kiedy ostatnio do nich doszło ? I z czyjej winy ?

            > Pomoc humanitarna, jednak niezależnie od tego, kto rządzi, jest konieczna
            • demo_stenes Re: do V.C. 18.11.02, 18:21
              Tak! Przypmnij sobie walki w Rosji później w ZSRR. Trocki też był marksistą i
              komunistą a jednak go zabili. Walka mienszewików z bolszewikami. Są różne
              oblicza komunizmu a każde z nich rości sobie prawo do jedynej prawdy...
              • Gość: V.C. do demo_stenesa IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 21:30
                demo_stenes napisał:

                > Tak! Przypmnij sobie walki w Rosji później w ZSRR. Trocki też był marksistą i
                > komunistą a jednak go zabili. Walka mienszewików z bolszewikami. Są różne
                > oblicza komunizmu a każde z nich rości sobie prawo do jedynej prawdy...

                W notce biograficznej prezydenta Etiopii Melesa Zenawiego *, który stał na
                czele EPRDF ( Ludowo-Rewolucyjny Etiopski Front Demokratyczny ), gdy w maju
                1991 roku obalał on reżim Mengistu Hajle Mariama , nie ma ani słowa
                o "marksizmie" .


                *" Leksykon państw świata '94/95" , Warszawa 1995 , s.140
                • demo_stenes Re: do demo_stenesa 19.11.02, 10:41
                  Gość portalu: V.C. napisał(a):

                  > demo_stenes napisał:
                  >
                  > > Tak! Przypmnij sobie walki w Rosji później w ZSRR. Trocki też był marksist
                  > ą i
                  > > komunistą a jednak go zabili. Walka mienszewików z bolszewikami. Są różne
                  > > oblicza komunizmu a każde z nich rości sobie prawo do jedynej prawdy...
                  >
                  > W notce biograficznej prezydenta Etiopii Melesa Zenawiego *, który stał na
                  > czele EPRDF ( Ludowo-Rewolucyjny Etiopski Front Demokratyczny ), gdy w maju
                  > 1991 roku obalał on reżim Mengistu Hajle Mariama , nie ma ani słowa
                  > o "marksizmie" .
                  >
                  >
                  > *" Leksykon państw świata '94/95" , Warszawa 1995 , s.140


                  "Ustrój polityczny
                  Etiopia jest krajem socjalistycznym. W 1991, w wyniku przewrotu i obalenia
                  komunistycznej dyktatury Mengistu Haile Mariama, władzę w kraju przejęło
                  ugrupowanie kierowane przez Melesa Zenawiego. Nowa partia rządząca, podobnie
                  jak poprzedni reżim, posługuje się ideologią marksistowsko-leninowską.

                  Trudno ocenić, jak rozwinie się sytuacja polityczna w kraju. Obecnie państwo ma
                  status socjalistycznej republiki ludowej. Władzę ustawodawczą sprawuje
                  tymczasowy parlament – Zgromadzenie Narodowe liczące 87 deputowanych. Funkcję
                  premiera sprawuje Meles Zenawi. Urząd prezydenta pełni, wybrany w 1995, Gidada
                  Negasso.

                  Rząd składa się z przedstawicieli Ludowo-Rewolucyjnego Frontu Demokratycznego,
                  macierzystej partii prezydenta. Notowane są nierzadkie przypadki łamania
                  podstawowych swobód obywatelskich, manipulacji wynikami wyborów."


                  www.wiem.onet.pl/wiem/00aaca.html
    • Gość: krupski rypczak Re: Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.nyc.rr.com 13.11.02, 20:20
      Trudno, ale tym razem moze oswiecona Europa im pomoze, bo po jaka cholere maja
      to czynic Stany. Chyba, ze chca byc pomowione o chec aneksji Etiopii.
    • Gość: Mag Re: Etiopczykom grozi śmierć głodowa IP: *.dsl.elpstx.swbell.net 13.11.02, 21:05
      Przyczyny glodu w Etiopii i Erytrei:

      www.globalissues.org/Geopolitics/Africa/EthiopiaEritrea.asp
      Jakby tak kupili zywnosc dla ludzi, zamiast wydawac na wojne...

      P.S. VC, czy kiedykolwiek zebrak proszacy Cie na ulicy o pieniadze powiedzial
      Ci, ze potrzebuje sie nawalic czy ze jest glodny ?
      • Gość: V.C. do Mag IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 21:12
        Gość portalu: Mag napisał(a):

        > Przyczyny glodu w Etiopii i Erytrei:
        >
        > <a
        href="www.globalissues.org/Geopolitics/Africa/EthiopiaEritrea.asp"tar
        > get="_blank">www.globalissues.org/Geopolitics/Africa/EthiopiaEritrea.asp</a>
        > Jakby tak kupili zywnosc dla ludzi, zamiast wydawac na wojne...
        >
        > P.S. VC, czy kiedykolwiek zebrak proszacy Cie na ulicy o pieniadze powiedzial
        > Ci, ze potrzebuje sie nawalic czy ze jest glodny ?

        Mag , nie podejrzewałem Cię o aż taki cynizm ...

        Czy wy w USA nie wiecie co to humanitaryzm ? Liczy się już tylko osławiona
        wojna z terroryzmem ?

        Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek działaniach wojennych między Etiopią i
        Erytreą w tym roku .
        • Gość: V.C. Re: do Mag IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 21:50
          Etiopia i Erytrea - obie uznają decyzję sądu w Hadze o przebiegu granicy za
          swój sukces


          dp 14-04-2002 18:02


          Etiopia i Erytrea uznały za sukces orzeczenie sądu w Hadze na temat przebiegu
          granicy między dwoma państwami. Etiopia ogłosiła, że sąd przyznał jej
          terytoria, których się domagała. Erytrejska telewizja twierdzi, że to
          kłamstwo. - To zwycięstwo obu narodów, w szczególności erytrejskiego - ogłosił
          spiker. Orzeczenie zostanie oficjalnie ujawnione w poniedziałek. W sobotę
          otrzymały je władze obu państw. Etiopia i Erytrea toczyły wojnę w latach 1998-
          2000. Dwa lata temu zawarły rozejm i zgodziły się zaakceptować decyzję sądu w
          Hadze w sprawie przebiegu granicy.

          źródło : www.gazeta.pl

    • Gość: gitman A kogo to obchodzi? IP: bierki:* / 192.168.9.* 13.11.02, 21:16
      Przeciez swiat woli wydawac miliardy dolarow na zbrojenia i bzdury typu podboj
      kosmosu. A to ze gdzies tam w Etiopii gloduja ludzie to nikogo nie obchodzi,
      przeciez tam nawet nie ma ropy naftowej, wiec po co o nich mowic? sad(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka