Gość: Galba
IP: *.users.skanska.se
15.10.01, 08:26
Drodzy bywalcy Forum!
W ten weekend byliśmy świadkami głęboko zasmucających wydarzeń. Oto w kilku
stolicach europejskich (Londyn, Berlin, Sztokholm) odbyły się
manifestacje „dobrych ludzi”, którzy protestowali przeciwko „amerykańskiej
agresji na miłujących pokój Arabów”.
Dlaczego nazwałem te zgromadzenia żałosnych krzykaczy „zasmucającymi
wydarzeniami”? Dlatego, że świat wolności, godności, piękna i postępu czyli
krótko mówiąc cywilizacja zachodnia w swej walce o przetrwanie nie może być
nawet pewnym własnego zaplecza. Oto na ulice wydawałoby się cywilizowanych
metropolii wyszedł tłum wielbicieli terroryzmu. Ci sami ludzie w latach 40-tych
ubiegłego wieku demonstrowaliby pod hasłami „Stop killing innocent Nazis”
albo „Stop bombing concentration camps”. Dlaczego teraz odbywają się
manifestacje, które nikomu nie przyszłyby do głowy pół wieku temu? Ano dlatego,
że przez ostatnie 50 lat społeczeństwa zachodnie poddawane były lewackiej
indoktrynacji. Wmawiano ludziom, że każda kultura jest równie wartościowa, a
dobro, zło i prawda nie istnieją – słowem: wszystko jest względne.
Jednak prawda jest inna. Dziś decyduje się czy będziemy żyć tak jak chcemy czy
też będziemy musieli wykonywać rozkazy przygłupów w turbanach, którzy mentalnie
odstają od nas o jakieś 1000 lat. Często ostatnio słyszymy, że Islam to piękna
religia przepojona duchem tolerancji i miłości bliźniego. OK, ja o tym wiem,
wiedzą też o tym inni ludzie z naszego kręgu kulturowego. Pytanie jednak brzmi:
czy wiedzą o tym sami muzułmanie? Najwyraźniej nie. Trudno oprzeć się wrażeniu,
że mądrale (zwani nie wiedzieć czemu intelektualistami) lepiej wiedzą na czym
polega Islam niż mieszkańcy Arabii, Iraku czy Jemenu. Nawiasem mówiąc występuje
tu ciekawa asymetria traktowania przez w/w mądrali islamistów i Kościoła
Katolickiego – wystarczy by proboszcz w Pcimiu palnął jakieś głupstwo a dowiemy
się, że KK to totalitarna instytucja stanowiąca śmiertelne zagrożenie dla
wolności, natomiast gdy palanty w turbanach wzywają do podrzynania gardeł
niewiernym słyszymy: „może ci ludzie trochę przesadzają, ale generalnie to oni
miłują pokój”. Ostatnio „wielbicieli wszystkich kultur” wsparł swym esejem
Umberto Eco. Szkoda tylko, że ten wybitny pisarz nie zawarł w swym bełkotliwym
tekście żadnego przekonującego argumentu na poparcie absurdalnej tezy, że nie
ma kultur lepszych i gorszych. A przecież wystarczy spojrzeć na schludne,
rozsądne i pracowite społeczeństwa spod znaku krzyża i porównać je z brudnym,
śmierdzącym, leniwym i żądnym krwi motłochem leżącym plackiem przed czarnym
kamieniem w Mekce czy innej Medynie. Wystarczy przywołać nazwiska: Szekspir,
Chopin, Einstein, Wojtyła, Newton, Kopernik, Dostojewski, Gates i porównać je
z ..., no właśnie z czym (przychodzi mi na myśl jedynie Sindbad Żeglarz)?
Ciekawe co mędrcy pieprzący (sorry, ale inne słowa wyglądałyby w tym miejscu
mało autentycznie) o dużej wartości tradycji i obyczajów muzułmańskich
powiedzieliby gdyby ich córkom obcięto uszy za noszenie kolczyków lub wybito
zęby za malowanie ust? A może z radością przyjęliby rozwiązanie, tak udanie
funkcjonujące w krajach muzułmańskich (np. Arabia Saudyjska), wydzielające
dla „non-muslims” jeden wąziutki pas na skraju autostrady? Czyż nie o to
walczycie Panowie i Panie z „Liberation”, „Wyborczej”, „La Republica”
czy „Aftonbladet”? Ciekaw jestem co powiedzą Michniki całej Europy gdy za
jakieś 20 lat polityka „tolerancji” i niekontrolowanego napływu „cudownych
ludzi z południa” zaowocuje powstaniem Kalifatu Francji i Islamskiego Sułtanatu
Szwecji? Czyż nie będzie to największym osiągnięciem ich życia? Walcząc
o „wolność’ równość i braterstwo” nasi kochani socjaliści zafundują nam już
wkrótce Szariat – cudowny, liberalny, oparty na miłości bliźniego kodeks karno-
handlowo-cywilny wywodzący się z zapisów Koranu i Sunny. Ach! Jak cudnie będzie
kilka razy dziennie obowiązkowo padać na twarz z pupą wypiętą na północ,
dziewczęta będą nosiły seksowne czarne ciuszki, a mułła Lepper w swej
nieskończonej mądrości zakaże słuchania muzyki i kąpania się częściej niż raz w
roku (wszystko to za przyjacielską radą mułły Omara z Afganistanu).
Powiesz drogi czytelniku, że taki rozwój wypadków jest mało prawdopodobny?
Przypomnij sobie futbolowy mecz Francja - Algieria (w Paryżu) sprzed tygodnia.
Jak sądzisz, drogi Europejczyku, kto grał na wyjeździe? Kogo dopingowało 90%
widowni do czasu aż owa większość składająca się oczywiście z ludzi „wspaniałej
religii propagującej miłość” wtargnęła na murawę próbując
zlinczować „trójkolorowych”? Pomyśl również, drogi Europejczyku o setkach
młodych Arabów wiwatujących na ulicach 11 września. Gdzie? W Strefie Gazy?
Bagdadzie? Ammanie? Nie! W Sztokholmie i Goeteborgu. Tak moi drodzy! 15%
mieszkańców Sułtanatu... przepraszam, Kalifatu... znów pomyłka, Królestwa
Szwecji to Arabowie! A mnożą się jak króliki... Pewnie niewiele osób w Polsce
zdaje sobie sprawę z tego, że w Wielkiej Brytanii legalnie funkcjonuje coraz
bardziej wpływowa partia Al-Muhajiroun, której szef Sam Bakri
stwierdził: „chciałbym, aby Anglia została krajem islamskim, chcę, by na
Downing Street 10 zawisła islamska flaga”. Partia ta dysponuje 7000 bojówkarzy.
Kto wie, może któryś z nich serio weźmie swego szefa i zamorduje premiera
Tony’ego Blair’a?
Dobra, koniec straszenia. Teraz recepta. Nie jest jeszcze za późno by wysiedlić
z krajów cywilizowanych wszystkich Arabów. Wiem, że niektórzy z nich mogliby
zostać, ale jak wojna to wojna – nie ma sensu ryzykować. Po drugie Zachód
powinien dać wolną rękę (a nawet pomóc) Izraelowi w usunięciu Arabów poza
obszar słusznie należący się Żydom. Jeśli będzie trzeba zabić tysiące
Palestyńczyków to trudno – nie myśmy zaczynali tę wojnę. Niestety wiem, że po
pół wieku lewicowej indoktrynacji jest mało prawdopodobne by Świat zdobył się
na takie działania. Ale kto wie... wszak pojawiły się już pierwsze jaskółki
przebudzenia: Fallaci, Wolniewicz, Berlusconi... Jeszcze parę zamachów a
dołączą do nich następni, ponoć blisko takiej decyzji jest prof. Leszek
Kołakowski.
Boże! Błogosław całemu Światu zachodniemu!
Galba
PS. Przepraszam za objętość tego tekstu. Zapraszam do polemiki – z góry
uprzedzam jednak, że będę dziś mocno zajęty, w związku z czym odpowiedzieć na
wszelkie obelgi i wyrazy solidarności mogę dopiero po południu.