Gość: Perła
IP: 212.160.135.*
02.12.02, 16:06
Moja drugoklasistka ma w poniedziałek do szkoły na 7.30 co wprawia mnie w
stres, gdyż dla mnie 7.30 rano to blady świt jest, a przecież jeszcze
wcześniej muszę do szkoły wyprawić ją i odwieść oczywiście. A przede
wszystkim obudzić, co w jej przypadku łatwe nie jest. Dzisiaj rano w Lublinie
mróz i gołoledź na ulicach był, jakby mało człowiek kłopotów miał. Jedziemy
ruchliwą ulicą i nagle na jezdni taka scena jest. Przechodzi matka z synem a
on nagle okoniem stanął. Samochody hamują na gołoledzi tej a ona szamocze z
dzieckiem się. Tak sobie pomyślałem, że powinna przylać mu, bo sytuacja zbyt
niebezpieczna jest aby tłumaczyć mu. No właśnie. Bić czy nie bić dzieci, oto
pytanie jest. Uważam, że są uzasadnione kwestie kiedy rodzic ma prawo wlać
dziecku swemu. Bardzo RZADKO ale jednak. Naukowcy twierdzą, że dzieci które
miały tego typu mores, lepiej w życiu radzą sobie i mniej kłopotów z nimi
społeczeństwo ma, później oczywiście. A tak zwane wychowanie bezstresowe
szlag trafił po testach na żywym organiźmie właśnie. I skutki
tego "wychowania" teraz mamy. Narkomania, przemoc, i w ogóle, banda łobuzów
na ulicach krąży właśnie. Trzeba wlać czasami za młodu aby potem spokój był.
Perła