Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
18.11.02, 00:51
Sława!
Gdzieś okooło 1990 roku znany wszystkim niejaki Hupka.., a może to Czaja
wyraził nadzieje odwetowców w następujący programie: "otwieramy granice i po
15 latach robimy referendum o przynależności pańswtowej Dolnego Śląska"
Niezrównany pyskacz JKM zareplikował wtedy swoim programem: "otwieramy
granice i za 15 lat robimy referendum we wwschodnich landach..."
A teraz mamy ostflucht jak kiedyś z Mazur i Śląska...
Znany niemiecki politolog i historyk Arnulf Baring wyraził opinię, że po
wejściu do Unii Europejskiej Polacy i Czesi zaczną zasiedlać obszary
wschodnich Niemiec. Podczas Poczdamskiego Forum Gospodarczego historyk
podkreślił, że będzie to zjawisko korzystne. Baring odnotował, że od
zjednoczenia Niemiec w 1990 roku wschodnie landy opuściły dwa miliony ludzi,
przenosząc się w poszukiwaniu pracy do dawnej RFN. W minionym dziesięcioleciu
wyludniły się całe obszary Brandenburgii czy Meklemburgii-Pomorza Przedniego,
a ponieważ przyrost naturalny jest w Niemczech ujemny, nie ma mowy o ponownym
zasiedleniu tych regionów. "W najbliższych latach należy liczyć się z
ograniczoną imigracją Polaków i Czechów na opustoszałe tereny wzdłuż granicy
na Odrze i Nysie" - powiedzial Arnulf Baring w Poczdamie. Może to - jego
zdaniem - stanowić impuls do rozwoju. Przyznał on, że wśród mieszkańców byłej
NRD wciąż istnieją silne, wywodzące się z najnowszej historii uprzedzenia
wobec Polaków. Baring zwrócił też uwagę na fakt, że kłopoty nowych landów
biorą się nie tylko z wyludniania, lecz także z tego, że 40 lat komunizmu
spowodowało spustoszenia w ludzkiej mentalności. " Komuniści zlikwidowali
klasę średnią, będącej podstawą społeczeństwa obywatelskiego, które zazwyczaj
wyzwala ludzką aktywność. A tego w byłej NRD brakuje " - twierdzi Baring.
IAR