jkk74
29.06.09, 09:43
Demarta bodaj rozpoczęła dyskusję o mówieniu "wesołych świąt" niezależnie do
tego jak bardzo znamy naszego rozmówcę i niezależnie od tego, czy nasz
rozmówca w ogóle chciałby takie "życzenia" usłyszeć.
Od lat Francja toczy boje o całkowitą laicyzację swego kraju - rozumiem,
pomysł świetny tylko ta realizacja... Z tego co wiem Francja to kraj
demokratyczny, głoszący wolności obywatelskie i szanujący ludzi bez względu na
kolor skóry, pochodzenie, wyznanie etc.
Skąd więc taka zagorzałość w tępieniu przejawów religijnych u ludzi? Dodajmy w
prywatnym wydaniu... bo co komu do tego czy noszę na szyi krzyżyk czy inne
świecidełko, czy na głowie mam kapelusz, chustę czy burkę... wydawało mi się,
że laicyzacja to usuniecie przedmiotów, zwrotów i zachowań religijnych z życia
publicznego, ale żeby wpierdalać się w prywatne wybory społeczeństwa???
Po co to w ogóle? Więcej z tego szkody niż pożytku. Za chwilę zabronią im
przyozdabiania domu na święta (nieważne jakie) czy stawiania choinki we
WŁASNYM domu.
Mam wrażenie, że ktoś przedobrzył i teraz szykuje się wylanie dziecka z kąpielą.
Polska niby jest taka katolicka, a jednak nikomu do głowy nawet nie
przychodzi, aby zabraniać innym wyznaniom żyć według własnego modelu. Owszem
piętnuje się przemoc religijną, piętnuje zachowania niezgodne z polskim prawem
choć zgodne z prawem opartym na tej inszej religii (tu się zgadzam - jesteś w
Polsce/Francji/Anglii - stosujesz się do tutejszego prawa), ale żeby zaraz
zakazywać strojów tradycyjnych dla danej religii, symboli, sposobu życia...