Dodaj do ulubionych

Niech konkurują ze sobą....

IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.02, 02:57
Konflikt w liberalnym świecie pomiędzy Unią Europejską a Stanami
Zjednoczonymi znajduje coraz wyraźniejszy oddźwięk na naszym gruncie.
Obserwujemy to na niwie politycznej (podział liberałów na Unię Wolności i
Platformę Obywatelską), widać to także w przestrzeni medialnej.

Niedawno we "Wprost" ukazał się artykuł o tym, jak Niemcy kolonizują Wschód,
uciekając przed Zachodem, opatrzony tytułem "Drang nach Osten". Tekst Jerzego
Marka Nowakowskiego spokojnie mógłby się ukazać na łamach narodowej prasy po
wielokroć przeklinanej przez redaktorów "Wprost". Padły tezy bardzo
ostre. "Niemcy - pisze Nowakowski - ratują się przed zapaścią ucieczką na
Wschód, próbując zrobić z Europy Środkowej swój wewnętrzny rynek. Tym, czego
należy się bać, nie jest germanizacja w sensie bismarkowskim, ale uczynienie
z Polski biedniejszej i marniejszej kopii Niemiec, rynku zbytu dla
nienowoczesnych niemieckich produktów. Tak uzależniona od Niemiec Polska
będzie stabilizatorem dla gospodarki sąsiada, sama nie będzie jednak
konkurencyjna".
Zatem liberałowie nagle zaczęli dostrzegać, że istnieje coś takiego, jak
interes narodowy w gospodarce. Że nie jest bez znaczenia, komu się sprzedaje
najlepsze polskie przedsiębiorstwa. Że wreszcie Niemcy mają plan ekonomicznej
kolonizacji krajów Europy Środkowej. I gdzie sprawdziły się tezy o kapitale
pozbawionym zabarwienia narodowego, o potrzebie bezwarunkowego wpisania się w
kontekst polityki unioeuropejskiej? A więc ma znaczenie dla narodowych
interesów prywatyzacja STOEN-u, o którą toczyła się walka w Sejmie, a może
nawet walka o polską ziemię, choć tego liberałowie z pewnością wprost nie
powiedzą. Nowakowski też tak daleko nie poszedł, stwierdził jednak, że za
Odrą wciąż obowiązuje zasada: "Wszystko, co wasze, to nasze, a co nasze, to
wam nic do tego". Co więcej, uznał, że dominacja niemieckiego kapitału na
polskim rynku medialnym ogranicza wolność dyskursu politycznego.
Pisze: "Długofalowo rozumiany interes narodowy to m.in. swoboda dyskursu
publicznego. Czy nie ogranicza jej dominacja niemieckich koncernów na rynku
prasy regionalnej i kolorowej?".
Ktoś by pomyślał, że idzie tu o jakiś radykalny zwrot liberałów w kierunku
obrony polskiego interesu narodowego. Rzecz jednak w czym innym. Otóż od
dłuższego już czasu obserwujemy na łamach "Wprost" pewien rodzaj krytyki
gospodarki i polityki unioeuropejskiej na rzecz podnoszenia pod niebiosa
tego, co robią Amerykanie. Dotyczy to tak sfery polityki (poparcie
amerykańskiej interwencji na Bliskim Wschodzie), jak i sfery gospodarki
(głoszenie przewag ekonomii amerykańskiej nad europejską). Na tym tle
pojawiły się krytyczne opinie co do wpływów niemieckich w Europie. Nowakowski
twierdzi zatem za prasą amerykańską, że gospodarka niemiecka przestała już
być jedną z nowocześniejszych w świecie, że spada jej konkurencyjność, że nie
wolno zatem stać się tylko rynkiem zbytu jej nienowoczesnych produktów.
Jak na tym tle winni się zachowywać polscy narodowcy? Konflikt w świecie
liberalnym jest z narodowego punktu widzenia zjawiskiem bardzo korzystnym.
Znana jest powszechnie zasada: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
Ważne, żeby tym trzecim był Naród Polski. Na styku konfliktów między wielkimi
tego świata można próbować wygrywać polski interes. Żeby sobie dobrze
uzmysłowić istotę problemu, wystarczy odwołać się do sprawy przetargu w
sprawie samolotu wielozadaniowego dla naszej armii. Gdybyśmy mieli tylko
jednego producenta, dostalibyśmy ofertę bardzo drogą i niekorzystną. Ponieważ
jest ich kilku, można mówić o stawianiu warunków. Analogicznie jest ze
wszystkim. Na styku sporów między Berlinem a Waszyngtonem trzeba wygrywać
nasz polski interes. Na styku walki między polskimi liberałami trzeba
wyrąbywać przestrzeń dla narodowców.
Mieczysław Ryba
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20021203&id=my12.txt
Sława!

Zatem możemy być i w NAFCIE I w unii?

Niech konkurują ze sobą....
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka