Dodaj do ulubionych

######antysemityzm B,PRUSA cz1

09.12.02, 22:20
I Prus nie stanowił wyjątku wśród oświeconej opinii, gdy w 1874 roku
pisał: "Liczna a próżniacza ludność faktorów i małomiasteczkowych
giełdowiczów ma wiele podobieństwa do grzybów i pleśni drzewnej..."
I jak reszta opinii oświeconej gromił z zapałem żydowską odrębność. W 1877
tak definiował, dręczącą inteligentów jego czasu kwestię żydowską: "...oto
ciemnota i kastowość [...], dodajmy żargon, chałat i wczesne zawieranie
związków małżeńskich, ocukrujmy to wszystko biedą, wywołującą oszustwo i
lichwę, a mieć będziemy cały tort nazywający się kwestią żydowską. Że on jest
niesmaczny - to prawda, ale żeby nie miał kiedyś prysnąć pod naciskiem
oświaty i idei postępowych - w to nie uwierzę".
Program więc cokolwiek prostolinijny, postęp miał zlikwidować odrębność,
asymilacja miała Żydów zbliżyć do jedynie słusznej kultury polskiej. Jednak
Prus do typowego programu pozytywistycznego dołączył antyżydowską obsesję,
która tak jak w przypadku Świętochowskiego w końcu zwyciężyła. Już w latach
70-tych protestował przeciwko żydowskiej dominacji w gospodarce. W 1877 r.
protestował przeciwko nazywaniu Żydów narodem, dla niego "ciemne masy" były
tylko kastą i materiałem dla "tego lub owego społeczeństwa". Wszystko to
jednak mieściło się w ramach środowiskowej filozofii, antyżydowski język miał
tylko znaczenie perswazyjne.

Prawdziwym przełomem dla Prusa w postrzeganiu przez niego kwestii żydowskiej
była pisana w latach 1887-89 "Lalka", w czasopiśmiennym pierwodruku powieść
dwutomowa. Porównanie zawartości tomów dowodzi, jak wielkich zmian dokonał
Prus w tomie II.
Społeczeństwo, ukazane w tomie I powieści znajduje się w stanie głębokiego
kryzysu gospodarczego i nade wszystko duchowego, rozkład jest najbardziej
adekwatnym pojęciem. Poszczególne warstwy nie tworzą organicznej społecznej
tkanki, kasty arystokracji, burżuazji i drobnomieszczaństwa szamoczą się w
bezsensownym, ambicjonalnym konflikcie. Droga awansu indywidualnego jest
nierealna, stanowy status jest barierą nie do pokonania, Wokulski licząc
tylko na własne siły musi pozostać subiektem, przy czym status "subiekta"
jest niemal feudalnym statusem przynależności do klasy niższej; młody
Szlangbaum i doktor Szuman cierpiąc antysemickie docinki pozostają na granicy
dwu światów, polskiego i żydowskiego, nie będą faktycznie akceptowanymi przez
żaden z nich. Zastój cywilizacyjny, konserwatyzm kastowy, takie są symptomy
kryzysu społeczeństwa w I tomie "Lalki". Przełomem ma być praca organiczna,
spółka do handlu z cesarstwem, która zaktywizuje elitę kraju, posiadającą
kapitał, lecz nie ducha przedsiębiorczości. Przedsięwzięcie to przez samego
Prusa ukazane jako inicjatywa heroiczna, wobec całkowitego, wszechobecnego
marazmu staje się w istocie fikcją.
Żydzi w I tomie to trzy postaci: stary Szlangbaum, ortodoks, zasymilowani
Szuman i Henryk Szlangbaum, dwaj ostatni uczestnicy wraz z Wokulskim
powstania styczniowego, mający za sobą zesłanie na Syberii. Obaj dotkliwie
znoszą antysemityzm i kastowe bariery; gdy Wokulski daje pracę pogardzanemu
przez Polaków i Żydów młodemu Szlangbaumowi (nie przyszedłbym, gdyby nie
troska o dzieci, mówi ten) opinia polska ma mu to za złe. Szuman to postać
głęboko tragiczna, po osobistym dramacie jest wypalony, zgorzkniały, mimo, że
asymilator, to świadomy swego statusu mieszkańca dwu światów, z których żaden
go nie zechce. Stary Szlangbaum to żydowski biznesmen, Prus opisuje go z
sympatią, gdy staruch jadąc dorożką zmuszony jest zapłacić większą taryfę
czuje słabość "około serca". Umowa, jaką zawiera z nim Wokulski o kupno
kamienicy jest tak mętna, że jej realizacja może się oprzeć tylko na
wzajemnym zaufaniu. Lojalność i zaufanie łączą tych dwu ludzi, zapamiętajmy
to.
Obserwuj wątek
    • _sorciere Re: A za co mial ich kochac?Za to? 09.12.02, 22:25
      .
      --------------------------------------------------------------------------------
      Bolesław Prus w "Kronikach 1909-1910" napisal:
      "Stosunek niektórych grup żydowskich do Polaków jest nie tylko niegodziwy,
      ale wprost nieprzyzwoity. (...) Obrazają nas, odgrywają rolę rusyfikatorów, a
      Zydzi Poznanscu wręcz głoszą , że zawsze walczyli przeciwko Polsce , a w
      interesie Niemiec.(...) Ileż to razy wobec Polaków i Rosjan socjaliści
      żydowscy wykrzykliwali, że Polska "jest trupem gnijącym" a Polacy "rasa
      znikczemniałą".

      (...) Kiedy cała imigracja niemiecka, choćby sprzed stu lat stała się naszą
      kriwą, kością, sercem, a nawet duszą, masy żydowskie po wiekach są nam
      obcymi; więcej nawet- niektóre grupy zydowskie przypominają armię, która
      toczy z nami walkę w celu wytępienia czy wygnania większości z nas ,a
      zamienienia reszty na swych lenników jesli nie niewolników (...)" ( Bolesław
      Prus "Kroniki" t XX Warszawa 1970)

      Służby zaborcze w Polsce własnie spośród Zydów rekrutowały agentów i
      donosicieli. Szcsególny rozkwit jesli chodzi o usługi Zydów oddane zaborcom
      przypada na okres istnienia Królestwa Kongresowego.


      Maurycy Mochnacki w dziele "Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831"
      (Warszawa 1984 t 1) napisal:
      "(...) cała policja tajna, tak w Polszcze Kongresowej jak we właściwej
      Moskwie przez zydów była sprawowana(...)"


      Warto tu przypomnieć, nazwiska najwybitniejszych konfidentów carskiej
      policji :
      osławiony Joel Mojżesz Birnbaum,
      Czyżyk Herszke Jednorączka,
      Ejzyk Lewkowicz,
      Abraham Moszkowicz,
      Icek Mittelmann,
      Fajwel Jekowicz.

      W 1907 roku wilenski Zyd Tobiasz Abrahamowicz złozył doniesienie do policji w
      Wilnie na niejakiego Sebastiana Ciecierskiego. Denuncjacja Zyda doprowadziła
      do wykrycia wszystkich uczestników polskiego spisku na Litwie i w Warszawie.

      Właściciel winiarni, Zyd Nisel Rosenthal, wydał w ręce słuzb zaborcy
      najsłynniejszego polskiego emisariusza Szymona Konarskiego. W efekcie
      Konarski poniosl smierc.

      Zyd Artur Goldman wydal carskiej policji przywódce Powstania Styczniowego,
      Romualda Traugutta.

      Lejzor Butler zlozył donos na Waryńskiego.



      • jaceq A to drań! 09.12.02, 22:31
        _sorciere napisała:

        > Lejzor Butler zlozył donos na Waryńskiego.

        Zawdzięczamy mu pamiętne piękne stozłotych.
    • viri-palestyna ######antysemityzm B,PRUSA cz2 09.12.02, 22:35
      Pozytywnego obrazu Żydów dopełnia przedstawienie przez Szlangbauma rozrywek
      młodych Żydów, mających ćwiczyć rozum; mądrość i cierpliwość mają być typowymi
      żydowskimi cechami. Żydzi zasymilowani w tomie I "Lalki" noszą piętno tragizmu,
      są postaciami psychologicznie skomplikowanymi.

      Naraz w II tomie przechodzimy do innego świata stosunków polsko-żydowskich,
      spotykamy Wokulskiego rozmawiającego z Rzeckim o rozpanoszeniu się Żydów i
      możliwej sprzedaży sklepu, Rzecki zapowiada: "Będzie kiedyś awantura z tymi
      Żydami", Wokulski odpowiadając wygłasza słowa znamienne - Prześladowania Żydów
      trwają już osiemnaście wieków, jedynym ich rezultatem jest wyginięcie jednostek
      szlachetnych, a pozostanie przy życiu tylko Żydów "wytrwałych, cierpliwych,
      podstępnych, solidarnych, sprytnych i po mistrzowsku władających jedyną bronią,
      jaka im pozostała - pieniędzmi. Tępiąc wszystko, co lepsze, zrobiliśmy dobór
      sztuczny i wypielęgnowaliśmy najgorszych." Pamiętajmy, mówi to przyjaciel Żydów
      z I tomu, która to przyjaźń budziła wrogość polskiej opinii.
      Spotykamy także młodego Szlangbauma, niegdyś tak poniżanego, teraz
      zhardziałego, który wie już, że jest prawie właścicielem sklepu. Wrócił do
      papy, i to wcale nie z powodu antysemickich przytyków, lecz dla majątku. W
      rozmowie z Rzeckim oświadcza, że pożycza arystokratom, by ich przyjmować na
      salonach. W duszy jest demokratą, ale czegóż nie robi się dla stosunków.
      Pamiętajmy, mówi to ex-powstaniec, zasymilowany, upokarzany przez Żydów i
      Polaków, obecnie wróciwszy do papy staje się on Żydkiem - geszefciarzem.
      W tomie II, po długiej nieobecności, naraz spotykamy doktora Szumana, niegdyś
      zgorzkniałego, teraz pełnego optymizmu...żydowskiego optymizmu. Odwiedzającemu
      go Rzeckiemu objawia, że w jego duszy nastąpił przełom, ba, to prawdziwa
      iluminacja. Postanowił bowiem zająć się biznesem. Wyrzeka, że dziesięć lat
      strawił na bezwartościowe badania włosów, na publikację broszury o tychże
      włosach wyłożył rubli 1000. I żadnego odzewu. Obecnie postanowił zająć się
      robieniem pieniędzy, czyli geszeftem, bo pieniądz jest sezamem, przed którym
      otwierają się wszystkie drzwi, za pieniądze ma się nawet gotowych do ofiar
      przyjaciół. Przestał już wierzyć w "polski system" ten bowiem jest uosobieniem
      marzycielstwa i braku rozsądku, jedynym efektem działania "polskiego systemu"
      są bankructwa moralne i materialne.
      Na pytanie ogłupiałego Rzeckiego, jakiż system proponuje w zamian,
      odpowiada: "nasz żydowski". Wedłu niego Żydzi są cierpliwi i genialni, zaś
      Polacy głupi bankruci. Wszyscy arystokraci trwonią majątki, na czele z Łęckimi
      i Krzeszowskim. Nawet Wokulski to bankrut. "Wszyscy bankrutujecie, wszyscy...
      Całe szczęście, że wasze miejsce zajmują świeże siły. Są nimi Żydzi, są oni
      sprytni, nawet ich postępowanie z kobietami jest zupełnie inne niż
      sentymentalizm Polaków. Żyd finansista bierze żonę bogatą, nic nie znaczą dlań
      czułości. Jeśli wziąłby żonę ubogą, to wtedy musiałyby procentować jej
      wdzięki. "Ona prowadziłaby mu salon, zwabiała gości, uśmiechałaby się do
      możnych, romansowałaby z najważniejszymi, słowem - na wszelki sposób
      popierałaby interes firmy" - tak oto dowiadujemy się, że wśród Żydów w
      powszechnym zwyczaju jest prostytuowanie żon (zresztą za ich zgodą) dla
      geszeftu. Przy okazji dowiadujemy się, że szczery przyjaciel Wokulskiego z I
      tomu Szuman teraz właśnie zajęty jest sprawdzaniem rachunków księgowych sklepu
      Wokulskiego, który chce nabyć stary Szlangbaum.

    • viri-palestyna : ######antysemityzm B,PRUSA cz3 09.12.02, 22:37
      Były przyjaciel Szlangbaum kupujący sklep, wcześniej jednak wydobywający
      rachunki (czy aby wszystko prowadzone uczciwie), i były przyjaciel Szuman,
      dokładnie kontrolujący stan kasy. Czegóż nie robi się dla geszeftu.
      Cały powyższy wywód o żydowskich przewagach nad polską bezmyślnością głosi,
      pamiętajmy, niedawny szczery patriota polski, powstaniec, mający za sobą
      syberyjską katorgę. Ten właśnie człowiek, pamiętajmy zasymilowany Żyd doznaje
      olśnienia i bredzi, niczym podpity półanalfabeta, który przebrnął właśnie przez
      trzy strony "Protokołów mędrców Syjonu". Postać tragiczna, ofiara polskich
      przesądów kastowych staje się żydowskim geszefciarzem. Dusza żydowska?
      Dlaczego? Prus mieć musiał bardzo ważny powód, że uczynił trzech żydowskich
      bohaterów I tomu "Lalki" wrogami polskości.
      W niedługi czas potem znowu widzimy Szumana, teraz skarżącego się na okpienie
      przez Szlangbaumów, którzy proponowali mu spółkę. Oszukany przez swoich "braci"
      staje się Żydem cynikiem, świadomym łotrostw swego narodu. W rozmowie z
      Wokulskim mówi: "Genialna rasa te Żydki, ale cóż za łajdaki", z zadowoleniem
      stwierdza u siebie odrodzenie żydowskiej natury: "A właśnie teraz zaczyna się
      budzić we mnie instynkt przodków: skłonność do geszefciarstwa". Z niepokojem
      wspomina, że nieomal ową naturę asymilując się w polskim środowisku
      zagubił: "Tak długo kręciłem się w waszym świecie, żem w końcu utracił
      najcenniejsze przymioty mojej rasy", rasy, która cały świat zdobędzie, i to
      nawet nie rozumem, ale szachrajstwem i bezczelnością. Szuman jest pewien, że
      niedługo wybuchnie nowe prześladowanie Żydów, z którego wyjdą oni jeszcze
      mędrsi, jeszcze silniejsi i jeszcze solidarniejsi. I odgraża się Żydzisko
      bezczelne: "A jak oni wam kiedyś zapłacą! [...] Co tu gadać... Pięknym jest
      Izrael triumfujący i miło pomyśleć, że w tym tryumfie uciśnionych jest cząstka
      mojej pracy!" Kusi Wokulskiego, niby demon, z początku drażni jego ambicję
      przypominając upokorzenia jakich zaznał od arystokratów, by roztoczyć obraz
      wspaniałości, jakich zazna łącząc się z Żydami: "Zdublujesz majątek i jak mówi
      Stary Testament, zobaczysz nieprzyjacioły twoje u podnóżka nóg twoich".
      Nie koniec to jednak kuszenia przez żydowskiego demona, Wokulski staje się
      świadkiem prorokowania przyszłości kraju: "Z konieczności połączymy się z
      waszym ludem, będziemy jego inteligencją, której dziś nie posiada... Nauczymy
      go naszej filozofii, naszej polityki, naszej ekonomii i z pewnością lepiej
      wyjdzie na nas aniżeli na swoich dotychczasowych przewodnikach...
      Przewodnikach!... - dodał ze śmiechem."
      Pisał to Prus w 1889, groźba zażydzenie inteligencji i zażydzenia polskiej
      świadomości narodowej poprzez asymilację już wtedy drążyła sumienia polskich
      inteligentów.
      Odrodzenie się żydowskiej natury u Szumana i Szlangbauma to dowód na szybkie
      przyswojenie sobie przez Prusa teorii kulturowego rasizmu, żydowska dusza
      przecież zwycięża u obu, bez znaczenia stają się długie lata lojalności,
      przecież wystawionej niegdyś na ciężką próbę - zesłanie. Jak się okazuje Żyd
      zawsze będzie Żydkiem, geszefciarstwo zawsze wyjdzie na wierzch. Obcy, nawet
      zasymilowany będzie w sobie przechowywał obce wartości. Zagrożeniem dla Polaków
      są asymilatorzy, Żydzi tajni, zamaskowani. Charakterystyczne, że starego
      Szlangbauma niewiele widać w II tomie, za to musimy wysłuchiwać monologów ex-
      Polaka doktora Szumana. Przecież Żyd "w chałacie" tylko wyzyskuje, asymilator
      może zniszczyć duszę polską.
      Ta zmiana, metamorfoza, jaka się dokonała w asymilatorach w "Lalce" została z
      lubością odnotowana przez, jak zwykle czujny "Głos". Wybrzydzano tylko na to,
      że "proces przeobrażania" Szlangbauma i Szumana powinien być poddany, ze
      względów społecznych (!-AK) drobiazgowej analizie psychologicznej, czego brak w
      powieści.
      Dowiadujemy się, że o spółkę do handlu z cesarstwem kierowaną przez Wokulskiego
      walczą dwie partie żydowskie. "Nie było bowiem w kraju nikogo, kto by mógł
      dalej rozwijać jego pomysły; nikogo, prócz Żydów, którzy występowali z cała
      kastową arogancją, przebiegłością, bezwzględnością i jeszcze kazali mu wierzyć,
      że jego upadek, a ich triumf - będzie korzystnym dla kraju..."
    • viri-palestyna Re: ######antysemityzm B,PRUSA cz4... 09.12.02, 22:39
      W czasie rozmowy Wokulskiego z księciem, zatroskanym o nieszczęsny kraj
      dowiadują się czytelnicy, jak to przebiegli Żydzi wykorzystują gospodarczy
      bezwład społeczeństwa. W nieszczęsnym kraju brak finansistów i godnych
      zaufania, chrześcijańskich kupców. Arystokraci zaś nie dbają o przemysł krajowy
      i wydają kapitały za granicą. Tacy zaś ludzie jak Wokulski, przedsiębiorcze
      jednostki są tępione. Kastowa arystokracja odsuwa się od wątłej burżuazji, ta
      zaś nie pozostaje dłużna.
      Obraz rozkładu społeczeństwa podobny jak i w tomie I, już jednak w tomie II
      książę z rozpaczą woła do Wokulskiego - "więc zostawisz nas na pastwę
      starozakonnym." Ostatecznym triumfem Żydów jest opanowanie spółki, której
      kierownikiem zostaje były Polak, były powstaniec, były demokrata - Henryk
      Szlangbaum. Przedsięwzięcie, które miało w tomie I służyć wzmocnieniu polskiej
      gospodarki, w tomie II zostaje opanowane przez żydowskich aferzystów. A więc
      mamy tu inną niż w tomie I diagnozę społeczeństwa polskiego, zdolnego do
      gospodarczej aktywności, ale niszczonego przez Żydów. Stąd już niedaleko do
      porzucenia programu pracy organicznej, cóż bowiem znaczy nawet mrówcza praca
      wobec żydowskiej wojny ekonomicznej. Ale nie uprzedzajmy faktów.
      Epizod z przejęciem spółki przez Żydów ma symbolizować przejmowanie polskiej
      gospodarki, ale to nic, zagrożona jest także przez rozpanoszone żydostwo polska
      inteligencja (Szuman wyznaje, że Żydzi narzucą Polakom swą inteligencję i
      własną filozofię), Żydzi przez małżeństwa z Polkami (takie proponuje się
      Szumanowi) dążą do opanowania elity - arystokracji. Polska staje wobec
      śmiertelnego zagrożenia - żydowskiej okupacji.


      Prezentacja podstępnej "rasy żydowskiej" w II t. "Lalki" zawiera typowy dla
      tego rodzaju literatury błąd logiczny. Żydzi, na przykładzie Szumana raz
      wychwalają "najcenniejsze przymioty żydowskiej rasy", to znów padają z ust
      samych Żydów epitety "cóż z nas za łajdaki", "zdobędziemy świat szachrajstwem i
      bezwzględnością".
      Prus, tak jak choćby autorzy "Protokołów Mędrców Syjonu" nie trzyma się
      jednej "wykładni" żydowskości. Nie bardzo dowierzając inteligencji czytelnika
      karze swym żydowskim bohaterom to wychwalać pod niebiosa swą "rasę", to znów
      taplać ją w błocie. Koniec końców czytelnik porażony żydowską mocą i
      wyliczeniem wspaniałych cech narodowych Żydów mógłby jeszcze uwierzyć i wstąpić
      do Zakonu! Musi mieć zatem całkowitą jasność co do "prawdziwych" motywów
      i "prawdziwych" cech żydowskiej rasy, a będzie to najbardziej oczywiste, jeśli
      skompromitują się sami Żydzi.

      Nieprawdopodobna wolta, jakiej dokonał Prus w trakcie tworzenia "Lalki" tylko
      wydaje się nielogiczna, tom I będący ilustracją koncepcji pozytywistycznej,
      aprobaty asymilacji Żydów, przedsiębiorczości, krytyki kastowości i inercji
      społeczeństwa jest świadectwem świadomości zagrożenia gospodarczym zacofaniem,
      rozkładu społeczeństwa, także świadomości konieczności dokonania wielkiej
      pracy, tak wielkiej, że niemożliwej. Tom I to obraz kryzysu, dezintegracji tak
      potężnej, tak przerażającej, że polski pisarz nie potrafi obwinić o ten stan
      samych Polaków. Znajduje więc prawdziwy czynnik dezintegracyjny, wygodnego
      kozła ofiarnego.
      W "Lalce" Prus, nieświadomie, ukazał swą własną intelektualną drogę i swego
      środowiska pozytywistycznego. Od punktu wyjścia - przełomu lat 60/70 XIX w.,
      pesymizmu diagnozy gospodarczej, cywilizacyjnej zapaści Królestwa, ale i
      optymizmu przekonania o możliwej szybkiej mobilizacji narodowej i łatwości
      budowy społeczeństwa organicznego.
      Społeczeństwo organiczne, społeczeństwo przyszłości miało być płaszczyzną
      bezkonfliktowej współpracy klas i grup etnicznych. Asymilacja mniejszości
      (Niemców, Żydów) prowadzić miała do likwidacji separatyzmu etnicznego,
      współpraca klas społecznych prowadzić miała do funkcjonowania "społecznego
      kapitalizmu", jak można by to określić współczesnym językiem. Wreszcie praca
      organiczna to rozwój oświaty, transfer idei i osiągnięć naukowych.
      Lata 80-te pokazały dobitnie, iż gwałtowna ekspansja kapitalizmu w Królestwie
      nie ma nic wspólnego z poczciwością programu pozytywistów. Brutalny wyzysk,
      zubożenie, fikcja oświaty ludowej, wreszcie wystąpienie na scenę publiczną
      konserwatystów i socjalistów - pozytywiści nie mogli mieć wątpliwości, że
      przegrali.
      Czas było szukać winnych, Prus ich odnalazł.

    • viri-palestyna Re: ######antysemityzm B,PRUSA cz5 09.12.02, 22:40
      Tom II to już ilustracja powszechnych w latach 80-tych tendencji antysemickich,
      a także pokryzysowego pozytywizmu, który pochłonięty etnocentryzmem zwrócił się
      przeciwko Żydom. Załamanie się pozytywnego programu pracy organicznej jest w II
      tomie "Lalki" widoczne, cała wina, całe zło trapiące społeczeństwo zostaje
      przeniesione na Żydów. Diagnoza kryzysu społeczeństwa zostaje zachowana, lecz
      metody rozwiązania tegoż kryzysu nie, Prus znajduje rozwiązanie tyleż proste,
      co, nie da się ukryć znajdujące oddźwięk w opinii publicznej.

      Kozioł ofiarny-Żydzi z II tomu "Lalki" zostaje przedstawiony według wszelkich
      reguł, jako zbiorowość anormalna, kierująca się antywartościami.
      Nihilizm "żydowskiego systemu" w konfrontacji z polskością staje się nihilizmem
      prawdziwych wartości.
      Kozioł ofiarny zawsze obarczany jest fundamentalnymi dla zagrożonej zbiorowości
      wykroczeniami. W powieści jest to wystąpienie przeciwko gospodarczym podstawom
      społeczeństwa, ale i kultury. U Prusa, przecież postępowca, nie widać jeszcze
      zanadto wyraźnie wszystkich cech kozła ofiarnego. Jednak znać w II tomie
      przekonanie o wszechstronnej winie Żydów, która jest proporcjonalna do kryzysu
      społecznego. U innych autorów mechanizm kozła ofiarnego zostanie przedstawiony
      w bardziej wyrafinowany sposób, Żydzi staną się winnymi wszelkich polskich
      utrapień i strachów. Żydzi zyskają wiele wizerunków, zwykle sprzecznych ze
      sobą, ale dzięki nim społeczeństwo zyska znaczący czynnik integracyjny.
      Ewolucja koncepcji powieściowej "Lalki" daje jasne obraz funkcji mechanizmu
      kozła ofiarnego - integracji zdezintegrowanego narodu środkami negatywnymi.

      Dalszy ciąg, przecież kończącej się niepowodzeniem społecznych
      zamierzeń "Lalki" znajdziemy w "Kronikach". W Kronice z lutego 1891 Prus
      alarmował, że polska ziemia masowo wykupywana jest przez obcych, w Galicji
      wykupywana przez Żydów, którzy dzięki prawu wyborczemu zasiądą w ławach sejmu
      galicyjskiego, zaś w Wielkopolsce przez pupilków komisji kolonizacyjnej.
      Królestwo jest jeszcze bezpieczne dzięki prawu przed tymi praktykami, "lecz
      przypuśćmy zmianę prawa, co wówczas stanie się z krajem?..." Niezwykłe, że mimo
      tych alarmów, Prus w innych Kronikach piętnował tychże samych Żydów za niechęć
      do pracy na roli, a ich upodobanie do pośrednictwa, które nie dość, że nie jest
      prawdziwą pracą, to doszczętnie Żydów demoralizuje.

      W tym samym roku Prus stwierdza, że mieszczaństwo chrześcijańskie w kraju musi
      istnieć w należytej proporcji do ludności, co, jak wylicza, oznacza, że jeśli w
      kraju mieszka 87% chrześcijan, a 13% Żydów, to mieszczaństwo chrześcijańskie
      musi stanowić 87% ogółu mieszczaństwa. Dodaje, że Polsce nie potrzebne jest
      żydowskie mieszczaństwo, inteligencja i arystokracja.
      Asymilacja dla Prusa - pesymisty, piszącego w 1891 r. to tworzenie oświeconych
      Żydów, którzy próbują być czym innym, niż są i z całą namiętnością popierają
      bezwyznaniowość, kosmopolityzm i socjalizm, wszelkie "Lassalle, Marxy, Singery
      więcej szkodzą sprawie żydowskiej, aniżeli pomagają, dają bowiem nowy powód do
      nienawiści. A w Europie coraz ciaśniej i nienawistniej, i tylko czekać, jak
      kwestia, nierozwiązalna dla cywilizacji, rozwiąże się w najohydniejszy sposób
      przez tłumy."


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka